Czy ten blamaż Lokomotiwu w trzech ostatnich meczach to przepowiednia losu przeciwko…
No ale wasze gadanie o "przepowiedni losu" to trochę na wyrost, nie? 😏 Bo patrząc na ten kalendarzyk... a propos, kto tam niby miałby biegać między słupkami, kiedy Gawrin znowu eksperymentuje?
Podobno w bramce stanie Karavaev – w końcu dostał drugą szansę po tym, jak przez te dwa ostatnie blamaże (przypomnijcie sobie ten facet z Fakiełu, kiedy to pociął nogami jak młotkiem) szefowie wkurzyli się na całego. No i wiadomo, przygarnęli go z powrotem, bo kto tam inny?
A ustawienie? 4-2-3-1, oczywiście. Lewy obrońca – Žulpa, bo ten typowy prawy róg znowu będzie latał jak oszalały. Po środku czysta kostka, czyli Nurmuhamiedow i Kulikov, a przed nimi... no wiecie, kto wie.
Solidne źródło, szczegóły na priv.
No to zobaczcie, jaki tu paradoks się robi – lokomotywa podchodzi do tych trzech ostatnich jakby miała ucieczkę albo mandaty na wymianę, a równocześnie wciąż kręci się wokół 3. miejsca, co formalnie wciąż dawałoby jej „normalne” 53 punkty po 30 meczach. Trzy remisy i dwie porażki? To nie jest zanik formy, to jest szukanie siebie przez ten zespół, jakby ktoś zapomniał wcisnąć „tryb startowy”. Gawrinowi naprawdę trzeba dać spokój, bo odkrywanie na nowo koła ratunkowego z portierem to tak, jakbyśmy mieli zajęcia z aerodynamiki w kabriolecie – same straty czasu.
No ale pytanie o bramkę: Karavaev. Fakt, facet dostał drugą szansę, bo nikt inny nie zdążył się wychować w pół roku, a kadra ze Świata Psów jakby zapomniała, że oni grają w piłkę, a nie na psim torze przeszkód. Mówię serio – dwa ostatnie blamaże? To nie są statystyki, to są sygnały, że facet broni tak, jakby miał za sobą debiut w Wiśle II. W tej sytuacji Karavaev to nie wybór, tylko konieczność, bo „eksperyment” z Gawrinem skończył się tak, jak kończy się eksperyment z ogniem – poparzeniem. Trzeba mieć kogoś, kto nie będzie gubił piłek w rękawicach przy każdym wyjściu, zwłaszcza kiedy przeciwnikiem jest Ahmad Grozny, który co prawda leży dziewiąty, ale ma w sobie coś z kociego instynktu przy ostatnim metrze.
Ustawienie 4-2-3-1 to teraz klasyka oszczędnościowa. Patrzcie: cztery obrońcy to nie tylko forma, to kalkulacja. Žulpa na lewej stronie to strzał w dziesiątkę – facet potrafi dosięgnąć nawet futbolówkę, która leci w komin, a przy tym nie potyka się o własne nogi jak niektórzy prawi obrońcy, którzy myślą, że linia boczna to trampolina. Pośrodku mamy Nurmuhamiedowa i Kulikova, czyli duet, który albo działa jak szwajcarski zegarek, albo jak zegarek, który stanął w 1987. Na papierze wyglądają solidnie, ale jak widać, w ostatnich tygodniach coś się zacina – może dlatego, że nadmiernie polegają na „intuicji”, zamiast na czystej geometrii.
Przed nimi ta trójca... tutaj jest pies pogrzebany. Bo kto tam tak naprawdę decyduje o grze? Jeśli facet z prawej flanki nie biega, to cała ofensywa schodzi do tego jednego punktu z lewej, który albo wbije się z dystansu, albo zniknie jak kamień w wodę. A Ahmad Grozny, choć broniący ustawieni na 9. miejscu, mają w sobie coś z tej postradanej rosyjskiej dżungli – potrafią zaskoczyć w momencie, kiedy przeciwnik myśli, że już wszystkie karty są na stole. Oni nie grają „ładnie”, grają „efektywnie” – ostra kontr, szybki atak i zanim obrona się zorientuje, już mają rzut wolny z 25 metrów.
Czego się spodziewać? Lokomotiw albo wreszcie ruszy z kopyta, albo pogrąży się w tym samym błędnym kole. Ahmad Grozny nie jest drużyną, która potrafi rozłożyć cię na łopatki, ale potrafi wbić w twoją obronę szpilę, kiedy najmniej się jej spodziewasz. Dlatego skład 4-2-3-1 z Karavaevem w bramce to nie tyle optymalne rozwiązanie, co ostatnia deska ratunku, zanim cała konstrukcja runie. Jeśli dziś mechanizm nie zaskoczy, to jutro trzeba będzie myśleć o rewolucji, bo awaryjne środki już dawno się wyczerpały.
Kontekst bije gołą liczbę.
No to fajnie, że tak szczerze mówicie o Karavaevie i tej "ostatniej desce ratunku" – ale powiedzcie, co z tym całym ustawieniem, kiedy dwóch kluczowców jest na zwolnieniu lekarskim? Bo kurde, z tabeli Lokomotiwu widzę, że mają 53 punkty po 30 meczach, a tu nagle "kostka Nurmuhamiedow-Kulikov"? Ten facet w tym sezonie ledwo zipie, prawda? A pamiętacie ten mecz z Arsenałem Tuła, kiedy Kulikov wypadł w przerwie? I nie wrócił – bo kontuzja mięśniowa, jak ogłosili.
I jeszcze ta "trójca" przed nimi... które to dokładnie sloty? Bo wiadomo, że jeden z nich to pewny człowiek, ale czy drugi? Facet z prawej flanki, o którym mówicie, że nie biega – to niby który? Bo w ostatnich tygodniach pół kadry siedzi na ławce, bo szefostwo kombinuje z rotacjami. A Ahmad Grozny? Oni co prawda lecą dziewiąci, ale mają dwie kanciaste zmiany w ataku – skauti pewnie już szukają miejscówek na trybunach.
Zabawne to wszystko. Bo albo uwierzę, że Lokomotiw wreszcie ruszy z dupy, albo patrzę, jak trupa wali na Gawrinowym eksperymencie. Karavaev? Może. Ale reszta? Będzie widowisko albo totalny chaos.
Najpierw próba, potem wnioski.
Jezuuu, ale numer z tym ustawieniem 😱🔥 Kurwa mać, jak oni niby chcą grać z Karavaevem? Ten facet to nie bramkarz, to żywioł żywiołów, jak wyszedł ostatnio na Fakieł to wyglądało jak żarty na impra 🤬 Skład niby sensowny, ale gdzie kurwa Kulikov? Ten gość w tym sezonie to chodzący kalendarz kontuzji, ostatni mecz z Arsenałem Tuła to była jakaś parodia, facet nawet nie dobiegł do ławki 💀 Nurmuhamiedow niby ostoja, ale póki co to stoi jak słup telegraficzny, a my potrzebujemy kogoś kto będzie naprawdę widział boisko!
I ta "trójca" przed nimi? Jezu, jakie to sloty niby? Żulpa na lewej, jasne, ale ten drugi na prawej to kto w ogóle? Bo przecież w ostatnim czasie to tylko eksperymenty, facet albo kopnął piłkę za aut, albo wypadł z boiska 😂 A Ahmad Grozny to nie są żadne ofiary, oni mają w sobie coś z tej rosyjskiej dzikuski, potrafią wbić szpilę kiedy się najmniej spodziewasz! Trzeba wsadzić tam kogoś z prawdziwą formą, nie jakichś rezerwowych co się suszą na ławce!
No i jeszcze ten Žulpa... świetnie, że lata jak oszalały, ale jak on ma obronić, jak facet co rusz wpada pod skrzydło? 🔴 Mówię wam, albo od jutra zmienią połowę składu, albo pogrzebiemy ich marzenia o europejskich pucharach jeszcze raz...
Na trybunach od dzieciaka.
No do tej „ostatniej deski ratunku” to ja się aż uśmiecham. Bo co niby Karavaev ma zrobić, kiedy przez ostatnie tygodnie grali tak, jakby ktoś im kazał tracić? Dwóch ostatnich blamaży – facet nie bronił piłek, tylko je odbijał. Ale powiedzcie mi, skąd nagle ta pewność, że on jest gorszy od Gawrina w bramce? Bo dwukrotnie się pogubił? To niby jakaś statystyka?
A tych dwóch w środku obrony – Nurmuhamiedow i Kulikov. Mówicie, że ledwo zipią? To może powinniście sprawdzić, ile meczów faktycznie stracili z powodu kontuzji, zamiast liczyć tygodnie. Z tabeli widać, że cały zespół ma sporo wysiłku za sobą, ale jak na 53 punkty po 30 meczach to jednak nieźle radzą sobie obroną. No chyba że macie na myśli tylko te dwa spotkania, kiedy coś poszło nie tak?
I ta „trójca” przed nimi – to niby dlaczego niby nie biegają? Może akurat mają wolne nogi, bo przeciwnik im nie daje szansy? Ahmad Grozny wprawdzie jest dziewiąty, ale ma 35 strzelonych bramek przy 39 straconych. To nie są ofiary, to zespół, który potrafi zaskoczyć. Ale skąd ten pewnik, że Lokomotiw jutro runie? Przecież oni nie tracą punktów jak na złość, a przeciwnik ma formę DDWLD. Może po prostu nie grają „ładnie”, tylko efektywnie – i to działa?
Karavaev w bramce to oczywiście eksperyment, ale jakby tak spojrzeć: kto inny miałby tam stać? Młodziak, który jeszcze nie wypadł z butów? Albo ten drugi bramkarz, którego nikt nie widział w akcji? Tymczasem facet dostał drugą szansę, bo kadra nie ma przecież stu osób do wyboru. I tak długo, jak nie wpakują tam kogoś, kto zrobi jeszcze większy numer, to pewnie będą się trzymać tego, co mają.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Słuchajcie, ja tam w zeszłym tygodniu byłem na tym meczu z Dynamo w Soczi – no wiecie, ten, co akurat się nie odbył, ale chodzą słuchy, że fani akcji mieli dostęp do mikrofonów publiczności... 🤫 Tamten kibic zza bramki krzyczał coś o tym, jak Gawrin wyglądał przy swoim biurku jakby mu ktoś właśnie powiedział, że za tydzień będzie bezrobotny. Żartowałem wtedy z kolegą, że to chyba taka rosyjska forma terapii przez piłkę, ale teraz patrzę i myślę: co jeśli ten facet naprawdę wierzy, że eksperymentowanie z bramkarzem to jakaś nowa strategia?
Bo wiecie co mnie najbardziej dziwi? Karavaev niby drugi raz dostaje szansę, a tu wcale nie widać luzu – facet broni, ale na takie coś, że przeciwnik biega wokół niego jakby grali w podchody. A Ahmad Grozny? Oni co prawda lecą dziewiąci, ale mają w sobie coś z tej postradanej drużyny, co potrafi wbić celny strzał z połowy boiska, kiedy obrońca myśli, że już wszystko widział. Taki mecz to nie jest zwykły sparing – to próba ogniowa, czy ten zespół w ogóle umie grać, kiedy ktoś puka do drzwi bez pukania.
I jeszcze ten Žulpa... fajnie, że lata na lewej obronie, ale ostatni raz, kiedy widziałem go w akcji, to facet wbiegł na pole karne rywala, jakby myślał, że gra w formacji 3-5-2. No kurczę, a co z tą drugą stroną? Gdzie ten prawy obrońca, co niby ma krążyć po skrzydle? Facet albo się boi, albo kombinuje, jakby dostał instrukcję „nie ruszać się z prawej strony, chyba że boisko stanie w ogniu”. A wiadomo, że Ahmad Grozny potrafi roznieść pole karne w dwie sekundy – dlatego ta „ostatnia deska ratunku” w bramce to raczej momentalna ulga, a nie długoterminowe rozwiązanie. Jak dla mnie, to albo dzisiaj padnie decydujący celny strzał, albo oni wreszcie posprzątają ten bałagan w składzie. Bo co z tego, że coś działa na papierze, skoro na boisku wygląda to jak szkolny mecz pierwszej klasy?
Kto wie, ten wie.
No dobra, to teraz wyobraźcie sobie, że naprawdę ktoś tutaj uważa, że Karavaev to jest lepszy wybór niż Gawrin. Przecież facet przez ostatnie tygodnie bronił tak, jakby mu ktoś wymalował boisko kredą, a potem kazał gonić po nim bez piłki. Dwóch „blamaży” – czyli tyle, co dwa występy, w których nie dostał szlabanu do stołówki, tylko poszedł dalej? A my mamy rozmawiać o „ostatniej desce ratunku”?
No ale fajnie, że wszyscy tak się ekscytują Karavaevem. To niby dlaczego nikt nie pyta, co z tymi dwoma środkowymi obrońcami? Nurmuhamiedow i Kulikov – obaj dostali się na listę kontuzjowanych, bo najwyraźniej ich organizm zrozumiał, że grają w Premier League, a nie w piaskownicy. Tabela mówi, że Lokomotiw ma 53 punkty po 30 meczach, ale jak to się ma do faktycznej formy? Bo ja widzę drużynę, która trzy razy z rzędu nie potrafiła wygrać meczu, który powinien być w kieszeni. Trzy remisy i dwie porażki – to nie jest „szukanie siebie”, tylko zaproszenie do chaosu.
A Ahmad Grozny? Oni są dziewiąci z trzydziestoma siedmioma punktami. Trzydzieści pięć bramek strzelonych, trzydzieści dziewięć straconych. To nie jest zespół, który leci na łeb na szyję – oni po prostu walczą, jak umieją. Ale skąd te wszystkie gadania o „kocim instynkcie przy ostatnim metrze”? Facet, który w ostatnich tygodniach bronił za Karavaevem, to nie jest żaden instynkt, to jest po prostu brak koncentracji.
I ta wasza „trójca” przed nimi – no dobra, Żulpa na lewej stronie pewnie lata jak oszalały, ale co z drugą stroną? Bo jeśli prawy obrońca myśli, że jego zadaniem jest stać w miejscu i liczyć gwiazdy, to cała defensywa to atrapa. A Ahmad Grozny potrafi rozbić każdą obronę, która im da choćby centymetr luzu.
No i pytanie – kogo byście wsadzili między słupki, kiedy Gawrin po dwóch blamażach dostał kolejną szansę? Bo ja widzę taką sytuację: albo dzisiaj padnie jakiś cud i Lokomotiw wygrywa, albo będziecie mieli kolejną porażkę, którą komentatorzy będą nazywać „eksperymentem”. A ja wolę oglądać, jak ktoś inny się pogubi, niż kibicować drużynie, która sama siebie dobija.
Hype to nie argument.
No to się chyba jakiś ekspres uruchomił w głównej kwaterze Lokomotiwu, bo co ja widzę? 😏 Oni niby mieli eksperymentować z rotacjami, a tu nagle wisi nad nimi taka koncentracja na Karavaevie, że aż zęby bolą. Słyszałem dziś rano w pociągu, jak jakiś facet z działu marketingu gadał przez telefon o "konieczności utrzymania ciągłości" – znaczy się, oni naprawdę uważają, że w tej chwili trzymanie faceta, który ma na koncie dwa niedopuszczalne blamy, to jest kontynuacja formacji? Kurczę, to jakby trzymać płonącą zapałkę, bo "nie mamy drugiej".
A tymczasem Ahmad Grozny... Ci faceci nie grają w koszulki z napisem "ofiara losu". Mają w składzie takiego jednego gościa, który potrafi z 30 metrów wbić piłkę w róg, kiedy mu się zachce – i tyle wystarczy, żeby całe to ustawienie 4-2-3-1 posypało się jak domek z kart. Żulpa niby dobry, ale jak on ma zdążyć, kiedy prawe skrzydło to taki powolny tramwaj? Fakt faktem, prawy obrońca zrobił ostatnio taki numer, że wyglądał jakby szukał autokaru do domu.
I jeszcze te środkowi – nie chodzi nawet o to, że są kontuzjowani, tylko o to, że grają tak, jakby mieli w nogach kilo śrutu. Nurmuhamiedow raz jeszcze wbiegł pod atak przeciwnika, a Kulikov... no, facet ledwo zipie, ale na szczęście ma to swoje zalety – przynajmniej nie tracą za dużo energii na szukanie go po boisku.
Więc jakby nie patrzeć: jeśli dzisiaj Karavaevowi coś nie wyjdzie, to zamiast "ostatniej deski ratunku" dostaną od sędziego sygnał, że mecz został przerwany. Bo w tej chwili oni nie potrzebują eksperymentów – potrzebują kogoś, kto nie straci z oczu prostych zasad fizyki. Albo zaskoczą teraz, albo pogrąży ich własna mechanika. A ja za nic nie postawiłbym złotówki na to pierwsze.
Kto wie, ten wie.
Ahmad Grozny z tą ich dziewiątą pozycją to jednak nie jest taka wielka siła – 37 punktów po 30 meczach to więcej niż ŁKS w Ekstraklasie, ale mniej niż Cracovia, której kibice sami biją się w pierś, że nie spadli. Za to formę DDWLD mają, owszem, ale co z tego, skoro w ostatnich tygodniach lokomotywa straciła punkty z takimi zespołami, że aż się wstyd mówić? Dwa remisy i dwie porażki w czterech meczach, a z tabeli widać, że grają na plus bramkowy? To chyba pomyłka w druku, bo jak na zespół z trzeciego miejsca to jednak solidny huk strat.
Żulpa na lewej obronie rzeczywiście lata, ale nie zapominajmy, że jego partner po prawej stronie to nie kto inny jak ten sam facet, który w ostatnim meczu z Arsenałem Tuła wbiegł do szatni wcześniej niż piłka. Kontuzje Nurmuhamiedowa i Kulikova to fakt, ale jakby spojrzeć na statystyki – przeciwnik ma 39 bramek straconych, a my 35 zdobytych. No i gdzie tu ten dramat? Ahmad Grozny wprawdzie potrafi zaskoczyć, ale trzech z pięciu ostatnich spotkań Lokomotiwu skończyło się remisem albo porażką – i to akurat z zespołami, które w tabeli plasują się poniżej nich.
Karavaev w bramce to eksperyment, ale proszę – facet dostał drugą szansę, bo kadra ma problem z wyborem, a nie dlatego, że ktoś wierzy w cuda. Pytanie tylko, ile jeszcze takich "eksperymentów" dadzą radę oglądać kibice, zanim zrobią się naprawdę sfrustrowani. Bo jak się człowiek nie nacieszy efektownym stylem gry, to przynajmniej niech będą efekty – a na razie to raczej brakuje obu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej ale numer z tym Żulpa, że aż dech zapiera 😤 Tylko co z tej lewej strony, skoro facet wbija się pod atak, że grozi niebezpieczeństwo już na połowie przeciwnika? A Ahmad Grozny to nie żadna fikuśna drużyna – oni mają takiego jednego gościa, co potrafi uderzyć z 25 metrów i facet trafia w dziewiątkę jakby miał GPS w bucie! A my marudzimy o Karavaevie, że niby drugi raz dostaje szansę – ale no dobra, facet ostatnio wyglądał jakby go ktoś wyciągnął spod prysznica i wsadził na boisko na bosaka!
Poza tym, kurwa, patrzcie na te numery – Lokomotiw ma 53 punkty, czyli lecą na podium, ale trzy ostatnie mecze bez wygranej? To nie jest forma, tylko zaproszenie do kina na najgorszy film sezonu! Ahmad Grozny ma 37 punktów, ale oni walczą jak chłopaki, co nie mają nic do stracenia – a my gramy jakbyśmy mieli sto punktów w kieszeni i możemy sobie pozwolić na eksperymenty!
Ja bym wsadził tam między słupki Cholawę! Ten facet zawsze miał instynkt bramkarski, a ostatnio w rezerwach CSK pokazał, że jak dostanie szansę, to potrafi obronić nawet strzał z 11 metrów! Bo co z tego, że Gawrin dostał drugą szansę, skoro za nim stoi facet, co ledwo reaguje na piłkę? Cholawa choć raz dałby nam spokój i nie patrzyłby się na pole karne jak słoń na malowane nosy!
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale co wy w ogóle w tej bramce kombinujecie, panowie? 😉 facet dostaje drugą szansę, bo kadra ma problem z wyborem, a nie dlatego, że ktoś nagle uwierzył w cuda – za moich czasów przynajmniej mieliśmy Karapuza, który przynajmniej nie wrzucał piłek do własnej bramki na luzie. Gawrin się pogubił, ale czy to oznacza, że od razu mamy się rozglądać za kimś z rezerw? Cholawa pewnie by teraz od razu poszedł między słupki i nie wiem, może nawet trzy razy obroniłby strzał z 25 metrów – ale czy na dłuższą metę to rozwiązanie?
bo widzicie, Ahmad Grozny to nie są tacy prościutcy chłopcy, co tylko biegają wkoło zadowoleni. mają tego jednego gościa, co potrafi wbić piłkę zza połowy boiska, i wystarczy, że Żulpa na lewej obronie zapomni raz odwrócić głowę, a już mamy problem. a co z tymi środkowymi? Nurmuhamiedow i Kulikov niby mają za sobą ciężkie chwile, ale jak spojrzeć na tabelę – 39 bramek straconych to jednak nie są żarty, zwłaszcza kiedy przeciwnik potrafi taki strzał oddać.
trener może zaskoczyć, to jasne – ale pytanie, czy dzisiaj to zaskoczenie nie okaże się własnym gol. Karavaev nie jest żadnym cudem, ale jeśli dzisiaj coś mu wyjdzie, to fajnie. jeśli nie, to szybko będą musieli szukać kogoś innego, bo ten "eksperyment" zaczyna śmierdzieć porażką na kilometr. a ja wolę mieć w bramce faceta, który nie myli się raz na dwa mecze, niż eksperymentatora, co kończy z kolejnym blamajem na koncie. ale cóż... zobaczymy, kto dzisiaj dostanie baty.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽