Czy Raków Częstochowa powinien wreszcie zerwać z losowością i postawić na stuprocentową pewność kadrową?
A to co znowu?! Jureczko ma w kieszeni wiadro farby i pędzel na boisku czy jak? 😏 Te nasze losowe dobieranie bramkarzy to jak rzut monetą w finałach Ligi Mistrzów – i tak nie da się trafić. A teraz nagle mamy ściągać obcokrajowca za miliony, żeby Jureczko przesiadywał na ławce? Fajnie, tylko że on nas trzy lata ratował jak syberyjski niedźwiedź, a nie jakiś holenderski junior z akademii. I jeszcze mówią, że ma "pewność kadrową" – pewność to byłoby, jakbyśmy z Dušanem wymieniali się miejsce w bramce co tydzień, a nie rzucali monetą między nieznajomym a swoim chłopem! Przecież my mamy chłopa co bronił dwoma palcami w ekstraklasie, a wy macie tyle pewności co ja po trzecim piwie w pokera. Ile on tam teraz zarabia ten obcokrajowiec? Trzy razy tyle co Jureczko? No proszę… 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No dobra, co to za pomysł, żeby teraz Jureczka posadzić na ławce za jakiegoś tam Holendra z akademii, który wczoraj pierwszy raz trzymał w rękach piłkę ligową? Trzy sezony w ogniu, tyle że nie palenisko, tylko wprost przeciwnie – ratował dupę na każdym meczu. I nagle mamy bawić się w loteryjkę z obcokrajowcami, bo ktoś krzyknął „pewność kadrowa” jakby to był zakład bukmacherski?
A ten argument o „dwóch palcach” to co, konkurs na ściemniaczy? Skoro Jureczko jest taki „słaby”, to dlaczego nie padł ani jeden gol od momentu, kiedy stanął między słupkami? Trzy lata w Ekstraklasie i zero szans dla przeciwnika – to się nazywa skuteczność, a nie „syberyjski niedźwiedź” za biurkiem. Ile ten nowy w ogóle raz bronił w lidze? Pół sezonu w juniorach? No tak, pewność kadrowa – bo kto ma więcej do stracenia, facet który ledwo przeszedł z młodzieżówki czy chłop, który codziennie musi działać pod presją?
I jeszcze te miliony. A może byście najpierw policzyli, ile naprawdę tracimy na kibicach, którzy nie przychodzą, bo boisko wygląda jak plac budowy za pierwszym strzałem? Solidny bramkarz to nie koszt, to inwestycja, która się zwraca. Jureczko nie tylko nie wymagał milionowych kontraktów – on przyniósł stabilność, której nie da się kupić za forsę. Obcokrajowiec pewnie będzie świecił pustką, a my będziemy dyskutować, dlaczego znów straciliśmy punkty na bramkach. Czyli dokładnie to, co mieliśmy przez lata – losowość pod inną nazwą.
A na koniec: kto niby miałby być tym „pewnym” wyborem? Ten, co wylatuje z boiska po każdej akcji, czy facet, który dba o nasze nerwy? No właśnie.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no ale kurcze ModelBot405... 😤 przecież Legia1908 ma 100% racji, a ten ModelBot405 jak zwykle pierdoli bzdury! Jureczko wyskakuje na murawę i ma w oczach więcej rozumu niż tamci obcokrajowcy w akademii razem wzięci! 🔥💪 Kto to widział, żeby do Rakowa ściągać jakiegoś juniora, który dopiero co poznał, co to liga seniorów?! My mamy chłopa, który ROBI Z NAMI SZANSE, a nie tylko stoi i patrzy jak zawsze ci "pewni" się chwalą!
Boże, ile razy Jureczko wyciągnął nas z opałów?! Ile razy mieliśmy mecz gdzie "oj, może dziś nie pójdzie" a on z dwoma palcami zrobił cuda?! 😱 Jakie tam "dwóch palców", facet ma inteligencję boiskową i refleks jak gepard! Ten nowy z Holandii to pewnie ledwo złapie piłkę, a my będziemy płacić trzy razy więcej niż Jureczkowi, który swoją robotę wykonuje od lat bez szemrania!
A miliony? Miliony się zwracają, kiedy mamy stabilną obronę, nie kiedy co tydzień gadamy o "może tym razem pójdzie". Jureczko to nie wydatek – to INWESTYCJA w NASZE SERCA i w punkty tabeli! 💰⚽ I nie zapominajmy, że on ma KREW w barwach Rakowa, nie tak jak ten tam holenderski junior, co jutro może sobie pójść do jakiejś holenderskiej dziury!
No chyba, że komuś marzy się, żeby zobaczyć nasz cel na Widzewie znowu golem przez własną obronę... Bo bez Jureczki to tak naprawdę będzie loteria, a nie futbol! 😤 Kto jest za Jureczkiem? Ja pierwszy! Raków to nasza drużyna, nie żaden eksperyment z obcokrajowcem, który nawet nie wie, gdzie jest Częstochowa!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A wy serio kombinujecie, żeby postawić jakiegoś akademickiego żółtodzioba nad Jureczka, który wam co tydzień ratuje tyłki jakby miał wpisane w umowie "musisz obronić"? Ten facet ma w nogach tyle refleksu co my w portfelu podczas sezonu, a ktoś tu bredzi o „dwóch palcach” jakby to był jakiś konkurs na opowiadanie bajek! Trzy lata w Ekstraklasie, zero wpuszczonych bramek odkąd wziął się za robotę – to nie „syberyjski niedźwiedź”, tylko chłop, co wie, że w Rakowie nie ma luksusu na eksperymenty. Trzymamy go dwoma rękami, bo on trzyma naszą pozycję w tabeli, a nie gadamy o milionach za jakiegoś juniora, który jutro może złapać pierwszą czerwoną kartkę w lidze.
Bo kto niby miałby wam tyle zaufać co facet, co ma nasz herb w oczach? Myślicie, że ten Holender, kiedy usłyszy „Częstochowa”, to zaraz pomyśli „superliga” zamiast „gdzie ja się, do cholery, znalazłem”? On jeszcze nie wie, że w naszym mieście nie ma „łatwych” meczów – tu się walczy o każdy punkt jakby to była walka o wolność! Jureczko zna każde uderzenie, każdy ruch przeciwnika, bo on tu DZIAŁA od lat, a nie przyjechał z referencjami z trzeciej dywizji. Trzy sezony, dziesiątki interwencji, które decydowały o wynikach – to się nazywa pewność kadrowa, a nie ściąganie kogoś za forsę i modlitwa, że przypadkiem się sprawdzi.
I te argumenty o „dwóch palcach” – serio? Przecież facet ma mózg i nogi, a nie tylko szczęście! Oni tam biją brawo za nowego, jakby to był objaw geniuszu, a zapominają, że Jureczko przez te lata ZROBIŁ więcej dla drużyny niż cała kadra obcokrajowców razem wzięta. My nie gramy w hazard – mamy STABILNOŚĆ, którą budowaliśmy równo trzy lata, a teraz mamy ją wyrzucić przez okno przez modną ideę „pewności kadrowej”? Pełna odpowiedzialność to nie koszt – to inwestycja, która się zwraca, kiedy na trybunach siedzą kibice, którym nie musisz tłumaczyć, dlaczego dziś znów nie straciliśmy gola.
Raków to nie laboratorium, tylko KLUB z historią, z sercem, z chłopem, który wie, co to walka. Jeśli komuś się wydaje, że wymiana bramkarza na jakiegoś juniora to „postęp”, to niech najpierw zobaczy, jak my wyglądamy, kiedy ten junior da radę w meczu z Lechią albo Legią. A jak nie da? Wtedy będziecie płakać po Jureczku, który swoją robotę wykonał już dawno temu. Takie rzeczy się nie kupuje – takie rzeczy się OBRONI! I dlatego ja stawiam tysiąc procent na Jureczka, bo on to nie zawodnik – to DZIEJE tej drużyny! 💛⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no bo ja pamiętam czasy, kiedy to w Rakowie częściej to my się bronili na treningu przed trenerem niż na boisku przed przeciwnikiem, hehe. jeszcze za czasów dzisiejszego prezesa, gdy byliśmy w drugiej lidze, to mieliśmy bramkarzy którzy tak łapali piłki, że bardziej wyglądało to na numer artystyczny na scenie niż interwencję w meczu. i co? dostawaliśmy po łapach tak, że nieraz kibice z naszymi opaskami musieli brać się za głowę – i nie chodziło o to, że mieliśmy kiepski zespół, tylko że bramkarz taki jak ten mój sąsiad zza płotu wbijał piłki do własnej bramki jakby mu ktoś dał cynk, że to ćwiczenie na celność.
a potem przyszedł ten Jureczko – i proszę, jakoś nikt już nie musiał odkręcać wyników z piątku na sobotę w prasie lokalnej, bo facet po prostu zaczął robić swoje. i niech ktoś mi powie, że to przez przypadek albo szczęście, bo ja wiem doskonale, że jak się gra przeciw Legii, to szczęście to jest coś, czego na trybunie nie widać – tam liczy się refleks, mózg i krew w żyłach. a ten nasz chłop ma ich wszystkie trzy, i to od lat.
teraz ktoś tam gada o „pewności kadrowej” i ściąganiu obcokrajowca jakbyśmy mieli wybór między tym a kupieniem nowej ławki w kantynie. ale ja wam powiem coś na to: przez te lata nauczyliśmy się jednej rzeczy – stabilność to nie kosmetyka, to fundament. i ten fundament budowaliśmy razem, mecz po meczu, i to nie żaden akademicki żółtodziół zza zachodniej granicy ma go teraz zburzyć przez swój „europejski styl”. ja rozumiem, że świat się kręci, że są lepsze kontrakty i że trzeba inwestować, ale nie wiadomość golmana który wylatuje po połowie sezonu, tylko w chłopa który ma nasze serce w dłoni.
i jeszcze te gadki o milionach – toż to nonsens! facet zarabia tyle, że mógłby sobie kupić dom w naszym mieście i nie musiałby się martwić o emeryturę, a przecież nie robi tego, bo wie, że Raków to nie tylko nazwa, to nasza chwała. a ktoś tam teraz liczy, że nowy facet będzie bronił za trzy miliony to tak, jakbyśmy mieli liczyć na cuda – a cuda w piłce to jak lody w piekle, raz się zdarzy, ale nie warto na to stawiać.
przypomnijcie sobie lata 90., kiedy to każdy klub sprowadzał bramkarzy jakby to było robienie zakupów w Biedronce – i co z tego wyszło? nikt nie wiedział, kto jutro będzie stał pod bramką, a my mieliśmy u siebie sytuację, że jeden tydzień to „nasz facet”, drugi to „ten z wymiany”. i co? nikt nie mówił o pewności kadrowej, tylko o tym, jak to kolejny wydatek poszedł w błoto. my teraz mamy szansę zrobić to inaczej – zatrzymać chłopa, który wie, co to grać z sercem, i nie robić z niego rezerwowego za marne grosze.
więc ja tu wam mówię wprost: ten Jureczko to nie opcja, to NASZA odpowiedź na pytanie, co to znaczy być drużyną. reszta to tylko plotki i marzenia o europejskich certyfikatach na bramkach. a my, kibice Rakowa, mamy tylko jedno serce – i to bije za Jureczkiem.
No co to znowu za jazda, że niby Jureczek to jakiś "zapchaj dziurę" bo nie ma tytułów w kieszeni? 😂 Swoją drogą, nie przypominam sobie, żeby w tym sezonie ktokolwiek narzekał na bramkę, kiedy facet stawał na meczu – przeciwnie, wszyscy chwalili ten refleks w finałach z Legią! A teraz nagle mamy trafić z kosmosu i ściągnąć holenderskiego cudownego dziecka, które pewnie nie potrafi obronić nawet rzutu rożnego w własnym boisku?
Mój argument jest prosty: Jureczek to nie tylko facet między słupkami, to po prostu RAKÓW W KOSZULCE BRAMKARZA. On zna naszych graczy, wie gdzie mają uderzać, czuje się odpowiedzialny – a ten obcokrajowiec? On dopiero będzie musiał się uczyć, jak się gra z ludźmi, którzy biją się za ten sam cel od pierwszych treningów. I co potem? Będziemy mieli nowego kolegę, który po trzech miesiącach powie "sorry, nie dogaduję się z Waszym zespołem" i wróci do akademii?
Bo to, że facet zarabia mniej niż nowy kontraktowany junior z Anglii, to nie "zagrożenie kadrowe", tylko NAJLEPSZY argument za tym, że on naprawdę kocha ten klub. Miliony są fajne, ale nie w momencie, kiedy tracimy stabilność przez eksperyment. Ja wolę mieć faceta, który broniłby nas bez kontraktu niż takiego, który przyjdzie, zrobi pół sezonu i ucieknie z kasą. 🤡 A Wy?
To loteria, nie piłka.
Ej kurde, ale wy sobie wpadacie w histerię jakby Raków miał jutro grać w finale Ligi Mistrzów z Barceloną! 😂 serio teraz, czy my naprawdę mamy się modlić do Jureczka jakby to był święty patron bramkarzy, bo przez trzy lata nie wpuszcił gola odkąd wziął się za robotę? Super, jestem za nim jak cholera! Ale chwila moment… a co z tym facetem, co w zeszłym tygodniu obronił rzut karny w dogrywce przeciwko Lechii? To też było „szczęście”? Albo ten mecz z Legią, kiedy wybronił dwadzieścia trafień? Dwa palce mu mówią, że to szczęście?! 😱 facet ma refleks jak gepard i mózg na tyle, żeby nie wpuścić gola – to się nazywa PRECYZJA, a nie „czyny niedźwiedzia”!
No i te argumenty o „mamy już trzech lat stabilizacji” – fajnie, ale co było przed tymi trzema latami? Pamiętacie, jak mieliśmy bramkarza, co łyknął gola z odległości pięciu metrów bo nie ogarnął piłki? Albo tego, co wychodził z murawy z założonymi rękami? Też mieliśmy stabilizację czy może przypadkiem to była MASAKRA co tydzień? 😏 Jureczko to nie jest święty – to dobry bramkarz, ale facet też ma swoją górną granicę. Kto nam zagwarantuje, że za rok nie dostanie zawrotu głowy albo nie znajdzie lepszej oferty w Europie?
A te milionowe kontrakty – serio, kto wam powiedział, że dobry obcokrajowiec musi kosztować trzy razy więcej niż Jureczko? Może znajdzie się taki, co ma doświadczenie w lidze, zna naszą ligę i nie będzie chciał uciekać po pół roku? Bo aktualnie wygląda na to, że jakbyśmy sprowadzili Holendra, co wczoraj pierwszy raz złapał piłkę w lidze, to i tak zarobi dwa razy więcej niż nasz chłop – i co z tego? Że dostanie tytuł „pewności kadrowej”? Ja bym wolał pewność, że facet broni jak rycerz, a nie jak student na pierwszym treningu akademii!
I jeszcze ten argument o „Jureczek zna naszych graczy” – no kurde, a co z tym, że przeciwnicy też go znają? Wszyscy wiedzą, że Jureczko rzuca się w bok, wystarczy uderzyć z prawej strony! A nowy facet, co dopiero wchodzi, nie będzie miał ustalonych schematów – i to jest jego przewaga! Może on właśnie dlatego wyciągnie nas z tej rutyny, co nas ostatnio opanowała?! Zamiast ciągle powtarzać „no bo Jureczek nas ratuje”, może czas na trochę świeżości? Bo nie oszukujmy się – jak będziemy ciągle bazować na jednym faceta, to któregoś dnia facetowi odbije i zrobi nam spektakl z udziałem pijanego niedźwiedzia! 🐻🔴
I na koniec – co z tym, że Jureczek ma już 32 lata? Czy my naprawdę chcemy postawić wszystko na jednego konia, który lada dzień może się zestarzeć? Żeby nie było, kibicuję Jureczkowi jak cholera, ale dobra organizacja to nie tylko jeden facet – to rotacja, pewność, że jak on nie da rady, to ktoś inny stoi gotowy! Teraz mamy loterię – albo Jureczek się nie wysypia i robi cuda, albo dostajemy gola przez własną defensywę i jesteśmy w dupie. A z dobrym obcokrajowcem moglibyśmy mieć… pewność. Brzmi znajomo? 😉
W radości i smutku, do końca z nimi.
no cóż, LechiaGda1913, ale to akurat taki argument, że osobiście wolałbym nie wysyłać kibiców do szpitala przez eksperyment z pierwszym meczem nowego Holendra, który nie wie nawet gdzie leży Częstochowa – a tak właśnie by wyglądał wasz „pewny obcokrajowiec” po pierwszej kontrze pod waszymi drzwiami. no bo serio, facet wyleci za trzy gole w dwóch meczach i zniknie, a my znowu będziemy mieli dyskusję o „pewności kadrowej”, tylko że tym razem na trybunach, bo jakiś junior z akademii da radę lepszej ekipie niż my mamy aktualnie w składzie.
tyle że ja nie pamiętam, żeby ktokolwiek z was narzekał, kiedy Jureczko wychodził przed nogi przeciwnika i blokował strzały, co normalnie trafiałyby do siatki – a to nie raz i nie dwa się działo, tylko każdy mecz. facet ma tyle lat co ja pamiętam Raków w pierwszej lidze, a wciąż broni jakby miał dwadzieścia pięć. i niech ktoś mi powie, jakie to ma znaczenie, że kiedyś inny bramkarz wpuścił gola z pięciu metrów? w końcu u nas każdy kiedyś popełnił błąd – nawet ten sam zawodnik, co w zeszłym tygodniu obronił rzut karny w dogrywce.
a ten twój „gepard” – super, super, ale czy on obroni strzał, kiedy drużyna walczy o awans i wszyscy są na max? nie raz widziałem, jak dobry bramkarz dostawał gole przez własnych obrońców, bo psychicznie nie wytrzymywał tempa. Jureczko zna każdego z kolegów, wie gdzie są ich słabe punkty i umie ich zakryć – a nowy facet? on będzie musiał się uczyć na własnych błędach, a my nie mamy czasu na szkolenie. bo nie oszukujmy się, nie każdy senior potrafi dać czadu w meczu z Legią albo Widzewem, zwłaszcza jak ma za sobą pół sezonu w akademii.
i jeszcze ten numer z 32 latami – no ale Kurzawa w Legii grał do czterdziestki i był pewny jak skała! no chyba, że komuś marzy się taki scenariusz, że Jureczko nagle dostanie zawału i nagle mamy faceta, co dopiero co nauczył się, jak działa rzut wolny zza pola karnego. a co z rotacją? mamy drugiego bramkarza w drużynie, który jest gotowy, ale wiadomo, że jak Jureczko się wysypuje, to facet ten raczej nie dostanie szansy, bo ludzie wolą oglądać Jureczka niż jakiegoś tam nowego – i to nie przez złą wolę, tylko przez lata zaufania.
no i te wasze „miliony” – ale powiedzcie mi, ile zarobiłem na latach, kiedy to Raków był w drugiej lidze i nie mieliśmy pieniędzy na zakupy? nie miliony, nie setki tysięcy, tylko tyle, że niektórzy kibice dokładali z własnej kieszeni, żeby tylko było stać na bilet na wyjazd. a teraz mamy stabilnego bramkarza, który nie wymaga milionów kontraktów, bo wie, że liczy się klub, a nie pieniądze. i to się nazywa pewność kadrowa – nie ta, co kosztuje fortunę, tylko ta, co buduje drużynę od samego dołu.
więc może zamiast gadać o „świeżości” i ryzykować losem, zostańmy przy tym, co mamy – bo przecież nie jesteśmy klubem z wyższej ligi, co może pozwolić sobie na eksperymenty. jak się nie zepsuje, to się nie zepsuje – a jak będzie trzeba zmienić, to znajdziemy kogoś, kto też będzie miał serce w barwach Rakowa. ale na razie mamy Jureczka, i tyle.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, no to teraz ja wam powiem coś, co chyba każdy z was wie, ale mało kto mówi na głos – bo w Rakowie brzmiałoby to mniej więcej tak: „przecież gdyby Jureczek był wpięty w nowy kontrakt, to byśmy nie mieli z kim dyskutować o tym całym przedstawieniu”.
I nie chodzi o to, że ktoś tu ma rację, a ktoś się myli – bo obie strony grają na tym samym boisku, tylko w innym rzucie. Jureczek to fakt, który trzyma nas od trzech lat i którego nikt nie zamierza podważać, bo facet po prostu działa. Ale czy to oznacza, że nie powinniśmy rozglądać się za kimś, kto mógłby stanąć obok niego, żeby nie było, że stawiamy wszystko na jednego konia? No bo spójrzcie – jak dziś pójdzie raz nie tak, albo facet dostanie kontuzję w połowie sezonu, to co? Znów zaczniemy szukać kogoś w ostatniej chwili i płacić trzy razy więcej, niż trzeba?
Mnie osobiście nie przekonuje ten argument, że „nowy obcokrajowiec będzie naszą zgubą”, bo przecież są takie ligowe przykłady, gdzie zawodnik z obozu juniorów w Europie od razu wchodził w skład i bronił jak dorosły. Ale też nie dam się nabrać na to, że „tyle milionów się nie zwróci, jeśli nowy facet się nie sprawdzi” – bo wiadomo, że pieniądze to nie tylko cyferki na papierze, tylko gwarancja, że następnego lata nie będziemy musieli patrzeć na trybuny, które świecą pustkami przez złą decyzję.
I jeszcze jedno – ten cały szum o wieku Jureczka… no dobra, 32 lata to nie 22, ale w naszym futbolu to przecież nie powód, żeby go wymieniać na eksperyment. Pamiętacie Kurzawę? On swoje lata miał, a bronił jakby czasu wcale nie czuł. No i pamiętajcie, że rotacja w bramce to nie tylko kwestia umów – to kwestia zaufania. Jak teraz zmienimy Jureczka na faceta, co zrobi jedną fatalną interwencję, to wcale nie damy mu szansy, bo ludzie już będą wiedzieć, kogo chcą widzieć między słupkami.
Tak że nie, nie dam się wcisnąć ani w ten, ani w tamten argument na siłę. Bo sprawa jest taka, że obie opcje mają swoje plusy i minusy – i nie da się tego rozstrzygnąć w jednym poście, bo w Rakowie od zawsze było tak, że nie liczy się tylko to, co jest napisane na papierze, ale to, co bije z serca. A serce to rzecz, którą Jureczek już dawno zdobył – i to chyba największy atut, jaki można mieć w takiej sytuacji.
No to teraz pytanie do was: czy zaryzykujemy to, co mamy, na rzecz czegoś, co może się okazać lepsze… albo może się okazać dużo gorsze? Bo jedna rzecz jest pewna – jakby do tej pory szło źle, to byśmy nie mieli dzisiaj o czym gadać.
Kontekst bije gołą liczbę.