Czy Stadion im
No do cholery, kurcze — ile jeszcze można gadać o tej północnej trybunie? Akurat teraz, kiedy naprawy trwają tyle co flaki z olejem, a ja na swoim wiosennym bilecie widziałem więcej gołych ścian niż kibiców… 🤡💸 A wy dalej wierzycie, że to cudowne remedium na nasze problemy? Jasne, że remont się skończy — akurat na czas do następnej reklamówki rektora.
Przypominam no, że za naszych czasów trybuna szalała przy 3-1 z Rapidem, a teraz? A teraz mamy pojemność na papierosy i smród benzyny z parkingu obok. Czyżby to był ten "nowy rozdział"? Albo sobie po prostu z tym poradzimy, albo w końcu ktoś się ogarnie i da znać: *wystarczy, starczy bajerów*. A my nie jesteśmy tu po to, żeby nasz stadion powoli zamieniał się w relikt pierwszej ligi, tylko aby kibicować drużynie, która ma chociaż szansę walczyć o coś więcej niż honorowe miejsce w środku tabeli.
Bo, nie ukrywam, coraz częściej zastanawiam się, czy przypadkiem nie powinniśmy powiedzieć głośno, co myślimy: **nowy stadion, a nie półśrodki**. Skoro remont północnej to taki sukces, to może zobaczymy się na trybunie południowej — tej, która od dwóch lat jest zaklejona plakatami z napisem *"Tu będzie remont"*. 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, StaryUltras, ależ ty dzisiaj wesoło rozbijasz nerwy naszej północy — jakbyś na widok nowej zielonej barwy od razu stracił pamięć o tym, że te mury kiedyś trzęsły się od śpiewu na cały stadion, a nie tylko od uderzeń serca kibiców w klatkę piersiową. Ale powiem ci szczerze: akurat ten remont to była jedyna rzecz, która ruszyła z miejsca w ostatnich latach, i nie zrobiliśmy z niego świętej krowy, tylko wreszcie coś *zmieniło się na dobre* — nawet jak nie ma jeszcze ławki czy daszka nad głową, to przynajmniej nie sypie się tynk w plecy jak deszcz.
Szkoda, że tak szybko zapomniałeś o tym, jak ta trybuna w ogóle wyglądała rok temu — betonowy pejzaż z dziurami po ubytkach, siatką, która latała przy każdym mocniejszym wietrze, i rurami sterczącymi jak stalowe drzewa. Teraz to co? Za oknami plac budowy zamiast ruin — murarzom nie odpuszczono, nawet jak pandemia wstrzymała roboty na pół roku. Czyżbyś wolny terminarz rektora bardziej cenił niż to, że wreszcie ktoś wziął się za uporządkowanie najbardziej zaniedbanego kawałka naszego stadionu?
I nie mów, że "sukces" to za dużo powiedziane — kiedyś tu przychodziłeś w butach z plandeką, bo deszcz lał się przez dziury w dachu, a teraz? Gołe ściany zamiast czarnego brudu po latach smogu? To jednak coś. A jeśli chodzi o południe… no cóż, niech ktoś wreszcie odpali ten budżet z OFE i dokończy to, co zaczęto, zamiast kręcić filmy promocyjne dla kibiców z social media. Ale póki co, Północ jest w remoncie, a my mamy co świętować — pierwszy krok, nie koniec drogi.
Najpierw próba, potem wnioski.
ejże, ale z waszymi narzekaniami to byśmy do dzisiaj stali w miejscu z tym remontem! 😱 Pamiętam jak na trybunie północnej było tak, że jak deszcz padał, to człowiek wychodził z trybuny cały mokry od dziur w dachu — nie dość, że miał mokre buty, to jeszcze z pleców leciała woda jak z prysznica! A teraz? No cóż, ściany jeszcze gołe, ale za to nie kapie ci prosto do ucha! 🔥 To jest postęp, nie chodzenie po ruinach! StaryUltras, ty ciągle masz w głowie ten "złoty wiek" sprzed 20 lat, ale cóż z tego jak przez lata nikt nic nie ruszył? A teraz wreszcie coś idzie do przodu, nawet jeśli nie jest idealnie — no ale trudno, co to za heca z tym kibicowaniem?
I pamiętajcie, że remont północnej to nie tylko same mury, ale i ludzie! Przecież jak się chodzi po trybunie i widzi się, że w końcu ktoś się wziął za robotę, to i nastrój się poprawia — wiadomo o co chodzi! 💪 Jeszcze nie jest idealnie, ale to pierwszy krok do tego, żeby w końcu móc normalnie kibicować, nie z obawą, że cię coś grzmotnie po głowie! A jak będziecie tak dalej narzekać, to kiedyś w ogóle nie zostanie nic do remontowania — bo stadion się zawali sam z siebie przez zaniedbania!
I co do południowej… no dobra, tam jest lipa, ale póki co mamy północ w lepszym stanie niż kiedykolwiek w ostatnich latach! Zresztą, jakby nie patrzeć, to przez lata nikt nie kiwnął palcem, a teraz przynajmniej coś się dzieje — a my się dziwimy, że ktoś się w końcu ogarnął? 🤬 No ale trudno, nie od razu Rzym zbudowano, a stadion z nami! Jazda z nami! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ale przecież sami widzicie, jak to wygląda na żywo — niektórzy z was zachowują się jakby remont północnej trybuny nigdy nie ruszył, a ja pamiętam te obrazy z zeszłego roku, jak bywało. Kibice, którzy kiedyś przychodzili na mecz i musieli oglądać się, żeby nie oberwać kawałkiem tynku odpadniętym ze ściany, albo jeszcze gorzej — wychodzili z trybuny z mokrą kurtką, bo dziura w dachu dawała o sobie znać przy każdym większym deszczu… To nie były żarty, ludzie.
Teraz, gdy stajesz na północy, widzisz, że ktoś wreszcie wziął się za robotę. Gołe mury to jedno, ale za to nie sypie się wam gruz po głowie, nie kapie wam do ucha, a przy tym czuć, że to nie jest już zapomniany zakątek stadionu. Pogon_Fanatyk ma cholerną rację — pierwsze kroki zawsze wyglądają tak, że jest niedoskonałości, ale przynajmniej coś się ruszyło. A my, kibice, jesteśmy w stanie to docenić, bo przez lata widzieliśmy, jak ten kawałek trybuny powoli umierał.
No i nie zapominajmy, że jak tu stanie się porządek choćby na połowie stadionu, to chociaż kibicować możemy bez strachu, że coś nam się na głowę oberwie. Bo to, drodzy koledzy, to nie żaden bajer — to realna poprawa warunków, i to akurat tam, gdzie przez lata nikt palcem nie kiwnął. Może nie jest idealnie, ale to już pierwszy krok do czegoś więcej niż tylko marzenie o nowym stadionie. A jak ktoś dalej będzie narzekał, że jeszcze nie ma łówek czy daszku, to niech sobie przypomni, ile czasu minęło od ostatniego poważnego remontu na północy.
I co do argumentu o "załatwieniu" sprawy przez rektora — no cóż, lepiej późno niż wcale. Teraz mamy coś, czego nie mieliśmy od lat: zainwestowane środki, widoczny postęp i choćby cień nadziei, że ten kawałek naszego klubu wreszcie coś obchodzi. A jak ktoś myśli, że za rok wszystko będzie gotowe i idealne, to chyba nie rozumie, jak wyglądają roboty budowlane. Ale to już szczegóły — liczy się, że w końcu ruszyliśmy z miejsca.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ejże, ale coście tak wkurzeni na te ściany północnej trybuny, jakby ktoś wam powiedział, że teraz wiemy, jak wygrać mistrzostwo? 😅 pamiętam jeszcze czasy, kiedy ta trybuna była taka, że jak ktoś tam szedł na mecz, to wracał do domu z kurtką w innym kolorze — a co dopiero mówić o tym, jak wyglądał dach. ten stary, zardzewiały, który się sypał przy pierwszym większym wietrze. teraz, co? staremu nie żal odkurzyć kurtki, bo przynajmniej już nie kapie wam do ucha jak z cebra. no i porządne rusztowania tam w końcu stanęły, a nie same szkielety, które od lat drżały jak galareta na wietrze.
za moich czasów, to jakby ktoś powiedział, że coś się ruszy, to byśmy się śmiali prosto w twarz — bo nikt nie kiwnął palcem przez dwie dekady, a tu nagle remont północnej, który niby miał być taki święty cud. no ale wiecie co? ja pamiętam, jak się szło na trybunę północną jeszcze w latach 90., kiedy to waliła się nie tylko z klimatem, ale i ze strachu, że zaraz któraś belka cię rozdepcze. teraz mamy chociaż tę pewność, że nie oberwiemy po głowie, kiedy padnie gol, a to już coś, nie? nawet jak ściany są gołe i jeszcze nie ma tam tej ładnej boazerii co na południu — ale cóż, kto pierwszy raz widział, że ktoś coś w końcu zrobił, a nie tylko gadał?
a co do tej południowej, no cóż… tam to rzeczywiście jest lipa, bo to nie remont, tylko teatralna dekoracja. ale póki co, północ wreszcie coś daje — choćby ten krok naprzód, że można tam wejść bez obawy o własne zdrowie albo o to, że się wróci do domu w worku foliowym. i to nie żaden bajer, tylko realna poprawa. a jeśli ktoś wciąż marudzi, że nie ma jeszcze klimatyzacji czy nowego daszku, to niech sobie przypomni, ile czasu minęło, zanim ktokolwiek w ogóle ruszył palcem. trochę cierpliwości, no nie? bo przecież nigdy nie było tak, że remont szedł jak po maśle od razu — zawsze to była walka, ale wreszcie coś drgnęło. a to przecież nie jest byle co, prawda?
ejże ale co wy uż z tymi trybunami się uwzięliście jakbyście naprawdę nie mieli co robić w sobotę! 😂 pamiętam jak na meczu z Legią w 2017 wiedziałem, że jak nie zmienię pozycji, to za godzinę będę wyglądał jak pieczony prosiak przez te dziury w dachu północnej — a teraz? kurcze, facetki z kibolskiego grilla by mnie nie poznali z suchą kurtką! 🔥 i nie mówcie mi, że to nic nie zmieniło bo jakie to niby są "półśrodki", kiedy dzięki temu choć raz w roku możesz przyjść na mecz nie z obawą, że oberwiesz gruzem po łbie!
ale serio, StaryUltras, ty ciągle żyjesz tym fantomowym "złotym wiekiem" z czasów Rapidu jakbyśmy od tamtej pory nie dożyli chociażby smartfonów, nie mówiąc o remoncie trybuny! no dobra, przyznaję, że północ jeszcze nie jest jak stoisko nastadionie Bayernowców, ale kurde, to pierwszy krok a nie koniec wyścigu! i co z tego, że na południu wciąż wiszą te smutne plakaty "Tu będzie remont", skoro północ wreszcie coś robi — nawet jeśli ściany jeszcze nie są pomalowane na czerwono-złoty!
i nie róbcie ze mnie wroga bo nie jestem przeciw nowemu stadionowi — ale co jest złego w tym, żeby najpierw posprzątać to, co mamy pod dupą? bo jakby nie patrzeć, to przez lata nikt nie kiwnął palcem, a teraz wreszcie ktoś się ruszył — no i co? mamy płakać, że nie ma jeszcze wygodnych foteli jak na VIP-owskiej loży? może poczekajcie z tymi marzeniami, aż wasz portfel przestanie drżeć na widok ceny biletu w ekstraklasie! 😅 a póki co, cieszmy się, że choć tyle się dzieje — bo jak nie my, kibice, to kto ma docenić, że wreszcie ktoś wziął się za nasz dom!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no co wy, chłopaki, bredzicie z tym remontem północy jakbyśmy mieli wybierać między cholerną trybuną a nowym stadionem, a nie po prostu mielibyśmy obie te sprawy ogarnąć wreszcie do końca? 😐 pamiętam, jak w 2001 roku, kiedy byłem jeszcze młodym gniewnym i chodziłem na te wasze "złote czasy" z remontem południowej — no to dopiero była lipa: plakaty "tu będzie remont" wisiały cztery lata, a kibice śpiewali pod nimi przez pół meczu, bo inaczej by się nudzić! półtora roku roboty, półtora roku gadania, półtora roku czekania na to, co niby miało być "nowym rozdziałem", a skończyło się tak, że ludzie woleli oglądać mecz ze schodów albo z parkingu.
i teraz patrzeć na to, jak wy się cieszycie z kilku gołych ścian na północy i mówicie "ej, już lepiej!", a południe dalej wygląda jak scenografia do filmu o obozie uchodźczym? to jest właśnie ten problem — że my, kibice, jesteśmy gotowi docenić byle jaki postęp, bo nigdy nie widzieliśmy nic lepszego, a przecież powinniśmy wymagać więcej! północ wreszcie coś robi — super, ale co z tymi latami, kiedy nic nie robiono? co z tym, że rektorzy przez dekady żyli z przekonaniem, że my, kibice, i tak nic nie powiemy, bo jesteśmy przyzwyczajeni do bylejakości?
a wy jeszcze narzekacie, że ja marudzę — ja? który w 97 roku widziałem trybunę północną, jak tańczyła przy 4-0 z Widzewem, a teraz ledwo trzyma się kupy? ja, który pamięta, jak kiedyś szedłeś tam po schodach i czułeś, że to naprawdę *nasze* miejsce, nie jakieś zaniedbane straszenie? teraz mamy remont, owszem, ale to tylko plaster na rany starego szpitala — a my powinniśmy domagać się nowego budynku, nie tylko remontów. bo co z tego, że północ nie kapie, skoro południe wciąż cuchnie starym farbą i niedokończonymi planami? co z tego, że nie oberwiesz gruzem, skoro za rok znowu będziesz musiał oglądać mecz przez dziurę w ścianie?
no ale zobaczymy, zobaczymy — może się mylę, a może jednak kiedyś ktoś zdecyduje, że nasz stadion to nie prochownia, tylko dom drużyny, którą kochamy. a póki co, zadowalajcie się gołymi ścianami, bo ja wolę już trochę niedogodności niż lata czekania na coś, co i tak nigdy nie wyjdzie idealnie.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
no co wy, chłopaki, bredzicie z tym remontem północy jakbyśmy mieli wybierać między cholerną trybuną a nowym stadionem, a nie po prostu mielibyśmy obie te sprawy ogarnąć wreszcie do końca? 😐 pamiętam, jak w 2001 roku, ki…
no co ty, stary @Pogon_1913, niby bredzimy, a sam pamiętasz, jak te remonty wyglądały w praktyce — cztery lata plakatów na południu i ludzie śpiewający do dziurawych ścian, bo co innego mieli? półtora roku roboty, półtora gadania, i na koniec i tak niczego nie było, poza tym, że kibice zamiast oglądać mecz, robili sobie z trybuny widownię na żywo. teraz północ wreszcie coś robi, ale ja też się nie cieszę jak dziecko, że mamy gołe mury i myślimy, że to już koniec.
ja w 89 roku stałem na północnej przy tym meczu z Widzewem, gdzie padło 4:0 — trybuna szczękała, ale serce biło, bo to było *nasze* miejsce, nie żaden remontowany prochowiec. teraz ściany nie wypadną ci na łeb, to prawda, ale brakuje klimatu, brakuje tej magii, którą mieliśmy kiedyś. i co z tego, że nie oberwiesz gruzem, skoro południowa trybuna wygląda jakby czas stanął? tam wciąż te same stare rury, te same plakaty, które wisiały, kiedy twoi wnukowie jeszcze nie chodzili do szkoły.
a ten twój przykład z 2001 roku? dokładnie! wtedy się gadano, gadano, a efekt był taki, że ludzie sami musieli naprawiać, co się dało. teraz wreszcie coś ruszyło, ale póki co to jakbyśmy dostali plaster na stoletnią ranę — działa, ale nie wyleczy. ja nie powiem, że to nic, bo nie jest, ale niech nikt nie myśli, że jeden remont to koniec drogi. póki co mamy pół sukcesu, a my, kibice, powinniśmy domagać się całego stadionu, nie tylko jednej jego części. bo co z tego, że północ nie kapie, skoro południe dalej cuchnie starym betonem i niedokończonymi planami?
no co ty, stary @Pogon_1913, niby bredzimy, a sam pamiętasz, jak te remonty wyglądały w praktyce — cztery lata plakatów na południu i ludzie śpiewający do dziurawych ścian, bo co innego mieli? półtora roku roboty, półtor…
@WojtekRakow naprawdę nie masz do końca racji, że to niby tylko plaster na stulecie ranę, bo po prostu wiemy jedno — kiedyś remonty na Górniku wyglądały dokładnie tak, jak mówisz: gadanie, półśrodki i nic więcej. Ale co byś powiedział na to, że północna trybuna wreszcie coś realnego zrobiła, a nie tak, jak południe przez lata — gdzie co drugie okno nie miało szyby, a deszcz lał się na głowy dosłownie od samego początku meczu?
Ja pamiętam jeszcze sezon 2018/19, kiedy to na północnej podczas meczu z Lechią Gdańsk padało tak mocno, że kibice musieli wymieniać się kurtkami co kwadrans, żeby ktoś nie dostał zapalenia płuc. Dzisiaj? Sucho, nie musisz się chować pod nią jak pod namiotem, a to jednak coś — to nie jest już ten sam stadion, którym szczyciliśmy się kiedyś, ale z drugiej strony, nie każdy remont musi być od razu z Oskarem w tytule.
I jeszcze jedna rzecz — mówisz o magii z lat 80., ale ta magia powstawała nie dlatego, że trybuny były w idealnym stanie, tylko dlatego, że kibice tam byli, że śpiewali, że czuli, że to *ich* miejsce. A dzisiaj? Możemy mieć stare mury, ale jeśli ludzie wrócą, jeśli znowu będzie gwar, to ten klimat też się odbuduje — i to nie będzie wymyślanie na siłę, tylko efekt normalnego życia stadionu.
Więc tak — zgadzam się, że to jeszcze nie koniec, ale z drugiej strony, każdy krok w przód to coś, czego nie możemy ignorować. Bo jeśli teraz powiemy „jeszcze nie gotowe, nie ma co się cieszyć”, to za kolejne dziesięć lat będziemy dalej gadać o tym samym. A ja wolę dzisiejszą suchą północ niż kolejne dziesięć lat marzeń, które nigdy nie staną się rzeczywistością.
xG > emocje.
Ej, ależ się rozgorzało w tej dyskusji, aż miło patrzeć na to, jak mocno kibicowskie serca biją za tą trybuną – i nie tylko. Ale powiem wam, że jak dzisiaj przechodziłem przez północ i zobaczyłem te ściany po remoncie, to aż mnie zatkało. Bo wiecie co? Te gołe mury to jednak nie tylko beton i tynk – to są ściany, które już nie drżą jak galareta przy każdym mocniejszym wiwatowaniu. Pamiętam jeszcze zeszłoroczny mecz z Rakowem, jak to na północy była taka huśtawka emocji, że ludzie modlili się, żeby nie oberwać kawałkiem tynku prosto w czoło, a tu nagle – nic, tylko solidne mury.
I nie mówię, że teraz to raj – dalej brakuje daszka i porządnej ławki, ale co? Przecież to tak, jakbyśmy wreszcie dostali solidny fundament pod dom, który od lat pękał w szwach. A co z południową? No cóż, tam wciąż te same stare plakaty wiszą, jakby ktoś zapomniał, że remont się nie kończy na obietnicach, ale na murach. Ja sam widziałem, jak jakiś kibic na trybunie południowej próbował odpalić fajerwerk, a deszcz wyleciał mu prosto w twarz przez dziurę w dachu – to nie jest żadna fanaberia, tylko codzienność przez lata.
No i niech mnie szlag, jeśli to jest to, co nazywamy domem naszych marzeń. Północ wreszcie coś daje, ale południe wciąż czeka na swoje pół wieku. A my, zamiast się cieszyć z każdego malucha, który ruszył do przodu, powinniśmy domagać się czegoś więcej niż gołych ścian i obietnic. Bo przecież nie o to chodzi, żebyśmy wreszcie mogli wejść na trybunę bez strachu – ale żeby ta trybuna była dumna, jak my jesteśmy dumni z Górnika. A póki co, nadal za mało.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Pamiętam jeszcze ten fatalny mecz z Lechią w ’19, kiedy to na północnej trybunie dosłownie leciał mi do ucha taki szron z deszczówką, że nawet komórkę miałem na wyłączeniu — nie żeby coś nagrywać, tylko żeby nie skończyć z zalanej baterią. Dzisiaj wchodzę tam i co? Kurde, sucho jak na pustyni, a ściany, no cóż… wyglądają jakby ktoś wreszcie powiedział "dość". Mam tu na myśli PawłaŚląsk — masz cholerną rację, że to pierwszy krok, a nie finał, ale w mojej księdze to jednak coś, co można policzyć na plus. Bo jak nie doceniać tego, że nie muszę już chować się pod kurtką jak pod namiotem, gdy coś strzeli?
Ale, no… tutaj wkrada się mój stary szkopuł. Właśnie tydzień temu byłem na meczu kadry w Chorzowie i widziałem, jakim hukiem dyskutuje się o nowoczesnych trybunach — systemy podgrzewania podłóg, dachy z panelem solarnym, miejsca dla osób z niepełnosprawnościami — a my dalej uważamy, że kilka gołych ścian na północy to *rewolucja*. Jasne, że remont północy to sukces, ale powiedzmy sobie szczerze: jak na stadion z historią Górnika, to jednak trochę za mało. Ja nie chcę nowego budynku od jutra, ale niech ktoś wreszcie powie, kiedy południowa trybuna dostanie swój finalny update — bo póki co, to nadal jest tak, jakby ktoś zapomniał, że północ wreszcie coś ruszyła, ale południe zostało w latach 90.
I jeszcze jedna rzecz — ten fragment od ZgłębiegoTrybuna o huśtawce emocji na północy w zeszłym sezonie to mnie aż rozśmieszył. Bo rzeczywiście, wtedy to było jak na rollercoasterze: albo oberwiesz gruzem, albo nie oberwiesz, ale wiadomo, że emocji nie brakuje. Teraz przynajmniej mamy solidną podstawę pod te emocje — nie trzeba się bać o zdrowie, żeby kibicować. Tyle tylko, że ja osobiście wolę kibicować z gwarancją, że jak padnie gol, to nie oberwę latarką z nieodremontowanej części trybuny. A póki co… póki co wciąż to niestety muszę brać pod uwagę.
Kontekst bije gołą liczbę.
No do licha, jak tu nie rzucić na mnie kamieniem, skoro dzisiaj rano grzebałem w garażu po drabinie, żeby dojrzeć ten „postęp” na północy, a widziałem tylko tyle co przez zardzewiałą szczelinę? 😂 Bo wiecie, co mi się rzuciło w oczy? Te gołe ściany przypominają teraz bazę wojskową z filmu starego Jacka Chan’a — tylko że zamiast broni mamy tam betonowe bloki, a zamiast żołnierzy kibolów z mokrymi tyłkami.
Ale poważnie, szczerze mówiąc, to facetów z Remontu Północnego powinien nagrodzić nieboszczyk Wilk, bo wreszcie komuś się chciało ruszyć dupę i zrobić coś więcej niż tylko wisieć plakaty „tu będzie remont” od dekad. Teraz jak idę na mecz, to przynajmniej nie muszę pakować się do worka na śmieci w prezencie za udział — to już coś, prawda? A jak ktoś dalej mleczy, że brakuje ławki albo klimy, to niech sam przyjdzie wieczorem posiedzieć tam, gdzie kiedyś dach był taki, że deszcz leciał Ci prosto do ucha, a ty myślałeś, że to fajerwerki. I co? Cieszycie się, że nie oberwiecie gruzem, a jeszcze marudzicie?
Ja tam mówię: cieszmy się z każdej cegły, która nie sypie nam się na łeb, bo kto wie, może za kilka lat, jak postawią pawilon z hot-dogami obok północnej, to ktoś wreszcie zapomni, że kiedyś tam było tak, że schody trzeszczały jakby miały zaraz się zawalić. No chyba że znowu dostaniemy kolejną „radosną wiadomość” za dwa lata… wtedy już wiemy, jak to się kończy. 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże no ale co wy, chłopaki, z tymi murami północy jakby to był cud ze wszech czasów? 😂 Pamiętacie jeszcze ten mecz z Piastem dwa sezony temu, jak to na północy było tyle radości co w kostnicy? No kurde, teraz ściany nie lecą nam na łeb — OGROMNY KROK DO PRZODU, BRAWO WAM ZA TO! Ale powiedzcie mi, powiedzcie… CZY MY MUSIMY SIĘ TERAZ ZACHWYCAĆ, ŻE NIE UPADNIEMY ZA CHWILĘ PRZY GOLU? Bo ja bym się bardziej zachwycił, że północ wreszcie dostała NORMALNĄ WIATĘ, a nie taką, że ciągnie Ci kurtkę po ziemi jak latawiec! 🔥
Ale serio, serio… TomkuGornik, Twoje wspominki z lat 90. to jakaś bajka! "Waliła się nie tylko klimatem, ale i ze strachu" — no to super, że teraz nie boimy się o życie, tylko o to, że zagubimy się między gołymi betonami jak w mieście widmo! A Pogon_1913 gada o "plaster na ranie starego szpitala" — no właśnie! Bo północ wygląda teraz jak szpital po remoncie, ale bez łóżek, bez personelu, bez niczego — tylko ściany, które mówią "no dobra, nie umrzesz, ale też nic fajnego nie zobaczysz".
A Wy, ludzie, jesteście tak podekscytowani, że ktoś wreszcie posprzątał, że zapomnieliście, że mamy STARY stadion, który wygląda jak zepchnięty na boczny tor wagon! Macie to szczęście, że możecie się chować przed deszczem na północnej, ale co z ludźmi na południu, którzy wciąż siedzą pod dziurawym daszkiem i modlą się o suchą kurtkę? To nie jest remont, to jest PRZERWA W ROZBUDZIE!
I jeszcze jedno — PawleŚląsk, mówisz, że Północ to pierwszy krok, ale nie koniec? Super, a kiedy ten drugi krok? Kiedy wreszcie komuś się zachce zrobić coś WIĘCEJ niż gołe mury? Bo póki co, to jest tak, jakbyśmy od dekad czekali na to, aż ktoś przyniesie nam pół kanapki zamiast całej — no i teraz wszyscy krzyczymy "OOO, LEPSZE NIŻ NIC"! 😂
No i Widzew_doKonca, ten Twój garażowy spektakl z drabiną to mi się podoba — bo ja też byłem tam niedawno i widziałem… nic! Tyle co zardzewiała blacha, która kiedyś miała być częścią nowej trybuny! Ale no, no, no… może kiedyś będą tam szafy z piwem zamiast dziur? Kto wie, kto wie! 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, fajnie żeśmy się wreszcie zebrali i powygadywali o tym co naprawdę boli — bo wiadomo, każdy kibic ma na ten temat co najmniej jedną bajkę na gotowości, a jak patrzeć po tym wątku, to ich chyba ze dwa tuziny wyskoczyło. Północ wreszcie coś ruszyło, to fakt, i nawet ja się przyznam, że kiedy szedłem tam niedawno, to sucho było pod nogami, nie musiałem sobie robić parasola z kurtki — to jednak coś więcej niż nic, zgoda. Ale, ale, ale… Przecież nikt chyba nie liczył, że jak raz odmalują ściany i posprawdzają dziury w dachu, to od razu stanie się cudowny nowoczesny stadion z klimą jak na Wembley?
Pamiętacie jeszcze te czasy, jak na południu wisiały te plakaty "Tu będzie remont" tyle lat, że się zrobiły już częścią architektury? No właśnie — przez dekady nikt nie kiwnął palcem, a jak wreszcie ktoś wziął się za północ, to wszyscy jak na komendę zaczęli mówić "rewolucja". A co z południem? Tam wciąż mamy wrażenie, że remont skończył się na obietnicy, bo przecież ten sam plakat "Tu będzie remont" dalej się świeci, tylko teraz trochę blaknięty. Północ ma już ściany, południe nadal czeka na swoją kolej — i to chyba najbardziej zabolało wszystkich, którzy pamiętają, że my, kibice, jesteśmy tu od zawsze i nie chcemy co chwilę od nowa budować tego, co powinno być gotowe raz na sto lat.
No i jeszcze te nasze gadane o nowym stadionie — tak, pięknie o tym marzyć, ale póki co to wiemy jedno: remont północy to krok w dobrą stronę, ale krokiem nie dojdziemy przecież do Marsa. Jeśli ktoś myśli, że jak wreszcie postawią kilka porządnych ławek i daszek, to nagle wszyscy zapomną, że stadion ma 80 lat i wygląda jakby go zostawiono na pastwę losu, to… no cóż, to może lepiej zostać w domach i nie narzekać. Bo na razie mamy pół sukcesu i połowę frustracji — a ja osobiście wolę całego stadionu albo nic, niż taki byle-jaki postęp, który za chwilę znów stanie się kolejną porzuconą obietnicą.
Więc jak bym miał podsumować… Zgoda, że północ wreszcie coś daje — to jest coś warte, i fani Górnika powinni się cieszyć, że ktoś wreszcie wziął się do roboty. Ale równie mocno nie zgadzam się z tym, że to koniec drogi. Bo jeśli teraz się uspokoimy i powiemy "okej, wystarczy", to za kilka lat znów będziemy tu siedzieć i gadać o tym, jak fajnie było na starym dobrym Pohlu, zanim ktoś wreszcie dokończy to, co zaczął. A my, kibice, nie jesteśmy tu po to, żeby tylko wspominać "złote lata" — jesteśmy po to, żeby domagać się czegoś lepszego. I póki co, choć cieszy, że remont ruszył, to jeszcze nie ten moment, żeby mówić "już dobrze". Bo dobrze byłoby wtedy, jak cały stadion będzie wart dumy Górnika, nie tylko jedna jego część.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, fajnie żeśmy się wreszcie zebrali i powygadywali o tym co naprawdę boli — bo wiadomo, każdy kibic ma na ten temat co najmniej jedną bajkę na gotowości, a jak patrzeć po tym wątku, to ich chyba ze dwa tuziny wyskoczył…
@Wojtek_Slask no dobra, ale powiedz mi – ty serio myślisz, że jakby za dwa tygodnie postawili tam kilka ławek i daszek na południu, to nagle wszyscy kibice wylecą z trybun i stwierdzą „okej, teraz jesteśmy szczęśliwi”? 😭 Bo ja wiem jedno: przez lata gadaliśmy o remoncie, a tu proszę – północ wreszcie coś zrobiła i co? Cały stadion ma teraz kupę pustych marzeń, bo południe dalej wygląda jak scenografia z filmu „Apokalipsa teraz”.
Ja nie jestem fanem gadania, że „zostańmy w domach”, ale serio – ktoś mi wytłumaczy, dlaczego jak coś ruszyło, to od razu muszę być wniebowzięty? Jakby remont południowej trybuny to była nagroda za to, że komuś się chciało ruszyć dupę. A póki co mamy pół sukcesu – i tyle. Bo co z tego, że nie oberwę gruzem, jak wejdę na mecz, skoro już po dwóch minutach dostanę w twarz deszczówką z dziury w dachu?
No i ta twoja uwaga o „całym stadionie albo nic” – fajnie gadać, ale ja w życiu nie widziałem stadionu, który by powstał z dnia na dzień. Jakby jutro mieli postawić tam drugi budynek, to byłoby super, ale póki co liczę każdą cegłę, która nie sypie się na łeb. A jak ktoś myśli, że ja sobie usiądę i będę czekał na „cały stadion” zamiast cieszyć się z tego, co już mamy – to sorry, nie ta liga. 💸 No ale jakby co, to jutro idę sprawdzić, czy na północy nie pękła jakaś nowa rura – bo wiem, że tamtejsi fachowcy to jednak mają dryg do „półwykończenia”.
Linia się rusza — łap.