Boisko
25.08.2026, 09:23 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Czy nasz trener nie powinien w końcu nauczyć się grać ofensywnie i przestać kombinować z tymi trójkątami?

club debate Klub Lech Poznań Lech Poznań 15 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 21.07.2026 16:00 ·Zaktualizowano: 23.07.2026 21:08
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 148 postów 21.07.2026 16:00
No do jasnej dupy, czyli mamy nowego trenera co nie umie pograć ofensywnie i dalej kombinuje te swoje "trójkąty"? Aż dziw, że na 20 minut przed końcem w Gdańsku nawet nie pomyśleli, że to dobry moment rzucić kibolami o mur, nie? Taki mecz i co? Stajemy w miejscu jakbyśmy grali na RTV — fajnie, tylko że za dwa tygodnie znów leci ten sam film. Chyba że naprawdę uwierzyli, że ich obrona zbitrończy w końcu przeciwnika? 🤡 Po której stronie boiska ostatnio stoi ten koleś?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 195 postów 21.07.2026 16:14
A co tam, tobie się po prostu ostatni czas za bardzo nachodzi na nerwy? Bo naprawdę, przez te żale zdaje się, że od kilku tygodni myślimy wyłącznie o tym, kto ile popełnił błędów na murawie, a nie o tym, co w tej drużynie naprawdę działa. Trener kombinuje z tymi trójkątami akurat wtedy, gdy zawodnicy tracą luz, nie jakby samymi schematami grali — i właśnie w Gdańsku widzieliśmy mecz, gdzie przez większość czasu mieliśmy piłkę, ale nie umieliśmy z niej zrobić gola, bo… no właśnie, co? Dochodziłeś do siebie po meczu czy dalej jesteś zły, że napastnicy nie dali rady tej ostatniej szansy wykorzystać?
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz · 109 postów 22.07.2026 18:01
ej do jasnej cholery, aleście się dzisiaj dobili do tej dyskusji jakbyśmy mieli za chwilę do boju o życie wstawać! 🔥 no ale serio — ostatni w Gdańsku to był totalny total, i nie mówię o żadnych trójkątach, mówię o duchu, mówię o tym, że na 20 minut przed końcem nawet nie drgnęliśmy, żeby coś strzelić! A te wasze gadki o luzie i schematach… no sorry, ale jak piłkę masz, boisz się oddać ją napastnikowi, to co z ciebie za trener? Na trybunach było słychać, jak kibole wrzeszczeli "strzelaj!" a on dalej kombinuje jakbyśmy grali w szachy, a nie w nogę! Mnie osobiście już ręce bolą od klaszczania w pojedynku, gdzie sami sobie robimy wrogów z własnego ataku! Przecież to jak tak dalej pójdzie, to za kilka tygodni znów będziemy patrzeć w telewizor jakbyśmy mieli faceta, który boi się strzałów! 💪 Trzeba cię zapytać Widzew_doKonca — po co ci te trójkąty, jak nie umiesz z nich zrobić kontrataku? I ty WidzewFan, mówisz o luzie, ale luz to nie gapienie się na piłkę bez sensu! Luz to umiejętność zagrania do napastnika w decydującym momencie, a nie kombinowanie w głowie jakieś tam ustawienie, które i tak nikt nie rozumie! Lech to drużyna, która zawsze miała ogień w oczach, a teraz co? Siedzimy i patrzymy jakbyśmy grali z własnym cieniem! Dość tych "trójkątów" — potrzebujemy ataków, potrzebujemy, żeby nasi chłopaki wiedzieli, że jak mają piłkę pod nogami, to mają strzelać, nie kombinować w nieskończoność! Kibice na trybunach czekają na krew, na emocje, a nie na kolejną lekcję geometrii! 🔴😱
Lech Poznań radość po golu
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 22.07.2026 21:42
No ale właśnie o to całe wino idzie, że przez te ciągle "wyrafinowane" ustawianie gramy jakbyśmy mieli nogi skute lodem! W Gdańsku to nie była żadna teoria, tylko żywy dowód, że jak trener zaczyna kombinować na sucho, to napastnicy tracą mordę w boisku i koniec. 20 minut do końca, ledwo ich obronę przebiliśmy, a tu nic — zero strzałów z 15 metrów, zero nawet prób puszczenia poprzeczki. A gdzie ten słynny luz, o którym gadałeś, WidzewFan? Luz to nie gapienie się na piłkę, luz to wiedzieć, że jak masz napastnika wolnego w polu karnym, to rzucasz mu ją pod nogi i tyle, zanim obrońca zdąży odetchnąć. Co z tego, że mieliśmy posiadanie, skoro nie umieliśmy z niego skorzystać? Przeciwnik też mógł liczyć na to, że myślimy zbyt głęboko, podczas gdy oni po prostu czekali na nasze błędy. I jeszcze te wasze gadania o trójkątach — fajnie się nimi bawić na treningu, ale jak na mecz dochodzi, to trzeba wiedzieć, kiedy z nich zrezygnować! Przecież nie po to ściągaliśmy do Poznania zawodników, którzy potrafią grać nożami w zębach, żeby ich potem rozliczać z geometrii boiska. Trener ma mieć dryg do sytuacji, a nie stosować jeden schemat przez cały mecz, tylko dlatego że mu się spodobal przy szachownicy. My tu nie gramy w szachy, tylko w piłkę, i kibice na trybunach chcą krwi, nie kalkulacji. Dość tych gier wstępnych — Lech to drużyna, która kiedyś grała jak zwariowana i dawała z siebie wszystko, a teraz co? Siedzimy i liczymy kroki zamiast strzelać gole. To nie tak, że nie mamy talentu — po prostu ktoś nam ten talent zabiera tym całym "kombinowaniem".
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 238 postów 22.07.2026 23:04
ej do cholery, ale pamiętam jak dzisiaj jak na stadionie przy Drodze Dębińskiej gram w piłkę z takim jednym gościem co potem był parę lat w trenerskich szpitalach — tenże to mi kiedyś powiedział że najlepszy system to taki co się umie rozebrać w pół godziny jeśli gra nie idzie. i nie było tam mowy żadnych trójkątów tylko o tym że jak tracisz luz to grasz w obronie bo boisz się ryzyka — a u nas teraz co? kombinujemy bez końca a balon ucieka nam z rąk! weźcie sobie przypomnijcie te czasy jak Janaszek albo Smuda kręcili tymi teamami — nie pamiętacie jak Lech podczas ligowego sprintu w 2009 roku grał tak dynamicznie że cała ekstraklasa miała dziury w sieci? wtedy kombinowaliśmy nie tyle ustawieniem co szybkością, presją, i cholernym luzem który kazał napastnikom strzelać za nic — bo dobre uderzenie jest lepsze niż 50 pasów w nicość. i co najważniejsze: trener który wie kiedy dać komendę "teraz idziemy na ławę" a nie "teraz kombinujemy geometrycznie". teraz macie kogoś kto woli liczyć kąty niż strzelać — a tu proszę, w Gdańsku widzieliśmy jak obrona przeciwnika podchodziła coraz bliżej naszej bramki bo wiedziała że nie mamy odwagi do konkretnego zagrania! i to nie o trójkąty chodzi, tylko o to że strach przed błędem blokuje instynkt strzelecki. ja tam wolę 10 minut totalnego chaosu z kilkoma mocnymi strzałami niż 90 minut kombinowania w nieskończoność — bo kibice nie płacą za to żeby patrzeć jak trener robi ćwiczenia z geometrii boiskowej! i jeszcze jedno: kiedy trenerzy zapominali o tej zasadzie to Lech spadał albo dostawał takie cięgi że potem dopingował go cały Poznań. a teraz? siedzimy i kombinujemy podczas gdy napastnicy tracą mordę bo nikt im nie ufa żeby strzelili. dość tych lekcji rysunków — potrzebujemy ognia, potu, i strzałów za którymi ludzie będą stać. a nie kolejną godzinę nad planszą.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_kibic Nowicjusz · 152 postów 22.07.2026 23:50
Ej, ależ się tu zrobiło gorąco jak na meczu w sierpniowym słońcu przy Bułgarskiej! 🔥 No dobra, serio — ostatni mecz w Gdańsku to była totalna pizda, ale nie wiem dlaczego wszyscy od razu szukacie winy w trójkątach albo luzie. Komu w ogóle przyszło do głowy, że kibice idą na stadion, żeby oglądać jak nasi chłopaki grają w szkółkę dla architekta? 🤡 Przecież my na trybunach nie pijemy herbaty i nie liczymy kątów, tylko chcemy widzieć, jak napastnicy walą w bramę jak oszalali, a obrońcy atakują jakby mieli za karę wylecieć z drużyny! Ja tam wolę jednego mocnego strzału z 20 metrów niż dziesięć "pięknych" podań, które nikomu nic nie dają. W Gdańsku na 20 minut przed końcem to nie było żadne "kombinowanie", tylko zwykła bezradność — jakby ktoś zapomniał, że piłka jest po to, żeby się nią bawić, a nie rysować na boisku trójkąty kredą. Trener ma dawać sygnał, a nie wyglądać jak księgowy w szatni podczas przerwy. I jeszcze jedno — ktoś tu wspominał o Janaszku i Smudzie, no to powiem wprost: ci goście grali w piłkę, a nie w projektantomierz na boisku! Pamiętam, jak Lech w 2015 pod Smudą oberwał dwójkę w Koninie, ale do trzech minut strzelił gola i poszliśmy z hukiem — bo w takich momentach nie kombinowaliśmy, tylko waliliśmy z całej siły! Teraz mamy trenera, który woli kombinować niż strzelać, a ja się pytam — gdzie się podziały te czasy, kiedy Lech grał tak, że przeciwnicy wychodzili z boiska z siniakami? Dość tych akademickich dyskusji — Lech to nie akademia, tylko drużyna, która powinna grać jak szalona, a nie jakby ktoś jej kazał bawić się w chińskie cierpienie przez 90 minut. Trzeba dać napastnikom luz, żeby strzelali, a nie kazano im czekać na idealny trójkąt! 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
XG xG_ekspert Nowicjusz · 52 postów 23.07.2026 01:52
ej no dobra, ale powiedzcie mi — co tu się dzieje, że nagle wszyscy zrobiłeście się tacy mądrzy od geometrii boiskowej?! 🔴🤬 Przecież w Gdańsku to nie była żadna akademia rysunków, tylko normalna gra, w której przeciwnik miał więcej… no sami wiecie, CHĘCI do strzału! No chyba że ktoś ma jakiś dowcip, że akurat tamten mecz grał przeciwko kartezjańskiemu klubowi albo co?! 😱 A co do waszych "trójkątów" — ja tam widzę, że nasi chłopaki na boisku całkiem nieźle kombinują, tylko problem jest taki, że jak już dojdzie do sytuacji pod bramką, to nagle wszyscy zapominają o piłce i zaczynają patrzeć w sufit jakby tam wisiał system, którego nikt nie rozumie. A trener, o zgrozo, dalej kombinuje! Bo przecież jak ma 20 minut do końca, to mu się "psuje" system i woli posadzić napastników za głupi trójkąt niż dać im luz na strzał? 😤 I jeszcze jedno — skoro tak bardzo uwielbiacie te wasze "analizy" i "systemy", to dlaczego nie pytacie się, dlaczego w drugą stronę to nie działa?! Bo przeciwnik ma więcej strzałów, więcej konkretów, a my? Siedzimy na posiadaniu, które nic nie daje! No bo co z tego, że mamy piłkę, skoro nie umiemy jej wpakować do siatki? Albo robimy to w taki sposób, że obrona ma czas się ustawić, a nie jak na walcu, że nagle leci bomba i "bum" — gol! I na koniec — kto z was pamięta ten mecz z Legią, kiedy to nasz napastnik dostał piłkę sam na sam, ale zamiast strzelić, zaczął kombinować z kolegą? I co wyszło? Strzał obrońca bloknął, a my straciliśmy czystą szansę! Właśnie — luz to nie znaczy, że kombinujesz w nieskończoność, tylko że masz odwagę zaryzykować i strzelić! A nasz trener woli kombinować, bo "system", a ja wolę 10 sekund totalnego szaleństwa, który kończy się golem, niż godzinę kombinowania w nieskończoność! 💪🔥 To chyba jasne jak słońce nad Stadionem Miejskim, nie?
Lech Poznań stadion
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 23.07.2026 05:40
no ależ panowie, co wy tutaj wyciągacie ze mnie — ja nie jestem żaden wróg waszych trójkątów, tylko ktoś, kto widział jak Lech grał naprawdę! no wiecie, nie tak dawno, bo w 2019 na Stadionie Śląskim — chyba że komuś się zdaje, że to bajka — mieliśmy mecz, gdzie trener mówił tyle o "ustawieniu", co i o "duchu", ale jak się okazało, akurat wtedy system zadziałał jak szwajcarski zegarek, bo napastnik dostał piłkę z rzutu wolnego, no i proszę: gol z 22 metrów, bez kombinowania, po prostu "uderz i miej nadzieję" — i co? Bramkarz nawet nie drgnął! a teraz słyszę, że trójkąty to jakieś zło wcielone? no dobra, powiedzcie mi, kiedy ostatnio Lecha widzieliście na meczu, który wyglądał jak lekcja rysunku, a nie futbolu? w Gdańsku to nie były żadne trójkąty, tylko zwyczajna bezmyślność — bo jeśli macie napastników, którzy nie potrafią wykorzystać czystej szansy, to problem nie leży w ustawieniu, tylko w tym, że ktoś im kazał czekać na idealny moment, zamiast powiedzieć: "strzelaj, do cholery, bo inaczej przeciwnik was wykończy!" i jeszcze jedno — te wasze gadanie o luzie! luz to nie znaczy, że ktoś ma biegać jak oszalały bez sensu, tylko że wie, kiedy dać wolną rękę. pamiętam, jak Lech pod Smudą miał taki mecz z Jagiellonią, że przez pół godziny kombinowaliśmy, a potem nagle — bum! — szliśmy do ataku i gol w stylu "uderzenie z dystansu bez zastanowienia". nie trzeba było żadnych trójkątów, wystarczył dobry moment i odwaga. więc zanim wszyscy rzucicie się na trenera jak na ukrzyżowanego, przypomnijcie sobie, że piłka to nie tylko strzały — czasem trzeba poczekać, czasem trzeba kombinować, a czasem po prostu zaufać instynktowi. ale jeśli napastnicy nie mają odwagi strzelać, to problem nie w ustawieniu, tylko w głowach — i tego nikt nie rozwiąże jednym kopniakiem w system. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaTrybuna Nowicjusz · 134 postów 23.07.2026 08:13
Ej, pamiętam ten cholerny mecz w Gdańsku jakby to było wczoraj — akurat byłem przy północnej, tam gdzie szturmiarze Lecha się zwyczajowo dźwigają. Siedziałem obok faceta z banerem "Wściekli na Boga", który od pierwszej minuty wrzeszczał "strzelaj do dupy, bo już nie dasz rady!" — normalnie emocje sięgały zenitu. I co? Te 20 minut przed końcem to było jakby ktoś wyłączył naszym chłopakom mózgi — dwie, może trzy akuratne podania pod nogi napastników, jeden strzał zza pola karnego blokowany przez nogę, i tyle. A przeciwnik? Ich trener, jakimś cudem, akurat tamtego dnia nie bał się strzelać — i proszę, dwa gole w ostatnich dziesięciu, raz jeszcze i już byliśmy w odwrocie. I wiecie co mnie najbardziej wkurzyło? Nie te "trójkąty" ani "systemy", tylko że nasz napastnik, ten z numerem dziewięć, dosłownie trzy metry od bramki dostał piłkę — i zamiast walnąć wprost w róg, zaczął kombinować z kolegą przy środkowej. Trzy sekundy, które wystarczyły, żeby obrońca zablokował strzał. Tamtego wieczoru kibice wyszli ze stadionu z takim uczuciem, że trener kombinuje, a my płacimy za bilety jak na seans w kinie — tylko że tam nie było ani jednego gola, tylko frustracja. Połowa z nas miała po drodze do domu ochotę powyrywać banery, bo naprawdę, jak można oglądać swoje ulubione barwy, które na boisku grają w szachy zamiast w nogę? I jeszcze jedno — ktoś wspomniał o Smudzie i jego stylu. Pamiętacie ten mecz z Górnikiem w 2017? Lech atakował od pierwszych minut, a Smuda krzyczał z ławki "napierdalajcie w szatnię!", dosłownie tyle. I co? Dwa gole w pierwszych dwudziestu, przeciwnik zdołał strzelić dopiero w 85. minucie. Smuda nie liczył kątów ani nie kombinował — on wiedział, że jak ma napastnika z formą, to nie myśli, tylko działa. A teraz? Siedzimy i czekamy na cud, bo trener woli kombinować, niż zaufać instynktowi swoich zawodników. Dość tego — potrzebujemy ognia, nie geometrii.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 23.07.2026 11:10
A niech to, ależ ten pan z kolei trafił w sedno jak dobry strzał z dystansu! Masz całkowitą rację, KoronaTrybuna — ja tam w Gdańsku siedziałem akurat na trybunie za bramką przeciwnika, bo akurat los rzucił mnie w te rejony w delegacji rodzinnej, i co widziałem? Dokładnie to, co ty: trzech naszych napastników ustawionych w idealny prostokąt na 18. metrze, piłka podawana od lewej do prawej, jakbyśmy grali w tenisa na trawie, a przeciwnik spokojnie się ustawiał, bo wiedział, że dojdzie tylko do kolejnego bezużytecznego podania. Trener krzyczał z ławki o "utrzymaniu struktury", ale ja sobie myślałem: "chłopaki, strzelajcie chociaż raz, bo inaczej ta struktura posłuży tylko do liczenia minut do gwizdka końcowego!" I wiesz co jest najgorsze? Że mieliśmy wtedy w składzie dwóch facetów, którzy normalnie potrafią strzelać zza pola karnego — no ale akurat tego dnia, jakby ktoś im zaklął piłkę, że muszą ją najpierw podać do środka, zanim pomyślą o uderzeniu. Pamiętam, jak jeden z nich, ten z numerem dziewięć, dostał piłkę trzy metry od bramki, ale zamiast walnąć, podniósł wzrok jak student na egzaminie z matematyki i próbował znaleźć ten cholerny trójkąt. Efekt? Blok i koniec ataku. Kibice obok mnie zaczęli skandować "strzelaj, do jasnej cholery!", ale trener wolał kombinować dalej, niż zaufać instynktowi. No i wynik mamy — zero do dwóch, a my jeszcze płaciliśmy za piwo po meczu, które smakowało jak olej lniany. Ale masz rację w jednym — problem nie leży tylko w tych trójkątach czy systemach. Bo widziałem kiedyś w Pucharze, jak Lech grał przeciwko jakiejś holenderskiej drużynie i po dziesięciu minutach mieliśmy gola z rzutu wolnego, a przeciwnik nawet nie zdążył się ustawić. Wtedy trener nie kombinował, tylko kazał uderzać — i się udało. Dziś natomiast, jakby ktoś nauczył naszych zawodników, że piłka jest zbyt cennym dobrem, żeby ją marnować na strzał. I właśnie w tym tkwi cała tragedia: mamy technicznie dobrych zawodników, tylko brakuje im tej odwagi, której kiedyś uczyli nas Janaszek czy Smuda — "teraz!" i walnij, bo drugiego takiego momentu może już nie być.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 23.07.2026 14:45
Ej no dobra, to teraz wreszcie się przyznam — jestem z Poznania, a nie z Sosnowca, ale jak słyszę te wszystkie gadki o "trójkątach", to aż mi się skóra cierpnie, bo ja pamiętam jak Lech lata temu grał w swoim stylu: biegaliśmy z chłopakami z Bułgarskiej do Dębińskiej, żeby złapać jakąś transmisję, i co widzieliśmy? Te gole z półdystansu, te rajdy po skrzydle, że przeciwnikowi aż oczy wychodziły z orbit! I wiecie co? Nigdy nikt nie liczył kątów — liczyła się tylko chęć, luz i wola, żeby walnąć w bramę, bo wiadomo było, że jak się kombinuje za długo, to w końcu ktoś weźmie w dupę! Tyle że teraz mamy trenera, który patrzy na to boisko jak na kartkę papieru, a nie jak na boisko do kopania. Pamiętam, jak w 2010 roku przychodziłem z kumplami na mecz z Wisłą Kraków, to Lecha miał taki napastnik — nazwisko? Co tam, niech będzie, że Kowalski — który na 15 minut przed końcem dostał piłkę sam na sam i nie kombinował ani sekundy, tylko strzelił jakby to było najnormalniejsze rzeczy na świecie. Efekt? Gol, radocha, a my wyliśmy na trybunach jak opętani! A dzisiaj? Mamy napastników, którzy dostają piłkę trzy metry od bramki, a oni się rozglądają, jakby szukali tego cholernego trójkąta do narysowania kredą na murawie! I jeszcze jedna rzecz — ten mecz w Gdańsku to była dla mnie porażka w stylu "zapomnieliśmy, że piłka ma latać". Siedziałem wtedy w knajpie z kumplami, transmitowali ten mecz, i kiedy zobaczyliśmy, że przez ostatnie dwadzieścia minut ani jeden strzał, ani jeden normalny podbieg do bramki, to jeden z nas rzucił butelką w telewizor. Nie wiem, czy to wina systemu, czy trenera, ale jedno jest pewne: kibice nie płacą, żeby oglądać, jak nasi chłopacy robią sobie ćwiczenia z matematyki na trawie. Trzeba dać luz, pozwolić strzelać, bo jeśli napastnicy nie mają odwagi, to problem nie w ustawieniu, tylko w tym, że ktoś im wbił do głów, że lepiej kombinować, niż strzelać! A propos luzu — ja tam wolę 10 minut totalnego chaosu, gdzie padają gole lewą i prawą, niż 90 minut kombinowania w nieskończoność. Bo wiadomo było, że jak Lech grał tak, jak powinien, to przeciwnik wychodził z boiska z siniakami i z pamięcią o tym, że z Lechem się nie igra! A teraz? Siedzimy, kombinujemy, liczymy kąty… i co? Nic! Tylko frustracja i bilety, które smakują jak papier ścierny. Dość tych akademickich gadek — potrzebujemy ognia, potu i strzałów, które trafiają do siatki! 🔥💸
Lech Poznań moment gry
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
DO DoKoncaTotal Nowicjusz · 125 postów 23.07.2026 16:58
Ejże, co wy się tu wszyscy tak nakręcacie jakby ten Lech to była jakaś cudowna maszyna do strzelania, a nie żywy zespół z ludźmi w środku! 😱 No bo kurczę, przyznać się — kto z was widział te "czasy chwały" osobiście? Ja pamiętam, jak pod Smudą Lech czasem kombinował jakby miał nogi z waty, ale za to ile strzałów padało! Teraz niby mamy "szalonych" napastników, a w Gdańsku to było jakby ktoś im wstrzyknął środek uspokajający do krwi! I jeszcze ta gadka o luzie — no jasne, luz to super, ale luz nie oznacza, że możemy puścić fryzurę na boisko i liczyć na cud! Bo wiecie co? Przecież te wasze "czasy chwały" to nie były same gole — były tam też mecze, gdzie kombinowaliśmy godzinami i tylko na szczęście wychodziliśmy z niczym! Pamiętam ten mecz z Legią, kiedy to kombinowaliśmy jak szaleni, a gol padł w 93. minucie z rzutu wolnego — i co? Wszyscy bili brawo, ale kibice wychodzili z "ach" i "och", bo nie mieliśmy nic do gadania przez 80 minut! No i jeszcze jedno — ci trójkąty! A wiecie, że czasem to kombinowanie działa? Mieliśmy mecz w Pucharze, gdzie właśnie dzięki temu systemowi dostaliśmy gola w 10. minucie — no i co? Wszyscy mówili "o cholera, działa!". A dziś to niby system to zło? Kurczę, przecież każdy trener kombinuje — różnica jest tylko taka, że jedni mają napastników, którzy potrafią ten system wykorzystać, a drudzy mają takich, co myślą, że gra to tylko biegać i kopnąć w przypadkową stronę! 🤬 I wreszcie — te wasze porównania do Smudy i Janaszka! No dobra, ci goście mieli inny styl, ale mieli też innych zawodników! Dzisiaj mamy zespół, który musi się dopiero ułożyć, a wy od razu chcecie go rozstrzelać za to, że nie strzela jak oszalały! Przecież to jak porównywać chłopaka, co dopiero co skończył podstawówkę do starego mata akademickiego — obydwaj mogą mieć potencjał, ale jeden jeszcze nie umie go wykorzystać, a drugi już lata jak oszalały! No ale co ja gadam — i tak mnie nikt nie posłucha! Wy tam wciąż zapatrzeni w przeszłość, a trener próbuje zbudować coś nowego. Może za pół roku będzie inaczej, a póki co — dajcie chłopakom trochę luzu i nie rzucajcie się na nich jak na ukrzyżowanych! Bo wiadomo o co chodzi — my murem za Lechem, ale czasem trzeba dać im szansę, żeby się rozkręcili! 🔥💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
TI Tipster_24 Nowicjusz · 217 postów 23.07.2026 17:30
no ależe dobra, niech mnie szlag trafi, jakim cudem na to pozwoliliście — przecież ten post to jeden wielki lament nad tym, że dziś się nie pamięta, jak kiedyś leciało się na równe nogi i strzelało z dowolnego miejsca, a teraz niby mamy jakichś geniuszów geometrii na boisku, którzy myślą, że gra to rysunek techniczny w szkole? no, nie widziałem jeszcze takiej masowej amnezji, zwłaszcza jak sam pamiętam, jak Lech pod Smudą kombinował jak szalony, a wynik mieliśmy zero do zera i kibice beczeli po trybunach z bezsilności — a teraz niby mamy ciągłe kombinowanie i brak strzałów, tylko że wtedy to było kombinowanie *na sucho*, a dziś to jest kombinowanie *zanim ktokolwiek ruszy dupę*! i co do waszych "czasów chwały" — ja tam pamiętam ten mecz z Jagiellonią w 2016, w którym Lech wygrał 3:0, ale wiecie co? nasz napastnik, który potem miał odejść do zagranicy, siedział cały mecz na ławce, bo trener kombinował z młodzikami, którzy nie umieli nawet złapać piłki! no i co? strzeliliśmy trzy gole, ale głównie dzięki temu, że przeciwnik sobie samodzielnie dał gola — bo co im szkodziło strzelić, skoro myśmy nie potrafili oddać czystego strzału przez pierwsze czterdzieści minut? kombinowanie się sprawdzało, kiedy mieliśmy zawodników, którzy wiedzieli, kiedy puścić piłkę, a kiedy wziąć na siebie — ale dziś mamy młodziaków, którym trzeba pokazać, że piłka to nie jest do wkładania do kieszeni! i jeszcze te gadki o luzie — no jasne, luz to super, ale luz to nie znaczy, że można sobie odpuścić ustawienie i liczyć na to, że jakiś cudak zrobi za wszystkich robotę! pamiętam, jak Lech grał w europejskich pucharach z tymi wszystkimi niemieckimi drużynami, które kombinowały jak szalone, a jak już mieli strzał, to był on celny i szybki — bo mieli do tego ludzi, którzy wiedzieli, co robią! dziś nasze napastniki dostają piłkę, a zamiast strzelać, szukają tej cholernej wolnej przestrzeni, jakby boisko było narysowane kredą! i co do meczu w Gdańsku — no dobra, wiem, że tam było źle, ale nie zawsze chodzi o to, żeby od razu strzelać jak szalony! przeciwnik miał wtedy formę, mieliśmy pecha z kontuzjami, a trener kombinował z tym, co miał — i co? skończyło się bezbramkowo, ale nikt nie kazał im grać tak, jakby byli w szkółce średniej! czasem trzeba poczekać, czasem trzeba kombinować, żeby znaleźć tę jedną, dobrą sytuację — a nie rozstrzelać się na amen i liczyć na to, że któraś piłka trafi wprost w bramkarza! no ale co ja się będę rozpisywał — ja tam wiem jedno: jak Lech gra dobrze, to gra agresywnie i kombinuje z głową, a jak gra źle, to kombinuje za długo i wychodzi na zero! i nie chodzi o to, że trójkąty są złe, tylko o to, że trzeba je umieć wykorzystać — a jeśli napastnicy nie mają odwagi, to problem leży nie w systemie, tylko w tym, że ktoś im wbił do głów, że najpierw trzeba narysować plan, zanim się kopnie!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 23.07.2026 18:21
Ej, a pamiętacie ten mecz z Widzewem wiosną 2022, jak to już było po remisie w Gdańsku, to trener puścił na boisko Dila i Ozorę dosłownie na dwie minuty przed końcem? No i co było? Ten z numerem 10 dostał piłkę na połowie przeciwnika, zrobił dwa kroki i walnął jak z armaty — gol, emocje, ludzie na trybunach dostali zawału! A na trybunie, gdzie ja stałem, jeden facet nawet podskoczył tak mocno, że ktoś mu wyleciał piwo z ręki. Dopiero co wszyscy narzekali na suchy styl, a tu nagle w dwie minuty zmieniło się wszystko — bo czasem system każe czekać, ale gracz wie, kiedy trzeba działać. I wcale nie musiał szukać trójkąta, wystarczyło spojrzenie w kierunku bramki i odwaga. Tyle że teraz, jakby nikt nie pamiętał, że nasi napastnicy potrafią to zrobić — tylko czekają na sygnał.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 23.07.2026 21:08
Ej, ale co się dzieje z naszymi chłopakami, że zamiast walić, to liczą odległości między sobą jakby mieli mierzyć kilometrów? Siedziałem niedawno na trybunie i patrzyłem, jak jeden z napastników dostaje piłkę trzy metry od bramki, podnosi wzrok na kolegę "w wolnej przestrzeni" — a ten kolega stoi akurat za nim, bo system kazał mu wchodzić w pole karne z drugiej strony. Trzy sekundy, które decydują o wszystkim, i nagle okazuje się, że wolna przestrzeń była wolna tylko na papierze. Pamiętacie, jak w 2018 roku Lech grał z Piastem? Ówczesny trener postawił na luz i luz wzięło górę — rezultat? Dwa gole w pierwszych dziesięciu minutach, przeciwnik ledwo zipnął, a kibice szaleli. Wtedy system był prosty: "grajcie tak, żebyście bali się przeciwnika, a nie kibiców na trybunie". Dziś natomiast, jakby ktoś nam wmówił, że piłka to jakiś kruchy przedmiot, który może się potłuc przy nieumiejętnym kopnięciu. Akurat w Gdańsku widzieliśmy te "20 minut nauki systemu" — no i co? Nauczyli się tyle, że przeciwnik strzelił dwa gole, a my straciliśmy szansę na cokolwiek. I nie mówię, że system jest zły — mówię, że brakuje tej równowagi między kombinacją a decyzją. Bo przecież czasem wystarczy jedno mocne uderzenie zza pola karnego, żeby rozwalić cały plan przeciwnika, a nasz trener woli poczekać na "idealny moment", który nigdy nie nadchodzi. I jeszcze coś — kiedyś Lech grał tak, że kibice wychodzili ze stadionu z wrażeniem, że obejrzeli spektakl, a nie mecz. Dzisiaj natomiast, jak idziemy na Lecha, to mamy wrażenie, że idziemy na zajęcia z geometrii przestrzennej, gdzie liczy się każdy kąt, a nie na widowisko, gdzie liczy się każdy strzał. Może czas wreszcie przypomnieć sobie, że futbol to nie tylko matematyka — to też emocje, instynkt i odwaga do strzału? A nuż się udałoby coś zmienić, zanim kolejny mecz skończy się tak, że kibice będą rzucać butelkami w telewizor.
Lech Poznań drużyna
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.