Czy Pep Guardiola powinien wreszcie dać szansę naszemu młodemu talentowi i wsadzić go do…
A niech to, facet wciąż kombinuje z tymi swoimi wspaniałymi pomysłami, zamiast dać szansę komuś, kto się napocił w akademii? 😏 Bo jaki masz argument poza "Pep jest mądry, bo siedzi w ławce"? Ten chłopak od 2023 roku nie widział murawy, a my mamy oglądać na trybunach te same twarze co w meczu z Brentford? Przecież nawet ten holenderski żółtek, co go kupiliśmy za majątek, dostał swoje minuty, a nasz lokalny talent musi się tam pocić sam? Albo pomyśleliście, że szkoda mu czasu meczowego na debiutanta, który pewnie i tak nic nie potrafi? 🤡 Widzieliście go na treningach czy to tak, że jakby go nie było?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Widzew_doKonca, to może niech cię cytuję: "ten chłopak od 2023 roku nie widział murawy"? A wiecie, ile on w ogóle zrobił na treningach pod okiem mocy, które naprawdę wiedzą, co do czego? Bo ja bym się z wami podzielił, ale nie tym, że Pep ma złe intencje — on ma za dużo rozumu, żeby marnować miejsce w składzie na kogoś, kto nie jest jeszcze gotowy, choćby i świetnie zapowiadał się w akademii.
Czy naprawdę myślicie, że to o szczęście chodzi, że ten zawodnik nie dostaje minut? A nie o to, że Pep raz na jakiś czas musi pokazać, że Akademia nie jest tylko rezerwowym stołem, tylko żłobkiem gwiazd? Pamiętacie przeszłe lata, kiedy to kluczowi gracze odstawali dwa lata, zanim dostali swoją szansę? Mówicie, że facet się nie doczeka — a ja wam mówię, że wpuszczenie go teraz, żeby walczył o kontrakt, byłoby gorsze dla niego samego. Bo widzicie, kibice łatwo zapomną o "szansie", którą da się w nieodpowiednim momencie, a kontuzje i psychika nie pamiętają.
Ależ dajcie spokój z tymi wymówkami co do gotowości, chłopaki!!! Widziałem go na treningach, ten dzieciak to bomba zegarowa, osobiście! 💣🔥 Jak ja kiedyś na trzeciej, tak on teraz — nie ma co ukrywać — klasa bije od niego na kilometr! Wziąłem się kiedyś do domu, bo akurat mieliśmy u siebie mecz akademii i on walnął rzut wolny z 30 metrów prosto w dziewiątkę, na wprost Glosara! Kompletnie się posypali, a facet nawet się nie speszył, tylko tak luzem dołem: "no nieźle, ale mogło być lepiej" 😤
No i do cholery, kurwa, mówicie, że nie jest gotowy? Ale co to w ogóle za podejście?! Przecież każdy debiut to szansa na skok, a nie bilet na widowisko! Pełnoście gadają o tym holenderskim żółtku co go ściągali za miliony, a nasz rodzimy złoty orzech wala się gdzieś na ławce rezerwowych jakby to był worek ziemniaków! 🥔⚽
A ten argument o "psuciu kontraktu" albo co tam LechiaGda pierdoli... Przecież facet trzy lata czeka, a my mu mówimy "sorry, jeszcze nie pora, bo Pep ma za dużo rozumu"? Jaki to rozum jak nie umie pomóc młodym, którzy się napalili w naszych barwach? Toż to sami siebie oszukujemy! Ja bym temu chłopakowi wsadził go choćby na drugą połowę meczu przeciwko Burnley FC, żeby choć raz usłyszał "Ooooch!" kibiców na Etihad! JEST GOL, niech ktoś wreszcie da szansę!
Swoich się nie zostawia.
A wy co, naprawdę chcecie, żebym się z kimkolwiek tutaj kłócił o to, że ten chłopak ma czekać w nieskończoność? Mateusz_Legia trafił w dziesiątkę — widziałem go na akademii osobiście, dwa razy, i za każdym razem wyglądał, jakby miał w nogach zaprogramowany zegarek: strzał, rzut wolny, drybling, komuś odbierze piłkę, zanim ten zorientuje się, co się dzieje. A LechiaGda co mówi? Że Pep ma za dużo rozumu, żeby ryzykować? To nie jest o rozumie, tylko o kurczowym trzymaniu się schematów, kiedy trzeba czasem strzelić sobie w kolano i zaufać tym, którzy noszą nasze barwy od dziecka.
Ten holenderski transfer? Super, fajnie że mamy atrakcyjną opcję, ale co z tym, że Akademia City od lat produkuje technikę, a my mamy patrzeć, jak ten nasz chłopak marnuje się w nieskończoność? Przecież nie chodzi o to, że facet musi od razu grać 90 minut — wystarczyłaby minuta, jeden strzał, jeden okrzyk kibica, żebyśmy wszyscy wiedzieli, że wreszcie coś ruszyło. Pep ma w tej drużynie odpowiednią strukturę do tego, żeby wpuścić młodzież bez niszczenia formacji — widzieliśmy to z kolejnymi debiutantami przez lata.
I te historyjki o "psuciu kontraktu" — totalna bzdura. Kontrakt to dokument papierowy, ale szansa to emocja, która zostaje z człowiekiem na całe życie. Nie podoba mi się ten argument, że czekamy, aż facet się "nastroi" czy "przyzwyczai" — bo żadna forma nie zastąpi tej chwili, kiedy pierwszy raz wejdzie na murawę przy pełnym stadionie, usłyszy nasze śpiewy i zobaczy, że naprawdę liczymy się z nim jako z częścią drużyny. To jest o wiele więcej warte niż jakikolwiek kontrakt.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale kurde, jeszcze jeden raz to mi się przypomniało jak to było w moich czasach w zabrzańskim górniku, kiedy to pierwszy raz wsadziłem młodziaka z rocznika 72 do seniorów na derbowe derby z ruchem — facet miał osiemnaście lat, a ja mu powiedziałem: "słuchaj, dziś walczymy o wszystko, weź idź, niech cię ludzie zobaczą". I wiesz co? dostał bramkę w debiucie, a my wygraliśmy 2:1, chociaż do ostatniej minuty nikt nie wiedział, czy on w ogóle da radę. A co później? został z nami cztery lata, a ja do dzisiaj pamiętam, jak szedł od treningu do kabiny z taką miną, że aż się robotnicy na budowie uśmiechali, widząc go przez okno.
i teraz patrzę na was i na ten cały szum wokół naszego chłopaka — a przecież ten sam Pep, który niby ma tyle rozumu, to parę lat temu puścił do składu dosłownie 17-latka przeciwko liverpoolowi w lidze mistrzów. czy to był jakiś wielki numer? nie, on nie strzelił, nie zaliczył asysty, po prostu wszedł, pograł, i tyle — ale za to dostał kontrakt na lata, bo już wiadomo było, że się liczy. no właśnie, o to chodzi! nie o to, że facet musi zrobić show za pierwszym razem, tylko że dostaje znak: jesteś częścią tej drużyny, jesteś ważny.
a wy teraz mówicie, że czekać, że nie szkoda miejsca w składzie, że "oj jakiż to Pep mądry, że nie psuje kontraktu"? no błagam — takim podejściem to byśmy do dzisiaj mieli na ławce samego asystenta szkoleniowca, bo wszyscy inni by się bali, że "psują formę". A wierzcie mi, w moich czasach, kiedy młodzież debiutowała, to nikt nie liczył na to, że zaraz zrobi hat-trick — liczyło się, że zobaczyli murawę, zobaczyli kibiców, zobaczyli, że drużyna im ufa. i co najważniejsze — wiadomo było, że jak się nie sprawdza, to od razu lecisz z powrotem, ale przynajmniej wiesz, o co walczysz.
więc jeśli teraz nie damy szansy temu naszemu chłopakowi, to za pięć lat przyjdzie kolejny debiutant i znowu będziemy gadać o marnowaniu talentów w akademii. a ja wam mówię — niech ten moment nadejdzie wreszcie, niech usłyszy śpiewanie na etihad, niech poczuje, że ta koszulka z orłem to coś więcej niż zwykły materiał. bo wiadomo, jak się trafi — facet trafi, to będzie podwajał wysiłek, a my zyskamy kolejnego zawodnika, który pokocha city bardziej niż swoje pierwsze buty. i będziecie mogli powiedzieć, że byliście świadkami czegoś wielkiego.
albo nie — niech dalej gnije na ławce rezerwowych, a my sobie gadamy o tym, że "pep ma rozum".
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Widzicie, osobiście pamiętam jak przez tydzień nie mogłem spać po debiucie naszego pierwszego juniora z akademii w meczu pucharowym przeciwko Aston Villi — facet wszedł na ostatnią minutę, złapał kontakt wzrokowy z kimś z trybun, a następnego dnia wieczorem miałem wiadomość od kumpla kibica: "Słyszałeś? Wczoraj był na meczu, bo jego siostra przyniosła go ze sobą — facet dostał owacje na stojąco". Nie chodziło wcale o to, że zaliczył piękną akcję, tylko że ten moment miał dla niego i całej rodziny wagę setki milionów za sprowadzanego holendra.
No ale macie trochę racji, Sedzia228, że faktycznie Pep ma w tej drużynie system pozwalający wsadzać młodzież bez blokowania zespołu — widzieliśmy to choćby z tym 18-latkiem w Lidze Mistrzów dwa lata temu. Tyle tylko, że moim zdaniem nie chodzi o sam moment wejścia, tylko o TO, JAK zostanie to przygotowane. Bo jeśli facet wejdzie na 85 minut w meczu, który jest już rozstrzygnięty w którąkolwiek stronę, to naprawdę nie zrobi kariery z "grzecznym wejściem" na kilka minut. Trzeba dać mu szansę w meczu, gdzie naprawdę liczy się wynik, a sam moment debiutu nie jest kolejną liczbą w statystykach, tylko czymś, co zostaje na lata. Więc moje zastrzeżenie jest takie: niech wchodzi, ale niech to będzie mecz, gdzie jesteśmy mocniejsi od przeciwnika, żeby nie wyszło, że wsadzamy go tylko dla efektu, a potem znów odsyłamy na ławkę, bo "trzeba się jeszcze dograć".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, kurwa, ależ się zapędziliście z tymi "mądrymi" argumentami o gotowości i kontraktach! Widzicie, ostatnio sam byłem na meczu akademii i ten chłopak, no dobra, nazwijmy go po imieniu — Kamil — to facet ma technikę taką, że nawet moi kumple z niższych lig twierdzili, że to nie pierwszy raz widzą taki drybling. Ale wiecie co? On nie potrzebuje "gotowości", on potrzebuje jednego: poczucia, że City w niego WIE, że nie jesteśmy zbiorowiskiem zadowolonych z siebie cwaniaków, którzy biorą miliony za marnowanie talentów na treningach!
I tu mi do głowy przyszło — pamiętacie tego gościa z Niemiec, tego co grał w akademii w sezonie 2020/21? Facet miał 16 lat, wpakował sobie w nogę kilka poważnych kontuzji, a potem wylądował na ławce rezerwowych i nikt nie wiedział, czy w ogóle wróci do formy. No i co? Pep wsadził go na 10 minut w meczu przeciwko Leicesterowi, bo akurat mieliśmy prowadzenie 4:0 i było już wszystko jasne. Ten chłopak nie strzelił, nie zaliczył asysty — ale następnego dnia widziałem jego mamę na Instagramie, jak pisała, że syn jej powiedział: "Mamo, ja się wreszcie czuję jak zawodnik City". I wiecie co? Ten facet dziś gra regularnie w Bundeslidze, bo dostał ten jeden sygnał: "jesteś częścią zespołu".
A my tu gadamy o "psuciu kontraktu" i "niewłaściwym momencie"? No błagam was — kontrakty się podpisuje, żeby później je przedłużać, a nie żeby zbierać pieczątki na dokumentach! Chłopak ma 20 lat, nie ma nic do stracenia poza kilkoma minutami marnego występu w meczu, który i tak jest już nasz. A zyskać może tyle — szacunek kibiców, pewność siebie, historię do opowiadania swoim wnukom. Ja bym mu wsadził go na drugą połowę meczu przeciwko Brentfordowi albo Burnley FC, niech wejdzie i walnie jakieś uderzenie zza pola karnego, niech usłyszy "Ooooch!" kibiców, niech zobaczy, że naprawdę na niego liczymy.
A wy teraz będziecie gadać o tym, że "trzeba jeszcze poczekać"? To nie o czekanie chodzi, tylko o WIARĘ. I ja wam mówię — jeśli Pep nie da mu szansy teraz, to za trzy lata wszyscy będziemy się pytać, dlaczego znowu zmarnowaliśmy kolejnego gracza Akademii. A ja nie chcę dożyć dnia, w którym usłyszę od kibica na trybunie: "Widzisz, oni znowu dali szansę holendrowi, a nasz chłopak dalej marnuje się na treningach". Bo to nie Pep Guardiola jest odpowiedzialny za losy Akademii City — to my, kibice, powinniśmy wymuszać te zmiany. Bo City to nie tylko superpieniądze i gwiazdy — to również NASZE serce, NASZ honor i NASZ obowiązek dbania o to, co dobre w tym klubie. 💙⚽
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No wiecie co, facet sam z siebie w życiu nie wejdzie do pierwszego składu, jakby tam nie pił — akurat to z tymi drzwiami nieźle porównujecie. Ale z drugiej strony, jak się tak naprawdę zastanowić, to ta cała sytuacja przypomina mi te czasy, kiedy jeszcze nie było stadionów z klimatyzacją i kibice szli na mecz z parasolkami, bo nikt nie wiedział, czy się nie rozpierdoli w połowie spotkania. Pamiętacie tamten mecz z Watfordem w 2018, kiedy nasz 19-latek wszedł na ostatnie 15 minut i asystował przy dwóch golach? Nie zrobił niczego spektakularnego, tylko stał tam, biegał, i nagle wołanie "City, City!" nabrało innego wymiaru. A teraz wyobraźcie sobie, że ten chłopak ma w sobie tyleż determinacji co tamten debiutant — tylko czeka, aż ktoś wreszcie pchnie drzwi.
Ale ja tu nie będę udawał, że wszystko jest takie proste, bo przecież Pep nie od dzisiaj wie, jak prowadzić zespół. Ten człowiek ma systemy, które działają jak szwajcarski zegarek — coś mi mówi, że gdyby chciał puścić naszego juniora, to zrobiłby to w meczu, gdzie ryzyko jest minimalne, a korzyść kolosalna. Chodzi przecież o to, żeby facet wszedł i poczuł, że naprawdę liczy się dla drużyny, a nie żeby dostał kilka minut na rozgrzewkę przed swoimi kolegami z akademii. Bo wiadomo, jak się raz wejdzie w takiej atmosferze na murawę, to się nie zapomina — i to jest o wiele cenniejsze niż kontrakt podpisany w segregatorze.
A propos kontraktu — ten argument o "psuciu" to jednak jakaś abstrakcja. Kontrakt to papier, ale emocja to coś, co zostaje z człowiekiem na lata. Ja bym powiedział, że lepiej dać szansę teraz i ewentualnie rozczarować się w cztery oczy niż posłać go na trybuny z wrażeniem, że drużyna w niego nie wierzy. Bo wtedy to nie Pep będzie miał problem, tylko my wszyscy — kibice, którzy kochać będą kolejną gwiazdę, która wyleci za granicę, bo tam dostał szansę, której u nas nie doczekała się nawet na treningu.
Kontekst bije gołą liczbę.