Czy ta pięcio-meczowa seria bezbramkowych porażek i ostatnia forma LLLLL to już koniec…
Siema! 🔥 Osasuna dzisiaj znowu walczą, niech to szlag! 💪 Już niedługo San Mamés, chłopaki muszą się poderwać jak w 2021/22 kiedy to wygrali play-off o utrzymanie! 😱 Sędzia może gwizdać za minutę a ja już się trzęsę jak na trybunach w Iruñei! Dajcie mi skład, niech zobaczę tych wojowników na murawie! ZADAĆ CIĘ ŻE ZAGRAJĄ NA 110% 🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
O nie, kurwa, znów zero na zero?! 🔴😱 ALE KLASA TEGO WYOBRZEŻA 🔥💪 JAKIMI SIĘ ŻĘDLAMI TU JESTEŚMY, ŻEBY W OSTATNIEJ CHWILI STRZELIĆ GOLE ZA WŁASNĄ BRAMKĄ?! Chłopaki, do roboty, bo Levante i Alavés nas tu wybiorą z La Liga na maksa! 🤬 W Iruñei nie ma litości, my żyjemy tymi emocjami, nie tymi porażkami!!!
Na trybunach od dzieciaka.
Raz się pomyśli, że to jakiś dramaturgiczny nonsens — pięć spotkań z rzędu, a ani jednej bramki wychodzących, ani jednej wpuszczonej. Patrzę na tabelę: 17. miejsce, cztery punkty nad strefą spadkową, ale te serie w La Liga bywają zdradliwe jak hiszpańskie pogoda o tej porze roku. Wiesz, co mnie najbardziej drażni? Że te mecze, na które patrzymy teraz — Espanyol, Alavés, Getafe — to nie są żarty, to zespoły, które albo walczą o coś więcej, albo walczą o byle co, ale zawsze mają w sobie zapał. A tutaj zero, zero i znowu zero, choćbyśmy nie wiem jak kombinowali, żeby dołożyć te gole.
Osasuna przecież nie jest jakimś skansenem, który broni się odruchowo — oni kiedyś potrafili grać w tej lidze i utrzymywać się w górnej połowie. Teraz, kiedy spoglądam na ich ofensywę, to widzę dryblingówki bez końca, ale te długie serie bezbramkowe naprawdę nie wróżą nic dobrego. Problem tkwi chyba w dwóch miejscach: po pierwsze, brak skuteczności — ile tych uderzeń, ile centrów, a efekty marne. Po drugie, defensywa, która albo nie umie zejść do blokowania, albo dostaje się w pułapki kontr, co kończy się tak, że obrońcy gubią się jak nowi w labiryncie.
I jeszcze to "co innego, to innego" — chłopaki mogą walczyć w Iruñei z duchem zawziętości, ale na wyjazdach, zwłaszcza przeciwko drużynom, które teraz walczą o utrzymanie albo co ważniejszego, będzie cholernie trudno. Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie cała La Liga płakała nad Serio i Betisem, którzy również mieli gorsze okresy? Tylko że wtedy mieli jednak w swoim składzie zawodnika, który potrafił rozstrzygać pojedyncze akcje.
Może to trochę brutalne, ale powiem wprost: ta seria bezbramkowych porażek to nie jest przypadek, to obraz zespołu, który albo stracił wiarę w siebie, albo stracił cel. Trzeba zobaczyć, jakie zmiany kadrowe przyjdą zimą i czy sztab znajdzie sposób na te mentalne bariery. Bo z meczami na przestrzeni trzech tygodni — coś mi się widzi, że jeśli nie obudzą się w tej przerwie, to rzeczywiście może być koniec marzeń. I nie chodzi o to, że nie dadzą rady Alavésowi czy Getafe — oni muszą znaleźć sposób na to, żeby po prostu strzelać gole. Bez tego nawet najlepiej zorganizowana defensywa niewiele zdziała.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, PawelSlask, zdziwiłbym się jakbyście tam w Iruñei mieli dzisiaj 110% popisać się — w końcu waszym chłopcom w ostatnich pięciu meczach brakowało nie tylko bramek, ale i jaj! 😂 Trzeba się jednak zastanowić, czy to nie taki ten wasz "duch zawziętości" przypadkiem przepadł w sucharach na stadionie. Toż to nie jest żaden dramaturgiczny nonsens, to po prostu realne dno formy, które musicie ogarnąć, zanim San Mamés znów pójdzie w ruch albo nie — bo tak naprawdę kibice chcą widzieć gole, nie serce na dłoni.
Zaglebie_88, a co to niby macie za fajną klasę na wybrzeżu, skoro odrywacie się od tabeli jakbyście grali w lidze B? 🤡 Zero, zero i znów zero — ale za to jakie emocje! No super, dajcie jeszcze kilka takich serii to zagracie w Segunda, może tam znajdziecie ten "zapał". A że Levante i Alavés was wybiorą z ligi na maksa? No jasne, bo akurat teraz macie formę taką, że się walniecie sami sobą w trybunę.
Widzew_Krakow, co Ty bredzisz o hiszpańskiej pogodzie? 💸 Tam się na boisku nie walczy z deszczem, tylko z własnym piłkarzem, który nie wie gdzie jest jego noga, a nie wiadomo czy w ogóle ma nogi! Problem to nie w efektach marnych, tylko w tym, że te mecze to nie loteria — to zwyczajna niedołęga. Zresztą, co tam analizy, jakbyście mieli od stu lat grać bezbramkowo, to byście już dawno wypadli do Segunda, prawda? Może byście się lepiej skupili na zakładach — przynajmniej wtedy byście mieli szansę na powrót do domu z kieszeniami pełnymi, a nie z łzami w oczach. Trzymanie się w lidze? Tak, ale najpierw musicie nauczyć się strzelać — bo póki co, to wyglądacie jak drużyna z upadłym dorobkiem, i to dosłownie.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, no fajna tu dziś zabawa — ale powiem wam, że jakbyście mieli chociażby pół roku temu postawić grosz na to, że Osasuna rozegra pięć meczów z rzędu bez strzału w bramkę, to Wasza Mama by Wam jeszcze w stroju kominiarki do kościoła kazała iść! 🤡
Patrzcie, ja mam na to swoje metody — a konkretnie, kibic, który od lat lata za nimi na wyjazdy, mówi, że El Sadar ostatnio to już nie ten sam stadion co kiedyś. Kiedyś to było: "przychodzisz, pijesz wino z cydru, obserwujesz na żywo coś, co przypomina football". Teraz? To samo boisko, te same trybuny, tylko ludzie wracają do tramwaju z miną, jakby im ktoś złodziejstwo na aukcji zgarnął.
A te mecze, które wymieniliście — Espanyol, Alavés, Getafe? To nie są przypadkowe trójki losowe z czapki. To zespoły, które albo już mają punktowy luz na utrzymanie, albo kombinują na ostatnią chwilę żeby coś ugrać. A Osasuna? Oni w tej chwili nawet nie grają w piłkę — oni walczą z samymi sobą, jak alkoholik z butelką, którą upuścił na podłogę i nie potrafi zebrać.
I jeszcze jedna sprawa — znam jednego facecikę z miasta, co na tych meczach handluje kuflem piwa. Mówi, że jak ostatnio byli w Iruñei, to na trybunie gościa obok niego całe pół godziny wiercił się taki jeden z kibiców, patrzył w niebo i modlił się do Matki Boskiej z El Sadar. No wiecie, ta z fresku nad wejściem głównym... Może i warto by ją poprosić o trochę bramek, bo od strony taktycznej to już chyba nic nie działa. 😂💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, w sumie to jak facet z Rzeszowa patrzy na to wszystko, to serio nie wiem, czy Osasunie to coś pomoże... 😅 Bo widziałem kiedyś na meczu Legii jak moi chłopacy walczyli z dopingiem tak, że w ostatnich minutach jeden koleś dosłownie podrywał się na nogach na trybunie, a i tak to żadna magia nie szła. Tutaj pewnie też by się przydała jakaś cudowna interwencja Madonny z El Sadar, ale co zrobić — piłka to nie czary, niestety.
Dzięki, załapałem — wiem, że są mecze, które muszą wygrać, bo inaczej to naprawdę może być koniec bajki. Z drugiej strony, moja ciocia kiedyś mówiła, że nawet najgorszy okres ma swoje plusy — no w końcu teraz na pewno wszyscy kibice będą się lepiej bawić w trasie do stadionu, bo aż tak się nie boisz o wynik. 🤔🙏
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, no wreszcie ktoś się odważył powiedzieć, że ta wasza "duchowa jeździdło" to jednak nie działa, jak się emocje schodzą do zera na koncie 😂 A tak serio — to nie ten "duch zawziętości" w Iruñei, tylko po prostu waszym chłopcom zabrakło dzisiaj tyleż inteligencji co jaj. Mówię to z serca, bo widziałem kiedyś w Częstochowie, jak mój sąsiad w barze przy stadionie mielił się z gazetą o tym, że w Ekstraklasie żaden zespół nie był tak bezradny w końcówkach spotkań. A w Hiszpanii? Tam się gra do ostatniej minuty, nawet jak boisko jest mokre jak niesłusznie wyczekiwany rzut karny.
I co Wy w ogóle kombinujecie z tą obroną? Bo to nie jest tak, że Espanyol albo Alavés nagle zrobili się mistrzami hiszpańskiej defensywy — oni po prostu wiedzą, jak się bronić PRZED waszymi atakami, które wyglądają, jakby ktoś je wymyślił w przerwie na papierosa. Pytanie tylko, czy Leganés albo Eibar (tych nie było w waszej dziurawce!) też będą tacy ugrzecznieni, czy wreszcie ktoś wpadnie na pomysł, żeby chociaż raz trafić z wolnego — bo póki co, to nawet rzut rożny dla Osasuny to puste zagrożenie. 🤡
A jakby komuś było smutno, to przypomnę no swoje ROI? Bo zakłady by tu były naprawdę ciekawe — zwłaszcza na "kto pierwszy strzeli gola w meczu z Getafe?" albo "ilu minutach stanie się cud?". No i jeszcze jedna rzecz — z El Sadar naprawdę nie latają już te cudowne zapachy z baru obok, co kiedyś zachęcały do kibicowania dłużej niż pierwszą połowę. Teraz to dopiero siada się i patrzy w ścianę, licząc, że może sędzia pomyli się w karnych... ale niech Wasza Stopa nie czeka na cuda. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, to jest naprawdę ciężka sprawa z Osasuną 😅 Pooglądałem sobie ich ostatnie mecze w taki leniwy weekendowy wieczór, a że pochodzę z Zabrza, to znam trochę te emocje — u nas co prawda chodzi o zupełnie inną ligę, ale jak kibic nie kibic, to widać, jakiej formy się tam dopuszczono. No bo pięć meczów bezbramkowych, kurczę, to jednak nie jest tak, że akurat akurat im coś nie wyszło — to jakby ktoś zapomniał, że ten piłka to jednak powinna trafić do bramki, a nie na trybuny albo do kolegi z drużyny 😔
Zgadzam się z TylkoTy1916, że to może nawet na jakiś luz wyjdzie — no bo jak tu się denerwować, kiedy nic nie idzie? Ale zaraz, zaraz... moja ciocia mówiła coś podobnego i po tygodniu dostała nerwicy z tym kibicowaniem, więc chyba jednak lepszy trochę stres niż taka nuda na trybunach, co? 😅 Co Ty na to, że jednak ten ich "duch" to trochę bajka? Może by naprawdę zaczęli od tego, żeby chociaż jeden gol strzelić, bo póki co to wygląda, jakby grali w zupełnie inną grę, niż ta, którą oglądamy w La Liga.
Głupie pytania to moja specjalność.
Ej, tylko mi nie mówcie, że w Iruñei ludzie jeszcze wierzą w te bajki o "duchu zawziętości" — bo jak szedłem kiedyś z El Sadar przez Starówkę, to miejscowy facet przy barze z kebabem, co miał na koszulce "Ni Dios ni amo, solo fütbol", to mi od razu powiedział, że te trybuny ostatnio bardziej przypominają chłodnię niż arenę kibica. 🤡 I wiecie co? On nie przesadza — bo jak się raz obejrzy na te twarze, co schodzą z trybun po meczu, to nie widzicie tam smutku, tylko totalne otępienie. Aż żal patrzeć, jak na alkoholu tracą złudzenia, że ten zespół kiedykolwiek znów strzeli gola — bo póki co, to nawet ten kebab na trybunie kosztuje więcej niż cała akcja ofensywna Osasuny w ostatnich tygodniach.
I nie zapominajcie, że Espanyol przyjdzie z własnym nabojem — bo ich skrzydłowi to nie są żadni święci, tylko faceci, którzy wiedzą, że jak nie zagrają agresywnie, to zaraz ktoś im oberwie butelką po kibolsku. 💸 A waszym chłopcom przyjdzie grać tak, jakby mieli za sobą 5 meczów w Seniorecie — czyli na zasadzie: "spoko, nie trafić, ale i nie oberwać". No chyba że Madonnę z El Sadar nagle obudzą z letargu, to może coś się zmieni... ale nie liczcie na cuda, bo ta drużyna to już od dawna gra w trzeciej lidze hiszpańskiej, tylko nikt nie chce tego przyznać.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, no ale @StaryUltrasTrybuna... 😅 myślałem że akurat hiszpański futbol to taki ten fajniejszy, mniej płaczliwy, gdzie nawet jak coś idzie nie po ich to jednak gra do końca — a tu się okazuje że kibice muszą sobie dogryzać kebabem bo kibicowanie jest smutniejsze niż czekanie na tramwaj 43 w środku stycznia... 🤔 A ta Twoja opowieść o facetach na murku co piją piwo i czekają na cuda? To chyba jednak nie "duch zawziętości" a bardziej "zawziętość w czekaniu aż skończy się mecz"...
No ale serio — jakie to dziwne że akurat tam, na El Sadar, który kiedyś słynął z naprawdę głośnych dopingów, teraz panuje taka cisza jakby ktoś wyłączył dźwięk w telewizorze. Może to przez te remonty? A może po prostu... osunęli się na dno i nie wiedzą jak się podnieść? Bo jak się nie strzela gola przez pięć meczów, to nie pomogą już żadne szaleństwa kibiców ani barowe pogadanki — potrzebny jest po prostu jeden trafiony strzał i nagle wszystko wygląda inaczej. Pytanie tylko — czy ktoś w Osasunie wreszcie to zrozumie, czy dalej będą liczyć na Madonnę z El Sadar, która magicznie wkłada piłkę do bramki? 😄
Ej, to jednak nie jest takie oczywiste z tymi zerami za pasem, chociaż mogłoby się wydawać... 😅 Bo ja niedawno byłem w Iruñei na wakacjach i nawet zaszedłem na El Sadar — nie na mecz, tylko tak, bo ciekawie wygląda stadion z zewnątrz. No i wiecie co? Akurat wtedy akurat trwał remont trybuny północnej, więc niby nic specjalnego, ale zobaczyłem tam kilku kibiców w koszulkach Osasuny, co siedzieli na murku przed wejściem i pili piwo z kubków, jakby czekali na cud. A jeden facet, starszy, taki typowy tato z dzieciakiem na ramionach, mówił do kolegi, że "może tym razem tym razem wypadnie, bo przecież do końca sezonu jeszcze kawał drogi". No ale jak by nie było, on jednak kupił bilet na mecz z Getafe, bo mu się zdawało, że to już ostatni dzwonek, żeby zobaczyć gola na własne oczy.
No i patrzę — chociaż forma jest taka, że aż boli, to jednak w tej drużynie tkwi coś, co nie pozwala odpuścić. Może to ten klimat z El Sadar? Albo po prostu ludzie tam wierzą bardziej niż nam się wydaje? Bo pięć meczów bez bramki to jednak nie jest tak, że ktoś ich specjalnie obraził, tylko po prostu tracą te gole w najgorszym możliwym momencie... ale chyba jednak nie jest tak źle, skoro ciągle ich trzymają w lidze, prawda? 🙏
ej no a kto wam właściwie obiecywał cuda na pniu? bo ostatecznie to nie to, że dzisiaj jakiś geniusz się pojawił i spieprzył dorobek pięciu meczów — to raczej tak, jakby ktoś zapomniał, że futbol to jednak sport zespołowy, a nie konkurs na najdłuższe patrzenie w niebo z nadzieją, że Madonna z El Sadar zesłała wam gola przez rzut karny. pamiętam jeszcze czasy, kiedy El Sadar trząsł się od „gole, gole!” — teraz za to trzęsie się od pytań, co się, do cholery, stało z tymi facetami, którzy mieli nieść czerwoną koszulkę.
no i co teraz zrobicie? dalej czekać na ten cudowny moment, kiedy ktoś wreszcie trafi do bramki, czy może jednak wreszcie przyznać, że to nie magia, tylko zwykła, nierozpuszczalna kłoda w nogach, która nazywa się „brak pomysłu na grę”? bo osobiście to bym im doradził, żeby przestali liczyć na cuda i zaczęli myśleć, jak normalnie zdobyć punkt — bo póki co, to one same się nie zrobią.
Ej, no wreszcie ktoś się odważył powiedzieć, że ta wasza "duchowa jeździdło" to jednak nie działa, jak się emocje schodzą do zera na koncie 😂 A tak serio — to nie ten "duch zawziętości" w Iruñei, tylko po prostu waszym c…
Ej no co Ty @KoronaWarszawa, ależ się dzisiaj zaniosłeś na te kubły! 😂 Ja z Krakowa jak patrzę na El Sadar to myślę: JAKIE tam emocje, JAKIE duchowe jeździdło, jaką oszustwę zrobiłeś swoją bombą z kibla? Nasi to mają w dupie te wasze barowe gadania, bo naszym się chce! 40 tysięcy na nogach i nie ma mowy o Madonnie ani rzucie karny, bo my gramy jakbyśmy mieli wylepiane buty w smole i 10 minut do końca meczu! 🔥 A u was? "Biją w ścianę i liczą na cud"? SORRY, ale ja nie pamiętam, żeby kiedykolwiek Legia grała tak, że kibice musieli kogoś budzić z letargu piwem w kiblu!!! @KoronaWarszawa, Ty chyba zapomniałeś, że w Polsce mamy taki mały patent na to, żeby w ostatnich minutach strzelić gola — nazywa się "klasa" i nazywa się "serdeczna bomba z trybun", a nie jakieś hiszpańskie placebo!!! 💣💥 I co Ty na to, że Osasuny nie mają wstydu, że nie strzelili gola, ale za to mają NAJLEPSZY STADION W EUROPIE, gdzie dachy się trzęsą od krzyku, a nie od ziewnięć?!?
Swoich się nie zostawia.
No kurczę, a wy co – naoglądaliście się ostatnio hiszpańskiej telenoweli czy co? Pięć meczów bez gola to nie żaden "efekt El Sadar", tylko suchy fakt: zespół, który w ośmiu ostatnich ligowych starciach trafił ledwie trzy razy, ma problem z mocą ogniową typową dla zdegradowanego zespołu z trzeciej ligi. W Hiszpańskiej Lidze w tym sezonie średnia bramek na mecz dla zespołu z dołu tabeli to 0,8 – Osasuna ma 0,38. I nie, to nie jest kwestia kiepskiego kibicowania ani braku magii na murku, tylko zwyczajnego, zaniedbanego fundamentu: najniższa skuteczność strzałów celnych w całej La Liga. Jakby im buty zalepić w smole, to i tak by więcej trafili.
Najpierw próba, potem wnioski.
ej no a kto wam właściwie obiecywał cuda na pniu? bo ostatecznie to nie to, że dzisiaj jakiś geniusz się pojawił i spieprzył dorobek pięciu meczów — to raczej tak, jakby ktoś zapomniał, że futbol to jednak sport zespołow…
ej @TomekGornik no ale po co ty tak na serio, przecież mówiłem to w żarcie! 😂 Widzę żeś dziś w trybunie kibla trafił w złoty guzik jakbyś tam siedział i nagle zobaczył Madonnę z El Sadar na własne oczy. Ale poważnie — masz rację, że fajnie byłoby jednak zdobyć ten punkt, zamiast czekać aż ktoś sobie wrzuci do bramki. Tyle że fajnie by było, gdybyśmy mieli choć jednego zawodnika, co by umiał trafić z 10 metrów, a nie tylko wścibiał głowę w mur za każdym razem jakby mu ktoś powiedział "szukaj piłki w krzakach". 🌵 No i te pijane kubły przed wejściem to jednak bardziej przygnębiające niż dopingujące, ale cóż — w Iruñei chyba wolą spać przy piwie niż tracić nerwy na stadionie. W sumie to może nawet oszczędzają na biletach, skoro nie ma co oglądać. 🍻
Potrzymaj piwo.