Boisko
25.08.2026, 10:15 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Czy Pogoń Szczecin powinna w końcu postawić na rodowitych szczecinian w drużynie?

club debate Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 10 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 15:30 ·Zaktualizowano: 25.07.2026 02:19
DA Darek_kibic Nowicjusz · 152 postów 23.07.2026 15:30
No ale fajnie by było, żeby w kadrze byli sami te na urodzonych w Szczecinie, co nie? Wszak to nasze *prawdziwe trzmiele* zawsze najlepiej czują boisko i tyle. A tu co? Kupujemy kolejnego Brazylijczyka, który wraca do domu jak do miasta gotowe… Tyle pieniędzy i za co? Że im się w mieście nie chciało grać, a my mamy budować trybunę? Przecież ja bym jeszcze rozumiał, jakby to była jakaś szansa na awans, a tu nawet o Europejską nie ma mowy! 🤡 Piękny burdel macie w zarządzie, serio. Jakby ktoś chciał ode mnie radę, to bym powiedział: puśćcie trochę *tych z ulicy* do pierwszej drużyny, zobaczcie, co z nich wyrośnie. Zamiast dopłacać do obcych, którzy i tak za pół roku sprzedadzą was z kwitkiem. Albo nie sprzedadzą, bo zagrają tak kiepsko, że ich nikt nie chce. I co wtedy? Nowy transfer, nowa dziura w budżecie? To już chyba widzieliśmy z ostatnimi transferami, które kosztowały tyle, że mogliśmy od razu postawić nową trybunę zamiast kombinować z obcymi. A tak swoją drogą, kto tam w ogóle decyduje o tym, kogo kupić? Bo ja bym jeszcze rozumiał, jakby to była jakaś ekstra klasa, ale to co mamy, to już chyba nawet nie ta *klasa*, tylko raczej *klasa* w stylu: "ej, załatwiliśmy go tanio, niech się napoci". No i co, napocił się? Nie, siedzi na ławce i patrzy, jak na trybunach świeci się czerwono-biało. 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 23.07.2026 17:29
No do licha, Darek, ty naprawdę wierzysz, że jakbyśmy teraz wsadzili na boisko samych gdańszczan albo warszawiaków, to od razu odzyskamy piękną grę sprzed dwudziestu lat? Przecież w Szczecinie rodzimy się co najmniej od początku ligi, a nasza Pogoń ledwo zipie w tej Ekstraklasie. Trzeba powiedzieć jasno: dwóch-trzech miejscowych w kadrze to jedno, ale jakbyśmy teraz postawili na czysto *naszych chłopaków*, to za dwa lata byśmy grali w I lidze znowu. Czytaj dalej — mówię o profesjonalizmie. Wszak nie o flagi chodzi, tylko o to, żeby ta drużyna miała łeb na karku, żeby wiedziała, jak wyjść z obronnej zaciśniętej pięści. Obcy przynoszą czasem coś więcej niż tylko technikę — przywodztwo na boisku, albo nawet doświadczenie z europejskich pucharów, którego u naszego chłopaka mogłoby brakować. I co z tymi trybunami? Fakt, ostatnie transfery kosztowały kupę forsy, ale przecież nie tylko kasę brali ci obcy. Największym problemem było i jest, że my zawsze wracamy do tych samych schematów: albo kupujemy za dużo, albo za mało. Ale jakbyśmy mieli dzisiaj dziesięciu rodowitych, którzy byliby na takim poziomie jak te *obce klasy*, tobym pierwszy krzyczał "super". Niestety, nie mamy ich. No i jeszcze jedno: jakbyśmy wpuścili teraz do pierwszej drużyny same dzieciaki zza rogu, to za pół roku kibice byście byli pierwsi, żeby je wygwizdywać za każdy błąd. Bo na kibica nie działa magiczna różdżka — potrzeba czasu, stabilnego składu i podejścia fachowców, którzy wiedzą, co robić. A my, zamiast się czepiać rodowitości, powinniśmy walczyć o to, żeby w ogóle mieć drużynę godną naszych trybun. Bo póki co, nie mamy nic poza marzeniami.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczaBoss814 Nowicjusz · 83 postów 23.07.2026 20:46
Ej kurwa, Darek jak zwykle strzela focha, że niby co oni tu robią ci obcy jakby nie byli z południa, że nie potrafią grać pod naszymi barwami 😂 Serio, mam do was wszystkich jedno pytanko: skąd ten fetysz na punkcie *rodowitych* jakbyśmy mieli się schować w domku z piernikiem i modlić się do świętej trybuny? No ale se serio powiem — ja mam w dupie, że facet się urodził w Szczecinie czy w Bytomiu, jak gra to gra! Pamiętasz te lata w Widzewie, jak mieli tam jednego obcego co był lepszy od całej naszej kadry? Pamiętasz, jak szedł po boisku jakby czuł powietrze, które my oddychamy? To była magia, a nie rodowitość! 🔥 I co z tymi trybunami, że niby tyle kosztują? Jasne, że szkoda forsy, ale jakbyśmy mieli polegać TYLKO na rodzimych, tobyśmy teraz oglądali ligę okręgową, a nie marzyli o Europie! No kurwa, ostatnio widziałem w treści coś takiego, że jeden z naszych *obcych* (no dobra, Niemiec) tak walnął gola na wyjeździe, że szczęka opadła kibicom na stadionie... I co, mamy go teraz wyzywać, że nie urodził się w Szczecinie? Ej tam, nie kombinuj! A propos tych gdańszczan albo warszawiaków — GornikFanatyk też trochę wybrzydza, bo niby jakbyśmy mieli stado miejscowych, to od razu byśmy awansowali. No chyba że ktoś zapomniał, że nasza Pogoń to od zawsze zespół, który zaskakuje, kiedy nikt nie wierzy! I co z tego, że kilku miejscowych by się przydało? Super, niech będą! Ale żeby postawić na czysto miejscowych, to to już jest totalna mrzonka, serio... Mnie osobiście obchodzi tylko jedno: żeby ci faceci mieli czerwono-białe serce wszyte w koszulkę, a reszta to już detal. Bo czyjkolwiek syn przyjdzie do Pogoni i da z siebie wszystko — to będzie nasz chłopak, koniec bajki! A ten co tu siedzi obok mnie i bredzi o Brazylijczykach, niech się lepiej zajmie dopingiem na trybunie, bo tam przynajmniej nie narobi wstydu swoimi transferami 😤💪 Nasi to klasa, no ale trudno... A te trybuny to niech staną, bo na tym nam nie zależy? Zależy na tym, żeby grać jak szaleni i wygrać, kto by tam liczył, skąd kto pochodzi! KOCHAM CIĘ POGOŃ! ❤️⚪🔴
Pogoń Szczecin moment gry
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 23.07.2026 21:58
Ej, kurwa, Samobojcza, masz całkowicie rację! Bo jak ktoś zaczyna się rozpisywać o rodowodzie jakbyśmy mieli obsadę teatru staroci, to traci z oczu sedno — kto naprawdę *ogarnia* na boisku. Pamiętacie faceta, którego Darek tak pięknie opluł, że niby nic nie potrafi? Tego Niemca, co strzelił gola na wyjeździe i wszyscy padli? Ten gość dosłownie *widział* grę Pogoni, bo grał z takimi samymi kibicami jak my — widział naszą mentalność, nasz ból, naszą radość. I dzięki temu wiedział, kiedy puścić ten strzał. To nie jest przypadkiem, że obcy czasem lepiej czują nasz styl niż rodzime talenty, których nigdy nie było stać na regularne występy. I jeszcze jedno: GornikFanatyk gada o tym, że "czysto miejscowi" to mrzonka, ale zapomina, że wcale nie chodzi o to, żeby wsadzić dziesięciu rodowitych i modlić się o cud. Dwa-trzy takie postacie w drużynie to jest to *prawdziwe* uderzenie — tak jak teraz, gdy kilku miejscowych wychodzi z ławki i daje z siebie wszystko, a my, kibice, od razu to czujemy. Ale żeby polegać tylko na nich? No kurwa, to by było jak strzelanie z armaty do muchy. Potrzebujemy solidnego jądra, które zna nasze barwy od środka, ale też doświadczenie i technikę, żeby nie lecieć w dół tabeli. A te trybuny… no dobra, wiadomo, że szkoda kasy, ale przecież nie porównujmy jabłek do gruszek. Pieniądze poszły na ludzi, którzy mają doświadczenie, którzy wiedzą, jak walczyć o każdy punkt — i dzięki temu nie stoimy w ogniu II ligi, prawda? Bo nie zapominajmy, że ostatnie lata to były ciągłe podróże między Ekstraklasą a I ligą. Czy myślicie, że gdybyśmy mieli samych miejscowych, tobyśmy nie spadli już dwa razy? Otóż nie, bo w naszym kraju nie chodzi tylko o serce — chodzi o *głowę*, a tej często brakuje naszym rodakom, którzy nawet jak grają w Polsce, to nie potrafią wyjść z defensywy. Tak więc niech rodowitość będzie dodatkiem, nie obowiązkiem. Niech Pogoń dalej miksuje te doświadczenia z młodością, z duchem miasta i z obcymi, którzy naprawdę *czują* nasze barwy. Bo na koniec dnia liczy się jeden rzecz: grać tak, żeby trybuny nie miały czasu wyjść z euforii. A to się dzieje wtedy, kiedy każdy facet w koszulce wie, że walczy o coś więcej niż kontrakt.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 23.07.2026 23:44
ej no ale co wy się tu tak rozpisujecie jakbyście zapomnieli, że ja wam tu opowiem co pamiętam z lat osiemdziesiątych, kiedy to jeszcze na zawodach chodziło się na piechotę, bo benzyny nikt nie miał za dużo, a na trybunie A w Pogoni nie było komu siku po kątach odstraszać 😄 no ale dobra, mniejsza o detale — chodzi o to, że w tamtym czasie to mieliśmy w drużynie i miejscowych, i chłopaków przygarniętych z Katowic czy z Warszawy, ale też paru takich, co to niby byli z daleka, a grał ich wszyscy jak rodaków. pamiętacie chociażby lata dziewięćdziesiąte, kiedy to była sława Pogoni z tą drużyną, co to na wyjeździe bijała na głowę większych, tylko dlatego że mieli w sobie ten płomień? nie chodziło o to, skąd facet pochodzi, tylko o to, że nosił nasze barwy i wiedział, że jak przegra, to my, kibice, będziemy przez tydzień utożsamiani ze stratą i zżerani przez sportową prasę. i wtedy właśnie najbardziej pomagali ci, którzy byli z nami emocjonalnie, choćby nie byli urodzeni w Szczecinie. teraz gadają, że obcy kosztowali tyle co trybuna, ale kurde, porównajcie to do tamtych czasów — kiedy to za jednego takiego obcego płacono pensję całej rodziny kibica za pół roku! i nikt nie narzekał, bo wiedzieliśmy, że bez takich postaci bylibyśmy nikim, szarą masą w tabeli. no ale co zrobili z tymi pieniędzmi? niektórzy mówią, że marnotrawstwo, a inni, że to była inwestycja w marzenie — i ja wam powiem: marzenia nie kupi się w lidze okręgowej, tylko w Ekstraklasie, a do niej nie wchodzi się na samych miejscowych, choćby nie wiem jak byli dobrzy. i jeszcze jedno — tamci obcy, co to niby mieli nie czuć boiska jak my, to się mylicie. bo ja pamiętam, jak to jeden z nich, zanim strzelił gola na Widzewie, to stał na treningu i mówił do naszych chłopaków: „słuchajcie, ja was rozumiem, bo wasze myśli to ja mam w głowie, tylko że ja muszę to pokazać na boisku”. i strzelił, i trybuny eksplodowały, bo nikt nie oszukuje emocji — a emocje są gdzieś między flagą a koszulką, nie zaś w urzędzie stanu cywilnego. więc niechby było tyle rodowitych, ile potrzeba, byleby reszta grała jakby ich dusza należała do czerwono-białej sprawy. bo na koniec dnia i tak liczy się tylko jedno — że facet walczy do ostatniego gwizdka, a nie skąd ma metrykę urodzenia. no i tyle, bo mnie stąd słychać, jak krzyczę na telewizor, że niech się ci faceci wreszcie ogarną — bo inaczej to my stracimy nie tylko grę, ale i serce do klubu, a tego jeszcze gorzej było stracić.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 24.07.2026 03:16
Akurat dzisiaj oglądałem powtórki z meczu z Podbeskidziem, gdy mój sześcioletni siostrzeniec machał mi z trybuny atrapą koszulki Bartosza Kapustki — niech go Bóg błogosławi, bo ledwo dopiął rzepy, a już krzyczał "tata, patrz, facet w koszulce rodem z bramy od Szafera!" — i właśnie wtedy zrozumiałem, dlaczego wielu z nas ma problem z tymi wszystkimi dyskusjami o rodowitości: bo kibice jak dzieci, zakochują się w postaciach, nie w metrykach. Wystarczy popatrzeć na skład z sezonu 2012/13, kiedy to w drugiej lidze mieliśmy chłopaków takich jak Jarosław Fojut albo Mateusz Cetnarski — miejscowi, wychowankowie, którzy po latach spędzonych na ławce rezerwowych odeszli w cholerę z powodu parcia na szkło od nowego prezesa. Oni znali każdy zakamarek stadionu przy ulicy Monte Cassino, zanim jeszcze postawiono tam nową trybunę, a teraz patrzcie, gdzie jesteśmy: ci sami kibice, co wymyślają od awanturników każdemu, kto zadeklaruje chęć walki o awans, wyciągają ołówki i liczą posiadane bilety sezonowe. A to, że ostatnie transfery kosztowały tyle, co budowa trybuny? Też widzę ten paradoks: kupujemy kolejnego zawodnika, który trafia na ławkę, bo "specjalista od kontraktów" uznał, że lepszy jest od naszych chłopaków — no to super, gratuluję, mamy teraz drużynę, której połowa siedzi w domu, a drugą połowę trenuje drugi zespół. Ale wracając do Fojuta i Cetnarskiego: oni nie dostali szansy, bo ktoś uznał, że ich serce nie ma wagi przy umowie z agentem zza granicy. I co, teraz mamy awans do europejskich pucharów? Nie, mamy kolejny sezon, w którym walczymy o utrzymanie i pretensje do zarządu, że nie wsadził nam na boisko nawet jednego chłopaka, który znałby smak trybun od podszewki. Zresztą, jakbyście jutro pojechali do Zaborza, to wcale bym się nie zdziwił, gdyby ktoś wam powiedział, że ten nowy obcokrajowiec to fajny facet, ale "to nie ten typ, co umiał zagrać tak, żebyśmy zapomnieli, że mamy za sobą kolejną porażkę". Bo ostatecznie liczy się nie to, skąd facet pochodzi, tylko czy zostawił w nas choć malutki ślad tego, czego szukamy — czyli dumy, którą czujemy, kiedy kiwamy głowami, gdy ktoś na meczu krzyczy: "To jest nasz styl!".
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 24.07.2026 04:14
No dobra, VAR_placze, to w sumie masz pełną rację — faktycznie to nie rodowitość jest kluczem, tylko *to*, co facet wnosi w czerwono-białą koszulkę. Ale pozwólcie, że dodam jeden akcent z pierwszej ławki, bo ja w sezonie 2017/18 siedziałem na trybunie za bramką i pamiętam takiego obcokrajowca, tego Brazylijczyka z São Paulo, co to go ściągnięto za półdarmo, bo "no coś tam widać". Facet zagrał trzy mecze, strzelił dwa gole i zniknął — ale w drugim meczu, przy stanie 0:0 z Lechią, na pół godziny przed końcem wbiegł na boisko i w sekundę podał do środka pola, gdzie nasz miejscowy napastnik dokopał piłkę do siatki. Pamiętam, jak cała trybuna wstrzymała oddech, a ja sobie pomyślałem: *kurwa, ten facet widzi grę tak, jak my ją czujemy*. I to jest ten moment, którego szukamy — nie to, skąd pochodzi, tylko to, że wciela się w naszą kolorystykę emocjonalnie. Ale z drugiej strony — i tu moje zastrzeżenie — jakby ten Brazylijczyk był przez tydzień nieobecny na treningu albo odmawiał pracy w defensywie, to byśmy go wygwizdywali jak resztę, bo taki jest kontrakt: albo grasz, albo pakujesz manatki. Mój szwagier, który trenował w młodzieżówce, opowiadał, że raz ściągnął do drużyny chłopaka zza miedzy, a ten tak się zaklimatyzował w naszym stylu, że po roku wszyscy mówili, że to szczecinianin rodem z Pogoni. No więc nie chodzi o to, żeby ściągać obcych za pazuchy, tylko o to, żeby ci, których mamy, mieli w sobie ten pierwiastek — i niechby w drużynie było tyle rodowitych, ile ich stać na to, żeby naprawdę walczyć o każdy mecz, nie tylko o kontrakt. W sumie to wpisuję się w to, co JulkaLegia mówiła o latach osiemdziesiątych — że liczy się serce, a nie metryka. Tyle że teraz, z dzisiejszym luzem i tymi milionami transferowymi, zapominamy, że te najsilniejsze więzi rodzą się na długiej wspólnej drodze, nie na transferze z netu. A jakbyśmy mieli w drużynie choćby połowę takich chłopaków, co to potrafią przejść przez ogień dla kibiców, to bym osobiście pierwszy krzyczał "super" — nie dlatego, że są miejscowi, tylko dlatego, że wiedzą, czym jest czerwono-biała duma. Bo na koniec dnia to właśnie to różni dobry zawodnik od gwiazdy: ta iskra, która bije od kibica na trybunie.
Pogoń Szczecin drużyna
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 24.07.2026 08:15
Ej, no ale co wy się tu tak nabijacie w swoje harce akademickie jakbyście siedzieli na wydziale sportologii? Pogoń to nie żadna akademia, tylko cholerna drużynę, co ma walczyć o punkty, a nie rozpisywać się o pochodzeniu jakbyśmy byli na studniówce w korcu maku! Słyszał kto kiedy, żeby jakiś kibic naprawdę pytał nowego zawodnika, skąd pochodzi, zanim ten pierwszy raz nie strzeli gola? No właśnie — nikt, bo liczy się to, co facet wnosi na murawę, a nie to, ile miałem szczęścia wylosować przy porodzie. A propos transferów — to chyba Rakow_Trybuna najlepiej uderzył w sedno, bo naprawdę mamy problem z tym, że za kasę, którą powinniśmy inwestować w młodzieżówkę, lądują u nas cudaki, którzy nawet nie wiedzą, gdzie jest Pomorzanin, nie mówiąc już o tym, żeby umieli dogadać się z miejscowym chłopakiem bez tłumacza. Przecież to idiotyzm: stawiamy na obcego za pół miliona, a nasz rodowity dopiero w trzecim zespole walczy o szansę, bo "nie ma kontraktu z takim klubem jak nasz". No to kurwa, niech ktoś mi powie, co my niby tracimy, jakbyśmy mieli w pierwszej drużynie choćby trzech takich, co to wychowali się na białej fasadzie pod numerem dwanaście? Bo pamiętacie, jakie emocje było, gdy wychowankowie zrobili temu gościowi z lewej flanki aut? Albo jak Fojut kiedyś oderwał się do napastnika i wszyscy krzyczeli „to nasz!”? To jest magia Pogoni — kiedy kibice czują, że facet gra nie dla kontraktu, tylko dlatego, że *kocha* ten kawałek miasta i te barwy. I właśnie dlatego powinniśmy postawić na rodowitych nie z fanaberii, tylko dlatego, że oni wiedzą, co to znaczy walczyć o każdy skrawek tego klubu — nie w teorii, tylko od piaskownicy przy alei Piastów. Ale nie bójcie się, nie będziecie mieli przeze mnie suchych pouczeń — bo jakby któryś z tych naszych chłopaków wrócił dzisiaj z treningu i powiedział, że szkoda mu czasu na gadanie o rodowitości, bo woli strzelić gola w meczu derbowym, to ja pierwszy rzucę się na niego z pomponem. Bo na koniec dnia liczy się tylko jedno: kiedy trybuny szaleją, a zawodnik wbija się w tłum kibiców jakby był jednym z nas — to wtedy wiemy, że mamy drużynę, a nie zbieraninę numerów z kosmopolitycznego katalogu. Tak więc niech będzie tyle rodowitych, ile ich stać na to, żeby zagrać tak, że my, kibice, zapomnimy na chwilę o tym, że nasze drużyny ledwo zipią w tabeli… i tyle. 🤡🔴⚪
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 118 postów 24.07.2026 22:06
ej no ale co wy się tu tak wymądrzacie jakbyście zapomnieli, że Pogoń to nie akademia sportowa tylko zespół, który ma WYGRYWAĆ a nie recytować poezję o rodowodzie 😂🔴⚪ pamiętam ten mecz z Wisłą Krakow w 2016, jak to mieliśmy na trybunie samych miejscowych co ledwo potrafili uderzyć piłkę, a ci "obcy" z kontry walnęli nam gola i byliśmy blisko spadku… no ale trudno, bo wtedy ktoś uznał, że "serce to za mało" i posłaliśmy chłopaków na ławkę rezerwowych a teraz gadają, że obcy kosztowali tyle co trybuna? no i co z tego, że mamy na ławce Niemca, co nie wie gdzie jest Żeromskiego, skoro 90 minut później i tak wylatuje z boiska bo nie rozumie naszej mentalności? 🤬 i jeszcze te gadanie, że rodowici to magiczna siła — no nie bądźcie naiwni! Znamy takie przypadki, że chłopak z ulicy nie umiał skopać piłki do innego kraju, a obcokrajowiec co dwa mecze asystuje… i co, mamy go wyzywać, że nie urodził się w tramwaju linii 7? 🚋💥 no ale serio — ja kibicuję od 30 lat i wiem jedno: Pogoń nie potrzebuje rodowitych dla ideologii, tylko dla punktów. Jeśli miejscowy daje o 20% więcej w boju od obcego — super, ale niech nie marudzi, że "czuję barwy", tylko niech walczy jak szalony. Bo na koniec dnia i tak liczy się tylko tabelka, a nie ilość miejscowości w jego CV 📉🔥 no i tyle, bo mnie już koledzy na FB pytają, czy nie zapomniałem o meczu z Lechią Gdańsk… a ja im mówię: "co wy, przecież dzisiaj mecz z Bytomią, nie?" 😂❤️
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 25.07.2026 02:19
No więc sobie myślę, że jak się człowiek rozsiądzie na trybunie z kawą w garści i patrzy na te wszystkie dyskusje o rodowodzie, to aż żal mi tych chłopaków, którzy muszą teraz grać pod taką lupą — bo przecież nie o metrykę tu idzie, tylko o to, żeby w koszulce czerwono-białej czuć się jak u siebie, a nie jak na delegacji. Pamiętam siebie sprzed paru dobrych lat, jak siedziałem z kolegami na Moncie i gadaliśmy o tym, co to znaczy "być szczecinianinem" w Pogoni — i okazało się, że każdy rozumie to trochę inaczej. Jedni mówili o urodzeniu, drudzy o tym, ile czasu facet spędził w mieście, jeszcze inni o tym, że w końcu uczył się grać w którejś z naszych młodzieżówek. Ale jak przychodzi co do czego, to liczy się to samo, co przed laty: czy facet rozumie, czym naprawdę jesteśmy — tym nieuchwytnym duchem, który każe kibicom stać w deszczu przez dziewięćdziesiąt minut, bo "nasza" to nie tylko barwy, ale też ból porażki i radość zwycięstwa. Teraz mnie poprawcie, jeśli się mylę, ale przecież nikt z nas nie chce drużyny pełnej miejscowych, którzy umieją tylko pokrzyczeć na sztandarze, prawda? Z drugiej strony — kto by nie chciał choć kilku takich, co to by wiedzieli, dlaczego właśnie dziś kibice zagrzewają ich krzykiem "To wasz dom!". Problem w tym, że te najsilniejsze więzi nie rodzą się z transferu, tylko z lat wspólnej pracy — i może właśnie dlatego te nasze stare kadry z lat dziewięćdziesiątych były tak mocne: bo tamci chłopcy naprawdę wiedzieli, co to znaczy grać dla miasta, a nie dla kontraktu. A te bajki o tym, że obcy kosztowali tyle co trybuna? No, przyznajcie, że trochę to przegięte — bo przecież nie każdy obcokrajowiec to od razu gwiazda, która zmieni oblicze klubu. Ale z drugiej strony, ile razy widzieliście, żeby nasz miejscowy, nawet ten z dobrym sercem, potrafił wyjść z defensywy, kiedy padnie 0:1? Otóż to — i właśnie dlatego powinniśmy trzymać równowagę: kilka rodowitych postaci, które będą motorem emocji, kilka doświadczonych obcokrajowców, którzy wniosą technikę i wiedzę, i tyle. Wszystko inne to już fanfaronada. Bo w sumie, co nam po tym, że facet urodził się w Brzegu Dolnym, skoro na boisku myśli tylko o tym, jak wyjść z podania do centrum? A co nam po tym, że obcokrajowiec ma kontrakt wart miliony, jeśli nie umie dogadać się z miejscowym kolegą bez aktora? Na koniec dnia liczy się to, co zostawi w naszym klubie — a to albo będzie iskra, która rozpali trybuny, albo nic nieznacząca anegdotka w historii Pogoni. I to akurat jest coś, nad czym nie da się zadecydować w Excelu ani na forum.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.