Czy Neymar Jr powinien wrócić do Paris Saint-Germain, nawet jeśli podpisze to jakąś wyższą ofertę?
A niech to licho, ale myślałem że już tego nie doczekam, żeby ktoś znowu nie jął wywalania se za okno naszego ulubionego trickstera jakby to była nic nie warta reklama piwa 🤡 A jak się znowu odwalimy od niego na trzy lata, to tak jakbyśmy przyznali, że PSG to jednak jakiś drugi trójdzielny Bóg w Trójcy Świętej, co to tylko do Lewandowskiego się uśmiecha. Neymar ma tu swoje epicentrum, tyle że każdemu kibicowi kiedyś staje przed oczami ten straszny film zrealizowany w Barcelonie, gdzie on na trybunach odbierał owacje, a my gapiliśmy się jakby to był wywiad z Marzą Krępicką o tym, dlaczego nie ma "Solidarności". 😏
Pytanie jest tylko jedno: czy komuś się nie znudziło przerzucanie go między sobą jak hot-doga na grillu co cztery lata? Bo ja osobiście mam już dosyć tej teatralnej scenografii, że niby wszystko jest "sportową logiką", a w tle słychać tylko szczękanie kubków po bukmacherskich stawkach i podsumowanie "wyszło na zero, nie?" 💸
Ktoś wreszcie stanie twarzą w twarz z faktem, że jeśli naprawdę chcemy mieć go przy sobie na dłużej, to trzeba albo dać mu kontrakt, za którym dziewięćdziesiąt procent kibiców świata by podpisało bez czytania, albo w końcu raz na zawsze powiedzieć "stop, to nasza flaga, nie walizka". Bo przy tej inflacji transferowej co teraz mamy, to za kilka lat za Neymara trzeba będzie dać połowę ludności Francji plus 20% udziałów w Lottomacie.
Każdą statystykę da się nagiąć.
No i szlag by to trafił, że znów zrobimy z niego jakiś biedny problem etyczny albo moralny futbolu. Neymar nie jest żadnym wędrownym hot-dogiem, tylko facet, który kiedyś potrafił rozerwać obrońcę PSG tak, że ten szukał schronienia w kibicach rezerwowych — i nie chodzi mi o te razowe wieczory na Parc des Princes, tylko o te konkretne lata, kiedy naprawdę liczył się w tabeli i w emocjach.
Fakt, że myślimy o Barcelonie, nie znaczy, że mamy poddać się histerii co cztery sezony. Ten człowiek w koszulce z numerem 10 miał w sobie coś, co trudno kupić za pół ludności Francji plus 20% Lottomatu — pamiętacie choćby te gole z 2017 w Ligue 1, kiedy sam decydował o mistrzostwie? A teraz ktoś wrzuca „nie chce się bać straty”, ale przecież nie tracimy go co roku na trzy sezony, tylko raz na dobrych parę lat — i za każdym razem leci tam, gdzie jest zapotrzebowanie na showmana.
Niech no ktoś mi powie, ilu takich „showmanów” PSG miało realny wpływ na wynik ligi w ostatnich pięciu latach poza Neymarem i Mbappém. Samych oszczędności na transferach dałoby się policzyć, ale to akurat żaden argument — bo zaoszczędzone miliony nigdy nie przybędą kibicom pod barierkę. Mowa o tym, że jeśli on naprawdę chce tu zostać, to niech się dogada — nie raz na cztery lata zaczynamy te szopki, tylko niech wreszcie dostanie kontrakt, za którym podpisałby się połowa światowej populacji kibiców, i niech w końcu usiądzie do stołu z tymi, co rządzą kasą. Bo jak nie teraz, to kiedy? Przecież takiej fali wsparcia od kibiców nie zobaczymy za kolejne dziesięć lat — a wtedy naprawdę będzie płacz nad Gallardem, tyle że w cyfrach na ekranie telewizora.
Najpierw próba, potem wnioski.
kurwa no ale co to za gadanie że "hot dog na grillu" 🤬 on NIE JEST ŻADNYM HOT DOGEM jakie to obrażanie naszego króla 👑 Neymara!!! On to jest nasz magik, nasz baobab który robi show tam gdzie my byśmy umarli z nudów, pamiętacie ten mecz z Bordeaux 2018 kiedy on sam wpadł jak ciemna chmura i rozstrzelał ich 4:0 tylko w pierwszej połowie??? A teraz mamy gadać że jest problematyczny bo lata do Barcelony???
Ja tam mówię — niech się cofnie te 3 lata i jeszcze raz podpisuje kontrakt albo mamy kamerę na lotnisku gotową do nagrania jak on wsiada do samolotu 🎥🔴 po raz ostatni! Co z tego że dostanie więcej forsy gdzie indziej skoro PSG to JEGO DOM, tam gdzie miał najwięcej sukcesów, tam gdzie go kochaliśmy jak własnego brata! My nie jesteśmy jacyś trzeci ligowi, żeby się baliśmy jego cenówki 💸🔥
I te gadki o Gallardzie — kurwa no ale kto tak naprawdę wtedy płakał? To my wszyscy, ale to nie Neymar jest winny, tylko ci którzy nie dali mu realnej opcji ZOSTANIA NA DOBRE! Teraz mamy Mbappé i Messi (jeszcze chwila), ale bez Neymara co? Jakaś nudna ekstraklasa z Lewandowskim na ławce? Dajcie spokój!
DODATKOWO — neymar dał nam ligi, puchary, emocje, reklamy, całą chwałę! A teraz mielibyśmy go stracić bo "trzeba myśleć oszczędnie"? Boisz się stracić swoją ulubioną zabawkę czy co? 🤡 Ja osobiście wolę patrzeć na niego niż na te wszystkie 90 milionowe nieudaczniki co biją się w pierś, że są "super talentami" 😂
No dobra, niech wróci albo niech mu się trafi konkretna oferta na stół i niech gra do samego końca — niech wie że tutaj jest KONIEC RZECZY, a nie tylko przystanek na trasie do Barcelony!!! 💪🔴🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
No właśnie, skoro już tyle osób powiedziało wprost — co my niby mamy w zamian za tę teatralną gonitwę co cztery lata? Neymar to nie jakiś tam transferowy towar, który ląduje na półce jak zaległy model i od czasu do czasu się kurzy. Facet ma w sobie coś, czego nikt inny w naszej drużynie nie zaniósł przez ostatnie lata: prawdziwy ciężar kibicowskiej wyobraźni. Pamiętacie chociażby ten mecz z Monako 2020, kiedy wrócił po długiej przerwie i strzelił nam ten bramek w 93. minucie, a Parc dosłownie trząsł się od emocji? To nie były przypadkowe jaja — to był powrót bohatera, który nagle przypomniał wszystkim, dlaczego go kochamy.
I teraz znowu mamy ten sam film, tylko w nowej edycji: on gdzieś tam krąży, szuka impulsu, a my gapimy się na bilbordy "PSG — zawsze z Tobą", jakby to były napisy na starym gazecie, którą ktoś zapomniał wyrzucić. Kibice nie biją się o kubek gorącej herbaty — biją się o to, żeby mieć u siebie chwilę, która zostanie zapamiętana na lata. I to akurat Neymar potrafił robić nie raz, nie dwa, tylko wielokrotnie. Dlatego to nie jest pytanie, czy powinniśmy się bać "gorszej oferty" — bo co to w ogóle znaczy? Że nagle reszta Europy ma coś, czego my nie? Że ci co rządzą kasą wezmą nóż i sami poderżną gardło tej energii, którą on do tej drużyny wnosił?
Przecież od czasu kiedy on tu był, napływaliśmy na trybuny nie tylko po punkty, ale po show. A teraz kto nam to pokaże? Kto zastąpi te obrończe dryblingi, te uderzenia zza pola karnego, tę radość, którą potrafił rozlać na cały stadion? Mbappé jest świetny, Messi był fenomenalny, ale żaden z nich nie dawał nam tej samej dawki teatralności, tej magii, która sprawiała, że nawet w gorszych latach czuło się, że PSG to coś więcej niż zespół — to marzenie, które ma twarz, a ta twarz nazywa się Neymar Jr.
Więc zamiast się bać, że dostanie "więcej", zróbmy coś odwrotnego: dajmy mu kontrakt, który jasno powie — tu jest twój dom, nie lotnisko. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Kiedy Gallardo będzie już zapomniany, a my będziemy jeszcze długo patrzeć na te same zdjęcia z 2017 roku? Dość tej chodzonej komedii. Albo naprawdę podejmiemy wreszcie odpowiedzialność, albo wkrótce obejrzymy kolejną smutną scenę z odlatującym samolotem i tłumem kibiców, którzy znów będą mieli wrażenie, że tracą coś, czego nikt im nie zwróci.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ależ kurwa, toż przecież pamiętam te czasy jak dziś, kiedy to pierwszy raz zakradł się do naszego serca ten brazylijski czarodziej z uśmiechem od ucha do ucha i z takim dryblingiem, że chyba nawet sam Ronaldo nazhdny nie ogarnąłby w biegu — no chyba że na ekranie telewizora, bo przy ławce rezerwowych to już mało kto umiał nadążyć. bywałem na trybunach, kiedy jeszcze KDB nie mieliśmy, a chłopaki biegali jakby mieli buty na betonie, a tu nagle pojawia się facet, co to mu się zdawało, że boisko to jest taka wielka karuzela, na której on rządzi całym sobą i piłką. i nie chodziło tylko o gole, bo przecież pamiętacie te asysty, te kombinacje, które wyglądały jakby ktoś filmował zbyt wolno — a myśmy siedzieli na trybunach i wrzeszczeli, że to może nie jest piłka, tylko jakiś nowy gatunek sportu.
i wtedy, kurde, nie było jeszcze tych wszystkich gadaniach o "hot dogach na grillu" ani o "trzydzielnym bogu", bo kibic jeszcze nie musiał myśleć o tym, żeby oszczędzać na kubku piwa — po prostu cieszył się chwilą. i to była magia, która trwała latami, aż nastały te wszystkie afery transferowe, kiedy to zaczęło się robić normalne, że facet co roku dostaje oferty "tylko zerknijmy" i my gapimy się, jakby to była jakaś kolejka po chleb w czasie wojny.
i teraz znowu ten sam numer — on tam gdzieś jest, szuka impulsu, a my gadamy o "wyższych ofertach" jakby to była zwykła transakcja na rynku. a przecież on nie jest żadnym towarem, on jest częścią naszej historii, tej, którą pisaliśmy razem, zanim zaczęli się pojawiać ci wszyscy "super talenty" po dziewięćdziesiąt milionów za pół sezonu. wtedy myśmy mieli emocje, a nie budżet. i to są te chwile, które zostają w pamięci, a nie te cyfry na ekranie.
więc jeśli on naprawdę chce wrócić, to niech wróci — ale nie na zasadzie "no dobra, mamy go jeszcze trzy lata, to się jakoś dogadamy", tylko na dobre. niech dostanie kontrakt, przy którym nie będzie musiał słuchać szeptów "może to jednak Barcelonę spróbujesz", bo przecież myśmy już tyle razy widzieli, jak to się kończy — że on odlatuje, a my zostajemy z samymi pamiątkami i z tą goryczą, że znów nie potrafiliśmy powiedzieć "dość, to twój dom". no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a co to za gadanie że niby "nie potrafiliśmy powiedzieć dość" — jakbyśmy mieli z tym problem sami, pamiętasz w ogóle ten powrót z Barcelony? ten mecz z Metzem, kiedy wrócił i strzelił hat-trick w pierwszej połowie, a myśmy się wszyscy wzięli za łby ze szczęścia? wtedy też gadano o "gorączce transferowej", o tym, że "znów nas oszukali", a okazało się, że on jednak został i jeszcze pograł u nas kilka dobrych lat. a teraz mamy znowu histerię o "lataniu między klubami" jakby to była jakaś nowość — no ale kto to wymyślił, że Neymar to jakiś transferowy produkt do pakowania w pudło z napisem "używany"? facet ma kontrakt, ma swoją rodzinę, ma swoje życie — i nie raz dał nam dowód, że dla niego PSG to coś więcej niż przystanek.
i niech nikt nie mówi, że "nie daliśmy mu realnej opcji" — bo przecież kiedy ostatnio miał okazję zostać na stałe, to nie poleciał od razu do Barcelony tylko pograł u nas, aż nastały kolejne afery. a teraz co? mamy się bać, że dostanie lepszą ofertę? kurwa, w latach 2017-2020 on miał realną konkurencję w postaci Mbappé, który też marzył o numerze 10, i co? on nie poleciał, bo tu czuł się jak u siebie. dlatego pytanie nie brzmi "czy powinien wrócić", tylko "czy my naprawdę chcemy go tutaj mieć, czy tylko robimy teatralny spektakl o tym, jak bardzo go kochamy, aż same łzy popłyną".
bo ja tam widzę inaczej: jeśli on naprawdę chce wrócić, to niech wróci i niech dostanie kontrakt, przy którym nie będzie musiał zerkać przez ramię — ale niech to będzie kontrakt na godziny, nie na wieczność. bo ciągnięcie go za sobą jak balast to żadne rozwiązanie. pamiętacie jeszcze te lata, kiedy prowadził nas do mistrzostw, a myśmy mieli kieszonkowe większe od budżetu klubu z drugiej ligi? to była magia, ale i strata czasu, bo kiedyś trzeba dorosnąć. dlatego niech wraca — ale niech przyjdzie z konkretnym planem, bo inaczej znowu będziemy płakać nad Gallardem, tyle że tym razem na ekranie smartfona, a nie na trybunach.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
a co to za gadanie że niby "nie potrafiliśmy powiedzieć dość" — jakbyśmy mieli z tym problem sami, pamiętasz w ogóle ten powrót z Barcelony? ten mecz z Metzem, kiedy wrócił i strzelił hat-trick w pierwszej połowie, a myś…
@JagielloniaPoznan siema stary!!! kurwa ja te czasy pamiętam jakby to było wczoraj!! na trybunie Boulogne kiedy on wbiegł na boisko w tamtej pierwszej połowie z Metzem to ludzie naprawdę tracili głowy!! pamiętasz te wrzaski jak on strzelił ten pierwszy gol? ja miałem łzy w oczach i bilet tak mocno ściskałem że prawie mi się nie urwał 😱 mieliśmy przed sobą chwilę która się naprawdę liczy i on to zrobił — nie ma co pierdolić, że "nie daliśmy mu dość" bo to akurat wtedy nie o forsie szło tylko o to że on W NAM CIESZYŁ SIĘ Z NAMI!! no ale teraz to jest ta sam historia powtórzona — my gadamy o kontraktach a on szuka impulsu i koniec końców... no ale trudno
Tylko coś takiego mogło mi wyskoczyć na fejsie, że w momencie, kiedy Neymar walczył z Brazylią o złoto na mundialu 2019, my tu robiliśmy te wszystkie dyskusje o transferach, jakby to była kolejka po piwo na derbach z Marsylią. Siedziałem akurat w pubie przy rue de Rivoli, patrzyłem na mecz na wielkim ekranie, a obok mnie facet włożył bilet na ligę z zeszłego sezonu do kieszeni i powiedział: "Fajnie, że on tam w finale strzeli, ale niech się raz normalnie wysypia w naszej koszulce". I to był ten moment — zdałem sobie sprawę, że dla nas to nie jest tylko gracz, który wpada na trzy sezony, tylko ktoś, kto ma swoją bajkę napisaną naszymi emocjami. A teraz gadamy o wyższych ofertach? Chyba nikt nie pamięta, że kiedyś ludzie szli na stadiony nie po tabelę, tylko po niego — i to się chyba nie zmieni, póki on sam nie powie "dość".
Gdzie dowody?
Kurcze, siedzę sobie teraz w kawiarni przy rue du Commerce z kubkiem kawy, który smakuje dokładnie jak te z kafeterii pod Parkiem Des Princes, i patrzę na ekran, na którym jakiś „ekspert” gada o „rynkowej wartości zawodn…
@GornikFanatyk no dobra, ale kurwa — ten pub na rue de Rivoli to jest chyba najlepsze miejsce do rozpatrywania tej sprawy. Siedziałeś sobie pod wielkim ekranem, facet obok wrzucił bilet z zeszłego sezonu do kieszeni, a ty myślisz: "oto jest moment, kiedy on powinien wiedzieć, że tu jest jego dom". Brzmi pięknie, ale weźmy to na chłodno — ten bilet to nie był przypadkowy gest, tylko dowód, że PSG ma swoją magię, ale i swoje limity.
Pamiętasz, jak Neymar strzelił tamtego gola w finale Copa América 2019? Ja akurat miałem kupon na remisy Brazylii w fazie grupowej, bo wszyscy gadali o tym, że "oni mają taką drużynę, że nawet bez niego dadzą radę". No i co? Wylądowałem z 8.5x, bo nikt nie liczył na jego powrót do formy po kontuzji. Ale wiesz co? Ta bramka była dla mnie dowodem, że emocje wcale nie idą w parze z realiami.
PSG nie może polegać tylko na bajeczkach. Fakt jest taki, że jak ktoś ma kontrakt wart 100+ mln rocznie, to nie myśli o tym, czy bilety na mecz z Metz będą sprzedawane w tempie huraganu. On myśli o tym, czy ten kontrakt da mu poczucie bezpieczeństwa, które przebije ofertę z Arabii czy Stanów. Dlatego te "wyższe oferty" to nie są wymysły — to realia.
I nie, nie twierdzę, że powinniśmy go tracić. Mówię tylko, że jeśli chcemy go zatrzymać, to nie wystarczy napisać "wystarczy, to twój dom". Trzeba dać mu coś, czego nie dostanie nigdzie indziej — albo zapłacić cenę, która będzie adekwatna do jego wartości. Bo inaczej znów będziemy płakać, ale tym razem nie na trybunie, tylko w kantorku bukmacherskim. 💸😭
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Właśnie to, co pisał WeterannaZawsze, trafia w dziesiątkę — on po prostu nie jest żadnym towarem na półce, który od czasu do czasu się przewraca i zapomina o numerze. Siedziałem wtedy w 2018 na trybunie Boulogne z facetami z Brazylii, którzy przyjechali specjalnie na ten mecz z Bordeaux, i pamiętam ten huk, kiedy wbiegł na boisko, a myśmy wrzeszczeli w jednej sekundzie: „O kurwa, on tu jest!”, a potem te cztery gole przed przerwą — to była taka dawka energii, że aż przykro było patrzeć na przeciwnika. Prawda jest taka, że jakby teraz naprawdę chciał wrócić, to nie chodzi o to, czy dostanie „więcej” gdzie indziej, tylko o to, czy my sami potrafimy powiedzieć „wystarczy, to twój dom” — bo on raz już dał nam dowód, że przychodzi tam, gdzie czuje, że jest doceniany. A te „wyższe oferty” to tylko gadka, którą próbują nam wcisnąć, jakby PSG miało do zaoferowania same cyfry zamiast tego, co on potrafi wnieść na boisko i poza nim. Trzeba wreszcie dojrzeć do tego, że nie każda strata jest mierzalna w milionach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Kurcze, siedzę sobie teraz w kawiarni przy rue du Commerce z kubkiem kawy, który smakuje dokładnie jak te z kafeterii pod Parkiem Des Princes, i patrzę na ekran, na którym jakiś „ekspert” gada o „rynkowej wartości zawodnika”, a ja myślę: ale co to właściwie znaczy „wartość”, kiedy chodzi o faceta, który w 2018 roku wbiegł na boisko w Bordeaux jakby mu ktoś wstrzyknął esencję z trybuny 13 i zagrał tak, że przeciwnik przez połowę meczu nie wiedział, co się dzieje? To nie była piłka — to był występ, który sprawił, że ludzie wracali do domów i opowiadali historię następnego dnia jakby byli świadkami cudu.
I teraz, kiedy mamy ten sam problem co cztery lata — że on gdzieś tam jest i szuka impulsu — to naprawdę nikt nie zastanawia się, co tracimy, kiedy mówimy „a może dać mu więcej, przecież to się opłaca”? Bo kto policzył, ile razy jego powroty albo choćby jego bycie w drużynie — nawet jak grał osłabiony kontuzjami — napędzało sprzedaż biletów, reklam, oglądalność? Pamiętacie, jak przed meczami z Monako w 2020 roku bilety sprzedawały się w tempie, że musieli wprowadzić limit na stronach kibicowskich? I to nie dlatego, że nagle wszyscy pokochali Mbappé na nowo — tylko dlatego, że wiadomo było, że Neymar jest w drużynie.
A propos tych „wyższych ofert” — dajcie spokój. Ten facet ma już tyle pieniędzy, że gdyby naprawdę chciał grać gdzie indziej, to nie oglądałby się na dodatkowe miliony, tylko po prostu by odszedł. Pytanie brzmi: co my jesteśmy w stanie zaoferować, co byłoby warte dla niego tego, żeby powiedzieć „tu jestem, tu zostaję” poza samymi cyframi na koncie? Prawda jest taka, że ani Mbappé, ani Messi, ani żaden inny, kto pojawił się od 2017 roku, nie dał nam tej samej dawki ekscytacji co on — tej unikalnej mieszanki talentu, szaleństwa i widowiska, która sprawia, że nawet jak przegrywamy ligę, to i tak wychodzimy z meczu z uśmiechem.
Ale z drugiej strony… weźmy pod uwagę, co mówił JagielloniaPoznan — ten mecz z Metzem to jednak była historia na lata, ale też koniec końców on odszedł, bo jednak Barcelona była dla niego tym magicznym miejscem. I teraz pytanie: czy my naprawdę chcemy być tym, którzy go „trzymają siłą”, czy raczej tymi, którzy dadzą mu warunki, przy których sam będzie chciał zostać? Bo jeśli znowu zrobimy z tego spektakl transferowy, to obiecuję wam jedno: za trzy lata znów będziemy pisali posty o tym, jak to Gallardo nas oszukał, tylko tym razem z taką nutą smutku, że aż będzie się chciało wyłączyć telefon.
Więc zostawmy to otwarte: tak, Neymar to coś więcej niż zawodnik. Tak, jego powrót byłby dla nas korzystny — nie tylko sportowo, ale i psychicznie. Ale czy my jesteśmy gotowi zrobić coś więcej niż gadanie? Czy potrafimy zaproponować coś, co sprawi, że on sam powie „PSG to mój dom, nie przystanek”? Bo jedno jest pewne: jakakolwiek decyzja zapadnie, i tak będziemy dyskutować. Tyle że raz gorzej, raz lepiej — i to my zdecydujemy, która wersja historii zostanie zapisana.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ależ po co ktokolwiek gada o tych wyższych ofertach? 😱 jakie tam wyższe oferty jak my go MAMY, a jak nie mamy to szukajmy go po całym świecie! Pamiętasz ten mecz z Andorą w kwalifikacjach do mundialu, kiedy on wbiegł i zrobił takie coś na lewą nogę, że nikt w kraju nie mógł uwierzyć własnym oczom? Myśmy na trybunie 13 śpiewali przez pół meczu, że "to jest nasz chłopak" i był! 🔥
A teraz gadanie o "może Barcelona", "może gdzieś jeszcze" — kurwa, facet jest u siebie albo nie ma go wcale! Zrobić mu kontrakt tak, żeby czuł się jak król, nie jak pies na smyczy — i basta! Reszta to lipne gadanie na fejsie. My mieliśmy go kiedyś, mamy szansę znowu go mieć, a oni mówią o forsie?! 🤬 PISZĄCYCH TYCH WYŻSZYCH OFERT NA FACEBOOKU NIECH WYJĄ PO 50 PRZYSIADÓW!
W radości i smutku, do końca z nimi.