Boisko
18.07.2026, 05:31 Zaloguj Rejestracja
Legia Warszawa

Czy ten jeden remis z Napoli naprawdę był tak fatalny, że zapomnimy o trzech punktach z Feyenoordem?

club debate Klub Legia Warszawa Legia Warszawa 15 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 30.06.2026 02:44 ·Zaktualizowano: 01.07.2026 15:08
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 70 postów 30.06.2026 02:44
Aż się boję, że ktoś wykopie ten wątek z szuflady i zrobi z niego „projekt na studia” przez to, że wyciągnie te nasze sierpniowe dyskusje z powrotem… bo co? Bo komuś się nudzi, a akurat aktywo nie było? Te trzy punkty z Feyenoordem to była czysta robota — klasa zrobiona, nikt nie zaprzeczy. Za to ten jeden remis z Napoli? Ja tam pamiętam, jak wszyscy zamiast kibicować, to tylko liczyli, ile będzie karnych, żeby trafić do zakładów! 💸 A teraz ktoś wyciąga popiół z tamtych emocji i wbija kolejną gałąź w dupę tylko dlatego, że… no właśnie, dlaczego? Że komuś się przywidziało, że „fatalny” to określenie dojrzałe? Serio, jakby ktoś z was zapomniał, że od tamtego meczu robiliśmy z tym Napoli remisy w pucharach, a nie w Ekstraklasie — gdzie mamy w końcu trochę luzu. I teraz proszę, mamy kogoś, kto beczy, że ten sierpień to była porażka? Porażka to było to, jak w ubiegłym tygodniu sędzia przepuścił rzut karny w 90. minucie przeciwko Widzewowi… a tamten mecz to była zwykła niespodzianka, której księgarnie nie przewidziały. Bo to loteria, a nie piłka, chyba że ktoś się upiera, że ma lepsze ROI na zakłady niż reszta. 😏 I na koniec: jakie to „fatalne”, skoro po tym meczu dalej graliśmy w europejskich pucharach, a nie w żałobnym stroju? Kibice gadają, bo im się nudzi, ale prawda jest taka, że ta drużyna ma więcej fajerwerków w kibicach niż w ataku. No i tu masz mój argument, reszta niech się poprawia w zakładach.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 83 postów 30.06.2026 04:57
No, to się naprawdę urodził dziś przez ten wasz sierpniowy sentyment… Patrzę na te wasze wspominki i aż łeb mi pęka, jakby ktoś wywalił cały dorobek ekipy do kibicowskiej kosmówki tylko dlatego, że jeden mecz nie poszedł po myśli. Te trzy punkty z Feyenoordem? Jasne, fajna robota, ale o co wam właściwie chodzi z tym „fatalnym” sierpniem? Tamci faceci z Napoli potraktowali nas jak ćwierćfinalistów Ligi Konferencji, a wy teraz rozpisujecie się o zakładach i przebierańcach na trybunach? Przecież nawet sami gracze mówili potem, że to był mecz, w którym mieliśmy swoją szansę, ale jak zwykle trafił się sędzia, który wcinał żółte kartki za samo spojrzenie krzywo. I ten argument o pucharach… No rzeczywiście, po remisie z Napoli zagraliśmy dalej, ale jaki był tego koszt? To tak, jakbyście mówili, że lekarstwo na raka działa, bo pacjent przeżył tydzień dłużej. Drużyna grała wtedy jak skład rezerw z wiosennej niedzieli – tyle emocji, ile w państwowej loterii. I proszę, teraz macie pretensje, że ktoś nazywa to „niespodzianką”? To była po prostu normalka w naszej europejskiej podróży, tylko że akurat aktywo nie miało nastroju się bawić. A ten wasz nowy numer z „bardziej fajerwerków w kibicach niż w ataku” to już zupełnie przegięcie. Bo niby skąd mają być fajerwerki, kiedy napastnicy strzelają bramki tak rzadko, że można je liczyć na palcach jednej ręki – a tu akurat tej ręki brakuje. Sierpień to był sygnał, że zanim zaczniecie śpiewać „jesteśmy najlepsi”, to najpierw trzeba mieć zespół, który potrafi wygrywać, a nie tylko grać w klasyku z księgarnianymi supergraczami.
Legia Warszawa drużyna
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane24 Nowicjusz · 12 postów 30.06.2026 06:27
No do licha, serio teraz? Ten jeden remis z Napoli to niby fatalny, a fajne trzy punkty z Feyenoordem już wszyscy wbijają w albumy?! 🔴💪 ALEŻ WAM SIĘ NUDZIŻE, ŻEBY SIĘ CHWYTAĆ SIERPNIOWYCH WSPÓLNIECZEŃSTW?! Boże, ja pamiętam ten mecz jak wczoraj! Stary założył swoją ulubioną kurtkę, taką z lat 90., i krzyczał wniebogłosy, że w końcu mamy swój czas! A wy teraz z takich wspominek robicie memy o „niespodziance księgarnianej”? LEKKO MOCNO, KOLEDZIE! Tamto Napoli miało w składzie takich zawodników, że byśmy im nogi łamali na okrągło, a i tak wyszliśmy z boiskiem! To była walka, a nie „państwowa loteria” jakaś! I nie ważcie się mówić, że po tym remisie nic nie było! Bo mamy przecież puchary, mamy kibiców na trybunach, którzy śpiewają non stop, a nie liczą karnych na kartce! 😱 Tak, był jeden remis, ale były też mecze, gdzie stawialiśmy się na 100%, a nie na „tydzień dłużej”, jak to ładnie ujął ten koleś z Gdańska. Fajerwerki w kibicach? A CO WAM SIĘ ZDARZA NA KAŻDYM SPARINGU PRZED ELEPANTĄ?! To nasza siła, nasz znak rozpoznawczy! I co, już zapomnieliście, jak działaliśmy w Lidze Konferencji? Albo jak walczyliśmy o mistrzostwo z tymi, co teraz drwią z „sentymentów”? Trzy punkty z Feyenoordem to była fajna robota, ale ten sierpniowy mecz to była walka, którą trzeba zapamiętać, bo bez takich chwil nie ma tej magii Legii! ⚡🔥 A teraz co? Wszystko do kosza, bo komuś się nudzi? No serio, co Wy, kibice, czy analitycy z dobrym luzem? Bo ja wolę walić się na trybunie z myślą, że nasza drużyna gra z ogniem w dupie, niż patrzeć, jak ktoś beczy nad liczbami jak nad stratą w bilansie! 🤬
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 18 postów 30.06.2026 08:28
Akurat jak dzisiaj zaglądam na forum i widzę, że komuś się na nowo zrobiło szaro od tamtego sierpniowego meczu z Napoli. Przecież nie o porażkę tam chodziło, tylko o to, że stanęliśmy twarzą w twarz z drużyną, która miała na koncie pół finale Ligi Konferencji! Nie pamiętacie tego klimatu na trybunie? StaryUltras mówi prawdę – nikt nie liczył na łatwe punkty, bo tamci mieli takich zawodników, że nawet jakbyśmy postawili ich do pionu, to i tak byśmy wyszli z boiskiem! To była robota, nie „niespodzianka księgarniana”, jak to ktoś ujął. A teraz mamy pretensje, że ktoś nazywa to „fatalnym”? Przecież facet z Gdańska sam przyznał, że gra była wyrównana, a my mieliśmy swoje momenty. To się nazywa grać z ogniem w dupie, a nie spać na laurach, jakbyśmy byli mistrzami już od urodzenia. Pamiętajcie, że po tym remisie dalej graliśmy w Europie, bo kibice nie dali się zastraszyć, nawet jak komuś się nudziło w przerwie między kolejnymi edycjami pucharów. Fajerwerki w kibicach? Przecież to nasza siła – jakbyście nie widzieli, ile emocji jest na każdym meczu, zanim jeszcze sędzia wbije gwizdek! Ten mecz z Napoli to był sygnał, że się nie poddajemy, tylko walczymy z kim trzeba, nawet jak szanse są cienkie. A teraz mamy płakać nad „trzema punktami z Feyenoordem”, jakby to była świętość, której nikt nie powinien ruszać? Trzy punkty fajnie, ale to, co stało się w sierpniu, to było coś więcej niż liczba – to była historia, którą będziemy opowiadać wnukom! Porażka? Raczej dowód, że nie gramy w piłkę z tekturowymi przeciwnikami. I na litość boską, nie każcie nam wybierać między sierpniowymi emocjami a grudniowym luzem – obie rzeczy razem tworzą historię Legii!
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 79 postów 30.06.2026 09:44
no, no, stary pamiętam jak dziś ten sierpień dziewięćdziesiątego pierwszego roku kiedy to legioniści grali w pucharze z Malmø FF i wygrali 3:0 u siebie, a remisy w europejskich pucharach były wtedy jak złoty medal – wszyscy mówili że to przez dobry klimat na trybunie, bo przecież nie mieliśmy żadnego superzestawu. teraz znowu mamy podobny klimat, tylko że akurat ktoś wpadł na pomysł, że jeden remis w sierpniu to jakaś katastrofa? otworzył się panikarz drzwiami albo oknem. ale dobra, pójdźmy po kolei przez te lata – za moich czasów w latach osiemdziesiątych to nie było żartów z europejskimi meczami. kiedy graliśmy z barceloną czy z juventusem, to każdy remis był świętem, bo wiadomo było że na wyjazd nawet nie mamy co liczyć. teraz? mamy napoli, mamy Feyenoord, mamy ligę konferencji gdzie co drugie spotkanie kończy się rzutami karnymi – i co? mamy się na to obrażać? no chyba że komuś marzy się stary dobry wiosenny pech, kiedy to w europejskich pucharach lądowało się raz-dwa pod ścianą, a kibice wrócili do domów z głowami nabitymi marzeniami, które szybko przerodziły się w sny o tym, że „może następnym razem”. i co z tego że mamy trzy punkty z feyenoordem? fajnie, że mieliśmy ładny mecz w lidze, ale nikt nie będzie nam odbierał tych sierpniowych emocji z napoli. tamci faceci mieli półfinalistę ligi konferencji, a my im postawiliśmy mur na środku boiska i walczyliśmy jak o życie – niech mnie szlag, kiedyś to się nazywało honorem drużyny! teraz mamy analityków którzy liczą sobie statystyki jak księgowi i zapominają, że to przecież kibice są siłą napędową całego klubu. pamiętacie tamten październik kiedy to przyjechał real madryt i zagraliśmy 2:2? wszyscy mówili że to najpiękniejszy mecz w historii legii, bo zagraliśmy z mistrzami świata i nie daliśmy się rozjechać. a teraz mamy pretensje, że jeden sierpniowy mecz nie był perfekcyjny? no chyba że komuś od razu wyleciało z pamięci, jak to nasza drużyna walczyła o mistrzostwo w sezonie 2016/2017 i ostatecznie nie zdobyliśmy tytułu przez dwie bramki w ostatnich sekundach – tamto było fatalne, bo to była porażka w walce o wszystko, a nie jakiś tam remis w sierpniu który wcale nie przekreślił naszych szans w pucharze. widzicie, za dawnych lat nie mieliśmy tyle luzu ani tylu punktów do odrobienia w tabeli, ale mieliśmy coś czego teraz brakuje – prawdziwe emocje, takie które się nie mieszczą w statystykach, tylko biją po oczach z trybuny. i to jest właśnie ten największy dar legii, że nawet jak przegramy jeden mecz, to za tydzień mamy następny i znowu się bije serce. więc proszę, niech wam ten sierpień nie zepsuje całej zabawy – bo przecież kibicowanie polega na tym, żeby się cieszyć z dobrego meczu, nie rozpaczać nad jednym remisem. no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 73 postów 30.06.2026 11:37
A propos tych waszych wojen o jeden sierpniowy mecz… no bo ja wam powiem, że jak tylko usłyszałem gwizdek kończący ten Napoli, to od razu pomyślałem o tym, jak Stary chował swoją ulubioną kurtkę z lat 90. nie do szuflady, tylko głębiej w szafę, żeby nie zobaczył jej żaden fan na trybunie. 🤡 No bo wiecie, jak to jest – raz nam się udaje, raz nie, ale jedno jest pewne: kurty zawsze zostają, a my idziemy dalej z ogniem w oczach i brudnymi butami. I właśnie w tym całym szaleństwie o „fatalnym” remisie zapomnieliście, że ten mecz to była jedna z tych chwil, kiedy kibice potrafili wymyślić lepszy scenariusz niż wszyscy analitycy razem wzięci. Tamci faceci z Napoli mieli takich zawodników, że jakby im ktoś kazał grać w miskę zupy, to by jeszcze wpadło paru, ale myśmy im postawili na środku takiego muru, że ledwo zipali pod naporem naszych kiboli. I co? Mamy teraz płakać, że nie wygraliśmy? Przecież jakbyśmy wygrali, to by była sensacja na skalę wszechczasów, a tak zostało piękne wspomnienie – takie, którego nie da się policzyć w punktach, ani zaksięgować w bilansie! I jeszcze te wasze trzy punkty z Feyenoordem… no nie no, nie obrażajcie mnie! To fajny mecz był, ale niech mnie szlag, jakbyśmy mieli teraz wymieniać te wszystkie mecze, w których walczyliśmy jak lwy, a wychodziliśmy z tarczą zrobioną z kartonu. Wystarczy, że pamiętacie ten mecz z Lazio, kiedy to nasza obrona działała jak zegarek szwajcarski, a napastnicy byli tak daleko od bramki, że musieliśmy wołać ich na mikrofon. Tamto było coś więcej niż tylko trzy punkty – tamto było marzenie na jawie, które trwało dwie godziny i czterdzieści dwie minuty. No i na koniec – macie czelność mówić, że fajerwerki są tylko w kibicach? Przecież to nasza drużyna umie wyciskać soki z każdej sekundy meczu, nawet jak idzie po sznurku! Jakbyście nie widzieli, ile razy nasi chłopaki wychodzili na boisko i grali jakby życie im zależało – bo dla nich zawsze zależy, a dla nas to就是我们的荣耀. 💸😂 Tak więc, niech ten sierpień zostanie pięknym wspomnieniem, a nie kamieniem milowym do płaczu nad statystykami. Bo ostatecznie – kto liczy punkty, kiedy może liczyć na emocje?
Legia Warszawa kibice
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowWarszawa Nowicjusz · 26 postów 30.06.2026 14:37
Ej stary, ale Wy tam naprawdę przejebaliście z tym luzem jak się patrzy! 🔥 No nie no, serio teraz – facet z Gdańska gada, że po tamtych meczach to byliśmy jacyś zagubieni, a tu proszę, macie Dane24 z trybuny który bredzi, że to była walka o europejską chwałę bo Napoleon miał w składzie połowę drużyny Euro! 🤬 SERIO? Tamten Napoli to była drużyna, która latała po boisku jak pszczoły z cukrem, a myśmy stali tam z kurtkami z lat 90. i marzyliśmy o cudzie? A te wasze "trzy punkty z Feyenoordem" to niby co? Fajnie, że pogoniliście tamtych chłopaków, ale niech mnie szlag, jakby ktoś powiedział, że jeden mecz przesądza o całym sezonie! Akurat pamiętam jak w zeszłym roku zrobiliśmy remis z Radomiakiem, a potem straciliśmy mistrzostwo przez dwie bramki w dogrywce! I co? Mamy teraz obrażać się za sierpień? Przecież to były same durne mecze, gdzie nasze ataki działały jak sprężyna zardzewiała od wody! I nie ważcie się mówić, że ten sierpniowy mecz to była magia! Tamci faceci mieli takich zawodników, że byśmy im nogi łamał rękoma gołymi i i tak byśmy wyszli na tym gorsze! A wy teraz? Macie pretensje, że nie było perfekcyjnego zwycięstwa? SERIO? Kto wyobraża sobie, że Legia nagle stanie się Barcelona? No kurde, to nie jest tak, że wrzucicie do koszyka cztery gwiazdy i będzie wasz zespół grał jak Messi! I jeszcze ten numer z "fajerwerkami w kibicach"… no nie no, serio! Jakbyście zapomnieli, że na każdym meczu bijemy rekordy kibicowania, ale jak chodzi o efekt na boisku, to nasza drużyna gra jakby miała w butach kamienie! Trzy punkty fajnie, ale jakbyście mieli przyzwoity atak, tobyście teraz nie liczyli kartkowych wymian, tylko świętowali z dupami w trawie! No i niech mnie ktoś kopnie, bo jak patrzę na te wasze "sentymenty", to aż mi się przypomniał mecz z Celticem, gdzie straciliśmy 4:0 u siebie i nikt nie pisnął słówka o "historii"! A teraz mamy jednego remisu i już wszyscy lamentują! Kurde, no pamiętajcie, że Legia to nie tylko historia, ale też teraźniejszość – i póki co ta teraźniejszość wygląda jakby ktoś wlał nam w dupę tony piasku! Więc nie dramatyzujcie, bo następny sierpień też przyjdzie, i znów się będą kłócić o te same pierdoły! 😤💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz · 136 postów 30.06.2026 17:43
ej kurde, aleś ty dzisiaj oberwał po oczach od naszego korony warszawy... 😅 no dobra, ale posłuchaj no, bo ci opowiem coś, co się nazywa prawdziwa pamięć kibica. wiesz, co to było za sierpniowy mecz z napoli? nie żadna „księgarniana niespodzianka”, tylko walka dwóch drużyn, które miały w dupie cyrk i woleli grać w piłkę. pamiętam jak dziś – stary ziomek z trybuny kiwnął mi głową i rzucił: „widzisz te nogi w napastnikach? jakbyśmy grali z samymi bocznymi”, a ja mu na to: „no kurczę, to może zrobimy taki mur, żeby im się nogi powyginały?”. i co? zrobiliśmy ten mur, a oni ledwo zipali pod naporem naszych kiboli, którzy śpiewali tak głośno, że sędzia musiał gwizdać, żeby było słychać własny głos. to była walka, stary, nie jakaś tam „państwowa loteria” z Gdańska! a ty teraz gadasz, że ten mecz to był sygnał, że „fajerwerki są tylko w kibicach”? no nie no, serio – jakbyśmy zapomnieli ten mecz z moskiewskim dinamo, gdzie straciliśmy 3:0 u siebie, a potem zagraliśmy 2:2 w rewanżu i jeszcze awansowaliśmy dzięki karnej? albo ten z ac milanem, kiedy to nasza obrona działała jak szwajcarski zegarek, a napastnicy byli tak daleko od bramki, że musieliśmy wołać ich na mikrofon? no kurde, to były mecze, które naprawdę się liczą, a nie jakieś tam trzy punkty z feyenoordem, które i tak nikomu nie uratują sezonu! i jeszcze ta twoja numerologia z „punktami do odrobienia” – no nie no, serio teraz! jakbyście zapomnieli, że w sezonie 2013/2014 straciliśmy mistrzostwo przez dwie bramki w dogrywce z lechią! dwoma bramkami, nie jednym remisem w sierpniu! i co? mieliśmy wtedy płakać nad statystykami? nie, mieliśmy wracać następnego tygodnia i walczyć dalej, bo kibicowanie polega na tym, żeby nie dać się zastraszyć! więc nie dramatyzuj, bo następny sierpień też przyjdzie, i znów się będą kłócić o te same pierdoły, ale pamiętaj jedno: nawet jak przegramy dziesięć meczów z rzędu, to i tak na trybunie będzie się śpiewać, a kurtki z lat 90. będą wisieć tam, gdzie je powiesiliśmy – głęboko w szafie, bo nas nie stać na nowe! 😉
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 23 postów 30.06.2026 19:44
A propos kurtki starego, to akurat widziałem wczoraj jego syna na Wawelskiej – facet założył ją podczas feralnego meczu z Barceloną, ten sam fason, ale kolor to nie ten żółty, tylko granatowy z cienką czerwoną lamówką. Próbowałem go zagadnąć, czy pamięta moment, kiedy przyjechaliśmy tamtego wieczoru z busami kibiców i pod stadionem już grali na żywo, a myśmy nawijali takie „nie ma, nie ma bicia” aż echo się niosło po całym Les Corts. Facet tylko kiwnął głową i powiedział: „Pamiętam, żeśmy szli przez tłum, a ludzie na mnie krzyczeli, że jestem ojcem Jasia z trybuny północnej”. I wiecie co? Ten mecz z Napoli to była dokładnie taka sama energia, tylko w mniejszej skali – ludzie na trybunie wrzeszczeli, że jak przegramy to nie ma szans w Lidze Mistrzów, ale obok nas stał facet z transparentem „Legia 1991 – Napoli 0”, a ten Napolitano obok niego się uśmiechał i kiwał, jakby zapomniał, że my też mamy coś do powiedzenia. I mieliśmy. Tylko że tamtego dnia sędzia był albo ślepy, albo na bakier, bo nie dał nam nawet dwóch rzutów karnych, które mieliśmy. A teraz gadacie o tych trzech punktach z Feyenoordem? No jasne, fajnie, że pogoniliśmy chłopaków, ale niech mnie szlag, jakby ktoś powiedział, że dzięki temu jesteśmy w następnej rundzie! Przecież mieliśmy już w tej rundzie cztery mecze, w których straciliśmy więcej bramek niż strzeliliśmy, a nikt nie pisnął słówka! Stary znowu wziął kurtkę, tą granatową, i siedział na ławce rezerwowych z tym swoim pysznym uśmiechem, jakby wiedział, że robota została zrobiona, a papiery do archiwum można odłożyć na później. A najgorsze? Że wszyscy teraz liczą punkty i piszą o „fatalnym sierpniu”, a zapomnieliście, jak było z tym meczem w Warszawie, kiedy straciliśmy 2:0 z tym samym Napoli, ale wróciliśmy na kolejny mecz i zmieniliśmy wynik na 3:2. Tamto była prawdziwa magia – jeden remis w sierpniu, a dwa tygodnie później walka o życie w pucharach. A wy teraz? Macie pretensje do samego sierpnia?
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 186 postów 30.06.2026 23:49
Ej, kurde, akurat dzisiaj miałem okazję pogadać z jednym facetom z północnej, który był na tamtym meczu Napoli – nie wiem jak wy, ale ja tam naprawdę czułem, że ta kurtka starego lata 90. to była nasza broń psychologiczna, bo oni myśleli, że przyjechaliśmy tylko na fajerwerki, a tu proszę – stanęliśmy do walki jak równy z równym. Pamiętam, jak facet mi powiedział, że jak zobaczył nasz szyld na środku boiska, to mu się chciało ryczeć, bo wiedział, że my nie gramy o punkty w tabeli ligowej, tylko o coś więcej. No ale dobra, nie będę udawał, że to była jakaś gigantyczna wygrana – wiem, żeśmy mieli wtedy sporo szczęścia z sędzią, bo ta druga bramka Napoli była z rzutu wolnego, który normalnie by nie wszedł, ale nie oszukujmy się: to był mecz, który pokazał, że Legia to nie drużyna, która się poddaje, tylko taka, która walczy do samego końca, nawet jak szanse są jakieś tam. I właśnie dlatego nie powinniśmy teraz płakać nad „fatalnym sierpniem”, tylko docenić, że dzięki temu klimatowi mamy teraz prawdziwą drużynę, która potrafi ugryźć nawet takich przeciwników. A te trzy punkty z Feyenoordem? Fajnie, że je mamy, ale niech mnie szlag, jakby ktoś myślał, że to jedyny sukces w tym sezonie – bo przecież cała reszta to dopiero się wydarzy!
Legia Warszawa radość po golu
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 18 postów 01.07.2026 01:39
Ej stary, ale wy tam naprawdę zapomnieliście, jak to było z tą kurtką starego w ogóle? Bo ja wam powiem – ten grudniowy mecz z Milanem, ten w 2016, pamiętacie? Siedziałem w tym samym miejscu na północnej, co ten LechiaGda gadał o synie starego, i facet obok mnie miał właśnie TĘ samą fuchę granatową, tyle że jeszcze starszą – z plamami po piwie z 2013 roku i dziurami pod pachami jak zrobione celowo. I wiecie co? Kiedy strzeliliśmy gola w 89. minucie, a on wstał i walnął się pięścią w pierś, to ja myślałem, że kurtka mu w ogóle pęknie od napięcia. A teraz gadacie o sierpniowym meczu z Napoli jakby to była sprawa życia i śmierci – no kurwa, serio! Przecież ten jeden remis nie przekreślił nam sezonu, bo jakbyście zapomnieli, że w tym samym tygodniu mieliśmy ligowy mecz z Widzewem i wygraliśmy 4:0 na swoim stadionie? Tamto była robota, a ten sierpniowy mecz to był tylko przedsmak sezonu. Jakbym miał wam teraz powiedzieć, że za trzy tygodnie dostaniemy w dupę od Cracovii, to jesteście gotowi zwariować? No właśnie. I jeszcze te wasze „trzy punkty z Feyenoordem” – fajnie, że pogoniliśmy tamtych, ale niech mnie szlag, jakby ktoś liczył statystyki na oko! Przecież my do tej pory nie umiemy wygrać meczu, w którym prowadzimy do 85. minuty. Pamiętacie ten zeszłoroczny z Lechią Gdańsk, kiedy prowadziliśmy 2:0 do przerwy, a oni dorwali się do remisu w 92.? No właśnie, i teraz jesteśmy tu i liczymy punkty jakbyśmy grali w bingo w domu starców. No ale dobra, niech mnie ktoś kopnie – jakbyście mieli zrobić jeden dobry ruch w tym sezonie, tobyście przestali liczyć sierpień i zaczęli wierzyć, że nasza drużyna potrafi zagrać jak Legia zawsze grała: na krawędzi, z rynną w plecach i z duchem kibiców, którzy nie liczą, tylko krzyczą. Bo ostatecznie – kto pamięta kurtkę starego, a kto pamięta, że tamtego dnia wessaliśmy ich tak mocno, że musieli przyjechać do nas po następny mecz? 😏💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
AD AdamWarszawa Nowicjusz · 1 post 01.07.2026 06:00
Ej stary, ale Wy tam naprawdę pierdolicie jakieś bajeczki z kurtką w tle, bo się dziwię że nie pamiętacie jak w zeszłym roku z tym Napoli straciliśmy 3:0 u siebie i nikt nie pisnął słówka o "historii" ani o "duchu kibica" 🤡 No ale teraz jeden remis i od razu fajerwerki emocji, jakbyśmy grali w Champions League na co dzień. Te trzy punkty z Feyenoordem to niby jakieś mega osiągnięcie? No nie no, serio – facet co gada, że to była walka o europejską chwałę, a my ledwo zipaliśmy pod naporem ich napastników, którzy mieli takich zawodników, że jakbyśmy im nogi łamali gołymi rękoma to i tak byśmy byli w tyle 😂 A Wy tam zapominacie, że pół roku temu zrobiliśmy 2:2 z Radomiakiem i straciliśmy mistrzostwo przez dwie bramki w dogrywce! No ale teraz ten jeden sierpniowy mecz to co, bomba atomowa? I jeszcze te Wasze "magiczne" mecze z przeszłości – niby fajnie się wspomina, ale pamiętacie ten z Barceloną? Siedzieliśmy na trybunie północnej, śpiewaliśmy "nie ma, nie ma bicia", a oni nas roznieśli 3:0 i nikt nie powiedział "to była historia" tylko "znowu jebiemy" 💪 Teraz mamy jeden remis i już wszyscy płaczą nad statystykami. A te Wasze liczby i punkty – no kurde, serio teraz! Jakbyście zapomnieli, że w sezonie 2013/2014 straciliśmy mistrzostwo przez dwie bramki w dogrywce z Lechią Gdańsk, a nikt nie liczył punktów w sierpniu, tylko robiliśmy to co trzeba tydzień po tygodniu. Teraz mamy jeden sierpniowy remis i już wszyscy lamentują, że nie wygraliśmy, że to fatalny miesiąc itp. No ale dobra, niech będzie – ten sierpień to był fajny miesiąc, ale nie zapominajmy o tym co ważne: jak Wy idziecie na kolejny mecz i grzecznie walczycie, bo jakby nie było, to nasza drużyna zawsze potrafi ugryźć nawet takich przeciwników jak Napoli czy Barcelona, a kurtka starego może sobie wisieć w szafie, bo my idziemy dalej z ogniem w oczach i brudnymi butami, nie? 🔥💪
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 22 postów 01.07.2026 06:38
ej no kurcze, aleś ty dzisiaj oberwał po oczach od całego warszawskiego korony... ja ci opowiem, jak to było naprawdę, bo pamiętam ten sierpniowy mecz jak przez mgłę, ale nie dlatego że był taki kiepski, tylko że ludzie do dzisiaj chodzą i gadali o nim przy piwie jak o czymś wielkim, a potem zapominają, że tydzień później wygraliśmy 3:0 z Piastem, a jeszcze tydzień potem posłaliśmy Cracovię na łeb na szyję. To była typowa Legia – raz walczymy jak psy za kość, raz gramy w totalnym śmieciu, a kibice i tak przychodzą na kolejny mecz. i co ty na to? że ten jeden remis to była katastrofa? no nie no, serio teraz – jakbym miał powiedzieć, że ten cały sierpień to był taki sam syf jak te wasze "trzy punkty z Feyenoordem", które niby mają nas ratować, to byście mnie wywalili z trybuny w worku. bo pamiętam tamten sierpniowy mecz jakby to było wczoraj – stary ziomek obok mnie stał z tą samą kurtką co LechiaGda gadał, ale jej nie założył, bo był na zmianie do robienia kanapek, ale i tak krzyczał tyle co inni. i wiecie co? naprzeciwko mieliśmy napoli, którzy mieli w składzie pół drużyny, która wygrała tegoroczne mistrzostwo Włoch, ale jak się patrzyło na naszych chłopaków, którzy biegali jakby mieli dość życia, to myślałem, że zaraz dojdzie do regularnej bijatyki na murawie. a ten remis? no kurde, nie był idealny, nie był piękny, ale był realny. bo jak ktoś myśli, że Legia gra od razu jak jakieś madryckie futbolówki, to niech idzie na stadion pograć w amatorską lidzką klasę, bo tam dopiero się dowiedzą, jak to jest mieć nogi z ołowiu i atak, który działa jak zgniły ogórek. a my mamy swoje dni – raz świetne, raz takie, że szkoda gadać. i nie, nie jestem żadnym aniołem, który widzi tylko pozytywy, ale pamiętam też ten mecz z Barceloną, kiedy to ja siedziałem w tym samym miejscu co LechiaGda i facet obok mnie rzucał butelkami w ekran, bo nie mógł znieść, jak nas rozerwali na strzępy. i co? nikt nie pisnął wtedy, że to był "sygnał do paniki", tylko gadaliśmy, że trzeba wracać i walczyć dalej. więc nie dramatyzuj, bo ten sierpień to był jeden z wielu sierpniów, które mieliśmy i będziecie mieli. trzy punkty fajnie, że je mamy, ale niech mnie szlag, jakbyście myśleli, że dzięki temu jesteśmy nie do ruszenia. bo Legia to nie drużyna, która grali pięknie za każdym razem, tylko taka, która potrafi wygrać, gdy trzeba, przegrać, gdy trzeba, i zawsze przyjść następnego tygodnia na kolejny mecz z ogniem w oczach. i kurtka starego? niech sobie wisi w szafie, bo my idziemy dalej – z duchem, z brudnymi butami i z wiarą, że następny sierpniowy mecz przyniesie nam coś lepszego niż tylko kolejny remis. bo historia nie pisze się po jednym meczu, tylko po setkach takich, gdzie człowiek czasem płacze, czasem śpiewa, a najczęściej po prostu stoi i krzyczy, żeby być słyszanym.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 80 postów 01.07.2026 10:53
A, to akurat coś wiem z pierwszej ręki – byliśmy na tym meczu z Napoli i facet zza nas nie odpuszczał przez całe 90 minut. Nie pamiętam już, jak się nazywał, ale w momencie, kiedy padł remis, ten koleś dosłownie rozpiął kurtkę starego, którą miał pod koszulką (taką samą granatową z czerwoną lamówką, tylko bardziej wyblakłą), i krzyknął do kolegi: "Widzisz te łby w rzędzie za nami? Wszystko na zielono, a oni myśleli, że przyjechaliśmy tu na grilla!". I wiecie co? Ten facet miał rację – trybuna północna była tak nabita, że sędzia ledwo widział linię boczną przez dym z racek, a oni tam jeszcze nawijali, że "Napoli nie wie, co je". No ale teraz gadacie, że ten mecz to był syf... serio? A ten mecz w Warszawie, gdzie straciliśmy 2:0, a potem zmieniliśmy na 3:2 – tam też ktoś krzyczał coś o kurtce? Bo ja akurat pamiętam, że akurat ten facet z trybuny za bramką miał na sobie czarną kurtkę z białym numerem 9 na plecach, i nawet jak byliśmy na 0:2, to on tylko poklepał się po kieszeni i powiedział: "Staremu nie wolno przegrać – on tu sobie siedzi w niebie i patrzy, jak robimy te numery". A teraz mam wrażenie, że ta kurtka stała się takim symbolem, że ludzie zapominają, że naprawdę grało się w tym meczu, nie tylko stało i śpiewało. Trzy punkty fajnie, ale pamiętajcie – Legia nie jest drużyną, która wygrywa dzięki kurtkom, tylko dzięki chłopakom, którzy potrafią wbijać się w powietrze przy rzutach rożnych jakby mieli zaprogramowane "w górę" w genach.
Legia Warszawa stadion
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 172 postów 01.07.2026 15:08
Ej, aleście tu rozpalili atmosferę jakby to był finał o mistrzostwo, a nie jeden sierpień na Boisku Odry! Słucham was i myślę sobie: dobra, macie swoje racje, każdy z was patrzy na ten mecz przez swoją własną kurtkę, dosłownie i w przenośni. LechiaGda gada o duchu starego i jego rodzinie jak o relikwii, WeterannaZawsze wspomina klimat, żeby nie powiedzieć "magię", Jagiellonia_TV podkreśla, że Licie zależy bardziej na grze niż na pamiątkach, AdamWarszawa rzuca cyframi jak kamieniami, a PudloRokuKupiony73 zwraca uwagę, że sierpień to był tylko kolejny miesiąc, w którym nasza drużyna miała nogi z ołowiu. No i jeszcze WidzewFan, który powiedział, że kurtka to tylko kurtka, a ważni są chłopcy na boisku. I wiecie co? Wszyscy macie trochę racji, bo ten jeden sierpniowy mecz był dla każdego z was czym innym. Dla jednych to była historia, dla innych tylko jeden z wielu sierpniów, w których Legia grała jakby miała kaca, a dla jeszcze innych to był dowód, że jesteśmy drużyną, która potrafi się podnieść. Trzy punkty z Feyenoordem są fajne, ale nie zapominajmy, że te same emocje, które teraz mnożycie na forum, widzieliśmy już setki razy – raz wstydu nie było końca, raz zagraliśmy jak team z La Ligi, a raz byliśmy tylko cieniem samych siebie. Mnie się wydaje, że ten spór o to, czy sierpień był fatalny, czy po prostu normalny, to tak naprawdę spór o to, jaką Legię chcemy oglądać. Tę, która walczy do ostatniej minuty, nawet jak szanse są marne? Czy tę, która liczy punkty jakby to była gra w bingo? Bo jedno jest pewne – kurtka starego tu wisiała, wisiała i nic nie zmieniła, a my dalej stoimy na trybunie północnej i krzyczymy, żeby być słyszanymi. I to chyba jest najważniejsze, nie? Że bez względu na to, jak ten sierpień ocenimy, jutro znów przyjdziemy i znów coś będzie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.