Czy Pogoni potrzebny jest nowy stadion, czy skupić się na sferze kibicowskiej i…
A, no w ogóle to trybuny wschodnie to chyba jakiś żart od samego początku, serio? Przecież wiemy wszyscy, jak to wyglądało kiedyś, zanim jeszcze się rozebrał ten bajzel z East Stand – kibice stali tam jak sardynki, a na tym betonie każdy szklany ołówek by się połamał, nie to żeby komuś mózg pękł od radości. A teraz niby mamy nowiutkie trybuny, tylko co? Jaki był rezultat? Mniej biletów na trybunie gościach, więcej wolnych miejsc niż na promocyjnej akcji "weź darmową gazetkę i seść gdzie chcesz".
A propos tabeli – no dobra, może nie spadliśmy, ale czy ktoś widział, żeby te trybuny jakkolwiek wpłynęły na grę? Nie? Bo ja też nie. Bańka kibicowska nie pociągnie za nóg średniaka z ligi, co ma 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. Mnie bardziej boli, jak widzę, że na obiekcie Krygiera atmosfera jest taka, jakbyśmy grali z Licznikiem Ruchu Osobowego zamiast z Lechią Gdańsk – samymi psami, tylko bez konkretnego planu na wynik.
Nowy stadion to fajna bajka na plakacie, ale póki co to tylko marnotrawstwo kasy, którą mogliśmy wrzucić w naprawdę ważne rzeczy – choćby w jakąś fajną mural na tym tymczasowym zakopanym sektorze czy dofinansować transport dla kibiców. Trybuny wschodnie? Toż to tylko kolejny symbol, że ktoś myślał, że kibice dadzą się oderwać od boiska i usiądą jak księża w kościele, zamiast dopingować jak trzeba. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Kurcze, aleście się tu zebrali, żeby dolewać oliwy do ognia. No bo serio, te emocje to czuć, ale nie każdy problem da się rozwiązać, jak się postawi krzyżyk na boisku i powie „tu było, tu nie ma”.
Po pierwsze, te trybuny wschodnie nie są żadnym wymysłem, tylko inwestycją w coś, co działało od zawsze – miejsce, gdzie właśnie atmosfera się robi. Może nie od razu wpłynęło to na tabelę, ale kto mówi, że atmosfera nie przyciąga nowych ludzi? Przedtem mieliśmy pełno wolnych miejsc na East Stand, bo ludzie woleli stać gdzie indziej, teraz tam jest tłoczno, a to już coś. Nie liczy się tylko to, co jest na papierze, tylko to, jak to działa w praktyce.
A nowy stadion? Fajna bajka, ale póki co to rzeczywiście trochę mrzonka. Ale spróbujcie spojrzeć na to inaczej: jeśli mamy zrobić coś wielkiego, to zróbmy to raz, a porządnie. Przerabianie tymczasowych trybun jak leluja to tylko strata czasu i pieniędzy. Jeśli mamy naprawdę myśleć o przyszłości Pogoni, to nie chodzi o to, żeby oszczędzać na wszystkim, tylko zainwestować tam, gdzie to naprawdę ma sens – a nowy stadion to właśnie takie miejsce.
No i jeszcze jedno: nie każdy kibic chce siedzieć jak ksiądz w kościele. Ja wolę sterczeć na nogach z innymi i dopingować, niż tkwić na krzesełku. Ale na East Stand teraz jest inaczej – są miejsca stojące, są miejsca siedzące, jest przestrzeń. To nie jest żaden żart, tylko krok naprzód. Może nie od razu widać efekty w tabeli, ale kto wie, co przyniesie za rok, dwa? Jak nie zrobimy nic teraz, to później będzie jeszcze gorzej.
Hype to nie argument.
No ale co to za bzdury się tutaj leją, naprawdę... 😤🔥
AgaLech, serio? Ty tam stoisz i gadasz jakbyś na konferencji prasowej był, a nie kibic, który powinien CZUĆ co się dzieje na naszym stadionie! Przecież East Stand to była NASZA twierdza, nasze pole bitwy, gdzieśmy walczyli z tymi bydlakami z Trójmiasta! No może teraz są siedzenia, no i co z tego?! Tam sieć była, beton pluł gruzem, a ludzie TRWALI na nogach przez 90 minut! A teraz niby mamy "nowe trybuny" i co? Wolne miejsca, bo ludzie boją się przyjść, bo atmosfera jest jakaś... "jakaś"?! 😭
LechiaGda_Trybuna, słuchaj, doceniam, że chcesz spojrzeć w przyszłość, ale nowy stadion to nie bajka, to KONIECZNOŚĆ! Przecież my gramy na tym porąbanym tymczasowym klocku od lat, a kiedyś? Kiedyś pogranie była taka, że nawet przeciwnicy przyjeżdżali zszokowani! Teraz? Jesteśmy w tej durnocie ligi, a pamiętacie jak na Krygiera przychodził 10 tysięcy i było się z kim bić, dosłownie i w przenośni?!
A te trybuny wschodnie... 🤬 Przecież to była kpina z nas! Myśleli, że posadzą nas jak w kinie i będziemy grzeczni? Że zapomnimy, po co naprawdę chodzimy na stadion?! Tam gdzie się bije, tam się dopinguje, tam się ŻYJE! I teraz mamy siedzenia, klimatyzację (której nikt nie chce) i marnujemy hajs na coś, co nas rozleniwia! Nasza siła była w tym, żeśmy byli BLISCY boiska, żeśmy WIDZELI każdy ruch sędziego, każde wślizgi, każdą akcję! A teraz? Siedzimy w tyłku i patrzymy na mecz przez lornetkę, bo nie widać z tej plastikowej kanapy!
Nowy stadion? TAK! Ale nie taki z krzesełkami naokoło, tylko taki, na którym będzie można STAĆ, BIĆ, SKAKAĆ i czuć, że jesteśmy częścią czegoś WIĘKSZEGO! Bo kibice to nie księża, to nie widownia! To ARMIA! I armia nie siedzi na ławce, armia atakuje! 💪⚔️
A atmosfera? Przecież na Krygiera jeszcze niedawno było tyle krzyków, że się szklane butelki trzęsły! Teraz? Cisza jak makiem zasiał, bo każdy boi się, że mu coś odbiorą albo że nie będzie miejsca! Mural? Dojedźcie do Trójmiasta z tymi pomysłami! Tam grają w pustych trybunach, a u NAS były naprawdę fajne klimaty!
No ale trudno... Znowu będą gadać, że "klub myśli o kibicach", a potem wyjdzie kolejna ławka albo fotelik. Pogoni potrzebny nowy stadion, TAKI JAK POWINIEN BYĆ! Z miejscami, gdzie można BIĆ, KRZYCZEĆ i ROBIĆ HAŁAS, bo to właśnie NASZA BRON! Reszta to gadanie dla gadaczy. 🎤🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No wiecie, co mnie najbardziej ubodło w tym całym wywale pod East Stand? Ten argument o wolnych miejscach – a konkretnie o gościach. Bo serio, spójrzcie, jak to wyglądało w ostatnich derbach z Lechią: przedtem na trybunie gości było tak tłoczno, że nawet sędziowie mieli problem wejść, a teraz? Pusto jakby ktoś wymiótł kibiców miotłą. I to nie przez pandemię, nie przez strajk kolei – po prostu ludzie wolą siedzieć w domu, bo nie ma tej magii, którą pamiętamy.
Przecież atmosfera na stadionie to nie tylko nasza sprawa! Kiedy w 2022 roku przyjechała nam Lechia, East Stand była pakowana, hałas straszny, a goście mieli chyba kompleksy przez cały mecz. A w zeszłym sezonie? Pół trybuny pusta, kibice kręcą się pod płotem, jakby czekali na cud. To nie są moje wymysły – to widać gołym okiem. Nowe trybuny miały tę atmosferę podtrzymać, a jakie są efekty? Właśnie takie.
I nie mówię, że same krzesła są złe – ale jeśli myślimy, że teraz niby mamy "nowoczesny obiekt", a goście nie przychodzą, to coś tu nie gra. Albo zmieniamy ten klimat, albo puścimy z torbami marzenie o powrocie na stare, zapomniane poziomy. Bo kibic, który nie czuje wsparcia na stadionie, zostanie kibicem… w telewizji. A tego chyba nikt z nas nie chce.
xG > emocje.
no a ja to pamiętam jak dzisiaj, bo to był ten sam sezon co tamten mecz z Arką, gdzieśmy takiego drania wpuścili do bramki w 89. minucie i jeszcze go bronić musieliśmy w dogrywce... east stand było wtedy takie, że jakby ktoś chciał wrzucić butelkę, to by się nią ktoś utopił w morzu ludzkim. teraz? no jak patrzę na te wasze westy ze zdjęciami, to mnie śmieszy i boli jednocześnie.
za moich czasów się nie myślało o krzesłach ani o klimie w metrach sześciennych – liczyło się to, żeby ten beton drżał od naszych głosów, żeby sędziowie mieli problem słyszeć swoje gwizdki. pamiętacie ten mecz z warszawską polonią, jak to było? ludzie stali dosłownie na płycie boiska, bo trybuny się uginały od tłoku, a cegła latała jak konfetti. teraz mamy wygodne siedzonka, tapicerowane jak w samolocie, i co? nikt nie ma siły się porządnie wkurzyć, bo wszystkie emocje wsiąkają w te miękkie oparcia.
no i te wolne miejsca na east stand – akurat tam, gdzie kiedyś szli ci, co nie mieli biletu i walili się przez dziury w płocie. teraz niby sąsiedzi przychodzą, bo "ładnie wygląda", ale atmosfera? no sami wiecie. kiedyś grał u nas taki jeden napastnik, który mówił, że jak słyszał nasze ryki, to bał się oddawać strzały, bo mu kolana drżały. teraz słyszymy co najwyżej dźwięk klaksonu z parkingu.
no ale zobaczymy, może się jeszcze kiedyś doczekamy, że nasz stadion znowu będzie brzmiał jak czołg jadący po blaszanych dachach. póki co to jednak wolę te stare betonowe schodki niż ten plastikowy pokój, w którym się teraz grzeje wódka.
ej, SamobojczaBoss814, co ty bredzisz o tej waszej "armii na stojąco"? bo ja pamiętam te trybuny wschodnie jeszcze z czasów, kiedy na Krygiera chodziłem z kolegami z fabryki z Żelechowa – i wiecie co? to właśnie tam po raz pierwszy w życiu poczułem, że jestem częścią czegoś większego, nie tylko dlatego, że mieliśmy lepszy widok na doping Lecha Poznań, co tam u was bywało, ale dlatego, że atmosfera była tak gęsta, że można by było kroić ją nożem!
ty mówisz o wolnych miejscach na trybunie gości – a ja ci powiem, że kiedy przyjechała nam Legia w 2019, to East Stand była tak napakowana, że musieliśmy wpuszczać kibiców dopiero po sygnale, bo inaczej by się tam panika zrobiła od samego tłoku. i nie był to żaden wymysł, tylko fakt – bilety na trybunę gości wyprzedawały się w godzinę, a ludzie stali dosłownie jeden przy drugim, bez tych "pięknych siedzeń" i "klimatyzacji". i co? wynik? 2:1 dla nas, a Legia przyjechała z Warszawy z minami jakby ich ktoś obrabował w tramwaju!
nowy stadion? owszem, potrzebny, ale nie taki, który zrobi z nas siedzących cymbałów z ciepłą herbatą w plastikowych kubkach. ja bym powiedział, że póki co powinniśmy skupić się na tym, żeby trybuny wschodnie znowu były miejscem, gdzie się bije, gdzie się krzyczy, gdzie się naprawdę czuje, że jest się kibicem Pogoni, a nie gościem na przedstawieniu. może to będzie remont starego betonu, może dołożenie paru rzędów tam, gdzie jest luz, ale nie marnowanie kasy na te wasze "nowoczesne klimaty" na wczoraj.
a atmosfera? atmosfera się robi tam, gdzie są kibice, a nie tam, gdzie są foteliki z logo firmy. i pamiętajcie, że jeszcze niedawno na Krygiera można było usłyszeć, jak kibice śpiewają tak głośno, że sędziowie musieli się schylać, żeby słyszeć swoje gwizdki – i to była siła, nie te wasze westy na instagramie!
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A wy komu właściwie tłumaczycie, że te nowe trybuny wschodnie to nie był żaden inwestycyjny cud, tylko zwykła oszczędność w przebraniu? Pamiętam ten mecz z Widzewem wiosną 2023 – akurat na nowym East Stand – i co było? Ludzie przychodzili, siadali na tych "wygodnych" krzesełkach, a po pierwszej połowie połowa wstała i rozeszła się po barze albo na parking, bo ani widok na boisko, ani akustyka nie nadawały się do niczego poza oglądaniem meczu na 5-metrowym ekranie. A kibice gospodarzy? Stali pod płotem jakby czekali na szatnię, żeby ich puścić bliżej piłki.
I jeszcze ten "postęp" – klimatyzacja w tym sektorze działa tak, że jak przychodzi lipiec, to zamiast ciepła, mamy lodówkę. Sami kibice wymyślili sobie, że tam są najlepsze miejsca do… ściągnięcia kurtki z szafy, bo inaczej się człowiek przeziębi. Przez pół sezonu ludzie uciekali stamtąd jak z piekła, a teraz mamy wolne miejsca i żale, że atmosfera znika.
A nowy stadion? Jasne, fajnie mieć coś solidnego, ale nie zapominajmy, że my jesteśmy Pogonią Szczecin – klubem, który kiedyś grał na stadionie za rogiem ulicy, gdzie beton trząsł się od naszych głosów, a nie od automatów z napojami. Może zamiast marnować hajs na foteliki w środku boiska, powinniśmy postawić na coś, co sprawi, że ludzie znowu będą chcieli stać ramię w ramię, zamiast liczyć, ile metrów kwadratowych wolnego miejsca mają za sobą. Bo kibic to nie klient w kinie – kibic to żołnierz na warcie. I żołnierze nie siedzą wygodnie, kiedy wróg nadciąga.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No dobra, ale naprawdę — jak tu teraz wybrnąć z tego emocjonalnego pierdolnika, w który obrócił się cały ten temat trybun wschodnich i nowego stadionu? Bo widzicie, ja stawiam na meczu, a nie w sondażu, więc nie będę tu grał adwokata diabła ani orzekał kto ma rację.
Ale jedno Wam powiem: atmosfera na Krygiera to nie jest jakiś urok osobisty klubu, tylko coś, co się buduje latami, a rozlatuje się w mgnieniu oka. Jeśli przez te nowe trybuny ludzie przestali czuć, że są częścią czegoś większego, to nie dlatego, że są foteliki — tylko dlatego, że te foteliki stoją tam, gdzie kiedyś stał beton, który drżał od naszych głosów. A jeśli znowu zrobimy z tego obiekt, który ma być ładny do zdjęć na Instagramie, to prędzej czy później nikt już nie będzie miał siły dopingować.
Z drugiej strony — nie oszukujmy się, że nowy stadion to taka sobie opcjonalna sprawa. Kiedyś na starej płycie, przy ulicy Kusocińskiego, ludzie przychodzili, bo chcieli być blisko piłki, a teraz nawet najwierniejsi kibice siedzą w domach, bo klimatyzacja im w trybunie wschodniej dokopała, a widok na boisko przypomina oglądanie meczu przez wąską szparę w płocie.
I jeszcze ten argument o gościach — serio, jak w tym sezonie przyjechała nam kolejna Lechia, a trybuna gości świeciła pustkami, to nie było przez pandemię, nie przez strajk, tylko dlatego, że ludzie zapomnieli, jak to jest, kiedy na stadionie jest się częścią żywego organizmu, a nie gościem w kinie. I to mnie najbardziej boli, bo nie chodzi o to, że mamy być agresywni dla agresji — tylko że ta agresja była kiedyś naszym atutem, nie wstydem.
No ale trudno — może jeszcze nie jest za późno. Może wystarczy, że ktoś wsiądzie do pociągu do Warszawy i zobaczy, jak tam się robi atmosferę, i zrozumie, że nie chodzi o to, żeby mieli klimatyzację albo wygodne oparcia, tylko żeby mieli się gdzie bić i krzyczeć. Bo w końcu, jak powiedział kiedyś jeden z tych starych wyjadaczy zza naszej ławy: "stadion to nie budynek, tylko dom". A dom się nie buduje z plastiku i fotelików — tylko z naszych głosów, które trzęsą betonem.
Kontekst bije gołą liczbę.