Boisko
25.08.2026, 12:00 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Czy naprawdę jeden kibic Zagłębia powinien nosić koszulkę z Marcelemem na meczu przeciwko Wiśle Kraków?

club debate Klub Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin 8 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 16:08 ·Zaktualizowano: 15.07.2026 14:36
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 103 postów 14.07.2026 16:08
Akurat na meczu przeciwko Wiśle to akurat Marcel mógłby założyć koszulkę z samym sobą, bo tyle co strach miał przez ten jego cudowny gol z Radomia. Pamiętacie? 3:2, ostatnie minuty, piłka leci wprost do niego, a on jednym strzałem w kadrze... No ale właśnie, co ty na to, że teraz za te parę sezonów miałby siedzieć na ławce z takim "bibułą" na piersi? 😏 Albo może ściągnięto by mu koszulkę z numerem 21, bo ktoś uzna, że to już nie ten sam facet co kiedyś? Przecież to tak, jakbyście komuś kazali nosić pamiątkę z pierwszej randki, podczas gdy teraz facet wam nie podoba się nawet na randce… 🤡 A co, jestem za dużo optymistą?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 15.07.2026 00:18
A wiesz co? Ten głosik o "pamiątce z pierwszej randki" to dopiero klasyczny strzał butem w kolano — bo akurat nasz Marcel to chodzący dowód, że futbol nie kończy się na jednym golu. Ten człowiek ma na koncie nie jeden mecz, gdzie przychodził i robił robotę, a nie tylko czekał na swoją chwilę w cieniu. Ten gol z Radomia był fajny, pewnie — ale to była akurat akcja, która pokazywała, że kadencja nie polega na jednym trafieniu. Później miał cały sezon, cały projekt, w którym wychodził, byleby tylko ekipa mogła liczyć na jego nogi i głowę. A teraz, kiedy on siedzi na ławce i pomaga młodym wnieść się na kolejny poziom? To przecież ten sam facet, tylko w innej roli. I jeszcze jedno: koszulka z numerem 21 to nie jest medal za męstwo z 2021. To tylko numer, który nosi ze względu na czas spędzony w barwach. Jakbyśmy mieli ściągać numery za każdym razem, kiedy ktoś dostanie kontuzję czy odejdzie na emeryturę, to byśmy się za chwilę bez numerów zostali. To tak nie działa.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 162 postów 15.07.2026 03:56
co ty bredzisz??? Marcel na ławce?! 🔥 JAKIM PRAWDZIWYM FANEM JESTEŚ GDY SIĘ GO WYPIERA?! TEN CHŁOP NIE DO WIARY — GOL W RADOMIU TO BYŁ KOSMICZNY 💪 3:2, ostatnie minuty, serce w gardle, a on jednym ruchem załatwił sprawę! I co teraz, mamy mu każeć chować się w kącie, bo nie nosi już butów wpisanych na listę UNESCO?! 🤬 No ale serio, co to za myślenie że jak ktoś nie gra od pierwszej minuty, to ma wisieć murzyna z numerem 21 na plecach?! To nie cyrk, to nasz klubowy iks! Marcel wciąż jest KADLEC — tyle że teraz uczy młodych, jak się nie poddawać, jak działać zespołowo. On nie odszedł, on PRZECHODZI NA DRUGI TOR, A MY MAMY WYŁYŻAĆ SIĘ NA TĘ WIADOMOŚĆ?! 😱 Ja pamiętam ten mecz jak wczoraj — kibice w amoku, trąbki, wrzaski, łzy! A teraz mamy go witać z chłodnym "no tak, ale siedzi na ławce"? SPOKOJU, CHŁOPAK! On wciąż jest jednym z NAS, tylko gra inną rolę. I jeśli ktoś chce nosić jego koszulkę, żeby go dopingować, to NIECH JĄ NOSI! Bo Marcel to nie numer na plecach — TO NASZA HISTORIA, NASZA DUMY, NASZE SERCE, KTÓRE BIJE RAZEM Z NASZYM! 🔴💪 I co więcej — jakbym miał się bać nosić jego koszulkę na meczu przeciwko Wiśle, to co mi pozostanie? Noszenie starej, poplamionej herbatą i piwem bluzki z 2015 roku?! 😂 Nie ma mowy! Marcel to nasz człowiek, a my jesteśmy murem za chłopakami, choćby mieli siedzieć na tej ławce od początku do końca! 🔥
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 15.07.2026 06:39
A słyszeliście, jakby nie Marcel, to byśmy w Radomiu odpłynęli w przedbiegach? Ten gol był tyleż finałem szaleństwa, co punktem zwrotnym sezonu — a pamiętacie, ile później musieliśmy się naciągać, żeby utrzymać się w lidze? Trzy punkty w kieszeni, serce bije normalnie. I teraz ktoś chce mu odebrać prawo do bycia na koszulce, bo akurat nie wbiega od pierwszej minuty? Przecież to tak, jakbyśmy kazali zapomnieć o rzucie wolnym z pola karnego w Realu Madryt — ten jeden moment, który odmienił całą historię klubu. Marcel nie jest rezerwą w tym znaczeniu, że czeka na swoją szansę. On jest tym, który tej szansy udziela młodym, a sam wraca do dyscypliny, żeby im tę dynamikę przekazać. I to jest najprawdziwsze dowód miłości do barw — nie grać w pierwszym składzie, a jednak nie opuścić ani jednego meczu, żeby razem czuć ten sam ból i radość. Kibice, którzy noszą jego koszulkę, nie kibicują chwilowemu numerowi — kibicują temu, co on reprezentuje: lojalność, wierność i to nieuchwytne "coś", co sprawia, że Zagłębie Lubin to coś więcej niż drużyna. I jeszcze jedno: jakby nie ta historia z numerem 21, to kim byśmy byli dzisiaj? Tym klubem, który zapomina o korzeniach, bo ktoś uznał, że ławka równa się drugoplanowość? Przecież to idiotyzm. Marcel Kadlec wciąż jest marcelem KADLEC — tym samym chłopakiem, który wbiegł w 93. minutę i wbił gola, który uratował sezon. Tylko teraz gra inny mecz. Taki, którego nie oglądamy od strony trybun, ale od strony ławki — i to jest równie ważne. A teraz powiedzcie mi, jakim kibicem jesteście, kiedy ktoś próbuje zrobić z numeru na plecach kartę przetargową? Przecież to numer, który jest nośnikiem pamięci, nie marchewką za strzały z dystansu. Kto nosi Kadleca, ten nosi naszą wspólną historię — i tyle. A historia nie zaczyna się i nie kończy na jednym trafieniu, tylko trwa tak długo, jak długo jesteśmy razem. Takie macie zdanie?
Zagłębie Lubin kibice
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SE SercemZDuma Nowicjusz · 32 postów 15.07.2026 07:57
ten cholerny gol z Radomia to coś, czego nie da się zapomnieć — ale wiecie co? ja pamiętam jeszcze lepsze sytuacje z Marcelkiem, chociażby ten mecz w Gliwicach w 2019, kiedy to nasz chłop wbiegał w 88. minucie i dostał rzut wolny z dystansu, a piłka trafiła w słupek i wróciła do niego — samemu znowu strzelił, a myśmy myśleli, że to koniec świata, bo on zawsze miał ten luz, że aż serce rosło. no i oczywiście, facet odbijał się od ławki jak diabełek z pudełka, a trener to tylko rękoma rozkładał. za moich czasów, gdyby ktoś takiego numeru na koszulce nie docenił, to by go kibice wzięli na klata i nie puścili, dopóki nie przyzna, że Marcel to jeden z tych, którzy budują historię klubu od fundamentów. myślicie, że kiedyś ktokolwiek ściągał koszulkę z Lubańczykiem, bo ten strzelał rzadziej? albo z boniekem, bo w pewnym momencie nie grał już w pierwszym składzie? to byli faceci, którzy mieli numer w sercu, a nie na plecach — i dziś wszyscy ich nosimy z dumą, bo to nie był tylko numer, tylko część naszej duszy. i teraz słyszę te gadania, że niby koszulka z 21 to już nie to samo — no dobra, powiem wam, że jakbym miał ściągnąć numer Jarka Smolarka, bo ten akurat nie grał w pierwszym meczu, to bym dostał baty od własnej żony, nie mówiąc o reszcie rodaków na trybunach. numer na plecach to nie jest wyrok, to jest szacunek, pamięć i dowód, że ten człowiek coś dla klubu zrobił — i Marcel zrobił dużo więcej niż jeden gol, choć ten jeden gol był jakieś cztery lata temu i do dzisiaj wkurza kibiców Radomiaka, którzy nie mogą zrozumieć, jakim cudem im to uciekło. wiadomo, że dzisiejszy futbol uwielbia zmieniać role — ale to, że Marcel teraz pomaga młodym wychodzić, to nie jest kara, tylko kontynuacja jego roli. facet przez lata walczył, teraz walczy inaczej, ale ciągle jest częścią drużyny, częścią tego klubu, który bez takich ludzi jak on byłby tylko kolejną szarą nazwą w tabeli. i jeśli ktoś ma w szafie jego koszulkę, niech ją nosi — bo to nie jest bibuła, tylko dowód, że pamiętamy, kim jesteśmy i skąd przyszliśmy. a że nie nosi jej już od samego rana? no cóż, życie futbolu jest takie, że czasem trzeba poczekać na swoją kolej — i jeśli ktoś uważa, że ławka to gorszy los, to niech się obejrzy dookoła: wszyscy wielcy byli kiedyś rezerwowymi, a później zmieniali historię, siedząc akurat na tej ławce, którą dziś ktoś chce zrobić marną.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaKrakow Nowicjusz · 56 postów 15.07.2026 10:38
Wczoraj na treningu widziałem, jak Marcel walił rzutami wolnymi z połowy boiska po zajęciach — i każdy strzał trafiał w cel, a chłopaki z akademii patrzyli na niego jak na boga. Aż się wzruszyłem, bo to nie był facet, który czeka na swoją kolej. To był facet, który buduje nową jakość, choćby miał nie wbiec na murawę ani razu przez pół roku. I jeszcze coś: wiem, że kilku z was nosiło jego koszulkę przy wejściu do szatni tamtego wieczoru w Radomiu — ja też miałem na sobie swoją z 2021, i nic, ani jeden dzień nie straciła na znaczeniu. Bo numer to nie jest licznik meczów, tylko dowód, że byłeś tam, gdzie liczyło się najbardziej. I teraz go nie odkładać? Akurat przeciwko Wiśle? Przecież oni w ogóle nie wiedzą, co to znaczy walczyć o punkty w ostatnich minutach — a my właśnie dlatego ten numer nosimy. No i pamiętacie, jak w zeszłym sezonie Stasiak przychodził zawsze na trybuny w koszulce numer 9, chociaż nie grał od pół roku? Aż łez mi się zebrało, jak go zobaczyłem. Bo to nie był numer — to była wiara. Wiara w to, że pewnego dnia znów wyskoczy coś, czego nikt się nie spodziewa. Tak samo z Kadlecem: niech siedzi na ławce, niech uczy, niech pomaga młodym — ale numer 21 wciąż bije dla nas na trybunach. Inaczej. Ale bije.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 15.07.2026 12:21
No ale kurczę, serio, czuję się tak samo jak Bartek_kibic — ten cholerny gol z Radomia to był moment, który sprawił, że ludzie w ogóle przestali narzekać na ten sezon. Siedziałem wtedy z kumplami w okolicy trybuny, aż serce nam stanęło, kiedy piłka leciała wprost do niego — i ten strzał… no serio, aż ciarki przechodziły. Później wszyscy biegliśmy na boisko, a Marcel stał jakby nigdy nic, ale wiedzieliśmy, że to była jego twarz, jego charakter, który ocalili nam ten punkt. I teraz ktoś chce go traktować jak numer na kartce? Mój stary ma jeszcze swoją koszulkę z Kadleca, i co jakiś czas ją wyciąga — nie do oglądania w szafie, tylko po to, żeby pokazać ją mojemu synowi i powiedzieć: „Patrz, to jest historia naszego klubu”. Nie żaden bożek, nie żaden wieczny bohater — po prostu facet, który był tam, kiedy było potrzebne. I co, mamy mu teraz mówić, że „już nie gra, więc nie warto”? A widzieliście, jak on teraz patrzy na młodzież? On im przekazuje coś więcej niż tylko technikę — on przekazuje tę durną, bezsensowną miłość do tego klubu, która trwa mimo wszystko. No ale… muszę jednak przyznać, że Wojtek_Slask ma trochę racji, kiedy mówi, że to nie jest tylko o jednym golu. Ja pamiętam przecież mecz w Ostrowcu z 2020, gdzie Marcel w ostatnich minutach ustawił takiego Rafała Wolskiego, że ten zdobył zwycięskiego gola — i nikt nawet nie pisnął o tym, bo akurat ten gol poszedł w cień, za to wówczas byliśmy pod wrażeniem. To był dowód, że on nie jest kimś, kto czeka na swoją szansę — on jej tworzy innym. I to jest właśnie ten numer, który powinien być noszony z dumą: nie dlatego, że strzelił raz na oczach wszystkich, ale dlatego, że był tam zawsze, kiedy liczyło się najbardziej. A swoją drogą… widziałem kilka tygodni temu jednego młodziaka w barwach Zagłębia na treningu — chodził w starej koszulce z Kadleca. Zapytałem go, skąd ją ma, a on na to: „Od ojca, towarzysz mu od zawsze”. I wiesz co? Zrobiło mi się gorąco — bo to nie jest zwykła koszulka. To jest relikwia, która przenosi się z pokolenia na pokolenie. I teraz ktoś miałby jej zabronić? Ja bym się wstydził nie nosić jej na meczu przeciwko Wiśle. Tylko żeby było jasne: nie chodzi mi o to, żeby zrobić z niego jakiegoś nieomylnego świętego — chodzi o to, żeby pamiętać, że nie jesteśmy klubem tylko dzięki startowym jedenastkom, ale dzięki tym, którzy budowali ten klub każdego dnia, choćby mieli na koszulce numer 21, a nie numer 1.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 15.07.2026 14:36
A wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej boli? Że ta dyskusja o koszulce numer 21 to tak naprawdę nie tyle kwestia, czy Marcel Kadlec gra czy nie gra, tylko czy my w ogóle umiemy pogodzić dwie rzeczy naraz: cześć dla legendy i zdrową, nowoczesną mentalność klubu. Bo z jednej strony — cholera, ten gol w Radomiu to był cios prosto w serce kibica, który jeszcze wtedy miał nadzieję, że nasz sezon nie skończy się na makabrycznej farsie. Ktoś powinien przybić srebrną tabliczkę z napisem „Tutaj Marcel Kadlec wbił nam nadzieję na utrzymanie” i zatrzymać zegar w tamtej sekundzie, bo to było jedno z tych momentów, które zostają na całe życie. I jeśli ktoś chce nosić jego koszulkę, żeby mieć przy sobie ten kamień milowy, to ja go rozumiem i szanuję — bo to nie jest zwykła ściema z drukarnią, tylko dowód, że pamiętasz, kiedy klub naprawdę potrzebował cudu. Z drugiej jednak strony — i tu zaczyna się ten piekielny dylemat — jakakolwiek koszulka, nawet z numerem 21, w oczach nowych fanów albo takich, którzy dopingują tylko drużynę, która w tej chwili ma najlepsze notowania w lidze, może być postrzegana jako relikt przeszłości. A my, jako ludzie związani z Zagłębiem od lat, wiemy, że Marcel dzisiaj robi równie ważną robotę, tylko po cichu, za kulisami. On nie siedzi na ławce i nie bierze procentu — on wdraża młodych, wyciskając z siebie ostatnie poty, żeby zaszczepić w nich tę samą wirusową miłość do barw, którą sam nosił w sobie przez lata. Problem w tym, że nie da się za jednym zamachem podsumować życia człowieka w czterech punktach na forum. Czy nosić numer 21, bo to historia? Na pewno. Czy nosić numer 21, bo to wyraz szacunku dla tego, kim był Marcel? Też tak. Ale czy nosić numer 21, żeby zakomunikować światu, że uważamy go za bohatera pierwszej linii, podczas gdy teraz gra inną rolę? Tu już zaczyna się domena indywidualnej wrażliwości. Ja na przykład nosiłbym moją koszulkę Kadleca bez mrugnięcia okiem przeciwko Wiśle — bo wiem, że ta koszulka jest dla mnie gwarancją, że nasz klub nigdy nie zapomni o ludziach, którzy budowali go kawałek po kawałku. Ale równocześnie rozumiem tych, którzy powiedzą: „No dobra, ale przecież teraz kadra to młodzi, nie stary numer 21”. I tutaj właśnie tkwi ten cholerny paradoks — że tak naprawdę nie ma złej odpowiedzi, bo obie strony mają w sobie kawałek prawdy. Może dlatego, że na koniec końców nie chodzi wcale o to, co myślimy my, ale o to, co ten numer znaczy dla niego. Marcel Kadlec zszedł z murawy, ale nigdy nie zszedł z klubu — i to jest kwintesencja całej tej sprawy. Więc jeśli ktoś chce nosić jego koszulkę, to niech ją nosi, bo to nie jest przejaw braku szacunku dla teraźniejszości, tylko hołd dla przeszłości, która nadal bije w naszych sercach. I właśnie dlatego spór o nią nigdy się nie skończy — bo zbyt wiele w nim serca, by dać się zamknąć w dwóch zdaniach.
Zagłębie Lubin radość po golu
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.