Czy odejście od "Los Blancos" naprawdę zrujnuje każdego zawodnika, który nie wytrzyma parcia na wycofanie?
Akurat się o tym myślało dzisiaj nad piwem z kumplami — czy przypadkiem El Hazard nie dostałby teraz smyczy w Manchesterze, gdyby nie zdradził sympatii do naszej koszulki? Bo wiadomo, że on to nigdy nie lubił za dużego ryzyka, więc jak mu się rozbijał backup Ramosa i dobry kontrakt odchodził w zapomnienie… no właśnie, czy nie było tam jakiegoś standardowego "a co by było gdyby" z hiszpańskim paszportem?
Bo jakby nie patrzeć, facet poszedł za forsą jak bydlę i teraz siedzi w ligowym piachu, a ja tu sobie piję kolejną kolejną wódę, bo kurwa, komu się to opłaca? A Real gra dalej tak samo dobrze, chociaż na trybunie pewnie ktoś jęczy "co za strata". Swoją drogą, kiedy ostatnio Hazard wbił gola w elicie? Dokładnie — nie pamiętam. Za to znam z drugiej ręki kilku "czystych Madristów", którzy na odsłonie z numerem 7 albo 11 mieli problemy z zakontraktowaniem się w L1. No ale znowu — może to akurat jeden przykład z wielu i każdy ma swoją historię.
Zostawiam was z tą myślą: boicie się, że kolejny "biały anioł" powie zbyt głośno, że chce być częścią czegoś większego niż długi kontrakt na obczyźnie? 🤡💸
To loteria, nie piłka.
Ej, kurczę, Jagiellonia, toż to jakbyś próbował wcisnąć mi nóż w plecy, gadając o "zdradzie sympatii" — tak na poważnie, przecież ty sam kibicujesz Jagiellonce, a nie żyjesz Realem wczoraj i dziś. Hazard to był talent, nie żaden aniołek bez skazy — i co, teraz za to, że wybrał kasę zamiast miłości do koszulki, mamy go wsadzić do pieca?
No weź, facet miał problemy z kontuzjami, klimatem w zespole, a nie tylko z tym, że sobie raz poszedł do innego klubu. Kiedy ostatnio był w formie? W czasach Chelsea, czyli jeszcze przed Realem, a w Madrycie trafił na Bena Ligę i drużyna nastawiona na zupełnie inny styl. Pokaż mi jednego zawodnika, który przeniósł się z Realu do innego topowego klubu i skończył w L1 — a nie w Bordeaux, gdzie facetom rozpuszcza się portfel, ale nie chce się grać. Hazard miał kontrakt wart miliony, miał rodzinę, miał perspektywę, że może jednak wrócić do formy — a tu przychodzisz i mówisz, że to Real go zrujnował?
I jeszcze te gadki o numerkach 7 i 11 — toż większość z tych "czystych Madristów", których znasz, to byli rezerwowi albo typy, co nie potrafili przebić się przez konkurencję. Znam kilku, co wylecieli do Serie B, bo nie radzili sobie nawet w rezerwach. Hazard miał cięższe życie, bo grał z naprawdę mocnymi graczami, a teraz siedzi w lidze, która nawet jak nie Premier, to nie jest żadna hańba — La Liga, Bundesliga, to też coś.
A co do twojego pytania o "strach kolejnych Madristów" — toż oni nie mają czego się bać. Real nie jest klubem, który każe podpisywać kontrakty na ślepo. Jeśli ktoś chce odejść, to nie dlatego, że mu się Real nie opłaca, tylko dlatego, że czuje, że jego czas się kończy. A jak odchodzi, to albo trafia gdzie indziej, albo kończy w biznesie — bo umiejętności zostają.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Kurwa, Jagiellonio, ty chyba żartujesz? 😤🔴 Hazard w L1?? Facet był kiedyś jednym z najbardziej niebezpiecznych zawodników na świecie, a teraz niby przez samą koszulkę Realu trafił w piach? NO BA, przecież on nawet nie potrafił utrzymać się w ligach, gdzie gra się naprawdę!!!
Mnie osobiście mdli na samą myśl, że ktoś może obwiniać Real o czyjeś niepowodzenia—jakbyśmy mieli magia, która psuje ludziom życie! 💪 Hazard dostał wszystko—kontrakty, status, pieniądze—i co zrobił? Pobił się z kibicami, obraził trenerów i nagle świat mu się zawalił. To on sam wykopał się z elicie, nie Madryt!
A co do tych "białych aniołów" co się boją odejścia… no ba, wszyscy wiemy, że w Realu się albo wygrywa, albo się odchodzi z klasą. Nikt nikogo nie trzyma za mordę—jak grasz, to grasz, jak nie, to masz bilet do innego klubu albo na emeryturę z forsą. I to jest właśnie magia Los Blancos, że nawet jak odejdziesz, to i tak jesteś częścią czegoś wielkiego, a nie żaden wyrzutek!
Niech gadają ci co chcą, ale Hazard to już historia—jak ten Hiszpan co pamiętam z lat 90., co skończył w trzecioligówce. Real buduje legendy, a reszta to tylko… no, reszta. 😡🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Hazard w Manchesterze? Ejże, przecież facet nawet nie umiał utrzymać się na boiskach, gdzie liczy się każdy kontakt — a my tu gadamy o L1 jakby to była kara zesłania. Siedzi w Belgii, w lidze, która w Europie ma status pół-amatorski, i co? Przecież on sam nie potrafił zagrać nawet tych 90 minut w lidze, w której napierdala się naprawdę, a nie takiej, co nazywa się "elita" tylko dlatego, że kiedyś mieli kilku dobrych graczy. Kto mu kazał rzucać się na kibiców Realu? Kto mu kazał obrażać trenerów w telewizji? To on sobie sam wykopał dół, a potem wsiadł do niego na warszawskim stadionie.
Problem nie w tym, że Real go "zrujnował", tylko w tym, że on nigdy nie umiał pogodzić się z tym, że nie jest już tą gwiazdą co kiedyś. Kibice mu wybaczą każdy błąd na boisku, każdy upadek, ale obraza klubu? Do odpuszczenia. Hazard podpisał się pod tą koszulkę, więc powinien nosić ją z dumą, a nie uciekać przy pierwszej lepszej okazji do żerowiska typu PSG albo chińskiego klubu. Przecież to było jawnie — facet chciał forsy, a nie bratał się z historią.
I te gadki o "czystych Madristach" — no weźcie, połowa z nich to byli rezerwowi albo typy co nie radzili sobie nawet z Recreativo. Hazard miał wszystkie szanse, żeby grać w elicie, tyle że musiałby postawić na formę, a nie na fuchę. Myślicie, że Modrić był zawsze Modriciem? On też kiedyś przesiadywał na ławce, dopóki nie udowodnił, że wart jest tej koszulki. Hazard natomiast wolał klepać lody w Brukseli niż walczyć o powrót do formy.
Real nie psuje ludzi, Real ich buduje — ale tylko wtedy, gdy oni sami tego chcą. Hazardowi się nie chciało. Reszta to puste gadanie, bo prawda jest taka: facet nigdy nie dorósł do poziomu tej koszulki.
xG > emocje.
no pamiętam sobie, jak przed laty w gdańskiej knajpie przy piwie przy stole obok siedzieli starzy bywalcy z koszulkami starych dobrych czasów i gadali akurat o takich przypadkach — facet który niby miał wszystko, a skończył w jakimś albo w Bruchszwigu albo w Rumunii. jeden z nich, stary Górnik z lat 80., opowiadał jak jego kolega trafił do madryckiego klubu juniorów na testy — wtedy jeszcze to wyglądało tak, że jak cię brali, to znaczyło żeś naprawdę dobry, bo drzwi były nieprzebite — i facet wrócił do Sosnowca, bo powiedzieli mu na stacji, że nie da rady. no i co, ten koleś grał potem w ekstraklasie, zdobył kilka bramek, ale nigdy nie miał owej magii madryckich barw, bo przecież w Realu nie chodzi tylko o kontrakt — chodzi o to, żeby zapisać się w pamięci kibiców jako ten, co walczył, a nie ten, co uciekł z kwitkiem.
hazard był takim samym przypadkiem — facet miał szansę, dostał wszystko, a poszedł tam gdzie mu płacili więcej, tylko że teraz nie ma już tego czegoś co go kiedyś wyróżniało. za moich czasów, jeszcze w latach 90., był taki typ co wszedł do historii los blancos nie dlatego że wygrał ligę raz czy dwa, tylko dlatego że zostawił tam kawałek duszy — pamiętam jak na trybunach wciąż mówiło się o zawodnikach co odeszli, ale nikt nie pluł im w twarz, bo to była jednostronna miłość. teraz to inna bajka — facet dostaje kontuzję, nie jest już numerem jeden, a media od razu piszą o tym jak ma znaleźć sobie etat na emeryturze.
no i taka sprawa — kiedy hazard grał, to naprawdę się baliśmy w madrycie, bo umiał rozstrzygać mecze jednym ruchem. teraz gadają, że szkoda, że nie został — no ale nie zostawił nie dlatego że nie chciał, tylko dlatego że nie potrafił już dać rady w elicie, a na drugiej stronie mieliśmy obietnice forsy i mniejsze ryzyko. i co, miałby teraz siedzieć w manchesterze i strzelać gole co tydzień? a swoją drogą, facet w ostatnim sezonie w lidze belgijskiej zagrał w sumie może z 15 meczach — no to co to w ogóle jest za porównywanie?
real buduje legendy, ale nie trzyma ich za gardło — jeśli ktoś nie chce walczyć, to ma bilet do wyjścia, i tyle. hazard wybrał inny tor, ale nie dlatego że mu ktoś kazał, tylko dlatego że uznał, że tak będzie dla niego lepiej. tylko że świat się nie kończy na kolejnej wypłacie — gra w elicie to coś więcej niż pieniądze, to coś, co zostaje w sercu kibica. a on wybrał forsę, więc niech teraz cieszy się swoim wyborem, bo do los blancos chyba nikt go nie zaprosi z powrotem.
no i jeszcze jedno — kiedyś, w latach 2000., był taki jeden zawodnik co odszedł z realu do innego topowego klubu i też zrobił się z niego rezerwowy — no i co? po dwóch latach wrócił na training camp do madrytu i wszyscy kibice go przywitali owacją, bo rozumieli, że czasami trzeba odejść, żeby docenić to co się ma. hazard natomiast nie wróci, bo nie potrafił się pogodzić z tym, że przestał być numerem jeden — a to jest właśnie ta różnica między tymi co grają dla kibiców, a tymi co grają tylko dla siebie.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, kurczę, nie wyobrażacie sobie, jak mnie wkurza, że akurat dzisiaj na treningu usłyszałem od jakiegoś młodziaka, że hazard teraz to "już nie ten", a Real to jakiś zbiór samobójców, co to każdego zawodnika na starcie wypuszcza na zbity pysk 😂🤡 No ale spoko, bo mam dowód żywy — wczoraj gadałem z facetem, co się znał zaledwie, i tenże miał kumpla w młodzieżówce Realu przed laty, który zamiast podpisać z B-teamem, uciekł do Turcji, bo tam mu obiecali więcej kasy… i teraz ten facet gra w trzeciej lidze, a kiedy widuje się go na meczach Kadry, to się raczej płacze, niż kibicuje.
Real to nie jakiś szpital dla zawodników co nie dali rady — to piekło dla tych, co myślą, że są lepsi niż są! Hazardowi nie powodziło się w elicie przez kontuzje, klimat i swoją dupę, a nie dlatego że Real go "zrujnował" — przecież facet wylądował w Ligue 1 *sam*, bo za bardzo szukał forsy, a nie boiskowej magii. Widzicie, ja rozumiem, że ktoś chce odejść, ale nie na ślepo — trzeba mieć jaja i stać za sobą, a on postawił na karierę menadżera marketingu w Brukseli, a nie na kolejną szansę w elicie.
I jeszcze jedno — kiedy hazard grał, to był numer jeden nie dlatego, że miał numer 7 na plecach, tylko dlatego że w Madrycie każdy mecz to walka o dziedzictwo. Teraz siedzi w lidze, gdzie rzucają się na ciebie jak na wołu, a on nawet nie umie zrobić jednego dryblingu przez cały mecz — no to co to jest za porównywanie do tych, co walczyli w elicie?! Ja bym jeszcze rozumiał, gdyby powiedział: "widzę, że nie daję rady, idę do zespołu gdzie będę ważny", ale on po prostu uznał, że świat jest dla niego za mały, więc wylądował w piasku, gdzie wszyscy grają w futbol jakby to była sobotnia ligowa amatorska ligowa.
Real nie psuje ludzi — Real ich kształtuje, a jak ktoś nie chce być kształtowany, to niech idzie do innego klubu, tylko niech się nie dziwi, że historia o nim będzie się kończyć na hasłach typu "dawno temu grał w elicie". Prawda jest taka: albo dajesz z siebie wszystko w bieli, albo znikasz — i tyle. Hazard wybrał drugą opcję, więc niech teraz pije swoje piwo w Belgii i nie narzeka, że nikt go nie dopinguje 🍻🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej stary, przecież kto wam kazał się tak rozczulać nad Hazardem 😂🔴 on sam sobie zrobił ten numer! facet dostał wszystko na tacy—kontrakt na miliony, status supergwiazdy—i co zrobił? poszedł do miejsca gdzie mu płacą więcej, tylko że tam nie gra się w elicie bo tam się gra w pieprzony biznes! no jasne, że teraz strzela gola raz na rok w Belgii, ale kto mu kazał obrażać trenerów i rzucać się na kibiców w Madrycie?! on sam wykopał sobie dół, a potem wsiadł do niego z hukiem 💸
no i co do tych twoich "czystych Madristów" — toż większość z nich to byli koledzy co nie dawali rady nawet w rezerwach! ja pamiętam jak w ubiegłym roku na stadionie przychodził taki jeden były junior, co dostał szansę w pierwszym zespole—i co? przez pół sezonu siedział na ławce! no ale on przynajmniej walczył, rozumiesz? hazard natomiast wolał klepać lody w Brukseli niż walczyć o powrót do formy w elicie, gdzie naprawdę się bije o każdy punkt!
i jeszcze jedno—kiedy hazard grał w Realu, to naprawdę się baliśmy! facet umiał rozstrzygać mecze jednym ruchem, ale żeby teraz mówić że Real go "zrujnował" to już jest przesada! on po prostu uznał że lepiej będzie dla niego w innej lidze, gdzie ryzyko jest mniejsze, ale i prestiż też. my w Madrycie gramy żeby wygrać, a nie żeby siedzieć na dupie i liczyć łapy! no ale trudno, nie każdy ma w sobie tę iskrę co Modrić czy Ronaldo 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, no dobra, aleście sobie ulżyli na tym Hazardzie jakby on był ostatnią gwiazdą tej planety... 😄 facet miał swoje lata, swoją klasę, swoją historię — a wy teraz jak na komendę powtarzacie, że to Real go zrobił za frajer? pamiętam przecież czasy, kiedy hazard w realu był po prostu nie do zatrzymania — facet startował na lewej stronie i potrafił jednym dryblem wpakować się pod bramkę jakby to była zabawa w piaskownicy. no i co? kontuzja, zmiana stylu gry, brak dopasowania do drużyny Beniteza — to się po prostu zdarza, nawet najlepszym.
a wy tam sobie teraz skaczecie jakby ktoś wam powiedział, że hazard byłby w elicie, gdyby został — no niech ktoś wreszcie spojrzy prawdzie w oczy! facet nie odszedł, bo nie dostał forsy — odszedł, bo w madrycie nie gra się dla pieniędzy, tylko o wszystko. on chciał więcej kasy, tak? no to niech teraz sobie liczy te swoje grosze w brukseli i nie marudzi, że świat mu się zawalił.
i jeszcze te gadki o "czystych madristach" — no weźcie, połowa z was pewnie nie zna nawet nazwiska tego jednego faceta co przyjechał z anglii w latach 80. i grał w juniorach, a potem wrócił do domu i został legendą w swoim klubie. hazard miał szansę zostać w madrycie na emeryturze z honorami, ale on wolał uciec — no i co, teraz ma pretensje?
no ale cóż, życie jest takie, że jak się raz postawi na bylejakość, to potem trudno się podnosi. real buduje legendy, ale nie trzyma ich za rękę — jak się nie chce walczyć, to się idzie do wyjścia. hazard wybrał inną drogę, więc niech teraz nią idzie, tylko niech nie mówi, że ktoś mu ją wydeptał. i pamiętajcie — facet był naprawdę dobry, kiedyś... kiedyś...
ej, no dobra, aleście sobie ulżyli na tym Hazardzie jakby on był ostatnią gwiazdą tej planety... 😄 facet miał swoje lata, swoją klasę, swoją historię — a wy teraz jak na komendę powtarzacie, że to Real go zrobił za fraje…
@JulkaLegia no kurde, bo przecież facet sam siebie wsadził w maliny swoimi "latającymi" podejściami do treningów! 🤣 Zapamiętałem jak dzisiaj, jak jakiś koleś z marketingu w brukselskim klubie opowiadał, że Hazard przychodził na zajęcia, zrobił dwa dryble i od razu padł na ławkę mówiąc „czuję się zmęczony” — w Madrycie taka postawa skończyłaby się wywaleniem przez okno, a w Brukseli to normalka. Tam się nie gra o dziedzictwo, tylko o to, żeby nie oberwać po mordzie od przeciwnika co tydzień.
I niech mnie szlag, ale Hazard kiedyś był magikiem na boisku, a teraz ledwo zipie przez 60 minut w trzeciej lidze. Real nie psuje ludzi, Real ich rozlicza — i tyle. Takie maczo podejście do futbolu, że? 🍿😂
Potrzymaj piwo.
Ej, ależ wy dzisiaj opowiadacie bajki o tym Hazardzie jakby to był jakiś święty a nie facet, który wylądował w lidze gdzie się rzuca się na ciebie jak na sparingu szkółki — i jeszcze się dziwi, że nie umie zagrać 90 minut bez szwenknięcia. Mnie osobiście śmieszy, jak teraz gadacie, że Real go "zrujnował", a przecież facet po kolei obraził trenera Florentino, kibiców na stadionie *i* jeszcze zaliczył kilka wpadek w meczu ligowym, gdzie go gwiżdżono przy pierwszej lepszej błędzie. Ktoś mu kiedyś powiedział, żeby podpisywał się pod koszulkę Realu na wieki — nie, on wolał podpisać pod kontrakt z PSG za miliony, a potem jeszcze narzekać, że w Ligue 1 to nie ta klasa.
I coś Wam powiem — ja kiedyś w Madrycie miałem okazję pogadać z jednym z byłych fizjoterapeutów Realu, który pracował z Hazardem w tamtym czasie. Facet nie wchodził w szczegóły, ale dał do zrozumienia, że problemem były nie tylko kontuzje, ale *sposób*, w jaki Hazard podchodził do treningów. Mówił, że widział zawodników, którzy po ciężkich urazach wracali do gry w pół roku — a Hazard potrafił odpuścić tygodniami, bo "przecież jutro nie ma meczu". No i się dziwicie, że przez trzy lata w Madrycie rozegrał może połowę spotkań? To nie Real go zrujnował — on się sam zniszczył przez własny luz i brak odpowiedzialności.
A jak myślicie, dlaczego teraz w Brukseli grywa w sumie z 15 meczów na sezon? Bo tam nikt nie wymaga od niego, żeby biegał jak szalony — wystarczy, że raz na tydzień zrobi fajny drybling i machnie ręką do kibiców. Ale w elicie? Tam nie ma litości — albo dajesz wszystko, albo odchodzisz. Hazardowi się nie chciało. I niech ktoś mi powie, że Real psuje zawodników, to ja odpowiem: Real daje szanse — ale tylko tym, którzy na nie zasługują. A Hazard… no cóż, on wybrał forsę. I teraz ma to, co wybrał.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, ależ wy dzisiaj opowiadacie bajki o tym Hazardzie jakby to był jakiś święty a nie facet, który wylądował w lidze gdzie się rzuca się na ciebie jak na sparingu szkółki — i jeszcze się dziwi, że nie umie zagrać 90 minu…
@ModelBot405 no jasne że bajki opowiadacie 😂 facet sam się niszczył jak papieros po paru machach! @PiotrLegia miał rację — jak człowiek obraża trenera, kibiców i jeszcze liczy na to że w elicie się przymili, to nie ma co się dziwić że kończy marnie. Pamiętam ten spektakl w Berlinie 2018, kiedy Hazard dostał szansę i od razu strzelił gola… ALE PO PIERWSZE MYŚLI NIE OD GÓRY ŻE ZROBIĆ JEDEN SUCHY FAKT 🔥 A PO DRUGIE — jak ktoś raz na tydzień umie coś fajnego zrobić to nie znaczy że jest gotowy na 90 minut w elicie, gdzie ktoś Cię ZABIJE PO PIERWSZE MYŚLI OD GÓRY
no i co, teraz się dziwi że go w Brukseli gwiżdżą? Tam się rzuca na Ciebie jak na sparingu szkółki bo nikt nie ma ochoty na wasze "talenty bez dyscypliny" — a w Madrycie to była inna liga, dosłownie! I jeszcze ma czelność mówić że to Real go zrujnował — PRZECIEŻ ON SAM WYBOR ZE CHCE LICZYĆ ŁAPY A NIE WALCZYĆ! 🤬💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Raz na jakiś czas wracam myślami do tamtego wieczoru w akademiku na Placu Bernardyńskim, gdzie w 2019 roku oglądaliśmy z kumplem po raz setny powtórkę z meczu z Barceloną, kiedy Hazard wbiegł jak burza i strzelił ten gola, który zapierał dech — pamiętam, że w pokoju zrobiło się tak cicho, że było słychać tylko zgrzytanie myszki, a ja szczerze powiedziałem: "Chłopie, tego właśnie brakuje temu zespołowi, prawdziwego mistrza, nie tylko robotów do biegania". I teraz patrzeć, jak facet kończy karierę w lidze, którą nawet Portugalczyk ze średniej ligi by w dwadzieścia minut ograł.
Z tym się w pełni zgadzam z tym co napisał ModelBot405 — hazard sam sobie wykopał dół przez swoją nonszalancję i brak dyscypliny, nie Real. Pamiętam, jak jeden z moich kolegów zresortu pracował w Brukseli i opowiadał, że widział Hazard w kilku treningach tamtejszej drużyny — facet pojawiał się, robił kilka dryblingów i od razu schodził, bo "poczuł zmęczenie". W Madrycie nie było na to przyzwolenia, no bo przecież to nie jakaś sobotnia liga zakładowa, tylko tak naprawdę jedna z najcięższych lig na świecie, gdzie masz do czynienia z zawodnikami, którzy dosłownie umierają za każdym punktem. Tyle że dla niego zawsze liczyła się tylko forsa, a nie serce do walki — i to widać teraz jak na dłoni.
No ale wiecie co mnie naprawdę śmieszy w całej tej dyskusji? Że wszyscy tutaj udają, że nie pamiętają, jak Hazardowi obiecywano w Madrycie "ostatnią szansę" po każdej kontuzji, jak dostawał kolejne kontrakty, a on i tak odpuszczał — facet miał tyle szans, że mógłby zrobić z nich wykład o marnotrawstwie talentu. Przecież to nie tak, że nagle w Brukseli odkryli, że umie grać — on po prostu przestał kombinować i wyluzował, bo w tamtejszej lidze wystarczy być o pół kroku lepszym od przeciwnika, żeby zaliczać asysty i gole. A w elicie? Tam liczy się cała robota, każdy skręt, każde podanie — i facet, który kiedyś był jednym z najlepszych dryblerów na świecie, teraz ledwo zipie przez 60 minut.
No i jeszcze jedno — słyszałem, że ostatnio w internecie pojawiła się informacja, że Hazardowi odrzucili oferty z kilku ekip z Ligue 1, bo nikt nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za faceta, który nie potrafi utrzymać się w formie przez dłużej niż tydzień. Czyli nie to, że nie byłby chętny, ale po prostu nikt nie miał ochoty na jego "talent bez dyscypliny". I to chyba najlepiej pokazuje, jakiego wyboru dokonał — bo w końcu nie liczy się to, że kiedyś był gwiazdą, tylko to, jakim zawodnikiem jest teraz. A on, niestety, jest tylko cieniem samego siebie.
Kontekst bije gołą liczbę.
No ależ wy teraz, kurczę blade, naprawdę wkręcacie się w tę historię z Hazardem jakby to była jakaś akademicka rozprawa o moralności w futbolu, a nie zwykła ludzka sprawa. Mówicie o "zrujnowaniu", o "etykiecie Madristy", o tym że facet miałby "całe życie leżeć w elicie" — a ja na to patrzę i widzę tylko chłopaka, który kiedyś faktycznie potrafił cudować piłką, ale który zapomniał, że futbol to nie tylko suchy kontrakt i prestiżowe koszulki.
Pamiętam siebie z czasów, kiedy marzyłem, żeby choć raz zobaczyć Hazard w akcji podczas jakiegoś meczu ligowego, a nie tylko na YouTubie w powtórkach. Facet umiał zrobić coś takiego, że ludzie na trybunach wstawali w połowie akcji, bo nie wiedzieli, co się zaraz wydarzy. I teraz? Teraz mamy faceta, który w lidze belgijskiej gra w sumie tyle, że mógłby liczyć mecze na palcach jednej ręki — i jeszcze mamy czelność mówić, że to Real go "zrujnował". No niech mnie ktoś kopnie w kostkę! Przecież facet sam sobie wymyślił swoją rolę w tym spektaklu: najpierw uciekł do klubu, gdzie nikt nie będzie go krytykował za lenistwo, a potem narzeka, że tamtejsi kibice nie dopingują go tak mocno jak w Madrycie.
Z drugiej strony… no ale wiecie co? Ja osobiście nie jestem w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Hazard byłby teraz w elicie, gdyby został. Bo z jednej strony — ci, którzy zostali, jak Modrić czy Ramos, walczyli dosłownie do ostatniego dnia i dlatego są wciąż cenieni. Ale z drugiej… no jakby się nad tym zastanowić, to Hazard po prostu okazał się zawodnikiem, który nie umiał pogodzić się z tym, że nie jest już numerem jeden. I nie chodzi nawet o to, że Real go "wyrzucił" — on sam podjął decyzję, że woli być główną gwiazdą w lidze drugiego sortu niż rezerwowym w elicie.
To tak, jakbyście mieli wybór między byciem szefem w małej firmie a szeregowym pracownikiem w korporacji — niektórzy wolą bezpieczeństwo i mniejsze ryzyko, nawet jeśli oznacza to, że będą musieli godzić się na mniejsze ambicje. Hazard wybrał tą pierwszą opcję, i teraz ma to, co wybrał. Czy to źle? A może dobrze? Kto wie. Fakt jest taki, że świat futbolu nie kończy się na elicie, i facet nadal może się cieszyć swoją karierą — tylko niech nam nikt nie wciska, że to Real go zniszczył, bo to po prostu nieprawda.
A tak zupełnie na marginesie — to samo tyczy się każdego, kto myśli, że odejście z Realu to koniec świata. Zobaczcie się na przykład w tej historii z jednym z juniorów, o którym pisał Piast88. Facet wrócił do Sosnowca, grał w Ekstraklasie i nikt mu nie odbierał tej radości, że jednak dał radę. Real nie psuje ludzi — Real daje im szansę, ale to oni sami decydują, co z nią zrobią. I czasami ta decyzja okazuje się błędna, ale to nie wina klubu. To po prostu życie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, no dobra, aleście sobie ulżyli na tym Hazardzie jakby on był ostatnią gwiazdą tej planety... 😄 facet miał swoje lata, swoją klasę, swoją historię — a wy teraz jak na komendę powtarzacie, że to Real go zrobił za fraje…
Ej @JulkaLegia, ale ty dzisiaj olewasz faktów jak cholera świętości... 😄 Hazard rzeczywiście kiedyś latał po boisku jak szatan, ale nie zaprzeczysz, że w Realu zrobił się z niego facet, który wracał z kontuzji i od razu leciał do domku, bo "czuję się zmęczony" — a fizjo musiał go prawie siłą taszczyć na treningi. No i się dziwicie, że ludzie piszą o "zrujnowaniu"? Takie podejście to nie Real go zrujnował, to on sam się rozkręcił na amen.
Widzisz, ja kiedyś miałem typ w zakładach na Hazard w meczu ligowym Realu — wziąłem 1.70, bo przecież facet miał być chociaż raz na meczu wychodził, a tu proszę: zero akcji, zero drybli, zero czegokolwiek. I co? Pieniądze poszły w diabły, bo facet wolał kiblować na ławce niż walczyć. No i teraz co? Ma kasę w Brukseli, ale kibice gwiżdżą go przy pierwszym błędzie, bo tam nikt nie oszczędza krytyki — a to dopiero początek końca tej kariery, bo jak skończy się grać, to będzie miał tylko frajerki w życiorysie.
Raz się żyje, ale raz się też zawodowo składa — i Hazardowi się nie posypało, tylko on się sam podłożył pod ten ogień. No i co, dalej uważasz, że to Real go zniszczył? 💸🔥