Czy nasz trener „Konrada” powinien wreszcie odejść, czy to my jesteśmy za dużo leniwi…
Ktoś tu na forum znowu rozpacza, że "trener nie umie prowadzić drużyny" – ale kurwa, to chyba w Waszych skulonych się odczuwać, że zawodnikom się nie chce! 🤡
Dawał obywatelski obowiązek, bo widział, że odrobina luzu zamiast przykręcenia śrubki nikomu nie pomogła. Pół sezonu te biedne psy latały jak owce do rzeźni, a teraz się dziwicie, że ktoś próbował uderzyć w stół?
Albo zacznijcie walczyć na treningach zamiast na klawiaturze, albo przestańcie wymagać cudów od faceta, któremu kibice bardziej nie ufają niż swojemu losowi w bukmacherce. 💸
Bo kurwa, ROI od "luzu i motywacyjnych hasełek" byłby taki sam jak moje szanse na wygraną w 10-mej kolejce Ekstraklasy – żaden. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A co to za bzdury, że Konrad ma nas nauczać życia, skoro sam pierwszy pokazuje, że nie umie radzić sobie z presją? 😅 Facet wrzucił na kibiców "obywatelski obowiązek", jakbyśmy byli zespołem wolontariuszy do sprzątania trybun, a nie 10-tą drużyną w tabeli. Trenerzy potrafią mówić o "pracy nad grą", ale skoro za każdym razem lądujemy w połowie tabeli i lecimy z Pucharu na pierwszym meczu, to chyba coś jest nie tak z interpretacją jego haseł.
Pół sezonu z tą łzawą miną i "pomóżcie, bo ja nie dam rady" to nie żadna metoda, tylko wymówka dla faceta, który nie potrafi zbudować zespołu. Gdyby naprawdę chciał walczyć, toby nie robił z siebie ofiary, tylko zakasał rękawy i szukał winnych w swoich decyzjach, a nie w braku "motywacji" na trybunach. Można mieć różne podejścia do drużyny, ale oszukiwanie samych siebie, że to my jesteśmy leniwi, bo nie bijemy brawo przy każdej porażce, to już lekka przesada.
I jeszcze ten numer z "obywatelskim obowiązkiem" – jakby kibice mieli za niego trenować albo grać. Nie zapominajmy, że to my płacimy bilety, krew, pot i łzy, a nie on. On ma swoje zadanie, my mamy swoje, i póki nie zacznie działać, a nie gadać, to nie ma co liczyć na cudzych emocji.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale co jest kurwa?! 🔴🔥 Przecież Konrad jest z nami od samego początku, jak ten Karolek twardo walił w czasy gdy nikt nie chciał nas znać! I co teraz, bo raz oberwaliśmy dwie gole w drugiej połowie mamy wylewać brudne pieluchy na forum?! A nie mówcie mi, że facet nie wie co robi — on walczy, kurwa, od samego dołu, z tymi samymi zasranymi przerzuceniami "pomiędzy podwykonawcami" co i my!
Siema ludzie, ja swojemu synowi mówię "pracuj, bo inaczej nic nie osiągniesz", a nie pierdolę, że on ma jakiś "obywatelski obowiązek", że niby kibice mają mu dopingować pod prysznicem! 🤬 To są fajne gadki na trybunie, ale na boisku trzeba KONKRETÓW, a nie paplaniny! Patrzyłem z trybuny jak moi kumple z ławki patrzyli sobie na dupach w klapie, a trener bredzi o obowiązku obywatelskim? Gdzie kurwa papier toaletowy do wycierania rzygowin na murawie?! Tam powinien leżeć!
I jeszcze te wasze "pół sezonu" – a co ty myślisz, że my, kibice, mieliśmy pół sezonu urlopu?! Ja na trybunie mam robotę, dzieci, raty, a wy zawołaliście mnie na trybunę i mówicie, że mam biegać razem z piłkarzami?! A ja co, jestem Zalewski?! 😱 Prawda jest taka, że przez te lata nauczyliśmy się stać murem za chłopakami, ale teraz dobra jest mocno ostatnia – i to nie dlatego, że im się nie chce, tylko dlatego, że trenerowi brakuje jaj do postawienia granicy i powiedzenia "dość, raz dwa, kto tu rządzi?!" No ale trudno...
No dobra, ale serio – co to za pic z tym "obywatelskim obowiązkiem" od Konrada? Przecież facet w takiej samej starej szmacie lata od sezonu, kiedy to jeszcze za Chęcińskiego nikt nie chciał nas znać, a teraz ma zebrać drużynę z kitu przez te wszystkie transfery-śmieci i przerzucanie zawodników jak gumowych lalek? Wiecie, ile razy widzieliśmy, że on sam pierwszy rzuca się na trening, a gracze się rozchodzą w dwie strony, jakby mieli pod czapkami napisy "ja tu tylko podpisuję"? 📊
On nie próbuje nas uderzać w stół, tylko próbuje osłonić się od porażek tymi swoimi gadkami, bo wie, że jak przyjdzie co do czego, to i tak nikt nie stanie za nim murem. A my, kibice, mamy stać z rękami w kieszeniach i machać chorągiewkami, podczas gdy on pakuje nas w te same błędy, tylko w nowej oprawie? Kurwa, dajcie spokój.
Pół sezonu z takim podejściem to nie jest żaden "trudny okres", tylko dowód, że facet nie potrafi zarządzać zespołem poza teorią. A my mamy się czuć winni, bo nie wrzeszczymy na ławkę rezerwowych wystarczająco głośno? Ja tu przychodzę z córą, która ogląda mecz po raz pierwszy, i muszę jej tłumaczyć, dlaczego trener zamiast strategii wrzuca nam te swoje moralizatorskie wykłady. Toż to jakby ojciec kazał dziecku posprzątać pokój, a sam w tym czasie leżał na kanapie z piwem! 🍺
Jeśli Konrad nie ma pomysłu na grę i tylko liczy na to, że kibice napędzą zespół, to niech odejdzie, bo my nie mamy czasu na fantazje. My chcemy konkretów, nie łez w kamery i obywatelskich obowiązków od faceta, który sam pierwszy pakuje się pod stołem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
pamiętam jeszcze czasy, gdy na stadionie rozbieganego chłopaka z numerem 8 w koszulce zielono-czerwonej nazywaliśmy "Mistrzem" – bo on jeden biegał jakby dostał baty, a reszta patrzyła, jakby im nogi do kapci przyrosły. teraz to się nazywa "działanie zespołowe", chociaż nic nie działa. ale co to porównanie ma wspólnego z Konradem? ano tyle, że wtedy kibice mieliśmy charyzmę walczaków, którzy widzieli na murawie piekło i lód, a nie teraz, kiedy facet każe nam segregować śmieci na trybunach.
ja swoją pierwszą bitwę na zagłębiowskim stadionie przeżyłem, jak wałęsaliśmy się po drugiej lidze, a trener w garniturze wbierał się na murawę i gadał o honorze – w sumie to samo co Konrad, tylko wtedy byliśmy drużyną, której nikt nie znał, a teraz jesteśmy drużyną, której nikt nie pamięta. różnica jest taka, że tamci chłopcy grali naprawdę, nie wyskakiwali z gadaniem o "obywatelskich obowiązkach" po drugim golu w drugich minucie. i co, mieliśmy lepszy wynik? nie, ale mieliśmy jaja do stania za sobą.
teraz mamy faceta, który wtrąca te swoje morały jakbyśmy byli ochotnikami do WOŚP, a nie fanami klubu, który kiedyś bił się z Legią na tym samym poziomie co teraz szukamy dojścia do europejskich pucharów. i co najgorsze – to nie są jakieś mądre gadki typu "trzeba walczyć", tylko "pomóżcie mi, bo ja nie dam rady". a my mamy stać z rękami w kieszeniach i kiwać głowami? kurde, ja w moich czasach kibicowałem drużynom, które na półmetku sezonu miały więcej punktów niż teraz cała tabela, i nikt nie musiał nam tłumaczyć, że trzeba biegać.
nawet stary "Bolo" Drabik, gdy przychodził z ławki trenerskiej, nie mówił, że to my mamy zapracować na jego posadę. on mówił, że on zapracuje na naszą sympatię, i walczył. a Konrad? on walczy o to, żeby myśleli, że to my jesteśmy leniwi. no to kurde, niech sobie walczy sam – my przecież na trybunie mamy swoje życie, nie mamy czasu na jego psychologiczne eksperymenty.
i jeszcze ten numer z "obywatelskim obowiązkiem" – no niech mnie, ja pamiętam, jak byliśmy na wyjeździe w Radomiu, 0:5, padał deszcz, kibice nieśli młodziaków na rękach, a zawodnicy gnali do autokaru jakby mieli karę wieczną. to był nasz obowiązek – stać, nie płakać, nie uciekać. ale dziś to mamy być wolontariuszami i dopingować trenera do lepszego samopoczucia? szkoda, że nie ma tu starego "Dzidka" Kaczmarka, on by mu powiedział prosto z mostu, że albo gracze grają, albo idą do domu, i żadne gadanie nie pomoże.
więc ja wam mówię – Konrad nie powinien odejść przez to, że mówi bzdury, tylko przez to, że nie potrafi uczyć grać. bo jeśli on myśli, że za rok czy dwa znowu będziemy walczyć o mistrzostwo, to jest bardziej oderwany od rzeczywistości niż ja od myśli, że jutro wstanę bez bólu kolan. pół sezonu to nie czas, to dwie minuty w meczu – ale żeby sięgnąć po punkty, trzeba grać, a nie gadać o obowiązkach.
no do cholery, ale co wy tutaj w ogóle pieprzycie 😄 wstaję rano, idę na robotę, potem łykam obiad z córą, a wieczorem jeszcze muszę słuchać, że to ja nie potrafię docenić Konrada bo się nie krzyczę na ławkę jakby mnie ktoś kopał w dupę? no ale zaraz, Julka, pamiętasz chociaż raz, jak twój ulubieniec "Bolo" Drabik poszedł do władz i powiedział, że to kibice mają się napracować, żeby on miał spokój na treningach? nie, bo on po prostu stawiał zadania i wymagał – i nie pierdolił, że ktoś tam ma jakieś "obywatelskie obowiązki", tylko mówił "dziś gram w cztery napastników, a ty, walnięty, masz ustawić obronę, bo inaczej jesteś za stary na ten numer".
i co, u was było lepiej kiedy ten sam "Bolo" miał pomysł, że my mamy robić za jego asystentów na trybunie? nie pamiętam, żeby wtedy mieliśmy taki bubel w tabeli i tyle bzdur o "pomóżcie mi bo ja nie dam rady". pamiętam za to, jak graliśmy z Legią w derbach, tuż po awansie do ekstraklasy, i facet kazał nam walić w materace na treningach, a nie gadać o honorze i obywatelstwie.
konrad może i ma te swoje gadki, ale przynajmniej nie ukrywa, że coś jest nie halo – facet przyznaje, że brakuje mu formy, brak taktyki, brakuje mu charakteru do postawienia kropki nad i. a wy teraz mnie prosicie, żebym powiedział, że to my jesteśmy leniwi? no nie, kurde, ja mam prawo mówić, że facet nie potrafi zbudować zespołu, ale nie mam prawa mówić, że moje miejsce jest na murawie zamiast na trybunie, bo akurat dzisiaj mam ochotę biegać.
i jeszcze te wasze porównania do czasu, kiedy byliśmy niczym – no właśnie, wtedy nie mieliśmy nic do stracenia, a dziś mamy ambicje, pieniądze i kibiców, którzy po latach wierzą, że możemy coś osiągnąć. i co, mamy teraz zrezygnować przez to, że trener zagaduje nas o "obywatelskie obowiązki"? no nie, ludzie, niech sobie gada, ale niech wreszcie zacznie działać, bo ja nie mam czasu na jego psychologiczne bajki – ja chcę widzieć, że on potrafi coś ugrać, nie że opowiada o tym, jak bardzo się stara.
i tak na marginesie – Konrad nie jest żadnym geniuszem, ale na pewno nie jest frajerem, który nie wie co robi. facet widział gorsze rzeczy, i wie, że w Zagłębiu nie ma luksusów, tylko trzeba walczyć. problem w tym, że on walczy w złym kierunku – gada o naszym obowiązku, a nie o tym, że samemu trzeba wziąć się do roboty. i jeśli dalej będzie szedł tą drogą, to niech idzie precz, bo my nie mamy ochoty słuchać, jak trener uczy nas życia, podczas gdy my płacimy bilety i lecimy z Pucharu jak pierdolone jajko.
no ale dobra, wiem, że nie wszyscy są na noże z Konradem – część z was pewnie myśli, że facet jest ok, tylko zbyt miękki. no to ja wam powiem tak: jakby stary "Wojtas" Machaj stanął na tym stanowisku, toby nie gadał o obowiązkach, tylko kazał wam walić w drzwi stadionu o 6 rano, bo tak się trenowało kiedyś. i co, mieliśmy wtedy więcej punktów? nie, ale mieliśmy ducha, którego teraz tak bardzo brakuje. więc jeśli Konrad chce odejść, to niech odejdzie, ale nie dlatego, że my jesteśmy leniwi, tylko dlatego, że on nie umie doprowadzić drużyny do zwycięstwa – a to jest coś, czego nikt nie może od nas wymagać.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło na osiedlowym boisku, na którym mój dzieciak gra w juniorkach? Tamten nowy trener, stary futbolista z trzeciej ligi, stanął przed chłopakami, kopnął piłkę w bok i powiedział: "Jak chcecie grać, to biegajcie. Jak nie chcecie, to róbcie skoki na skakance i szlifujcie technikę. Ale mnie nie ważcie głowy gadkami o obowiązkach". I wiecie co? Przez tydzień te dzieciaki biegały jak opętane, bo facet nie marudził, tylko pokazywał, że jak ma się pomysł, to nie szuka winnych. A Konrad? Ten stoi przy ławce, gada o "obywatelskim obowiązku", a ja widzę, jak chłopaki na treningach bardziej przypominają ospałe krowy niż zawodników. Wczoraj, na meczu rezerw, jeden z nich nawet nie złapał podania na wysokości pasa – i nikt mu nie powiedział, że ma się poprawić, tylko szukano winnych w "brakach motywacji". Pamiętam jeszcze, jak latem przychodziliśmy na zagłębiowski stadion na otwarte treningi i trenował tam jakiś stary asystent – ten to na każdym zawodniku wymagał konkretu, a jak ktoś się lenił, to dosłownie zatrzymywał mecz i kazał powtarzać fragment do skutku. I co? Mieliśmy w tamtym czasie więcej punktów w tabeli niż teraz cały zespół, a nikt nie musiał nam tłumaczyć, że "trzeba walczyć". Znaczy się, ta "walka" polega na tym, żeby facet wreszcie uderzył się w czoło i powiedział sobie, że nie jest trenerem psychologiem, tylko facetem, który powinien wiedzieć, jak prowadzić drużynę na boisko. Bo na trybunie mam swoje życie, robotę i rodzinę – nie po to pcham się do Gdyni albo Wrocławia, żeby słuchać, jak trener wbija mi do głowy, że to ja powinienem dopingować jego posadę. I jeszcze jedno: jeśli Konrad myśli, że jak poprosi kibiców o "pomoc", to nagle zawodnicy znajdą formę, to niech od razu idzie do polityki, bo tam się o tym śni. My chcemy konkretów, a nie bajek na dobranoc.
Gdzie dowody?
Akurat dzisiaj na treningu rezerw dostałem esemesa od kumpla, co prowadzi juniorki – wiesz, ten facet, co to kiedyś dla Zagłębia grał w drugoligowym wcieleniu – i pyta, czy nie idę z nim pogadać z Konradem, bo niby ma do niego sprawę. No to się ucieszyłem, że ktoś wreszcie chce pogadać po ludzku, nie przez media, nie przez te swoje wywiady z "obywatelskim obowiązkiem". Ale wiecie co? Poszedłem tam i pierwszą rzeczą, którą usłyszałem, to było: "No to słuchaj, ludzie gadają, że Konrad to mięczak, ale ja nie o tym – ja mówię, że facet nie ma pomysłu na grę i tyle". No i masz babo placek – to nie my jesteśmy leniwi, tylko on nie wie, jak poprowadzić drużynę, żeby w ogóle miało to sens. Bo ja bym jeszcze rozumiał, jakby gadał o taktyce, o ustawieniach, o czymś konkretnym, ale on pierdoli o obowiązkach jakiegoś działacza osiedlowego rady. Toż to jakbyś poszedł do lekarza, a on ci kazał posprzątać gabinet, zamiast dać receptę! Ja tu przychodzę na stadion, płacę za bilet, a on mnie uczy, jakie są moje "obywatelskie obowiązki" – no nie, kurde, to jest tak, jakby szef w pracy kazał ci co tydzień wynosić śmieci, bo on nie umie ogarnąć swoich papierów. I co, mamy teraz wszystkich kibiców zatrudniać na pół etatu, żeby trener mógł spać spokojnie? No nie, ludzie, nie o to chodzi. My chcemy, żeby nasza drużyna walczyła, a nie żeby trener grał w psychologa dla dorosłych dzieciaków. Konrad powinien wreszcie powiedzieć: "Mam problem z tą drużyną, bo taki a taki zawodnik nie daje rady, bo ustawienie jest do dupy, bo czegoś tu brakuje" – i działać, a nie wymyślać kolejne wymówki. Bo na koniec końców to nie chodzi o to, że my jesteśmy leniwi, tylko o to, że on sam pierwszy nie potrafi wytrzymać w tej roli. A ja, szczerze? wolę już zobaczyć jego plecy idące do szatni niż kolejny występ w telewizji, gdzie będzie się tłumaczył, dlaczego znów spadliśmy z Pucharu. Bo Zagłębie nie potrzebuje terapeutów, tylko trenerów, którzy umieją grać w piłkę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ludzie, ależ ja wam powiem coś, co akurat dzisiaj usłyszałem od faceta, co prowadzi drużynę piłkarską w Chojnicach – nie żaden guru, zwyczajny trener z trzeciej ligi, ale facet, który kiedyś miał na koncie jakieś 300 meczów w Ekstraklasie, i wiecie co on na moje pytanie "jak radzisz sobie z zawodnikami, którzy nie chcą walczyć?" odpowiedział? "Ja nie szukam winnych, tylko sprawdzam, czy oni widzą, że ja walczę razem z nimi. Jak nie widzą, to wiem, że to nie ta drużyna dla mnie". I to jest właśnie ten klucz, ludzie! Konrad gada o obowiązkach, a nie widać po nim, że sam się spocił, żeby zrobić choć jeden solidny trening z zespołem. Ja ostatnio byłem na otwartym treningu w Lubinie – nie, nie tym z udziałem prasy, tylko zwyczajnym, takim, gdzie powinno się walić w mordę i nie żałować siebie – i co? Padał deszcz, było zimno, a trener stał pod drzewem z parasolem i gadał przez radio do asystentów. W którym momencie on pokazuje, że on jest z nami? Kiedy wali się w krzak i pokazuje, jak walczyć o piłkę? No chyba że w kamerę podczas wywiadu, jak pierdoli o "obywatelskim obowiązku".
I jeszcze ten numer z tą jego "robotą z kibicami" – no niech mnie, ja pamiętam, jak na początku sezonu, w tych fatalnych meczach, stałem pod ławką rezerwowych i widziałem, jak facet kiwa głową do asystentów, ale na boisko nie wychodził żeby pokazać, jak się gra. A potem się dziwi, że chłopaki nie biegną jak oszalali. Przecież jeśli on nie daje rady wymagać od siebie, to jak ma wymagać od nich? On ma prawo mówić o obowiązkach, ale nie wtedy, kiedy sam pierwszy pakuje się pod ciepły dach, zamiast stanąć na mrozie i pokazać, że to on jest dowódcą, który nie ugina się pod presją.
I co najgorsze, on się tłumaczy tymi swoimi gadkami przez media – no tak, bo to dużo łatwiej gadać o obowiązkach na konferencji prasowej, niż naprawdę wejść na boisko i walczyć o punkty. My nie potrzebujemy teraz trenera, który będzie nas uczył życia, tylko faceta, który nas nauczy grać. A jeśli on myśli, że swoim gadaniem o "obywatelskim obowiązku" zmobilizuje drużynę, to niech sobie kupi bilet na następny wyjazd i posłucha, jak kibice ryczą "niech odejdzie!" – bo to nie my jesteśmy leniwi, tylko on pierwszy odpuszcza, zamiast wymagać od siebie. 🤡💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej kurde, ale mnie dzisiaj wkurzyła ta gadka o "obywatelskim obowiązku" przy kuflu, bo przecież to niby niby mądre frazy, a dla mnie to jakby ktoś powiedział "zamiast pić piwko, idź popracuj" 🍻... A wiecie co, ja pamiętam czasy kiedy trenerzy gadajki dawali jak te dupy na łóżko – raz na meczu, raz w szatni, i tyle, resztą się zajmowali na boisku. A teraz Konrad pierdoli o obowiązkach i jeszcze my mamy się czuć winni, że za mało krzyczymy? No nie, ludzie, my tu przychodzimy walczyć z całym sercem, a nie podpisywać cyrografy, że będziemy dopingować, jakbyśmy byli wolontariuszami w schronisku! 🔥
I te jego porównania do czasów kiedy byliśmy niczym – no dobra, ale co to ma wspólnego z tym, że facet wciąż nie potrafi postawić zespołu? Przecież wtedy byliśmy drużyną, której nikt nie brał na poważnie, a dziś mamy ambicję, pieniądze i kibiców, którzy się niecierpliwią – i co, mamy teraz zrezygnować przez jego gadkę? Ja bym wolał zobaczyć jak ten Konrad wali się w murawę jakby mu ktoś kopnął dupę, niż słuchać te jego moralizatorskie brednie! 💪😱
I jeszcze te wszystkie "argumenty" o tym, że trener nie wie co robi – no dobra, ale co my niby mieliśmy zrobić przez te pół sezonu? Siedzieć i kiwać głowami? Przecież my przychodzimy walczyć, a nie walczyć z trenerem! I co najgorsze, że on nas teraz uczy jak żyć – no nie, kurde, my tu chcemy widowiska, nie lekcji etyki od faceta, który sam pierwszy pakuje się pod stołem! 🤬
A jeśli on myśli, że jak poprosi kibiców o pomoc, to nagle chłopaki będą biegać – no nie, ludzie, to nie tak działa! Trzeba im wymagać na treningach, a nie gadać o obowiązkach na wywiadówkach! Ja widziałem kiedyś na otwartym treningu faceta, który kazał powtarzać rzut rożny aż wszyscy padli ze zmęczenia – i co, mniej punktów mieliśmy? No chyba nie! 🔥💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
no i co wy tutaj pieprzycie o konradowym gadaniu o obowiązkach, jakbyśmy byli w przedszkolu, a nie na stadionie zagłębia? ja pamiętam czasy kiedyśmy mieli faceta na ławce, co gadał tyle co ten twój Konrad, ale co najmniej miał jaja żeby stanąć na rzęsistym mrozie z nami na trybunie, a nie chować się pod parasolem na treningu, jakbymmy mieli do czynienia z pierwszym lepszym sponsorem z reklamówką. i co, mieliśmy wtedy więcej punktów? nie, ale mieliśmy szacunek – bo wtedy trener był jeden z nas, a nie jakiś psychologik, co rozdaje bibułki z naukami moralnymi.
a ty, Poprzeczko, mówisz że on ma odejść bo gada o obowiązkach? no to ja ci powiem coś innego: facet jest trzeźwy, bo przynajmniej przyznaje się do problemów, a nie udaje świętego jak wasz "Wojtas" Machaj, co kazał wam biegać dopóki wam serce nie wyskoczy z piersi, a sam pierwszy zjeżdżał do szatni z nogami w bandażach. to nie o obowiązki chodzi, tylko o to że Konrad nie potrafi wymagać od swoich zawodników – a ty się dziwisz że chłopaki latają jak ospałe flaki w kisielu?
i jeszcze ten numer z "pomóżcie mi bo ja nie dam rady" – no niech mnie, ja kiedyś kibicowałem drużynie, co miała trenera co dosłownie zakopywał się w boisku podczas deszczu, żeby pokazać jak walczyć o piłkę, a dzisiaj mamy faceta co stoi na uboczu i gada przez radio do asystentów jakby myślał że to teleturniej. i co, w tamtych czasach mieliśmy więcej punktów w tabeli? nie, ale mieliśmy ducha – bo wtedy trenerzy byli dowódcami, a nie wykładowcami etyki.
więc nie, Konrad nie powinien odejść przez to że mówi o obowiązkach – tylko dlatego że nie umie zbudować drużyny, która by za nim poszła. i to nie nasza wina że on sam nie daje rady, tylko ławka rezerwowych jest pełna zawodników co bardziej przypominają manekiny niż piłkarzy. a jak on nie potrafi wymagać od siebie, to jak ma wymagać od nas? niech sobie gada o obowiązkach, ale niech najpierw wali się w murawę jakby mu ktoś kopnął dupę – bo na trybunie nie chcemy terapeutów, tylko facetów co wiedzą jak grać w piłkę.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, a wiecie co mi dzisiaj mignęło na trybunie podczas meczu rezerw? Ten nowy, młody obrońca – ten z numerem 23 – dosłownie padł na ziemię, jak go raz odepchnęli w szarpaninie. I co robi trener Konrad? Zamiast podejść i powiedzieć chłopakowi w cztery oczy, że ma usta zamknięte i walczyć, to facet stał z tym swoim parasolem i gadał przez radio do asystenta o "obywatelskim obowiązku" w kontekście akcji na drugim końcu boiska. A przecież niedawno przychodziłem na te same otwarte treningi, co ten starszy asystent od Machaja – pamiętacie, ten z brodą i głosem, co niósł się na cały stadion? Ten facet na każdym zawodniku wymagał konkretu: raz drugi odbiór lewą, raz ścinanie kroków na prawo, a jak ktoś się lenił, to dosłownie zatrzymywał mecz i kazał powtarzać do skutku. I co? Mieliśmy wtedy w tabeli więcej punktów niż dziś, a nikt nie musiał nam tłumaczyć, że "trzeba walczyć". Dzisiaj mamy trenera, co gada o obowiązkach, a na boisku widać, że sam pierwszy nie potrafi wymagać – i jeszcze ma czelność mówić o "motywacji" pod nosem, jakby to była jakaś nowoczesna teoria, a nie zwyczajna piłka nożna. Właśnie dlatego kibice ryczą – bo nie chcą lekcji życia od faceta, który sam pierwszy pakuje się pod ciepły dach, zamiast stanąć na mrozie i pokazać, że to on jest dowódcą.
Gdzie dowody?
Ej, ależ wam dzisiaj rozkminy poszły na całego — no nie ma co, zebraliście się i powyrywaliście naprawdę mocne argumenty. Sama myśl, że w pewnym momencie Konrad wstał od parasola i zaczął gadać o "obywatelskim obowiązku", to jakby szef w pracy kazał wam posprzątać biuro, zamiast ogarnąć swoje papiery — tylko że szef akurat nie wie, jak ułożyć harmonogram, a wy musicie jutro pracować. Że tak powiem, to nie tyle chodzi o to, że on jest psychologiem dla dorosłych dzieciaków, co o to, że on sam pierwszy nie potrafi wymagać konkretu — bo jakby umiał, toby nie musiał nas uczyć życia przez media.
Ale i tak, patrząc na te wszystkie wypowiedzi, widać jedno: nie chodzi ani o lenistwo wasze, ani o gadanie o obowiązkach jego. Problem tkwi głębiej — no chyba że ja coś przeoczyłem, bo w tym całym szumie trudno czasem złapać fakty. Bo jeśli waszym zdaniem Konrad nie umie zbudować zespołu, który by za nim szedł, to czy to nie jest jednak bardziej kwestia kompetencji technicznych i umiejętności zarządzania grupą, niż jakiejkolwiek moralnej gadki? Ja tam pamiętam jeszcze te czasy, kiedy na otwartych treningach facet od Machaja potrafił wymagać przez pół godziny aż do skutku, a dziś mamy sytuację, gdzie trener stoi z parasolem i gada przez radio. No ale może i ja coś uogólniam — mogę się mylić, bo przecież nie siedzę z nim na co dzień i nie widzę, co się dzieje w szatni po meczach.
W każdym razie, jedno jest pewne: na tym forum nikt nie jest leniwy, bo jakbyście byli, tobyście już dawno nie pisali takich długich postów. Za to jestem pewien, że wszyscy macie rację w tym, co mówicie — każdy z was patrzy na to z innej strony, i to dobrze, bo jakby Konrad miał odejść jutro, to przynajmniej byśmy wiedzieli, że problem został rozwiązany przez działanie, a nie przez gadanie. Tylko co dalej? Cóż, to już nie moja sprawa — ja tu tylko kibicuję i liczę na to, że kiedyś zobaczę drużynę, która biega jak opętana nie dlatego, że ktoś ich o to prosi, tylko dlatego, że sami chcą walczyć. Bo na koniec końców, to nie o obowiązki chodzi, tylko o to, żeby mieć przyjemność oglądania walki — i na tym koniec.
xG > emocje.