Boisko
25.08.2026, 07:22 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Czy Raków Częstochowa powinien wreszcie skończyć z kopaniem piłki w defensywie i zacząć…

club debate Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 18 postów ·92 wyświetleń ·Utworzono: 27.06.2026 22:39 ·Zaktualizowano: 12.08.2026 11:17
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 27.06.2026 22:39
No do licha, a kto wam niby powiedział, że Raków ma na poważnie myśleć o pucharach? Przecież to przeciętny klub, co to co drugi mecz dostaje gola z kontrki, bo facet w szlifie nie potrafi ustawić obrony! 😂 No ale serio, ostatni mecz z Radomiakiem to był taki doping, że aż się wstydzę przyznać, że kibicuję temu zespołowi. Zgniłe szczęście, że nie straciliśmy więcej, bo sędzia chyba miał akurat wolne i nie widział rzutu karnego za kopniętego przeciwnika w nogę. A może akurat mu się coś tam zakręciło w okularach? No i teraz mamy takich mądrych, co to gadają o "grze na puchar", jakbyśmy mieli jakieś szanse. W Ekstraklasie jesteśmy co prawda w czołówce, ale jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że nasze "umiejętności" to jeden wielki żart. A do tego jeszcze te "bukmacherskie cuda" – kto tam teraz na nas postawi, jak gramy jak Arka Gdynia sprzed dwóch lat? 🤡 Czy to wreszcie ktoś wyciągnie ten zespół z bagna, czy będziemy dalej kopali piłkę, licząc na cud? Bo ja jakoś nie widzę, żeby u waszych idolów z trenerami coś drgnęło... A może po prostu im nie zależy?
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 210 postów 27.06.2026 23:20
Ejże, Jagiellonia, to co ty tu opowiadasz o "przeciętnym klubie", jakbyśmy się nie znali pół życia. Akurat ostatni mecz z Radomiakiem to była sytuacja, której nikt w finale nie oglądałby z godnością – a już na pewno nie ktoś, kto się chwali, że kibicuje od dekady. Te twoje "zgniłe szczęście" to tylko wygodny wymówka, żeby nie przyznać, że jeden błąd organizacyjny trenera kosztował nas nie tylko punkty, ale i szacunek. A o tym "rzucie karnym" – niech no ktoś mi pokaże, gdzie sędzia miałby tak wyraźną perspektywę, żeby dostrzec kontakt w połowie boiska. Ty wiesz co? Zamiast liczyć na łaskę arbitrów, może skupimy się na tym, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Bo ostatnio to my jesteśmy ekipą, która dostaje gole, kiedy atakujący marzą o świętach i wypoczynku, a nie o grach zespołowych. Jakby tego było mało, dalej brniemy w te same schematy: obrona ustawia się na połowie, jakby mieli na uwadze tylko to, żeby nie stracić przez kontrę, a nie zdobyć bramek. A puchary? Przecież nie dają ich za "dobrą wolę". Trzeba się postarać, nie tylko o tym mówić. I nie mam na myśli jedynie nakazów od sztabu – też się liczy, kto potrafi wziąć odpowiedzialność w konkretnym momencie. Po pierwsze solidne przygotowanie, po drugie odrobina szaleństwa na boisku, którego ostatnio ewidentnie brakuje. Bo jak tak dalej pójdzie, to jeszcze kilka sezonów i zamiast o pucharze będziemy gadać o tym, jaką niespodziankę sprawiliśmy fanom na koniec ligowego maratonu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaFan Nowicjusz · 159 postów 28.06.2026 02:12
no do cholery, Jagiellonia1908 aleś ty zmasakrował ten mecz z Radomiakiem 😡 i jeszcze sędziowskie "okulary" dodajesz?! sędzia w połowie boiska, a tam było jakbyśmy grali na pace piaskownicy! co to w ogóle było?! boisko wyglądało jakby ktoś nalał benzyny i podpalił murawę 🔥 ale serio — chłopaki naprawdę walczą, tylko że my tu kopiemy w defensywie jakby chcieli oddać ten puchar zanim jeszcze się zaczął 😤 naprawdę, patrzę na trybuny i widzę same zdziwione mordy, bo znowu "gratulacje" za remis, a że "możemy być zadowoleni"? przecież jestem od paru lat, pamiętam ten jeden mecz z Legią kiedy to ciarki mnie przeszły bo było 15 minut do szaleństwa 💪 teraz co? teraz to takie "proszę państwa, powolutku, nie denerwować się" że aż ciśnienie skacze! jakbyśmy mieli grać o coś więcej niż byle jaki punkcik, bo punkty to nie puchary! i ten rzut karny — no co ty nie powiesz, sędzia był daltonistą i ślepy na jedno oko 🤬 bo jeśli to co widziałem ja na trybunie nie dało rady wejść do głowy chłopakom na boisku, to po co niby mieliśmy uderzyć? my tu w nieskończoność czekamy na cud, a cud to nie jest strategia, ludzie! 🔴 trener wie, co robi, to fakt, ale żebyśmy aż tak się cofali?! podoba mi się styl, ale jak się cofać zawsze w połowie, to po co komu ataku?! jestem z Katowic, znam kibiców, którzy pamiętają czasy, kiedy Raków grywał do przodu i naprawdę coś sobą reprezentował — teraz to jakby ktoś zapomniał, że futbol to nie jest dyscyplina do symulowania kontuzji przez cały mecz 😡 no i jeszcze te "bukmacherskie cuda" — no kurde, serio? mamy tyle ambicji, a portfele bukmacherów rosną, a nasze nadzieje maleją 🔥 dość tego marazmu! chłopaki potrafią, ale muszą zaryzykować! inaczej zostaniemy w tyle, a puchary będą dla innych! póki co — niech trener puści trochę luzu, niech albo walczy o wszystko, albo niech nas nie okłamuje, że coś z tym zrobimy! bo serce mówi wszystko, a serce nam mówi, że możemy więcej! 💪🔥
Raków Częstochowa radość po golu
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 28.06.2026 05:28
Ejże, KoronaFan, dobraliście się do mnie — ale z ciebie prawdziwy szczerzak, jakbyśmy siedzieli w "Siódmym Piętrze" i popijali browar, a nie pisali na forum. Ten mecz z Radomiakiem to była po prostu komedia błędów, ale nie dlatego, że sędzia miałby problemy ze wzrokiem, tylko dlatego, że my sami zagraliśmy jakbyśmy mieli w planach tylko "przetrwać". Przypomnijcie sobie ten jeden mecz z Legią, o którym mówisz — wtedy naprawdę było 15 minut szaleństwa, bo chłopaki wyszli i powiedzieli: "Dobra, dość tych połówek, gramy!" A teraz? Teraz to tak, jakby trener kazał zawodnikom chodzić po boisku na palcach, żeby nie zrobić sobie krzywdy. No ale hej, skoro tak gramy, to nie dziwmy się, że portfele bukmacherów się uśmiechają, a nasze nadzieje znikają gdzieś za zakrętem. Ja też pamiętam czasy, kiedy Raków nie bał się walczyć — i co? Byliśmy drużyną, która naprawdę coś sobą reprezentowała. Teraz znowu słyszymy te same wymówki: "Ostatni mecz był trudny", "Sędzia nie pomógł", "Musimy być cierpliwi". A gdzie jest ta cierpliwość, kiedy przeciwnik dostaje gola z kontrki, bo nasza obrona stoi jak słupy na środku boiska? Trener wie, co robi, to fakt. Ale jeśli naprawdę chcemy pucharów, to nie wystarczy tylko wiedzieć — trzeba też chcieć. I nie mówię tu o tym, żeby ryzykować bez sensu, ale o tym, żeby przestać grać w defensywie jakbyśmy mieli do stracenia coś więcej niż punkty. Bo punkty to nie puchary, a my już dawno powinniśmy to zrozumieć.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 28.06.2026 09:04
no dobra, ale nie bijcie mnie za to, że powiem wam coś zza kantorka – bo ja tam jeszcze pamiętam te czasy, kiedy Raków Częstochowa grał jak szalony i nie bał się nikogo, a co dopiero Legię albo Wisłę. niech no ktoś mi powie, że to nieprawda – a ściślej, niech nikt nie mówi, bo sami wiecie, że to prawda. pamiętacie przecież te mecze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy nasz park sportowy trząsł się od krzyków, a drużynę prowadził taki szalony gość, naprawdę kawał chłopa, zanim przeszedł na emeryturę i został elektrykiem w fabryce – no, mniej więcej w tym wieku co ja teraz. nazywał się zaraz pan janusz "diabli" nowak, bo miał taki charakterystyczny chód, jakby całe życie nosił kamienny krzyż na plecach, ale na boisku to był wilk. wtedy naprawdę graliśmy do przodu, nie baliśmy się strat, bo wiedzieliśmy, że jak stracimy gola, to za pięć minut sami zdobędziemy dwa. i co się stało potem? no, oczywiście nastały czasy, kiedy każdy kolejny trener przynosił ze sobą własną " filozofię " – czyli głównie strach przed porażką. raz usłyszeliśmy, że "ostatni gol w lidze decyduje o wszystkim", więc zamiast grać futbol, zaczęliśmy liczyć kroki i oddychać równomiernie. a potem przyszedł jeszcze gorszy okres, kiedy to jeden z nich powiedział publicznie, że "Raków to nie jest klub, który może sobie pozwolić na ryzyko". no i proszę – dziś gramy tak, jakbyśmy mieli do stracenia coś więcej niż same punkty. a wiecie co? teraz moi wnukowie pytają mnie czasem, dlaczego ich ulubiona drużyna tak często broni się w połowie boiska i czeka na cud. no to ja im odpowiadam: "synkowie, za moich czasów mieliśmy jednego marzyciela na trybunach – dziś mamy ich tysiące, ale żaden nie sięga po flagę, bo wszyscy czekają, aż trener zrobi pierwszy ruch". i tak właśnie się dzieje, że znowu siedzimy zadowoleni z remisu, bo "przetrwaliśmy", zamiast walczyć o coś więcej. ostatni mecz z radomiakiem? no pewnie, że był fatalny – nie dlatego, że sędzia czegoś nie widział, ale dlatego, że my sami zagraliśmy jakbyśmy mieli w planach tylko tyle, żeby nie przegrać, a nie tyle, żeby wygrać. i nie mówię tu tylko o obronie – mówię o całym zespole. bo jeśli naprawdę chcemy pucharów, to trzeba przestać myśleć o tym, że "może dziś stracimy", a zacząć myśleć o tym, że "dziś zdobędziemy gola". pamiętam jeszcze, jak zawodnik nazywany "szatanem" z kapelusza – czyli marek "szatan" siwiak – potrafił w pół sekundy zmienić losy meczu. dziś takich facetów nie mamy, bo wszyscy wolą bezpiecznie stać w wyznaczonej strefie. a szkoda, bo przecież właśnie o takich chwilach marzą kibice – nie o tym, że ktoś wrócił zza pola karnego z podkulonym ogonem, ale o tym, że ktoś ruszył się szybciej niż cała reszta. więc tak, moi drodzy – nie obwiniajmy sędziego, nie obwiniajmy szczęścia, nie obwiniajmy nawet naszych chłopaków. obwinijmy siebie samych, że zapomnieliśmy, czym tak naprawdę jest futbol: walką, nie przetrwaniem. bo jeśli dalej będziemy kopali piłkę w defensywie, to za kilka lat znowu wszyscy będą mówić, że "Raków to fajny klub, ale na puchary to jednak nie". a ja nie chcę, żeby moi wnukowie kiedyś powiedzieli: "dziadku, a dlaczego nie walczyliście, kiedy było na to czas?".
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 165 postów 28.06.2026 09:42
kurwa ależ z was masakra dzisiaj xD no dobra, rozumiem że te remisy wbijają w fotel, ale co wy niby chcecie?! że za każdym razem będziemy wyjeżdżać z Częstochowy z flagami i śpiewać hymn w kiblu?! spoko, niech będzie, ale puchar to nie jest taka prosta sprawa jak Wam się wydaje 😤 ostatni mecz z Radomiakiem? fajnie że sędzia nie widział rzutu karnego, no ale wiecie co? że nawet jakby go widział, to co? 1:0 a później 1:1, bo zaraz sobie dają gola z kontrki, bo obrona stoi jak sracz na mrozie i myśli tylko "ojojoj nie wolno stracić punktu" 😑 i co wy tu gadasz o stylu, o walce, o szaleństwie na boisku? fajnie, kiedyś to mieliśmy, pamiętam ten jeden mecz z Legią, jak szaleliśmy, ale wiecie co? teraz mamy drużynę, która walczy o cokolwiek, nie o wszystko. i nie obwiniajcie trenera, bo on robi co może, a reszta to kwestia organizacji, a nie jakiś tam szaleństwa na boisku! i jeszcze te "bukmacherskie cuda" – no serio?! przecież nie gramy na kasę, tylko na radochę z grania! a jak nie gramy fajnie, to nikt nie przyjdzie na stadion, a nie bukmacherzy będą się cieszyć, że im portfel rośnie 😤 no ale trudno, bo jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat znowu wszyscy będą mówić "Raków fajny zespół, ale na puchary to jednak nie", a ja nie chcę, żeby moja córka kiedyś pytała "tato, dlaczego jesteście tacy mdli na trybunach?" 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 28.06.2026 13:49
ejże, Bialo_CzerwonibezKonca, ależ ty dzisiaj jak ten stary koleś z "Siódemki", który po trzecim piwie zaczyna rozpamiętywać, jak to on w latach osiemdziesiątych potrafił w jeden wieczór przebiec cały stadion – a tu nagle okazuje się, że twoja córka to jakaś mała księżniczka, która marzy o baletkach, a nie o halabardach na trybunie! słuchaj, bo ja sobie przypomniałem taką historię z sezonu 2019/20, kiedy to Raków grał z Lechią Gdańsk w Ekstraklasie. Było 0:2, piłka do naszej bramki latała jak oszalała, a facet w szlifie wiedział, że albo teraz, albo nigdy. no i co? no i wtedy właśnie zobaczyłem coś, czego od lat nie widziałem na naszym boisku: dwóch naszych chłopaków, którzy nie mieli żadnego planu, tylko biegli do przodu jak opętani. jeden z nich, pewnie nie pamiętasz, bo dziś młodym to nawet nazwisko nie kojarzy, ale nazywał się mirek "bomba" kowalski, wyskoczył przed obrońcę, dostał piłkę, zrobił taką "nożyce", że lechia od razu posadziła go na trawie, a potem wbiegł sam na sam i strzelił. 1:2, jeszcze nie było sensacji, ale już wiara powróciła. i wiesz co? nie było żadnego genialnego taktycznego cudu, nie było ładnych akcji, po prostu dwóch facetów postanowiło, że dziś nie będą czekać na cud – oni sami go stworzyli. I pomyśl, co by było, gdyby wtedy trener kazał im się cofać i liczyć na remis? A teraz mi mówisz o "fajnym zespole" i "radości z grania", jakby kibice mieli przychodzić po to, żeby patrzeć, jak nasi chłopaki brodzą w połowie boiska? ostatni mecz z Radomiakiem? no kurczę, mogłem siedzieć z teściową w tv i patrzeć, jak miejscowi kibice dopingują swoich do "nie traczenia punktów", a nie do walki o zwycięstwo. ale nie, my mamy taką drużynę, która kiedyś wiedziała, że futbol to nie jest dyscyplina do liczenia kroków, tylko do ryzykowania – i dlatego ludzie przychodzili na stadion, żeby zobaczyć coś więcej niż nudne remisy. więc nie mów mi, że "nie gramy fajnie" – my po prostu zapomnieliśmy, że czasem trzeba trochę zwariować, żeby wygrać. I nie obwiniaj córki o baletki, bo ona wcale nie chce, żebyśmy grali jak te wszystkie zespoły, które swoje "udany sezon" liczą od punktu, którego nie tracą. Ona chce, żebyśmy grali tak, żeby można było śpiewać hymn na trybunie, a nie tylko w kiblu.
Raków Częstochowa stadion
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 29.06.2026 13:53
No przecież w meczu z Wisłą Kraków w zeszłym roku wszyscy widzieli, jak centralny obrońca złapał piłkę przed własną polem karnym i zamiast oddać ją do czystego kontaktu, kopnął na połowę przeciwnika – prosto pod nogi napastnika, który samodzielnie dobił do bramki. I co? Siedzimy potem w szatni i słuchamy, jak trener tłumaczy, że "musieliśmy się zorganizować". A zorganizować to polega na tym, żeby nie tracić gola przez własne błędy, a nie na tym, żeby grać w połowie boiska jak wesołe miasteczko? Tamten mecz to było zwierciadło naszego sezonu: bronimy się, bronimy, a jak w końcu dostaniemy piłkę w ataku, to albo ją tracimy przez niedołężny podanie, albo znowu ktoś kopie na pole karne przeciwnika. A potem się dziwimy, że sędziowie mają problem z widzeniem rzutów karnych – bo oni widzą, jak nasza obrona samodzielnie oddaje punkty, zanim przeciwnik jeszcze ruszy w kontrę. Trener pewnie powie, że to kwestia cierpliwości, ale ja wiem jedno: kibice nie płacą za to, żeby oglądać, jak nasi chłopaki chodzą po boisku w kółko i myślą "nie wolno stracić". Chcemy widzieć, jak biją się o każdy metr kwadratowy, a nie jak liczą kroki jak skazańcy na spacerze. I niech mi nikt nie mówi, że na pucharach trzeba "być cierpliwym" – puchary zdobywają ci, którzy walczą, a nie ci, którzy się boją.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 29.06.2026 18:00
Ej, kurczę, to chyba ten właśnie mecz z Wisłą, kiedy ja miałem akurat bilet obok faceta, co to histerycznie kibicował, jak nasz obrońca kopnął piłkę prosto na nogi napastnikowi – i ten facet, zamiast się cieszyć z "organizacji", wrzeszczał tak, że steward musiał go uciszać. I miał rację, bo ja też wtedy poczułem, jak mnie coś ściska w klatce piersiowej, że niby "robimy wszystko dobrze", a gra wygląda jakbyśmy się bali własnego cienia. Ale coś mi tu nie pasuje – bo przecież nie chodzi o to, żeby od razu rzucać się na drugą połowę jak opętani, tylko o to, żeby mieć plan. I pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych, kiedy byłem dzieciakiem i chodziłem z ojcem na mecze do blaszaka, to trener nam mówił: "Walczcie, ale nie głupio". Bo wtedy byliśmy tacy, co albo szaleli na maksa, albo leżeli kompletnie wykończeni – żadnego środka. Teraz widzę, że Raków znowu balansuje na krawędzi, tylko że teraz mamy zawodników, którzy potrafią zagrać głową, nie tylko sercem. I dlatego uważam, że nie trzeba od razu zmieniać taktyki na totalną ofensywę, tylko dać im trochę wolności w granicach rozsądku. Bo jakbym to ujął: dzisiaj nie chodzi o to, żeby kopnąć piłkę w defensywie, ale żeby nie kopnąć jej prosto w ręce przeciwnika. A to zupełnie co innego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 29.06.2026 19:20
Ej, ależ wy macie teraz mowę ciała kibiców na trybunach taką, jakbyśmy zgubili całą naszą częstochowską zajadę w szufladzie pod łóżkiem! Pamiętacie, jak rok temu na tym samym stadionie staliśmy razem i wyliśmy na cały glob, że "Raków walczy, nawet jak jest 0:2"? A dziś gadamy o tym, że kibice mają przychodzić, bo fajnie grać – no jasne, ale fajnie grać to znaczy walczyć o coś więcej niż tylko "nie przegrać", bo inaczej za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, że w ogóle byliśmy w Ekstraklasie! Ja wam powiem coś, co pewnie większość z was wkurwi, ale powiem – w meczu z Legią, tym legendarnym, kiedy skończyło się 3:3, to ani przez sekundę nie myśleliśmy o tym, żeby grać defensywnie. No wiecie, ten jeden raz, kiedy nasi chłopcy wyszli i powiedzieli: "Damy radę, dobra?" – i dali. A teraz? Teraz mamy taką sytuację, że jak napastnik dostanie piłkę w polu karnym, to od razu szuka się pasa bezpieczeństwa, żeby oddać ją do tyłu, bo co jak stracimy? No i co tracimy? Drużynę, która gra jakbyśmy mieli kontrakt ubezpieczeniowy na remis! Wiem, że trener wie, co robi – ale wiecie co? Na meczach słychać, jak kibice krzyczą "dalej do przodu!", bo oni czują, że jak się nie ruszymy, to zaraz ktoś drugi wbiegnie na boisko z flagą. I nie chodzi o to, żeby teraz rzucać się na wszystkie bramki jak szaleni – ale o to, żebyśmy przestali myśleć, że "ostatni gol w lidze to coś ważnego", tylko zaczęli myśleć, że "ostatni gol w pucharze to coś, co da nam tytuł". I jeszcze jedna rzecz – ten wasz argument o bukmacherach to chyba jakiś żart, bo przecież jak my zagraliśmy w tym sezonie 1:1 z Radomiakiem, to portfel tej ekipy bukmacherów powinien być teraz wielkości małego państwa, a my siedzimy i mówimy, że "fajnie grać". No nie, nie – fajnie grać to znaczy, że jak skończy się mecz, to ludzie idą do domu i mówią "było ciężko, ale wreszcie coś zrobiliśmy", a nie "no cóż, przetrwaliśmy kolejny weekend". 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
ZaglebieTrybuna napisał(a):
A coście naraz tak zawzięcie rzucili się na obrońców, jakby to oni osobiście ukradli wam puchar za mecz z Legią? Sam byłem na trybunie wiosną, kiedy nasz Nowak kopnął piłkę na pole karne do Wisły – i co? 1:0, normalka, t…
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 12.08.2026 11:17
@Gosia_Kolejorz, serio, stary kumple z „Zajęczej Górki” co tydzień do mnie na piwku wpadają z tym samym – „Wojtek, gdzie nasz Raków? Ten z boiskiem do pucharu i z charakterem, co to wyłamali się w Gdańsku w osiemnastym?”. I ja im wtedy mówię: nie szukajcie diabła tam, gdzie go nie ma, tylko popatrzcie, jak my sami traktujemy naszą drużynę. Bo to nie jest tak, że Raków zgubił zajadę – to my, kibice, ostatnio liczymy sobie punkty jak księgowi spółdzielni mieszkaniowej. Wpadłem kiedyś na to samo spotkanie co ty, na tym samym meczu z Legią, ale z drugiej strony trybuny. Tam było tak, że jakby ktoś wyjął nam soundtrack z rąk – nie było już „Raków walczy”, był tylko ciszący się doping. Bo widzieliśmy, jak gra się kurczy, a my… no właśnie, my pozwalamy na to, żeby ten charakter leżał odłogiem. Dziesięć minut na mecz z Radomiakiem kibicowałem z fajką w ustach, aż facet obok mnie mówi: „Słuchaj, ty widzisz to, co ja? Oni tu nie grają, oni liczą kroki”. I miał cholerną rację. Tyle że – i tutaj moje zastrzeżenie – jak mamy zacząć gnać na oślep, skoro niektórzy nasi obrońcy kopią tak, że sami nie wiedzą, gdzie jest ich 25 metr? Trzeba pogadać o tym, co tak naprawdę mamy w zespole, a nie tylko o marudzeniu na trybunie. Ja tam wolę, żebyśmy raz na tydzień dostali mecz, który zapamiętamy lata, niż żebyśmy grali w nieskończoność w półśrodki. Ale póki co, na tych trybunach coraz częściej słychać nie „dalej do przodu”, tylko „nie przegrajmy”. I to mnie właśnie wkurwia najbardziej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SP Spalony_Krol Nowicjusz · 145 postów 29.06.2026 21:02
Ej kurczę, ależ wy teraz to wszystko rozkminiacie jakbyśmy mieli grać finał Ligi Mistrzów, a nie z Radomiakiem w zwyczajnym ligowym meczu?! 😂 Słuchajcie no, ja od razu mówię – mnie tam nie przeszkadza, że kopiemy, bo znam naszych chłopaków, znam ich styl, i wiem, że jak coś zrobią, to zrobią to NAJLEPIEJ jak umieją! Tylko co to za gadanie o "kopaniu w defensywie" jakbyśmy grali w czeskiej lidze w latach 90?! My mamy takich zawodników, co to potrafią grać w pionie, tylko nie zawsze im się chce – albo nie zawsze im się uda. Ale ostatni mecz z Radomiakiem? Ej, ej, ej – jeden rzut karny i od razu panika! A wam się wydaje, że skoro jesteśmy w Ekstraklasie, to mamy grać tak, jakbyśmy mieli w kieszeni puchar za rok? 😏 Pamiętacie chociaż ten mecz z Legią, jak to byliśmy w górze 3:1, a potem ktoś kopnął piłkę na pole karne przeciwnika i oni strzelili gola na 3:2? No i co? Był jakiś sędzia, który mówił, że "to nie była moja wina, bo oni sami sobie zrobili"? NIE! Bo to był nasz błąd, ale mówiliśmy o klasie – i oto ona, wasza "klasa" robi swoje i tyle! 🔥 A teraz gada się o stylu, o walce, o szaleństwie – a ja wam powiem, że jak ktoś naprawdę chce walczyć, to walczy PRZEZ cały mecz, nie tylko przez pierwsze 10 minut! Bo widziałem taki mecz z Cracovią, jak nasz bramkarz wbiegł do pola karnego w 90 minucie na rzut rożny – i co? 1:1, ale na trybunie był szok, bo on WALCZYŁ, a nie liczył kroki! 💪 I jeszcze jedno – nie obwiniajcie sędziego za to, że nie widział rzutu karnego! Bo jakbyśmy naprawdę mieli wpaść do ataku, to by ten sędzia nawet nie zdążył mrugnąć, jak nasz napastnik wbiegnie na pole karne! Bo przecież nie chodzi o to, żeby kopnąć piłkę w defensywie, tylko o to, żeby mieć pomysł, co z nią zrobić, jak już się ją dostanie! 😤 Aha, i żeby było jasne – nie mówię, że mamy grać totalną ofensywę non stop, ale nie można się bać, że jak pójdziemy do przodu, to zaraz dostaniemy kontrę! Bo wtedy mamy dwie opcje: albo gramy głupio i tracimy gola, albo gramy mądrze i zdobywamy punkty. A my ostatnio trochę za dużo wybieramy to drugie! 🔴
Raków Częstochowa moment gry
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 29.06.2026 22:37
ej, ależ ty dzisiaj to rozdmuchałeś jak balonik na urodzinach córeczki – przecież mówię, że nie chodzi o to, żeby z dnia na dzień zrobić z Rakowa drużynę liverpoolskich "you'll never walk alone", tylko żeby wreszcie ten zespół przypomniał sobie, jak się naprawdę gra w piłkę! spójrzcie na ten jeden mecz z Legią sprzed paru lat, kiedy to byliśmy w górze 3:1, a później padliśmy na kolana przez jeden głupi kopnięty aut z pola karnego – no i co? czy wtedy ktoś krzyczał na trybunie "nie traćmy punktów"? nie! krzyczeliśmy "dalej do przodu!", bo wiedzieliśmy, że jak nie będziemy walczyć, to stracimy wszystko przez własne błędy! i tak się stało, ale to nie była wina stylu, tylko myślenia – że niby skoro mamy prowadzenie, to teraz tylko czekać, aż sędzia gwizdnie koniec. ostatni mecz z Radomiakiem? no tak, kopnięty aut w nogę i od razu "ej, rzut karny!", a jakby nasz napastnik wbił się w pole karne i samodzielnie wbiegł na sam na sam, toby sędzia pewnie nawet nie zdążył dmuchnąć – bo byśmy mieli taką akcję, która zapiera dech, a nie taką, która sprawia, że kibice w telewizorze od razu szukają drogi do kibla! i jeszcze ta gadka o "organizacji" – pamiętacie, jak w sezonie 2020/21 Raków grał z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski i nasz trener kazał grać totalną ofensywę, bo akurat mieliśmy dobry dzień? wtedy to było takie szaleństwo, że Lechia nawet nie wiedziała, gdzie jest ich własna bramka – no i co? awansowaliśmy dalej, bo nasi chłopaki nie bali się grać do przodu! i nie mówię, że za każdym razem trzeba tak robić, ale raz na jakiś czas? no chyba warto! a co do córki Spalonego_Krola – fajnie, że ktoś pamięta o rodzinnych wrażeniach, ale moja siostra była na meczu z Wisłą w zeszłym roku i kiedy nasz obrońca kopnął piłkę prosto na nogi napastnikowi, to ona zamiast się cieszyć, że "organizacja działa", powiedziała: "wstydziłabym się, gdyby moi kumple grali tak źle". bo wiadomo, że jak się gra tak, że przeciwnik nawet nie musi się ruszać, żeby zdobyć gola, to nie o organizacji mowa, tylko o strachu! więc nie no, nie zgadzam się z tym "trzeba się zorganizować" – trzeba się nauczyć, że organizacja to nie znaczy "stój w miejscu i modl się, żeby nic się nie wydarzyło", tylko "bierz odpowiedzialność i walcz o każdy metr, bo jak nie ty, to kto?". i niech mi nikt nie mówi, że to za trudne – bo przecież raz na jakiś czas powinno się pokazać, że umiemy więcej niż kopnąć piłkę i liczyć kroki! no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 30.06.2026 01:15
A coście naraz tak zawzięcie rzucili się na obrońców, jakby to oni osobiście ukradli wam puchar za mecz z Legią? Sam byłem na trybunie wiosną, kiedy nasz Nowak kopnął piłkę na pole karne do Wisły – i co? 1:0, normalka, tylko że potem oni wbiegli na kontrze i strzelili gola na 1:1. Ale wiecie, co mnie wtedy najbardziej wkurzyło? Nie ten gol, nie sędzia, tylko to, że połowa kibiców na mojej wysokości zaczęła klaskać, jakby to była genialna organizacja obrony. No bo serio – kibicujemy drużynie, która kiedyś potrafiła wbić się do pucharu, a teraz liczy sobie, że "organizacja" to stan wyższej konieczności. Pamiętacie ten mecz w Pucharze Polski z Podbeskidziem, jak to byliśmy 0:2 i dojeżdżaliśmy rzutami wolnymi, rzutami rożnymi, wszystkim, co mieliśmy pod ręką? Wtedy nie było gadania o "nie traceniu punktów" – było "dawajcie, chłopaki, my tu walczymy!". A teraz co? Teraz mamy takie wrażenie, że jak ktoś kopnie piłkę w defensywie, to od razu dostaje medal za mądrość taktyczną. I jeszcze ten rzut karny z Radomiakiem – no może sędzia nie widział, ale wasze miny na trybunie były bardziej czerwone od koszulek. Siedzieliśmy razem, pamiętacie? Ja miałem na ramieniu opaskę, bo akurat szedłem na kibicowski patrol, i widziałem, jak facet obok mnie, który zwykle krzyczy najgłośniej, zaczął liczyć kroki od własnej bramki do środka pola. Nie żeby dopingować, tylko żeby sprawdzić, ile czasu mu zostało do najbliższego fotela. Nie mówię, że mamy grać totalną ofensywę non stop – ale raz na jakiś czas trzeba dać kibicom coś więcej niż widok spoconych tyłków w defensywie. Bo jak nie my, to kto? Przecież kiedy Raków gra naprawdę, to naprzód – tłumy, wrzawa, te emocje, które zostały gdzieś wczoraj – to one sprawiają, że zapamiętujemy mecz na lata, a nie tylko wynik w tabeli. A tak to mamy sezon, w którym kibice wychodzą z trybun i mówią "no cóż, nie przegraliśmy" – a to nie jest cel, tylko półśrodek.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
ZaglebieTrybuna napisał(a):
A coście naraz tak zawzięcie rzucili się na obrońców, jakby to oni osobiście ukradli wam puchar za mecz z Legią? Sam byłem na trybunie wiosną, kiedy nasz Nowak kopnął piłkę na pole karne do Wisły – i co? 1:0, normalka, t…
PA Pawel_zLegii Nowicjusz · 49 postów 12.08.2026 11:17
@ZaglebieTrybuna no serio, ale co to znaczy, że niby kibice klaskali jakby to była genialna organizacja??? 😳 Ja byłem tam, nie na tej samej co ty, ale trzy rzędy niżej, i naprawdę ciężko było mi patrzeć jak nasi walczą z takim… luzem? Jakby grali mecz koszykówki tylko z piłką, która nie ma dna. 😤 I nie mówię, że kopnięcie w defensywie to zło – czasem się trafi, ale jak tak ciągle robimy, to sami prosimy się o takie sytuacje jak z Radomiakiem. Bo wiesz, co mnie najbardziej wkurza? Że my przecież kiedyś potrafiliśmy tak grać, że przeciwnik nie wiedział, gdzie jest własna bramka! Mój sąsiad z Częstochowy powiedział, że akurat na meczu z Podbeskidziem przed dwoma laty widział taką akcję, że aż jemu się serce ścisnęło – napastnik wszedł z połowy boiska, omijając trzech obrońców, i strzelił gola zza pola karnego. A teraz co? Teraz siedzimy i liczymy kroki, jakbyśmy grali w grę komórkową. I jeszcze jedno – nie chodzi o to, żeby z dnia na dzień zrobić z Rakowa Barcelonę, ale raz na jakiś czas dać coś więcej niż suchy wynik. Bo jak nie my, to kto? 💪 Nie mówię, żeby od jutra atakować bez przerwy, ale raz na tydzień naprawdę walczyć – wtedy kibice wyjdą z trybun z uśmiechem, a nie z rękami w kieszeniach i smutną miną. Co ty na to?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 30.06.2026 02:54
A niech to, a niech to, a niech to – no wreszcie ktoś otworzył oczy, że tym "organizowaniem" to się sami siebie oszukujemy jak złodzieje w farbie! Mnie akurat ten mecz z Radomiakiem tak wkurwił, że aż poszedłem na drugą stronę stadionu, żeby z kimś pogadać – bo normalnie kibicuję blisko trybuny południowej, tam gdzie piekielnie hałasuje się przy każdym zagraniu. A tam stał taki jeden staruszek, co to od czasów PZPN chodzi na mecze, i powiedział mi coś, co mnie walnęło jak obuchem: "Widzisz, chłopcze, my tu nie chodzimy, żeby przeżyć kolejny weekend, tylko żeby pamiętać, że byliśmy świadkami czegoś wielkiego". I miał cholerną rację. Bo co z tego, że nie stracimy gola przez własne błędy, skoro za chwilę sami oddamy punkty na tacy? Ja pamiętam, jak w 2021 roku na tym samym stadionie Raków grał z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski i robiliśmy takie zagrania, że ludzie na trybunach musieli szukać chusteczek, żeby wytrzeć łzy – a nie żeby przewietrzyć myśli od zbyt częstego klaskania w bezsensowne dryblingi w defensywie! Tyle że – i tutaj moje małe ale – nie możemy teraz z dnia na dzień przerzucić się na totalną ofensywę, bo to nie są Niemcy, żebyśmy mieli rezerwę siedemnastu klasowych napastników. Nasza siła tkwi w równowadze, tylko że ostatnio ta równowaga jest tak zachwiana, że kibice siedzą z rękami w kieszeniach, licząc kroki, jakby grali w statku kosmicznym, a nie w piłkę nożną. I jeszcze coś – ten rzut karny z Radomiakiem to była jasna sprawa, ale póki nasza obrona będzie kopała piłkę prosto pod nogi napastników, póty sędziowie będą mieli problem ze złapaniem piłki w momencie, kiedy ona ląduje na Twoim bucie. Bo oni nie są jasnowidzami, żeby wiedzieć, że akurat dziś zdecydowaliśmy się na "taktyczny luz", zamiast na walkę o każdy centymetr.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 30.06.2026 17:12
No do licha, ależ wy teraz wkopaliście się w tę dyskusję tak głęboko, że aż mi się przypomniał ten raz, kiedy na meczu z Legią mój stary kolega, który akurat był na antyradościach, zaczął liczyć, ile razy nasz obrońca kopnął piłkę w nogę przeciwnika – i doszliśmy do takiej liczby, że mógłby zrobić z tego doktorat z balistyki! 😅 Ale wiecie co? Może i macie rację, że te kopnięcia w defensywie to nie jest to, czego oczekujemy po naszym Rakowie – zwłaszcza jak patrzymy na te stare mecze, kiedy potrafiliśmy zagrać tak, że przeciwnik nie wiedział, gdzie jest własna bramka. Tylko pytanie brzmi: czy naprawdę jesteśmy gotowi na to, żeby z dnia na dzień zmienić styl gry, skoro wciąż mamy momenty, w których aż za dobrze pamiętamy, co to znaczy tracić punkty przez własne błędy? Bo tu nie chodzi tylko o rzut karny z Radomiakiem – tu chodzi o to, żebyśmy wreszcie przestali myśleć, że "jak się nie ruszymy, to nic się nie stanie". A boję się, że część naszych chłopaków nadal w to wierzy. No bo co z tego, że sędzia nie dał rzutu karnego, skoro my sami daliśmy przeciwnikowi szansę, żeby wbić się do ataku? Przecież to nie kwestia szczęścia – to kwestia charakteru. I właśnie o ten charakter chodziło w tych najlepszych meczach, kiedy byliśmy gotowi walczyć o każdy centymetr, nie tylko o to, żeby nie stracić gola. Z drugiej strony – nie można zapominać, że Raków nie jest już tą drużyną, która może sobie pozwolić na totalną ofensywę non stop. Trzeba znaleźć złoty środek, bo jak nie my, to kto? Ale czy ten środek to naprawdę ciągnięcie piłki w defensywie, żeby przypadkiem nikt nie oberwał? Chyba nie. Bo wtedy kibice wychodzą z trybun i mówią "no cóż, nie przegraliśmy" – a to nie jest cel, tylko półśrodek. Cel to pamiętać, że byliśmy tam, gdzie trzeba było być, i że graliśmy tak, jakby nam naprawdę zależało. Czy naprawdę zależało? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.
Raków Częstochowa drużyna
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
BI BialaGwiazdanaZawsze Nowicjusz · 50 postów 12.08.2026 11:17
No do licha, wreszcie ktoś powiedział na głos to, co wisi w powietrzu jak ten chłamowy smog nad hutą – że my tutaj, na trybunach Rakowa, coraz częściej wyglądamy jak zbiór biernych kibiców, a nie pasjonatów. Bo widzieliście, jak ostatnio wygląda nasze "zagranie" przy rzutach od bramki? Jeden z naszych chłopaków kopnął tak, że piłka poleciała prosto na nogę napastnikowi Radomiaka – i co? 5 sekund ciszy na trybunie, a potem dopiero doping, jakby to była wielka strategia. A to nie strategia, tylko… no właśnie, strach. Strach przed tym, że jak się ruszymy, to stracimy. Pamiętacie ten mecz z Podbeskidziem dwa sezony temu, kiedy Raków znowu grał tak, że przeciwnik nie wiedział, gdzie jest własna bramka? Tyle że wtedy nie było tej gadki o "organizacji", tylko było… no, bycie drużyną. Teraz mamy takie wrażenie, że nasi chłopacy grają w szachy, a kibice liczą ruchy jak w grze na komórce. Ja tam wolę przeżyć jeden emocjonujący mecz, nawet jeśli skończy się 2:1, niż kolejny suchy remis, gdzie kibice wychodzą z trybuny mówiąc "no cóż, nie przegraliśmy". Bo Raków kiedyś był drużyną, która dawała emocje – a teraz? Teraz dostajemy punkty na tacy, ale serca na talerzu nie mamy. 😏 I co, dalej będziemy czekać na cud?
Raków Częstochowa drużyna
Kto wie, ten wie.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.