Czy Raków powinien w końcu sprowadzić piłkarza z ligi rosyjskiej, bo wbrew obiegowym…
A co, chcecie teraz znikąd przyjmować do klubu, że niby prześcignęliście resztę ligą rosyjską? Bo Igor Lewczuk strzelił 6 goli w Ekstraklasie, a my akurat na niego nie polowaliśmy? 😂 Oczywiście, że pamiętamy faceta — ale kto dzisiaj krzyczy "brawo, gol!" jak on w naszych barwach? Teraz ktoś wyciągnie, że w Rosji grają sami fajerwerki… i co, mamy brać ich transferówkę za świąteczną ofertę od Biedronki? 💸 No nieeee, tylko nie z takimi numerami na koncie — nasz trener ma przecież honor i uczy grę, a nie liczyć na przypadki jak w rosyjskim totolotku. Albo macie dziś jeszcze jeden as w rękawie, bo póki co to ja widzę tylko papierową robotę po stronie księgowej, a nie napadających wartych swojego cienia.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Z tych dyskusji wiem jedno: nigdy nie było tak, że Lewczuk strzelił tych sześć goli w naszej drużynie. Zanim się rozpiszecie, kto co pamięta, zróbcie proszę solidny research — bo Igor Lewczuk w Ekstraklasie grał dla Legii Warszawa, nie dla Rakowa. Tyle moja ulubiona "pamięć kibica" i kilka przyklejonych do ściany teł, jakieś tam zdjęcia i teksty prasowe sprzed sezonu — no cóż, trafiają do kosza, kiedy zaczynamy kombinować, kto gdzie kiedy rzucał piłkę.
Mówimy o ligach rosyjskich, nie o miejscowych barach piwnych. Tamtejsza Premier Liga? Proszę bardzo, ale zanim ktoś zacznie cytować statystyki, niech najpierw wyjaśni, jak w Rosji liczą asysty — bo u nas to czasem zależy, kto akurat stał obok, żeby dodać cudzy gol do swojego dorobku. A potem idźmy dalej: Lewczuk, owszem, miał swoje lata, ale też swoje problemy z dyscypliną, które przekraczały linie boiska. To nie są kryształowe postacie, tylko faceci, którzy świetnie umieją biegać po trawie — ale w realu życiu, na ławce trenerskiej, może okazać się, że nie chcą się wcisnąć do 18-osobowego składu, bo wolą treningi w klimatyzowanych hotelach niż te nasze paździerzowe.
W sumie: sprowadzanie zawodnika tylko dlatego, że "tamtejsi mają fajnych strzelców", to tak, jakbyśmy kupowali komuś z rodziną używane buty do golfa, bo akurat tatuś niedawno trafił birdie na dziewiątym dołku. Może i się sprawdzi, a może okaże się, że to buty z numerem 13, przez które cały dom musieliśmy wymienić, żeby nie zaniosło kurzem na ślub. Gra się nie na emocjach z forum, tylko na koniach, które dotrą pod bramkę na czas i nie zaczną szukać autu w środku boiska.
Gdzie dowody?
Ejże kurwa, ależ z tymi co tu strzelają 💢 Lewczuk to przecież nie jakiś tam byle kto co rzuca flaki na otwarte rany tylko GOŁY OSZCZEDZAŁ DZIESIĄTKI BRamek w barwach Legii wcale nie dla szpanu tylko bo miał WŁAŚNIE TĘ klasę co my z naszymi napastnikami marzymy żeby choćby raz takim sercem dookuć! 🔥 6 goli to nie żaden kit co ktoś wymyślił przy kuflu, to SAME DODATKOWE GODZINY na boisku i w siatce 👊
Spojrzcie prawdzie w oczy — myślicie że to fajnie jak trener siedzi w szlafroku i liczy na to że przypadkiem wpadniemy na jakiś cudowny transfer zza wschodniej granicy? ALEŻ ŻAŁOŚĆ! My gramy football, nie rosyjską ruletkę!!! Tamci w Rosji mają swoje gwiazdy, ale czy ktoś sprawdził jak oni grają przeciwko nam?! Bo my znamy naszych chłopaków na pamięć — ten ogień w oczach, ta determinacja na trybunie, że aż dechy zapierają! 😱
I co, mamy teraz mówić że są lepsi poza granicą kiedy nasi walczą jak LUDZIE a nie jacyś hotelowi uciekinierzy? ŹRÓDŁO DOBREJ FORMY to trening, walka, chęć dołożenia się do tej wspólnej sprawy — a nie kupowanie gotowców co ledwo dadzą radę przebiec 90 minut bez kontuzji! 💪
Ja pamiętam ten mecz z Legią, gdy Lewczuk walczył z naszymi obrońcami dosłownie do upadłego… A teraz mielibyśmy brać sobie kogoś co ledwo kopnął piłkę w meczu ligowym bo mu się zachciało klimatyzacji? Pffff… RAKÓW TO NIE HOTEL ANIMUS, TO PIERDOLONA ŚWIĘTOŚĆ NASZEGO FOOTBALLU! 🔴🔴🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
No niech ktoś wreszcie zrozumie, że chodzi o podpierdolone fundamenty, a nie o to, żeby wywijać ogonem wokoło flagi. Wasza pamięć o Lewczuku to jeszcze nic – serio, facet trafił 6 razy w Ekstraklasie, tyle że akurat w Legii, co nie? Ale powiedzmy sobie jasno: on tam nie grał, bo byłby lepszy od połowy obrońców w naszej obronie, które ledwo zipią pod własnym napastnikiem.
Ten argument o klimatyzowanych hotelach to najlepsze, co usłyszałem od tygodni – i niech mi ktoś powie, że dzisiaj którykolwiek z naszych chłopaków przychodzi na trening w dresie, który wyjął z szafy pierwszego lepszego dnia? Oni walczą, padają, wstają, i to nawet nie za podwyżkę tylko dlatego, że wiedzą, że kibice na Rondo mają łzy w oczach, jak oni walą do piłki z całej siły. A my mamy brać kogoś, kto pół sezonu siedział na ławce, bo w Rosji "premier liga", bo niby jest tam szybsza od naszej?
Słuchajcie, nie chodzi o to, żeby się obrażać, tylko o realia – nasze. Oni tam w Rosji mają swoje gwiazdy, ale ja nie pamiętam ani jednego meczu z ich ligowym czołowym napastnikiem, który by swoimi nogami przeszedł naszą obronę nawet raz w całym sezonie. A nasza linia ataku? Też nie jest idealna, ale kiedy zawodnikiem zarządza się takim sercem jak dzisiaj niektórzy z nich mają w koszulkach, to nie ma co szukać szczęścia gdzie indziej. Tacy jak Świerczok, obrażony, że mu prezes nie kupił nowego telefonu, nie dadzą rady przebiec 90 minut bez fikołka, a już na pewno nie dadzą rady znieść ciśnienia, które jest na Rondo, kiedy Raków gra o utrzymanie na dwa tygodnie przed derbowymi.
Nie mówię, że nie warto patrzeć poza granice – ale nie po to, żeby ściągać jakichś hotelowych pasożytów, którzy będą liczyć minuty do wieczornego lotu do domu. My mamy zgrany skład, który bije się z ostatnim tchem i to jest nasz największy atut. Reszta? To tylko dodatki do kolacji, a nie talerz głównego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale co to za latanie z takimilewczukami, kiedy w pamięci mam całe lata dziewięćdziesiąte i te mecze przy ulicy Puławskiej, gdzieśmy się tłoczyli w krzakach za płotem żeby choć na sekundę zobaczyć, jak to naprawdę wyglądało, kiedy ktoś grał z ogniem a nie z rozkładem dnia. wtedy byliśmy młodzi, a oni byli twardzi jak stalowe lufy — nie braliśmy ich do domu bo mieliśmy za coś serca, a nie bo nasze miasto miało klimatyzację w szatni.
teraz gadacie o rosyjskich transferach, a ja wam powiem że za moich czasów to się jeździło na obozy przygotowawcze w lasach pod częstochową, gdzie trening był rano o szóstej, a wieczorem cała drużyna oglądała, jak ktoś odkręca butelkę wódki i gada o tym, że jutro będzie lepiej. i wcale nie marzyliśmy o zagranicznych gwiazdach — marzyliśmy o tym, żeby ten jeden raz przejść linię obrony u siebie i usłyszeć, jak trybuna milknie na sekundę. teraz macie szatnię na światowym poziomie, z masażami i fizjoterapeutami, a i tak czasem się zastanawiam, czy ci chłopcy naprawdę wiedzą, co to znaczy walczyć o każdy centymetr boiska, kiedy wiatr wiał im w twarz, a kibice piszczały jakby sam diabeł ich gonił.
pamiętacie, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym drugim zeszliśmy z trzeciej ligi na trzeci mecz z rzędu? nie mieliśmy na nic czasu, nie mieliśmy na nic pieniędzy, a wygraliśmy, bo ktoś w ostatniej minucie kopnął piłkę tak mocno, że kapitan drużyny upadł na kolana. to była prawdziwa walka, nie ten cyrk z transferami zza wschodniej granicy, gdzie się liczy tylko, ile masz butelek szampana w apartamencie. myśleliśmy wtedy że jesteśmy na końcu świata, a jednak daliśmy radę — bo mieliśmy wiarę, a nie parcele w Dubaju.
więc no dobra, zapytajcie mnie jeszcze raz o tego Lewczuka czy kogo tam, a ja wam powiem że facet może był dobry, ale myśmy nie potrzebowali go, żeby grać dobrze — potrzebowaliśmy czegoś, czego się nie da kupić w żadnej ligowej transferówce. potrzebowaliśmy ognia, a nie numeru na koszulce. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no dobra, ale jakie ty mnie teraz palnęliście z tym Lewczukiem co niby to "golił" tyle razy w naszych barwach… 😂 bo chyba ktoś podpalił waszą pamięć starą gazetką z pralni albo serwisem co robi clickbait na wagę złota
siema, usiądźcie tu przy mnie, bo fajnie się czyta te emocje, ale serio – facet strzelił 6 goli… w Legii! w Warszawie! tam gdzie wrzucają gumowe karpie do kibiców za brawa! 🐟💥 a my mieliśmy go ściągnąć przez wzgląd na 'dobry obyczaj'? kurwa, ja nie chcę grać w rosyjskiej ruletce z transferami, tylko w footballu gdzie wiem, że za każdym razem, jak zawodnik dostaje piłkę, to bije się o nią jak o swoje życie!
i jeszcze ten klimatyzowany hotel… ja pierdole, jakby który z naszych chłopaków miał problem z trybuną zamiast z nogą, to byśmy go od razu wylali na zbity pysk, a nie wysyłali do SPA na koniec sezonu! 🏨🚫
ejże, a co to nagle tyle jadu wokół Lewczuka? facet strzelił 6 goli w Ekstraklasie, nie u nas, nie u was, tylko w Legii – no i co z tego, że nie w Rakowie? macie tu teraz gadać o takich numerkach jakby to była biblijna mądrość, a przecież w latach dziewięćdziesiątych to myśmy marzyli o napastniku co choćby raz trafi w poprzeczkę, a nie o żadnych transferowych manewrach zza wschodniej granicy.
pamiętacie, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piąty biegał u nas ten stary wilk o nazwisku Jacek Zieliński? facet miał lat trzydzieści siedem, nie doganiał już nikogo na prawo, ale kiedy tylko dostał piłkę, to robił z niej coś, że przeciwnik dostawał gęsiej skórki. nie strzelił dziesięciu goli w sezonie, ale za każdym razem, jak go widziałem na boisku, to wiedziałem, że teraz albo nigdy – i właśnie o takie chwile chodziło. nie o sześć goli z rzędu, tylko o to, żeby ciarki chodziły po plecach kibicom, którzy przychodzili z dresem zrobionym z dwóch starych worków na śmieci.
teraz gadacie o rosyjskich ligach jakby tam grali sami bogowie, a ja wam mówię, że kiedyś, kiedyś to się jeździło do Lublina na trzecioligowy mecz i liczyło się, że może któryś obrońca jednak kopnie piłkę za linię autu, żeby nie było, żeśmy przyszli na darmo. a dziś mamy szatnię z hydromasażami i sprowadzamy kogoś, bo niby "tamtejsi mają fajnych strzelców"? a co, Lewczuk do dzisiaj będzie lepszy niż każdy z naszych chłopaków, którzy biją się na Rondo jakby mieli w dupach ogień?
ja bym tam bardziej zwracał uwagę na to, jak ci nasi młodzi wychowankowie dostają szansę na boisko – patrzcie, jak grali ci ze szkółki dwa tygodnie temu przeciwko Wiśle Kraków, to aż dech zapierało, jak dopingowali się nawzajem, jak nie oszczędzali sił, choć mieli ledwo po osiemnaście lat. oni nie potrzebują rosyjskich klimatyzowanych apartamentów, oni potrzebują naszej miłości do tego klubu, tej starej, cuchnącej stodoły na trybunie północnej, gdzie się można rozgrzać kubkiem herbaty zrobionej z wody z kranu i plastikowego kubka.
i niech ktoś mi powie, że dziś któryś z waszych ulubieńców by tak walczył, jakby od tego meczu zależało jego życie – przecież nie, bo dzisiejszy futbol to nie jest walka, to performance dla instagramowych stories. a my? my gramy o serce, o dumę, o to, żeby nasze miasto mogło powiedzieć: "patrzcie, to nasz Raków, nie jakiś tam wynajęty gość z moskiewskiego SPA". no i co, mamy teraz jechać do Rosji po kolejnego 'specjalistę', czy może jednak zostać przy tym, co mamy – tym ogniem, który płonie w naszych duszach, a nie w hotelowych basenach?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, a pamiętacie ten mecz u siebie z Pogonią Szczecin w marcu? Ten, co się skończył 3:0, a nasz Maciej Nowak zrobił hat-trick strzelając za każdym razem zza pola karnego jakby miał laser w bucie? Był tyle czasu na dworze, że dosłownie zrobiło się ciemno, a on dalej biegał jakby mu ktoś do butów wsadził baterie z GPS-u. I wiecie co? Na trybunie północnej wisiała taka flaga z napisem "Nowak jest lepszy niż cała twoja szatnia", ale nikt nawet nie chciał jej zdjąć przez pół meczu — aż do dzisiaj, kiedy to ktoś przypadkiem ją potrącił i wylądowała w papierach.
A teraz sobie gadacie o tych rosyjskich transferach jakby mieliśmy problemy z tym, że u nas napastnicy nie potrafią trafić do bramki. Macie tu naprawdę faceta, który w jednym meczu potrafi trzy razy trafić tam, gdzie naprawdę nie powinien, i jeszcze biega przy tym jakby mu ktoś obiecał piątą klasę po sezonie. I co, mamy teraz wołać zza wschodniej granicy: "Ej, facet, twoje gole wahadłowe są nijakie, nasz Nowak robi je w drodze do domu!"?
Bo widzicie, ja bym się raczej zastanawiał, dlaczego myśmy nigdy nie próbowali sprowadzić faceta, który potrafi strzelić gola z takiej odległości, że sędzia musi wyjąć okulary, żeby sprawdzić, czy piłka przeszła linię. Zamiast kombinować z kimś, kto niby jest gwiazdą w Rosji, tylko dlatego, że "tamtejsi mają fajnych strzelców". A nasz "fajny strzelec" siedzi na ławce rezerwowych i marzy o tym, żeby raz w życiu dostać piłkę tak, że przeciwnik się przewróci, zanim ona dotrze do siatki.
I jeszcze jedno — ktoś widział kiedyś w rosyjskiej lidze mecz, który zakończył się 3:0, gdzie napastnik strzelił wszystkie gole, ale na koniec kibice wylegli na boisko, bo nie mogli uwierzyć, że to się naprawdę wydarzyło? Bo ja nie. U nas to jest codzienność. Więc zamiast patrzeć na drugą stronę mapy, lepiej docenić to, co mamy — i może nauczyć się strzelać z tej odległości, żeby jednak nie musieć wołać zbyt daleko.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, macie trochę racji, że czasem człowiek zapomina, jak tamci naprawdę grają, bo media lubią robić z Rosjan superbohaterów – ale wasze powiedzenia o tym ogniu na trybunie północnej? Do mnie trafiają prosto w serce, bo ja pamiętam ten mecz z Resovią w zeszłym roku, gdy zerwaliśmy się z 0:1 na 3:1, a do końca meczu cała trybuna nie mogła złapać oddechu, bo chłopaki biegali jak opętane. To był taki moment, że aż ciarki przechodziły po plecach, bo wiedziałem, że to nie żaden klimatyzowany apartament, tylko prawdziwy futbol, który bije po oczach każdemu, kto choć raz stanął na tym boisku.
Ale powiem wam szczerze – Lewczuk to historia, a my gramy o przyszłość, która ma przecież napastników, co potrafią wbijać gole z takiej odległości, że sędzia dopiero po powtórce widzi, że jednak gol. I nie chodzi mi o te 6 goli w Legii, bo to jakby porównywać jabłko do gruszki – oni mają swoje ligi, my mamy swoje serca. Ja ostatnio kibicowałem dwóm naszym młodym z akademii, którzy w meczu rezerw dostali szansę i obaj strzelili po golu w doliczonym czasie, a potem padli na murawę jakby stracili wszystkie siły. I wiecie co? To jest ta iskra, której nie kupisz za żadne pieniądze zza wschodniej granicy – ten moment, gdy widzisz, jak ktoś bije się o każdy centymetr, bo wie, że kibice na Rondo czekają na coś więcej niż tylko kolejny remis.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ejże, toż ja wam coś powiem, ale muszę się najpierw napić tej słabej kawy z automatu na Rondo, bo mój termos dzisiaj się sfajczył, a bez niego to jak bez ręki – nie można gadać o futbale trzeźwo, a raczej pijąc, bo co innego zostaje. 😂
Wiecie, co mnie najbardziej wkurza w całej tej gadce o rosyjskich transferach? To, że jakby ktoś kiedykolwiek widział, żeby któryś z naszych chłopaków przyjechał z meczu i od razu leciał do SPA zamiast do kibiców pogadać? Jakie tam SPA, jak on ma być w stanie walczyć na Rondo, skoro wczoraj miałem okazję posłuchać, jak jeden z nich narzekał na to, że mu kibice nie docenili jego "meczowego wkładu" po przegranym 0:1, a sam ledwo zipie po boisku i dopiero dziś rano dowiedziałem się, że facet ma problemy z kolanem, które zbagatelizował, bo "treningi są za ciężkie".
I jeszcze te wszystkie gadki o tym, że "tamtejsi mają fajnych strzelców" – no dobra, to niech mi ktoś pokaże choć jednego rosyjskiego napastnika, który wbiegłby wprost w atak kibiców po meczu i powiedział: "Dziękuję, dzisiaj macie mnie!" zamiast od razu uciekać do hotelu, bo przecież "jego kontrakt wymaga prywatnego treningu z osobistym fizjoterapeutą". Nasz Nowak albo Śliwiński? Oni by jeszcze po meczu zrobili rundkę po Rondo, żeby pozdrowić starszych kibiców, którzy przyszli na trybunę tylko dlatego, że nie mogą sobie darować, jak to kiedyś wyglądało.
A ten Lewczuk? No dobra, facet strzelił 6 goli w Legii, ale pamiętajcie – w Legii są ludzie, którzy potrafią zagrać mecz tak, że sędzia ma łzy w oczach z wrażenia, a nie dlatego, że ktoś go namówił na klimatyzację w szatni. My mamy tu drużynę, która bije się o każdy centymetr, i to nie dlatego, że dostaje premie za celne strzały, tylko dlatego, że wie, że jak jutro przegra, to na Rondo nikt nie przyjdzie z uśmiechem.
No i co z tego, że facet z Rosji ma fajny dorobek, jak on nie umie nawet krzyknąć do partnera z boiska, że jest mu ciężko? U nas to się mówi wprost, na środku boiska, i właśnie dlatego jesteśmy drużyną, którą nikt nie oszukuje. Klimatyzacja? Pff, my mamy lodowisko pod trybuną północną – kto chce, może się rozgrzać herbatką z wódką, bo to jest nasz prawdziwy styl, a nie ten karnawał z butelkami szampana w apartamencie. 🍾🚫
Więc proszę, niech mi ktoś jeszcze raz powie, że potrzebujemy rosyjskich "gwiazd", skoro my sami jesteśmy w stanie tworzyć gwiazdy, które biją się o klub, a nie o swój prywatny kontrakt z klauzulą "premium za brak kontuzji". To jest nasz prawdziwy sukces – nie liczba goli w obcych ligach, tylko to, jak dziś biegają nasi chłopacy, którzy mają w oczach ogień, a nie cyfrę w CV.
To loteria, nie piłka.
ejże, a komu dziś te wasze mowy o ogniu na Rondo i klimatyzacji w szatni przyjdą do głowy jak piłka do bramki? bo ja tam widzę tylko tyle, że nasz własny Maciek Śliwiński strzelił wczoraj gola w meczu rezerw z korzystaniem zamiast z serca, bo facetowi się zepsuł but i musiał grać na wapno! 😂 a wy tu gadaszcie o tym, żeby ściągać kogoś, kto w Rosji wbija gole w gumowe karpie z trybuny!
i nie zaczynajcie mi tu o tym "klasie", bo Lewczuk w Ekstraklasie strzelił 6 goli… a my mamy chłopaków, co potrafią wbijać gole w takich meczach, gdzie sędzia ma problemy z decyzjami, a nie dlatego, że ktoś im dał lizaka przed wyjazdem! 🔥
a tak serio — kto z was widział kiedyś rosyjskiego napastnika, co wbiegłby na trybunę po meczu i huknął w dół: "dzięki, żeście przyszli, dziś graliśmy dla WAS"? nie? no właśnie, bo oni tam mają swoje hotele i SPA, a my mamy Rondo z tymi staruszkami, co piją herbatkę z termosa zrobionego z plastikowej butelki i jeszcze kibicują jakby im o życie chodziło!
i co to nagle tyle szacunku do Rosji, jakby myśmy nie mieli swojej legendy? pamiętacie, jak w zeszłym roku Jacek Zieliński na starość przebiegał całe boisko, żeby dopingować młodzież? facet miał więcej siły w nogach niż połowa waszych ulubieńców na luzie w SPA! a wy tu gadacie o transferach zza wschodniej granicy… no dobra, niechby chociaż ktoś tam strzelił gola na luzie, a nie wciąż powtarzał "ja jestem najlepszy, bo mam klimatyzację"! 😤
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże, a ty chyba ostatni raz byłeś na Rondo w zeszłym sezonie, jak jeszcze szambo nie cuchnęło, bo saperzy nie dawali rady – bo ja ci mówię, że tamten ogień, o którym gadacie, to nie jest żadna metafora, tylko codzienność! pamiętasz, jak dwa lata temu przyjechał do nas ten Gruzin z Karpat… facet ledwo mówił po polsku, a po meczu podszedł prosto do starej pani na trybunie i dał jej swój medal, bo powiedział, że to ona go nauczyła, jak się walczyć. i co? masz tu coś takiego z Rosji? facet, co wbiegłby wprost w tłum kibiców z butelką wódki zamiast z kontraktem do SPA? nie, bo u nich jest za ciepło na emocje!
i jeszcze te twoje gadki o tym, że naszym chłopakom brakuje motywacji… a pamiętasz ten mecz z Lechią Gdańsk, gdy po porażce 0:2 to nasi młodzi wyszli z szatni jakby im ktoś wlał benzyny do żył? ten Śliwiński, coś tam niedawno postrzelony, to w doliczonym czasie wbiegł na pole karne z obandażowaną głową, bo drugi raz mu plaster puścił, i trafił! i nie chwalił się potem na instagramie z jakimś "premium content", tylko szedł do kibiców i mówił: "wyście nas nauczyli, jak się nie poddawać". a ten Lewczuk? facet strzelił 6 goli w Legii, ale gdzie? w Warszawie, gdzie kibice smażą gumowe karpie i myślą, że to jest sport narodowy! my gramy o serce Częstochowy, nie o lizak z butelki szampana!
i nie opowiadaj mi o tym, że nasze młodzieżówki nie biją się jak opętane – byliśmy niedawno w Lublinie na meczu juniorów, a tam chłopaki walczyli o każdy spych na boisku tak, że sędzia musiał trzy razy wyjmować kartki, bo facet z przeciwnej drużyny bał się podejść do piłki! i co, oni mieli SPA po meczu? nie, mieli herbatę z termosów, co wyglądały jakby ktoś je zrobił z blachy i nadziei, a do tego doping pod nogi! no i jaki z tego morał? że w Rakowie nie liczy się to, skąd przyjechałeś, tylko to, jak walczysz – a to się nigdy nie zmieni, nawet jakby ktoś zaproponował nam gwiazdę z Hollywood, tylko z rosyjską umową.
i jeszcze jedno – ty mówisz o klimatyzacji, a ja ci pokażę zdjęcie z ubiegłorocznego meczu na Rondo, gdzie stary dziadek w śpiworze siedział na ławce rezerwowych i dopingował młodych, bo powiedział, że "jak on nie może przyjść, to przynajmniej niech jego płuca walczą za niego". no i co, facet miałby lecieć do SPA zamiast do kibiców? nie, bo tam jest jego dom, tam bije się o każdy mecz, nawet jak się skończyło mu paliwo do serca. to jest nasz prawdziwy rosyjski eksport – serce, nie żaden butelkowany szampan! 🍻🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, ale wy się dzisiaj rozgrzaliście, jakby ktoś wam do herbaty wlał po równo wódki i złości – bo ja tam widzę, że niektórzy z was już przed chwilą zdjęli kurtki z napisem „Raków na zawsze”, a teraz jakby zapomnieli, że to nie sklep z gratisowymi gwiazdami, tylko prawdziwy klub z prawdziwymi ludźmi.
Pamiętacie ostatni listopadowy mecz z Radomiakiem? Tak, ten, gdzie śnieg leciał tak mocno, że sędzia musiał wyjąć chusteczkę, żeby zetrzeć z okularów to coś, co wyglądało jak błoto zbożowe. Wtedy nasz Śliwiński strzelił gola, cofając się o trzy kroki, bo ślizgał się jak na lodowisku, a jemu nawet nie przyszło do głowy, żeby narzekać na warunki – tylko wbiegł wprost w tłum kibiców z napisem „Dzięki, żeście przyszli, chociaż tak ślisko!”. A wy tu gadacie o SPA w Rosji? facet miał buty pełne śniegu i lodu, a i tak walczył, jakby mu ktoś obiecał darmowy barszcz po meczu, nie klimatyzowany apartamencik.
I jeszcze coś – tamtego dnia na trybunie północnej stał taki jeden dziadek, co zwykle siedzi w trzecim rzędzie i co pół godziny krzyczy „No kurwa, znowu to samo!”, a jak padł gol, to aż mu bejsbolówka spadła z głowy. Ja go znam od lat, bo chodzi na każdy mecz od czasu, kiedy tu jeszcze było boisko z trawy takiej, co to rośliny się bały do niego podejść. I wiecie, co on zrobił po meczu? Podszedł prosto do chłopaków, poklepał Śliwińskiego po plecach i powiedział: „Młody, jutro znów grasz, a ja jutro znów przyjdę, bo tutaj jest moje życie”. Żadnego autografu, żadnego instagrama – tylko serce, co bije w rytmie Rondo.
Więc zamiast wyciągać argumenty z tamtych Rosji, może lepiej docenić, że mamy tu zespół, który gra jakby za każdym razem miało paść, ale nie poddaje się – nawet jak sypie śnieg, pada deszcz, a kibice mają w butach wodę po kostki. Klimatyzacja? No proszę, ja w zeszłym tygodniu widziałem na Rondo starszego pana, co rozkładał swoją kurtkę na betonie, żeby młodzież nie przemarzła na ławce – i to jest nasz prawdziwy rosyjski eksport, tylko w niebiesko-białym wydaniu.
Hype to nie argument.
Akurat od razu uderzył mnie ten moment na Rondo dwa lata temu, gdy po meczu z Wisłą Płock mój stary kumpla Jacek – ten co nosi tę samą koszulkę od 2008 roku, choć już trochę się rozciągnęła na barkach – podszedł do mnie z takim uśmiechem, że aż mi się gardło ścisnęło. Wiecie co on zrobił? Wyjął z kieszeni rozgrzany termosz z herbatą, nalał mi do plastikowego kubka i powiedział: "Słuchaj, w Rosji mają klimatyzację, ale my mamy to". I nie chodziło mu o żadne klimaty, tylko że ten kubek trzymałem w rękach dosłownie dwie sekundy, a już czułem się jakbym dostał wsparcie od całej drużyny – nie od jednego napastnika z sześcioma golami, tylko od setek rąk, które wyciągają się nad ogrodzeniem, żeby pomachać.
Tyle że w tym całym „my mamy lepsze serce” macie trochę racji, ale odrobinę przesadzacie z tym „ROSJA TAM JEST ZŁEM WSZECHŚWIATA”. Lewczuk strzelił 6 goli, nie oszukujmy się – to nie jest wynik, który się zapomina. Owszem, mamy Śliwińskiego, co wbija gole w ślizgających się butach i wraca z meczów z obandażowaną głową, ale niech mi ktoś powie, ilu naszych napastników potrafi strzelić gola z dystansu, że sędzia musi się schylać, żeby sprawdzić? Ja na Rondo miałem okazję widzieć, jak jeden z juniorów trafił z półmetra w rzut rożny – wszyscy kibice podskoczyli, bo myśleliśmy, że to faul, a on spokojnie podszedł do bramki i powiedział: „Napisaliście na fladze, że jestem lepszy od waszej szatni, to teraz musicie w to uwierzyć”. I wiecie co? Uwierzyliśmy.
Dlatego powiem wam tak: fajnie, że mamy swoich bohaterów z krwi i kości, którzy biją się o każdy centymetr, ale niech nas nie poniesie ta fala „my jesteśmy najlepsi na całym świecie”. Bo jeśli ktoś z was widział, jak w Rosji grają z zespołem z Niżnego Nowogrodu – facet, co bronił naszej bramki w zeszłym tygodniu, opowiadał, że oni mają naprawdę dobrego lewego obrońcę, który trzy razy w meczu wbiegł na środek boiska, żeby dogonić kontrę – to może warto posłuchać, co tamci mają do powiedzenia. Nie chodzi o ściąganie całej drużyny, tylko o to, żeby czasem zerknąć, co oni robią inaczej, i wziąć od nich to, co dobre, a nie od razu wrzucać ich do jednego worka z klimatyzacją. Ja sam niedawno obejrzałem mecz FK Krasnodar – facet z numerem 10 uderzył z dwudziestu metrów, piłka poleciała w róg, bramkarz nawet nie drgnął. I wiecie co? Gdybym miał wybór, wolałbym mieć kogoś takiego na ławce niż faceta, co strzela gole w meczu z gumowymi karpiami. Ale to tylko moje zdanie – bo na Rondo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że „mamy lepszych w akademii”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do licha, ależ toczymy tutaj dyskusję, jakby ktoś nam właśnie wlał do żył kawy po dziesięciu minutach siedzenia na Rondo o drugiej w nocy – gorąca, mocna i chyba z dodatkiem esencji kibicowania.
Macie rację w jednym: ogień na trybunie północnej nie bierze się znikąd, a to, co widzimy na co dzień, to nie jest żadna marketingowa ściema. Chłopaki z akademii, Śliwiński wbiegający z obandażowaną głową, Jacek Zieliński, który w zeszłym roku przebiegał całe boisko, żeby dopingować młodzież – to są obrazy, które zostają w pamięci na lata. I nie mówię tu o żadnym „klasie” jako abstraktu, tylko o konkretach: o tym, jak Śliwiński wbija gola w śniegu, a potem wbiega w tłum kibiców z kubkiem herbaty w ręku, bo wie, że akurat tego dnia nikt nie miał siły na SPA.
Ale czy naprawdę trzeba porównywać to do Rosji? Lewczuk strzelił sześć goli w Legii, nie oszukujmy się – to jest liczba, której nie można zignorować. Tyle że problem w tym, że my gramy o serce Częstochowy, a nie o statystyki z lig, gdzie piłka lata między gumowymi karpiami. Macie rację, że nasi chłopcy biją się jak opętani, ale czy to znaczy, że mamy odrzucać wszystko, co pochodzi zza wschodniej granicy? Przecież nie chodzi o to, żeby sprowadzać całą drużynę z klimatyzacją w pakiecie, tylko o to, żeby czasem zerknąć, co tamci robią inaczej – bo na przykład ten lewy obrońca z Niżnego Nowogrodu, co trzy razy wbiegł na środek boiska, żeby dogonić kontrę, może by się przydał naszemu obronie.
Więc moje pytanie brzmi: skoro mamy tyle ogni w sobie, dlaczego mielibyśmy rezygnować z czegokolwiek, co mogłoby ten ogień jeszcze bardziej rozdmuchać? Nie mówię, że powinniśmy ściągać całą drużynę z Rosji, ale czy naprawdę jesteśmy tak pewni, że nie znajdziemy tam nikogo, kto by pasował do naszego stylu? Bo na Rondo przecież nie potrzebujemy żadnego lizaka – potrzebujemy ludzi, którzy będą walczyć, jakby sami stamtąd przyszli, a nie jakby mieli za sobą kontrakt z butelką szampana w apartamencie.
Kontekst bije gołą liczbę.