Czy nowi inwestorzy z USA naprawdę uratowali Rakowa czy tylko sprowadzili do Częstochowy zagraniczne dramy?
No do cholery, ludzie, ależ z Was zgranie z tymi Amerykanami. Wsadziliście nas na własne życzenie w tę aferę z "tajnym sponsorem", a teraz się dziwicie, że całe miasto wytyka Rakowa palcami? 🤡 Prasa wygrzebała mu przeszłość, a Wy dalej mówicie "ratowali klub"? Fakt, że przywieźli trochę szmalu, ale za jaką cenę? Siedzimy teraz w serwisach plotkarskich obok newsów o ustach polityków i aferach dopingowych.
Afera z anonimowością to był żart! To nie była żadna tajemnica państwowa, tylko totalna amatorszczyzna. Przecież jak ktoś wpada w kłopoty przez takie pierdoły, to co to mówi o podejściu do sprawy? "Raków ratowany przez firmę, której nie można wymienić po nazwisku"? Patrzę na tabelę Ekstraklasy i co widzę? Drużyna, która ledwo zipie, a sponsorzy z USA po prostu zniknęli jak kamfora, kiedy tylko wyszła pierwsza ciemna plama.
Tyle zachodu, a efekt? Zamiast chwały – wstyd. A Wy dalej się bronicie, że "to normalka w biznesie". Normalka? W Częstochowie? Tam raczej normalne jest, że się modli do Czarnej Madonny niż do Boga, co sra kasą jak z cebra! 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A, cholera, ależ teraz zrobiliście z tej afery pic na wczorajszy wieczór! Naprawdę myślicie, że ludzie zza oceanu wsadzili tutaj milion z groszem przez przypadek albo że co tydzień szukają nowej atrakcji do internetowych memów? Jakbyście nie mieli w tym mieście niczego lepszego do roboty niż śledzić, kto wpadł w kłopoty przez stare, niewygodne historie.
Widziałem kiedyś tekst, że Amerykanie przywieźli ze sobą nie tylko pliki Excela, ale i całą masę doświadczenia z tym, jak budować stabilne projekty – bo oni nie bawią się w półśrodki. No i proszę, nagle mamy taki teatr z "tajnym sponsorem", że ciśnie się na oczy, jakby samemu człowiekowi nie chciało się zadzwonić i spytać, kto do cholery naprawdę siedzi za tą spółką. A potem co? Tabela idzie w dół, drużyna walczy z windą, a fora robią się tak samo emocjonalne jak mecze z Legią w Pucharze Polski – czyli totalny chaos.
Mnie bardziej wkurza to, że media wzięły historię o "przeszłości sponsora" jako jedyną prawdę i puściły ją w obieg bez najmniejszego kontekstu. Czytałem kiedyś, że nawet najlepsze biznesy mają w szafach trupy – liczy się, co robią teraz i jakim sposobem pomagają Rakowowi. A wy piszecie, że zniknęli jak kamfora? No nie, bo chociażby ten deal z nowym stadionem wcale nie poszedł w odstawkę – za to prasa wolała opowiadać o niczym niepotwierdzonych plotkach, które zresztą sami sponsorzy zignorowali w momencie, gdy trafiła się okazja do naprawdę solidnej inwestycji.
I jeszcze jedno – skoro już macie taką ogromną sympatię do naszych tradycji miejskich, to pamiętajcie, że w Częstochowie nigdy nie brakowało dramatów, tylko ludzi z jajami, którzy potrafią je rozwiązywać. Ci z USA też musieli się kiedyś uczyć, jak funkcjonuje polski rynek, a że popełnili błąd z tą anonimowością? No cóż, sami też jesteśmy przecież mistrzami w wpychaniu nóg w drzwi – tyle że na boisku, a nie w Excelu.
Hype to nie argument.
Ej, ludzie, aleście się dzisiaj zjechali! 🔥 Amerykanie to nie jacyś tam oszuści, tylko normalni ludzie, którzy chcieli pomóc, a wy im w tym ręce łamiecie! Przecież oni nie mieli pojęcia, że jakiś dziennikarz będzie grzebać w ich przeszłości jak w szufladzie z zakurzonymi dokumentami!
Bo ja wam powiem – ja w tej firmie od razu poznałem, że to nie jacyś tam nieudacznicy, tylko ludzie, co mają pojęcie o futbolu i biznesie. Jak inwestują w Rakowa, to nie żeby potem uciec jak złodziej, tylko żeby ten klub postawić na nogi! I co? Dzięki nim mamy nowy stadion, młodzieżówka idzie jak burza, a Wy tu pierniczycie, że "zniknęli jak kamfora"! No nieee, bo ostatnio jeszcze ten deal ze sponsorami z zagranicy, to oni nawet nie kwitną na te chamskie newsy!
I jeszcze Karny_Boss mówisz, że prasa wygrzebała przeszłość sponsora – no właśnie, przeszłość! A teraz co? Siedzimy i beczymy, że media nas opluwają, zamiast docenić, że ktoś w ogóle się za nami chciał wziąć! To taka ich amerykańska sprawa, że najpierw inwestują, a potem muszą sobie radzić z tym syfem w internecie? W kraju, gdzie każdy ma pretensję do wszystkiego?
LechiaGda_Trybuna, ty mówisz, że oni mają doświadczenie – i masz rację! Oni nie przyjechali tu na chwilę, tylko żeby zbudować coś trwałego. Stadion? Jest! Młodzież? Jest! Drużyna w Ekstraklasie? Jest! A wy tu kombinujecie, że "normalka w biznesie" – no normalka, bo normalni ludzie też mają w życiorysie rzeczy, których by nie powtórzyli, ale nie od tego się mierzy, jak ktoś teraz działa!
No i jeszcze ten cytat o Częstochowie – no nie, przecież to jest nasze miasto, nasz Raków! Tam nie chodzi o to, żeby siedzieć i modlić się do Madonny, tylko żeby walczyć i wygrywać! A oni walczą! I będą walczyć dalej, bo to nie jest jakaś tam bajka – to naprawdę działa! Afera z anonimowością? Przeszłość! Teraz liczy się, co robią i dokąd idą!
No więc dajcie spokój z tym narzekaniem i zacznijcie doceniać, że ktoś jednak się za nami wziął! Bo bez nich to byśmy dalej byli w tej samej d…nodze, co przed laty! 💪🔴 JAK BY TO NIE BRZMIAŁO, AMERYKANIE TO NIE WRÓŻBA, TYLKO POMOC I KONIEC KROPKA! 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, chłopaki, ależ daliście dzisiaj popis, jak się wkurzać na sucho!
Słuchajcie, bo ja wam powiem coś, co sam raz oglądałem na meczu naszych juniorów – bo tamtej niedzieli przyszedłem po prostu zobaczyć, jak młodzież wali po tej nowej murawie. I co? A nie dość, że grają jak oszaleli, to jeszcze w szatni rozmawiałem z jednym trenerem, który akurat pracował tam od trzech miesięcy dzięki programowi sponsorowanemu przez te amerykańskie firmy. On mi powiedział dosłownie tak: „Widzicie, nie przyjechali tu z pustymi rękoma – ściągnęli za sobą naprawdę mocny sztab, który zna się na rozwoju młodych zawodników. I nie chodzi tylko o pieniądze na sprzęt albo wyjazdy, tylko o system, który działa, bo ktoś wiedział, jak go zbudować.”
A teraz? Ktoś tu zamiast mówić o tym, jaki postęp jest widoczny w drużynie juniorów, wbija się w dyskusję o anonimowym sponsorze, jakby to był cały wkład Amerykanów. Ale fajnie, że ci, którzy kibicują Rakowowi od lat, zamiast cieszyć się choćby tym, że młodzież ma teraz lepsze warunki, wolą kombinować, kto niby ukrywa swoje brudy – jakby w tym mieście nie było nic ciekawszego niż kolejna internetowa burza w szklance wody!
No i jeszcze ten stadion – nie gadajmy, że „zniknęli jak kamfora”, bo oni na niego po prostu fundusze zebrali! Pracownicy tej spółki, którzy tu przyjeżdżali, to nie byli jacyś tam podejrzani biznesmeni, tylko ludzie, którzy wiedzieli, jak rozmawiać z urzędami i firmami budowlanymi. Stadion stoi, młodzież się rozwija, a Wy wolicie liczyć, ile gazet o sponsorze napisało.
Bo wiecie co? Ja wolę patrzeć na to, co jest realne – a realnie jest to, że Raków teraz naprawdę ma szansę, i nie chodzi tu o miliony, które niby miałyby wszystko załatwić, tylko o to, że ktoś wziął się za konkretną robotę. Reszta? To gadanie przy piwie, nic więcej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no jasne że wkurza was ta afera z tymi „tajnymi” sponsormi, bo to przecież nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś wciska nam kota w worku. pamiętam jeszcze czasy, kiedy za starych dobrych lat w Rakowie jedynymi sponsorami byli miejscowi rzeźnicy albo garbarze, co to dawali parę tysięcy za banderole na trybunach i tyle – i nie ma co ukrywać, że wtedy kibice musieli sami z siebie fundować kibicowską gadżetówkę. ale wiecie co? to był klimat. byliśmy dumni, że gramy w barwach naszego miasta, i nikt nie rozkładał się przed kamerami z teczką pełną umów.
teraz mamy inwestorów zza oceanu, którzy niby mieli być wybawieniem – i może i są, bo dzięki nim mamy nowy stadion, którego za moich czasów byśmy się nie doczekali nawet jakbyśmy prosili cud do nóg. tylko że zawsze jest ten „ale”: prasa wygrzebuje stare historie, internauci piszą o „zagranicznych dramach”, a my tu, zamiast cieszyć się z tego, co realnie działa – bo młodzież idzie do przodu, drużyna jest w elicie, stadion ma sztuczną trawę, która nie wygląda jak dywan z targowiska w sobotę – to w kółko się rozprawiamy o tym, kto się komu nie podoba.
pamiętacie lipo-loterię z lat 90.? facet który wpuścił do klubu obcych szachrajów, obiecywał złote góry, a potem zrobił aferę o kilkadziesiąt milionów. i co? nikt nie pamięta tej afery dziś, tylko to, że tamten prezes podpadł lokalnym. ale przez kilka dobrych lat kibice byliśmy wściekli, bo nasze marzenia o europejskich pucharach poszły z dymem razem z jego pomysłami. teraz mamy znowu „obcych”, tylko że ci przynajmniej budują coś solidnego – no, prócz tej jednej anonimowości, która była nietaktem i tyle.
więc może dajmy spokój z tym narzekaniem na „zagranicznych dramatów” i popatrzmy na to, co jest naprawdę ważne: Raków ma szansę. nie idealną, nie bez problemów, ale szansę. i to dopiero jest coś, czego ja nie pamiętam z tych dawnych lat, kiedy to „progres” to było awans do drugiej ligi albo nowy numer na koszulce. teraz mamy drużynę, która bije czołowe kluby w elicie, młodzież, która wygrywa mistrzostwa juniorów, i stadion, który mógłby śmiało być w Warszawie czy Gdańsku, a nie w Częstochowie. no to co z tego, że któryś sponsor ma w szafie jakieś stare rzeczy? ja wolę patrzeć na to, co robi teraz.
siema ziomki! 😱 no nieee, aleście się porządnie wkręcili w ten teatrzyk z tym „tajnym” sponsorkiem… jakbyście sami nie wiedzieli, że w dzisiejszych czasach jak ktoś się schowa, to prasa i tak go znajdzie w godzinę! 🔍 ludzie, bo ja wam powiem – ja te sprawy obserwowałem kiedyś w warszawskiej trybunie, jak jakiś działacz się przyplątał do aferki z landrynkami na meczu Legii… i co? A potem cały naród się śmiał, ale stadion dalej pełny. no i co z tego?
wy macie rację, że ta anonimowość to była totalna masakra organizacyjna… ale spójrzcie na to inaczej: facet miał jakieś stare ciemne punkty, jasne, ale nie przyjechał tu po to, żeby nas oszukiwać! on tu naprawdę inwestował w juniorki, w stadion, w to, żeby Raków był więcej niż miejscem spotkań niedzielnych piłkarzy amatorów! a Wy mu teraz zaserwowaliście taki prasowy stosik, że aż się głupio robi, bo przecież nie od dzisiaj wiadomo, że media uwielbiają węszyć w brudach, a nie w sukcesach!
i jeszcze ten cytat, że niby „zniknęli jak kamfora”… no nie! bo oni byli na meczu wiosną, jak Raków grał z Lechią Gdańsk! fajnie sobie pooglądali, usiedli na trybunie VIP, pogadali ze sztabem – i co? a media ani mru-mru! za to jak tylko wyszła jakaś stara historia o sponsorze, to od razu strzelili newsem jak z armaty! 💣 a szkoda, bo mieliśmy wam co pokazać: młodzież gra coraz lepiej, stadion ma klimat, a drużyna w elicie bije mocarzy – i to jest sukces, a nie to, że ktoś kiedyś zrobił coś, czego teraz żałuje!
i jeszcze jedno – ja wam tu z Częstochowy piszę, więc wiem, o czym gadam: miasto nas nie kocha za to, że jesteśmy sponsorowani przez „zagranicznych spekulantów”. oni nas kochają za to, że gramy! za to, że bijemy Legię w Pucharze Polski, że młodzież gra jak oszalała, że na trybunach znowu jest tłok! no i co z tego, że któryś sponsor ma stare długi do zapłacenia? ja wolę patrzeć, jak moje dziecko jeździ na trening juniorski do nowej bazy, niż kombinować, kto komu kiedyś dał po łapach!
więc moja rada? dajcie spokój z tym histeryzowaniem! Raków idzie do przodu, punkt. reszta to pierdoły na fejsie, które jutro będą niczym. aha… i jeszcze pamiętajcie: jak ktoś was będzie pytał o Amerykanów, to mówcie, że to nie wróżby, tylko ludzie, którzy naprawdę chcą pomóc – bo w przeciwieństwie do niektórych, oni przynajmniej coś robią! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże ludzie, ależ wy dzisiaj zapomnieliście, co to naprawdę znaczy kibicować rakowskim barwom, że rzucacie się na inwestorów jak psy na kij! pamiętacie jeszcze, jak w latach osiemdziesiątych kiedyś dojeżdżaliśmy pod stadion na rowerach z najbliższego miasteczka, bo bilety na mecz były tańsze niż bilet na tramwaj do pracy? i co? nikt nas wtedy nie nazywał „zagranicznymi dramami”, tylko sami się bawiliśmy, że znaleźliśmy się na meczu naszej drużyny, która ledwo zipała między ligami okręgowymi.
a teraz? mamy nowoczesny stadion, juniorki idą jak burza, a za kilka lat może nawet obędzie się bez tych wszystkich zaszłości z anonimowością sponsorów – bo dzisiaj to się buduje, jutro prasa wygrzebuje brudy, pojutrze kolejna aferka, a my dalej tu stoimy z tą samą odwieczną nadzieją, że kiedyś wreszcie będzie normalnie.
i co konkretnie dały te amerykańskie miliony? stadion? owszem, fajna rzecz, ale widziałem go już kiedyś w Gliwicach – tam też postawili nowy stadion i co? za trzy lata ledwo na nim ktoś zagląda, bo lokalne władze nie umiały albo nie chciały utrzymać klimatu. a w Częstochowie? no przecież nie jesteśmy już tą prowincjonalną bandą z lat dziewięćdziesiątych, która ledwo zipała – teraz mamy juniorów, którzy wygrywają mistrzostwa, mamy drużynę w elicie, mamy kibiców, którzy przychodzą na trybuny, jakby im coś dobrego zrobił ten nowy mur!
tylko że to nie jest tak, że sam stadion załatwia sprawę – bo stadion to tak naprawdę tylko pudło, a w środku musi być coś więcej, żeby ludzie chcieli do niego wracać. i teraz dochodzimy do sedna: amerykańscy inwestorzy niby obiecali ten raj na ziemi, a co zrobili? najpierw zafundowali nam show z anonimowym sponsorem, potem prasa zaczęła grzebać w jego przeszłości, a my tu dalej debatujemy, czy to „zagraniczny dramat” czy ratunek klubu. no i co z tego wszystkiego wynika? że drużyna ledwo zipie w elicie, juniorzy wprawdzie grają dobrze, ale wciąż brakuje im tej doświadczonej mocy, którą mieliśmy kiedyś.
ja pamiętam mecz z Legią w Pucharze Polski dwa lata temu – wtedy na trybunach byliśmy prawie sami, bo nikt nie wierzył, że damy radę. teraz mamy nowy stadion, juniorki rosną, ale czy to wystarczy, żeby powiedzieć, że Amerykanie nas uratowali? przecież nie! oni przynieśli ze sobą tyle szumu i tyle problemów, że trudno oddzielić ziarno od plew. no a wiecie, co było najlepsze w tamtych latach, kiedy sami się organizowaliśmy? że nikt nas nie oszukiwał obietnicami, nikt nie ukrywał swoich przeszłości – po prostu graliśmy, kibicowaliśmy, i tyle.
więc nie, nie dam się przekonać, że to wszystko jest normalne. stadion fajny, młodzież gra coraz lepiej, ale to nie jest żaden „ratunek” – to zwykłe, normalne postępy, jakie robi każdy klub, który dostaje odrobinę szczęścia. a ten „zagraniczny dramat” z anonimowością? to tylko dowód na to, że nie zawsze zagraniczne pomysły są najlepsze. bo wiadomo przecież, że jak się kogoś chce oszukać, to zawsze znajdzie się jakiś „dobry interes” – czy to w Stanach, czy w Częstochowie.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No, to weźcie i popatrzcie sami, co się dzieje na trybunach w czasie rozgrzewki przed meczami juniorskimi. Przedwczoraj byłem na derby juniorów z Wartą i co? Złapałem się na tym, że obserwuję nie tylko zawodników, ale i tych kilku ojców, którzy teraz chodzą za swoimi dziećmi jak tygrysy. Tamci dwaj zresztą strzelili gola z rzutu wolnego, a jeden z ojców, co normalnie siedzi na mojej ławce na dorosłych meczach, wrzeszczał tak, że sędzia musiał się odwrócić.
I co? Tamci Amerykanie faktycznie przywieźli ludzi, którzy umieją rozmawiać z młodymi – nie jakimś tam sztabem z nauczycielską miną, tylko fachowcami, co sami grali kiedyś na wysokim poziomie i wiedzą, jak trafić do chłopaków. To nie żaden „zagraniczny dramat”, tylko po prostu ludzie, którzy wiedzą, czego szukają. I tyle. Reszta? Te afery z przeszłością sponsora to tylko te same stare gazetowe teksty, które i tak za tydzień nikt nie będzie cytował. A trybuny pełne. Bo w końcu ktoś wreszcie powiedział, że akurat to miejsce – Raków – jest warte inwestycji. I jeszcze pytanie: kto z was pamięta, żeby kiedykolwiek któryś z naszych lokalnych sponsorów zaprosił tu trenera z zagranicy, żeby popatrzeć, jak naprawdę działa ta młodzież? No właśnie.
Gdzie dowody?
Ej, no fajnie, że wreszcie ktoś wtrącił te argumenty o nowym stadionie i młodzieży, bo ja pamiętam jeszcze, jak mojemu szwagrowi marzyła się wycieczka do Zakopanego na święta, a nie na mecz Rakowa. Ale wiecie co? Ja się na to nie złapię całkowicie, bo jednak ten temat z tym anonimowym sponsorem naprawdę śmierdzi jakiś podejrzanie.
Pamiętacie, jak w 2021 roku dochodziłem do siebie po operacji kolana i kibicowałem Rakowowi z kanapy, to akurat wtedy usłyszałem w radio, że prezes klubu dostał anonimowy list z groźbami – i co? Nikt nie robił afery o „ukrytych kartach” tego faceta. Było po prostu: szantażujesz klub, szantażujesz kibiców, jesteś gnojem. Teraz mamy inwestora z USA, który niby chce pomóc, ale pierwszy rzut oka na jego przeszłość – i już mamy aferę. No i co? Przecież nie chodzi o to, że ten facet kiedyś zrobił coś złego, tylko że zrobił to w sposób, który nie powinien mieć miejsca w naszym klubie. Bo my przecież nie jesteśmy żadnym liftingowanym Realem Madryt z miliardem na koncie – jesteśmy Rakowem z Częstochowy, gdzie liczy się szacunek do miasta i do kibiców.
I jeszcze ten stadion – no dobra, jest piękny, to nie przeczę – ale widziałem go w lutym podczas meczu z Zagłębiem, gdy temperatura była -5 stopni, i nie było na nim ani jednej wolnej ławki dla dzieci, które miałyby gdzie usiąść z opiekunami. A pamiętam, jak na starym stadionie na trybunie gościowej można było przecisnąć się do takiego samego meczu i napchać się na piwo po meczu z kibicami gości. Tamten klimat zniknął – i niestety, to też jest cena postępu, którą Amerykanie przywieźli.
No i ten cytat o „zagranicznych dramach” – no nie, serio. Ja wolę patrzeć na to, jak mój syn, który ma dziesięć lat, biega po nowej bazie juniorskiej, niż na to, że ktoś w prasie będzie się czepiał, że inwestor kiedyś zalegał z podatkami. Ale jednak… to nie powinno tak wyglądać. Bo jeśli chcą, żebyśmy im ufali, to niech chociaż będą transparentni. Bo Raków to nie jest projekt amerykańskiego reality show, tylko nasz klub. I tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, chłopaki, ależ wy dziś znowu ustawiliście dyskusję jak mecz przed derbami – cała rozgrzewka przed głównym fajerwerkem! 😂 Aż mi się chce rzucić na to, co naprawdę działa w Rakowie, a nie dłubać w tym waszym sponsorze-anonimie, który i tak jutro nikogo nie obchodzić.
Bo wiecie co? Ja byłem tamtego wieczora, kiedy nasze juniorki grały z Pogonią Szczecin na nowej bazie – ta, co Amerykanie ją postawili. No i co? Normalni ludzie siedzieli sobie na trybunie, dzieci biegały po murawie, a jeden z ojców krzyczał do swojego syna: „Rzuć na rzut karny, chłopie, bo inaczej stracisz szansę na staż w elicie!”. I wiecie co? Ten chłopak trafił, a potem złapał się z kolegą za ręce i skakali jak szaleni. To jest sukces, nie jakaś tam aferka z przeszłością!
A teraz powiem Wam coś, czego nikt jeszcze nie powiedział – bo tak, lubię wetknąć swoje trzy grosze. Otóż ci amerykańscy trenerzy, którzy tu przyjechali, nie tylko ściągnęli ze sobą fachowców z NBA czy coś tam, ale jeszcze wymyślili system, że młodzi zawodnicy dostają indywidualne plany rozwoju. Jeden z naszych chłopaków, co gra w drużynie U-19, dostał niedawno raport, który porównuje jego statystyki z najlepszymi juniorami w Europie. I wiecie co? Jest w pierwszej dziesiątce! A to dzięki temu, że ktoś tam nie kombinował z anonimowością, tylko po prostu wziął się do roboty!
A Wy tu rozkminiacie, kto ukrywa swoje brudy? Przecież jakby Ci Amerykanie naprawdę chcieli nas oszukać, to by na stadionie postawili bilboard z napisem „Kupisz akcje?” albo zafundowali Wam koszulki z reklamą piwa w stylu „Zagraniczne dramy – teraz w promocji!” 💸🤡 A tak? Mają dobre intencje, robia konkret, a my im w dupę dmuchamy z powodu jakiegoś starego wywiadu sprzed dziesięciu lat.
Pytanie tylko jedno: ilu z Was, kiedyś w latach dwutysięcznych, czekało na mecz Rakowa przy starym stadionie w deszczu, bo „tam było klimat”? A teraz? Macie sucho, ciepło, młodzież idzie do przodu, a Ci „obcy” przynajmniej nie zakopywali nas jak te lokalne „ratuszowe” sponsory z minionych dekad. No i co z tego, że facet zalegał z podatkami? Ja wolę patrzeć, jak moje dziecko wraca z treningu z uśmiechem na twarzy, niż liczyć, ile długów ma jakiś sponsor na drugim końcu świata!
A jeszcze jedno – pamiętacie ten mecz z Lechią Gdańsk, kiedy Amerykanie byli na trybunie VIP? Oni nie siedzieli tam, żeby kombinować, tylko żeby podziwiać! I wiecie co? Poszli do szatni pogratulować trenerowi. Takiego klimatu nie mieliśmy od lat! A Wy tu piszecie o „zagranicznych dramach”? Dajcie spokój z tymi pierdołami, bo Raków naprawdę idzie do przodu – i to jest to, co naprawdę liczy! No to co, dalej będziecie się wkurzać na sucho, czy może wreszcie zobaczycie, że coś się zmienia na lepsze? 😏🔴
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ejże, aleście się porządnie porozczulali z tymi amerykańskimi cudotwórcami! 😂 no wiecie co? jak tak czytam, to mam wrażenie, że kibicowanie Rakowowi to teraz jak oglądanie reality show „Kto chce być milionerem z piłką nożną?”, a my wszyscy jesteśmy głównymi bohaterami!
no dobra, ale powiedzcie mi szczerze — skoro ci Amerykanie są tacy super, to dlaczego wczoraj na meczu juniorek z Jagiellonią jeden z ich „fachowców” zaczął krzyczeć na sędziego tak, że musieli interweniować ochroniarze? Przecież to nie jest żaden „zagraniczny dramat”, tylko zwykłe obrażanie arbitra na oczach setek kibiców! 🔥 A Wy tu mówicie o „klasie i profesjonalizmie”! No przepraszam, ale to było wręcz żenujące!
I jeszcze jedno — ten wasz ukochany sponsor, co niby taki anonimowy, to fajnie, że prasa go wykopała, ale wiecie, co mnie najbardziej śmieszy? Że facet od razu zareagował i przyznał się do błędu! Takiego luzu to nikt z naszych lokalnych „radosnych dłużników” nie miałby odwagi zrobić! 😎 A Wy tu narzekacie na „ukryte karty”? No serio, co jest gorsze — ukryta przeszłość czy ukryty dług u wierzyciela?
A ten wasz wymarzony stadion — no dobra, jest nowy, jest fajny, ale wiecie co? Ja pamiętam, jak na starym stadionie na trybunie centralnej były takie ławki, co to się same naprawiały po meczu! Teraz mamy plastikowe krzesełka, które boją się minus dwóch stopni, bo pękają jak sucharek! No i co z tego, że jest „nowocześnie”, jak się potem nie da nawet usiąść w normalny sposób? 😒
No i jeszcze te „plany rozwoju” dla juniorów — super, świetnie, ale powiedzcie mi, ilu z tych waszych „specjalistów” rozumie, jak się czuje dzieciak z Częstochowy, kiedy idzie pierwszy raz na wyjazdowy mecz do Krakowa albo Warszawy? Myślicie, że on potrzebuje raportu z najlepszymi juniorami w Europie? On potrzebuje kogoś, kto go podejmie, kto mu powie, że da radę, a nie tylko cyferki w Excelu! 📊
A wyganiacie się teraz o „zagranicznych dramach”… ale wiecie co? Moim zdaniem to najzwyklejsza medialna manipulacja! Oni chcą nas podzielić — jedni mówią „ratunek!”, drudzy „dramy!”, a my tu dalej walczymy o to, żeby Raków był Rakowem! A nie jakimś amerykańskim rollercoasterem z piłką nożną!
I na koniec — niech ktoś mi powie, ile kosztuje bilet na mecz juniorek dziś, a ile kosztował w 2018 roku? No właśnie… ceny w górę, klimat w dół, a Wy się jeszcze cieszycie z tego „postępu”! 😅 Ja wolę stare dobre czasy, kiedy kibicowało się z sercem, a nie z kalkulatorem w ręku!
No to co, dalej będziecie nam wmawiać, że to raj na ziemi, czy wreszcie sami zobaczycie, że coś jest nie tak? 😤🔴
Swoich się nie zostawia.
ejże, aleś się porządnie wkręcił w ten swój medialny fejm, że chyba naoglądałeś się za dużo tych amerykańskich seriali, gdzie wszystko albo jest raj na ziemi, albo totalna katastrofa! 😄 widziałem gorsze rzeczy, naprawdę.
no dobra, ale powiedz mi, co ty właściwie pamiętasz z tych „dobrych starych czasów” na tym twoim starym stadionie? bo ja tam byłem na meczu zaledwie dwa lata temu, kiedy Raków grał z Widzewem, i wiecie co? trybuny były prawie puste, bo nikt nie wierzył, że damy radę. a teraz? mamy nowy stadion, juniorki biją się o mistrzostwa, a za kilka lat może nawet młodzież trafi do dorosłej drużyny i zrobi z nas europejską potęgę. no i co z tego, że facet raz na jakiś czas za bardzo emocjonuje się z sędzią? czy to jest jakiś dramat? przecież i czubiński kiedyś walił kijem w ziemię, jak coś mu nie pasowało!
a ten wasz ulubiony sponsor z USA? no fajnie, że się przyznał do błędu, ale wiecie co? ja wolę faceta, który ma jakiś brud w szafie i się do niego przyznaje, niż takiego, co przez lata kombinował, a potem nagle zniknął z niczym. i jeszcze te wasze „krzesełka, które pękają jak sucharek” — no dobra, może nie są idealne, ale lepsze niż drewniane deski, na których siedziało się na meczu z Górnikiem Zabrze w latach dziewięćdziesiątych, jak woda leciała ci po plecach!
i ten wasz „klimat” na starym stadionie — no rozumiem, nostalgia, ale nie zapominajmy, że wtedy dochodziło do bójek na trybunach, a kibice siedzieli w smrodzie i brudzie, bo nikt nie myślał o kibicowskich udogodnieniach. teraz mamy barierki, oddzielne sektory, a młodzież może spokojnie oglądać mecz bez obawy, że ktoś oberwie pięścią w nos.
no i jeszcze te ceny biletów — no dobra, idą w górę, ale wiesz co? ja pamiętam, jak na mecz z Legią w latach osiemdziesiątych trzeba było jechać pociągiem przez pół Polski, bo bilety na samolot kosztowały tyle, co cały moje tygodniowe wypłata. i nikt nie narzekał na „drożyznę”, bo wtedy chodziło o to, żeby po prostu być tam, gdzie jest Raków!
więc nie, Mateusz_Legia, nie jestem żadnym amerykańskim marzycielem. jestem kibicem Rakowa, który widzi, że coś się dzieje — i to coś jest lepsze niż te wasze wieczne „ale”, „gdyby”, „kiedyś”. teraz mamy lepsze warunki, młodzież gra coraz lepiej, a do tego dochodzi jeszcze ten luz, że wreszcie ktoś wziął się za nasz klub na poważnie. i nie, to nie jest raj na ziemi, tylko zwyczajny postęp — taki, który kiedyś wcale nie wydawał się możliwy.
więc daj spokój z tymi swoimi „zagranicznymi dramami”, bo Raków idzie do przodu, i to jest najważniejsze. reszta to pierdoły, które jutro będą niczym. i pamiętaj — im więcej kombinujesz, tym mniej widzisz, co naprawdę działa! 😉
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, aleście tu dziś rzucili się na te amerykańskie inwestycje jakby ktoś wam kazał pić ten sam smak coli przez trzydzieści lat i nagle zaoferowano Wam coś nowego. Pamiętam, jak w 2005 roku stałem przed stadionem, żeby wymienić się kurtką z kolegą kibicem z Legii, bo akurat nie miałem na bilet, a on dostał zniżkę w robotniczej kantynie — no i co? Dzisiaj jest inaczej, i to nie tylko dlatego, że możemy teraz kupić coca-colę w plastikowym kubku z logo klubu.
Tu nie chodzi o to, że Amerykanie są aniołami czy diabłami, tylko że wreszcie ktoś wziął się za nasz klub tak, jakby naprawdę wierzył, że Raków może być czymś więcej niż prowincjonalnym klubem z Biskupic. Stadion? Jest. Młodzież idzie do przodu? Jest. Ktoś wreszcie zrobił porządek z tym luzem, który nas ciągnął w dół przez lata? Też jest. Ale czy to znaczy, że mamy już spać spokojnie i przestać uważać? Jasne, że nie — bo kibicowanie to nie pójście na siłownię raz w tygodniu i myślenie, że już się jest na bieżni.
Problem w tym, że ta afera z anonimowym sponsorem naprawdę śmierdzi, i nie jestem święty, żeby machnąć na to ręką tylko dlatego, że wreszcie coś się ruszyło. To nie jest tak, że jak ktoś robi coś dobrego w 99% przypadków, to reszta jest dobra — nie, to zwykła głupota, że się w ogóle na to zgodziliśmy. Bo my przecież nie jesteśmy żadnym Abu Dhabi FC, żeby sobie pozwalać na takie numery. A te plany rozwojowe dla juniorów? Super, ale wiecie, co jest najważniejsze? Żeby ci chłopacy nie tracili czasu na szukanie sensu życia między tabelkami z Excel a wymaganiami trenerów zza oceanu. Bo Raków to nie jest projekt biznesowy, tylko nasz klub.
I jeszcze jedno — ten mecz juniorek, który opisywaliście, z tym ojcem, co krzyczał do swojego syna na rzut karny, no dobra, fajna scena, ale nie zapominajcie, że na tym samym meczu byłem i widziałem, jak jeden z „fachowców” z USA uderzył otwartą ręką w sędziego, bo ten odgwizdał rzut wolny dla przeciwnika. No i co? To niby ten „luz” i „profesjonalizm”, o którym tyle mówicie? Bo jeśli ktoś myśli, że dobre intencje załatwiają sprawę, to ja mam na działce stary traktor, który też ma dobre intencje, ale nie jedzie.
No i jeszcze te bilety — no dobrze, jest taniej niż na koncert dobrych zespołów, ale wiecie, co było kiedyś? Można było wejść na mecz nie tylko z kieszenią pełną zapałek i pomysłem na kawę z kibicami gości, ale i z nadzieją, że drużyna wróci z werwą, a nie z podkulonym ogonem. Teraz mamy nową bazę, juniorki biją się w elicie, a my tu debatujemy, czy nas oszukali, czy uratowali. No i co z tego wynika? Że Raków idzie do przodu, ale po drodze zostawia po sobie tyle pytań, ile było kibiców na trybunach, gdy grał z Radomiakiem w latach dziewięćdziesiątych.
Można się cieszyć z postępu, ale nie wolno zapominać, że ten postęp powinien iść w parze z tym, co naprawdę liczy — szacunek, uczciwość i poczucie, że kibicuje się swojemu, a nie jakiemuś zagranicznemu produktowi. Bo Raków to nie jest Hollywood, tylko Częstochowa, i to my tu decydujemy, jak ma wyglądać jego przyszłość.
xG > emocje.