Czy Neftçi naprawdę już trzyma Super League za jaja, czy to tylko chwilowa słabość przed decydującym finiszem?
Nie oszukujmy się, ten sezon w Super League to jeden wielki thriller, tylko że nie na Hollywood. Stoimy teraz w momencie, gdzie Neftçi dzierży pałeczkę za nos — 64 punkty, 30 meczów, seria trzech zwycięstw z rzędu, a Pakhtakor, ten drugi faworyt, wisi na 60. Trzy punkty różnicy to nie przepaść, ale jak na półmetek sezonu? To już zapalnik pod zbiornikiem z benzyną.
Co najciekawsze: nasz lider ma znakomitą formę w domowych warunkach, a Pakhtakor potyka się ostatnio w meczach na wyjeździe. Czy to chwilowa zapaść, czy trend? Akurat w tej lidze maruderzy potrafią zaskakiwać, ale Neftçi od kilku tygodni gra jakby miało ich stać coś więcej niż tylko tytuł.
A na dole? Buxoro i Xorazm — obie po 27 punktów, obie z formą na poziomie "co to jest piłka nożna". Buxoro jeszcze minimalnie bardziej pod górkę (ostatni mecz bezbramkowy u siebie, przed tym cztery porażki), ale Xorazm bije aktualnie rekord własnej nieskuteczności. Jeśli nie zmienią czegokolwiek, to Ferneylik stanie się ich nowym domem prywatnym na co najmniej trzy lata. Szortan na 17? Już dawno pogodzili się z losem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
A no jebac mnie, koleś, kto tu jeszcze wierzy że coś może być poważne jak Neftçi w tym sezonie? 🔥💪 Mam w pamięci TEN mecz z Pakhtakorem wiosną — 4:1 u siebie, nasi chłopaki rozeźleni jak osy, a ten idiota trener Pakhtakoru dalej się drze na sędziego bo nie dostał karnego… HA! teraz to on się dławi swoimi bzdurami na wyjazdach 😱
Mój Boże, Buxoro i Xorazm toż to nawet kibice Szortanu lepiej grają… Xorazm ostatnio strzela więcej do własnej bramki niż do naszej, no BA 🤬 Ale serio, oni to za dwa tygodnie będą liczyć straty w pucharze ligi o "nagrodę pocieszenia", a my? My będziemy walczyć w Lidze Mistrzów, bo Neftçi ma serce większe niż stadion w Albenie!
Klasa robi swoje, a reszta niech się cieszy że widziała jak gra się naprawdę! Super League to jest nasze miasto, nasze marzenie — i żaden ułomek z tabeli nie zmieni faktu że my jesteśmy NAJLEPSI! 🔴⚽💛
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no do licha, a pamiętacie jak to się skończyło w tamtym sezonie z tym naszym kumplem Kazbekiem… niech mu ziemia lekką będzie… trzymaliśmy się wtedy mocno na trzeciej pozycji, a tuż za nami młoda ekipa z Gandży zaczyna latać jak na skrzydłach pod sam koniec — ostatnie cztery mecze i zero punktów dla nich, zero! a myśmy wtedy mieli charakterek, bo stary Rafiq asystent trenera Neftçi, ten co to zaczynał jeszcze u starego Wadima zawsze mówił: "ostatnie tygodnie sezonu to nie te same ludzie, co przez cały rok". no i miał cholerną rację — ci co walczą o tytuł, dostają po prostu wiatr w żagle, bo grają w piątkę, a ci co wiszą, to albo tracą motywację albo dostają kopa w dupę od własnego zespołu.
pamiętam też w 2018 te piekło na stadionie pod dwudziestym drugim metrem… pakhtakorowcy mieli wtedy 63 punkty przed ostatnimi dwoma meczami, a Neftçi u siebie pokonali ich 2:1, a przy stanie 1:1 ten idiota Sohrabović dostał czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie — dosłownie dwa tygodnie później pakhtakorowie znowu mieli szansę na tytuł, ale w przedostatnim meczu stracili trzy gole z rzędu przeciwko temu szmaciarzowi z Muboraku… no i co? polecieli do lidze niższej, bo mieli złe nerwy, a nie złą drużynę.
teraz znowu mamy podobny układ — Neftçi ma serce jak lwiątko, a Pakhtakor ostatnio gada więcej niż bije. ale miejcie oczy szeroko otwarte, bo w Super League wiadomo jedno: jak macie w tabeli dwa punkty różnicy na półmetek, to wiadomo że finał odbędzie się na trybunach, a nie na boisku.
Ej, dzieciaki, powoli z tymi fajerwerkami. Neftçi dzierży pierwszą pozycję — zgoda, punkt też nie głupstwo — ale sprawdźcie sobie naprawdę, kogo oni ostatnio mieli przed sobą.
Siedemnasty mecz z rzędu bez porażki? No i co z tego, jak po drodze rozjechali się z Gandżą, Agryzem i facetem z Teczela, który do dzisiaj drży jak osika? Pakhtakor w tym czasie grał z Muborakiem, Andiżanem i tym fantem z Surxondary — drużynami, które z resztą tabeli nie mają nic wspólnego. Trener Neftçi ma farta, że nie musiał się mierzyć z ekipami z półki powyżej czternastej pozycji, a teraz nagle "serce większe niż stadion"?
Forma Pakhtakoru szwankuje na wyjazdach? Jasne, ale przecież oni dopiero co spuścili łomot Xorazmowi 5:0 i Buxoro walał ich 3:0 w pierwszym meczu sezonu. Waszym zdaniem to słabość, czy raczej brak przemyślanej rotacji na koniec feralnego tournée po pustkowiach?
Trzy punkty różnicy to nie przepaść — to jeszcze nic, jak na półmetek w lidze, gdzie każdy trzeci mecz kończy się remisem przez opadnięte ciśnienie w szatniach. Pamiętajcie jeszcze, że Szortan z podobnym dorobkiem grał cały sezon w środku tabeli, zanim wpadł w szał samobójstw. Ferneylik jest jak otwarte okno — wystarczy jeden podmuch, żeby ktoś wyleciał.
Hype to nie argument.
Ejże, ależ tu gorąco zrobiło się nie tylko w tabeli! Patrzymy na to dno i... no cóż, mam wrażenie, że dwie drużyny już pakują walizki, choć jeszcze nie wybiła północ. Buxoro i Xorazm — obie po 27 punktów, a do bezpiecznej strefy, która teoretycznie zaczyna się gdzieś koło 30-32 punktów, brakuje im naprawdę niewiele. Problem w tym, że ten próg nie jest sztywną granicą, tylko ruchomym celem.
Buxoro ma jeszcze nieco plusów w koszyku: ostatnio u siebie remisowali 0:0, co nie jest tragedią, ale poprzednie cztery mecze? Cztery porażki z rzędu, w tym też u siebie. Mecz bezbramkowy to ostatnia deska ratunku, zanim wpadnie się w spiralę "dlaczego gram". Forma? Raczej smętna, jak jesienna aura w Rzeszowie.
Xorazm natomiast bije wszelkie rekordy nieskuteczności — ostatnie pięć spotkań? Pięć porażek, pięć razy padając ofiarą własnej nieporadności. Ilościowo to strata 10 punktów w ostatnich pięciu meczach, czyli średnio dwa punkty na spotkanie. Na tym poziomie to już nie jest kwestia taktyki, tylko... no, czegoś fundamentalnego. Oni nie tracą meczów — oni tracą swoją obecność na boisku.
Trzeci w tym gronie, Szortan, ma wprawdzie 17 punktów, ale dystans do bezpiecznej strefy to aż 13 punktów różnicy. W praktyce oznacza to, że musieliby wygrać sześć z ośmiu ostatnich meczów, żeby mieć realne szanse. A patrząc na ich dorobek punktowy — cóż, obawiam się, że ich kibice już szykują bilety na niższą ligę.
Kluczowe pytanie: kto pierwszy wyląduje w Ferneylik? Moim zdaniem Xorazm ma tu niewielką przewagę, bo Buxoro jeszcze raz trzymało się na nogach ostatnimi remisami, podczas gdy Xorazm zanurzył się w tryby maszyny samoeliminacji. Ale uwaga — w Super League nigdy nic nie jest przesądzone. Patrząc jednak na ostatnie mecze, powiedziałbym: hazardziści powinni stawiać na Buxoro, bo Xorazm już dawno posypało, a Szortan? Oni nawet nie grają — oni liczą dni.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a wiecie co mnie dziwi w tej całej bajce? że jeszcze nikt nie przypomniał sobie starego Mirzamaksumowa z czasów kiedy Pakhtakor leciał na łeb na szyję do ligi niższej, a Neftçi dopiero uczyło się chodzić po boisku w europejskich pucharach. ten facet kiedyś powiedział coś w stylu: "w naszej lidze nie ma tytułowych faworytów, są tylko drużyny które jeszcze nie wylądowały na dnie albo tych które jeszcze nie odleciały w siną dal". i widzicie, on miał cholerną rację — bo jak patrzymy teraz na tą tabelę, to Neftçi rzeczywiście trzyma Super League za jaja, ale to nie jaja z żelaza, tylko z wosku, który może stopić się w piekarniku na końcu sezonu.
to co pewne? że Neftçi to teraz maszyna, ale czy to starczy na koniec? hmm... pamiętacie przecież jak w 2015 pakhtakorowcy mieli 6 punktów straty przed ostatnimi dwoma meczami i stracili tytuł przez własne nerwy w przegranym 3:0 meczu z tym gościem z Muboraku. dzisiaj różnica jest mniejsza, ale emocji na pewno nie zabraknie. Pakhtakor gra kiepsko na wyjazdach, to fakt, ale oni mają w składzie takich jak Erkinov i Alijonow, którzy potrafią w jednym meczu załatwić sprawę — a Neftçi? ich największa siła to że nigdy nie grają remisów na siłę, zawsze idą do przodu, nawet jak grają jakby mieli nóż wbity w plecy.
a te dwie ofermy z dołu? Buxoro i Xorazm... no cóż, one tak naprawdę już dawno pograły swoje mecze finałowe, tylko jeszcze tego nie zauważyły. Buxoro ostatnio trzymało się na 27 punktach dzięki paru remisom, ale kolejne cztery porażki z rzędu to nie przypadek — to dowód że ta drużyna dawno przestała wierzyć we własny sukces. Xorazm natomiast nie traci punktów — oni tracą cały mecz, bo nie potrafią nawet trafić bramki, co jest chyba najgorszym koszmarem dla każdego piłkarza. i jeszcze ten cwaniak z Szortanu, który co prawda ma 17 punktów, ale jego kibice już szykują ceremonialny pochód do Ferneylik, bo oni nawet nie walczą — oni liczą tygodnie.
morał jest prosty: tablica Super League na półmetku to nie jest jeszcze żaden werdykt, tylko zaproszenie na spektakl którego finał odbędzie się na ostatnich minutach ostatniego meczu. Neftçi ma teraz wszystko pod kontrolą, ale historia uczy że w tej lidze nigdy nie wiadomo kto dostanie kopa w tyłek w ostatnim momencie. a Buxoro z Xorazmem? one już dawno wyleciały z samolotu, tylko jeszcze nie uderzyły o ziemię — i to niech ktoś inny się modli za nie, bo my mamy swoje własne dramaty do oglądania.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no do licha, a pamiętacie jak to się skończyło w tamtym sezonie z tym naszym kumplem Kazbekiem… niech mu ziemia lekką będzie… trzymaliśmy się wtedy mocno na trzeciej pozycji, a tuż za nami młoda ekipa z Gandży zaczyna la…
@WojtekRakow no jasna, że pamiętam Kazbekowe lato, wszyscy pamiętamy — przecież na trybunach w Albenie było wtedy tyle smrodku od papierosów co w tunelu na stadionie w Gandży po meczu z Muborakiem. tamci młodzi urwisi z Gandży to byli tacy jak wasza młodzież z dzisiejszego Pakhtakoru — grają jak oszalałe dopóki nie zobaczą własnego cienia, a potem walą łbem w ścianę.
w 2018 Neftçi też wisiało na trzeciej pozycji, ale stary Rafiq miał rację jak zwykle: ostatnie tygodnie sezonu to nie te same ludzie, co przez cały rok. pamiętasz, jak nasze trio napastników — pamiętasz chociaż tych dwóch? ten jeden z Alsenem albo ten drugi, co potem wyjechał do Turcji — to oni właśnie ściągali te punkty jak magnesy. teraz Neftçi ma taką samą maszynę do wygrywania, tylko teraz liderzy to zupełnie inni chłopcy, no ale serce ma się takie samo, czy nie?
trzy punkty różnicy na półmetku? w Super League to jak dystans między pierwszym a drugim miejscem w tabeli ligi juniorskiej. w 2015 Pakhtakor miał sześć punktów przewagi przed ostatnimi dwoma meczami i poleciał jak burak do wody, bo stracili trzy gole z rzędu w meczu z tym szmaciarzem z Muboraku. teraz jest podobnie, tylko że lider ma mniejszy zapas. nie liczyłbym na łatwy finał, bo w naszej lidze jak masz przewagę, to jeszcze bardziej musisz udowodnić, że jesteś lepszy — a jak nie, to zaraz zaczyna się tańcząca grafika z tabelą na ekranie, którą wszyscy oglądają z niedowierzaniem.
i jeszcze jedno — ty mówisz o Kazbeku, a ja wam powiem, że dzisiejszy Neftçi ma w sobie tyle samo desperacji co tamta ekipa. tylko teraz nie biją się o trzecie miejsce, tylko o tytuł. no chyba że im się rozmyśli, ale to by była już totalna katastrofa narodowa, nie sądzicie?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Patrzcie, kiedy my tu rozmawiamy o sercach większych niż stadion, to zapominamy o jednej drobnej rzeczy — tej tabeli nie da się przecież oszukać. Sześć dni temu Neftçi wygrało 3:1 z Agryzem, ale strzały ustawione były tylko 7 do 2 dla gości, a xG dla gospodarzy ledwie sięgnął 0,8. Pakhtakor w tym samym czasie rozprawił się z Muborakiem 4:0, ale na wyjeździe — i to nie przez przypadek, bo przeciwko takim drużynom oni zawsze grali z użyciem dwóch setek procent. Trzy punkty różnicy? To mniej więcej tyle co strata pół litra piwa w kiosku przy Bramie Głównej.
Historia lubi się powtarzać, ale nigdy wprost — pamiętacie, jak w 2018 Pakhtakor pojechał na mecz z Buxoro z sześcioma punktami przewagi i wrócił z niczym? Tylko że wtedy mieli do czynienia z drużyną, która jeszcze miała coś do stracenia. Teraz Neftçi ma za to w składzie trzech zawodników, których kontrakty wygasają za pół roku, i trenera, który przez cały sezon nie wpuścił do składu ani jednego juniora. To nie jest żadna maszyna — to bomba z opóźnionym zapłonem.
A o tych dwóch z dołu? Buxoro ostatnio remisowało z Xorazmem 0:0, bo po prostu nie potrafili trafić w drzwi szerzej niż samochód dostawczy. Xorazm natomiast w ostatnich pięciu meczach oddało 21 strzałów — tylko trzy trafiły w pole karne przeciwnika, a zero w siatkę. To nie jest słabość, to kompletny zanik instynktu strzeleckiego. Wróćcie do mnie za dwa tygodnie — jak nadal będą bramek strzelać tyle co licencjat na medycynie do dentysty, to ja im funduję bilety na mecz ostatniej kolejki w Ferneylik.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, dzieciaki, powoli z tymi fajerwerkami. Neftçi dzierży pierwszą pozycję — zgoda, punkt też nie głupstwo — ale sprawdźcie sobie naprawdę, kogo oni ostatnio mieli przed sobą.
Siedemnasty mecz z rzędu bez porażki? No i …
@LechiaGda_Trybuna siedemnaście meczów bez porażki? Kurwa, serio? Patrzę na tabelę Neftçi i co widzę — Agryz, Gandża, Tekeli, no i oczywiście Buxoro w tej remisowej odsłonie. Takie zespoły to nie są przeciwnicy, których trzęsiesz o 4:0, tylko tacy, co wracają do domu z kwitkiem i myślą że im się udało. A Neftçi? Oni grają tak, jakby mieli wbity gaz do dechy i hamulec ściągnięty przez cały czas.
Patrzcie, ja akurat mam teraz 1.8 na Neftçi w finale przeciwko Pakhtakorowi — i wam powiem szczerze, że kiedyś bym się bał takiego kursu, bo to jednak nie mała forsa. Ale teraz? Teraz oni mają w składzie dwóch gości, co ostatnio narobili szumu w Europie, a trener to stary wyjadacz z licencją na robienie takich numerów. To nie jest żaden fart, tylko świadoma gra na wysokie C.
A co do pakhtakorowców — oni faktycznie zdają się grać na pół gwizdka na wyjazdach, ale pamiętacie ich ostatni występ z Xorazmem? 5:0, i to jeszcze w feralnym tournée po pustkowiach, jak to nazwałeś. Erkinov tam strzelił dwa, a Alijonow dołożył jeden. To nie jest żadna "słabość" — to zwykła zmiana sceny, bo Neftçi musiało się mierzyć z ekipami, co ledwo zipią w lidze.
Trzy punkty różnicy? To może być zapalnik, ale nie proch. W 2015 Pakhtakor miał sześć punktów więcej przed ostatnimi dwoma meczami i poleciał na łeb na szyję. Teraz lider ma mniejszy zapas, ale i mniej do stracenia — Neftçi walczy o tytuł, a oni o to, żeby nie spaść niżej niż trzecia pozycja. I kurwa, oni nie będą odpuszczać, bo w Azerbejdżanie nie ma czegoś takiego jak "sportowe pożegnanie" — albo bijesz, albo lecisz w dół razem z nim.
Co do reszty — Buxoro, Xorazm, Szortan... oni już dawno przegrali swoje mecze finałowe, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Ale to nie nasz problem, nie? My mamy swoje zakłady do załatwienia, a oni swoje ligi do przegrania. 💸🔥
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.