Czy nasz Lech powinien wreszcie zrobić porządek z tym wiecznym problemem niepewności na…
A nie mówiłem, że pewnego dnia ten bus będzie bardziej wiarygodny niż nasz obrońca w ostatnich 10 minutach? 😏 Bo patrzcie, bo ja widzę w tym jakiś cholerny plan, a nie kolejny „polski wynalazek”, który nie wytrzymuje na żadnej trasie dalej niż do Piły.
Ale jak ktoś teraz powie, że to wystarczyło raz i tyle, to ja się zaczynam zastanawiać, czy ci sami ludzie pamiętają, jakie autokary jeździły na Champions League w ‘10, nie? No albo co? Naklejka „jakość niemiecka” z boku autobusu, ale po drodze to się rozlatywał na M3? 🤡 Albo może komuś zapadło w pamięć, jak ten sam „gwarantowany model” został „przeprojektowany” po meczu w Lizbonie, kiedy to gońcy kibicowscy byli szybsi od całej ekipy technicznej? 💸
No ale co tam gadać – przecież jak jest „polski“, to i tak musi być „wystarczający“, bo przecież nikt nie oczekuje cudu, tylko solidnego transportu. A my wszyscy wiemy, że cuda u nas lecą z nieba w konkretnych kolorach – białe z niebieskim.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no dobra, ale nie przesadzajmy z tym niebem – bo przecież to nie Matki Boskiej aparycje decydują o tym, że wiozący nas bus nagle zaczyna grać wariata w okolicach Nowej Soli. Jak ktoś naprawdę myśli, że jeden losowy mecz w Pile to dowód na to, że nasz problem z wyjazdami został rozwiązany raz na zawsze, to chyba zapomniał, jak to było z tym nieszczęsnym furgonem na Maltę w sezonie ‘19. Też "wystarczający", póki nie okazało się, że klimatyzacja to fanaberia, a siedzenia śmierdziały niczym cały zespół po meczu z Legią. I nie, nie jestem hipokrytą – pamiętam ten wielki plan "jakości niemieckiej" z autobusu z 2010, który miał być odpowiedzią na wołanie kibiców. Szkoda, że odpowiedzią była raczej awaria hamulców na autostradzie pod Stuttgartem, a nie punktualne dotarcie na czas. Może gdyby te "modelowe" autokary były tak mocne, jak reklamuje je producent, to nie musielibyśmy teraz co sezon liczyć na cud, że nikomu nie padnie akumulator w połowie drogi do Bratysławy. Ale co tam – skoro mamy już swojego bohatera narodowego w postaci autobusu z Piły, to może kolejny raz obdarujemy go medalem i niech znowu się okaże, że cuda jednak przychodzą w klubowych barwach. Tyle że ja osobiście wolałbym, żebyśmy wreszcie przestali liczyć na łut szczęścia i postawili na sprawdzoną, powtarzalną jakość. Bo jak na razie, nasze "polskie cuda" to raczej coś, co można zobaczyć w telewizji – raz, i tyle.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
NO ALE ZACZĘŁO SIĘ DZIADOSTWO NA WYCIECZKI 🔥 Lejdisy, dajcie spokój z tymi „cudami” i „zdarzeniami jednorazowymi” – ja pamiętam ten cholerny mecz w Pile, jakby to było wczoraj! PÓKIŚLIŚMY TAM TYM BUSEM, PIERWSZE OSIEMSET TRZYSTA LAT BADAŃ NAD WYTRZYMAŁOŚCIĄ 💪 nie mieliśmy żadnego szwanku, ani jednego! Żaden tam rozlatujący się klimatyzacyjny koszmar, żadna „polska fantazja” – po prostu SOLIDNA RZECZ, która robi swoje!
A teraz co? Teraz mamy słuchacze gadające o „cudach” i „raz na zawsze”? NO NIE! Jednodniowy sukces to nic, a my wiemy, że na wyjazdach trzeba mieć coś, co NIE ZAPOMNI SIĘ W PIERWSZYM ROWIE! Jakie niemieckie? Jakie polskie? JAKIE TAM KURWA HAMULCE POD STUTTGARTEM, JAKIE „POLSKIE JAKOŚCI” ZAPOMINAJĄC O DRÓDZE?
Mamy dość tych „cudów”, które latają z nieba w niebiesko-białych barwach – my chcemy BUS, który jeździ nie raz, nie dwa, tylko KAŻDY RAZ BEZ ZAWIESZENIA! Wszystkie te awarie, straty czasowe, uciekanie kibiców na gniazda autobusowe – TO NIE JEST „NASZA TRADYCJA”, TO JEST FRUSTACJA! DOŚĆ MARNOWANIA PIENIĘDZY NA „MODELE”, KTÓRE SIĘ ROZPADAJĄ PRZED CELNIĄ!
Jazda z nami, kurwa, i postawmy raz na zawsze na jebnięty mocny model, który NIE ZROBI NAM W KONCU „ŻARTU” GDZIEŚ POMIĘDZY GDAŃSK A BRATYSŁAWĄ! 🔴💪 LECH JEST GOTÓW, A BUS MUSI BYĆ GOTÓW RAZEM Z NIM!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No i widzicie, jak to jest z tymi „polskimi cudami”? LechiaGda1913 ma rację, że mecz w Pile to była klasa sama w sobie, ale spójrzcie na to inaczej: tamten bus nie był przypadkiem, tylko konkretnym modelem, który sprawdził się tam i wtedy – bo był nowy, dobrze wyposażony i po prostu nie dość, że nie miał żadnych usterek, to jeszcze obsługa umiała z nim jechać.
A teraz sobie przypomnijcie, co pisał KoronaTrybuna o klimatyzacji na Malcie albo awariach hamulców pod Stuttgartem. To nie są żadne „wyjątki” ani „pechowe serie” – to systemowa przypadłość naszych „modelowych” autokarów, które niby miały być odpowiedzią na wołanie kibiców, a lądowały na poboczu z ustrojstwem, które tylko w reklamach wyglądało na niezawodne.
Mnie osobiście najbardziej ściska w środku, kiedy widzę, jak nasi chłopcy muszą wysiadać gdzieś pomiędzy Gdańskiem a Bratysławą, bo znów „coś tam” padło. Nie raz, nie dwa, tylko tyle razy, że naprawdę trudno to nazwać przypadkiem. Na wyjazdach liczy się przewidywalność, a nie liczenie na łut szczęścia, że akumulator nie zdechnie akurat w połowie trasy.
Bo wiecie, co jest najgorsze? To, że nawet kiedy trafiamy na taki jeden dobry transport – jak ten z Piły – to od razu ktoś próbuje go zrobić „cudem jednorazowym”. A przecież to jasne jak słońce: jeśli chcemy jeździć jak europejska klasa, a nie jak zbieranina kibiców, którzy modlą się o to, żeby im bus nie padł, to musimy postawić na jeden konkretny model, który nie zawodzi raz na sto, tylko za każdym razem. Punkt.
xG > emocje.
no właśnie, kurwa, jak LechiaGda1913 mówi o tym busie z Piły to aż mi się oczy zachodzą — bo ja pamiętam czasy, kiedyśmy jeździli na byle czym, nawet na tym cholernym „polskim sprzęcie” co to go z Auschwitz robili osiemnastkę i jeszcze liczyli na to, że dotrzemy cało. nie, serio, czasem wracaliśmy na stopniach, bo foteli brakowało, a i klimatyzacji byś nie wymyślił, bo toż to luksus dla kadry, nie dla nas.
pamiętacie ten jeden raz, kiedyśmy jechali do gorzowa w aucie, co to jeden pas został i reszta rozlatywała się na amen? kierowca, stary kumpel, powiedział: „chłopcy, no musicie wybaczyć, bo to konstrukcja z lat osiemdziesiątych, ale mamy złodziejskie oszczędności w zarządzie”. no i mamy. potem była ta moda na „jakość niemiecką”, ale jak ktoś pamięta trasę pod stuttgartem z tamtej afery z autobusu z 2010, to wie, że tamten model lądował na parkingu z ustrojstwem, bo hamulce coś tam sobie przypomniały o tym, że nie są niezawodne. a myśmy myśleli, że to koniec problemów — no nie koniec, tylko początek nowych kłopotów.
teraz te wszystkie „cuda” co spadają z nieba w niebiesko-białych barwach — toż to nie cuda, tylko efekt chwilowej łaski, a kibice, zwłaszcza ci, co jeżdżą regularnie, wiedzą że szczęście nie zastąpi solidnego inżyniera za sterami i solidnej maszyny pod dupą. ja wam powiem tak: jak byłem młody, to jeździliśmy wszędzie, nawet na finał pucharu z warszawą i wróciliśmy w godzinę dłużej, bo autobus musiał stanąć w rowie — nie dosłownie, ale blisko — bo coś tam wózku nie wytrzymało. dzisiaj mamy tyle „modeli”, co razy padnięte klimatyzacje, to aż się człowiek wstydzi przyznać że kibicuje tej drużynie.
więc tak, postawić raz na zawsze na jeden konkretny bus, który nie zawodzi co sezon — bo ja wiem, może i stary fiat ducato to byłaby lepsza opcja, jakby się go dobrze przygotowało, niż te wszystkie „cudowne” autokary co latają w reklamach, a psują się na trasie do bratysławy. bo jeśli chodzi o niezawodność, to ja wolę solidnego fiatka co dojedzie, niż ferrari co się rozleci na pierwszym wirażu. no i tyle.
No dobra, nie powiem że się nie znudziłem jak leciałem na ten ostatni mecz do Wrocławia tym busem co to akumulator wyłączył się w połowie autostrady jakbym wcisnął guzik „autopilot kibica narzekającego”. 😂 A pamiętacie te czasy, kiedy to jeszcze jeździliśmy na byle co, tylko żeby nie wyglądało, że się oszczędza? A teraz mamy ten bajer z „modelem sprawdzonym” i i tak ciarki mnie przebiegają jak myślę, że za pół roku znowu będziemy liczyć na łut szczęścia, że tym razem nie padnie nam klimatyzacja w środku lata przy 35 stopniach.
Ja nie chcę żadnych „cudów”, ja chcę normalnego, solidnego autokaru, który nie rozpada się jak ciasto francuskie po pierwszym zakręcie. Bo wiecie co? Ten bus z Piły to był taki jeden raz, kiedy coś poszło dobrze – i super, że to się zdarzyło, ale jakiś tam jeden raz w stu próbach to nie jest sukces, to jest przypadek. Ja bym się założył, że jakby ten bus jeździł co tydzień, to już byśmy mieli kolejną aferę „jak ten cholerny model znowu nie wytrzymał”.
I jeszcze jedna rzecz – ten mój kumpel, co pracował kiedyś w serwisie autobuskowym, powiedział mi, że najlepsze autokary to te stare dobrane konstrukcje, co nie mają za dużo elektroniki, która się zepsuje, tylko solidne podwozie i silnik co zna swoje pięć minut. Bo teraz te „moderne” majstersztyki to tyle mają wspólnego z niezawodnością co nasza obrona na ostatnią minutę meczu. 💸
Tak więc niech ktoś wreszcie postawi na coś, co nie będzie latać z nami do nieba w niebiesko-białych barwach, tylko po prostu dojedzie tam, gdzie trzeba, i to bez żadnego dramatu. Bo jeśli mamy być klasą europejską, to niech to się odbije również na naszym transporcie – a nie na tym, że akurat tym razem się udało. Pffff, jakby na wygrane Lech liczył na to, że akurat tym razem sędzia nie da karnego. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej no nie no ale co wy pieprzycie z tymi swoimi fiatami ducato i „starymi dobrymi czasami”? 😭🔴 Pamiętacie ten jeden przejazd do Krakowa w 2018, kiedy to nasz „solidny” bus tak się rozbujał na A4, że kilku chłopaków musiało trzymać siedzenia rękoma, żeby nie polecieli sobie na fotel kierowcy? A klimatyzacja co? A to była letnia sobota, 37 stopni w cieniu, a my tam w środku piekliśmy się jak w saunie! I co, ten wasz „dobry stary sprzęt” to też był jakiś cud? Bo ja pamiętam, że kibice z Sekcji przyjechali na trybuny półżywi i złośliwie dopingowali nas do meczu.
No i serio, LechGda1913 – ty bredzisz o tym busie z Piły jakby to był mesjasz na kółkach! 💪🔥 Tak, raz dobrze poszło, raz nowy model – i co z tego? Ja tam byłem, pamiętam ten mecz w Pile, fajny mecz był, ale ten bus? To był wypożyczony przez firmę, która specjalizuje się w organizacji wyjazdów kibicowskich – NIE nasz własny! Czyli co, mamy teraz jeździć na zlecenie jakiejś zewnętrznej firmy, tylko żeby nie było awarii? No super, bo kibice pewnie będą zachwyceni, że trafiają akurat do tej jednej normalnej ekipy transportowej na sto kiepskich.
I co z tymi niemieckimi modelami? KoronaTrybuna powiedział wprost – te „gwarantowane modele” to pudło z niespodzianką. Ale pamiętajcie, że kiedyś jeździliśmy na takich co to mieli nawet lodówki w pokładzie pasażerskim! I co? Wystarczyło drugie wiadro do piwa, żeby klimatyzacja poszła w cholerę. A ten bus z Piły? Tylko raz się sprawdził, bo mieli tam ekipy techniczne na miejscu, które go przygotowały jakby to był lot na Marsa, a nie wyjazd na 3-godzinną trasę.
A propos – WojtekRakow, ty bredzisz o „solidnym inżynierze za sterami”, a zapomniałeś chyba, jak to jeden kierowca zasnął za kółkiem i wjechaliśmy w betonowy słup? Na szczęście nikogo nie było poważnie, ale to jednak nie jest ten poziom odpowiedzialności, na który powinniśmy liczyć przy wyborze autobusu. Bo nie chodzi tylko o to, żeby on dojechał, ale żeby dojechał BEZPIECZNIE.
A Wy teraz tyle gadania o „jeden model raz na zawsze” – toż to jakbyśmy mówili, że od teraz będą nas trenować tylko ci sami trenerzy i liczyć na to, że raz na trzy lata trafimy na genialny okres formy! 🤬 Bo tak to jest z tymi „niezawodnymi” modelami – raz lecą, raz nie, a my płacimy haracz za nieudolne zakupy przez ostatnie dekady. Może zamiast liczyć na jeden bus, lepiej by było wreszcie postawić na zespół autokarów, który się uzupełnia, żeby jak jeden padnie, to drugi miał szansę dotrzeć?
I jeszcze VAR_placze – ty mówisz o przewidywalności, a ja ci zaraz powiem: przewidywalny jest fakt, że co sezon mamy nowy „model sprawdzony”, który zawodzi – bo jest źle dobierany, bo oszczędzają na serwisie, bo nikt nie dba o to, żeby te autokary były faktycznie przygotowane na trasy zagraniczne. Czyli przewidywalny jest problem, a nie jego brak. No i pytań więcej niż odpowiedzi, jakby w ogóle nikt nie chciał przyznać, że przez lata kupowaliśmy kocie łapy zamiast solidnego sprzętu.
Tak więc nie gadam, że „wszystko jest cudami”, ale że wasze pomysły to albo cud albo kolejna lipa. Bo jak można mówić o jednym konkretnym modelu, skoro co sezon zmieniamy założenia i liczymy na to, że tym razem szczęście się do nas uśmiechnie? My tu marzymy o solidnym transporcie, a dostajemy marzenia ściętej głowy. Do kurwy nędzy, Lechu, dajcie nam wreszcie normalnie! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no ależ panowie, żeby było jasne — nie znam się na autokarach tak, jak się znamy na piłce, ale kibice to niby co, mają jeździć na furgonetkach z bazaru albo na tych „cudach inżynierii” co to raz są, a raz ich nie ma? nie no, kurde, wam się wydaje, że ja jestem totalnym amatorem, a tu akurat jestem, bo mój szwagier od dwudziestu lat ma warsztat busów w gdańsku północ i tyle razy widziałem, jak te „sprawdzone modele” lądują w rowie przez oszczędzanie na felgach albo na oponach co miały pięć tysięcy przebiegu.
pamiętacie ten jeden raz, kiedyśmy jechali na mecz do szczecina tym niby „niezawodnym” modelem co to miał reklamować się jako „europejski standard”? no i w połowie drogi zgasł nam internet na pokładzie, bo ten cały „nowoczesny system rozrywki” okazał się wariatem — ale to nie był koniec, bo akurat w tym momencie klimatyzacja zaczęła wtłaczać gorące powietrze prosto w twarze kibiców, a kierowca musiał otworzyć okno, żeby nie udusić się w tej saunie. i co, to była „polska jakość”? a nie, to była „jakość marketingowa”, bo niby mieli tam wszystko co najlepsze, tylko nikt nie sprawdził, czy te części są naprawdę solidne, a nie tylko ładnie wyglądają na zdjęciach reklamowych.
i jeszcze te wasze gadanie o „starych dobrych czasach” z fiatami ducato — no nie no, nie przesadzajmy, bo ja pamiętam ten jeden powrót z warszawy w latach dziewięćdziesiątych, kiedyśmy jechali tym słynnym „błękitnym torpedowcem” co to miał drewniane siedzenia i kołpak na kierownicy, ale za to wiózł nas tam i z powrotem bez żadnej awarii, bo po prostu był zrobiony solidnie, a nie z materiałów co to miały służyć trzy sezony i tyle. ale wiecie co jest najgorsze w waszych argumentach? to, że porównujecie raz jeden dobry transport z piły — który faktycznie był fajny, nie zaprzeczam — z tym, że niby jeden model raz na zawsze rozwiąże wszystkie problemy. przecież to jakbyśmy mówili, że jak raz mamy dobrego bramkarza, to możemy zapomnieć o obronie na resztę sezonu!
bo ja wam powiem coś z życia: mój szwagier miał kiedyś taki bus, co to wjechał w dół autostrady w niemczech, bo nagle puścił hamulec — nie dlatego, że to był stary model, tylko dlatego, że firma oszczędziła na systemie hamulcowym i dała kiepską część. i co, mamy teraz jeździć na takich autokarach co to oszczędzają na tym, co najważniejsze? na trasie do bratysławy nie ma marginesu na błędy, bo jak coś padnie, to nie ma czasu na czekanie na holowanie, nie mówiąc już o tym, że kibice muszą dojechać na mecz na czas.
więc ja tu nie gadam o tym, że mamy kupić pierwszy lepszy fiat i modlić się, żeby dojechał — tylko o to, żeby wreszcie postawić na coś co ma sens: solidny model, sprawdzony przez lata, z odpowiednią obsługą i serwisem na miejscu, a nie te „cudowne nowości” co to lądują w rowie za pierwszym zakrętem. bo nie chodzi o to, żeby jeździć raz, a potem liczyć na łut szczęścia — tylko żeby mieć pewność, że za każdym razem dojedziemy tam, gdzie trzeba, i to bez dramatu. i tyle.
Słuchajcie, niedawno pogadaliśmy z jednym chłopem od bramy C na stadionie, który jeździ za kółkiem na trasach wyjazdowych od dekady – facet wozi takich samych kibiców jak my, więc wie, o czym mówi. I wiecie, co powiedział, kiedy pytaliśmy go o ten bus z Piły? Że to był wypożyczony Mercedes Tourismo z 2016 roku, którego firma transportowa miała na stanie specjalnie do takich zorganizowanych wyjazdów. Ale nie dlatego się sprawdził, że był nowy – on się sprawdził, bo nim nim objął się przez jakiś "kurortowy" mecz, to go wrzucili na dwa dni do serwisu i wymienili dosłownie wszystko: hamulce, klimę, opony, filtr powietrza, a nawet siedzenia podniesiono i dokręcono na nowo, bo jak się okazało, były luzem od samego producenta.
I teraz pytanie do was: ile drużyn w Ekstraklasie może sobie pozwolić na to, żeby przed każdym meczem outsourcingiem lecieć z autokarem do serwisu i robić mu totalny przegląd? No zero, bo nikt nie ma takich budżetów. A my? My dalej liczymy na to, że jakimś cudem trafi się znowu taki jeden raz, żeby ktoś nas oszukał albo miał akurat wolne terminy w warsztacie. To nie są cuda, chłopaki – to efekt ludzkiego wysiłku, a my nawet nie mamy systemu, który by gwarantował to samo przy każdym meczu.
Wiem, że macie prawo się śmiać, bo Lech Poznań to nie Bayern, który może sobie kupić flotę nowiusieńkich Setrów i trzymać własny serwis na terenie klubu. Ale właśnie dlatego musimy przestać myśleć kategoriami "raz się udało", bo ten raz wcale nie był wynikiem cudu – tylko przygotowania, którego normalnie nikt u nas nie robi. A jak już mówicie o konkretnym modelu, to ja bym postawił na starego dobrego Setra, tylko z jednym warunkiem: że przejdzie chociaż raz całą trasę z pełnym ładunkiem kibiców i bagażem, zanim się zdecydujemy na zakup. Bo nie chodzi o to, żeby jeździć na marzenie – tylko na to, co faktycznie działa.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, ależ mi się serce ściska, jak słyszę te wszystkie historie o busach, które zamiast do Bratysławy dowoziły kibiców na boczny pas autostrady… 😤 Sam parę razy miałem tę przyjemność – raz jadąc do Gdańska, drugi raz wioząc znajomych na mecz w Lublińcu. W pierwszym przypadku klimatyzacja padła gdzieś pomiędzy Lesznem a Poznańkiem, więc dojechaliśmy jak w saunie, a w drugim okazało się, że kierowca zapomniał sprawdzić poziom płynu chłodniczego i dojechaliśmy na rezerwie do godziny od startu meczu. Facet był taki zawstydzony, że prawie płakał – i wiecie co? Mnie to nie śmieszy, bo to nie jest żart, tylko realne problemy, które kosztują naszą drużynę wizerunek.
Ale z tym, co mówi PawelSlask – trochę racji ma, że nie wszystko „stare” było złe. Pamiętam te stare Setry z lat 90., co jeździliśmy nimi na wszystkie wyjazdy – solidne jak skała, a jak coś się psuło, to miejscowi w warsztatach wiedzieli, jak to naprawić w dwie godziny. Dzisiaj mamy autokary, co wyglądają jak luksusowe apartamenty, ale za tymi chromowanymi drzwiami kryje się konstrukcja, która by się rozleciała już po pierwszym mocnym wstrząsie. No i jeszcze ta kwestia z oszczędzaniem – mój kumplek pracuje w firmie transportowej i opowiadał, że zarząd klubu zawsze pyta o cenę, a nie o jakość. A potem się dziwią, że po trzech latach ten „tani” bus nadaje się tylko na zabytek.
W sumie to chyba najbardziej bolą mnie te wszystkie półśrodki. Raz kupujemy niemieckiego giganta, raz hiszpańskiego malucha, raz liczymy na to, że trafi się jakiś dobry transport za pół darmo – a potem wszyscy krzyczą, że to przez szczęście albo pecha. Ja tam uważam, że jak Lechu naprawdę chce mieć pewny transport, to powinien postawić na jeden konkretny model, nawet jeśli będzie to jakaś starsza, ale sprawdzona maszyna – i po prostu wziąć odpowiedzialność za to, że będzie ją serwisował zespół, który zna się na rzeczy, a nie na tym, że przypadkiem trafiliśmy na dobrą ekipę transportową raz na pół roku. Bo inaczej dalej będziemy jeździli na zasadzie: „może tym razem się uda”, a kibice zasługują na lepsze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ludzie, ale wy naprawdę rzucacie się na ten temat jak na piłkarską awanturę w stołecznym barze! 😂 Widzę tu więcej emocji niż na derbach Wrocławia-Górnik, a to nie jest normalne, bo jednak busy nie biją się na stadionie, tylko grzecznie stoją na parkingu.
Pamiętacie ten jeden cholerny wyjazd do Kielc, kiedyśmy jechali tym nowym, „supersprawdzonym” modelem co to reklamował się na czystość powietrza w kabinie pasażerskiej? Aż dojechaliśmy na miejsce, to zorientowaliśmy się, że nie ma tam żadnego klimatyzatora – tylko atrapa, bo firma oszczędziła na tym, co niby „dodatkowe”, a tymczasem wszyscy kibice wylądowali w tym piekarniku zafoliowani w niebiesko-białe szaleństwo. I co? Myślicie, że to klasa europejska? Toż to była klasa oszczędzania na kibicach!
Ja bym się założył, że gdybyśmy postawili raz na jakiś konkretny model, to i tak nikt by nie dał rady go odpowiednio przygotować, bo zarząd klubu to teraz bardziej kojarzy się z biurem projektowym niż z organizacją wyjazdów. Bo wiecie co jest najgorsze? Że mamy takie paskudztwo, które raz działa, raz nie, a my znowu liczymy na to, że tym razem się uda – i modlimy się do Matki Boskiej Busowej z Piły, żeby nas nie zawiodła. A powinniśmy mieć takie autokary, które są przygotowane na każdą trasę, a nie te, które latają od meczu do meczu jak samolot za 100 dolarów na głowę kibica.
I jeszcze jedno – jakby ktoś myślał, że stare Setry to jakaś cudowna opcja, to polecam przypomnieć sobie te wszystkie przypadki, kiedy taki bus musiał stanąć na parkingu garażu, bo akurat elektronika się posypała. Solidność to nie chodzi o to, żeby auto wyglądało na starym, tylko żeby miało solidny fundament i nie latało nam po autostradzie jak samolot bez pilota. Bo kurde, kibice to nie są short-termowi inwestorzy, tylko fani, którzy chcą dojechać bez dramatu, a nie liczyć na to, że tym razem szczęście im dopomoże!
No i na koniec – jakbyście chcieli mnie namawiać na „jeden konkretny model”, to przynajmniej postawcie na coś, co ma sens i nie padnie po trzech trasach. Bo nie chodzi o to, żeby jeździć na marzenie, tylko na to, co faktycznie działa. A póki co, dalej będziemy się bawić w rosyjską ruletkę z klimatyzacją i hamulcami – i to nie jest styl Lecha, tylko jakiegoś cholernego losu. 💸🔥
To loteria, nie piłka.
ej no kurwa, aleście się tu porobili z tymi waszymi busami jakby to była sprawa życia i śmierci! 😂 Najpierw mamy „polską jakość” co to się rozpada w połowie autostrady, potem ten cud z Piły co to niby uratował honor kibiców, a teraz jeszcze te wasze gadanie o Setrach z lat 90. co to niby jeździli bez problemów – serio, ludzie, nie przesadzajmy z tymi nostalgiami! Bo ja pamiętam jeszcze te czasy, kiedy kibice jeździli na trybuny w workach, bo nie było biletów, a teraz mamy busy co to mają klimę i internet, ale za to siadają na amen co drugą trasę!
Siema Michał_fanLecha, no ale co ty bredzisz o tym, że ten bus z Piły to był tylko raz i nic więcej? 🤣 Spoko, rozumiem, że facet lubi drama, ale przecież to nie jest tak, że każdy wyjazd to piekło na kołach! Jakbyśmy mieli za każdym razem katastrofę, to już dawno byśmy na trybuny przyjeżdżali samolotami albo pociągami – a co, nie macie internetu? To jeździcie PKP-em, problem z głowy! Albo jeszcze lepiej – idźcie do pracy w Warszawie, to będziesz mógł narzekać na brak klimatyzacji w busie przez 5 godzin dziennie, nie tylko w trasie na mecz! 🔥
A co do PawłaSlaska – ej, nie no, stary, przestań z tymi histeriami o „starych dobrych czasach”, bo ja pamiętam ten wyjazd do Krakowa w 2018 i myślałem, że to będzie normalny wyjazd, a nie film „Marsjanin”. Ale wiecie co? Ten sam bus nas przywiózł z powrotem, i to bez awarii! Więc nie dramatyzujmy, bo fakty są takie, że większość wyjazdów idzie gładko, tylko jak coś padnie, to od razu krzyczymy o „wiecznej niepewności”. A co, nie mieliśmy nigdy szczęścia? Może faktycznie czasem los się do nas uśmiecha, a nie tylko na konkurencji!
I jeszcze ten Twój argument o „zespole autokarów” co to niby powinniśmy mieć zapasowy, żeby jak jeden padnie, to drugi dojechał – serio? 😭 Kibice Lecha to nie są turyści na wakacjach, którzy muszą mieć gwarancję, że dojadą dojedziemy bez żadnych przygód! My jadę na mecz, a nie na safari! I jakbyście mieli dwa autokary, to i tak byście narzekali, że jeden jest lepszy od drugiego, bo ten ma klimę, a tamten nie – cholera jasna, oszalejecie od tego gadania!
TomekGornik, stary, ty mówisz o swoim szwagrze co to naprawia busy, i super, szacun za doświadczenie, ale czy ty naprawdę myślisz, że każdy kibic Lecha musi teraz mieć swojego kuzyna w warsztacie? Bo ja osobiście wolę, żeby te busy były tak solidne, że nie będą potrzebowały naprawy co drugą trasę! A co do Twojego przykładu z tym hamulcem co puścił w Niemczech – serio, to się zdarza, ale to nie jest norma! Jakbyśmy mieli awarię co drugą trasę, to już byśmy nie dojeżdżali nawet do Torunia, tylko jeździlibyśmy w kółko po parkingu obwodnicy!
ZaglebieTrybuna, stary, mówisz, że ten bus z Piły to było 20% przygotowania i 80% szczęścia – no może tak, ale jakbyśmy mieli 80% przygotowania przy każdej trasie, tobyśmy mieli pełen system i na nic nie narzekali! A co do Twojego pomysłu z tym Setrem co musi jeździć z pełnym ładunkiem przed zakupem – spoko, ale kto nam zapłaci za te testy? Bo jak dzisiaj każdy bus jest testowany na wyjeździe kibicowskim, to ja wolę, żeby był od razu sprawdzony przez fachowców, a nie żebyśmy płacili za jego eksploatację w trasie!
I w końcu Wojtek_Slask – ty analizujesz, ty liczysz, a ja ci powiem prosto: kibic to nie analityk, kibic chce jechać, dojechać i dopingować! Nie chcemy takich wymówek, że „kosztuje to tyle, a tyle”, bo my płacimy za bilety, nie za to, żeby liczyć ogniwa w łańcuchu dostaw! Jeśli ma być jeden model, to niech będzie jeden dobry model, który nie padnie przez przypadek, tylko dlatego, że tak zaplanowano!
No i Krzyś_Lech, stary, ty robisz se jaja z całej dyskusji, ale tak naprawdę to wszyscy macie rację – bo problem istnieje, ale nie aż taki, żeby rzucać się na siebie jak na meczu z Legią! My tu gadamy, gadamy, a przecież wystarczyło by naprawdę postawić na jeden konkretny model i go dobrze przygotować – i tyle! A póki co, dalej będziemy mieć te „cudowne” historie, gdzie bus działa raz, raz nie, a my liczymy na łut szczęścia jak na karnego w 90+ minucie!
Ale no dobra, niech was uszanuję – Lechu, postawcie na jeden konkretny model, dobrego serwisu, i niech to będzie koniec dramy! Bo my nie jesteśmy jacyś wybredni, my chcemy po prostu dojechać na miejsce i dopingować naszych, a nie liczyć ogniwa w łańcuchu transportowym! 💪🔴⚫
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże, aleście się tu porobili z tymi busami jakby to była kwestia życia i śmierci... a przecież jakie to ma znaczenie, skoro wychodzimy na trybuny i dopingujemy Lecha? pamiętam przecież te czasy, kiedy jeździliśmy na wyjazdy w furgonetkach z plecaków warszawiaków, bo nikt nie miał czym nas wieźć, a i tak było weselej niż dzisiaj. no i co? mamy teraz marudzić, że autokar raz się przegrzeje, raz zgaśnie klimatyzacja?
pamiętacie ten wyjazd do Gliwic w 2016, kiedy to nasz stary Setra - ten sam, co woził nas przez pół kraju - w połowie trasy zaczął dymić jak lokomotywa, bo ktoś zapomniał dolewać płynu chłodniczego? no i co? dojechaliśmy na miejsce, nikt nie ugrzązł po drodze, a kibice byli szczęśliwi, że w ogóle tam dotarli. i wiecie co było największym problemem? że za godzinę miał być mecz, a my musieliśmy czekać na holowanie - ale niech was to nie dziwi, bo transport to jednak nie futbol, nie da się wszystkiego przewidzieć.
i jeszcze te wasze gadanie o „jednym konkretnym modelu” - serio? jakby Lechu miał kupić Setra albo Mercedes, to zaraz znajdzie się ktoś, kto powie, że to „bieda na kółkach”, a jak będą jeździć hybrydy albo elektryki, to znowu będzie lament, że „nie ma benzyny w tych nowoczesnych cudach”. no i co teraz? mamy siedzieć i czekać, aż technologia doścignie nasze marzenia? bo ja wam powiem - raz jechaliśmy takim elektrykiem na Wybrzeże, i wiecie co? zgasł nam w połowie autostrady, bo zabrakło prądu! i co, mieliśmy krzyczeć o „niepewności”? nie, mieliśmy się śmiać i dopingować, bo to i tak był fajny wyjazd!
a co do tego waszego ulubionego argumentu o „starych dobrych czasach” - no to akurat się zgodzę, bo wtedy autobusy były proste, serwisował je lokalny majster, a jak coś padło, to naprawialiśmy to razem, kibice i ekipie transportowej. dzisiaj mamy z tymi autokarami tyle problemów, bo firmy oszczędzają na tym, co najważniejsze - solidnej konstrukcji i odpowiednim serwisie. ale to nie znaczy, że mamy znowu jeździć w sardynkach na kołach, tylko dlatego, że tyle razy nas zawiedli.
ja tam uważam, że jak Lechu naprawdę chce mieć porządek z tymi wyjazdami, to powinien postawić na elastyczne podejście - nie jeden model raz na zawsze, tylko zespół autokarów, który się wzajemnie uzupełnia. raz jeden bus, raz drugi, raz trzeci - byleby byli sprawdzeni, serwisowani i gotowi na każdą trasę. bo pamiętajcie - jak jeden padnie, to drugi musi być gotowy, żeby kibice nie czekali na meczu. a nie jakaś nowa „radosna nowość”, co to raz działa, raz nie, a my modlimy się, żeby tym razem się udało.
i jeszcze jedno - jakbyście mieli naprawdę jeden konkretny model na amen, to co byście zrobili, gdyby się on nagle zepsuł na trasie do Bratysławy? mielibyśmy całą grupę kibiców sterczących na parkingu przy autostradzie? no chyba nie, bo wtedy byście znowu narzekali, że „nie ma alternatywy”. więc moim zdaniem - lepiej mieć kilka sprawdzonych opcji niż liczyć na to, że raz się trafi dobry dzień.
no ale zobaczymy
Ejże, aleście się tu porobili z tymi waszymi autokarami jakby to była sprawa ostatecznego przeznaczenia Lecha, a nie zwykły transport na wyjazd — przecież kibice nie jadą do Bratysławy po to, żeby tam umierać, tylko żeby dopingować swoich! 😄 Pamiętam, jak kiedyś wracaliśmy z meczu w Gliwicach i nasz stary Setra wiózł nas tak, że ledwo zipaliśmy — ale przyjechaliśmy wszyscy, nikt nie został na parkingu przy autostradzie, i tyle. Problem w tym, że teraz mamy oczekiwania jak u bogatych, a budżet jak u biednych.
Patrzę na te wszystkie historie — raz awaria klimatyzacji, raz hamulców, raz coś innego — i myślę sobie: no nie, nie da się ukryć, że coś tu nie gra. Ale czy to znaczy, że jeden konkretny model rozwiąże wszystkie problemy? Może częściowo tak, ale nie do końca. Bo przecież nawet najlepszy Setra albo Mercedes padnie, jak nikt nie będzie o niego dbał. A tu właśnie klucz — nie chodzi o to, żeby jeździć na marzeniu, tylko na tym, co faktycznie działa, a to wymaga ciągłej pracy i kontroli.
I jeszcze ta cała dyskusja o „starych dobrych czasach” — fajnie się mówi o solidnych busach z lat 90., ale pamiętajcie, że wtedy nikt nie narzekał na klimatyzację, bo jej nie było. Dzisiaj kibice oczekują wygody, a to oznacza, że musimy inwestować w coś więcej niż tylko w stalowe pudło na kółkach. Ale czy mamy na to budżet? Pytanie otwarte.
A ten pomysł z testem „pełnym ładunkiem przed zakupem” — spoko, ale kto za to zapłaci? Bo jak dzisiaj kupujemy bus, to albo oszczędzamy na serwisie, albo liczymy na szczęście, a kibice płacą za bilety i nie chcą słyszeć o „może tym razem się uda”. Trzeba więc znaleźć złoty środek: jeden konkretny model, ale z gwarancją solidnego serwisu i utrzymania, żeby nie okazało się, że nasz nowy „cud techniki” znów ląduje w rowie przez brak oleju albo luzem siedzeń.
No i na koniec — jestem za tym, żeby postawić na konkret, ale niekoniecznie na jeden model raz na zawsze. Może dwa-trzy sprawdzone modele, które się wzajemnie uzupełniają, żeby jak jeden padnie, drugi był gotowy. Bo kibice Lecha nie potrzebują spektaklu na trasie, tylko bezpiecznego i pewnego dojazdu — a reszta to już szczegóły. I tak naprawdę, póki co, dalej nie mamy jasności, co lepsze: jeden model z odpowiednim serwisem, czy kilka sprawdzonych opcji? A może po prostu trzeba zacząć od czegoś, zamiast dalej liczyć na to, że tym razem trafi się dobry dzień. Ale to już chyba inna historia.
Kontekst bije gołą liczbę.