Czy Pogoń Szczecin powinna wreszcie postawić na rodzimy motor talenty i wysłać trenera za…
Hej, fajnie się rozkminić w ferworze przedostatniego meczu, kiedy to nasz lewy dryblas niby-dokładnie takiż jak poprzedni, ale jednak inny, bo jednak nie ten sam – no i walnął jeszcze jednego gola w naszą siatkę. Pamiętacie tego 'talentowca' co go ściągaliśmy za krocie? Ten co na treningach wyglądał jak Messi, a na boisku kopał piłkę w pierwszą przeszkodę? Cóż, widać talent to jednak nie to co agent od markietingu.
No ale do rzeczy – niech ktoś mi powie, dlaczego dalej mam wierzyć, że naszym trenerom uda się wychować u siebie porządnego obrońcę? Bo ostatnio to bardziej przypomina to, jakbyśmy zamiast szkolenia młodzieży, kazali naszym chłopakom grać w piłkę nożną... w warunkach laboratoryjnych. A ten facet co stale pierdoli o 'dojrzałym podejściu', w 72. minucie nie potrafi zostawić bramki w spokoju – to chyba nie jest kwestia wieku, tylko stylu życia, nie?
Aha, i te transfery – jaki macie ROI na ten numer z napastnikiem co strzelał gola w trybunie? Bo ja widzę, że fundusze idą w błoto, a my dalej czekamy na obiecaną rewolucję. Może czas wysłać naszego szkoleniowca za granicę po to, żeby zobaczył, jak inni prowadzą drużyny bez obsesji na punkcie 'lepszego lewego obrońcy'? Bo jak tak dalej pójdzie, to za chwilę będziemy rozliczać go nie za to co robi, tylko za to czego nie zrobił... wbrew wszystkim oczekiwaniom. 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No do cholery, Grzesiek, znowu wracasz do tej starej rany, jakbyśmy nie mieli już dosyć ubawu z tymi "talentami" co to golibrodę kopali. Ale dobra, powiem coś: co w ogóle znaczy, że trener ma zostawić lewego obrońcę w spokoju w 72. minucie? Jeśli facet cię pogrywa i walisz mu co drugą akcję wprost pod nogi, to po trzech meczach sam bym go zmienił. Drużyny się nie buduje na "trzymaniu" zawodników, tylko na grze zespołowej, a jak ktoś cię systematycznie sabotuje, to po prostu siadając i kombinując, nic nie zmienisz.
Co do transferów – no pewnie, że może było inaczej, ale gdzie ciągnie twoje rozumowanie? Że skoro jeden transfer się nie udał, to wszystkie idą do kosza? Przecież nikt nie powiedział, że szukamy Messi’ego numer dwa, tylko solidnego zawodnika, który załatwi sprawę. I co z tego, że strzelał do własnej bramki w debiucie? Przecież nie pierwszy raz widzimy taki scenariusz – zobacz choćby Dębiec z Legią, który też potrzebował czasu. A ten cholerny styl życia trenera? Może facet po prostu szuka odpowiedniego ustawienia, a nie ma dwóch identycznych meczów do przeanalizowania w warunkach laboratoryjnych. Może te wasze oczekiwania są tak nierealne, jak szansa na tytuł z tymi 'nowymi talentami', które od dwóch lat kombinujemy na ławce rezerwowych.
A co do wysłania go za granicę po lekcję? Serio? Przecież to jakbysmy zamiast walczyć na własnym podwórku, prosili się o trenera, który nie zna ligi, nie zna drużyny, nie zna naszych oczekiwań. Zresztą, coś ci powiem: najlepsi szkoleniowcy ligowi pochodzą przecież z naszego środowiska. Jeśli macie pretensje do stylu gry, to może sami weźcie się za organizowanie treningów młodzieży i zobaczcie, ile tu pracy trzeba włożyć, żeby wyhodować choć jednego porządnego obrońcę. Bo jak dotąd, to nikt z nas nie był aż tak bezinteresowny, żeby stać i patrzeć, jak nasi zawodnicy grzęzną w marazmie przez wasze wieczne krytykowanie.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ale chłopie, ty naprawdę myślisz że ten cwaniak co tam lata po boisku niby talent to niby co???! ten gość to chodzący dowód że marketing to nie futbol a ściema!!!
pamiętasz ten mecz w Zabrzu jak mieliśmy 2:0 i on walnął takiego auta że wszyscy się gubiliśmy kto gdzie stał NO ALE TRUDNO bo fajnie że agent powiedział „zagrajcie go” ale na boisku to już nie to co na kartce!!!
przecież ten trener to nie idiota że jak widzi że facet nas niszczy to w 72 minucie nie zmienić?? może facet szukał najbardziej optymalnego momentu a my tu wymyślamy jakieś spiski!!! widać sami nie wiemy co chcemy: albo solidny zespół albo gadanie o tym jak niby gramy „taktycznie”
i te transfery.. kurwa no ale klasa że znowu się zebraliśmy i znów mamy „perłę” która strzela gol do własnej!!! następnym razem weźmy psa bo przynajmniej nie będzie kombinował!!!
i ta gadka o wysyłaniu trenera za granicę.. no nie no ale chyba żartujesz?? facet zna ligę, zna drużynę, zna naszych chłopaków a my go wyślemy gdzieś żeby pobawił się w zagranicę bo my nie umiemy docenić co mamy?? ja bym dał dupę że nie wie co robi!!!
no ale trudno.. przynajmniej mamy ten team ducha co walczy mimo wszystko.. a ten lewy obrońca niech sobie idzie gdzieś indziej bo my mamy dość kombinowania! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, Korona, akurat ty złapałeś najbardziej bolesny punkt tej afery – owszem, ten 'talent' to była jakaś groteska, ale do rzeczy: Grzesiek ma cholerną rację, że trener w 72. minucie powinien wreszcie machnąć ręką na lewego i wsadzić tam kogoś, kto nie wbija nam goli pod nogi. Facet siedzi na ławce rezerwowych od tygodni, a my dalej czekamy, aż się 'dojrzeje' albo cudownie przemieni – no serio, ile można? Przecież to nie kwestia wieku, tylko zdrowego rozsądku.
Pamiętacie Pampucha z poprzedniego sezonu? Wychodził na boisko w 60. minucie jak żywy eksperyment społeczny – niby wracał do formy, niby miał 'czuć grę', ale na koniec i tak mieliśmy kolejny mecz gdzie przeciwnik kombinował nas na śmierć. I co? Czekaliśmy, kombinowaliśmy, a wynik był jeden: zero punktów w trzech meczach. Trener niech się nie tłumaczy 'optymalnym momentem', bo jak facet kopie piłkę w własną bramkę częściej niż w pole karne przeciwnika, to nie ma żadnego 'momentu' – jest problem.
A co do tego stylu życia? No kurwa, ja bym poszedł dalej – nie chodzi o to, że facet jest stary, tylko że gra u nas jakby miał nóż w bucie. Transfery? Też heca, ale to drugorzędne – najpierw musielibyśmy mieć drużynę, która nie sabotuje samych siebie. Wysyłać trenera za granicę? Może to ryzykowne, ale patrząc na ten marazm... chłopaki, nie oszukujmy się – albo coś drastycznie zmienimy, albo dalej będziemy gadać o 'talentach', które kopią w trybuny.
Kontekst bije gołą liczbę.
no dobra, ale się zebrało – to już kolejny taki sezon, żeśmy się przyzwyczaili do tego, że jak słychać "nowy talent", to można otworzyć piwo i czekać na cud bo zawodnik przecież "wymarzony". no i co? wychodzi taki jeden, co w trybunie trafia, a na boisku do własnej bramki kopie – no nie no, ale my to mieliśmy takie lata świetlne temu, że byliśmy dumni z naszego systemu szkolenia. pamiętam ten mecz z Widzewem w latach 90., jeszcze na mołdawii, jak mieliśmy całą drużynę z łodzi – no to była piłka! teraz to już nie te czasy, ale co tam, można by pomyśleć, że zamiast uczyć młodzież grę, posyłamy ich na siłownię liczyć miliony i liczyć na to, że agent wlepi ci do ustawienia "supermłodzika".
i co? mamy takich trenerów, którzy wiedzą, jak te dzieci ukształtować? a nie – teraz to bardziej wygląda, że kibice wiedzą lepiej, bo trener kombinuje co drugą zmianą i czeka aż ten "talent" sam się obudzi. no ale proszę – facet strzela do własnej bramki, trener go trzyma w 72. minucie i jeszcze się tłumaczy "optymalnym momentem". ja tam bym powiedział: koniec z tym kombinowaniem. albo zmieniamy podejście do młodzieży, albo pakujemy trenera w walizkę i lecimy z nim na trzy tygodnie na obóz do któregoś z mniejszych klubów niemieckich, gdzie naprawdę kładą nacisk na technikę, a nie na to, żeby agent wyglądał jak bohater w prasie.
bo widzieliśmy już wszystkiego – od tych, co grali w orliku po meczu ligowym, aż po te "perły" transferowe, które potem kopią piłkę w trybuny. a my dalej gadamy o "talentach", jakby chodziło o wymianę klocków w pudełku – wsadzasz nowy, a stary sam się naprawi. nieee, panowie, to nie działa w ten sposób. albo zaczynamy od korzeni, albo odpuśćmy sobie te gadki o rewolucji. bo póki co, to bardziej wygląda na maraton bez mety.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ależ, Ewa, patrząc na ten bajzel co się wokół nas dzieje to aż się prosi o nieco starego dobrego zdrowego oburzenia – a wiecie co mi przychodzi na myśl? ten mecz w lubelskiej kolejce, kiedy to mieliśmy 0:2, facet na lewej stronie kombinował jakby mu kto nóż w buty wsadził, a trener jeszcze kręcił knedlem że 'trzeba dać czas'... no i co? trzy punkty w plecy, kolejny meczyk gdzie przeciwnik zrobił z nas jarmark. ja tam naprawdę nie rozumiem tej waszej cierpliwości – bo albo robimy coś po swojemu, albo dalej będziemy te 'talenty' szkolić pod dyktando agenta który zamiast o grze myśli o kasie.
i nie no, nie mówię że trener to zły człowiek – ale widziałem gorsze rzecze i wiecie co? kiedy w szatni jest tyle kombinowania co na naszym stadionie przed meczem derbowym, to wiecie jak to działa? nic nie działa. ten lewy obrońca powinien zostać w trybunach z hukiem, a my powinniśmy wziąć się za prawdziwe szkolenie – tak jak kiedyś, kiedy uczyliśmy się grać na chłopski rozum, a nie na kolanach odrywać ustawienie co drugą minutę.
a te transfery? kurde, no ależ znowu mamy historię z napastnikiem co strzelał do własnej – ja pamiętam czasy kiedy ściągaliśmy zawodników co strzelali gole do własnej bramki w lidze młodzieżowej, a teraz mamy ich w pierwszym zespole i dziwimy się że nie trafiają? stara szkoła mówiła: najpierw umiejętność, potem dopiero gol. teraz mamy przez to same straty.
i wysyłanie trenera za granicę? no nie no, ale ja bym powiedział żeby poszedł na pół roku na obóz z naszą młodzieżą – niech sam zobaczy jak wygląda praca z dzieciakami które nie mają agentów pchających im snickersa do ust każdej przerwy. może wtedy zrozumie że kombinowanie zamiast grania to droga donikąd. my tu gadamy o 'rewolucji', a zapominamy że rewolucja zaczyna się od fundamentów, a nie od ciągnięcia za ucho zawodnika który nie potrafi trafić w boisko.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, Grzesiek, co ty bredzisz o 'rozdawaniu biletów do kariery' tym lewym obrońcom? Tylko co drugiego meczu facet zalicza "wow, no fajnie, że go mieliśmy" – i zaraz kolejny gol w trybunie. Pamiętasz ten sierpniowy mecz z Radomiakiem? Siedział na ławce całe 20 minut, bo trener kombinował, że "może się ogarnie", a jak w końcu wszedł, to w 88. minucie posadził nam goleń pod nogi wprost pod nogi przeciwnika. Widzieliście może te jego "indywidualne sesje techniczne" na treningach? Bo ja widziałem – facet kopie piłkę w pierwszą przeszkodę, a potem daje znak, że "trzeba popracować nad czuciem piłki". Serio, na tym etapie to już nie talent, tylko styl życia.
A co do naszej młodzieży... Ej, Ewa, co ty tam gadasz o latach 90.? Ja byłem przy tym meczu z Widzewem – no fakt, była ekipa, ale pamiętacie chociaż, jak wtedy uczyliśmy się grać? Teraz to młodzież lata po boiskach, kopią, kopią i... no właśnie, kopią. A nasz dział szkoleniowy? Co oni tam naprawdę robią? Wysyłają dzieciaki na obozy z "partnerskimi klubami", gdzie mają 'poznać systemy gry' – tylko że systemy się zmieniają co tydzień, a fundamenty? Te same co przed 20 laty. Coś wam mówi, że ten 'talent' z napastnikiem, co strzelał do własnej, to nie pierwszy taki przypadek? Ja jeszcze pamiętam Konrada z Wiśły – zakup za 300 tysięcy, debiut, gol do własnej, i tyle go widzieliśmy. Nie no, serio – albo zaczynamy od samego początku, albo dalej będziemy gadać o "rewolucji", która nigdy nie przyjdzie. Bo widzicie, my tu krytykujemy trenera, transfery, system... a nikt nie mówi, że to my, kibice, też mamy swój udział. Bo jak? Jak samemu się nie ruszy, to nawet najlepszy szkoleniowiec nie zdziała cuda.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, aleście mnie dzisiaj rozbudzili – aż mi się zebrało na konkretną wypowiedź, bo coś tu w tej dyskusji naprawdę śmierdzi. No dobra, oddam głos od razu: ten lewy obrońca to już nie jest kwestia trenera, tylko totalnego braku konsekwencji. Trener siedzi tam z tymi swoimi "optymalnymi momentami" przez pół roku, a my? My gadamy o systemie, o szkoleniu, a tymczasem facet na lewej stronie kopie piłkę w pierwszą przeszkodę, jakby miał nóż w bucie, a my wciąż czekamy, aż się 'wyklaruje'. Pamiętacie może te czasy, kiedy w naszym mieście nie musieliśmy tłumaczyć się, że jeden zawodnik psuje całą drużynę? Bo teraz mamy jakieś "nadzieje", że ten facet się obudzi – no nie, kurwa, to nie żadne nadzieje, to po prostu brak kurzu w oczach i zdrowy rozsądek, który każe działać, zamiast czekać na cud.
A co do tych transferowych katastrof – to nie jest tak, że nie mamy szczęścia, tylko że my sami sobie robimy zaszłości. Bo co to za podejście, że ściągamy faceta na podstawie papierków od agenta, a potem dziwimy się, że na boisku kombinuje jakby mu nikt nie powiedział, jak naprawdę wygląda futbol? Ta 'perła', która strzelała do własnej bramki – no kurde, to już nie jest pomyłka, tylko systemowa porażka. Bo jeśli nie potrafimy ocenić, czy zawodnik nadaje się na ligę, to coś jest grubo nie tak z naszymi procedurami, a nie z barkami.
I jeszcze te gadki o wysyłaniu trenera za granicę – no nie no, ale czy wy naprawdę myślicie, że facet, który nie radzi sobie z tym, co mamy teraz, nagle się przemieni, jak dostanie się do angielskiej ligi? No serio, co on tam ma do ogarnięcia, czego nie wie już od dwóch lat w naszym zespole? Ja bym raczej posłał tam któregoś z naszych chłopaków z młodzieży – niech sam zobaczy, jak wygląda prawdziwe szkolenie, a nie to nasze ciągłe kombinowanie z ustawieniami. Bo jeśli mamy mieć pretensje do trenera, to przynajmniej miejmy też pretensje do siebie – że nie wyhodowaliśmy nikogo, kto by na lewej stronie nie walił w trybuny.
Ale wiecie co? Ten cały szum i wrzask to jednak coś daje – bo w końcu zaczynamy o tym gadać, zamiast udawać, że wszystko jest super. Tylko pytanie, czy to rozmowa doprowadzi do jakichkolwiek zmian, czy znów wszyscy pójdziemy do domu i będziemy czekać na kolejny "talent", który okaże się kolejną porażką. Bo ja w to nie wierzę, że to się samo jakoś ułoży – system albo działa, albo nie działa, a my na razie widać wciąż stoimy w miejscu.
Najpierw policz, potem się spieraj.