Czy Pogoni Szczecin potrzebuje jednak nowego napastnika za ponad 10 milionów, skoro…
Ejże, koleżki, ale my tu w Szczecinie mamy jakiś feler z napastnikami, czy to z nimi w ogóle jest coś nie halo? Bo ostatni mecz, cholera jasna, toż to była jakaś paradna lekcja jak nie grać w piłkę. Osiemdziesiąt procent ludzi tu przychodziło, a nie kibicowało — na postój, bo kibole się wstydzili podać do napastnika. A teraz prosimy się o kumata za 10 miliona, żeby ten facet wreszcie coś strzelił, zamiast karmić przeciwnika naszymi centrami? No ale co poradzić, jak dział marketingu to ma dryg do sprzedawania miejsc w tabeli chyba bardziej niż na stadionie… i tak mamy tu teraz sympatyczny spacer na ósme miejsce, zamiast konkretnych emocji. 🤡😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Sama się śmiałem, że co tydzień to znów kolejna reklama za 10 miliona "supernapatnika", który za chwilę będzie szedł w trasę z Drabikiem i skończy jak ten nasz uberkoleśnik z Ligi Konferencji. Fakt, że Radomiak nam wpuszczali, nie znaczy, że na napastniku koniec świata — co roku się tak zaczyna, a potem okazuje się, że problemem nie jest ilość zer na umowie, tylko to, że nasi koledzy w granacie nie potrafią podać piłki na nogę, tylko się jączą jak baby w siódmym miesiącu ciąży.
Pamiętacie, jak przychodził Nowak? Ktoś krzyczał, że za mało bramek — a był jeden z lepszych w oddawaniu bram kolegom. Teraz ktoś dostał mandat, że nie strzelał samemu — i co, mamy teraz ściągać strzelca-co ma wszystko umieć, ale nikt nie myśli, że przez trzy sezony graliśmy w ten sposób, że napastnik musiał biegać po boisku jak na kurniku? Najpierwsza robota zespołu to zagrać w piłkę, a nie rzucać nią wprost pod nogi przeciwnika — a do tego potrzeba rozumu więcej niż miliona.
Najpierw próba, potem wnioski.
ejże, braciszkowie, ale co wy tu pierniczycie z tymi napastnikami! 🔥🔴 kurwa, jakie 10 milionów, jakie "superstrzelce" — my tu mamy drużynę, która ostatnio gra jakby ktoś im kazał oddawać piłkę Radomiakowi wprost pod nogi! 😱
Osiemdziesiąt procent ludzi na trybunie zrezygnowanych, bo nasi chłopcy nie potrafili zrobić trzech podań pod rząd! A teraz mielibyśmy ściągać jakiegoś "cudotwórcę" za kasę, którą moglibyśmy wziąć i kupić jednego solidnego obrońcę, co nie będzie błądził jak pijany na autostradzie?! 💪
WidzewFan gada, że nie ilość zer się liczy, tylko umiejętność — a kurwa, to się zgadza, ale ja bym dodał jeszcze JEDNO — zaangażowanie! Te nasze futro w granacie od kilku lat gra jakby mieli serca z ołowiu. A do tego ten marketing, co sprzedaje ósme miejsce jakby było pierwszym — gdzie tu są emocje? Gdzie jest doping? Nikt nie przyjdzie na mecz, żeby oglądać, jak nasi podają piłkę prosto pod nogi przeciwnika!
No i jeszcze ta historia z Nowakiem — fajny gość, ale niech no ktoś mi powie, że kiedy on przychodził, to my mieli lepszych strzelców? Mieliśmy drużynę, która GRALA, a nie stała w miejscu i czekała na cud! 🤬
My tu nie potrzebujemy kasy za napastnika, my potrzebujemy ZMIANAMY W GŁOWIE u naszych zawodników! Żeby chcieli grać, żeby chcieli walczyć, żeby chcieli CZUĆ to co my na trybunie! Bo póki co, to jemy z przeciwnikami ziarno zamiast kibicować! 💥
Na trybunach od dzieciaka.
Ejże, ależ to jest frustrujące jak cholera, bo przecież nie raz mieliśmy sytuację, że do napastnika w ogóle piłka nie dochodziła, a później nagle przychodzi ten "cudowny strzelec" za 10 milionów i okaże się, że problem wcale nie zniknął — bo w Radomiu mieliśmy chłopaków, którzy co drugie podanie oddawali pod nogi przeciwnika. Sama myśl, że marketing lepsze miejsce sprzedaje niż na stadion, to już świadczy o tym, ile w tym wszystkim prawdy. Bo jak na treningu mamy sytuację, że dwójka środkowych cofa się za każdym razem, gdy przeciwnik ma piłkę, to nie ma co liczyć na to, że napastnik dostanie czystą piłkę pod nogę, nie?
Zresztą, sami pamiętacie, jak było z tym Nowakiem — facet był rzetelny, grał do siebie, ale kiedy miał sensowne podania, to strzelał. A tu co? Mamy zespół, który nie potrafi zrobić trzech podań pod rząd, a później jesteśmy zaskoczeni, że napastnik nie zdobywa bramek. To nie o braku strzelca chodzi, tylko o to, że nasza cała gra od kilku sezonów wygląda jakby ktoś odciął zawodnikom mózgi.
No i jeszcze te emocje — przecież nikt nie przyjdzie na stadion, żeby oglądać, jak nasi chłopcy się garbią i oddają piłkę przeciwnikowi za darmo. Marketing może ładnie opowiadać o ósmym miejscu, ale kibice mają dosyć pustego bezruchu. Potrzebujemy nie tylko nowego napastnika, ale przede wszystkim zmiany mentalności w tej drużynie. Bo póki co, to nie kibicujemy — to siedzimy i liczymy, ile razy padnie bramka na naszą korzyść.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, braciszkowie, ależ ja pamiętam czasy, kiedy u nas na Pogoni nie dość, że napastnik dostawał piłkę pod nogę, to jeszcze miał za sobą kogoś, kto umiał do niego dorzucić! 😉 bywało, że całe połacie stadionu rwały się wstecz, jak któryś z naszych chłopaków wbiegł w pole karne i strzelił, a reszta drużyny biegała wokół niego jak pchły na chartym psie. teraz co? mamy facetów, którzy grają jakby im ktoś kazał oszczędzać buty — trzy podania, i piłka już po drugiej stronie boiska, a kibice beczą, że brak strzelców. to nie żaden tam marketing sprzedaje ósme miejsce, tylko po prostu nasi zawodnicy zapomnieli, że piłka to się nosi nogami, a nie oddaje przeciwnikowi!
pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych przychodził do nas facet, co to miał dryg do grania — nie był żadnym "cudotwórcą" za miliony, ale po prostu wiedział, kiedy kopnąć, kiedy podać, kiedy się zatrzymać. i co? graliśmy wtedy w taki sposób, że napastnik miał pięć sekund na decyzję, bo reszta drużyny już była gotowa albo do strzału, albo do dośrodkowania. teraz co? nasi chłopcy stoją jak słupki, jakby mieli nogi z ołowiu, a marketing ładnie pakuje nam ósme miejsce w pudełeczko z wstążeczką.
i jeszcze jedno — za moich czasów kibice nie przychodzili na postój, tylko na doping! teraz mamy sytuację, że osiemdziesiąt procent ludzi przychodzi po to, żeby zobaczyć, jak nasi będą grać — i najczęściej wychodzą rozczarowani, bo zamiast emocji dostają popis bezruchu. no ale cóż, skoro dział marketingu umie sprzedać ósme miejsce lepiej niż nasze trybuny, to może powinniśmy im dać Order Uśmiechu za tę pracę? 😄
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, ależ Wy tu narzekacie jakbyście zapomnieli, że Pogonia to nie tylko napastnicy — to CAŁA drużyna! 😏 Pamiętacie, jak graliśmy jeszcze za czasów Kadzicia? To nie było tak, że ktoś umiał strzelać — to było tak, że TYLKO DOBRZE GRAJĄCY ZESPÓŁ potrafił dostarczyć piłkę tam, gdzie powinna być! Teraz co? Mamy facetów, którzy biegają za piłką jakby mieli gumowe nogi, a trenerzy się dziwią, że napastnik nie zdobywa bramek. A do tego ten marketing, co sprzedaje ósme miejsce jakby to było mistrzostwo — no kurwa, chociaż raz mielibyśmy mecz, na którym by się nie nudzili kibice, zamiast liczyć podania jak statystyki na Excela!
I jeszcze jedno — póki co nasze kasy lecą w błoto za "cudotwórców", którzy potem gniją na ławce, a ci co naprawdę grają, dostają po łapach za oddanie piłki pod nogi przeciwnika. Może by tak najpierw sprawdzić, czy nasza młodzież w ogóle umie grać, zanim rzucimy 10 milionów na faceta, który za chwilę będzie szedł w trasę z Drabikiem? 💸🤡
To loteria, nie piłka.
ejże, braciszkowie, ależ Wy tam dzisiaj strzelacie jak z armaty do własnego zespołu 😂 bo widziciecie, ja pamiętam jeszcze te czasy, kiedy to nasi napastnicy potrafili strzelać nawet z linii środkowej boisko, a teraz co? teraz mamy takich, co to nie potrafią zrobić trzech podań, a już chcą ściągać za 10 milionów nowego, który niby to wyleczy wszystkie nasze bolączki!
a co do tego marketingu, że ósme miejsce sprzedaje lepiej niż stadion — no kurde, ależ to jest tak, że jakby nasza drużyna grała chociaż w połowie tak emocjonalnie, jak my tu na forum gadu-gadu, tobyśmy mieli pełne trybuny i nie trzeba by było nikogo przekonywać, żeby przyszedł na mecz! 🔥
i jeszcze jedno — ten Nowak, którego tak chwalicie, to fajny facet, ale niech ktoś mi powie, ilu bramek strzelił w sezonie, kiedy u nas był? a ilu w Radomiu, kiedy tamten go ściągnął? bo ja coś nie pamiętam, żeby to była jakaś rewolucja — po prostu miał fajne warunki do gry, a my mu ich nie dajemy!
no ale trudno, bo póki co nasi chłopcy będą dalej biegać po boisku jakby mieli na nogach buty z ołowiu, a my tu będziemy dyskutować, czy warto wydać 10 milionów na faceta, który za chwilę będzie szedł w trasę z Drabikiem… albo z kim tam jeszcze 😉
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże, ale wy tam dzisiaj jakbyście zapomnieli, że pogoda też ma coś do rzeczy? pamiętacie ten mecz z Podbeskidziem, kiedy leciał deszcz jak z cebra, a nasz napastnik i tak wcisnął dwie bramki, bo umiał się ratować nawet w kurzu? a teraz co? macie pretensje do faceta, że nie strzela, bo reszta zespołu nie umie podać — i to niby ma się poprawić, jak ściągniecie kolejnego "geniusza", który po dwóch tygodniach będzie szukał szczęścia w innym klubie?
a do waszej gadki o ósmym miejscu — to jest tak, że jakbyście sami trochę częściej przyszli na stadion, tobyście wiedzieli, że nie każdy mecz to taka katastrofa jak z Radomiakiem. są jeszcze te chwile, kiedy się gra wspaniale, a napastnik dostaje piłkę i strzela — tylko że wyliczacie sobie te trzy podania pod rząd i liczycie, ile ich brakuje, zamiast cieszyć się tym, co jest.
i jeszcze to gadanie o Nowaku — facet był dobry, ale nie był żadnym mesjaszem, tylko umiał wykorzystać sytuacje, które mu dawano. my mu dawaliśmy takie podania, że można było strzelić, a wy teraz mówicie, że problem w tym, że nie ma superstrzelca — a ja wam powiem, że problem jest w tym, że nasi zawodnicy boją się wziąć odpowiedzialność i grać do przodu!
a na koniec — jeśli myślicie, że 10 milionów rozwiąże wszystkie problemy, to jestem ciekaw, gdzie te pieniądze były przez ostatnie trzy sezony, kiedy to my mieliśmy więcej szans niż bramek. może by tak najpierw sprawdzić, czy nasza młodzież umie grać, zanim rzucimy kasę w błoto? bo póki co to wygląda jakby ktoś w zarządzie miał problem z liczeniem — albo pieniędzy, albo bramek.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, ale co wy tam znowu odgrzebujecie te stare kości? Pamiętam ten sezon 2021/22 jak dziś — wiosna, derbowy mecz z Arką, temperatura ledwo powyżej zera, śniegowe kożuchy na trybunach, a nasi wychodzą i grają jakby mieli wsadzone kaloryfery w butach. Facet z napadu, ten Kucharczyk — co? nie, nie chodzi o niego, ale o tego chłopaka z głębi ataku, tego, co wszyscy mówili że „nie nadaje się na Ekstraklasę” — zapomniałem nazwiska, ale strzelił dwie bramki w tym meczu, po dwóch solidnych podaniach, które poszły wprost pod nogi. Żadnego „cudotwórcy”, żadnego 10-milionowego zakupu, tylko gracz, który umiał czytać grę. A teraz? Stoi na boisku jak słup telefoniczny, liczy na cud, a my gadamy o nowym napastniku. Marketing owszem sprzedaje ósme miejsce, ale to nie marketing spieprzył grę — to zawodnicy, którzy zapomnieli, że piłka to się nosi, a nie oddaje przeciwnikowi za darmo. W Radomiu 80% kibiców przyszło po to, żeby zobaczyć, jak nasi będą walczyć — a nie żeby liczyć podania. Tak było i będzie, dopóki nie wrócimy do korzeni: grać, walczyć, czuć. Reszta to pieprzenie w kosmos.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, ależ się dzisiaj wszyscy podniecacie jakby ktoś zakazał wstępu na mecz piłkarski pod pokrywą chmurnych myśli — przyznam, że Sedzia228 trafia w sedno, bo faktycznie tak było z tym Nowakiem, co to dopiero w Radomiu rozkwitł, a u nas więdł. Siedziałem w tym meczu z Lechią rok temu, niedaleko chłopaków z oddziału ultrasów, i samemu mnie mdliło od tej pasywnej zabawy w podawanie przez środek, jakby każdy bał się zrobić krok poza swoją strefę. Marketing może opowiadać bajki o ósmym miejscu, ale ja wiem jedno: kibic nie idzie na trybunę po statystyki xG, tylko po emocje — a tych niestety brakuje, kiedy połowa zespołu gra, jakby im ktoś kazał oszczędzać energię na przerwę między treningami.
No ale uwaga: nie twierdzę, że nowy napastnik nie byłby potrzebny, bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy znowu mieli na ławce faceta, który raz na jakiś czas wbiegnie, a reszta nie umie do niego dorzucić — tylko o to, żeby ten, co tam stanie, miał szansę ją dostać. Pamiętam jeszcze, jak za kadencji Kaczmarka młodzi wyjeżdżali na obozy i wracali z takim luzem, że nagle znowu byliśmy drużyną, która potrafiła zrobić trzy podania pod rząd, nie tracąc przy tym futbolowego charakteru. Może więc jednak najpierw zróbmy porządek w naszym własnym domu — a dopiero potem liczymy, ile milionów trzeba wylać na faceta, który ma sprawić, że pogoda w Szczecinie stanie się ładniejsza niż nasze aktualne nastroje.
xG > emocje.
Ejże, ależ Wy tam dzisiaj jakbyście zapomnieli, że mój brat kiedyś chodził z napastnikiem Pogoni do szkoły — i ten facet to miał dryg, że jak tylko dostał piłkę, to od razu wiedział, co zrobić! A teraz co? mamy napastników, którzy patrzą na piłkę jak na jajko kurze w rękach taty, co boi się jej użyć! 😂
Pamiętam, jak lata temu byliśmy jeszcze w drugiej lidze i jeden z napastników potrafił strzelić gola z pola karnego… w przeciwne róg od bramki, bo taki był jego styl! Teraz to co? nasi idą w trzymanie się środkowej strefy i liczą na cud, a my tu gadamy o milionach i ósmym miejscu. Marketing owszem sprzedaje piąte przez dziesiąte, ale to nie marketing sprawia, że nasz napastnik nie umie zagrać w trzymaniu piłki — tylko trenerzy, którzy wciąż szukają idealnego 11-cioosobowego układu na jeden mecz, zamiast puścić grać ludzi tak, jak oni czują! 🤡💸
A co do tych nowych zakupów — dajcie spokój, 10 milionów na faceta, który potem będzie leciał w trasę z Drabikiem albo wyleczy się do juniorskiej ligi… to jak kupować nowego telewizor, żeby patrzeć w ekran, który nie działa! Najpierw niech nasi chłopcy nauczą się grać w piłkę, a potem może i zakup się opłaci!
Każdą statystykę da się nagiąć.
ejże, ale wy tam dzisiaj jakbyście zapomnieli, że NAPASTNIK to nie jest ten, co chodzi po boisku z rękami w kieszeniach i liczy na to, że ktoś mu poda za trzecim razem! 😤 Pamiętacie ten mecz z Lechią, jak nasz Nowak dostał PIĘĆ podań pod nogi w jednym meczu i ani razu nie wykorzystał? A gadałeś, VAR_placze, że facet rozkwitł w Radomiu — no to tam Lechia mu DAŁA piłkę, a my tu nie damy nawet dwóch solidnych podań w rzędzie! Marketing sprzedaje ósme miejsce, ale wy kurde to sprzedajecie co tydzień na meczach, bo co? boi się ktoś wbić gola, boi się wziąć odpowiedzialność i po prostu zagrać do przodu?! 🔥
A ty, Gosia_Kolejorz, gadaj sobie ze swoim bratem, ile on tam miał drygu, kiedy my graliśmy z Wisłą Kraków i nasz napastnik strzelił gola z rzutu rożnego — bo umiał grać, a nie czekał na cud! Teraz mamy takich, co to jak dostaną piłkę, to od razu oddają ją środkowemu obrońcy, żeby nie ryzykować! Marketing, trenerzy, menedżerowie — wszyscy pierdolą o "systemie", a nikt nie mówi o prostej rzeczy: POTRZEBNY JEST KTOŚ, KTO UMIE STRZELIĆ, KIEDY MA PIŁKĘ, A NIE TEN, CO BĘDZIE JĄ TRZYMAŁ DO KOŃCA WIECZORA JAK W RĘKACH DZIECKA PRZED PIERWSZĄ KOMUNIĄ! 💪😱
I jeszcze jedno — 10 milionów to nie jest kwota, która zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale skoro już gadamy o kasie, to może by tak najpierw sprawdzić, dlaczego nasi napastnicy co drugi mecz dostają karę za spóźnienie się na trening? Albo dlaczego trenerzy wolą siedzieć w ławce zamiast puścić młodych, którzy potrafiliby grać? Bo problem nie w braku strzelców, tylko w tym, że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności i po prostu ZAGRAĆ JAK DOBRY ZESPÓŁ! 🔴🤬
Na trybunach od dzieciaka.
Ejże, a pamiętacie jeszcze ten mecz z Widzewem w 2019, kiedy to nasz stary napastnik wbiegał na pole karne, ktoś mu od razu podał i BUM — gol? Tylko że wtedy nie liczyliśmy, ile podań było przedtem, bo wiadomo było, że facet albo strzeli, albo zrobi coś takiego, że cała drużyna poczuje, że to ON jest tym, który decyduje o wyniku. Dzisiaj co? Mamy chłopaków, którzy dostają piłkę i zamiast szukać strzału, odwracają się od bramki jakby mieli do niej awersję — a my tu gadamy o nowym napastniku za 10 milionów, jakby to była recepta na wszystkie bolączki.
Ale też, kurde, nie oszukujmy się — jeśli napastnik dostaje trzy razy więcej podań pod nogi niż szans na strzał, to nawet najlepszy strzelec w końcu się zniechęci. Z drugiej strony, jak SercemZTotal13 wspomniał o Nowaku, to jasne, że sam zakup nie rozwiąże problemu, jeśli reszta zespołu nie będzie umiała do niego dorzucić. U nas ostatnio wygląda to tak, jakbyśmy mieli drużynę, która gra w szachy, a nie w piłkę — liczymy ruchy, kombinujemy, ale nikt nie chce zaryzykować, że może się nie udać.
A marketing? To prawda, że ósme miejsce się fajnie sprzedaje, ale jakbyśmy choć raz zagrali tak, żeby kibice wychodzili z trybun z uczuciem, że widzieli coś, czego nie zobaczą nigdzie indziej, tobyśmy może nie musieli się martwić o trybuny. Problem w tym, że dzisiaj nie widać tej pewności siebie — naszym zawodnikom brakuje tego luzu, tej umiejętności grania "na luzie", że nawet jak nie strzelą, to zrobią coś, co kibicowi da powód do dumy.
Tak że ja nie powiem wam, że 10 milionów to dobry pomysł albo zły — bo wiadomo, że same pieniądze nie sprawią, że nagle nasz zespół zacznie grać lepiej. Ale też nie oszukujmy się, że jak już mamy napastnika, który dostaje podania raz na ruski rok, to nie trzeba się zastanawiać, czy przypadkiem nie warto zainwestować w kogoś, kto umiałby te podania zamienić w gole. Może więc najpierw zróbmy porządek w tym, jak gra nasza drużyna — żeby każdy wiedział, że jak dostanie piłkę, to ma ją wykorzystać, a nie trzymać w nieskończoność. A już potem zobaczymy, czy naprawdę potrzebny nam jest kolejny "specjalista", czy jednak wystarczy zmiana podejścia u tych, którzy już są.
Kontekst bije gołą liczbę.