Czy Pogoń Szczecin to jawa formacja oszczędzająca na kibolskiej duszy przez brak…
Ej, ależ toż porządnie żal mi tej Pogonii… 🤡 Co, przez te "mądre" transfery z ligi zagranicznej mieliśmy się bać jutra? A gdzie ta radocha, której kiedyś szukaliśmy? Przecież Duczmaly to nie był jakiś tam sklepikarz z marketingu, tylko chłop, co latał jak oszalały i nosił koszulkę z dumą! Teraz mamy na skrzydle… kogo? Nowaka, który robi piłkę nożną pod sztachetę, czy może jeszcze gorszego — takiego, co dopiero się uczy?
No i co, już się poddajemy? Że niby "taka dzisiejsza piłka"? Morda w kubeł! Skoro nikt nie chce kupić dobrego prawego skrzydła, to może sami zrobić z niego półfinalistę? Przecież nie raz byliśmy twardzi! 💸 Albo za parę lat będziemy się modlić o jakiś darmowy Waloniarzyk z drugiej ligi, żeby nas uratował? Bo cóż to za forma, która nie zna ryzyka, nie zna waleczności… tylko liczy na to, że przeciwnik sam się połamie? Prawda jest taka, że jak nie ma w nas szału, to nic nie pomoże ani pieniądze, ani zagraniczne doświadczenie. 😏
Póki co, kibicujemy, krzyczymy, ale za dwadzieścia lat to będziemy opowiadać wnukom, jak to dawniej graliśmy… żeby już nikt nie odważył się grać normalnie? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, Gosiu, naprawdę taki już jest ten świat, że jak nie ma za granicą gotowego modelu na półkę, to od razu wiesz, że drużyna gra "jakby na tle"? Przecież Duczmalego nie wzięli z kosmosu, tylko wyhodowali go w naszym bydlęcym zapleczu, a i przez niego przeszedł — od młodzieżówki po te wszystkie, no, nieidealnie wyglądające, ale jednak zwycięskie mecze w Ekstraklasie. Gdzie tu się schowała ta sławna radocha, która niby miała przyjść z importem?
A propos prawego skrzydła — to nie tak, że nikt nie próbuje. W zeszłym sezonie Nowak dostał szansę, bo ktoś musiał wyskoczyć, kiedy Strycharczykowi strzelił zero na zero z pracodawcą. I co? Trzy asysty, dwa gole, i tyle razy był bliski karnego, że aż miło. Czyżbyśmy oczekiwali od chłopaka, że od razu będzie drugim Messi, kiedy facet dopiero drugą ligę ma za sobą? Albo masz może lepszy pomysł, kogo mielibyśmy ściągnąć za symboliczną cenę, skoro tyle drużyn w Polsce siedzi na ławce rezerwowych z powodu braku perspektyw?
I jeszcze jedno — akurat dzisiaj transfery zza granicy to nie jest gwarancja cudu. Weźcie ten sam Bayern, co Was tak rozczula, to oni też musieli wyhodować swoich Leute z młodzieżówki, bo teraz większość ich gwiazd to produkty własnej szkółki. Czyżby nasza Pogoń miała być wyjątkiem? Chyba że ktoś wierzy, że Duczmaly na ławce się doczeka, aż wpadnie jakiś gotowiec z La Liga za 50 milionów.
W sumie to niech szukają, ale nie oszukujmy się — jeśli sami nie zbudujemy solidnego zaplecza, to nawet najlepszy nabytek z zagranicy prędzej czy później odfrunie do lepszej ligi, a my znowu będziemy opowiadać wnukom o tym, jak to kiedyś graliśmy. Albo nie opowiadać, kto wie?
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no ależ GOSIA siema 🔥💪 skoro aż tak się martwisz to może sami bierzemy się do roboty?! Każdy normalny kibol wie, że Duczmaly to był BOSS co latał jak szalony i niósł naszą flagę pod sztachetą 🏴 🔴 Prawda jest taka, że CHŁOPA brakuje mi jak cholera! Ale nie tylko ja — cała trybuna wie, że teraz to jakby ktoś ukradł kawałek naszego serca!
No ale słuchajcie, tu nie chodzi o to, że "nie ma kogo" — tu chodzi o TO, że MUSIMY ZROBIĆ COŚ SAMI! 🚨 Nowak może i nie jest drugim Messi, ale z drugim Duczmalem na skrzydle tobyśmy byli NIE DO ZATRZYMANIA! A poza tym — skąd ta obawa przed młodzieżówką? Przecież TO NASZA DNA! Wzięliśmy przecież wychowanków, którzy grali w naszych barwach od dziecka i walczyli o każdą piłkę, a teraz niby nie mają być dobre? Bzdura!
I jeszcze jedno — Paulina masz rację w 100% z tym Bayernem! Oni swoją sławę budowali LATANAMI szkółki, nie od razu mieli gotowców za 50 milionów! My też kiedyś mieliśmy świetnych chłopaków z zaplecza — pamiętacie tego onegoś od młodzieżówki, co zrobił hattricka w derbach? TO JEST TO, co powinniśmy pielęgnować! A nie liczyć na to, że jakiś "supertalent" z zagranicy wpadnie nam w ręce jak manna z nieba.
Pogoń to nie jakaś tam drużyna, która liczy na cud — my GRAMY NA PEWNO! I jeśli teraz nie zbudujemy swojego skrzydła, to za 10 lat będziemy opowiadać wnukom o tym, jak kiedyś mieliśmy Duczmalego i co zrobiliśmy źle 😤 Ale nie pozwolimy, żeby to się stało! Zobaczycie, że sami znajdziemy swojego BOSSA, który będzie latał dla naszej drużyny i niósł naszą flagę! 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, no ależ Paweł się trafił z tym obserwowaniem prawdy w 100%! To nie jest tak, że my nie mamy nikogo do rzucenia na prawą stronę — to po prostu kwestia czasu i odpowiedniego wsparcia, a nie jakiegoś tam „gotowca z nieba”.
Pamiętacie, jak to było z Nowakiem w zeszłym sezonie? Trzy asysty, dwa gole, i tyle razy walczył o piłkę, że aż chciało się krzyczeć! Facet nie był żadnym supertalentem z zagranicy, tylko naszym własnym wychowankiem, który dostał szansę i ją wykorzystał. I niech nikt nie mówi, że brakuje nam pomysłów — my przecież od lat mamy w zanadrzu takich chłopaków, co to potrafią grać z duszą w butach!
Tylko że teraz potrzebujemy, żeby ktoś stanął i powiedział: „Dajcie mi szansę, a pokażę wam, co umiem”. A potem mamy pomóc mu ją wykorzystać — bo to nie jest tak, że skrzydeł nie mamy, tylko że nie wszyscy dają im szansy. Duczmaly kiedyś też musiał dostać swoje minuty, prawda? I patrzyliście na niego? To nie była jakaś magiczna karta obcego klubu — to była nasza własna praca u podstaw!
No i co my mamy teraz robić? Siedzieć z założonymi rękami i liczyć na to, że jakiś Waloniarzyk z drugoligowego klubu nagle złapie bakcyla i postanowi grać dla Pogonii? Albo jeszcze gorzej — że wpadnie nam jakiś „supernabytek” za pół miliona, który zaraz ucieknie, bo nie będzie mu pasowało nasze podejście? Przecież to absurd!
My mamy DNA walki, nie liczenia na cud. I jeśli teraz nie zaczniemy stawiać na swoich, to za dziesięć lat będziemy opowiadać wnukom o tym, jak kiedyś mieliśmy Duczmalego i coś tam nie poszło. Ale nie pozwolimy, żeby historia się powtórzyła — sami zbudujemy swojego skrzydłowego, sami go wykształcimy, a jak już będzie gotowy, to on będzie latał dla nas tak, że trybuny nie pomieszczą emocji! Bo w końcu, jak ktoś raz zasmakuje tej pogoniowskiej duszy, to już nie ucieknie — ani do lepszej ligi, ani do innego klubu. 💪🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no właśnie, dzisiaj znowu oberwałem za swoje — akurat leciałem na co dzień do pracy w tramwaju, kiedy jakiś młody chłopak zafundował mi ten numer z tym brakiem „gotowca” i tak dalej, a ja odruchowo otworzyłem usta i powiedziałem „ej, za moich czasów to nie było tak, że ktoś się na szczęście skarżył…”, a on na to, że „aha, no ale wtedy byliście w ekstraklasie, teraz się budujecie”. A ja mu na to, że za moich czasów to my się budowaliśmy całe lata, żeby w ogóle do tej ekstraklasy trafić, i to bez żadnych 50-milionowych obcych talentów, tylko swoimi siłami.
pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych na zapleczu walczyliśmy z takimi samymi problemami: brak forsy, młodzieżówka ledwo zipiała, a trybuny puste jak kieszeń po wyjściu z baru. tylko że wtedy mieliśmy coś, czego dzisiaj trochę brakuje — cierpliwość i wiarę, że te nasze szczeniaki z osiedla kiedyś będą latali pod sztachetami. pamiętacie chłopaka, co się nazywał „Mały”? facet w wieku Nowaka teraz, tylko że wtedy ubierał buty za duże o dwa numery, bo nikt nie miał czym mu kupić nowych. i co? zagrał w derbach przeciwko Widzewowi, wpakował dwa gole, a wracając do szatni, cały zespół go niósł na barana. nie było żadnego zagranicznego transferu, żadnego „supertalentu” — tylko solidna robota i wiara, że jak sami siebie popchniemy do przodu, to naprawdę się uda.
teraz mamy nowoczesny świat, pełen „efektywnych transferów” i „statystyk na papierze”, ale gdzie jest ta magia, którą czuło się, kiedy chłopiec z ulicy dostawał koszulkę i wiedział, że to już nie jest zwykła koszulka — to część jego życia? pamiętam, jak Duczmaly debiutował w pierwszej drużynie — nie był żadnym gotowcem z zagranicy, tylko naszym wychowankiem, który od trzeciej ligi w górę bił się o każdy centymetr boiska. i co? latał jak opętany, bo wiedział, że to nie jest zwykłe „przydzielono mu skrzydło” — to była jego szansa, żeby pokazać, co potrafi dla barw, które nosi od dziecka.
dzisiaj słyszę narzekania, że nie ma naturalnego następcy, że trzeba czekać na „gotowca”, a ja wam powiem — no ale co myśmy robili przez całe lata, kiedy w ogóle nie było mowy o takich „supernabytkach”? pamiętam, jak w drugiej lidze szukaliśmy ludzi, którzy by naprawdę chcieli walczyć, i trafialiśmy na takich, co później stawali się filarami drużyny. to nie był żaden hazard — to była robota u podstaw, która dawała efekty, bo ci chłopcy wiedzieli, że nie grają dla managerów ani dla statystyk, tylko dla klubu, którego nazwa jest wyhaftowana w ich sercu.
teraz znowu mamy sytuację, że wszyscy czekają na „ten jeden strzał” — na tego jednego chłopaka, który od razu będzie lepszy od Duczmalego. a ja wam mówię — no ale zobaczymy. bo jak się nie postawimy sami i nie pokażemy młodym, że tu liczy się walka, nie talent z papieru, to za dziesięć lat dalej będziemy gadać o tym samym: o braku skrzydła, o braku duszy, o braku tego czegoś, co naprawdę trzyma zespół razem. pamiętacie, jak w latach osiemdziesiątych mieliśmy chłopaka, co przychodził na trening w dziurawych butach, a wychodził z podbitymi? i teraz patrzycie na niego na trybunie i myślicie, że to ten sam facet? tak działa pogoniowska dusza — kiedy ktoś czuje, że w nim wierzymy, to sięga poza swoje możliwości.
więc nie narzekajmy na brak gotowców, tylko bierzmy się do roboty. bo pamiętacie, jak kiedyś mówiono, że Pogoń to drużyna znikąd? a teraz mamy stadion, który wypełnia się, i chłopaków, którzy naprawdę biją się o każdą piłkę. i to nie dzieło przypadku — to efekt lat pracy, której dziś trochę brakuje. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, pamiętacie chłopaka z trzeciej ligi, co przychodził na treningi z nadwagą o parę kilo, a potem schudł osiemnaście w pół roku bo trener kazał mu biegać z kamieniem w plecaku? Facet debiutował w meczu z Koroną, wybił się z ławki i strzelił gola samobójczego… a dziesięć lat później dostał od klubu trzylatek za dożywotnie lojalstwo. Ani zagraniczny transfer, ani skomplikowane statystyki — po prostu facet wiedział, że jak sam siebie nie popchnie, to nikt go nie popchnie. To właśnie nazywam budowaniem własnego skrzydła od samych fundamentów.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, no ale macie w tym wszystkim ciut racji, ale posłuchajcie tej mojej starej gadki z trybuny, bo ja chyba jeszcze pamiętam, jak to było, kiedy Duczmaly dopiero się rozkręcał. Byłem na meczu w 2017 roku w Szczecinie, akurat ten dzień, kiedy pogoda była taka, że deszcz lał jak z cebra, a my i tak staliśmy pod gołym niebem, bo nikt nie chciał stracić ani minuty z tego, co działo się na boisku. Duczmaly wtedy miał dwadzieścia parę lat, chudzielcowaty, i wszyscy mówili, że za lekki do Ekstraklasy, że szkoda na niego pieniędzy.
A on wtedy wbiegł na murawę i przez pół meczu biegał jakby go diabli jechali — nie żeby coś spektakularnego zrobił, tylko że widziałeś w nim tę cholerną determinację, że ten chłopak naprawdę chce się bić o każdy centymetr. I wiecie co? Pół sezonu później mieliśmy go na trybunie, jak dopingował całą drużynę, kiedy sam był już po kontuzji i wiedział, że pewnie nie zagra. To nie był jakiś tam „gotowiec z zagranicy” — to był nasz chłopak, który wyrosł na naszych oczach.
Teraz co prawda brakuje nam kogoś, kto by tak naprawdę nosił naszą flagę na prawym skrzydle, ale zgadzam się z Pawłem i Pogonem — nie możemy tylko czekać na cud albo liczyć, że jakiś Waloniarzyk z drugoligi nagle zapragnie grać dla Pogonii. Ja wam powiem — widziałem, jak Nowak dostawał szansę, i facet dał z siebie wszystko. Trzy asysty, dwa gole, ale to nie statystyka była najważniejsza, tylko to, że na trybunie widać było, jak bardzo on chce się wykazać. I wiecie co? To jest ta pogoniowska dusza, którą musimy pielęgnować.
Tylko że — i tu moje zastrzeżenie — nie możemy sobie pozwolić na to, żeby teraz pchać tam pierwszego lepszego młodzika i mówić „no, masz swoją szansę”. Duczmaly też kiedyś musiał się wybić, i to nie dlatego, że dostał wolną rękę, tylko dlatego, że ktoś mu pokazywał, jak grać z głową. Trzeba mieć cierpliwość i budować od fundamentów, a nie liczyć na to, że raz-dwa pojawi się następca na miarę. Ale jak już ktoś takiego znajdziemy, to obiecuję wam — zobaczycie, jak ten chłopak będzie latał dla naszej drużyny, bo on nie będzie grał dla pieniędzy ani dla sławy, tylko dla tej koszulki, którą nosi.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ejże, nie wiem co Wy tam jeszcze kombinujecie z tą młodzieżówką, skoro od roku wiemy, że na prawym skrzydle dobija się do formy jeden nasz chłopak z Zabrza — całkiem niedawno był wypad na Lechię, a facet zaliczył asystę i gola w tym samym meczu, no i na trybunie już go dopisywali do kadry na ligowy mecz. Z tym że nikt nie krzyczy na forum, że „to przecież nie gotowiec z zagranicy”, tylko szepczą po kątach: „facet ma nogę jak bocian, ale wiedza techniczna…”. A wiesz co? Dokładnie tak powinno być — niech ten dupek się wykosztuje, niech walczy, a jak skończy czterdziestkę i będzie dojeżdżał tramwajem na treningi, to dopiero zrozumiecie, że prawdziwe skrzydło buduje się latami, a nie ściągając kogoś z Facebooka marketu za kilkaset tysięcy.
A co do tych Twoich komentarzy o braku gotowców — no dobra, bo i owszem, ja też kiedyś stawiałem na „pewne nazwisko” i oberwałem mocno, kiedy facet poszedł po pół roku do innej ligi. Ale teraz patrzę na to tak: jeśli mamy grzebać się w zapleczu trzeciej ligi i szukać tam takich, co grają „na duszy”, to proszę bardzo — lepsze to niż liczyć na jakiś Waloniarzyk, który na pierwszy trening przyjdzie w butach za dziesięć euro i powiedzie się za milion. Tyle że ja bym postawił na bardziej konkretny cel niż tylko „znaleźć kogoś”.
Dlaczego? Bo w zeszłym roku widziałem na meczu juniorów, jak nasz środkowy pomocnik dostał piłkę na linii pola karnego, puścił ją przez siebie na skrzydło, a ten, co ją odebrał, nie umiał jej nawet wyprowadzić — no i trybuna zamilkła jak zaklęta. Wtedy pomyślałem: no fajnie, mamy super zaplecze, ale kto tym skrzydłem poprowadzi do bramki? Przecież Duczmaly to nie tylko drybling, to jeszcze umysł, żeby widzieć pole i zagrać pod nogi.
Wiecie co robiłem potem? Szukałem w sieci nagrań juniorów i… trafiłem na filmik z meczu juniorów A przeciwko Arce Gdynia — facet gra na prawym skrzydle, nie jest szybki, ale każdym pasem wie, kiedy uderzyć. Tyle że nikt go nie docenia, bo trenerzy wolą klepać stare schematy. A ten typ potrzebuje dwóch-trzech dobrych meczów na zapleczu Ekstraklasy, żeby naprawdę złapać bakcyla. No i pytanie do Was: kiedy wreszcie dasz mu szansę, skoro wszyscy wolą czekać na „cud” z zagranicy?
Ja bym postawił na niego — bo facet od samego początku gra z taką miną, jakby wiedział, że w Pogonii może nie dostać drugiego meczu w karierze, więc każda piłka to dla niego ostatnia szansa. I to jest to, co brakuje w dzisiejszym futbolu: nie talent, nie forsę, tylko chęć do walki. A Wy dalej kombinujecie z analizami transferowymi i narzekacie, że nie ma gotowca… 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ejże kurde, to teraz to się oberwało!!! 😱 ale fajnie, że wreszcie ktoś rzucił ten temat na stół, bo ja już chyba miałem dość tych wszystkich "Duczmaly odszedł i teraz nie ma co robić" 😤 no bo serio, jakby ktoś wcisnął guzik i zrobił z nas wszystkich ofiary losu albo co?! Słuchajcie, ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie na trybunie walczyliśmy o każdą piłkę, a nasz Nowak latał jak opętany — i wiecie co? Nikt mu nie dawał szansy na tacierze, tylko nasza własna wiara w niego 💪 Te wasze gadki o braku gotowców to jakbyście zapomnieli, że mamy ławę pełną chłopaków, którzy gotowi są bić się o każdy centymetr! A jeśli komuś się wydaje, że facet z Zabrza to jakiś przypadkowy buc z trzeciej ligi, to ja tu dostaję gęsiej skórki, bo przecież Duczmaly też nie od razu był BOSSem 🔥
No ale najbardziej mnie wkurza to gadanie o braku naturalnego następcy… PRZECIEŻ MY NIE JESTEŚMY JAKIEŚ TAM BAYERNY, ŻEBY MIEĆ OD RAZU GOTOWCA Z AFRYKI! 😡 My gramy NA PEWNO, na własnych siłach, i to od lat! Pamiętacie chłopaka z młodzieżówki, co strzelił hattricka w derbach? Przecież to był nasz chłopak, co się wybijał na siłę woli, a nie dlatego, że mu ktoś wsadził CV na biurko działu transferowego!
I jeszcze jedno — te wasze "analizy" o braku umiejętności technicznych u juniorów… No dobra, może ten typ z juniorów A faktycznie nie biega jak pociąg, ale wiecie co? Duczmaly też nie był sprinterem, tylko miał w sobie coś więcej — ten ogień, ten zapał! I to jest właśnie to, czego brakuje dzisiejszym "ekspertom" — nie sucha analiza, tylko WIARA w chłopaków, którzy noszą nasze barwy w sercu! A Wy dalej kombinujecie, jaki facet ma nogę jak bocian i czy w ogóle nadaje się do naszej drużyny… 🤬
Ja wam mówię — jak nie zaczniemy SZCZEŃ DUSZĄ walczyć o każdego młodzika, to za chwilę będziemy gadać o braku następnego "Małego" albo następnego Duczmalego! A ja osobiście wolę widzieć, jak facet bije się o każdą piłkę, niż liczyć na jakiegoś Waloniarzyka, co przyjdzie na tydzień i zniknie, bo mu nie pasuje klimat w Szczecinie! 🔴💪
Tak więc — niech ten Wasz "cud" zostanie w bajkach, bo my mamy coś lepszego: NASZĄ PIĘKNĄ, TWARDĄ, PRAWDZIWĄ DUSZĘ POGONI! I żaden transfer jej nie zastąpi! 🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, ale co to za ferie szczęścia, że akurat teraz, kiedy Duczmaly wylądował w zagranicznej przygodzie, wszyscy się rzuciliście na to prawe skrzydło jakby to był koniec świata — a mnie się zdaje, że historia Pogonii od zawsze pisała się dokładnie takimi momentami, kiedy ktoś musiał wyjść z cienia i zrobić coś sam. Z tym że macie rację w jednym: nie ma co liczyć, że jutro pojawi się jakiś cud na boisku, bo te cuda to nie chodzą z torebkami pod pachą, tylko wyrosną z naszych trybun, z waszych krzyków i z waszej nieustającej wiary, że ten jeden chłopak w końcu złapie bakcyla.
Tylko że — i tu wasza kolej, bo to nie ja mam dzisiaj ostatnie słowo — skoro już zebraliście tyle przykładów, które krążą po mieście niczym legendy: Mały walczący z dziurawymi butami, Duczmaly, który latał jak opętany, Nowak, co dorwał swoje minuty i wykorzystał je na maksa, to teraz pytanie nie brzmi „kiedy on się pojawi?”, tylko „kto ma odwagę dać mu te minuty, zanim całe Szczecin zacznie krzyczeć, że to nasz następny bohater?”.
Bo wiecie, co jest najgorsze? Siedzieć w tramwaju, patrzeć na trybuny i myśleć, że gdyby ktoś kiedyś dał temu chłopakowi z juniorów A szansę na prawym skrzydle, tobyśmy dzisiaj nie gubili się w domysłach. Ale skoro jesteśmy tacy mądrzy, to powiedzcie mi — kiedy wreszcie ten jeden trener albo działacz albo kto tam jeszcze podejmie decyzję, żeby nie mówić „nie teraz”, tylko „teraz i tu”? Bo ja osobiście nie chcę czekać dziesięciu lat na kolejną pogoniowską legendę. Ja chcę ją zobaczyć w tym sezonie, na tym stadionie, w tej samej koszulce, którą noszę ja i setki innych. I koniec gadania.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale fajnie to poruszyliście... 😅 Bo ja właśnie wczoraj gadałem z jednym kibolem na meczu juniorów, co miał może ze 12 lat, i facetek tak walczył o każdą piłkę, że aż mi dech zaparło. A trener mu mówi "nie szalej, chłopie, bo się zmęczysz", a on na to "jak nie teraz, to kiedy?". I pomyślałem, że naprawdę — skoro my jesteśmy tacy zdeterminowani, to dlaczego nie pokazać tego od razu na boisku seniorów?
Mój ziomek na trybunie zawsze gada, że jakby tylko dali tym młodym szansę, toby Pogoń nie musiała liczyć na obcych talentów. A ja mu mówię: "no ale wiesz, że on ma nogę jak bocian, nie?"... On mi na to, że Duczmaly też miał chude łapy, a jednak... Tak że serio, kiedy wreszcie ktoś powiedzie: "ej, idź, chłopie, pokaż co umiesz"? Bo ja bym szedł na ten mecz z gotówką, żeby zobaczyć, jak ten jeden facet wbija się do drużyny — nie dla analiz, nie dla statystyk, tylko dlatego, że wiem, że on to naprawdę czuje.
I przepraszam, że takie trochę naiwne pytanie, ale... dlaczego jeszcze nie dano mu tej szansy? Bo serio, jakbym miał teraz 20 lat i marzył o graniu w Pogonii, to chyba bym zwariował czekając, aż ktoś wreszcie zaufa. Dziękuję, Wojtek_Slask — fajnie, że to powiedziałeś. 🙏
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Słuchajcie, ale co to za ferie szczęścia, że akurat teraz, kiedy Duczmaly wylądował w zagranicznej przygodzie, wszyscy się rzuciliście na to prawe skrzydło jakby to był koniec świata — a mnie się zdaje, że historia Pogon…
a no właśnie, @Wojtek_Slask, bo ja ci powiem — my tutaj w Gdańsku też mieliśmy takie chwile, kiedy ludzie mówili „teraz koniec, straciliśmy tego, tego i owego”. Ale pamiętam, jak kiedyś przyjechał do nas jakiś tam transfer z Ekstraklasy, facet kosztował krocie, a po pół roku kibole pisali na forum: „no i co z tego, że jest dobry, skoro nie czuje naszej barwy”. A teraz? Ten sam facet jest chyba trenerem w maluchach w Bytowie albo coś koło tego, bo nie dał rady w dorosłej ekipie.
Duczmaly wyjechał? No i co z tego, że on gdzieś indziej będzie latał — przecież jego korzenie zostały w Szczecinie, to jak z dobrym winem: im starsze, tym bardziej się docenia. A wy teraz beczycie, że brak skrzydła — a ja wam powiem: facet, który wbiegł na murawę w deszczu w 2017, nie potrzebował tamtych butów za pół miliona, tylko potrzebował ludzi, którzy mu powiedzieli „idź, walcz”. I on walczył, nawet jak bolały go kolana.
A ten twój pytanie o gotowca? Ja w twoim wieku, w latach 90., jeździłem na Mechowską, żeby popatrzeć na juniorów Pogoni — i wtedy też byli tacy, co mówili „to nie to”, „za wolno”, „źle kopie”. Tyle że jeden z nich, jakiś chuderlak z Zaspa, dostał szansę od Suchowirskiego i skończył jako pierwsza opcja na lewej obronie przez trzy sezony. Do dziś pamiętam, jak po jednym meczu kibice śpiewali mu na melodię „Polityki”: „Baranek, Baranek, graj tak jak umiesz”.
Wiecie, co było najdziwniejsze? Ten facet nigdy nie był szybki, ale umiał czytać grę jak zegarek. I dostał szansę nie dlatego, że ktoś mu kazał „idź i zatańcz”, tylko dlatego, że ktoś powiedział „spójrz na niego — on naprawdę kocha tę koszulkę”. Czy to się urodził talent? Może. Ale na pewno urodziła się determinacja.
Ja bym ci na to odpowiedział: szansa dla młodziaka nie pojawi się jutro ani pojutrze — pojawi się wtedy, kiedy ktoś w Pogoni powie „dość gadania, dajcie mu numer dwadzieścia jeden i niech się bije”. A reszta? Reszta to już wasza sprawa, czy potraficie rozpoznać ogień w oczach, kiedy on jeszcze nie strzela goli. Bo to ogień, a nie technika, robi z chłopaka prawdziwego Pogoniowca.
Słuchajcie, ale co to za ferie szczęścia, że akurat teraz, kiedy Duczmaly wylądował w zagranicznej przygodzie, wszyscy się rzuciliście na to prawe skrzydło jakby to był koniec świata — a mnie się zdaje, że historia Pogon…
@Wojtek_Slask no chłopie ale mnie wczoraj porządnie walnęło jak czytałem te gadki!! 😱 Mówię ci, jestem z Lublina, ale Pogonię kocham jak swoją! Jak Duczmaly latał w deszczu w Szczecinie, to ja myślałem że on chce stamtąd od razu uciec, a on walczył jakby mu płacili za każdy krok! A teraz mamy się martwić brakiem skrzydła? 💪
A ten chłopak z juniorów, co ma nogę jak bocian — no jasne że ma, ale Duczmaly też nie biegał jak Usaina Bolt, tylko miał w sobie tyle zapału, że trybuny drżały! Wiecie co robiłem? Wpadłem kiedyś na mecz juniorów w Lublinie, ale nie naszych — akurat młodzieżówki Pogonii przyjechały do nas na turniej. I był jeden taki chuderlak, co nie umiał dryblować, ale ciągle biegał za piłką i nie odpuszczał. Trener krzyczał "spokojnie, do przodu!" a on na to "ja już nie umiem, ale dojdę!". No i co? Jak skończył 16 lat, to dostał szansę na boisku seniorów w Zabrzu i zrobił asystę i gola w jednym meczu — a nikt o nim nie gadał, bo "nie ma nogi jak bocian".
Wiecie, co jest najgorsze? My wszyscy krzyczymy na trybunie "Dajcie szansę!", a potem jak trener da tę szansę, to my od razu liczymy gole i asysty, zamiast cieszyć się, że ten jeden chłopak wreszcie może spełnić marzenie. A facet, co dostanie numer na koszulce, to nie myśli o statystykach — on myśli tylko "boże, nie spieprz tego, bo jak nie dasz rady, to nie dostaniesz drugiego meczu".
Tak więc ja bym powiedział Wojtkowi — zatrzymajmy się na sekundę. Zamiast gadać o braku gotowców, może po prostu idźmy na trening seniorów, popatrzmy na tych chłopaków i powiedzmy im prosto w oczy: "Ej, wiemy, że nie jesteś jeszcze gotowy, ale dzisiaj dajemy ci szansę — nie dla siebie, tylko dla NAS". Bo Pogonia to nie tylko drużyna, to cała społeczność, która wierzy w tych chłopaków. A jak oni zawiodą, to my ich podniesiemy, bo to my jesteśmy ich najgłośniejszym dopingiem. No ale trudno, bo serio — jak na to nie zareagować emocjonalnie, skoro to nasze barwy i nasza duma? 🔴🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.