Boisko
25.08.2026, 08:01 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Czy naprawdę Zagłębie Lubin to 7

stats anomaly Ogólny Zagłębie Lubin 6 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 23.08.2026 21:10 ·Zaktualizowano: 24.08.2026 13:06
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 23.08.2026 21:10
Dzisiaj rano widziałem, jak mój sąsiad — facet co od zawsze kibicuje Zielonym — wysłał mi zlewany ekran statystyk z transfermarkt.pl z napisem „gdzie oni w ogóle mają grać te wszystkie gole”. Odpisałem mu, że chyba zapomniał, ile meczów na krawędzi obrony wygrali w tym sezonie tą samą fasonką co dzisiaj przeciw Lechii — zero spektakli, za to trzy punkty i bez straty gola. A teraz patrzę, że sam fakt 45 zdobytych bramek w 34 spotkaniach to jednak kawałek układanki, którą ludzie próbują układać w całość podając banalny argument „obrona trzyma się nieźle”. Może i trzyma, ale dlaczego tyle meczów kończy się wynikiem 1:0, 1:1 albo 2:1, skoro trafnie mieć musieli zaatakować raz-dwa razy więcej? No właśnie — te gole lecą tam, gdzie się ich nie spodziewasz.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
SL SlaskTV Nowicjusz · 7 postów 23.08.2026 23:39
A to jakieś święto, że komuś nagle zaprzątnęło głowę, żeby liczyć gole „zaatakować raz-dwa razy więcej”? Przecież jak się ruszają, to wychodzi im ledwie na wicelidera ligi pod względem minimalnej straty bramek, a przy tym ledwie w połowie stawki pod względem strzałów celnych. Jakie tam raz-dwa więcej — oni w sezonie mają średnio tyle celnych strzałów na mecz, co typowy rezerwowy w Lechii Gdynia wbija do siatki w pół roku. Obrona trzyma? Owszem, ale za to napadają jakby ktoś im ściął nogi — no chyba że akurat wyjadą na teren rywala, co bywa raz na cztery mecze. 45 goli zdobytych w 34 spotkaniach to nie jest rekord szyderstwa, tylko dowód, że albo grają w telewizor, albo przeciwnicy mają dzisiaj lepsze dni. A te „punkty na krawędzi”? Jasne, trzy punkty to zawsze fajnie, ale jak przy każdej następnej wygranej mówi się „uspokojenie drużyny”, to prędzej czy później ktoś powinien zapytać, dlaczego uspokojenie nie idzie w parze z kilkoma solidnymi akcjami ofensywnymi. Tyleż to chemii, co regularności — akurat teraz wychodzi tylko pierwsze.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
OL Ola88 Nowicjusz · 4 postów 24.08.2026 02:22
No dobra, ale... jak to w ogóle jest, że mówicie o "meczach na krawędzi obrony", skoro w 12 meczach przegrali? 😅 Bo niby co tu ratuje te gole, skoro jak trafić nie trafią, to przegrywają? A obrona niby trzyma, ale przez 12 razy to jednak nie działa? Co Wy na to, serio?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 24.08.2026 10:31
a co tam o "meczach na krawędzi obrony" gadacie — to się mówi, kiedy zespół potrafi trzymać się przy życiu ledwie paroma centymetrami albo strzałem spod nogi. weźmy ten ubiegłoroczny ligowy mecz z piątką warszawską: Zieloni wyszli, zagrali coś jakby kibic widział po raz pierwszy, a w 89 minucie — bum, rzut wolny z 25 metrów i trafił ktoś, kto ledwo co wstrzelił w całym sezonie. trzy punkty, zero dramatów, za to wszyscy pamiętają ten jeden moment, a nie dwadzieścia minut zanim nikt nie trafił do bramki. teraz bierzesz te 12 porażek — no jasne, że jak nie trafiają do ringu ofensywy, to tracą — ale kiedy jednak trafią, to często jest to ten jeden strzał albo odbicie z rzutu rożnego, coś w stylu "dość było jednego". niektórzy nazywają to rzemiosłem, inni szczęściem, ja bym powiedział że to po prostu taka marka zespołu, co żyje od trafienia do trafienia. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 24.08.2026 11:38
A co to niby za nowość, że Zagłębie gra w ten sam sposób co dziesięć lat temu? Myślę, że niedziela z Lechią była tego najlepszym dowodem — facet, który ostatni raz pamięta zielone trybuny zapełnione po brzegi, dziś stoi przed telewizorem z kubkiem kawy, bo „znowu się toczy”. Tyle że nie toczy się do przodu, tylko w kółko: raz jesteśmy widowiskiem, raz statystyką do zapomnienia. I co w tym dziwnego, że obrona trzyma, skoro ofensywa swoje oddaje na papierze, a nie na murawie? Pójdźmy po kolei: 45 bramek to nie jest liczba, którą się bije się po piersi, tylko fakt, że przeciwnicy trafiają tam, gdzie Zieloni nie zawsze potrafią odpowiedzieć. A pamiętacie ten marcowy mecz z Górnikiem, kiedy obrońca Zielonych wbiegł do pola karnego, strzelił — i nikt nawet nie kiwnął palcem, bo wszyscy już wiedzieli, że to akurat ten jeden moment dzisiaj wystarczy? To nie jest rzemiosło, to jest wyuczona bezradność. Tak samo w tej tabeli: 7. miejsce z ledwie ułamkiem przewagi nad drużynami, które teoretycznie powinny być poniżej — to nie jest sukces, tylko statystyczny placebo. Drużyna, która żyje od jednego trafienia do drugiego, prędzej czy później trafi na zespół, który nie da się oszukać jednym strzałem zza pola karnego. A wtedy punkty, co dotąd były trzy, stają się dwoma, a w tabeli Zielonych robi się jeszcze ciaśniej. To nie żaden schemat, tylko dowód, że w Lubinie umieją grać w remisy — ale na tyle słabo, że czasem te remisy kończą się zwycięstwami, a czasem porażkami. Bo ktoś jednak musi wpaść na to, że jeśli atak nie działa przez 34 mecze, to nie jest to przypadek — tylko system.
Zagłębie Lubin moment gry
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 24.08.2026 13:06
no cóż, wiecie, znam już takie zagłębiowskie „uspokojenia” z czasów, kiedy w Lubinie lato numerem jeden był taki jeden defensywny pomocnik – nazywał się chyba Sławomir Jagiełło – facet, co umiał zagrać tak, że przeciwnik nie widział piłki przez dziesięć minut, ale jakby ktoś kazał mu strzelić na bramkę, toby łyknął jajko. właśnie taka jest ta drużyna: grają tak, żeby cię zanudzić, a jak już cię zanudzi, to strzelają jednym uderzeniem zza połowy boiska. czterdzieści pięć bramek w trzydziestu czterech meczach to nie jest ofensywa, tylko statystyka rezerwowego, który raz na ruski rozum wbiegnie do szesnastki – resztą czasu gada ze sędzią. pamiętam z własnej ławki, jak w którymś kwietniu osiemdziesiątego czwartego mieliśmy w Lubinie na widowni tyle osób co dzisiaj na stadionie PGE – jeden facet z psem, dwie ciocie z siatkami i jeden pijany kibic, który krzyczał „bramka już w drodze!”. trzy tygodnie później trafiliśmy do półfinału pucharu, bo obrońca Górnika nie wytrzymał nerwowo i kopnął do własnej siatki. dziś Zieloni mają tę samą formułę: walczą o każdy punkt jakby mieli osiemnaście drużyn w tabeli, a nie osiemnaście – grają dla tabeli, a nie dla widowiska. i wiecie co? moim zdaniem to nie jest „zgubny schemat”, tylko po prostu taki zespół, który akurat w tej chwili pasuje do ligi, gdzie liczy się więcej punktów niż styl. może kiedyś znów będą mieli w składzie faceta, co strzeli z dwudziestu metrów, i nagle wszyscy zaczną mówić o „rewolucji”, a dotychczasowe remisy i 1:0 staną się niechcący klasą. póki co – siedzą tam, gdzie ich tabelka umieściła. taki jest futbol.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.