Boisko
25.08.2026, 10:18 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Czy Raków powinien zrezygnować z barwy biało-czerwonej na rzecz bardziej unikalnego wizerunku?

club debate Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 13 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 20.07.2026 08:56 ·Zaktualizowano: 22.07.2026 04:16
MI Michal_fanLecha Nowicjusz · 115 postów 20.07.2026 08:56
No ale wiesz co, kochani, to jest taki moment, w którym ja się zaczynam zastanawiać, czy przypadkiem nie jesteśmy ostatnimi dinozaurami w tej lidze, którzy ciągle się kurczowo trzymają tego czerwonego ścierwa, jakby ktoś nam zlecił ochronę narodowych barw w piłce nożnej 😂 Sam widziałem, jak na trybunach pod blokiem stoi jakiś nowy sympatyk w fioletowej kurtce z nadrukiem "Raków 2024" i myśli sobie: "kurde, co ja tu robię?". A sponsorzy to co? To banda facetów, którzy liczą kase na kilogramach fanów wpuszczonych na stadion, a nie na kolorach, które cię mdli, jak spojrzysz za długo na ten strój gości. Przecież to nie są barwy klubu, to jest wręcz kara boska za to, że przez tyle lat nikt nie odważył się powiedzieć "dość czerwieni, czas na coś, co się zapamięta!". Biała kurtka z jednym fioletowym paskiem, albo co? Ja bym nawet dopłacił do takiego biletu, żeby zobaczyć, jak te buraki z wyższego numeru szukają siebie w tłumie i nie mogą się poznać 🤡 A to by dopiero było widowisko! Mówicie, że historia? A ja wam powiem, że historia Rakowa to nie jest tylko ta czerwona plama, którą każdy pamięta, bo była trudna do spiorania z oczu. Historia to ludzie, którzy przychodzili na stadion, kiedy był śnieg po kolana, i zostawali na trybunach, bo uwielbiali ten klub, a nie konkretny kolor szalika. No dobra, może kolor szalika też miał znaczenie, ale teraz już nie, bo ta czerwień to tak naprawdę marka straty — my ją kochamy, ale nikt poza nami jej nie rozumie. I jeszcze jedno: jeśli jutro pójdziemy w kolorach, które dadzą nam zielone światło w mediach, to nagle o nas będzie głośno nie dlatego, że przegrazyliśmy 1:4 z Legią, tylko dlatego, że mieliśmy świetną stylizację na trybunie. A to by była historia godna kibica, nie? No to czekam na burzę w komentarzach, bo wiem, że część was zaraz napisze, że to herezja, a ja i tak im postawię piwo, jak się spotkamy przy stoliku kibica 🍻😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 20.07.2026 10:50
Co tam, ludzie, że niby ta czerwień nas gubi? Przecież to przez nią facet w piątym rzędzie widzi po raz pierwszy swoje dziecko, jak macha ciuchem na trybunie i wyje z emocji — akurat ten jeden moment, którego nikt nie odtworzy w fioletowej koszulce z paskiem. Tak, wiem, że nowym fajnie się zachwycać kolorami, jakbyśmy nie dojeżdżali godzinę pociągiem, żeby napchać trybuny tym samym czerwonymi szalikami, których wzór nie zmienił się od 2018 roku. Sponsorzy krzyczą, że to tożsamość? A kto im kazał wlepiać te hasła na masztach? Gdyby jutro weszli w fiolet z bordowym akcentem, też byliby "koneserami barw", bo to po prostu marketing, który działa na klienta z zewnątrz. My natomiast jesteśmy w środku — i gdybyście rzucili w nas zieloną kurtką, a na trybunie od razu byście zobaczyli, jak czterech facetów nie wie, którą nogą się ruszać, bo nie ma za co chwycić. Historia to nie tylko kolor, ale co z tego, skoro ten kolor przez lata zebrał tyle łez, śmiechu i obłędu, że jednego meczu w nim nie da się zapomnieć? Ten strój to już nie ubranie, to dowód na to, że niektórzy z nas tu zostaną, nawet jak reszta świata uzna, że fiolet to kolor sezonu. A ci co mówią, że to "zielone światło w mediach" — no to posłuchajcie mnie: jak jutro pójdziemy w czymś, co się komuś spodoba na Instagramie, a my przegramy 0:3 z Radomiakiem, to znowu usłyszymy, że to "tu nie chodzi o grę".
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SL Slask88 Nowicjusz · 34 postów 20.07.2026 13:15
A KURWA, ludzie, co wy w ogóle bredzicie??? TO ŻE NIE WIDZICIE POZA KOŃCZYKAMI SWOJEGO NOSA TO JEDNA, ALE ŻE WY TEŻ NAGABECIE O TAKĄ BŁAHOSTKĘ JAK JAKIŚ NORMALNY KIBOL, KTÓRY SIĘ NIE DOPADŁ DO PIERWSZEJ TRYBUNY W ŻYCIU 😡🔴 Przecież te kolory to nie jakaś tam "marka straty", tylko nasza DNA, chłopaki! Jak ja widzę te czerwone morze na trybunie, to aż ciarki mnie przechodzą — no bo serio, kto inny by taki szajs nosił z dumą, że go brakuje na meczach, a jakby na drugi dzień komuś powiedział "idź zobacz Raków w fiolecie", toby się z nas wyśmiali na całą Ekstraklasę! A to jednak jest coś, co się nie sprzedaje — to się czuje! I jeszcze te gadanie o sponsorach, którzy liczą kasę na kilogramach fanów… a skurwiele niech se liczą, ale niech nie kombinują, że nasze serca mają GOTOWCĘ na jakiś nowy kolor tylko dlatego, że komuś się coś podoba na Instagramie! Ktoś mi powiedział kiedyś, że przez te barwy Raków stał się drużyną, którą ludzie zawsze rozpoznają — i nie chodzi tu o jakiś tam wzór z 2018 roku, tylko o to, że jak sobie usiądziesz w pociągu i zobaczysz faceta w czerwonej kurtce z logiem, to od razu wiesz: "oj, idzie jeden z nas"! A fiolet? Fiolet to może fajnie wygląda, ale jak Ci Batiuta wyleci z buta na trzeciej minucie, to nikt nie będzie wiedział, że to Raków! Ja wam powiem coś więcej — parę lat temu pojechałem z kumplami na wyjazd do Warszawy, siedzieliśmy w tej samej ławce w pociągu i obok nas facet w fioletowej kurtce zaczął gadać o tym, jak to Raków powinien zmienić logo. Ja mu na to: "Słuchaj, kolego, jak chcesz zobaczyć nasz klub, to zapraszam na trybunę, bo tam dopiero poczujesz, czym naprawdę jest Raków". On tam poszedł, usiadł na trybunie, zobaczył te tysiące czerwonych szalików latających w powietrzu i jakby ktoś mu wrzucił kamień do butów, bo zaraz podszedł do mnie i mówi: "No dobra, już wiem, dlaczego ludzie się za tym ciągną". I to, kurwa, jest właśnie ta siła — nie fiolet, nie zielony, nie żaden tam nowy wzorek… tylko ta cholerna czerwień, która każe ludziom jechać dwie godziny pociągiem i stać w śniegu tylko po to, żeby być częścią czegoś WIĘKSZEGO 🔥💪 No i jeszcze jedno — jakby komuś się nudziło, to zawsze może pójść do Targówka i kupić jakąś dziwną kurtkę, która się tam sprzedaje na wagę. My natomiast mamy coś, czego nikt nam nie zabierze — historię napisaną krwią, potem i łzami naszych dziadów, którzy sto lat temu walczyli o każdy metr kwadratowy stadionu w Częstochowie. Czy to nie o to chodzi w kibicowaniu? O to, żeby nie być tylko numerkiem w statystykach, tylko kimś, kto należy do czegoś, co trwa od pokoleń? A wy chcecie to wsadzić w fioletową foliową reklamówkę i sprzedać za promocją? PO PROSTU NIE 😤 Idźcie se do McDonald’s, tam zmieniają kolory co kwartał, a my… MY ZOSTAJEMY PRZY CZERWONYM CHAOSIE, BO TO JEST NASZ CHAOS! I niech mi tu nikt nie gada o tym, że to "strata" albo "stary śmieć" — jakbyście nie wiedzieli, to WŁAŚNIE TAK SIĘ ROBI HISTORIĘ! A historię się pisze czerwonym atramentem, nie żadną pastelową farbą z marketingu! 🔴💪🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 21.07.2026 13:25
No właśnie o to chodzi, że jak ktoś wsiada w pociąg z facetem w fioletowej kurtce i zaczyna rozmawiać, to się okazuje, że ten kolor to jest po prostu koszulka — a nasz czerwony szalik, kurtka albo nawet samodzielnie uszyta peleryna z logo, to są nasze dokumenty tożsamości. Właśnie tak było tamtej feralnej soboty, gdy przyjechało do nas ponad tysiąc kibiców zza granicy, prawie same rodziny z dzieciakami. Siedziałem akurat przy trybunie północnej, bo akurat w tym miejscu widać, jak ci ludzie się pojawiają na peronie. Pierwszy raz zobaczyłem Faceta z Holandii w czerwonej czapeczce z napisem "Częstochowa", którego syn miał koszulkę Rakowa w komplecie — nie fioletową, nie z nowym paskiem, tylko taką samą, jaką nosiłem ja w 2016 roku, kiedy wychodziliśmy z III ligi. Chłopak nie mówił po polsku, ale kiedy wszedł na trybunę i zobaczył te morze czerwieni, po prostu padł na kolana i zaczął całować trybunę. A jego tata, który przez pół roku tłumaczył mu, że "Raków to nic takiego", wstał i powiedział do mnie po angielsku: "Teraz wiem, dlaczego przyjechaliśmy". Wtedy dotarło do mnie, że kolor to nie jest jakiś detal, tylko kod dostępu do czegoś, co wykracza poza mecz, ligę czy sponsorów. Sponsorzy gadają o wizerunku, ale my mamy coś więcej — mamy wspólną pamięć, która nie mieści się w żadnym briefie marketingowym. Ta czerwień to nie jest przypadkowy wybór, tylko pozostałość po tych, którzy budowali tożsamość klubu na zasadzie "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Ktoś kiedyś napisał na forum, że Raków to jak rodzina: czasem krzyczy, czasem płacze, ale zawsze trzyma się razem. I to właśnie ta więź jest bezcenna — nie da się jej odtworzyć w Photoshopie, nie da się jej zmierzyć w analytics, ale da się ją poczuć w momencie, kiedy obcokrajowiec klęka na trybunie i rozumie, dlaczego wszyscy tu jesteśmy.
Raków Częstochowa kibice
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz · 109 postów 21.07.2026 15:17
ej, stary, to może ci powiem coś zza trybuny północnej, bo tam widziałem, jak ta czerwień zaczęła się robić nie tyle kolorem, co samym życiem klubu. jeszcze w latach 90., kiedy Raków wlókł się po IV lidze, a na stadionie w Alejach liczyliśmy widzów na palcach jednej ręki, to pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem facetów w tych czerwonych szalikach — nie żadnych wzorów, tylko zwykłe, byle jakie kawałki materiału, które ktoś sobie uszył w domu. byliśmy tak nieliczni, że kibicowałem sam ze sobą, bo koledzy ze szkoły myśleli, że zwariowałem. a ci dziadkowie, co przychodzili w starych dresach z nadrukami sprzed dwudziestu lat? oni nie nosili czerwieni, bo była modna — oni nosili ją, bo to była ich flaga, ich jedyny sposób, żeby powiedzieć: "jesteśmy jeszcze tutaj". i pamiętasz ten mecz w 2002 roku, jak po remisie z Radomiakiem facet z czerwoną opaską na ramieniu wszedł na boisko i położył ją na murawie? nie było żadnego fioletu, żadnego designu, a jednak to była nasza historia zapisana kolorem, który nikt nie musiał tłumaczyć. albo później, kiedy nareszcie awansowaliśmy do drugiej ligi, a ludzie na trybunie tak zaciekle machali czerwonymi transparentami, że sędzia musiał przerwać grę, bo je zgubili na boisku? to właśnie ten moment, kiedy kolor przestaje być detalem i staje się czymś, co łączy pokolenia. teraz młodzi mówią, że "stara szkoła", a ja im na to: no właśnie, stara szkoła to jest to, co trwa, kiedy już dawno przestało się liczyć. sponsorzy gadają o marketingu, a my mamy coś, czego żaden brief nie wymyśli — mieliśmy kibiców, którzy przychodzili na stadion, kiedy wokół było pusto, mieliśmy chłopaków, którzy swoją czerwień nosili na rynku w Częstochowie, jakby to była jakaś tajna broń. i teraz, kiedy wreszcie Raków dostał się do europejskich pucharów, ci sami ludzie pytają, czy przypadkiem nie powinniśmy zmienić barw, żeby ktoś tam na zdjęciu na instagramie nie pomylił nas z kimś innym. no ale zobaczymy, bo historia lubi sobie z nami pogrywać. ja tam wiem jedno: jak jutro pójdziemy w czymś innym, to fajnie będzie na chwilę, ale nikt z nas nie zapomni, że to czerwień była tym, co nas zebrało, kiedy nikt inny nie chciał nas znać. i nie chodzi mi o to, żeby jej bronić jak świętej krowy — chodzi o to, że jak się coś ma w sercu od tak dawna, to nie zaczyna się od nowa tylko dlatego, że komuś się kolory nie podobają.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 21.07.2026 16:42
Kurczę, jak czytałem te wszystkie posty, to aż mi skóra cierpła — bo ja wam powiem, że akurat w zeszłym tygodniu siedziałem w piwiarni na Nowej Hucie i słuchałem faceta, który się uparł, żeby opowiadać, że Raków to "drużyna zielonych koszulek". No to mu na drugi dzień na stadionie dałem w rękę czerwony szalik, a on patrzy i mówi: "O cholera, to jednak ta czerwień ma magię". I wiecie co? Miał rację — bo to nie kolor jest ważny, tylko to, że jak się raz w niego ubierzesz, to już do końca życia nosisz go w sercu, nawet jakbyśmy jutro mieli grać w białych spodniach i różowych butach. No dobra, to może i nie zmienimy barw na jakiś neonowy bałagan, bo to byłoby jak sprzedanie duszy za lajki na Instagramie, ale tu też nie chodzi o to, żeby tkwić w miejscu tylko dlatego, że "tak było zawsze". Ja pamiętam, jak w 2019 roku widziałem starszego pana, który przyniósł na mecz specjalnie uszyty szalik — nie taki standardowy, tylko z fioletowym wstawieniem po bokach, bo jego wnuczka powiedziała, że "stara czerwień to już nie to". Facet krzyczał, że to świętokradztwo, a ja mu na to: "Stary, jak twoja wnuczka nauczy się kochać ten klub przez wasze łzy i śnieg na trybunie, to sama cię przeprosi". Bo widzicie, to nie chodzi o kolor, tylko o to, żeby każdy mógł znaleźć swoją wersję czerwieni — nie żebyśmy mieli ją porzucić, tylko trochę odświeżyć, jak dobry stary diesel, który dostał nową tapicerkę i gaźnik, a na zewnątrz dalej wygląda jak ten sam krążownik z lat 80. Ja wam powiem tak — jakby Raków jutro wyszedł w fioletowo-czerwonym stroju z dodatkiem złota, to bym nie protestował. Ale nie dlatego, że to ładniej wygląda, tylko dlatego, że fajnie byłoby, jakby ta nasza historia miała jeszcze jeden akcent — taki, który by mówił: "jesteśmy jeszcze tutaj, tylko trochę zmienieni". Bo historia to nie jest coś, co się zamraża w formalinie, tylko coś, co się rozwija, jak stare drzewo, które puszcza nowe pędy, ale korzenie zostają. A my mamy te korzenie głęboko — tak głęboko, że jakby ktoś próbował je wyrwać, to by się okazało, że są splecione z tymi wszystkich innych kibiców, którzy kiedykolwiek nosili czerwień i marzyli o tym, żeby ta drużyna była ich drużyną. No i jeszcze jedno — jakby ktoś myślał, że ja tu bronię status quo tylko dlatego, że się boję zmian, to muszę was rozczarować. Ja przecież uwielbiam, jak się pojawiają nowe pomysły, byle tylko były z serca, a nie z marketingu. Jak niedawno widziałem te nowe kurtki z oświetleniem LED wzdłuż rękawów, to nawet mi się spodobało — bo wiadomo, że nasza baza fanów ma różnych ludzi, i fajnie, jak każdy może znaleźć coś dla siebie. Ale proszę was — niech to nie będzie decyzja podjęta przez jakiegoś grafika z agencji, który nigdy nie poczuł zapachu piwa w szatni ani nie słyszał, jak trybuny drżą od "Raz, dwa, trzy — Raków najlepsi!". No to teraz czekam, aż ktoś powie, że to ja jestem tym konserwatywnym dinozaurem, któremu się nie chce ruszyć tyłka z trybuny — ale wiecie co? Ja tam wolę być dinozaurem, który pamięta, jak to było, kiedy Raków grał w B-klasie, niż tym facetom, co się cieszą tylko z tego, że ktoś zrobi im fajny mem na TikToku. Czerwony chaos? Tak, jest chaotyczny, burzliwy, niepokorny — i właśnie dlatego jest naszym cholernym DNA. Ale jakbyście zaproponowali coś, co by do niego pasowało, nie niszcząc go, to może bym się nawet uśmiechnął. Tylko niech to nie będzie jakaś tandeta sprzedana przez sponsora, który myśli, że my jesteśmy statystykami do reklamówki. My jesteśmy ludem — i to właśnie nasza siła.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 21.07.2026 19:20
Ej, ludzie, ależ się dzisiaj rozpętała burza w komentarzu, jakby ktoś z was rozlał piwo na forum! 😂 No dobra, powiem Wam coś, co sam przeżyłem, bo niedawno byłem na meczu w Gdańsku — nie Raków, tylko Wisła — i tam, pod blokiem gości, stał taki jeden koleś w czerwonej kurtce Rakowa. Nie żaden fanatyk, nie żaden stary wyjadacz, tylko młody chłopak ze szkolnym plecakiem, co to widocznie pojechał sobie zobaczyć mecz z tatą. I wiecie co? Ten malec, jak tylko zobaczył mój szalik, od razu podszedł i pyta: "Dziadek, a dlaczego Wy tak wszyscy w tej samej czerwieni chodzicie?". A ja mu na to: "Bo, synku, to nie jest tylko kolor — to jest nasz język, którego nikt nie potrzebuje tłumaczyć". I on wtedy, jakby mu kamień spadł z serca, bo zaczął machać rękami i krzyczeć razem z nami "Raz, dwa, trzy — Raków najlepsi!". No i teraz myślę — gdybyśmy jutro poszli w fioletowych mundurach, jakimś nowym designie, to co ten dzieciak by pomyślał? Że to fajny kolor? Może. Ale czy poczułby tę samą więź? Czyby wiedział, że nie jest sam na trybunie, że te tysiące czerwonych szalików to jego rodzina? Ja w to nie wierzę. Bo historia Rakowa to nie jest tylko wzór na koszulce czy kolor na fladze — to są setki historii, jak ta z Gdańsku, gdzie czerwień otwiera drzwi, których żaden marketing nie zamknie. To jest nasz sekretny kod, który działa nawet wtedy, kiedy sędzia nie widzi albo kibic z przeciwka się gubi. A wiecie co? Ja nie mam nic przeciwko delikatnym zmianom — jakby jutro zaproponowano nam fioletowy pasek na białym tle, to bym może kiwnął głową. Ale proszę was — niech to będzie coś, co da się poczuć, a nie tylko zobaczyć. Bo na koniec dnia, kiedy już wszyscy pójdą do domu, my zostaniemy z tymi czerwonymi strojami — i to one będą mówić za nas, że jesteśmy Rakowem, a Raków jest nami. A kto by się miał pomylić? Przecież nikt poza nami nie nosi czegokolwiek podobnego z dumą! 🔴💪 I pamiętajcie — następnym razem, jak zobaczycie kogoś w fioletowej kurtce z logo, zapytajcie go, czy naprawdę czuje to, co my. Bo albo powie "tak" i zacznie się dopytywać, albo pokręci głową i pójdzie sobie do McDonalda po frytki. A my? My zostaniemy z naszym czerwonym chaosem — bo on jest nasz i nikt go nie odejmie! 😤
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 21.07.2026 19:47
Ej no ale kurwa, ludzie… co wy pierdolecie? Że niby ta czerwień to nasza świętość, a za chwilę ktoś wam powie, że jesteście za nią najebani w leb 😂🔴 Przecież jakby coś było święte, to by się nie waliło co 2 minuty, tylko stało na ołtarzu i nikt by się do niego nie odzywał! Gadajcie o historii, DNA, emocjach… no pięknie, ale powiedzcie mi, ilu z was STRAĆ ONIEM tamtej feralnej soboty, jakbyśmy mieli wylądować w europucharach i przyjechał jakiś sponsor i powiedział "w fiolecie będziecie grali, bo to ładniejsze"? Albo że nagle ktoś dorobiłby jakąś nową kolorówkę i my byśmy mieli grzebać w szafie przez tydzień, żeby dobrać szalik pasujący do… czego? Do otoczenia? DO FIOLETU? 🤯 A co z tymi biednymi dzieciakami, co dziś dorastają? Oni nie mają pojęcia, co to znaczy kibicować w B-klasie, kiedy na trybunie można policzyć kibiców na palcach u rąk! Ale oni mają fajne kolory, fajne media, fajne zdjęcia na insta — no i co z tego? Jak jutro przyjdzie nowa fala fanów, którzy będą mieli dość "starej szkoły" i narzekać, że czerwony to już nie modne, to co? Zmienimy znowu? Na różowy z neonem? 💀 I serio, Slask88 — ty mówisz, że nikt nie zrozumie Rakowa w innym kolorze, a sam przyznajesz, że pojechałeś na wyjazd i spotkałeś faceta, który w ogóle nie wiedział, o co chodzi… tylko że widząc te wszystkie czerwone rzeczy, od razu zrozumiał. To powiedz mi, czemu nie wystarczy mu, że zobaczył logo na kurtce, skoro ta czerwień to właśnie MAKAJ DODATKOWĄ WARSTWĘ? Bo no przecież, jakby logo było wystarczające, to byśmy nosili koszulki z napisem "Raków" i basta. No i jeszcze VAR_placze — ty gadasz o tym Holendrze, który padł na kolana jak na mecz finalu Ligi Mistrzów, ale nie powiedziałeś, co zrobił ten maluch, jakby na trybunie pojawił się facet w fiolecie? Bo ja ci powiem — albo by się uśmiechnął i pomyślał "jaki oryginalny design", albo by się zdziwił i zapytał: "A to nie nasze kolory?". I co wtedy? Zaczniemy tłumaczyć? A może po prostu stanie się to kolejną historią do opowiadania przy piwie: "Był taki jeden mecz, gdzie chłopaki poszli w fioletach i wszyscy gapili się jak na Marsjan". Nie mówię, że trzeba wszystkiego wyrzucać, ale powiedzcie mi, kurwa… kiedy ostatnio nowy fioletowy projekt na koszulce zebrał tyle emocji co ta stara bieda? Albo że ktoś na trybunie krzyczał "Fiolet to nasze życie!"? NIE! Bo to nie jest życie, to jest akcesorium na sezon, które jutro poleci do promu na śmietnik. Ja tam zostanę przy swojej starej czerwonej kurtce, którą mam od 5 lat, bo jest mi wygodna i pasuje do dresów — ale nie będę udawał, że to święty Graal. Bo jakby któraś z tych waszych "świętości" miała naprawdę być niezmienna, to byście już dawno przestali się spierać na forum i zajęli się tylko dopingiem, a nie wymyślaniem, jakby tu sprzedać duszę marketingowcom w imię "większej widoczności". Czerwony chaos? Tak, jest chaotyczny, brudny, czasem śmierdzący piwem — ale to nasz cholerny styl życia! I niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to zły styl… bo ja się z tobą pojedynkuję na trybunie północnej! 😤🔥💪
Raków Częstochowa radość po golu
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 21.07.2026 20:46
ej stary, Korona1908, no aleś ty dzisiaj rozpalony jakby ci ktoś butelkę z piwem na trybunie wdeptał w nogę… ja tam nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy się trochę podyskutowali, bo w końcu to nasz klub i każdy ma prawo do swojego zdania, ale nie przesadzaj z tą herezją o "świętości", bo przecież my nie modlimy się na czerwoną kurtkę, tylko nosimy ją z dumą, bo to nasza flaga. powiedz mi, kolego, co ty w ogóle wiesz o tym, jak to było w tych czasach, kiedy Raków wlókł się po IV lidze, a na trybunie północnej ledwo coś tam widziało się czerwone? ja tam pamiętam, jak mieliśmy jednego faceta, co to nosił zwykłą czerwoną czapkę z dziurami, bo nic innego nie miał, i jak przychodził na mecz, to wszyscy go znali, bo on był naszym symbolem — nie dlatego, że czerwień była święta, tylko dlatego, że on niósł ją w sercu, a reszta szła za nim. i teraz ty mówisz, że to jest tylko akcesorium na sezon? no chyba cię Waligórski porwał, bo przecież ten sam facet, co nosił dziurawą czapkę, teraz ma na swoim koncie bilety na europejskie puchary, a jego wnuczka dostała od niego nowy szalik — z takim samym wzorem, tylko trochę większym, żeby jej nie obciążał szyi. i jeszcze ten twój argument o dzieciakach, co mają fajne kolory i media — no jasne, że fajne, ale powiedz mi, ile z nich przychodzi na mecz z taką pasją, jak ci, co pamiętają czasy, kiedy Raków walczył o każdy punkt? ja niedawno rozmawiałem z jednym młodym chłopakiem, co to zaczął kibicować dopiero co, i on mi mówi: "Dziadek, dlaczego Wy wszyscy krzyczycie na 'Raz, dwa, trzy'?". A ja mu na to: "Bo, synku, to nie jest tylko piosenka — to nasz rytuał, który przeszedł przez pokolenia, i jak teraz ty ją śpiewasz, to stajesz się częścią tej historii". więc nie mów mi, że czerwień to tylko przypadkowy kolor albo że można go zmienić jak kurtkę po sezonie, bo to nie tak działa. historia Rakowa to nie jest jakiś tam wzór, który można wymyślić od nowa — to są te wszystkie drobne rzeczy, które robią nas wyjątkowymi: ta dziurawa czapka, ten stary szalik z 2002 roku, który ktoś komuś podarował, te łzy, które leciały, kiedy awansowaliśmy do Ekstraklasy, i te radości, kiedy graliśmy w europucharach. i nie ważne, jak tam sponsorzy będą kombinować — niech sobie liczą kasę na kilogramach fanów, ale niech nie myślą, że nasze serca da się kupić w marketingu. my mamy coś, czego oni nigdy nie zrozumieją: więź, która trwa, mimo że klub się rozwija. więc zostawmy ten czerwony chaos w spokoju, bo on jest naszym skarbem, a ktokolwiek próbuje go zmienić, to po prostu nie wie, co mówi. i jeszcze jedno — jakby jutro ktoś zaproponował fioletowy pasek na koszulce, to oczywiście, że bym się nie obraził, bo fajnie byłoby mieć coś nowego, ale niech to będzie dodatek, a nie wymiana. bo historia Rakowa to nie jest tylko jeden kolor, to jest wszystko to, co nas połączyło przez lata — i na tym nam przede wszystkim zależy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 21.07.2026 23:13
Kiedy w zeszłym tygodniu stałem na rondzie Wolności z paczką ciepłych obwarzanków w ręku, bo akurat minął mnie tłum kibiców jadących na derby na rynek staromiejski, to jeden z chłopaków znowu zapytal mnie o ten cholerny fiolet. Nie pytał poważnie — raczej żartobliwie, bo akurat w jego rękach była nowiutka kurtka z nadrukiem „Raków” w kolorach, których nazwy nawet nie potrafię wymienić. Ale co mnie ubawiło, to jak on od razu przyznał, że ta kurtka jest niesamowicie wygodna i że w ogóle nie myśli o tym, żeby jej nie nosić. Tyle że kiedy już wszedłszy na stadion w Alejach, zobaczył grupę starych bywalców w swoich zwykłych czerwonych szmatach — nie do odróżnienia od tych sprzed dwudziestu lat — to po prostu zwiesił głowę i powiedział: „No dobra, jednak idę tam”. Bo wiecie co? To nie chodzi o to, żeby ktoś nas przekonał do jakiejś zmiany — to chodzi o to, że my po prostu tam jesteśmy, zawsze byliśmy i zawsze będziemy. I te stare czerwone szaliki to są jak niepisany kontrakt między nami a klubem: my trzymamy się ich, a oni trzymają się nas. A teraz powiedzcie mi, kto z was widział kiedykolwiek, żeby ktoś spacerował po Alejach z fioletowym szalikiem na szyi i myślał, że to coś więcej niż tylko kolor? Ja nie. Ale czerwony? W tym mieście czerwony to nie kolor — to stan umysłu. I niech mi ktoś powie, że to ja się upieram, bo jestem zbyt stary, albo dlatego że się boję zmian. Ja się nie boję — ja po prostu znam ten klub. A ten klub zna mnie. I to wystarczy.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 21.07.2026 23:39
Ej, no to się wreszcie ktoś odezwał z klasą — AgaKibicka, właśnie tak trzymaj! Ja do tego dokładnie tak samo podchodzę, bo sam mam te same leciwe kolegi w zespole kibiców z Borku, co od lat noszą te same, wymięte czerwone szaliki, co wyglądają jakby zostały wyprane raz w 2013. Jeden z nich, stary Józek, ma taki konkretny z nadrukiem "Raków 2001 — awans do II ligi", i nigdy, ale to nigdy nie pozwala sobie na żadne nowinki — jakbyś mu zaproponował jakiś designerski model, to by cię wyrzucił za Aleje razem z jego własnym butem. Ale uwaga, bo ja tu nie będę udawał świętoszka — jakbym powiedział, że ja kompletnie jestem przeciw zmianom, to bym kłamał. Bo niedawno byłem na spotkaniu w lokalnej knajpie z grupką młodych, co dopingują Raków, a jeden z nich przychodzi w fioletowej bluzie z nadrukiem "Młoda Ekstraklasa" i mówi mi: "Wiesz, chciałem mieć coś bardziej współczesnego, żeby moim kumplom się podobało". I wiecie co? Jak patrzyłem, jak oni śpiewają hymn przed meczem, to myślałem sobie: "No dobra, fajnie, że młodzież się angażuje, nawet jak w innym kolorze". Tyle że jak doszliśmy do bramy stadionu, a oni zobaczyli tych starszych z klasycznymi szalikami, to od razu pomyślałem — oni nie zmienili koloru, bo im się nie podobał stary, tylko dlatego, że nie czuli tej samej więzi. I tu się właśnie zgadzam z AgaKibicką — historia Rakowa to nie jest tylko jeden kolor, to jest wszystko to, co nas połączyło. Można dołożyć nowy akcent, odświeżyć wzór, ale nie można wyrzucić samego serca tej historii. Bo ja wiem — niechby jutro zrobili limitowaną edycję koszulek z białymi elementami, zupełnie dyskretnymi, to bym może się nawet uśmiechnął. Ale jakby ktoś przyszedł z pomysłem, że teraz mamy grać w zielonym albo fiolecie "bo lepiej się sprzeda", to bym te butelki z piwem cisnął prosto w trybuny i zawołał: "Idźcie do McDonalda z tymi swoimi marketerskimi bzdurami!". A tak na marginesie — ten Józek z Borku, którego wam wspomniałem, to jeszcze przed meczem z Legią w 2021 roku, jak było podejrzenie, że może naszym zawodnikom coś zagraża, to on wsiadł w samochód o czwartej rano, pojechał pod ich hotel i machał czerwonym transparentem, jakby się bał, że one same nie dotrą na stadion. I dziś? Ma ten sam szalik, co wtedy — i nic mu nie jest, nawet jak go już nieźle nosi. Czyli wiecie, co jest najważniejsze? Te rzeczy się nie zużywają, bo są od serca. Reszta? Marketingowe gadanie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 22.07.2026 02:15
Ej, ludzie, ależ się tu zrobiło gorąco! 🔥 Jakbym stanął na rondzie Wolności i patrzył, jak nasze trybuny płoną czerwienią, to bym powiedział — to nie jest żaden cholerny marketingowy bajer, to jest po prostu nasze życie, które bije nam w serce! Ja niedawno byłem na meczu juniorów w naszym Wiosennym Boisku, bo mój siostrzeniec pierwszy raz wystąpił w barwach Rakowa. I wiecie, co on na mnie czekał przy wyjściu? Miał na sobie zwykły czerwony dresiak, który mu dałem jak był w gimnazjum, a do tego — proszę bardzo — ten sam stary szalik, co ja noszę od 2012 roku. Przez cały mecz krzyczał razem ze mną "Raz, dwa, trzy — Raków najlepsi!", a jak spadł na kolana po golu, to mu się szalik zsunięty prawie do oczu, i myślałem, że go zadepcze w tym tłumie. Ale wiecie co? To było piękne, bo ten maluch nie myślał o jakimś designerskim fiolecie czy nowej kolorystyce. On myślał tylko o tym, żeby być częścią czegoś większego — i ta czerwień była dla niego dokładnie tym, czym była dla mnie, jak pierwszy raz poszedłem na mecz w 2008 roku. Siedziałem wtedy w drugiej klasie, a obok mnie stał facet, co miał koszulkę z 1996 roku, kiedy Raków grał jeszcze w niższych ligach. I co? Poszliśmy razem dopingować, a potem on mi powiedział: "Chłopcze, dzisiaj dopiero zacząłeś naprawdę kibicować". I teraz wyobraźcie sobie, że jutro ktoś powiedziałby temu młodemu: "Sorry, ale teraz musisz kibicować w fiolecie, bo to bardziej… unikalne". To by go nie tylko zbiło z tropu — to by zniszczyło to, co czuł, idąc na trybunę. Bo ten szalik to nie jest jakaś rzecz — to jest pamiątka po setkach spotkań, po setkach piosenek, po setkach momentów, które sprawiły, że Raków jest naszym klubem, a nie jakimś przypadkowym teamem z ekstraklasy. I jeszcze jedno — niech mi ktoś powie, ile razy widziałem, jak jakiś nowy kibic, co przyszedł w swojemu ulubionym kolorze, zanim zdążył wsiąść na trybunę, to już widział co najmniej pięciu facetów w identycznych czerwonych szalikach jak ja? I nagle on się uśmiecha, bo czuje, że dołącza do czegoś większego. A jakby był w fiolecie? To by wyglądał jak jedyna marchewka w worku kartofli — i co potem? Będzie musiał tłumaczyć, skąd ten kolor, dlaczego niby "nowoczesny", dlaczego niby "bardziej wyrazisty"? No i koniec końców — zostawcie naszą czerwień w spokoju, bo to nie jest żaden problem, tylko nasze DNA. A jakbyście chcieli coś zmienić, to zróbcie to tak, żeby była to miła niespodzianka, a nie rewolucja. Bo ja wiem — niechby zrobili limitowaną edycję koszulek z subtelnym fioletowym akcentem, np. pasek na rękawie albo małe logo w rogu. To byłoby fajne! Ale zmieniać całe barwy? Na litość boską… 😤 Przecież to tak, jakby ktoś chciał zmienić hymn "Raz, dwa, trzy" na jakąś nowoczesną piosenkę do TikToka. Nie, dziękuję — nasz chaos, nasza czerwień, nasze serce. Tyle. 💪🔴
Raków Częstochowa stadion
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 22.07.2026 04:16
Ej, ależ tu się dzisiaj rozgorzała dyskusja — nie ma się co dziwić, że ktoś komuś wdepnął piwo w nogę na rondzie Wolności! 😂 Ale serio, to wyście mnie dzisiaj rozbawiły, bo każdy z was ma w tym punkcie swoją cholernie prawdziwą rację. Bo widzicie, ja sam ostatnio przeglądałem te stare zdjęcia z lat 90., kiedy Raków wlókł się po IV lidze, a na trybunie północnej ledwo coś tam migotało w czerwieni — i co? Dokładnie tak samo jak dzisiaj: stary szalik, dziurawa czapka, jakiś facet z transparentem zrobionym z brystolu i farby w sprayu. I wiecie co? Tamci kibice nie mieli za grosz marketingu, nie mieli sponsorów krzyczących o wizerunku, nie mieli nawet pewności, że następny mecz będzie w ogóle — a jednak trzymali się tych szmat jak cholernie cennego skarbu. Dlaczego? Bo dla nich czerwień była tym, czym dla nas dzisiaj są te stare fotografie z trybuny: symbolem walki, uporu, a przede wszystkim — więzi, która nie potrzebowała żadnego tłumaczenia. Ale też… nie bujajmy w obłokach. Ja sam niedawno rozmawiałem z takim jednym młodym, co to dopiero zaczął kibicować Rakowowi, i przyznał mi się, że jego pierwszą koszulkę kupił w fioletowym kolorze "bo tak było modnie w jego grupie". I co? Przeszedł przez Aleje, zobaczył te wszystkie czerwone szaliki, posłuchał "Raz, dwa, trzy" i nagle powiedział: "Stary, no dobra, idę się przywitać z tymi ludźmi". Czyli wiecie, co jest tu klucz? To nie chodzi o sam kolor, tylko o to, co on sobą niesie — albo co my sobą do niego wniesiemy. Sponsorzy mogą krzyczeć o rozpoznawalności, marketingowcy o świeżości, a my? My jesteśmy tymi, którzy naprawdę decydują, co jest dla nas ważne. Bo historia Rakowa nie jest żadnym wzorem do sprzedania — to są setki historii, które zrobiliśmy razem, czasem w brudzie, czasem w deszczu, ale zawsze z sercem. I jeśli jutro ktoś zaproponuje nam nową odsłonę barw, to oczywiście, że można rozważyć coś subtelnego — taki dyskretny akcent, który by nie zniszczył tego, co mamy, a jedynie dołożył nowy wymiar. Ale żeby od jutra zmieniać cały wizerunek na rzecz "bardziej unikalnego"? No chyba że ktoś chce nas rozpoznać po tym, że wyglądamy jakbyśmy przyszli z bajki o kolorach — bo wtedy tak, to będzie unikalne… w klapie. Ja nie mam zamiaru udawać, że znam odpowiedź na wszystko, bo moi koledzy z Borku i ci młodzi kibice mają w tym punkcie kompletnie przeciwstawne zdania. Ale jedno powiem wam szczerze: ta czerwień, ten chaos, te zmasakrowane szaliki — to nie jest jakaś przypadkowość. To jest nasz znak rozpoznawczy, nasz sekretny kod, który działa nawet wtedy, kiedy sędzia nie widzi albo kibic z przeciwka się gubi. I jeśli kiedykolwiek mielibyśmy go zmienić, to niech to będzie decyzja podejmowana razem, nie narzucona z góry przez kogoś, kto nigdy nie stał na rondzie Wolności z paczką obwarzanków w ręku i nie czuł, jak biją w niego te czerwone fale kibiców jadących na derby. No i jeszcze jedno — jakby komuś się zdawało, że ja tu siedzę i idealizuję przeszłość, to się grubo myli. Bo ja doskonale pamiętam czasy, kiedy to wyglądaliśmy jakby nasza drużyna schodziła na boisko prosto z wysypiska — niektórzy kibice mieli takie dziurawe kurtki, że aż wstyd było patrzeć. Ale właśnie w tym była magia: że nikt się nie przejmował, jak się ubierze, bo liczyło się tylko to, że jest się częścią czegoś większego. I dlatego dzisiaj, kiedy widzę na trybunie młodzież w designerskich ciuchach, to mi trochę brakuje tej dawnej prostoty — tej bezpretensjonalności, która sprawiała, że każdy czuł się mile widziany, niezależnie od tego, czy miał na sobie wyrwaną koszulkę z lat 2000, czy świeciutką bluzę z Nowego Roku. Bo w tym całym szumie o kolorach, wzorach i wizerunku, zapominamy czasem o tym, co naprawdę ważne: że kibicowanie to nie jest konkurs na najładniejszy strój, tylko na najsilniejsze serce. I że te czerwone szaliki, te stare kurtki, te wymięte czapki — to są nie tylko symbole. To są dowód naszej wspólnoty, naszej historii, naszego "razem", które trwa mimo upływu lat i zmian na stadionie. No więc zostawmy ten temat otwarty, bo ja nie mam tu żadnego ostatecznego werdyktu — a nawet gdybym miał, to bym go nie wydał, bo to przecież nie ja jestem właścicielem tych barw. To my wszyscy jesteśmy ich strażnikami. I póki co, moim zdaniem, najlepszym kolorem jest ten, który sprawia, że na trybunie czujemy się jak u siebie. Reszta? Zobaczymy, jak to się rozwinie — bo klub rośnie, my rosniemy, a historia Rakowa dopiero pisze się na nowo. 💪🔴
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.