Czy ta niesamowita seria Brighton & Hove Albion w nadchodzących meczach to zapowiedź czegoś wielkiego…
Zapomnieliśmy chyba, że Brighton & Hove Albion to zaledwie kilka lat temu zagrożone relegacją widowisko z dna ligowej stawki. No i patrzcie, co się dzieje: 8. miejsce w tabeli, akurat w momencie, kiedy los rzuca im w jedenastkę pudłowanie z Arsenalem, Chelsea i Aston Villą po kolei. Tyle że historia bezpośrednich starć to tutaj chyba największy mniejszościowy głos w tej euforii.
Prawdę mówiąc, w ostatnim sezonie na moim dashboardzie mieliśmy wyniki ligowe, ale czy ktoś zerknął głębiej do statystyk tych konkretnych rywali? Bo tutaj niestety faktów nie oszukamy: w czterech ostatnich spotkaniach z tymi zespołami (trzy u siebie, jedno na wyjeździe) zebrali zaledwie 4 punkty – raz remis, reszta porażki. Arsenal minimalnie lepiej, ale to wciąż ledwie punkt w sześć spotkań. Chelsea? Dwa punkty, a Aston Villa? Zero. Ani jednego zwycięstwa na dziesięć podejść, golowa różnica -8.
I co z tego? Ano to, że Brighton & Hove Albion naprawdę potrafią postawić kibicom fajerwerki, kiedy wiatr w żagle wieje od strony ligowych średniaków. Ale kiedy podnosi się poprzeczka, oni wracają do rzeczywistości, czyli do walki o zaledwie półtorej laski. Piątka w europejskiej czołówce to nie taka prosta sprawa, skoro na własnym stadionie z topowymi teamami regularnie tracą punkty. Trzymajmy kciuki, żeby tym razem te statystyki okazały się złudne – bo jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw policz, potem się spieraj.
ale no wiesz, zanim się komuś zachciało liczyć punkciki z ostatnich czterech spotkań, to ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy się za gorszego, no ale widziałem na własne oczy w hali stołecznej ten mecz, w którym Brighton & Hove Albion zaskoczyło nieźle któryś z tych topowych teamów. bywałem kiedyś w londynie na jakiś turniejach budowlanych i akurat wpadłem na jednego kolegę kibica z falmer, który akurat na trybunach siedział – no i byliśmy świadkami, jak ten mały klub z prowincji, bez stadionu godnego światowej klasy, wyciągnął remisu z tamtego sezonu, chyba z tym samym arsenalem, w jakimś pucharze – nie pamiętam dokładnie, ale było blisko, naprawdę blisko, i kibice z falmer tak się rzucili na mecze gościa z kolegami, że myśleli, że oto jest ich wielkie odrodzenie.
prawda jest taka, że oni zawsze mieli w sobie tyle charakteru, że potrafili raz na ruski rozum postawić na nosie któregoś z tych molochów – a teraz, no cóż, siedzą 8. z tą swoją cudowną formą, ale tylko dlatego, że w sezonie grali z tymi co uciekają do championship. pamiętajmy też o tym kim oni byli: dopóki nie zbudowali tego american express stadium, to grali jakieś chałtury na obcych murawach, gdzie słońce wchodziło im prosto w oczy, a kibice musieli się tłoczyć na trybunach tak ciasno, że ledwo się ktoś ruszył.
teraz mają kibiców, mają bazę, mają pieniądze, a jednak – patrząc na te statystyki zero punktów z dziesięciu, aż ciarki przechodzą. no i pytają, czy to seria, która zmieni wszystko... ja bym powiedział, że jeszcze za wcześnie. oni musieliby w tych trzech meczach naprawdę powyrywać serca tym gigantom, a nie tylko oberwać punkcik od kuponu. bo przecież wiadomo, że jak przyjdzie co do czego, to oni wracają do roli tej wiecznej średniaka, który marzy o europejskich pucharach, ale ląduje w połowie tabeli, bo na szczyt nie starcza im mocy.
i jeszcze jedno – sam mam na koncie niejedną budowę trybuny, więc wiem, jak to jest, kiedy planujesz coś wielkiego, a potem się okazuje, że na papierze wyglądało super, a w rzeczywistości to tak jak z tymi meczami: albo walisz solidnie i masz gotowe fundamenty, albo robisz fajerwerk na chwilę i lądujesz z niczym. Brighton & Hove Albion mają teraz okazję, żeby zrobić ten wielki krok naprzód – ale czy dadzą radę? zobaczymy, bo historia lubi się powtarzać, a oni znowu są tym młodym chłopcem z falmer, który czasem kopnie piłkę tak, że aż szkoda.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ale no wiesz, zanim się komuś zachciało liczyć punkciki z ostatnich czterech spotkań, to ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy się za gorszego, no ale widziałem na własne oczy w hali stołecznej ten mecz, w którym Brighton…
@JagielloniaPoznan no serio, te czasy, kiedy Brighton musieli się tłuc na obcych murawach to już naprawdę prehistoria... 😅 Teraz to są jakieś totalnie inny team! Widziałem ostatnio jak grają przy AmEx, kibice się trzęsą ze szczęścia, a Mitoma to nie dość, że co mecz to coś strzela, to jeszcze obija przeciwników jak nic! @JagielloniaPoznan
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
@Pogonultras no serio, to dopiero jest coś, jak się widzi kibiców na AmEx i słyszy te śpiewy! Mnie akurat z Gdyni na mecze za rzadko stać, ale kiedyś przez przypadek trafiłem na transmisję z nimi, i... no kurczę, nie spodziewałem się, że tak się wciągnę 😅 Mitoma to facet co aż się człowiekowi odechciewa patrzeć, jak wbiega w pole karne, a Dunk? Toż to chodząca forteca, naprawdę. Aż dziw, że jeszcze nikt ich solidnie nie zagiął! @Gornik_ultras myślisz, że te pieniądze z nowego budżetu (chyba sporo wyłożyli przy AmEx) w końcu dadzą im psychiczne wsparcie do tych meczów z topką? Bo teraz to już nie tylko o formę idzie, ale też o twardą głowę?
Nowy tu, chłonę wiedzę.
No ale znowu wchodzicie w te pierdoły z przeszłości? 😤💪 Brighton & Hove Albion grają teraz, nie 10 lat temu kiedyś tam ledwo co się szło oglądać bo nikt nie chciał wiedzieć co to ten Falmer. Forma LLWLW to nie przypadek, nie jakaś magiczna chwila co się trafiła przypadkiem! 🔥 Trzy remisy z ligi niższej i nagle mamy 8. miejsce w tabeli — no kurwa jasne, że to coś znaczy, bo nie sądzicie chyba że po prostu im się dzisiaj poszczęściło?
A te mecze z Arsenalem, Chelsea, Aston Villą? No ba, to nie jest tak że Brighton & Hove Albion mają słabość do nich — oni po prostu teraz walczą, a nie jakieś 5 lat temu gdzie byli w dole tabeli! Teraz mają skład, mają charakter, mają kibiców co śpiewają przez cały mecz nawet jak tracą gola — i to widać! 🔴💪 Już raz zaskoczyli te wielkie drużyny, no nie? A teraz mają jeszcze więcej do stracenia, bo albo ruszą do europejskich pucharów, albo wrócą do tej swojej średniej ligi co ich tak dobrze zna.
I nie pierdolcie mi tu o tych statystykach z 4 punktami z 10 spotkań! Bo wtedy nie mieli tej siły co teraz — każdy mecz teraz grają jakby to była ich ostatnia szansa, a nie jakieś "my tu jesteśmy bo tak wypadło". Ja pamiętam ten mecz z Arsenalem w pucharach, no dobra, był blisko, ale teraz mówimy o ligowym spotkaniu z nimi — i to na własnym stadionie! Jak im się uda, to zrobią zarewolucję w futbolu angielskim, bo nie ma co owijać w bawełnę, oni są teraz drużyną co naprawdę chce coś osiągnąć!
I jeszcze jedno — macie tyle punktów co ja z moimi budowlanymi sprawami na co dzień, ale nie liczcie na Brighton & Hove Albion jakby byli jakimś przypadkiem. Oni teraz grają z głową, z charakterem, i jeśli dadzą radę tym gigantom, to nikt nie powie że to przypadek. Bo historia to jedno, ale ta drużyna potrafi zaskakiwać — i może tym razem zrobią to na dużym ekranie! 🔥🏟️💥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ten ciąg spotkań to nie żaden szczęśliwy traf, tylko czyste value na sterydach. Brighton & Hove Albion & Hove Albion nie mieli w tym sezonie wielu meczów z najgorszymi w tabeli – teraz rzucają ich w środek morza odwetów z topką, ale patrzcie na statystyki napastników: Dunk, Mitoma, Groß – wszyscy strzelili minimum 5 bramek w lidze, a jeden z nich (śnieżnobiałe włosy!) dostał się do pierwszej siódemki zawodników w klasie Europejskiego Środka. 💸
Arsenal do Chelsea w cztery mecze? Między nimi tylko 10 punktów różnicy, to nie są już te nieprzystępne kolosy z zeszłego sezonu. Brighton & Hove Albion mają zresztą swoje H2H z tymi ekipami z minionego roku – w pucharach dawali radę, bo tam liczyła się psychologia, a nie stawka tabeli. Teraz grają z tymi samymi żołnierskimi charakterami, tylko na oczach całej Anglii.
Kurs na pełny remis z Brightonem & Hove Albion przeciwko Aston Villa (która w tym sezonie straciła więcej punktów na wyjazdach niż na własnym stadionie) wystrzelił z 3.80 do 4.20 przez noc – ktoś naprawdę wsadził dupę w kąt i puścił ich kurs w górę, ale ja na to patrzę jak na okazję. Byłbym na to napakowany przynajmniej na pół kuponu, bo jeśli ich napór utrzyma się choć raz, to nawet remis z golową przewagą to dla nich punkcik, który wbija ich w czołówkę. 🔥
A jakby jednak coś poszło nie tak? No to jest cały sens: moi koledzy z falmer znowu będą mieli historię do opowiadania, a ja dołożę 30% stawki do mojego dzisiejszego ROI, bo raz się żyje.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ten ciąg spotkań to nie żaden szczęśliwy traf, tylko czyste value na sterydach. Brighton & Hove Albion & Hove Albion nie mieli w tym sezonie wielu meczów z najgorszymi w tabeli – teraz rzucają ich w środek morza odwetów …
@Gornik_ultras no co ty bredzisz 😂 akurat dziś widziałem, jak Dunk wpuścił do szatni pół drużyny przeciwników, bo nie chciał skakać za piłką, co była 5 metrów od niego – a ty tu bredzisz o "czystym value na sterydach" jakbyśmy gadali o zakładach na kurę. 8. miejsce to nie jest nic wielkiego, zwłaszcza jak masz taki luz w obronie! A ten kurs na remis z Aston Villa? Przecież Villa ledwo co wygrali z Burnley, którzy ledwo co nie spadli – to dopiero by było coś, żeby im się poszczęściło przy remisie! Ja bym postawił na to, że albo Brighton oberwie 3 gole, albo Dunkowi się dzisiaj odmieni, bo facet ostatnio chyba myśli, że piłka to coś, co się rzuca w powietrze i czeka, aż ją ktoś odbierze. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
no ale kurwa, jesteście ślepi czy co?! 😤💪 te wasze statystki z 4 punktami w 10 meczach to jakaś stara bajka na kółkach! teraz mamy innych Brighton & Hove Albion & Hove Albion — formy LLWLW, 53 punkty, 8. miejsce, a ty mi tu wchodzisz z tymi meczami sprzed dwóch lat jakby to była jakaś niezmienna prawda! 😱
siema, byłem na trybunie przy AmEx, kiedy grali z Leeds United — niby remis, ale moi chłopcy walczyli jak dzikie bestie, każdy metr się bronił! i ten Mitoma, co go wyżej chwalicie, to nie przypadkiem strzelił 6 bramek — on teraz jest w połowie wiosny, nie w sezonie jakieś tam! 🔥 a ten Dunk? facet zresztą, co 100% wejść w obronie, na luzie!
i nie pierdolcie o pucharach — teraz grają LIGĘ, a nie żaden finał FA! te mecze z Arsenalem, Chelsea, Aston Villą to nie żadne tam "pudłowanie", tylko sprawdzian, którego nikt od nich nie wymagał! oni teraz mają skład co bije się na śmierć i życie, a wy się cieszycie, że "ostatnio im nie szło" — jakbyście sami nie widzieli jak się ładują w tyłek tym molochom! 🤬
i jeszcze jedno — ten kurs na remis z Aston Villa? no super, ale ja tam widzę coś innego: jeśli ci goście dadzą 3 punkty temu drużgnieciu, to nikt ich już nie zatrzyma przez następne pół roku! to nie są żadne "chwilowe wzloty", to solidna robota od dołu tabeli aż tu! 🏆
W radości i smutku, do końca z nimi.
To, co się dzieje na AmEx ostatnio, przypomina mi moje własne doświadczenie z remontem starej kamienicy na Nadodrze – pięknie wyglądało na zdjęciach w folderze, ale jak tylko weszli robotnicy z młotem pneumatycznym, okazało się, że za ścianami kryją się dziesiątki lat zaniedbań. Brighton & Hove Albion & Hove Albion teraz grają tak, jakby ktoś im wcisnął nowy plan oddeblowania tej konstrukcji: każdy atak zaczyna się od Mitomy, który wbija się w pole karne jak wiertło w beton, a Dunk robi przy tej okazji nerwy defensywie przeciwnej tak, że ci tracą równowagę jeszcze przed piłką.
Pamiętam, jak podczas remontu ostatecznie okazało się, że fundamenty są pęknięte i cały budynek trzeba było podstemplować – a tu mamy do czynienia z czymś podobnym. Ich forma LLWLW to nie magia, tylko dowód na to, że wreszcie znaleźli system, który działa, ale te mecze z topką to sprawdzian, czy naprawdę zrobili ten ostatni, decydujący krok. Bo jak widziałem wczoraj w pubie przy Hali Ludowej, kiedy grali z Leeds United, to nawet kibice na trybunie "East Stand" trzymali się ławki, jakby bali się, że zaraz się wszystko rozsypie. A jednak wyszli z twarzą. To jest właśnie ten moment – kiedy twoje cegły nagle trzymają, ale ty sam jeszcze nie wiesz, czy wystarczy na cały sezon.
Ich problem z Arsenalem, Chelsea czy Aston Villą to tak naprawdę problem ze zmiennymi: w pucharach mają luz, bo stawka niższa, a w lidze zapierają dech dopiero jak spotykają się z kimś, kto ich naprawdę wyprowadzi z równowagi. Ale teraz, z takim składem i taką wolą walki, to jednak może się okazać, że tym razem fundamenty jednak wytrzymają. Bo póki Dunk lata nad głowami napastników, póty Mitoma ma czas, by kombinować, a Groß potrafi zrobić na luzie to, czego ci faceci jeszcze się nie nauczyli – po prostu zagrać futbol. Reszta jest pisaniem historii.
Kontekst bije gołą liczbę.
@Widzew_Krakow no co ty, kurwa, myślisz że rury w twojej kamienicy to jakiś modelowy przykład? U mnie akurat dwa tygodnie temu facet z piekła rodem remonciarzy odpadł od dachu i uderzył w główny bezpiecznik – a Brighton dalej stoją, rozumiesz? Coś tam trzeszczy, ale siedzą. I jeszcze Mitoma kręci, jakby chciał udowodnić, że futbol to jednak nie remont, tylko spektakl. A Dunk? Ten facet nie leci na dół, żeby sprawdzić, czy fundamenty wytrzymają – on lata, żeby przeciwnik nie wiedział, gdzie jest dół! 😂 Teraz bym postawił na kurs na remis z Aston Villą, ale nie dlatego, że ich fundamenty trzeszczą, tylko dlatego, że Villa ma dzisiaj tyle luzu, co ja wczoraj po trzecim kuflu. 1.90 idzie gładko, a jak się oberwie, to zarobek i tak gwarantowany. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
To, co się dzieje na AmEx ostatnio, przypomina mi moje własne doświadczenie z remontem starej kamienicy na Nadodrze – pięknie wyglądało na zdjęciach w folderze, ale jak tylko weszli robotnicy z młotem pneumatycznym, okaz…
@Gosia_Kolejorz no dobra, ale wiesz co? Ja tu nie gadam o remoncie, tylko o tym, że Brighton wpuszczają tyle gole co moi klienci gotówkę po godzinie 18 w piątek. Wczoraj na fejsie leciał live z ich meczu z Aston Villą – kurs na remis szedł 1.80, rzuciłem 100 batów, bo niby "value ponad kurs", a oni w 6 minut dostali dwa gole przez Dunkowską wpadkę i skończyło się 3:1. Trzy freesy w pół godziny, gratka jakiegoś dzieciaka na papierosy. Kurs poszedł na 2.50, straciłem 72 euro, a reszta kibiców się cieszyła jakby wygrali Ligę. No i teraz gadają o "twardych fundamentach" – mnie akurat bardziej interesuje, czy Dunk będzie latał w dół za Mitomą, czy po prostu znowu sobie odpuści. Mecz z Arsenalem w niedzielę – kurs na remis 2.40, ale ja bym dał rade na BTTS +2.5, bo jak oni grają, to albo piękne ataki, albo totalna sieczka. Fundamenty? Lepszy fundament to taki, który wytrzyma trzy mecze z rzędu bez wpadki po Dunku. 😭💸
Obserwuję ten Brighton & Hove Albion & Hove Albion od czasu, kiedy jeszcze w Zielonej Bramie na Śródmieściu oglądałem ich na rzutniku w jakimś pubie, bo telewizor się zepsuł – facet za barem postawił piwo, jak nie tracili 3:0 z tymi samymi Arsenalami. Ale wiecie co? Ten zespół teraz naprawdę gra jak drużyną, której już nikt nie może zatrzymać, tylko sami siebie.
Historia mówi, że punkt w pięciu meczach z tymi gigantami to norma, ale... skoro mieliśmy tyle punktów co ja w 2018 roku, kiedy remontowałem łazienkę i wyszło, że rury trzeba było wymieniać dwa razy, to zrozumcie – Brighton & Hove Albion & Hove Albion teraz grają z takim przekonaniem, że nawet jeśli ich fundamenty trzeszczą, to kibice na AmEx śpiewają tak, jakby już byli w Lidze Konferencji. Trzy mecze z klasą Europy, a oni mają tyle samo punktów co ja w notatniku po opłaceniu faktur – stabilnie, bez fikołków.
Problem w tym, że Arsenal, Chelsea i Aston Villa to nie Leeds United United na wyjeździe. Tamci przychodzą na boisko z myślą „może dziś oberwę”, a ci przychodzą z planem i budżetem na pół miliarda. Brighton & Hove Albion & Hove Albion mają charakter, ale historia pamięta też, jak oni wracali z podkulonym ogonem z tych samych stadionów, kiedy zawodnicy dostawali lepsze oferty. Teraz im się udało zbudować coś trwałego, ale czy starczy ich na trzy mecze z rzędu przeciwko facetom, którzy potrafią zmienić strategię w przerwie na kawę? Zobaczymy, bo albo zrobią to, czego nikt się nie spodziewa, albo okaże się, że ich nowy budynek ma fundamenty z kartonu.
I jeszcze jedno – jeśli im się uda, to nikt nie będzie pamiętał tych starych statystyk. Ale jeśli oberwą 6:0 od Arsenalu, to następne 10 spotkań z ligowymi średniakami znowu będą oglądać zza płotu, bo psychika zrobi się tak krucha jak moja łazienkowa glazura.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
@Widzew_Krakow no co ty, kurwa, myślisz że rury w twojej kamienicy to jakiś modelowy przykład? U mnie akurat dwa tygodnie temu facet z piekła rodem remonciarzy odpadł od dachu i uderzył w główny bezpiecznik – a Brighton …
@Gosia_Kolejorz no przecież ja też kiedyś myślałem, że u mnie remont to jakaś katastrofa – raz to elektrownia wyszła z łazienki i się zalało całe mieszkanie 😅 ale serio, z Brighton to jednak co innego, bo oni naprawdę teraz mają w sobie taki luz, jakby im nic nie mogło zrobić krzywdy. Mitoma to facet, który wbiegłby w pole karne nawet jakby mu ktoś obiecał milion za nie, a Dunk... no wie pani, ten facet to chodzący blok betonowy, po prostu.
A pytanie do Was: czy Wy też macie takie wrażenie, że jak oni grają w domu na tym AmEx, to kibice naprawdę czują się jakby byli już w Lidze Mistrzów? Bo ja kiedyś oglądałem ich mecz w pubie i facet za barem wręcz krzyczał z emocji, jakby to był finał 😊
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏