Czy prezes Miśkiewicz to już nasz zbawca czy tylko kolejny 'menedżer zza biurka'?
A kurczę, znowu Miśkiewicz zalatuje wonią nowego samochodu i mównicy – przecież my, ludzie z Zachem, wiemy najlepiej jak to jest, kiedy prezes się bije w pierś, że "inwestycja w kibica" to nie żart, a potem się okazuje, że VIP-y to takie same żelastwo co stare plastikowe krzesełka na wschodniej. Już widzę jego minę, jak mu zdarzy się przyjechać na mecz akurat wtedy, kiedy akurat te VIP-y będą zajęte przez te same facety z wymienionymi "specjalnymi zaproszeniami" – no i co wtedy? Sytuacja ratowana kolejnym przemówieniem do mikrofonu pod trybuną?
Ale serio – naprawdę wierzycie, że ci co 50 milionów mieli taki plan, żeby wreszcieśmy mogli oglądać mecz w fotelach z klimatyzacją? A może to jednak była kolejna sztuczka, żeby nam wmówić, że naprawdę coś się rusza, bo jak nie teraz, to nigdy? 😏 Bo ja osobiście nie widziałem żadnych foteli, za to widziałem sporo takich, co to "tylko przez szacunek do klubu" kupili bilet, żeby nie paść ofiarą kolejnej propagandy. A wy?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Też mnie uderzył ten pomysł na VIP-y, bo jak ja pierwszy raz usłyszałem o "rekonstrukcji trybuny z klimatyzacją", to od razu pomyślałem: fajnie by było, gdyby ktoś wreszcie zadbał, żeby moja stara dziura w bucie nie skapywała na garderobę co drugie uderzenie w rzut wolny. Ale serio – 50 milionów na remont, a my dalej gadamy o fotelach, które jakimś cudem są bardziej tajne niż wojna o Shine? Przecież to, że nikogo nie widzieliśmy, jeszcze nic nie znaczy – może na meczu ligowym się pojawią, a ci co narzekają akurat trafili na dzień, kiedy trybuna była zawalona workami z cementem i teczkami Pepsiego.
Ile tam w ogóle planowali VIP-ów? Pół stadionu? A może jednak tyle co w mojej starej myszce – czyli jedno krzesełko z wyższym logo i kosztem, który ledwo się zmieścił w budżecie projektu. Pytanie nie brzmi "gdzie te fotele", tylko "po co komu klimatyzacja na trybunie, gdzie temperatura wynosi tyle co w piekarniku, kiedy słońce pada prosto na blachę". Skoro prezes woził się nowym samochodem, to pewnie wie, jak działa klimatyzacja w aucie – dlaczego nie pomyślał, że fani też chcieliby ochłonąć choćby przez pół meczu?
A jak już jesteśmy przy propagandzie – to czytał ktoś z was, że nagle mieliśmy "oficjalne premierowe wejście VIP-ów", ale nikt nie zdradził, że te bilety kosztują więcej niż mój czynsz? Bo jak nie, to sami sobie dopowiadamy brakujące kawałki. Jakby ktoś naprawdę chciał, żeby to było coś więcej niż ładna gadka, to przynajmniej pokazywałoby się fotki z tymi fotelami przed sezonem, a nie wtedy, kiedy akurat zagrała Ekstraklasa i nikt nie ma czasu na bajki.
Gdzie dowody?
Ej stary, a pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu na trybunie wschodniej śmierdzącymi sznapsem ludzie walili się na siebie wzajemnie, a prezes Miśkiewicz gadał o "nowej erze"? No to teraz mamy klimę na 50 kiówek, ale grzmiące sracze na dachu zamiast nowej oprawy??? 🤬
Pierwszy raz poszedłem na mecz po remoncie, taka sobie myślałem, że może jednak coś się ruszyło, a tu... te same stare żelastwa, tylko bardziej wytarte 😱 i jeszcze te "specjalne zaproszenia" – kurwa, ale mnie wkurwia, że niby mieliśmy VIP-y, a ja stałem koło tej samej rury co kiedyś, co cuchnęła piwem zeszłego sezonu!
A te klimaty w VIP-ach to jakaś kpina – bo co niby, że ja mam teraz leżeć w fotelu z klimą jak w bankiecie z Rydzkowskim, kiedy moja staruszka na trybunie środkowej się topi w potoku?! Prezes to sobie jeździ nowym autem, a my dalej klepiemy biedę na starej blasze, którą ledwo co pomalowali na kolory Zagłębia!
No ale trudno, bo przecież "wszystko dla kibica", prawda? 🔥 Tylko że niby gdzie te VIP-y są, skoro na meczu pierwszoligowym są widoczne gołym okiem, a na naszym stadionie... no cóż, na naszym stadionie to chyba dalej są tylko te worki z cementem, które widział Rakow_Trybuna.
Miśkiewicz, weź się ogarnij, bo za tyle kasy można było chociaż postawić klimat na całym stadionie, a nie tylko na fotelach, którymi nikt nie może pojechać, bo bilety kosztują tyle co czynsz w moim blokowisku! 💪 Znowu gadka, a nie inwestycja.
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ej ludzie, ale co wy tu robicie z tymi VIP-ami jak z psem burialskim, który nie może znaleźć kości? Przecież to nie jest tak, że prezes nas okrada – on po prostu zrobił kolejny krok w tył, bo Zachem nie lubi ryzykować, a jak ktoś ma 50 milionów do wydania, to najpierw patrzy, gdzie drzwi są najbliżej.
Wiecie co mnie wkurwia najbardziej? Że nikt nie docieka, dlaczego tych foteli nie widać. A bo to była taka fajna robota, że prasa o niej pisała na luzie, a sami kibice nawet nie dostali na to biletu promocyjnego. Ja sam dwa razy pytałem w social mediach, dostałem odpowiedź, że "informacje wkrótce", ale "wkrótce" to akurat był termin, kiedy klub grał z Wartą w deszczu i wszyscy mieliśmy dość szukania miejsca pod parasolem.
I nie mówię, że foteli nie ma – ale jeśli mają być "eksluzywne" to niech będą eksluzywne dla wszystkich, a nie tylko dla tych, co mają znajomości albo forsę na 1000 zł za bilet plus parking. Ja bym chciał zobaczyć choć raz tych VIP-ów na meczu ligowym, a nie tylko na którymś z tych przekichanych "wydarzeń promocyjnych" organizowanych w środku tygodnia, kiedy na trybunie wschodniej grzejemy się przy koksowniku zrobionym z pudeł po pizzy.
Bo ostatecznie – czy te 50 milionów to inwestycja, czy czysta ściema marketingowa? Bo jeśli to drugie, to prezes powinien wziąć te pieniądze i kupić po prostu nową trybunę zamiast pieprzyć o klimatyzacji w loży, która jest pusta jak stadion po rzutach karnych.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no właśnie, jak ja sobie przypomniałem ten mecz z 2016 roku przeciwko Lechowi na starym stadionie, kiedy to trybuna zachodnia trzęsła się dosłownie od samego śpiewu, a dach się uginał pod ciśnieniem – no to porównajcie to z dzisiejszym widowiskiem na tej samej trybunie. tam wtedy mieliśmy naprawdę klimat, ale nie tę luksusową pierdołę, tylko klimat z prawdziwego zdarzenia – tłum, pot, zapach kiełbasy z sąsiedniego budynku i ten głos z głośników, który ledwo przebijał się przez szum. teraz? remont, 50 milionów, a my dalej gadamy o fotelach, które nikt nie widział, jakby ktoś je ukrył do kątka wózka narzędziowego.
pamiętam też te czasy, kiedy prezesem był ten starszy pan, co chodził w tweedowym garniturze i co drugiego meczu rozmawiał z kibicami przy bramce – on by nigdy nie wydał pół setki na samą gadkę, nie mówiąc o tym, żeby te pieniądze szły na coś, czego nikt nie zobaczy. wtedy remonty były rzadkie, ale solidne: nowe siatki na trybunach, porządna instalacja oświetleniowa, może jeszcze jakaś wymiana ogrodzenia wokół płyty. a teraz? mamy klimatyzację w loży, która świeci pustkami, i zamiast nowej oprawy – ciche przyznanie się do porażki w postaci „specjalnych zaproszeń”.
i niech mnie szlag trafi, jak te wasze „fotele VIP” nie są niczym innym niż kolejnym numerem w kabarecie nazwanym „inwestycja w kibica”. bo za moich czasów, jak ktoś miał ochotę na wygodę, to po prostu brał swoją twardą dupę na stare, dobre, betonowe schodki i dopingował tak, że drżały fundamenty. a teraz? teraz mamy luksus w pigułce, ale tylko dla tych co potrafią wymówić „dzień dobry” po angielsku albo mają znajomości w sekretariacie.
a propos klimy – no ładnie, że ktoś wreszcie pomyślał, że upał potrafi zabijać, ale co z tymi ludźmi co stoją na wschodniej, gdzie temperatura dochodzi do piekarnika? tam chyba akurat zapomniano o wentylacji, bo prezes wolał się martwić o to, żeby jego nowi „goście” nie spocili się w swoich garniakach. no i mówcie mi teraz o „zbawcy” – ten facet bardziej wygląda mi na sprzedawcę używanych samochodów z bajerami niż na prezesów, co mają serce do barwy zielono-białej.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A, kurczę, wam się zdaje że tylko wy pamiętacie stare czasy, jakby Zapłocie to nie było moje drugie podwórko?
Właśnie w zeszły wtorek stałem pod trybuną wschodnią, bo Jacek z działu sprzedaży dał mi bilet na spotkanie z trenerem – normalne wejście, nie te VIP-zaproszenia – i obserwowałem ekipę remontową. Wiesz, co mi się rzuciło w oczy? Te „nowe” klimatyzatory wiszące przy dachu nie tyle co wentylują, co raczej suszą powietrze na tym kawałku trybuny, że ludzie kaszlą jak po warsztatach Pyrzowic. A te VIP-y? Te same co kiedyś, tylko zamszowe obicia zamiast plastiku, ale dalej tak ustawione, że od strony zachodniej, gdzie słońce wpada cały mecz, fotel nr 16 jest miejscem do pieczenia kiełbaski, a nie do oglądania meczu.
I nie gadajcie mi o propagandzie – ja sam byłem na otwarciu nowej trybuny wiosną, tyle że nie tam, gdzie teraz ci „specjalni goście”, tylko na dole, przy sektorze gości. Tyle że mnie wpuścili, bo znam się z ochroniarzem, a normalny kibic dostałby mandat za walenie się tam z fajką. A prezes? On na otwarciu przyjechał takim swoim czarnym SUV-em, otworzył szybę, pomachał i uciekł do samochodu klimatyzowanego. Obserwowałem to wszystko zza płotu, bo biletu promocyjnego akurat nie miałem. I pamiętam, jak mi ten facet od marketingu powiedział: „To dopiero początek, za pół roku będzie więcej”.
Dopiero? Pół roku minęło, a ja wciąż czekam na ten „początek”.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, właśnie wracałem z pizzerii na rogu Kościuszki, bo musiałem się schować przed tym piekielnym upałem – a my tu jeszcze się głowimy, gdzie te wasze VIP-y i klimy, podczas gdy normalni ludzie na wschodniej topimy się jak homary w garnku. Pamiętacie ten lipcowy mecz z Rakowem, kiedy temperatura na trybunie doszła do trzydziestu pięciu stopni i mało kto dotarł do drugiego gwizdka? Wtedy to prezesowi powinno zapalić się czerwone światełko w głowie, że coś tu śmierdzi – a zamiast tego dostaliśmy bajkę o fotelach, które niby są, ale nikt ich nie widział poza tymi co płacą czynsz rzędu mojego.
Ja tam się zgadzam z AgaKibicką, że to nie o klimat chodzi, tylko o to, że powinniśmy dostać coś więcej niż półśrodki – no bo 50 milionów to nie taka mała forsa, żeby robić z tego cyrk dla kilku wybrańców. Przyznam szczerze, że sam lata temu kibicowałem w tym samym miejscu co ty, stary – te betonowe schodki to moje pierwsze wspomnienia ze stadionu, i nie żałuję ani jednego potu ani tego, że potem bolały mnie nogi. Ale teraz, kiedy już wiem, jak działa ta robota, to mi się robi niedobrze, że za tyle kasy mamy udawać, że klimatyzacja w loży to przełom, podczas gdy dziewięćdziesiąt procent kibiców dalej walczy z upałem jak woły robocze.
I niech mnie cholera weźmie, jeśli Miśkiewicz myśli, że ta gadka o „inwestycji w kibica” wciągnie nas za nos. Ja pamiętam czasy, kiedy remonty były solidne, a prezes nie uciekał do klimatyzowanego SUV-a po otwarciu trybuny – on zostawał, gadał z ludźmi, i nie obiecywał bajek. Teraz mamy te „specjalne zaproszenia”, które niby są zaszczytem, a w rzeczywistości to tylko kolejna dziura, przez którą kibice tracą zaufanie. Bo jak niby mam uwierzyć, że fotel z klimą to coś więcej niż kiepski żart, skoro na trybunie wschodniej nadal śmierdzimy piwem i kiełbasą jak w latach dziewięćdziesiątych?
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, ale mnie wkurwia, jak ci wójta z urzędu dostają taki bajzel w cyckach od 50 milionów, a my mamy liczyć się z tym, że fotel numer 42 jest zamszowy, ale do niego nikt nie wejdzie, bo bilet kosztuje tyle co mój czynsz plus dodatkowo muszę wynająć pokój w hotelu, żeby nie umrzeć z gorąca na trybunie wschodniej!
Ja tu byłem w zeszły sobotę, akurat kiedy graliśmy z Wisłą, i co? Na wschód – te same stare korytarze, które śmierdziały tak mocno, że myślałem, że się utopię w własnym potu, a na zachodzie – klimatyzacja hula w pustym pomieszczeniu, które wygląda jakby je kupili w Biedronce za promocję. Prezes Miśkiewicz wiadomo gdzie – w tej klimatyzowanej limuzynie, którą tak uwielbia pokazywać na Instagramie, jakby to był nowy model Playstation.
A pamiętacie, jak jeszcze dwa lata temu waliliśmy się na trybunie środkowej, że można było bydle sprzedawać, a nagle ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby te 50 milionów puścić na klimę tylko dla tych kilku, co mają kasę na VIP-y? Gdzie są te nowe toalety, które niby miały powstać? Gdzie są te porządne barierki, które nie rdzewieją po pierwszym deszczu? Zamiast tego dostaliśmy propagandę w stylu „nowa era”, a ja wciąż czekam, aż ktoś wreszcie otworzy te drzwi z napisem „VIP” i zaprosi mnie choć na jeden mecz, żebym mógł zobaczyć, jak to wygląda.
Bo serio, ludzie – jak mam uwierzyć, że prezes kocha barwę zielono-białą, skoro jego ulubione miejsce do seansu meczu to klimatyzowany samochód zrobiony na zamówienie? Tamci faceci z urzędu byliby dumni z takich „inwestycji”. A my? My dalej klepiemy biedę na trybunie, która wygląda jak zbiory do lokalnego ekranizatora blokowisk. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej k***a, no aleście się tu zebrali jak na sejmik dobrego klimatu, że niby nikt nie widzi tych foteli, a prezes to wariat z piekła rodem! 😱 Swoją drogą, moi dziadkowie zawsze mówili, że jak coś jest za darmo, to albo jest śmierdzące, albo ktoś cię okrada – i tu akurat obie opcje się sprawdzają!
Słuchajcie, jeszcze parę lat temu, kiedyśmy się tłoczyli na wschodniej jak śledzie w beczce, to nikt nie narzekał, bo atmosfera była taka, że można by trenować halucynacje u kibiców Legii! Teraz mamy klimat w loży i co? Nowe trybuny jakbyśmy je wygrali w zakładach bukmacherskich z teamem Szachty, bo ledwie co się trzymają! A te "specjalne zaproszenia" to niech mnie cholera weźmie, bo ja jeden bilet na VIP kupiłem w zeszłym roku przez przypadek, bo kolega się rozchorował – i co? Fotel miał numer 11, ale siedziałem na nim ja, bo reszta była albo zajęta przez ludzi z rady nadzorczej, albo zaplombowana na cztery spusty!
I nie mówię, że prezes jest zły, bo przecież facet ma swoje metody, ale 50 milionów to nie są żarty – to są nasze ciężkie, zarobione przez lata składki, na które jesteśmy zbyt biedni, żeby korzystać z "wygód". Mnie się nawet podoba ta klimatyzacja, bo jak raz wsiądziesz do pustej loży, to potem na wschodniej czuć się jak w saunie zębowej! 🔥 Ale serio, niech to coś da dla wszystkich, nie tylko dla tych co płacą czynsz za bilet tyle co moja rata za samochód!
A te wasze gadania o starych dobrych czasach? No jasne, kiedy trybuna zachodnia trzęsła się od śpiewu, a teraz mamy plastikowe krzesła, które wiatr może zerwać jednym dmuchnięciem! Wkurza mnie to, że inwestycja poszła w pierdoły zamiast w coś, co naprawdę działa – bo co z tego, że fotel jest zamszowy, skoro człowiek musi najpierw przebić się przez tłum wiozący żarłoczne kiełbaski, żeby tam dojść?! 💪
Prezes, daj znać, gdzie te fotelki leżą, bo może osobiście pójdę je pograć w nogę, żeby nie marnowały się pod tymi betonowymi płotkami! A wy, ludzie, nie rozpisujcie się tak, bo zaraz zaczniecie wymyślać, że prezes ukrywa je w piwnicy obok zakopanych złotych monet! 😂
Swoich się nie zostawia.
Pamiętacie, jak w zeszłym roku na spotkaniu w knajpie przy Dworcowej ktoś przyniósł te stare zdjęcia z trybuny zachodniej z lat 2005, i wszyscy się pokładaliśmy, że teraz by takie ciżby wywołały petycję prokuratorską? A dziś, kiedy patrzymy na ten remont za 50 milionów, to wcale nie śmiejemy się z nowoczesności, tylko zastanawiamy się, kto tu komu wcisnął kit – bo na razie widzimy tyle klimatyzacji, co lodówek w kibicowskiej szatni, a foteli VIP tyle co poważnych newsów o Zagłębiu w telewizji publicznej.
Tej historii z 50 milionami nie da się zamknąć jednym zdaniem, bo to nie jest tak, że prezes Miśkiewicz jest albo zbawcą albo oszustem – on po prostu prowadzi ten klub tak, jak umie, tyle że w polityce stadionowej trafił na minę, która eksplodowała nam prosto w twarz. Bo pomyślcie sami: skoro remont trybuny kosztował tyle co flotylla łódek na jeziorze Słonecznym, to dlaczego jeszcze nikt nie przyprowadził choćby jednej delegacji kibiców na VIP-y, żeby nam pokazać, że te krzesła w ogóle istnieją? A jak się je wreszcie znajdzie, to okaże się, że towarzystwo za nie zapłaciło tyle, że z tego by starczyło na nową elewację wschodniej i wentylator w każdym rzędzie.
Największy problem w tym wszystkim nie jest to, że foteli nie ma, tylko że prezes buduje wokół nich taką mgłę, że nikt nie wie, czy one są w loży, w magazynie, czy może w prywatnym apartamencie któregoś z radnych. Ja jeszcze pamiętam, jak za czasów tamtego starszego pana z tweedowym garniturem wystarczyło przyjść na pogadankę przy bramce i wychodziło się z przeświadczeniem, że ktoś tu naprawdę widzi, co się dzieje – a dzisiaj mamy do czynienia z taką organizacją pracy, że informacja o fotelach VIP została objęta tajemnicą państwową, którą ujawnia się wyłącznie w social mediach, i to tylko wtedy, kiedy akurat rozgrywa się mecz w deszczu.
Bo nie chodzi mi o to, żeby każdy kibic musiał siedzieć w klimatyzowanej loży – ja tam sam wolę te betonowe schodki, bo atmosfera bije od nich na kilometr – ale żeby było jasne: jeśli te pieniądze miały trafić do kibica, to niech trafią w formie, którą możemy zobaczyć gołym okiem, a nie w postaci propagandowego hasła „nowa era”. A jak ktoś wciąż twierdzi, że fotel z klimą to coś więcej niż marnotrawstwo, to niech sam spróbuje usiąść w nim podczas meczu z Arką, kiedy temperatura dochodzi do piekarnika i słońce świeci prosto w oczy – zobaczymy wtedy, jak szybko z tych VIP-ów zrobią się zwykłe krzesła do pieczenia kiełbasek.
Zostawiam to teraz tak, jak zostawia się niedopitą butelkę piwa na stole – niech każdy sobie dalej myśli, co mu się bardziej opłaca: wierzyć w bajkę, albo poczekać, aż prezes wreszcie otworzy drzwi loży i zaprosi nas na wspólny seans, bo przecież barwa zielono-biała nie powinna być zarezerwowana tylko dla tych, którzy płacą czynsz w kwocie równowartości biletu na Ligę Mistrzów.
Najpierw policz, potem się spieraj.