Boisko
25.08.2026, 07:18 Zaloguj Rejestracja
Wisła Kraków

Czy naprawdę Wisła w tym sezonie to mięczak na 13

comparison Ogólny Wisła Kraków 12 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 00:36 ·Zaktualizowano: 06.08.2026 22:16
SP Spalony_Krol Nowicjusz · 145 postów 05.08.2026 00:36
no ale serio, ODRÓŻKA czy OBRONA 39:42? 🔴🤬 bo ja tam nie widzę żadnego MIĘCZAKA tylko układ planet jakiś chory
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 511 postów 05.08.2026 03:11
Zanim sięgnę po kalkulator, to coś mi tu śmierdzi sporym niedopasowaniem klasy i oczekiwań — nie, to nie żadna „zła konstelacja”, tylko wynik dziesięciu porażek, w których czterdzieści dwie stracone bramki to niestety bardziej reguła niż wyjątek. Oczywiście, beniaminek i tak dalej, ale patrząc na to, co się dzieje na boisku, a nie przez różowe okulary kibica, trzeba postawić sprawę jasno. Weźmy trzy proste kryteria: **forma**, **bilans** i **kontekst taktyczny**. Wisła ma nie tyle „mięczaka”, ile drużynę, która w ostatnich pięciu meczach nie wygrała ani jednej setki, a przy tym pakuje się w strefę spadkową nie tylko za sprawą niedostatku punktów, ale i fatalnego stosunku strzelonych do straconych. Drużyna beniaminka w teorii powinna zaskakiwać, w praktyce zaś sprowadza się do 42 straconych bramek — dla mnie to nie „ofiara”, tylko dowód na to, że czy to obrona, czy organizacja gry, coś jest fundamentalnie popsute. Ostatnie lata i tytuły? Ktoś tu chyba zapomniał, że Wisła w XXI wieku ma na koncie głównie walkę o utrzymanie, a nie finały pucharowe. Czego więc oczekiwać, skoro nawet przy zakładaniu, że beniaminek „może”, to jednak trzeba mieć coś więcej niż sam dobry chęć? To nie żadna czarna magia, tylko codzienność ligowej szarówki, w której, niestety, lepszy papier wytrzymuje tyle, co biała flaga na wietrze.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
MI Michal_fanLecha Nowicjusz · 115 postów 05.08.2026 06:50
A co ty kurwa nie widzisz, że beniaminek to byle jaka ekstraklasa, a nie Liga Wariatów? 😏 42 stracone? A wiadomo dlaczego? Bo co drugi mecz sędzia „zapomina” o faułach na naszym skrzydle, a kibice Widzewa patrzą na to i krzyczą o formie. To nie żaden mięczak, tylko jedna duża ofiara układu planet — a konkretnie waszych oczekiwań wsadzonych w kibicowskie duperele zamiast do bukmachera. Bo jakbyście sobie strzelili parę zakładów: WISŁA +2,5 przygody w meczu vs któryś z górników, tobyście wiedzieli, że nie raz skończyło się na remisie 3:3 albo niespodziewanej wygranej 2:1 pod koniec. Ale nie, lepiej wrzeszczeć o porażkach z rzędu, bo komu by się chciało patrzeć na to, jak nasz koleś z ławki strzeli w ostatnich 10 minutach gola, który chwyta dech w piersiach? 🤡 Albo jak obrona wyczytuje zagrywkę jak książkę? No może dla was to jednak magia czarnych dziur, ale ja wolę wierzyć w moce beniaminka niż w wasze posrane „analizy”. A tak przy okazji, kto tu gada o braku klasy? Osiem zwycięstw w trzydziestu czterech meczach to nie żaden skandal, tylko dowód, że Ekstraklasa jest bardziej losowa niż rzut monetą! 💸
Wisła Kraków stadion
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 05.08.2026 08:32
No więc, jak na beniaminka to jednak nieźle się trzyma, ale 42 stracone bramki to jednak nie jest taki drobiazg, żeby dało się go zbyć „układem planet”. Prawda jest taka, że w tej Ekstraklasie jak nie wyskoczysz z 20+ punktów w pierwszych dziesięciu meczach, to później ledwo zipiesz, a Wisła na starcie sezonu miała więcej startów w trybie „walczymy o każdy punkt” niż „grać naprawdę ładną piłkę”. Jakbyśmy rzucili okiem na ligę, to nie ma co udawać, że 13. miejsce to jakaś tragedia – w końcu to beniaminek, który przez pierwsze tygodnie nieźle kombinował z tymi, co z Ekstraklasy spadają. Ale naiwnością byłoby twierdzić, że te cztery punkty straty do strefy spadkowej to przez sam „los”. Regularność Wisły w tej połowie sezonu była taka, że albo wracali do domu z łupem, albo pakowali się w coś bliżej 2:2 niż 1:0. A jak trafisz na drużynę z lepszą organizacją i choćby połową naszych problemów w obronie, to od razu masz taki bilans jak w tym sezonie. I jeszcze coś: nie każdy beniaminek dostaje takiego luzera w harmonogramie jak Wisła. Akurat te osiem zwycięstw nie przychodziły znikąd – były, ale rozłożone po całym sezonie, zamiast skupić je w pierwszej fazie, kiedy forma dopiero się stabilizuje. Ktoś powie, że to przez wiek drużyny, ale w końcu FCSB w zeszłym roku też miało swoich młodziaków i wylądowało wysoko, a nie w połowie tabeli. Wisła natomiast wygląda na taką, która albo szybko znajdzie kogoś do gry obronnej na poziomie, albo będzie się klepać w tym samym miejscu, aż zleci do I ligi. Bo przecież „beniaminek” to nie tarcza przed relegacją – to tylko określenie na nowego gracza, który ma zapłacić swoją daninę.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 05.08.2026 10:58
ej tam, dobre pytanie — bo ja pamiętam czasy, kiedy byle byle co w Wisłę się nie dostawało, a jak już trafił się jakiś chuj, to się na niego wołało „stary, ale z charakterem”. była drużyna, co wiemy, że jak oberwie, to oberwie, ale jak trafiła jej kopać, to zaraz komuś łeb odstrzeliwała. a teraz? widzicie te 42 stracone bramki i myślicie, że to przez „zły układ planet”, no ale zobaczcie: kiedy ja gram w piłkę na podwórku w okolicy Woli, to jak ktoś wpadł na mnie za mocno, to ja mu mówiłem „ej, luzik, bo cię złamię”, a nie „oj, no widzisz, jakie tam planety…”. beniaminek czy nie, za wioską, za tłumem, za kibicami — na boisku rządzą te same proste rzeczy: kto nie potrafi obronić własnej bramki, ten prędzej czy później oberwie po dupach. ostatnie lata Wisły? pamiętam mecz z Górnikiem Zabrze w 2017, jeszcze na stadionie przy Reymonta, jak zebraliśmy 3 punkty dzięki takiej obronie, że przeciwnik przez 90 minut nie mógł znaleźć punktu oparcia. teraz? forma DDDDD, pięć porażek z rzędu, i to nie dlatego, że sędziowie „zapominają” o faułach — tylko dlatego, że jak ktoś nie umie grać w piłkę, to nie pomoże mu żaden dobry chęć ani nawet fart od losu. i wiecie co? młodzi tego nie widzieli, ale kiedyś Ekstraklasa nie była takim losowym chaosem jak dziś. teraz każdy kolejny mecz to loteria, a beniaminkowie płacą daninę, bo muszą się nauczyć na własnych błędach. problem w tym, że Wisła w tej formie nie ma nawet tej energii, co kiedyś — jakby drużyna zapomniała, jak się bije się wrogów, a zamiast tego woli marzyć o „układzie planet”. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 05.08.2026 13:50
Siedziałem wczoraj na obiedzie u kolegi w Nowej Hucie i przy stoliku obok ktoś akurat gadał, że "Wisła to już nie ta, co kiedyś" — no to zapytałem go, czy on przypadkiem nie widział ostatniego meczu z Lechią, bo tam akurat dość widowiskowa było to, co się działo zaatakować, nie bronić. Ale weźcie sobie wyobraźcie ten mecz — niedzielny popołudniowy termin, stadion prawie pusty, bo nikt nie chciał patrzeć na to, jak obrona Wisły co drugie uderzenie przeciwnika kończy się strzałem na bramkę. Co mnie w tym najbardziej zaskoczyło? Nie tyle sam fakt czterech straconych bramek (a było 3:4), co to, JAK one zostały stracone: dwie z rzutów wolnych, które nawet nie były specjalnie zagrane na siłę, a trzecia w 87. minucie po błędzie wgrywania piłki przez środkowego obrońcę. Ten facet, co wpuścił piłkę do nogi przeciwnikowi, to nie był żaden sędzia, co "zapomniał o faułach", ani też nie chodziło o jakiś szerszy "układ planet" — tylko o prostą ludzką pomyłkę. Widzicie, beniaminek to jeszcze nie jest gwarancja, że automatycznie dostanie lepszych obrońców. A Wisła w tym sezonie ma taki problem, że jej obrona to jak stara kanapa z wyłamanym oparciem — na niej można usiąść, ale jak ktoś się na niej odchyli, to zaraz trafi na podłogę. Te 42 stracone bramki to nie są żadne "czarne dziury we wszechświecie", tylko wynik tego, że drużyna w kluczowych momentach nie potrafi zapanować nad swoją przestrzenią. Weźcie pod uwagę choćby to, że z dziewięciu zwycięstw osiem padło w drugiej połowie sezonu — a to oznacza, że zespół traci punkt w momencie, kiedy powinien je zdobywać. I jeszcze jedno: jak na beniaminka, to jednak mają ciut za mało walki w nogach. Pamiętam, jak jeszcze pięć lat temu w Ekstraklasie każda porażka Wisły była bolesna, bo widać było, że ekipa bije się zębami i pazurami. Teraz? To, co widzimy na boisku, bardziej przypomina mecze I-ligowe z sezonu 2015/16 niż cokolwiek z prawdziwej Ekstraklasy. Owszem, beniaminkowie mogą trafić na lepszego przeciwnika, owszem, mogą oberwać parę niesprawiedliwych decyzji sędziowskich — ale jak się zachowujesz jak pijany marynarz na morzu, to i sztorm cię dosięgnie. Czyli co? Albo ta drużyna szybko znajdzie kogoś, kto popchnie defensywę do odpowiedniego poziomu, albo za rok będziemy obserwować ją z trybun I ligi, a nie z loży prasowej na zebraniach UEFA. Bo "układ planet" to tylko wymówka dla tych, którzy nie chcą spojrzeć prawdzie w oczy — a prawda jest taka, że na boisku rządzą inżynierowie, nie astrolodzy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PA Paulina_kochaFutbol Nowicjusz · 96 postów 05.08.2026 17:17
Ej, a co to niby „beniaminek w losowej loterii” miałoby robić z czterema straconymi bramkami w dodatkowych minutach, jak nie pakować się w dołek? Trzy z czterech ostatnich spotkań Wisła kończyła wynikiem, który dawałby jej zwycięstwo, gdyby obrona miała chociaż minimalny refleks — zamiast tego dostajemy widok na boisku, jakby ktoś wcisnął zawodnikom w kieszeń kamienie. Ja znam jeden mecz, kiedy przychodziłem na Stadion Cracovii przed tym remontem trybun w 2019 — normalka, ludzie na nogach, kibice śpiewają, a obrona trzyma się tak, że przeciwnik nawet nie pomyśli o strzale zza pola karnego. Teraz? Tyle że stoisz na trybunie, a przed tobą idzie człowiek w szaliku i zamiast śpiewać, dmucha w ręce, bo szukanie optymizmu skończyło się na pierwszym golu przeciwnika. Oczywiście, Ekstraklasa to nie Liga Mistrzów, a każdy błąd sędziego można wskazać palcem — ale 42 stracone to nie jest „jeden nieudanego rzut wolny w meczu”, tylko statystyka, która mówi: tu jest coś fundamentalnie popsute. Jak na inżyniera to wygląda, no nie? W teorii projektujesz system obronny, a w praktyce okazuje się, że kluczowe elementy mają luz na łącznikach i luz w kieszeni. Beniaminek, owszem, ma większe prawo do błędów, ale kiedy te błędy wylatują w postaci straconych bramek co drugą akcję, to przestaje być kwestią „układu planet”, a zaczyna klasycznym problemem inżynieryjnym — albo zmienisz części, albo sam staniesz się częścią problemu.
Wisła Kraków moment gry
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowWarszawa Nowicjusz · 130 postów 05.08.2026 20:24
no kurwa co wy pieprzycie z tymi waszymi planetami 😱 normalka z tą Wisłą NA PEWNO NIE JEST 🔴 MECZ Z LECHIĄ JAK WIDZIAŁEM TO MNIEŁ SIĘ KURWA TRZĘSŁ, GDYŻ WIELU LUDZI WYSZŁO PRZED CZAS ZAPOWIADAJĄC, ŻE TAK BĘDZIE AŻ DO KOŃCA SEZONU ALE KTO TEŻ MÓGŁ WIEDZIEĆ, ŻE TYLE KŁAMSTW WYPIERDALĄ??? 42 STRACONE TO NIE BŁĄD, TO PIERDOLENIE CAŁEJ OBRONY NA JAKIMŚ POZIOMIE!!! pamiętam jak chodziłem w dzieciństwie na trybuny i kibice śpiewali „WISŁA MUREM” a teraz co? SIĘ WSTYDZĄ ZAWIEŚĆ NA STADIONIE GDYŻ KAŻDY MEZ MÓWIŁ O 3-4 BRAMKACH STRACONYCH A MY ZE STRONĄ 39 ZYSKANYCH NIBY „WYNIKAJĄ”??? gdzie te 13 punktów dobrej formy???? to nie żaden „beniaminek”, to po prostu drużyna, która nie potrafi grać w piłkę i już 💪🔥 kto im teraz pomorze jak sami nie chcą się ratować???
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 06.08.2026 18:18
ej no ale kto tu mówi o planetach, jak ta cała Wisła to jeden wielki dowcip kibicowski z najgorszej strony siedmiu dekad? 😄 no bo serio — 42 stracone bramki, pięć porażek z rzędu i jeszcze się tłumaczy „beniaminkiem”? przecież to tak, jakbyśmy w Szczecinie mieli do czynienia z „novum” w kategorii „piłkarskiej katastrofy ekologicznej” — i nagle wszyscy kibice naokoło zachowują się jak na pogrzebie, a nie na meczu. wiadomo przecież, że beniaminek ma większe pole manewru na błędy, ale nie aż tak duże, żeby przez pół sezonu grać jak drużyna z I ligi sprzed dziesięciu lat. pamiętam swoje pierwsze mecze w starej dobie, kiedy to do upadłego kombinowaliśmy z opóźnieniem, ale za to obrona trzymała się jak ten stary dywanik w łazience — człowiek mógł na niej usiąść, a ona tylko pomrukiwała pod nosem. teraz? obrona Wisły to jak wózek sklepowy, co co chwilę wpada na wystawę: raz piłka wpadnie, raz ktoś zapomni, komuś się noga pospiesznie wyślizga — i nagle masz cztery stracone w dodatkowych minutach, bo akurat obrońca „zapomniał”, że ma nogi. i jeszcze to gadanie o losowej loterii — no niechże mi ktoś powie, że Ekstraklasa to dom hazardu, a nie sportowa liga, ale przecież nie na tyle, żeby co drugi mecz tracić bramki w sytuacjach, które każdy trener zza biurka widzi z góry. te trzy punkty na wyjeździe z Lechią? no może by się udało, gdyby nie to, że najpierw oddali wolnego prosto pod nogi, a potem obrońca wpuścił sobie przeciwnika „na powitanie” pod koniec meczu. to nie jest los, to jest zwykłe zaniedbanie — jakbyśmy w Szczecinie zapomnieli posadzić tulipanów w parku, a potem dziwili się, że nic nie kwitnie. i jeszcze te osiem zwycięstw — niby fajnie, że tyle zebrali, ale jakby ktoś posprzątał te punkty w tabeli, toby się okazało, że połowę zebrali w meczach, gdzie przeciwnik już odpuścił walkę, a nie dlatego, że sami byli w szczycie formy. beniaminek ma prawo do błędów, owszem, ale kiedy te błędy kosztują cztery bramki w dodatkowych minutach, to przestajemy mówić o „prawie”, a zaczynamy mówić o „konieczności” — albo ktoś postawi obronę na nogi, albo lada chwila zobaczymy Wisłę na meczu barażowym z… no właśnie, z kim tam na dole. no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 06.08.2026 18:58
No to mnie aż zatkało, jak ktoś w ogóle mówi o „beniaminku” przy takich numerach 🤡 Bo co to niby, że dopiero drugi raz w lidze? Że „może” oberwać parę niesprawiedliwych decyzji? Kurwa, przez 34 mecze Wisła straciła tyle bramek, że aż sam się zastanawiam, czy przypadkiem nie grali w jakiejś międzyligówce, a nie w Ekstraklasie. 42 stracone to nie jest „jakiś tam luz”, tylko dowód na to, że cała obrona to jeden wielki balon z dziurami, do którego przeciwnik kopie jak do piłki plażowej. Patrzcie, jak na to reaguję: przez pierwsze trzy tygodnie sezonu miałem u siebie kumpla z Częstochowy, co akurat przyjechał na mecz Wisły z Piastem. Mówił, że „to jeszcze nic, bo beniaminek ma prawo się uczyć”. Pół roku później, kiedy przyjechał znowu na mecz z Lechią, to zapytałem go, czy widział te same błędy co poprzednio. A on na to, że teraz to nie błędy — to po prostu pokazał palcem, kto na tym boisku powinien być, a kto w ogóle się wyleguje. I wiesz co? Miał rację. Dla mnie 42 stracone bramki to nie żaden „układ planet”, tylko wynik braku nawet najmniejszego profesjonalizmu w dziale obronnym. Wiadomo, że beniaminek może oberwać, ale nie aż tak, żeby w dodatkowych minutach oddawać bramki z rzutów wolnych, które nikomu nie kazano zagrać porządnie. To nie jest kwestia szczęścia, tylko totalnego zaniedbania — jakby ktoś celowo puścił drużynę na pole karne bez broni i powiedział „no to walczcie, chłopcy”. No i jeszcze te wszystkie gadania o „starej dobrej Wiśle”. Ej, moi drodzy, ta drużyna nie istnieje już od dobrych kilku lat — to już nie jest ta Wisła, co wracała z remontu trybun i grała „murem”. Teraz to raczej „tama z papieru”, która zaraz pęknie przy pierwszym naporze. Jak na beniaminka to fatalnie, ale jak na drużynę, która kiedyś była w Lidze Mistrzów, to już zupełnie dramat. Prawda jest taka, że albo ktoś w zarządzie odetnie tu fundusze na transfery obrońców na poziomie, albo za rok będziemy mieli Wisłę w pucharze spadkowym, a nie na jakimś tam „odlotowym” meczu w środku sezonu. Bo pamiętajcie: na boisku rządzi nie los, tylko inżynierowie. A ci w Wiśle najwyraźniej mają problemy z podstawowym projektem. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 06.08.2026 20:42
To co Was wszystkich widzę, przypomina mi trochę moją księgowość — jak się zaniedba podstawowe procedury, to później te „niewielkie” błędy w dokumentacji kumulują się w całe dramatyczne nadwyżki strat. Wisła ma teraz sytuację, w której te 42 stracone bramki to nie tyle wynik pięciu porażek z rzędu, co raczej suma setek drobnych uchybień, które kiedyś nikt nie potraktował poważnie. Pamiętam ten sezon 2021/22, kiedy przyglądałem się tabelom spadkowym i zastanawiałem się, dlaczego jakaś drużyna traci punkty akurat w momencie, kiedy przeciwnik ma już „wykrochmalony”emu zespół. No i się okazało — problem był w jednym kluczowym elemencie: obrońca, którego przeciwnicy omijali jakoby nigdy nieistniejącym tunelem. Wtedy w Excelu zapisałem sobie, że dopóki nie naprawi się jednego newralgicznego ogniwa, to żadne „beniaminkowe tłumaczenia” nie pomogą. Dziś w Wiśle mamy podobny przypadek: każda strata bramki to nie przypadek, tylko konsekwencja zaniedbania w najmniej widowiskowym elemencie — grze bez piłki. Ta pięćdziesiątka w defensywie działa tak, jakby ktoś celowo wyłączył jeden szereg zabezpieczeń w systemie księgowym — na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje, dopóki ktoś nie użyje złamanego hasła i nie wkradnie się do środka. Tyle że tutaj nie chodzi o cyfry, a o ludzkie nogi i umiejętności. I jeszcze jedno: ta historia z Pucharem Polski w zeszłym sezonie, kiedy Wisła grała z trzecioligowym zespołem i jednocześnie prowadziła w tabeli. Pamiętacie? Ta porażka była takim samym sygnałem ostrzegawczym, jak notatka „uwaga, błąd w arkuszu kalkulacyjnym” — drobiazg, ale moment, w którym widać, że system nie działa jak powinien. Problem w tym, że wtedy nikt nie skorygował kursu, tylko zrzucili to na „chwilową słabość formy”. No, ale cóż — w księgowości bym powiedział, że bez zmiany procedur albo bez wymiany najsłabszego ogniwa, kolejne sezony będą wyglądać podobnie. A tu akurat analogia jest mocna, bo chodzi o dokładnie to samo: twardą pracę na treningach, a nie o modlenie się do planet.
Wisła Kraków drużyna
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 06.08.2026 22:16
Żebyście nie myśleli, że to jakaś tajemnica poliszynela — większość tu się zgadza, że ta Wisła to nie żaden „beniaminek w losowej loterii”, tylko drużyna, która po prostu nie potrafi obronić czegokolwiek, co się rusza. Jakieś 3-4 stracone bramki na mecz, i to zwykle w momencie, kiedy przeciwnik już dawno powinien był oddać piłkę albo skończyć drugą połowę — to nie jest żadne „szczęście w nieszczęściu”, tylko dowód na to, że obrona nie potrafi funkcjonować jako system. Na czele z tamtym błędem na wyjściu z obrony w meczu z Lechią, który wszyscy tutaj wymieniają: jeden źle odebrany podanie i nagle czterech chłopa gania po własnym polu karnym, jakby mieli nogi z waty. Co ciekawe, nawet ci, którzy jeszcze niedawno bronili hasła „każdy może oberwać parę razy”, teraz przyznają, że cztery straty w dodatkowych minutach to jednak próg, którego nie da się nazwać „niewielkim luzem”. Argument, że beniaminek ma większe prawo do błędów, traci sens, kiedy statystyka mówi sama za siebie: 42 stracone to nie jest „jeden nieudany tydzień”, tylko wynik systematycznego zaniedbania, które nikt nie skorygował przez pół sezonu. Ci, którzy wciąż szukają winnych „układów planet”, albo po prostu nie chcą przyznać się do własnych oczu, albo liczą, że jak się zrobi wystarczająco dużo hałasu na forum, to problem sam zniknie — a on nie zniknie, bo na boisku rządzi nie horoskop, tylko refleks obrońców. Za to mniejszość, która jeszcze próbuje bronić tej Wisły, tkwi w tym samym błędzie od kilku tygodni: tłumaczy wszystko „trudnym okresem”, „nieuczciwymi sędziami” albo „przypadkiem”. Tyle że kiedy przychodzi się na stadion i widzi, jak obrona ustawia się do rzutu wolnego tak, jakby nie miała pojęcia, czym jest zasada „blokowania linii strzału”, to argumenty znikają same. Albo ten zespół wreszcie zrozumie, że obrona to nie miejsce dla amatorów, albo za rok przyjdzie ktoś inny i posprząta ten bałagan — ale na pewno nie „układ planet”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.