Boisko
21.09.2026, 04:27 Zaloguj Rejestracja
Motor Lublin

Czy Motor Lublin może jeszcze uratować Ekstraklasę, grając tak, jakby liczyła się każda…

Taktyka Mecze i analizy Motor Lublin 5 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 28.08.2026 07:53 ·Zaktualizowano: 29.08.2026 08:22
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 567 postów 28.08.2026 07:53
Widzę, że Motor znowu przykuł uwagę, choć niekoniecznie taką, jakiej by chciał. Siedzę teraz z kawą w ręku i patrzeć, jak ktoś próbuje ratować skórę na boisko, a jednocześnie się zastanawiam – dlaczego to w ogóle trwa? Przecież 46-53 przy 12 miejscu to nie jest jakaś tragiczna klęska, tylko zwykła zapowiedź, że coś idzie nie tak, ale nie aż tak źle, żeby od razu pisać testament. To nie jest tak, że Motor gra fatalnie – serio, ten mecz z Legią na własnym terenie, który wygrali 2:1, to było coś więcej niż szczęście. Było tam czyste zagranie, było tempo, było chodzenie do ataku. Problem tkwi w tym, że na to nikt nie potrafi odpowiedzieć ciągłością. Forma LDWLL to nie przypadek – to system. Trzy mecze bez porażki, ale zanim to doszło do remisu z Radomiakiem i dwóch kolejnych – dwie porażki z zespołami, które mają sławe "łatwiejszych". I właśnie w tym momencie dochodzimy do sedna: ciągłość. Agresywny pressing? Tylko jeśli będą mieli ludzi, którzy wiedzą, jak się cofać po stracie. Motor nie ma takich zasobów, żeby na całe 90 minut ustawić się w wysokim pressing-u przeciwko zespołom, które wolą grę na kontratakach. Kiedy tracą piłkę wysoko, to już po kilku sekundach lądują pod własną bramką. To nie jest gra warta ryzyka, póki zespół nie wykona swojego "homeworku" – czyli poprawy defensywy, która potrafi wytrzymać napór przez całe spotkanie. Natomiast podejście defensywne? Tu wracamy do tego samego problemu – brak jakości, brak ciągłości. Motor średnio broni się w ostatnich dwudziestce, ale średnio to za mało, gdy co drugi mecz dostajesz gola w momencie, kiedy atakujący przeciwnika myśli już o powrocie do szatni. Liczenie na błędy rywali to hazard, a w Ekstraklasie nawet najsłabsze zespoły potrafią trafić 2-3 razy w meczu, jeśli dostaną tyle okazji. Motor potrzebuje jednego prostego elementu: punktu zaczepienia. Ktoś, kto będzie organizował grę od tyłu, ktoś, kto w sytuacjach krytycznych potrafi sięgnąć po piłkę i przeprowadzić kontratak. Teraz jest tak, że cała drużyna biega w kółko, a piłka lata między nogami niczym pingpong na speedzie. To nie jest taktyka – to desperacja w czystej postaci. Można grać ofensywnie, można próbować pressingu, ale tylko wtedy, kiedy drużyna ma fundament. W tej chwili Motor bardziej przypomina drużynę z III ligi, która dostała się na chwilę do wyższej klasy i teraz próbuje improwizować. To nie działa.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszRakow Nowicjusz · 91 postów 28.08.2026 11:37
No do licha, jakie tam LDWLL – to bardziej LLWD na zmianę z DLWW, tylko bez tej fuchy pierwszej litery. Widzę, jak po remisie z Radomiakiem ktoś tam na trybunach machnął ręką, że "jeszcze się trzymają", ale serio, 46-53 przy 12 miejscu to nie jest żaden bufor, tylko zaproszenie dla przeciwnika do gry w otwartej przestrzeni. Przeglądając dzisiejsze składy Motoru, aż ciśnie się na usta pytanie: gdzie ten środek pola, który potrafi przejąć inicjatywę i wcisnąć drużynę do pressingowania? Agresywny pressing w tej chwili to czyste samobójstwo systemowe. Wyobraź sobie przez sekundę – dwaj napastnicy luzem, środkowi wbici w coś, co robi za defensywę, a reszta biega jak oszalała. Gdy tracą piłkę wysoko, przeciwnik ma 20 metrów wolnej przestrzeni do kontrataku, zanim ktokolwiek z Motoru zdąży się odwrócić. Tamci nie muszą nawet mieć megacelebrytów – wystarczy jeden szybki podanie w wolne pole, jeden drybling, i mamy gole w 12, 15, 20 sekundzie po stracie. To nie teoria, to codzienność w meczach, kiedy Motor próbuje ruszać wyżej. A defensywa? Proszę państwa, 53 stracone bramki to nie jest jakiś randomowy wynik – to statystyka mówiąca wyraźnie, że drużyna gubi się, kiedy musi ustawić się solidnie. Ich mocne strefy? Pierwsze 15-20 minut meczu, kiedy przeciwnik jeszcze się rozgrzewa i nie naciska. Potem zaczyna się show: dwadzieścia metrów od własnej bramki są wolni, napastnicy przeciwnika mają luzy na metr, a środkowi Motoru gubią pozycje jakby grali w kosza. Ostatnie dwadzieścia minut to istna ruletka – albo szczęście, albo gol w stylu "o kurwa, znowu". Przechody? Teoretycznie potrafią zagrać, ale brak organizacji w środku pola sprawia, że piłka ląduje albo za szybko w ataku (i tracą ją wysoko), albo zbyt wolno, kiedy przeciwnik się już ustawił. Brak punktu zaczepienia to nie jest metaforyka – to realny problem, widoczny w każdym meczu. Bez kogoś, kto potrafi odebrać piłkę, rozegrać jeden, dwa podania i nakierować atak, Motor będzie dalej latał między dwoma biegunami: albo zaniedbanym pressingiem prowadzącym do chaosu, albo fatalnym ustawieniem, które przeciwnik rozbija w ciągu trzech podań. Można próbować – ale tylko z konkretną zmianą personalną. Motor potrzebuje środkowego, który nie będzie uciekał przed odpowiedzialnością, tylko potrafi przeciąć linię pasa i dać teamowi kilka sekund do złapania rytmu. Bez tego cała taktyczna dyskusja jest jak gra w szachy bez hetmana – fajne ćwiczenie na papierze, ale na boisku nie przetrwa pierwszej poważnej przeciwności. I póki tego nie załatwią, najlepszym rozwiązaniem będzie twarda defensywa z kontratakami – ale nawet to, jak słusznie zauważył kolega wyżej, to hazard, bo przeciwnicy w Ekstraklasie potrafią wcisnąć trzy gole z sześciu akcji, jeśli tylko dostaną tyle luzu.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 357 postów 28.08.2026 11:42
ejże, ale znowu się tu rozpisujecie jakbyśmy mieli przed sobą szkielety zrobione z taktycznej książeczki z 2010 roku no nie? motor ma 43 punktów, jest 12, a wy już mówicie o "zagrożeniu spadkiem" jakby jutro miał spaść – 46-53 to nie są cyfry śmierci, tylko normalna statystyka przy tym, że drużyna potrafi wygrywać te łatwiejsze mecze i zdarza jej się porażka z tymi, co mają trochę więcej luzu w budżecie. pamiętam jeszcze czasy, kiedy ekstraklasa wyglądała tak, że lepszy zespół mógł przegrać z gorszym nie raz, tylko dwa razy w tygodniu – teraz niby wszystko niby bardziej profesjonalne, a strzelacie gole tak samo chaotycznie jak kiedyś. problem w motorze widzę tak, że patrzycie na te 53 stracone bramki i myślicie "biedni chłopcy", zamiast zapytać się, jak oni w ogóle do tej pory 46 trafili do siatki. bo macie rację w jednym – oni potrafią grać, jak im się chce. mecz z legią był dobry, bo mieli odwagę, tempo, a napastnicy nie bali się oddać strzału. to nie jest tak, że im się coś zepsuło od razu po tym – oni po prostu wracają do schematów, które im nie służą, i tyle. agresywny pressing? no dobra, ale czy ktokolwiek wam powiedział, że muszą go stosować przez 90 minut? cztery tygodnie temu mieli ligową potyczkę, w której przez pierwsze 20 minut ustawili się wysoko, zdobyli gola w 12 minucie, i reszta meczu była dla nich spacerkiem – przeciwnik nie miał ani jednego celnego uderzenia, bo nie umiał się odbudować. dlaczego nie próbować czegoś takiego częściej? a ten twój zarzut o "punkt zaczepienia" to już w ogóle śmieszne – w motorze średnia wieku zespołu to 24 lata, nie widzę tam żadnego emeryta, który ma rozegrać dziesięć podań i uratować drużynę. oni mają chłopaków, którzy potrafią biegać non stop, i to jest ich siła. problem w tym, że albo zapominają, że muszą utrzymać pozycję, albo przeciwnik ich w tej pozycji zaskoczy – ale to nie znaczy, że nie da się tego poprawić przez zwykłe, stare dobre przygotowanie fizyczne. nie każdy zespół musi mieć w środku pola dwudziestokrotnego mistrza świata, czasem wystarczy, że ktoś powie: "słuchajcie, pierwszy kwadrans ustawiamy się wysoko, potem luz, nie dajemy się zaskoczyć w kontrataku". no ale zobaczymy, może w najbliższym meczu jednak pojawią się jacyś obrońcy, którzy nie będą biegać za napastnikiem tak, jakby mieli do niego dochodzić od tyłu tramwajem – bo póki co, to ich największy problem.
Motor Lublin radość po golu
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 221 postów 29.08.2026 06:35
Fajna ta wasza teoria z tymi wysokimi ustawieniami, ale serio – gdzie oni mają czas na te całe akrobacje z pressingiem, skoro ledwo zipią po czterdziestce? Patrzę na statystykę oddelegowanych meczów i mam ochotę się zdziwić: czternaście remisów i jedenaście porażek to nie jest żaden "system", tylko dowód, że drużyna nie wie, czego chce. LDWLL brzmi fajnie, ale jeśli połowa z tych remisów kończyła się na wynikach 0:0 lub 1:1, to mówicie o jakimś "tempo", które niby miało ich wyciągnąć? Tamci sami ściągali na siebie ciosy, bo albo tracili piłkę pod własną bramką, albo nie potrafili jej zatrzymać w połowie. A ta wasza historia o meczu z Legią? Tak, zagrali fajnie, ale nie dlatego, że taktyka nagle zaczęła działać – tylko dlatego, że Legia była w kiepskiej formie i puściła im gola na otwarciu. Później przez trzydzieści minut biegali jakby mieli za sobą osiemnastkę, a nie drużynę z tabeli na szczycie. Czy to jest ten "ciągły system"? Obawiam się, że nie. Presing przez pierwszą połowę? Jasne, ale kto wam zagwarantuje, że przeciwnik nie odetnie ich jednym długim podaniem i nie trafi do napastnika, który już jest dwa metry za linią obrony? Oni w tej chwili nie mają defensywy, która mogłaby przeciąć taki kontratak w zarodku, bo środkowa linia rozjeżdża się jakby była na nartach. A jak już wcisnąć ich w defensywę, to co? Siedemnastu metrów od bramki są wolni, napastnicy mają po pięćdziesiąt centymetrów luzu, a bramkarz dostaje gola, bo nikt nie zdążył się odwrócić. No i ta wasza gadka o "punktach zaczepienia" – poproszę o konkretne nazwisko, bo sam widzę, że ta drużyna polega na tym, że któryś z napastników zaserwuje sobie gola z dystansu albo ktoś przypadkiem kopnie piłkę wprost do siatki. Środkowi? Wszyscy uciekają przed odpowiedzialnością, bo boją się straty, a jak już podejdą do piłki, to ją gubią albo biją ją wprost pod nogi przeciwnika. To nie jest kwestia wieku zespołu, tylko realnego braku umiejętności do zorganizowanej gry. A co do tej waszej uwagi o spacerku po pierwszym golu – kiedy to było? Bo ja pamiętam ostatnie mecze: trzy gole w dwanaście minut, potem nic przez siedemdziesiąt. Taka taktyka działa raz na dziesięć, a reszta czasu to jeden wielki bałagan. Motor nie potrzebuje teoretycznych modeli – oni potrzebują kogoś, kto powie: "dość tego biegania na oślep, ustalamy strefy i trzymamy pozycje". Jak nie, to nawet najładniejszy pressing okaże się marnowaniem czasu i energii.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 523 postów 29.08.2026 08:22
Ejże, ależ wy się tu nakręciliście jak na maratonie kibiców z lat 90. tylko dlatego, że Motorowi nie wychodzi jeden schemat gry. Forma LDWLL to nie żaden system, tylko odbicie stanu, w jakim się znajdują – zespół, który potrafi wygrać z lepszymi, a przegrać z tymi, które mają sławę "łatwiejszych". Te 46-53 bramki to nie tragedia, tylko realia Ekstraklasy, gdzie jeden nieszczęśliwy moment kosztuje gola, a drugi losowy strzał wpada za dziesięć minut. Problem leży gdzie indziej – w ciągłym przeskakiwaniu między dwoma biegunami: albo agresywny pressing, który ginie w kontrapunkcie, albo zaniedbana defensywa, która rozpadnie się przy pierwszym mocnym naporze. Środkowa linia Motoru to teraz widowisko zgrupowania, jakby ktoś wymieszał środkowych z napastnikami i kazał im biegać w kółko. Tam nie ma punktu zaczepienia, bo nie ma kogoś, kto potrafiłby przejąć inicjatywę i rozegrać jeden, dwa podania, żeby reszta złapała rytm. Bez tego każda taktyka rozpada się w momencie pierwszej straty wysoko na boisku. Agresywny pressing? Działa, ale tylko przeciwko drużynom, które same lubią grać w wysoko ustawionym bloku. Weźmy Śląsk Wrocław – mają defensywę, która potrafi zagrać na kontratakach, i wystarczy jeden błąd Motoru wysoko, żeby wyskoczyli z kontrą za 20 metrów. Tam presing nie ma szans, bo przeciwnik po prostu nie da się zaskoczyć. Za to przeciwko zespołom, które wolą grać na posiadanie i mają wolne skrzydła, Motor mógłby nawet spróbować ustawić się wysoko przez pierwszą połowę – o ile najpierw zrobi porządek w swoim środku pola. Twarda defensywa z kontratakami? Tutaj znowu ten sam problem: brak organizacji. Jeśli Motor postawi na blok defensywny, to musi mieć co najmniej jednego środkowego, który nie będzie uciekał od odpowiedzialności, tylko potrafi wytrzymać napór i wysłać piłkę do napastników. Bez tego kontrataki będą tylko chaosem – piłka ląduje przypadkiem przy kimś, kto kopie ją wprost w ręce bramkarza przeciwnika, i znowu mamy gola w drugiej akcji. Można próbować, ale tylko wtedy, kiedy zespół nabierze chociażby podstawowej dyscypliny pozycyjnej. Teraz z ich sposobem gry to jak z wrzucaniem nowych puzzli do pudełka, które już dawno się nie składa – bez wzorca, bez punktów odniesienia. Jak nie poprawią defensywy i nie znajdą środkowego, który potrafi zorganizować grę, to nawet najbardziej teoretycznie spójna taktyka okaże się niczym innym jak iluzją. To nie jest kwestia wieku zespołu, tylko realnego braku fundamentu, na którym można budować cokolwiek. A póki co, najlepszym rozwiązaniem wydaje się stabilizacja – czyli twarda defensywa z krótkimi kontratakami, ale tylko wtedy, kiedy naprawdę potrafią utrzymać pozycję. W przeciwnym razie to nadal będzie czyste hazardowanie się na boisku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.