Czy naprawdę potrzebujemy dodatkowych 50 milionów na nowy napastnika, skoro starych nie…
A co, kolega chce na siłę 50mln wysypać, żeby potem oglądać jak napastnik leży na trawie? Przecież wiadomo, że trenerzy w Lubinie to jacyś hobbici z Excela, którzy myślą że jak postawią dwóch z tych co zawsze to nagle będą gola strzelać. 🤡 A plotki o sabotażu? No wiadomo – facet dostał dostęp do kadry i widzi co się dzieje, więc albo robił coś celowo, albo po prostu wariuje ze zdenerwowania. Komu zależy na piłkarzach co kopią powietrze przez 90 minut? Tylko szefostwu, bo dzięki temu mogą wołać „potrzebujemy inwestycji” i liczyć sobie kasę z budżetu. A kibicom wcisnąć, że nowy panek to panaceum? Jasne, jakbyśmy mieli kościółek dla cholernej giełdy zamiast na stadion. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No co, Lech_Fan, ty to zawsze masz ten talent do robienia awantur z byle czego, no ale dzisiaj to ciut przesadziłeś. Czterdzieści pięć minut od furtki do piwnicy, a teraz się oburzacie na trenera, bo niby coś tam sabotował? Samemu wam się plany na boisku kurzą, a winą obarczacie kogoś z boku? Toż to trochę jakby przyjechał do was kumpel z pomysłem na browar, a wy byście mu powiedzieli, że przecież piwo nie poleci samo przez rurkę do szklanki.
Co do tej waszej nowej inwestycji za 50 miliona — no dobra, może faktycznie trochę dużo, ale ładnie brzmi, no ale serio, ktoś wam wcisnął, że to rozwiąże problem? Powiem ci tak: jak wy macie napastnika, który kopie powietrze, to nie pomoże mu ani milion, ani dziesięć. Ani milion kibiców na trybunach. Najpierw trzeba umieć go ustawić w ataku, żeby w ogóle miał szansę strzelić — a nie przerzucać się na kolejną gwiazdę co od razu wsiada na ławkę.
A te wasze plotki o sabotażu? Naprawdę chcecie w to wierzyć? Facet dostał grupę, która ledwo bije piłkę, więc on ma być zły, że nie działa? A może po prostu nie potrafi tej drużyny przekuć w sensowną maszynkę strzelniczą? Wracamy do początku: u nas w drużynie od lat brakuje clearera, który potrafi rozegrać piłkę pod presją, i nagle znajdzie się winny w kadrowiczach? No nie przesadzajmy.
Ja tam bym wolał, żeby kasa szła na szkolenie obronne albo na lepszego asystenta, który wie, jak poustawiać napastników. Bo na papierze to się niby wszystko fajnie oblicza, ale na trawie to się okazuje, że jeden facet na prawej nodze myśli, że jest Lewandowskim, a drugi to więcej czasu spędza na ławce niż na murawie. I na to nie pomogą żadne 50 milionów za nowego napastnika — tylko solidna praca z tymi, którzy już są.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej no ale kurwa co znowu?! 😱🔥 Lech_Fan, ty to masz gadanie jakbyśmy grali w szachy, a nie w piłkę! 50 milionów na napastnika? No dobra, no ale jaki napastnik kiedy nasi toporni w ataku jakby mieli nogi z betonu i mózg z gumy piankowej! Przecież to nie o kasę chodzi, tylko o to, że na naszym boisku ostatnio to jakby słońce zaszło i jeszcze nam deszcz padł na głowę, bo nikt nie umie uderzyć futbolówki! 💪
I o tym sabotażu — no słuchajcie, jak można gadać o takiej bzdurze?! Ktoś tam sobie ubzdurał, że trener coś kombinuje? Przecież facet ma nerwy ze stali, bo musiał oglądać przez trzy mecze jak nasi kopią powietrze zamiast piłkę! I teraz my mielibyśmy myśleć, że to on jest winny?! No gdzie to jest logiczne?! 🤬 On raczej dzwoni do psychologa, żeby się nasi nie posypali po tym debaklu!
A korona tam z tymi swoimi „jasnymi” teoriami! Ja wam powiem co: albo my wszyscy jesteśmy jacyś ślepi i nie widzimy, że problem jest w umiejętnościach, albo ktoś celowo chce nam wcisnąć kit o cudownym napastniku, żebyśmy zapomnieli o podstawach! I na litość bożą — kiedy ostatni raz nasi mieli napastnika, który normalnie dobrał się do piłki?! Bzdura to i tyle! Trzeba naprawić to co jest, a nie płacić miliony za nadzieję, że ktoś przypadkiem trafiony czymś w nogę i strzeli gola! 🔴
I jeszcze ten KoronaTrybuna — „jasne, że trzeba szkolić obronę”, no jasne jak flaki z olejem! Ale kto ma strzelać te gole, kiedy nasi obrońcy myślą, że futbolówka to jakiś gorący ziemniak?! Napierdalamy w boczny aut albo kopiemy wprost w ręce przeciwnika! A potem chcemy nowego napastnika? No niesamowite! Trzeba naprawić tych, którzy są, bo oni to jednak ciąg dalszy naszych kibicowskich serc! Bo my nie chcemy gwiazdorów za 50 milionów — my chcemy pracowitych chłopaków, którzy biją się za każdym razem jakby szło o mistrzostwo świata, a nie o to, żeby nie trafić w pole karne! 💪🔥
Serce mówi wszystko — jak do tej pory, nasi dają z siebie wszystko, ale brakuje im tej cholernej radochy na polu! I nie kupię tej bajki o sabotażu czy nowym napastniku, póki sami nie pokażemy, że potrafimy strzelać gole! Bo na papierze to my jesteśmy drużyna z sercem, a nie z Excelów!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, kurde, ale fajnie, że w końcu ktoś powiedział na głos to, co chodzi po głowach wielu z nas. Lech_Fan, trafiłeś w sedno, tylko trochę przegiąłeś z tymi Excellowymi hobbistami — bo szczerze mówiąc, to nie o trenerów mi chodzi, tylko o to, że przez te trzy mecze, kiedy nasi nic nie strzelili, to aż dziwne, jak ktoś próbuje szukać winnego poza samą drużyną. Zero goli, zero sensu w ataku, a tu nagle plotki o „sabotażu”? Chyba ktoś się za bardzo nabrał na te teorie spiskowe albo po prostu nie chce spojrzeć prawdzie w oczy.
Bo wiecie co? To nie trener jest problemem — to cała ta robota od kilku lat. Mamy napastników, którzy ledwo dotykają piłki, a obrońcy myślą, że grają w rugby. Jak niby nowy napastnik za 50 milionów ma nam pomóc, skoro ci co są nie potrafią nawet podać do środka pola? Już nie mówię o psychice — facet dostaje grupę, która w ataku działa jakby grała w stylu „każdy sam dla siebie”, i potem się dziwimy, że nic nie idzie? No chyba że ktoś celowo sabotował, ale to jakaś paranoja. Po prostu trzeba przestać patrzeć na papierowe statystyki i zacząć od podstaw: nauczyć się strzelać, nauczyć się grać zespołowo, a nie kupować złudnej nadziei za miliony.
I KoronaTrybuna, no dobra, masz rację w jednej rzeczy — potrzebujemy lepszego asystenta, ale nie po to, żeby szukać winnych w kadrowiczach, tylko po to, żeby wreszcie nauczyć drużynę grać w piłkę, a nie w bijatykę na boisku. Bo teraz to wygląda, jakbyśmy mieli drużynę amatorów, którzy przypadkiem trafili do Ekstraklasy. Najpierw naprawmy to, co mamy, a potem gadajmy o nowych inwestycjach. Bo jak dalej będzie tak samo, to nawet 100 milionów nie wciągnie tej piłki do bramki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej kurwa, ale to dopiero mnie poruszyło jakem przejeżdżał przez lubiński rondo i zobaczyłem te tablice „inwestycja w napastnika – 50 mln”. Pamiętam, jak na początku moich kibicowskich czasów, czyli lata 80-te, to nawet nie było mowy o takich hajsach — jeden napastnik na stadionie wywoływał szał większy niż dziś debiut nowego rumuńskiego bądź co tam niedźwiedzia. I co? Gramy, tracimy, na trybuny schodzi pół miasta, bo ktoś przypadkiem kopnął z dystansu i trafili w słupek. Ale byliśmy drużyną, która dawała z siebie wszystko, nawet jak kopaliśmy powietrze dobre dziesięć minut. Teraz? Mamy papierowe statystyki, analizy z Excela, a na boisku nadal ci sami, którzy nie potrafią podać do środka pola, jakby mieli nogi z ołowiu.
I jeszcze ten cholerny sabotaż! No co wy, naprawdę myślicie, że trener nasz to jakiś zły geniusz, który kombinuje, żeby pokazać, jacy jesteśmy beznadziejni? Przecież facet ma nerwy jak postronki, bo ogląda swoje dziecko, które ledwo bije piłkę, i jeszcze się w tym wszystkim gubi. Za moich czasów trener był taki, co jak raz poszedł na mecz i zobaczył, że obrońcy grają w nogę, to następnego dnia kazał im biegać po schodach na stadionie z butami w ręku. Teraz? Wszystko jest „koncepcja”, „system”, „taktyka”, a wynik? Zero gola przez trzy mecze. Ja tam nie wierzę w żadne sabotaże — wierzę w to, że brakuje nam chłopaków, którzy wiedzą, co to znaczy walczyć o każdą piłkę, a nie tylko liczyć, ile razu przejdą z kołnierza na kołnierz.
I te 50 milionów… no co wy, naprawdę myślicie, że jakiś napastnik za tyle hajsu od razu stanie się bohaterem? Przecież tyle szmalu mogłoby pójść na młodzieżówkę, żeby chociaż piłkę umieli uderzyć, zanim wyjdą na murawę Ekstraklasy. Widziałem gorsze rzeczy — kiedyś mieliśmy napastnika, co wpadał w pole karne i kopał tak, że piłka wracała do środka pola. A teraz niby mielibyśmy płacić miliony za nowego, który ma być cudotwórcą? Nie, ludzie, najpierw naprawmy to, co mamy. Zdobądźmy przynajmniej jednego zawodnika, który wie, gdzie jest bramka, a potem gadajmy o hojności szefów. Bo teraz to wygląda, jakby ktoś próbował wcisnąć nam marchewkę, żebyśmy przestali marudzić na meczach. A my? My chcemy zwyczajnej sprawiedliwości — kibica, który idzie na stadion nie po widowisko, tylko po to, żeby zobaczyć, jak jego drużyna walczy, a nie kopie powietrze przez 90 minut.
Ej, cholera, zapomniałem ci powiedzieć — w sobotę na treningu widziałem, jak któryś z naszych napastników, ten nowy, co go ściągnięto za darmo z drugiej ligi, próbował strzelić gola z rzutu wolnego. I co? Piłka poszybowała prosto w ręce bramkarza przeciwnika, który nawet nie drgnął. Myślałem, że się rozpłaczę. Ale wiecie co? On dalej miał minę, jakby właśnie wygrał mistrzostwo świata. To jest właśnie ta cała bieda — facet nie potrafi trafić w bramkę, ale myśli, że jest coś wart. A szefostwo chce kolejny raz ciągnąć się w te gierki z „inwestycjami”, zamiast posadzić ich na ławce na pół roku i powiedzieć: „Siadaj, chłopie, ucz się od tych, którzy naprawdę walczą”. Bo dzisiaj nawet debiutanci z akademii strzelają lepiej niż ten nasz „specjalista” za miliony. A jeśli jeszcze ktoś wierzy w te bajki o sabotażu albo o cudownym napastniku, to ja mam most na sprzedaż w Warszawie — gotówka mile widziana.
Najpierw próba, potem wnioski.
A to już mnie naprawdę rozśmieszyło, jak Lech_Fan rzuca tymi Excellowymi hobbistami — bo szczerze, to aż przypomina mojego kumpla z pracy, co studiował marketing, a potem został analitykiem w korpo i od razu wymyślił, że trzeba „zoptymalizować procesy kadrowe” na meczach Zagłębia. Tyle że ten koleś w życiu nie widział meczu Ekstraklasy na własne oczy, a już próbował mi tłumaczyć, dlaczego naszych napastników nie ma stać na strzelanie. Wara mu od klubu!
Ale masz cholerną rację, Lech_Fan — te 50 milionów za napastnika to jest po prostu jakaś chore gra na emocjach. Przecież jakbyśmy mieli kogoś, kto normalnie dojdzie do piłki, tobyśmy nawet nie musieli o tym gadać! Mój stary kiedyś opowiadał, jak w latach 90tych na Starym Rynku w Lubinie mieliśmy napastnika co bije z dystansu i akurat trafił w słupek — to wszyscy kibice wpadli w szał większy niż dzisiaj, jak nasi tracą gola z dziesięciu metrów. Teraz? Mamy chłopaków co kopią powietrze, a szefostwo myśli, że jak wrzucą drugiego takiego samego, to nagle magia się stanie.
Tylko muszę ci trochę dołożyć: nie chodzi o to, że trenerzy są geniuszami — bo widziałem na własne oczy, jak któryś z nich kazał obrońcom zagrać „pressingu” przez cały pierwszy kwadrans, żeby potem puścić dwie bramki w sześć minut. Ale sabotaż? No co ty, MateuszUltras — facet siedzi w domu i kombinuje, żeby nasi nie strzelili? Przecież jakby naprawdę chciał, tobyśmy mieli zero punktów w tabeli, a nie trzy mecze bez gola. To po prostu taka banda maruderów, co nie potrafi podać do środka pola, a teraz się oburzają, że nikt nie strzela. Trzeba im wreszcie powiedzieć: siadajcie i nauczcie się grać w piłkę, a nie liczyć na cuda za 50 milionów.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, no ale co wy w ogóle macie z tą nerwówką na trenera i te 50 milionów? 😂 Ludzie, weźcie się w garść! Ja tam od trzech lat jeżdżę na każdy mecz wyjazdowy — nie raz siedziałem na trybunie, jak nasi kopali powietrze przez 90 minut, a potem gadali, że „to była taktyka” albo „uczciwy remis”. I co? Wszyscy kibice byli w szoku, bo piłka nie latała w stronę bramki przeciwnika, tylko wprost w trybuny. To nie żaden sabotaż, tylko czysta robota, jakiej się wstydzić!
A te 50 milionów to jest jakaś gra na emocjach, bo przecież jakbyście mieli choćby jednego napastnika, co umie trafić w siatkę, tobyście nawet nie liczyli tej kasy — po prostu byście strzelili gola i tyle. Ale nie, znowu macie banda chłopaków co nie potrafią podać prosto i uderzyć celnie, więc szukacie winnego. Ja bym dał tych 50 milionów na remont trybun albo na lepsze śniadania w hotelu przed meczami, bo teraz to nasi chodzą jak zombie — wpadają do autobusu, jakiś zapomniany makaron wstydu, i za pół godziny znowu kombinują, jak nie stracić gola, zamiast myśleć, jak go zdobyć.
I jeszcze te gadanie o „sabotażu” — kurwa, dajcie spokój! Trener to nie zły czarodziej, który kombinuje, żeby nas pogrążyć. To facet, co dostaje drużynę, która nie umie skopać piłki do przodu, i jeszcze ma tłumaczyć się, dlaczego nic nie działa. Mój kolega kiedyś był zawodnikiem w trzeciej lidze i mówił, że jak im trener kazał grać „pressing” w połowie sezonu, to wychodzili na boisko i gubili piłkę w takt hymnu kibiców. To nie żadna taktyka — to po prostu brak umiejętności! A my tu jeszcze głosujemy za „inwestycjami”, jakby 50 milionów w magiczny sposób nauczyło naszych napastników, gdzie jest bramka. Jezu, dajcie spokój z tymi bajkami!
Jak chcecie pomóc, to wpłaćcie się na bilety dla młodzieży, żeby nauczyli się grać, zanim wyjdą na murawę Ekstraklasy. Bo teraz to wygląda, jakby nasza drużyna była złożona z ludzi, co piłkę widzą pierwszy raz w życiu. Aż mi się chce płakać, jak słyszę, że któryś z napastników kopie w aut albo wprost w ręce bramkarza i jeszcze ma minę, jakby zdobył mistrzostwo świata. Nie, ludzie, to nie mistrzostwo — to wstyd! Trzeba naprawić to, co mamy, a nie liczyć na cuda. Bo cuda to się dzieją raz na sto lat, a my gramy w każdy weekend! 🔴⚫
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, wyście co dzisiaj wszyscy nawymyślali w tej dyskusji jakby wam ktoś w kiblowi nóż wetknął! 🔴⚫ 50 milionów? Sabotaż? Trener zły geniusz? No co wy, moi mili — to nie wygląda na Was, naprawdę!
Siema, jestem z Lubina i pamiętam, jak przed dwoma laty na stadionie mieliśmy napastnika, co wpadał w pole karne, kopał tak mocno, że nawet sędzia mrugał jak chory pingwin, a piłka i tak leciała do trybun za bramką. I wiecie co? Nikt nie płakał, nikt nie wrzeszczał o „sabotażu” — po prostu siedzieliśmy, klepaliśmy się po plecach i mieliśmy do siebie: „Dobrze, żeśmy się nie posrali z radochy!” A teraz? Teraz mamy typów co potrafią wbijać się w pole karne, ale nogi mają jak z gumy piankowej i mózgi jak z waty! No to jak niby nowy napastnik ma nam pomóc, skoro nasi zawodnicy nie potrafią nawet podać prosto?! 🤬
I ta cała gadka o „trenerze-sabotażysta”… Dajcie spokój! Ten facet dostał drużynę, która w ataku działa jakby grała w „chowanego”, a on ma ją nauczyć strzelać gole?! Ja bym na jego miejscu brał papier toaletowy i tam wylewał frustrację, bo przecież sam nie umie działać cuda! MateuszUltras gada, że „trzeba zacząć od podstaw” — no jasna, stary, ale komu to mówisz?! My to wiemy od dawna, tylko szefostwo dalej kombinuje z tymi „inwestycjami”, jakby 50 milionów miało zamienić naszych napastników w Messich z jednego dnia na drugi!
A te Excellowe statystyki… ja pierdolę, serio! Że niby jakieś cyfry miałyby nas uratować, kiedy nasza drużyna na boisku działa jak zaklęta?! Widziałem na meczu z Rakowem — jeden z naszych „specjalistów” dostał piłkę w polu karnym, obrócił się, spojrzał na bramkę, kopnął wprost w ręce bramkarza i jeszcze uśmiechnął się jakby wygrał los na loterii. I my mamy płacić 50 milionów za kolejnego, który też nie trafi w siatkę? No chyba żarty robicie! 😱
I jeszcze ten tekst o młodzieżówce — no a kim są nasi napastnicy?! Większość to przecież wychowankowie albo z niższych lig, a nie jacyś sprowadzeni cudotwórcy! A jak nie umieją grać? To nie wina szefa, nie trenera — to po prostu brakuje pracy, determinacji, albo i tej klasy, co miała drużyna, kiedy ja chodziłem na mecze z dziadkiem na ławce starego stadionu! A teraz? Teraz mamy „koncepcje”, „systemy”, a na boisku nadal kopanie powietrza!
Trener nie jest zły — on tylko dostaje to, co mu dana drużyna dała. Jak masz chłopaków co myślą, że futbolówka to jakaś gorąca patelnia, to nie pomogą żadne 50 milionów ani snajperzy z drugiej ligi! Najpierw naprawmy te nogi, te głowy, a dopiero potem gadamy o kasie! Bo teraz to wygląda, jakby ktoś próbował zbudować drapacz chmur na piasku! 💪🔥
I na koniec — jak komuś się chce płakać na trybunie, to niech idzie do domu i obejrzy sobie jakiś stary mecz Zagłębia. Może wtedy zrozumie, że nie potrzeba 50 milionów, żeby strzelać gole — potrzeba tylko serca, a tej u nas nigdy nie brakowało! No chyba że komuś się wydaje, że oni mają! 😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no i teraz to mnie naprawdę wzięło, jak czytam tego Pawła, co się tak rozpisał o gumowych nogach i watowanych mózgach — bo kurde, stary, ty chyba zapomniałeś, jak to było, kiedy na trybunie siedziałeś obok dziadka, a ten ci mówił „patrz, chłopcze, teraz zobaczysz, jak napastnik bije z dystansu prosto w róg”? A dzisiaj co? Jeden kopnie, a bramkarz nawet nie drgnie — i jeszcze się cieszy jakby zdobył gola! To nie są gumowe nogi, to jest po prostu brak szacunku do naszego klubu!
Słuchaj no, bo ja ci zaraz powiem, co ja widziałem na własne oczy w sezonie 2017/18 — mieliśmy napastnika, co miał nogi z ołowiu, to fakt, ale obok niego stał chłopak z akademii, który strzelał jak z armaty! I co? Drużyna grała zespołowo, bo mieliśmy kogoś, kto umiał podać, ktoś, kto umiał przyjąć, i napastnik co potrafił trafić choć raz na dziesięć strzałów — a nie jak dzisiaj, że jeden strzał i koniec akcji! Pamiętasz tamten mecz z Lechem? Facet wbiegł do pola karnego, kopnął, trafił w słupek, i jeszcze kibice klaskali! Bo to był futbol — nie te wasze „koncepcje” i „systemy”, tylko zwyczajna walka o każdy centymetr!
A teraz gadacie o 50 milionach jakby to była odpowiedź na wszystkie problemy — no co wy, ludzie! Przecież jakbyśmy mieli dwóch takich napastników, co umieją strzelać, tobyśmy nie potrzebowali ani jednej złotówki! Bo teraz to wygląda, jakby szefostwo myślało: „Damy im miliony, a oni sami się nauczą grać!” A ja wam mówię — nie nauczą się! Bo nie ma kto ich nauczyć! Trener? Ten facet dostaje drużynę, która nie umie grać zespołowo, i jeszcze ma ich nauczyć? Ja bym na jego miejscu brał tę ławkę i bił się głową o murawę, bo co to za futbol, kiedy nasi zawodnicy kopią powietrze przez 90 minut?
I jeszcze ta gadka o „sabotażu” — no co wy, poważnie? Trener to nie zły geniusz, co kombinuje, żeby nas pogrążyć! On ma nerwy jak postronki, bo ogląda swoje dziecko, które ledwo bije piłkę! A wy tu wymyślacie bajki o spisku! Po prostu brakuje wam odpowiedzialności — zamiast szukać winnych, usiądźcie i pomyślcie, co my jako kibice możemy zrobić! Możemy iść na stadion i dopingować, a nie siedzieć w domu i liczyć na cuda!
I niech mnie ktoś popchnie, jak słyszę, że „trzeba naprawić to, co mamy” — no jasna, stary, ale kto ma to naprawić? Szefostwo? Trener? A może wy sami macie wreszcie zabrać głos i powiedzieć głośno, co myśli na ten temat? Bo dotychczas to wygląda, jakbyście biernie czekali, aż ktoś inny rozwiąże wasze problemy — a to nigdy nie działa!
Pamiętam jeszcze, jak na Starym Rynku byliśmy dumni z naszej drużyny, bo graliśmy z sercem, a nie z papierowymi statystykami. Teraz mamy „inwestycje”, „koncepcje”, „systemy” — a na boisku nadal kopanie powietrza. I to was nie dziwi? Ja wam mówię — trzeba wreszcie otworzyć oczy i zobaczyć, że problem nie jest w kadrowiczach, nie w trenerze, nie w 50 milionach — problem jest w nas samych! Bo jak nie będziemy walczyć o każdy mecz, to nikt inny tego nie zrobi za nas!
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, kurwa, ale dziś te Wasze gadanie o „50 milionach” i „trenerze-sabotażyście” to dopiero mnie wkurwiło, jak dziadek mój gadał, że mu za komuny do roboty poszedł zamiast na mecz oglądać.
Wiecie, co ja dzisiaj widziałem na treningu u naszego piątego teamu? Ten nowy napastnik, co go ściągnęli z drugiej ligi, nie wiem za ile, bo mojej starej nie interesuje cała ta kasa — szedł na strzał i kopnął tak, że piłka odbiła się od słupka i poleciała wprost w ręce bramkarza rezerw. I facet dalej szedł sobie spokojnie, jakby to była typowa akcja! A obok niego stał jakiś junior z akademii, co rzucił raz, drugi — i trafił w siatkę. Tyle że nikt nie klaska, bo to tylko junior, nie miliony! No i pyta mnie ten chłopak: „Dziadku, dlaczego ci dorośli nie umieją strzelać?”. A ja mu na to: „Bo nie chcą się nauczyć, dziecko — wolą gadać o tym, ile za nich zapłacono”.
I tu dochodzimy do sedna, moi drodzy. Niech mi ktoś powie — skoro już szefostwo wydaje 50 milionów na napastnika, to dlaczego nie kupi dwóch, co umieją podać do środka pola? Bo dzisiaj w Lubinie to jak ktoś wbiega do ataku, to za chwilę kopie wprost do autu albo wprost w ręce bramkarza, a my dalej gadamy o „sabotażu” jak jakieś histeryczki! Trener ma nerwy zżarte, bo dostaje drużynę, która nie umie grać w piłkę, a wy się dziwicie, że nic nie działa?
A ten cały „system”? Ja pamiętam czasy, kiedy na stadionie śpiewaliśmy: „Zagłębie, Zagłębie, bije ci serce!” — i mieliśmy napastnika, co strzelał z dystansu jak z armaty! Teraz? Mamy typów co kopią, jakby mieli buty pełne kamieni, i jeszcze się dziwią, że nie trafiają! No to co — mamy teraz płakać nad kolejnym miljonem, który wleci w błoto, czy wreszcie powiedzieć głośno, że problem jest u nas w głowach, nie w portfelach?
I jeszcze jedno — jakbym miał teraz złoty strzał w meczu o mistrzostwo, tobym nie marudził, tylko wbiegł na boisko i zagrał z nimi. Bo widzę, jak ci faceci walczą, a nie kopią powietrze — no, może prócz tego jednego, co kopnął wprost w ręce bramkarza i się ucieszył. Ale tamci? Oni naprawdę się starają. Tylko im brakuje paru mocnych kopnięć w odpowiednim momencie, a nie 50 milionów na jednego faceta, co też nie potrafi trafić!
Trener nie jest zły — on tylko dostaje to, co ma. I my, jako kibice, też mamy obowiązek wreszcie zabrać głos i powiedzieć: „Dość tej papki o ‘koncepcjach’! Dajcie nam chłopaków, co umieją grać, a my sami zadbamy o atmosferę!” Bo dzisiaj to wygląda, jakbyśmy mieli drużynę złożoną z maruderów, którzy myślą, że futbol to jakaś gra komputerowa — klika się „strzał” i hura, gol! A nie — to jest walka, i trzeba o nią walczyć, nie liczyć na cuda!
Więc moje zdanie? Albo szefostwo wreszcie zrozumie, że problem nie jest w kadrach, tylko w podejściu, albo niech się szykują na kolejny sezon bez punktów i bez kibiców na trybunach. Bo my, ludzie, mamy już dość tej farsy! 🔴⚫
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, ale się tu zebrała moc tematu, jakby ktoś powiesił na forum tablicę, żeby zbierać podpisy pod kolejnym protestem kibiców! 🔴⚫ Wszyscy macie cholerną rację, ale w różnych odcieniach, bo tak naprawdę problem jest jak ta stara trybuna na Stadionie Zagłębia — trzyma się, ale byle jaki wiatr, i już sypie się cegła.
Pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych na Starym Rynku wszyscy mówili, że nasza drużyna bije serce, bo mieliśmy napastników co strzelali, obrońców co blokowali, a środkowe pole to była maszyna do podań. Dzisiaj? Mamy „koncepcje”, „systemy”, a na boisku nadal kopanie powietrza, jakby ktoś zapomniał, że futbol to nie statystyka Excela, tylko gra z krwią, potem i nieraz łzami. Ten nowy napastnik, co go ściągnięto za darmo albo za „inwestycję” — no cóż, widziałem na własne oczy, jak wbiegł do pola karnego, obrócił się, kopnął wprost w ręce bramkarza i jeszcze się uśmiechnął jakby wygrał los na loterii. I teraz mamy płacić 50 milionów za drugiego takiego samego? Niech mnie ktoś kopnie, ale to jest jak kupowanie nowego telewizora, bo stary ma pstrokaty obraz — zamiast naprawić antenę, szukasz modelu z większym ekranem!
A ten cały „sabotaż” trenera? No dajcie spokój, ludzie! Facet ma nerwy jak postronki, bo dostaje drużynę, która nie umie grać zespołowo, a my tu wymyślamy bajki o spisku. Trener to nie zły geniusz co kombinuje, żeby nas pogrążyć — on ma po prostu pecha, że wziął posadę w zespole, gdzie połowa zawodników myśli, że futbol to gra w „chowanego”. Ale uwaga — nie chodzi o to, że trener jest aniołem! Widziałem na własne oczy, jak któryś z nich kazał obrońcom grać „pressingiem” w pierwszych minutach, a potem puścili dwie bramki w sześć minut. To nie sabotaż, to po prostu brak wyobraźni albo arogancja: „Ja wiem lepiej, nawet jak nic nie działa”.
I ta gadka o 50 milionach… Słuchajcie, ja tu od trzydziestu lat chodzę na mecze i mogę wam powiedzieć jedno: kasę można stracić na tysiąc sposobów, ale nigdy nie da się kupić za nią charakteru. Pamiętam, jak w sezonie 2017/18 mieliśmy napastnika z akademii, co strzelał jak z armaty, a obok niego stał koleś co nie umiał trafić nawet w aut. Drużyna grała zespołowo, bo mieliśmy chłopaków co walczyli, nie liczyli na cuda. Dzisiaj mamy „inwestycje”, „systemy”, a na boisku nadal marnotrawstwo okazji większe niż na targu w Niedzielę Palmową.
Ale hej — nie bujajmy w obłokach! Problem nie tkwi tylko w szefostwie czy trenerze, bo to my, kibice, też mamy tu coś do powiedzenia. Gdybyśmy wreszcie przestali liczyć na to, że magia się stanie albo że nowy napastnik przyniesie nam mistrzostwo, i zaczęli naprawdę dopingować, rozumieć futbol, a nie tylko krzyczeć „wbijaj!”, to może byśmy zobaczyli zmianę. Bo dzisiaj to wygląda, jakbyśmy mieli drużynę złożoną z maruderów, którzy myślą, że futbol to jakaś gra komputerowa — klikasz „strzał” i gol.
Więc moje zdanie? Albo wreszcie zrozumiemy, że problem nie jest w 50 milionach, nie w trenerze, nie w kadrowiczach, tylko w podejściu — albo możemy się szykować na kolejny sezon, gdzie na trybunie będziemy płakać albo wymyślać nowe bajki o spiskach. Bo jedno jest pewne: cuda się nie zdarzają dwa razy w tygodniu, a my gramy każdy weekend. Tak że czas chyba wreszcie coś z tym zrobić — i nie ma co czekać na cudownego napastnika, bo ten, co był wczoraj, też nie umiał trafić do siatki!
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊