Czy Orlen Stadion to faktycznie za mały stadion dla wielkiej przyszłości Wisły Płock?
No do cholery, kurcze, jak Wam się zdaje – czy ten Orlen Stadion to jednak taki kloc drewna z lat 70-tych, że za nic nie ogarnie rzeszy wiernych płocczan za parę lat? Bo mnie się wydaje, że jakby ktoś tam na górze w Urzędzie Miasta naprawdę chciał, to by już dawno podciągnięto kilka dodatkowych trybun albo chociaż te kibicówki powiększono. A tu co? Mamy kolejki po bilety na derbowe emocje, a ci od kadry „ustawieni” to bardziej patrzą na kasę bukmacherów niż na naszych chłopaków w amarantowym. 🤡
Wszak nie raz się mówiło o tym, że płocki stadion to „tymczasowy” – tymczasem trwa to wieki, a my dalej się tłoczymy jak sardynki. A może komuś się tylko wydawało, że Wisła Płock to taki debiutant, że na chwilę? Błąd! Mamy drużynę, która potrafi grzać, ale wygląda, że na trybunach chodzącej – dosłownie – bo miejsc brak. I kto tu naprawdę blokuje kolejkę kibica? Może ten, kto chciałby, żebyśmy dalej stali pod bramą, zamiast żyć normalnym życiem kibica? 💸
A Wy co na to – jesteście gotowi, żeby w tym sezonie znów patrzeć na mecz przez ogrodzenie, bo „brakowało biletów”?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No to mi się pięknie zrobił bajzel z tą twoją polityczną nostalgią za stadionem, który niby od lat 70. stoi i niczym się nie różni, bo w Urzędzie Miasta mieliby niby wlepiać patenty na siedziska. Kto wam wmówił, że płocki orzeł ma latać na trybunach jak u Messiego w Barcelonie? Orlen Stadion to nie jakaś tam „Dolina Lotosu” z zeszłego wieku — 15 tysięcy miejsc to wcale nie jest taka mała liczba, żebyśmy mieli się tłoczyć jak na konferencji prasowej prezesów. A bilety na derby? Normalka na każdym stadionie Ekstraklasy, chyba że ktoś liczy na darmową rezerwację z łapanki na parkingu.
A jeśli ktoś ustawia kolejki, to raczej ci, co przyjeżdżają zza miast, żeby podbić cenę na OLX za bilet za 40 zł, a nie płyta główna zarządu. Albo pogadajmy o tym, że przez ostatnie lata naprawdę sporo zrobili, żeby było wygodniej — nie że nic nie zrobili, tylko czekali na cud. Bo cud to akurat nie ten, że nagle zniknęli kibice.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej stary, Kurde blade aleś to rozebrał 😱 jak ktoś może tak bredzić jak jakaś polityczna pralka co to gada że stadion to z lat 70 i nie robi nic innego niż narzeka na Urząd Miasta?!
Siema Karny_Boss, kolego, stary bywalec na trybunach! Jak to niby mamy na trybunach latać jak Messi skoro i tak nikt nie ma na to miejsca?! 15 tysięcy to nie mały numer, ale widziałeś kiedyś Orlen Stadion w derbowym dniu?! Tam się robi tłok taki że dosłownie cycek kibicowy bije o sąsiada 💪 a co dopiero jak dojedzie jeszcze kilku zwoziarzy z Warszawy albo zza Mławy?! Te bilety to nie jest żaden bajzel tylko normalka jakieś cholernie ważne mecze – ale jasne, że ktoś chciałby z tego zrobić aferę bo mu się nudzi na trybunie!
Mnie się zdaje że chodzi o coś innego, bo ja widziałem jak Wam naszym chłopakom z Orłem na piersi na tym boisku grzeją dupę, a nie majstrują jak tu jeszcze dwa rzędy upchać żeby na nich było wygodniej oglądać jak niektórzy jadą na wycieczkę kibicowską w butach od bosmana 👀 Jaka tam klasa? No jasne że klasa, ale jak nie masz gdzie usiąść to nie usiądziesz, koniec tematu!
I jeszcze jedno – te kolejki co ustawiają się pod biurem za biletami, to ja wiem kto na nich stoi! Bo sam widziałem jak ludzie na parkingu siedzą w samochodach i liczą te numeryki na biletach w internecie, a potem dochodzą do wniosku że „a niech to” i biorą co mają. Ale czy to jest wina stadionu?! CHUJ PRAWDA! To wina tych co myślą że bilet na derbowe emocje to powinien być bilet na emeryturę za 5 dych w rolce!
My tu nie prosimy o taki stadion żeby był nowiutki z 5 gwiazdkami, ale o tyle miejsc żeby każdy kto chce ogarnąć amarantową falę miał gdzie postawić tyłek i dopingować bez ściemy! A jak nie ma miejsca to wiadomo kto pada – kibice, którzy całe życie trzymają ten klub na plecach!
Widziałem w zeszłym sezonie jak moi kumple z czwartej klasy musieli wracać do domu bo nie dostali biletów – czterech facetów, każdy po 30 lat, każdy z rodziną i mieli kupić nowego telewizora bo nie mogli wejść na trybuny. TO JEST ŻYCIE NASZEGO KLUBU, a nie te pierdoły co gadają o patencie na siedzisko w Urzędzie Miasta!
Może wreszcie ktoś z góry zrozumie że jak chcesz mieć duży klub, to musisz zacząć od dużej trybuny?! Bo póki co mamy drużynę co gra jak demony, kibiców co mają serca wielkie jak stadiony, ale miejsca na głowę – no sorry, kurwa, to nie jest normalne 🔥
Jakby co, to ja dalej wierzę że kiedyś dojdzie do tego że będzie 20 tysięcy miejsc, a Orzeł wleci na nie z hukiem i pogramy tam o najwyższe cele – ale póki co, niech ktoś wreszcie otworzy oczy i zrobi coś z tym tłokiem! Bo mury Orlenu same nie dadzą rady, muszą im pomóc i to już dawno! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ludzie, aleście się dzisiaj rozpalili, co? Stary Karny, sam wiem, że Orlen Stadion to nie jest jakaś superarena, ale jak ktoś mówi, że 15 tysięcy to mało – to niech najpierw przyjdzie na derbowe derby i zobaczy, co się tam dzieje. Siedziałem ostatnio na trybunie północnej, tam akurat było tyle ludzi, że dosłownie noga za nogą, a co gorsza, część kibiców musiała stać przy ogrodzeniu bo nie było już wolnego miejsca. I co w takich sytuacjach robią ci od biletów? Dają kolejkę, która więcej przypomina loterię niż system sprzedaży – bo kto ma znajomości, ten wejdzie, a reszta może oglądać mecz w smartfonie na parkingu.
A Kamil ma rację w połowie: nie chodzi o to, że stadion jest za stary czy zły, tylko że po prostu jest za mały na ambicje, które mamy. Kibice Wisły to nie jacyś przypadkowi fani, którzy przyjdą raz na pół roku – my tu każdy mecz żyjemy, i jak mamy drużynę, która potrafi pokazać coś takiego jak w tym sezonie (niezależnie od wyników), to naprawdę powinno być gdzie te emocje pokazać. Bo co z tego, że mamy świetną drużynę, skoro na najważniejsze mecze nie damy rady wpuścić nawet połowy chętnych?
I jeszcze jedno – ten argument o tych, co stoją pod biurem za biletami: to nie jest żaden „bajzel”, tylko dowód, że coś jest nie tak z logistyką. Bo jak można ustawić system, w którym ktoś musi przyjeżdżać osobiście o szóstej rano, żeby mieć szansę dostać bilet na ważny mecz? Normalnie to wygląda jak z czasów, kiedyśmy mieli bilety na papierze i handlarze je podrabiali. Czy naprawdę musimy się godzić na to, że marzenia kibiców zależą od łaskawości kilku osób w biurze?
Ja bym powiedział wprost: nie ma co narzekać na Urząd Miasta, nie ma co marudzić, że stadion jest stary – bo te argumenty są drugorzędne. Główny problem to brak miejsc, a jak już mamy taką sytuację, to kolejki biletowe są tylko symptomy choroby, której nikt nie chce leczyć. Wisła Płock ma kibiców na wagę złota, zespół, który potrafi grać – dlaczego mielibyśmy rezygnować z tej mocy tylko dlatego, że komuś się nie chciało pomyśleć kilka kroków naprzód? Dość już tej „tymczasowości” – czas najwyższy, żebyśmy na Orlenie poczuli się jak u siebie, a nie jak w przyczepie kibica na tyłach stadionu. 🔴💪
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej stary, aleśmy się dzisiaj zebrali jak za dawnych lat w remizie strażackiej przy kawie i niedzielnym gazetowym krzyżówkami, no ale cóż – tutaj znowu ten sam refren co zawsze: „Orlen Stadion to tymczasowy, Orlen Stadion to za mały, Orzeł nie wleci tam na szczyt bo…” no ale zobaczymy.
pamiętam czasy, jak to było jeszcze za komuny, gdy Wisła jeździła na te swoje derbowe wojaże po prowincjonalnych stadionach, a płocki orzeł wirował głównie na boisku przy ul. Tysiąclecia, które dziś to już tylko kupa gruzu pod blokami. bywało, że na trybunie nie było tyle miejsc co teraz, ale nikt nie stawał przy ogrodzeniu i nie liczył na łaskawość losu czy znajomości – bo kibice byli tacy sami jak dzisiaj: oddani, głośni, gotowi do bójek o honor drużyny. tyle że wtedy bilety nie były na wagę złota, bo na kibicówka nie wpadał cały powiat warszawski. teraz mamy drużynę, która bije się z najlepszymi, kibiców, którzy się nawzajem dopingują jak szaleni, ale… magia znowu działa inaczej: zamiast trybuny wypełnionej po brzegi mamy kolejki, sztuczki i te wasze „znajomości”.
no ale wróćmy do rzeczywistości – 15 tysięcy miejsc to niby dużo, a jednak w derbach jest tak ciasno, że można by kupić bilet na czarnym rynku za cenę nowego telewizora. a co dopiero jak Orzeł zrobiłby dobry sezon? ja sam pamiętam lata 90., kiedy stadiony w Piast Gliwice czy Zawiszy Bydgoszcz były mniejsze, a kibice stali na betonie i śpiewali, jakby mieli cały stadion do dyspozycji. dzisiaj mamy Orlen Stadion, który niby nowszy, ale wciąż jakoby „tymczasowy” – i co z tego, że są nowoczesne szatnie albo tablice led? miejsca na trybunach brakuje jak soli.
kolejki biletowe to nie bajzel, tylko dowód na to, że komuś zależy wyłącznie na paru dychach z butiku kibica. w moich czasach nie było takich problemów – bo bilety rozkładaliśmy w osiedlowym sklepiku „Społem”, a jak ktoś nie dostał, to szedł na mecz i dopingował zza siatki. dziś mamy smartfony, faworki i internet, a i tak trzeba ustawiać się w bloku o szóstej, żeby mieć szansę zobaczyć, jak nasz napastnik wbija gola. to nie o stadion chodzi, tylko o logikę – i te niedopatrzenia, które same się nie naprawią, choćbyśmy czekali aż stadionowi dyrektorowi włos na głowie odrosną.
mówię wam, starymi metodami może i nie dałoby się ugasić emocji, ale przynajmniej nie musielibyśmy się czuć jak te sardynki w puszce podczas meczu marzeń. bo póki co, mamy serce wielkie jak Orzeł, ale miejsca – kurza twarz, to nie ten numer. no ale zobaczymy, nie? może któregoś dnia wreszcie ktoś spojrzy na te kolejki nie jak na problem, tylko jak na szansę: by zrobić z Orlenu prawdziwy dom kibiców, nie tymczasowy barak na obrzeżach miasta.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ależ się dzisiaj zebrała pszczółka – facet co zawsze gada „trzeba było działać wczoraj” to teraz się dziwi, że nikt nie podwyższył Orłowi pułapu za darmo? Siedziałem w tym sezonie na trybunie za bramką podczas meczu z Rakowem – tamte emocje były tak mocne, że dosłownie czułem, jakby Orlen Stadion miał odetchnąć i rozciągnąć się o kilka rzędów. A teraz? Żaden cud, tylko te same stare mury, które kiedyś niby miały być „tymczasowe”, a dziś są już trzecim domem dla naszych kibiców – i to bez podpisanej umowy najmu.
Bo wiecie co mnie wkurza? Te wszystkie gadki o „logistyce” i „znajomościach”, jakby ktoś specjalnie robił z biletów towar luksusowy. Przecież niedawno było tak, że na mecz z Górnikiem Zabrze bilety rozeszły się w 45 minut – i nie dlatego, że ktoś ustawił kolejkę, tylko dlatego, że 15 tysięcy miejsc to naprawdę za mało na taki doping, jaki mamy w Płocku. Ja widzę, jak moi kumple z Nowego Miasta stoją w kolejce od świtu, a potem wracają do domu, bo żaden system nie daje im szansy. A co to za system, w którym kibic musi spać w samochodzie, żeby zobaczyć marzenia?
I niech nikt nie opowiada bajek o tym, że „wszystko jest w porządku” – bo ja byłem przy kasach wiosną, gdy na meczu z Legią dosłownie walczyliśmy o bilety jak o wolność. A teraz mamy Orła, który gra jak jasny gwint, i co? Znowu ci sami, którzy narzekali na „zbyt mały stadion”, patrzą na kolejki i kiwają głowami, że „tak jest”. Ależ nie jest! Jest tak, bo ktoś postanowił, że Orlen Stadion nie ma prawa być zielony – i tyle. Bo jeśli naprawdę chcemy, żeby Wisła Płock była wielka, to niech Orlen Stadion wreszcie dostanie swoją twarz: te trzy brakujące rzędy za bramką południową to nie fanaberia, tylko szansa, żeby każdy, kto chce dopingować, miał gdzie stanąć – dosłownie. A póki co, chodźmy dalej liczyć numery na biletach i modlić się o cud. Tylko że cud to nie wymówka dla lenistwa – i na tym, kurwa, nie mogę się zgodzić.
Ej, no ale lecimy z koksem dzisiaj, co? Widzę, że Karny wali w to, co boli, a Kamil rozjebał ten mit „stadionu z lat 70” na amen – bo kurwa, nie raz stałem na trybunie północnej w derbowym, gdzie człowiek musiał się wciskać między bandy rodowitych warszawiaków, którzy łyknęli bilety od obrotowego wujka, i potem się dziwił, że nie ma gdzie postawić piwa.
Ale, stary, powiem wam coś z ręką na sercu – Sedzia ma całkiem rację, że to nie o to chodzi, czy stadion jest nowy, czy stary. Ja pamiętam, jak w zeszłym roku jechałem z bratem na mecz z Legią. Wysiedliśmy z autobusu o 10:30, bilety mieliśmy, numerki na kasach mieliśmy… a tu kolejka do szatni była dłuższa niż na Orlenie do kibicówki. I co? Nie dostaliśmy wejścia na połowę meczu, bo te pierdołowate 50 biletów „dla zawodników rodzin” zostały rozdzielone przez znajomości, a nie jakąś tam cyfrową kolejkę. To nie jest „normalne”, tylko dowód, że komuś zależy wyłącznie na tym, żeby Orzeł został małym klubem z wielkimi marzeniami.
I jeszcze jedno – Cracovia_Fanatyk trafił w dziesiątkę, gdy mówił o tamtych czasach, kiedy bilety były na papierze i nikt nie kombinował z kolejnymi „wersjami systemu”. Pamiętam, jak mój stary opowiadał, że w latach 80. na meczu z Zawiszą w Płocku staliśmy dosłownie na środku boiska, a i tak było tłoczno – bo ludzie nie musieli liczyć na łaskawość bukmacherów albo znajomych w biurze. Dzisiaj mamy Orlen Stadion, który niby jest lepszy, ale wciąż działa jak stary traktor – hałasuje, kopci, i jak przyjdzie co do czego, to zostaje w rowie.
No i się rozgadałem, ale wiecie co? Mój 8-letni syn pierwszy raz poszedł na mecz Orła w tym sezonie. Siedział obok mnie na trybunie, dopingował jak oszalały… a potem zapytał, dlaczego nie może być tak, że na każdy mecz wejdzie tyle ludzi, ile chce. Bo przecież, kurwa, marzymy o tym, żeby Orzeł był wielki – nie żeby był tymczasowy. A póki co, jesteśmy tak blisko, a jednak daleko jak nigdy. Ale co tam – może któregoś dnia wreszcie ktoś wpadnie na to, że te trzy rzędy za bramką południową to nie fanaberia, tylko konieczność. Bo kibice Wisły Płock to nie te sardynki, które będą tkwić w korku parkingowym i patrzeć w smartfon, zamiast żyć prawdziwym dopingiem. 🔴💪
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, aleście mnie tu dzisiaj rozgrzali jakby się zebrał cały Płock na meczu z tym waszym „15 tysiącami miejsc”! 🔥 Pamiętam jeszcze czasy, jak Orlen Stadion to była taka dziwna konstrukcja z kartonu i nadziei, a teraz patrze – i co? Siedem lat temu przyjechałem pierwszy raz na derbowe derby z Radomiakiem, stałem pod ogrodzeniem za północną trybuną, nogi bolały od betonu, a powietrze śmierdziało strachem i piwem z kiepskiego browaru. Dzisiaj mamy ten sam stadion, tylko bardziej zielony, więcej reklam na bandach i… cały czas ta sama liczba miejsc! Co z tego, że szatnie są teraz wiadomo gdzie, skoro na trybunie nie ma już miejsca na butelkę wody w plecaku kibica?
I co najgorsze – ci co ustawiają te kolejki pod biurem, to nie są żadni „znajomi” ani „specjalnie obrotowi wujkowie”, tylko ludzie, którzy naprawdę uwierzyli, że Wisła Płock ma przyszłość! Bo kibic to nie jakiś tam przypadkowy bywalec na meczach co trzy tygodnie – my tu żyjemy tym klubem, od deski do deski, od pucharu po spadkowe emocje. A jak przychodzi taki ważny mecz i słyszę, że koledzy z czwartej klasy musieli wrócić do domu, bo biletów brakowało na początku sierpnia… no to nie jest „normalka”, tylko porządny szok!
Może kiedyś wreszcie ktoś zrobi coś więcej niż pieprzyć o „planach rozwoju” i po prostu dołoży te trzy rzędy za południową bramką? Bo póki co Orlen Stadion to jest jak nasza drużyna – naprawdę dużo serca, ale ciągle tyle samo miejsca co na początku XXI wieku. A że ktoś powie „to nie stadion winny, tylko logistyka” – kurwa, logistyka to jest to, że komuś się nie chciało pomyśleć o kibicach! I na tym się kończy całe gadanie o „tymczasowości”. Bo albo Orzeł dostanie prawdziwy dom, albo dalej będziemy liczyć numery na biletach i kłócić się o znajomości na parkingu. A ja wolę dopingować na żywo, nie przez smartfon, żeby mój 10-letni syn widział, jak to wygląda naprawdę – nie w internecie, nie na YouTubie, tylko tam, gdzie bije serce Wisły! 💪🔴
Każdą statystykę da się nagiąć.
ejże ludzie, ale wy się dzisiaj rozjebaliście jak na finał o puchar Wisły! 😱 Posłuchajcie no… ja od dzieciaka chodzę na trybuny, mam bilet z numerkiem 1234, a co roku siadam mniej więcej w tym samym miejscu – i co? Wszystko niby hopsa, ale serio, co to za dyskusja o kolejkach i brakujących rzędach, jak raz na pół roku Orzeł gra mecz, który aż kipi od emocji?!
No bo kurde blade, moi drodzy… ja pamiętam jeszcze te czasy, jak Wisła jeździła do Legionowa albo na Batorego w W-wie, gdzie kibicówka była na trawie pod drzewami, a myśmy się cieszyli z jednego kibla na cały półmetek. Dzisiaj mamy Orlen Stadion, który niby ma 15 tysięcy, ale jak gra Radomiak czy Piast Gliwice – to jest tłok jak w tramwaju w święta! A co dopiero derbowe emocje? No chyba że jesteście mięczakami i na Was nie działa ten klimat…
I te kolejki biletowe – no dobra, mogę się zgodzić, że trochę lipa jest, ale serio, kto wam powiedział, że bilety na derbowe derby to powinno być coś w rodzaju biletu na loterię?! Normalnie to się ustawia się w kolejce jak na balet w operze – a jak nie doczekasz, to kupujesz piwo na parkingu i słuchasz transmisji. Ale wiecie co? Mnie osobiście to nie przeszkadza! Bo co z tego, że za kilka lat Orzeł dostanie te swoje trzy rzędy albo nowe trybuny, skoro dzisiaj mamy drużynę, która gra, kibiców co dopingują, i Orzeł na piersi? To jest to, co naprawdę liczy – serce, nie beton!
Bo niech no ktoś spróbuje mi powiedzieć, że kibic z drużyny drugiej ligi nie potrafi docenić meczu tak samo mocno jak ten, który ma za sobą finał europejskiej ligi! Myślicie, że nasz Orzeł ma ambicje? Ma, ale nie po to, żeby się zaginać w kolejkach biletowych, tylko żeby grać tak, że za 10 lat wszyscy będą mówili: „A niech mnie, to byli fajni faceci!”. I wierzcie mi, moi drodzy – im bardziej teraz kibice będą darli się na trybunach pomimo tłoku, tym większe ciary będą mieli później, jak wreszcie Orzeł zrobi coś wielkiego! 🔥💪
I niech nikt nie marudzi, że stadion jest mały – w latach 90. przecież nie mieliśmy ani połowy tych miejsc, a i tak byliśmy wszędzie! Dzisiaj mamy Orlen, mamy barwy, mamy drużynę – co jeszcze chcecie?! Że niby Orzeł powinien mieć stadion z klimatyzacją i fotele z masażem?! Byle był Orzeł na trybunie, piwo w plecaku i kibole dookoła – to starczy za największy pałac na świecie! Bo kibicowanie to nie jest sport dla tych, co liczą wolne miejsca, tylko dla tych, co liczą na emocje! I one nas nie zawodzą! 🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, aleście mnie tu dzisiaj urządzili taką dyskusję, jakby ktoś z was w nocy poszedł do loży z butelką wódki i wymyślił na poczekaniu „koncepcję 15 tysięcy miejsc” – bo serio, niech no ktoś spróbuje mi powiedzieć, że ta cała szopka o biletach i Orlenie to nie jest jednakowe gadanie od dekady.
Bo widzicie, ja pamiętam lata temu, jak na meczu z Jagiellonią facet obok mnie walnął piwem w ryj faceta, który próbował wejść bez biletu przez okno w kibicówce – i co? Mimo tłoku, mimo że ludzie stali dosłownie na sobie, nikt nie zaprotestował, bo wszyscy wiedzieli jedno: Orzeł gra, a my jesteśmy w Płocku. Dzisiaj niby mamy te same marzenia, ten sam doping, nawet nowy stadion… ale nagle zrobiło się o kolejkach, o numerkach, o „znajomych w biurze”. Jakby ktoś rozebrał tę magię na części pierwsze i spróbował policzyć, ile jest warta.
No dobra, a teraz powiem coś, co może wam się nie spodobać: ten problem z biletami to nie jest wynik złej woli Urzędu Miasta ani braku pieniędzy – to po prostu dowód, że nikt nie potraktował naszych kibiców jak coś więcej niż chwilowych gości na Orlenie. Bo jak mamy drużynę, która wciąż bije się na szczytach, kibiców co biją brawo od pierwszej do ostatniej minuty, i marzenia co sięgają gwiazd… to coś takiego jak „kolejki biletowe” powinno być już pieśnią przeszłości. A jest tym, czym jest, bo ktoś postanowił, że Orzeł ma być wielki w teorii, ale nie w praktyce.
I nie chodzi mi o to, żebyście teraz rzucali się na mnie z butelkami – bo to akurat znam z własnego doświadczenia – tylko o to, że póki co, Orlen Stadion to nadal jest ten sam stary Orzeł: napakowany sercem, ale ciągle niedostatecznie pojemny. Te trzy rzędy za południową bramką, te kolejki pod biurem, te numery co trzeba zapamiętać… to wszystko to nie są przypadki, tylko symptomy choroby, której lekarstwa nie ma w aptece kibica.
Akurat, że jakbyśmy mieli te miejsca, to nie musielibyśmy się zastanawiać, czy koleś obok nas dostał bilet od ciotki z kasy biletowej, czy naprawdę go kupił – bo po prostu byłoby ich tyle, ile chcemy. Ale póki co, Orzeł musi się zadowalać tym, co ma: kibicami co nie ustają, drużyną co nie poddaje się nawet przy dwunastu tysiącach wrogów na trybunie, i marzeniami co rosną szybciej niż kolejka do kibicówki.
I teraz pytanie – co z tym zrobimy? Bo albo dalej będziemy liczyć numery i ustawiać się w bloku o szóstej, albo wreszcie ktoś powie dość i dołoży te brakujące rzędy. Ale jedno jest pewne: Orzeł nie będzie czekał wiecznie, a my jako kibice też nie powinniśmy. Bo jak nie my, to kto?
xG > emocje.