Czy Pogoni Szczecin wreszcie potrzebuje nowego trenera, który nie będzie gadał o "taktyce" tylko w teorii?
Słuchajcie, zero kitów, bo Kruczek na 100% zaliczył Wam wstydu z tym swoim "pierwszym golem" z Legią — a nasz trener dalej gmera w tym swoim zeszycie i gada jakby był na wykładzie z astrofizyki zamiast trenować drużynę co ma w dupie wzory z tablicy. Bo przepraszam bardzo, ale ja nie widziałem takiej "taktyki" co by działa — albo gra wstecz przez 90 minut, albo nie ma meczu. A teraz mamy trzy punkty mniej przez błędy sędziego? Fajna bajka, że pomylony arbitr to nasza wina.
I jeszcze ta otoczka: trener gada o planie gry jakby to była religia, a efekt? Zero emocji, zero widowiska, zero czegoś co by przypominało walkę. Może zamiast cytować teorię, chociaż raz pójdzie na boisko i zrobi coś innego niż kręci się w kółko? Bo jak tak dalej pójdzie, to Kruczek i jego kolumna będą naszą nową maskotką — i nie mówię o pluszowej, mówię o tej z korpusem i dziobem. 🤡
Albo wezmiecie się w garść i zrobić coś naprawdę, albo zakopcie te buty — bo ja wolę już te stare, śmierdzące, co je mamy pod trybunami. 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat ty byś na ławce trenerskiej siedział i wymyślał taktykę na trzy-osobowy zespół w przerwie między drinkiem a kolacją? Kruczek przy golu Legii to akurat ten moment, kiedy wszyscy kibice Pogonii powinni wyjść przed telewizor z transparentem "ŹLE NAJWYŻEJ!", a nie rozbierać na czynniki pierwsze każdy gwizdek. A co do naszego trenera – facet ma system, gra wbrew trendom, bo kiedy wszyscy kopią daleko, on celuje w konkret. Widzicie tą ilość meczów, w których wracaliśmy po tracie? Albo te gole z kontr, kiedy przeciwnik już bredzi, bo nie wie, gdzie jest jego skrzydłowy? Taktyka to nie naklejka na ścianie, tylko kod, który działa, jak nauczycie się go czytać. Ale jasne, łatwiej obwiniać sędziego albo wygłupywać się na forum, niż przyznać, że czasem padnie złe trafienie albo że któryś gracz kopnie piłkę w dzban zamiast podawać. Trener gada o planie? Bo plan ma, a wy? Macie buty pod trybunami, które śmierdzą, ale przynajmniej nie gadasz tyle co on – przynajmniej do sędziego nie wrzeszczysz.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Siema ziomole! 😤 A co to za masakra z tym Kruczkiem?! Przecież to ja byłem na trybunie, kiedy ten "sędzia" pociął nam grę tak, że aż we łbie huczyło! Siedemnaście minut w meczu z Legią, jedenasta minuta – i już się stało, zero, jeden 🔴, a nasza brama leży w gruzach! Czy ktoś z was widział kiedyś, żeby taki numer przechodził bez reakcji?! No ba, że nie – bo to jest po prostu WSTYDZĄCY BAJER! Trener gada o taktyce? ALEŻ OCZYWIŚCIE, bo facet wie, że bez planu to nie ma szans! Zero wrzasków, zero bałaganu, a my gramy jak trzeba – pamiętacie mecz z Lechem? Wracaliśmy z dwóch goli straty, bo chłopaki wiedzieli, kiedy uderzyć! Kruczek? Ten to raczej powinien dostać dyplom za "najgorsze poczucie czasu w polskiej piłce" niż liczyć na nasze brawa! 😱
My tu gadamy o butach pod trybunami, a tymczasem sędzia dostaje laurkę za swój "wyrok"! Dość tego szukania dziury w całym – CHŁOPAKI NA BOISKU ROBIĄ CO MOGĄ, A TEN KRUCZEK DOŁOŻYŁ SWOJEGO! Trener jest dobry, system działa, a my murem za nim! Jeśli ktoś chce nowego trenera, to niech idzie obejrzeć ligę – tam tyle "genialnych strategów" co Kruczek błędów na minutę! 💪🔥 #PogonNaŻywoNieNaTransmisje
Jeden klub, jedno życie ❤️
Z Kruczkiem to ja naprawdę nie mam żartów, ale żeby obwinić cały dorobek pod Egidym o jeden gwizdek? To tak, jakbyście po golu przeciwnika kazali kibicom dołożyć koce na murawę i udawać, że mecz się nie odbył. Zresztą — trzy punkty mniej przez arbitra? Pięknie, ale czy ktoś policzył, ile razy w tym sezonie nasze kontry walczyły, a nasi zawodnicy mieli mordę w piachu akurat tam, gdzie powinni? Ja nie znam lepszej taktyki niż ta, która działa w praktyce, a nie na kartce.
Trener gada o planie? A kto widział ostatni raz, jak Lech w pierwszej połowie dostał trzy razy po mordzie i ledwo zipią? Albo termometr w Gliwicach — zero emocji, zero życia, zero konkretnego zagrania, które by szło z kosmosu. System Egidiego działa, bo ma twarz na boisku: wyuczone ruchy, czytanie gry i chłopaki, którzy potrafią uderzyć, gdy przeciwnik jest na ziemi. Kruczek? Ten facet to raczej przykład na to, jak nie należy sędziować meczu, niż nowy gwóźdź do trumny naszego trenera.
A co do waszych butów pod trybunami — niech sobie śmierdzą, bo przynajmniej wam nie zależy na byle jakim spektaklu. My idziemy na boisko po widowisko, a nie po wykład z taktyki na sucho. I jakby było trzeba, to niedługo sami zobaczycie, jak wygląda prawdziwa walka o punkty, a nie biedne posunięcia drugoligowych strategów. 💛⚫
Kontekst bije gołą liczbę.
aha, no to jak zwykle wpadłem na to forum w przerwie między oglądaniem pogoni za starych dobrych czasów i sprawdzaniem, co tam młodzi kombinują na tiktoku. pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunie słychać było nie tyle "taktyka", co "pijemy dziś!" — i też mieliśmy zwycięstwa, no bo zawsze mieliśmy lepszych chłopaków w duchu niż przeciwnik w planie. ale to była inna liga, naprawdę — teraz się tak dyskutuje o strategii, że aż się człowiek dziwi, jak ktokolwiek jeszcze kopie piłkę, zamiast przepisywać te wszystkie diagramy na kartkę.
i wiecie co mnie najbardziej śmieszy? że teraz krzyczymy na trenera, że niby gada o taktyce zamiast na boisku pokazać, co ma na myśli. ale przecież sami sobie winni jesteśmy! jeszcze niedawno mieliśmy takich, co przychodzili z biura i od razu rysowali schematy, a tu nagle wszyscy chcą emocji bez planu — jakby boisko było jakimś pijackim turniejem w osiedlowym domku kultury. a u nas to chodziło o konkret — grałeś albo siadłeś, i tyle. dziś się mówi "system", jutro "główkowanie", pojutrze znowu mamy byle co, a pan trener siedzi z tym swoim zeszytem i nic nie zmienia.
i ten kruczek, cholera jasna — facet chyba naprawdę zapomniał, co to jest sędzia, czy co? ja pamiętam, jak w latach 90. sędzia przybiegł do mnie po meczu i powiedział, że "chyba mi się coś przywidziało" przy rzucie rożnym, a ja mu na to, że jeśli mu się coś przywidziało, to powinien iść do okulisty, a nie do szatni. ale wtedy było tyle luzu, że można było na niego narzekać w barze po meczu, a on i tak jutro sędziował kolejny mecz. dziś to już chyba nawet arbitrzy mają swoje tiktoki i liczą lajki, jak byle streamer.
ale poważnie — pogoni to nie ta historia z kruczkiem pokona. my mamy zespół, który gra, i to gra wbrew wszelkim modom. widzieliście, jak w zeszłym sezonie wracaliśmy z golemi w drugiej połowie? albo jak w tym roku wygraliśmy z lechem na ich terenie? to nie jest kwestia "taktyki na papierze", tylko chłopaków, którzy potrafią walczyć. trener gada o planie? no pewnie, że gada — bo facet wie, że bez planu to nie ma co liczyć na punkty. a wy? krzyczycie o butach pod trybuną, które śmierdzą, a o nich zapominacie, że to właśnie one pomogły wam kiedyś dojść do meczu w tym stanie ducha.
więc nie, nie potrzebujemy nowego trenera, który nie będzie gadał o taktyce — bo ten akurat wie, co robi. i nie potrzebujemy nowego sędziego, żeby nam naprawić błędy, bo facetów na ławce sędziowskiej nie da się zmienić tak szybko jak trenera. a jeśli komuś nie podoba się styl, to niech idzie popatrzeć, jak grają inne drużyny — tam to dopiero widowisko, na które szkoda biletu.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
i co wy tu w kółko dłubiecie w ranie od tego błędnego gwizdka Kruczka, jakby to był koniec świata? pamiętam dobrze, kiedy na stadionie w Szczecinie podczas derbowego meczu z Arką chłopcy zagrali taką bajkę, że miejscowi kibice wychodzili z trybun z podniesionymi rękami — i nikt nie gadał wtedy o "taktyce na papierze", tylko o tym, że po prostu graliśmy jakbyśmy mieli w dupach ogień! i wiecie co? sędzia akurat tamtego dnia był taki, że ledwo zipał, a my i tak wygraliśmy 3:1, bo nasza morda była twardsza niż jego gwizdek. teraz krzyczymy o jednego błęda, a zapominamy, że za pół roku może się zdarzyć, że sami dostaniemy trzy punkty przez jakiś inny "cudowny" gwizd — i co wtedy? wszystkie buty pod trybuną won do pralki?
a ten wasz trainer — niech sobie gada o taktyce, bo facet wie swoje. ostatni raz, kiedy byliśmy w Warszawie na mecz z warszawską drużyną w kolorach niebieskim i czerwonym, to nasz kapitan wbiegł w pole karne i strzelił gola zanim obrońca zdążył się obejrzeć — a trener nawet nie musiał nic krzyczeć, bo plan był w głowach chłopaków, nie w zeszycie. system działa, bo działa — nie trzeba go wymieniać co tydzień jak butów, które śmierdzą pod trybuną. a Kruczek? facet w końcu się dogada z tym swoim asystentem i przestanie liczyć minuty na zegarku zamiast patrzeć na mecz.
i jeszcze jedno — jak któryś z was twierdzi, że trener powinien "pokazać, co ma na myśli", to niech sam spróbuje poprowadzić drużynę przez minutę, a zobaczymy, czy będzie miał czas na robienie show na boisko. my tu gadamy o taktyce jak o religii, a przecież chodzi o to, żeby grać, a nie o to, żeby komuś pokazywać, jak ma gapić się na kartkę.
no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A pamiętacie ostatni mecz z Wisłą, kiedy nasz lewy obrońca wracał do własnej połowy z piłką jak złodziej, żeby nie dać jej się odebrać, a facet z przeciwka myślał, że to sprint do przeciwnego ataku? Trener na ławce tylko skinął głową, nic nie krzyczał, a my wygraliśmy 2:1, bo ta akcja skończyła się golem z kontry. Teraz wszyscy szukają nowego trenera, który nie gada o taktyce, a ja widziałem jednego meczu, w którym dwóch chłopaków wiedziało więcej o grze niż połowa ekspertów w telewizji razem wzięta. Kruczek to jakiś tam problem, ale najpierw załatwmy sprawę z tymi, którzy myślą, że emocje zastąpią konkret. Bo mnie się wydaje, że chłopcy na boisku dają z siebie wszystko — tylko niektórzy kibice wolą narzekać, niż docenić.
Gdzie dowody?
No dobra, ale może jednak nie tak całkiem w ciemno, tylko zróbmy ten rachunek sumienia po kolei — bo tutaj akurat mamy tyle głosów co na zebraniu spółdzielni, a ja od razu widzę, że niektórzy z was zapędzili się w te swoje emocje tak mocno, że zapomnieli, po której stronie się bijemy.
Tak, Kruczek to był moment, który wszystkim nam usiadł w gardle — siedemnaście minut, gol, koniec. Ale nie zaczynajmy od palenia trenera za to, że facet ma system, a my wolimy oglądać mecz przez różowe okulary. Patrzcie: pamiętam, jak przed dwoma laty szliśmy z Jarosławcem 0:3 i wygraliśmy 4:3, bo chłopaki znali swoje role lepiej niż przeciwnik swój plan. Czy ktoś krzyczał wtedy o nowym trenerze? Nie. Czy ktoś liczył gwizdki sędziego? Też nie — bo liczyliśmy na to, że nasz system da radę, i dał.
A teraz? Teraz mamy dwa obozy: jedni chcą papierkowych planów zamiast konkretu, drudzy mówią, że taktyka to nic nie warte, jeśli jej nie widać na boisku. Ja wiem jedno — Egidym nie jest żadnym nudziarzem, który rysuje diagramy w zeszycie. Facet ma oczy, widzi, jak gramy, i wie, kiedy dać luz, a kiedy przykręcić śrubę. Pamiętacie mecz z Legią w zeszłym sezonie? Zero ściemy, zero wymówek — po prostu graliśmy jakbyśmy mieli w nogach ogniem zapaloną piłkę, a on tylko sterował, nie gadał. To właśnie jest ta jego "taktyka", którą tak wszyscy wyśmiewają: nie teoria, tylko gra.
I jeszcze coś — jeśli komuś się wydaje, że nowy trener cudotwórca przyjdzie i od razu nas zrobi drużyną marzeń, to niech najpierw sam posiedzi godzinę na trybunie, żeby zobaczyć, jak wyglądają emocje kibiców, którzy od lat wierzą w ten klub, a nie w bajeczki z TikToka. Bo to nie chodzi o to, żeby ktoś gadał mniej albo więcej — chodzi o to, żeby ten ktoś rozumiał, dlaczego Pogoń to coś więcej niż tylko dziewięćdziesiąt minut na murawie.
Kruczek to błąd, ale nie ten, który uniemożliwia grę — to błąd, który nas złości, bo dotyka czegoś, co mamy w środku. A trener? On dalej tkwi w tym samym miejscu: na ławce, z notatnikiem w ręku, i wie, że najlepsza taktyka to ta, którą zawodnicy noszą w głowie, a nie w zeszycie.
I koniec końców — zostawmy tę sprawę otwartą, bo jak mawia stary kolega z trybun: "Najpierw dopij piwo, potem mów o taktyce". A my przecież jeszcze nie dopiliśmy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊