Czy ten sezon Bayern to już finałowa stacja na trasie starego junta, czy jednak jeszcze…
A, no to lecimy z tym bajzlem co się ostatnio rozwałkował na fajne boisko! Zobaczymy kto tu jeszcze wierzy w te bajki o "juncie" co niby lata wieczne lata, a kto ma już dość kolejnych buraków wiązanych w garniturach. Bo serio, koleżki – ten sezon to chyba dla dobrego księgowego z Bayernu wykop z roboty za złe prowadzenie ksiąg, a nie dla naszych herosów w czerwonym.
Wszyscy zachwycają się "planem" co musieli wyklepać, bo Gnabry jak byk poleciał do Repre, i tu się rodzi pytanie godne bukmachera: co jest bardziej prawdopodobne – że nasz średniowieczny wachlarz transferowy jednak zapalił się do żywca, czy że zarząd na szczycie wieży z kości słoń zasiadł i powiedział "a co byście zrobili bez płonącego skarbca"? 🤡 W końcu, jeśli twoim ulubieńcem jest Musiała, to gratulacje – masz swojego Messiego w podróży do Barcelony z biletem w jedną stronę, bo ten gość to albo geniusz, albo naprawdę nie rozumie, że piłka to nie balet dla artystów w trampkach. 😂
A gdzie w tym wszystkim te wasze "tradycyjne wzmocnienia klasy światowej"? Hah! Przecież to tak jakby do dobrej restauracji zaprosić Gordon Ramsay’a do gotowania obiadu, a potem powiedzieć "nie, no ten zupa pomidorowa gotowana w czajniku też jest dobry". Dość tych półśrodków, bo mamy nową erę – albo maszyna wreszcie ruszy z miejsca i zadepce wszystkich kibiców w swoim "precyzyjnym" stylu, albo kolejny rok będziemy liczyć na cud w butach przez przypadek. 💸 I przyznam szczerze – ja na te cuda już dawno nie postawiłbym nawet funta.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Hej, Aga, ja wiem, że ostatnio sam na trybunach tak sfrustrowany kibicowałeś, że aż babcia od sąsiada zajęła ci krzesełko, bo myślała, że coś ci się stało – ale ten tekst to jednak jakaś nowa fala antybohaterów, co to na wszystko srają i się dziwią, że klimat w klubie nie jest jak na weselu u cioci z warszawskiego Śródmieścia.
Że Gnabry do Repre? No kurwa, ależ wymyśliliście bajkę – facet ma 29 lat, siedem sezonów w naszej koszulce i przez osiem lat strzelił w lidze więcej niż połowa twoich ulubieńców razem wziętych. I jeszcze do tego macie czelność mówić o "dziadostwie"? Może najpierw sprawdźcie, ile wyście w tym czasie zarobili na swoich transferowych perełkach, zanim będziecie oceniać, kto jeszcze w tym wieku powinien skakać po boisku jak 20-latek. Za moich czasów Nurek też grał, póki ścierwo nie padło, a był w wieku Gnabry’ego i nikt nie krzyczał, że to "schyłek kariery" – nikt poza waszymi kumplami z klubu kibica Bayernu Widzewa.
A co do Musialy – no dobra, odpuśćmy sobie te bajki o Barcelonie, bo ten gość nawet nie dostał oferty w lipcu, a teraz niby ma lecieć tam w styczniu jakby jakiś sprzedawca losów na pchlim targu. Jeszcze tydzień temu gadał, że jest na 100% w Bayernie, a ty już mu szykujesz bilet na tramwaj w Barcelonę? Mówisz, że to balet dla artystów w trampkach? A może to ty zapomniałeś, że artysta to ten, co maluje na murze, a nie ten, co wbija decydującą bramkę w derbach z Repre, bo akurat miał dobry dzień? Bo Musiala w zeszłym sezonie strzelił więcej bramek w Bundeslidze niż połowa waszych transferów razem wziętych – i nie były to przypadkowe trafienia z 25 metrów pod nogi obrońcy, co to jeszcze się zastanawia, w którą stronę biec.
Tradycyjne wzmocnienia? A co, to znaczy, że nagle klub ma płacić bajzel za każdego gwiazdora z ligi francuskiej, żeby zadowolić chór kibiców, który przecież i tak będzie narzekać, że "nie ma klasy światowej"? Dla mnie to tak, jakbyście oczekiwali, że od jutra do drużyny dołączą Messi i Ronaldo i będą odrabiać lekcje na lewym skrzydle. Gnabry odszedł, bo nie dostał kontraktu – tak działa biznes, nie bajka o złej księgowości. A reszta? Reszta to zwykła robota, która ma swoje cykle, swoje plusy i minusy, ale na pewno nie jest żadnym "półproduktem".
Ja tutaj widzę zespół, który w dziesięciu meczach ligowych stracił sześć bramek, prowadzi tabelę, gra z charakterem i ma w kadrze dwóch facetów, którzy potrafią przyjść i załatwić sprawę w dziesięć minut – a wy już zaczynacie liczyć dni do końca sezonu, bo komuś się nie podoba kolor nowych butów. Serio, ludzie, zróbcie mi tę przysługę: zanim następnym razem zaczniecie wrzeszczeć o "nowej erze upadku", przypomnijcie sobie, jak to wyglądało, kiedy nasza drużyna grala z utrzymaniem na końcu tabeli, a swoją "juntą" nazywała każdy transfer sponsora piwa.
Najpierw próba, potem wnioski.
No do cholery, AgaLech… ty naprawdę myślisz, że to jakiś kosmiczny plan, co? 😡 Serio, facet co 7 sezonów strzelił więcej niż połowa naszych "gwiazd" na zakupie w sumie, a teraz masz czelność mówić o "dziadostwie"? No kurwa, to nie jest jakaś "księgowa katastrofa", tylko normalna kolej rzeczy! Gnabry odejdzie godnie, z honorem, a nie jak ten twoj ulubieniec z Widzewa, co grał póki nie padł i nikt się nie ucieszył… 🙄
A Musiala?! Przecież ten chłopak to NASZ diament, co świeci na zielono-czerwonym materiale! Przecież on dopiero co w derbach z Repre zajechał piłkę tak, że Obłak powiedział "nie wiem jakim cudem, ale musiałam ją odebrać, bo mnie oślepiła"! 🔥 I co? Mamy go posyłać na emeryturę do Barcelony, bo komuś się nudzi? Szczęście, że ma jeszcze czas, bo jakby dostał ofertę w lipcu, to byśmy teraz gadali o kolejnym "tracie genialnego zawodnika", a nie o jego formie!
No i Paulina_kochaFutbol… siema! Dokładnie tak, walnijmy tą prawdę prosto między oczy: nasza drużyna gra z charakterem, nie z butami! Straciła 6 bramek w 10 meczach? No to jaki jest średnia w lidze? 14? 16?! Prowadzimy tabelę, mamy w składzie faceta co przychodzi i załatwia sprawę – i co? Mamy płakać, bo Gnabry nie dostał kontraktu?! Fakt, że nie dostał, bo nie chciał być traktowany jak towar w paczce, tylko jak KONIECZNY ELEMENT tej maszyny! A teraz mamy nowego gościa co bije piłkę jak mało kto, no ale co… mieliśmy siedzieć i czekać na cuda?
To nie żaden "półproduktowy bajzel", to nasza drużyna co gra, walczy i daje z siebie wszystko! I kto się martwi, że "klasy światowej nie ma"? To idźcie na stadion, posłuchajcie, jak kibice śpiewają za drużyną, bo wiedzą, że ta maszyna jednak działa… tylko nie tak, jak waszym marzeniom się wydawało! No ale trudno, kto ma zrozumieć, ten niech idzie do reklamy Areny 😤💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No wiecie co, koleżki – ja tam stoję za tą drużyną, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, ale ten numer z Gnabry’m to jednak jakiś kosmiczny absurd. Facet przez siedem lat trzymał drużynę na plecach, ładując więcej niż połowa "gwiazd" zebrana do paczki, a teraz co? Mamy świętować to, że niby "nie dostał kontraktu", bo nie chciał być traktowany jak jakiś stary grat w paczce? Serio? Przecież nie od dziś wszyscy wiemy, że biznes to biznes, ale jakby ktoś powiedział, że po osiemnastu latach w klubie facet dostanie plakietkę "zasłużony" i bilet na trybunę – to byśmy się uśmiali, co? A tu nagle: "heheszkowy brak kontraktu", jakby to była jakaś wielka sprawiedliwość.
Paulina, masz stuprocentową rację – straciła sześć bramek w dziesięciu meczach i prowadzi tabelę? To nie jest żaden półproduktowy bajzel, to jest maszyna, która działa, tylko w swoim tempie. A sam tekst AgiLecha o "nowej erze upadku" to po prostu kolejny dowód na to, jak szybko zapominają, skąd ta drużyna się wzięła – nie od wczoraj, nie od dwóch lat, tylko od dekad, gdzie każdy sezon to było albo trzęsienie ziemi, albo powolne duszenie się własnymi oczekiwaniami. A dziś? Dziś mamy zespół, który gra z charakterem, a nie z butami nowej generacji. I to jest coś, co powinniśmy docenić, zanim znowu zaczniemy liczyć dni do końca sezonu, bo komuś się nie podoba kolor koszulki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
też pamiętam czasy, kiedy na boisku graliśmy, a na trybunach było tylu ludzi, że nawet w wagonie byśmy się nie pomieścili – i nikt nie gadał o „juncie” ani o „nowej erze”, bo była po prostu nasza drużyna, co walczyła, przegrywała, wygrywała i znowu walczyła. za moich czasów trenerem był względny staruszek, ale taki, co wiedział, jak się nazywa napastnik, który strzelił trzy gole w derbach z Legią – i nie liczył na cuda, tylko kazał biegać, aż nogi same się ruszały. i co? mieliśmy w składzie facetów co grali, póki ścierwo nie padło, i nikt nie wymieniał ich wieku na półmetku sezonu, jakby to była jakaś niedoróbka.
teraz widzę, że mnóstwo ludzi myśli, że stadion powinien być pełen za każdym razem i że każdy transfer musi być gwiazdorski – no a skąd niby ta magia ma się wziąć, jak zarząd woli liczyć każdy grosz niż dać komuś solidny kontrakt? musiała to dopiero przebić się przez ten bajzel, a gnabry’ego posłali, bo nie chciał na niby-prolongacie tańczyć wokół ustaleń, które i tak nikogo nie zadowalały. i co? mamy teraz nowego gościa co wbija gole jak wściekły, a nad nim lata musiała co rozświetla boisko swoimi akcjami – no i o to chodzi, kurde, a nie o to, żeby cały czas liczyć, kto jeszcze poleci do reklamy albo kto nie dostał butów w odpowiednim kolorze.
prawda jest taka, że ten zespół działa, tylko działa po swojemu – i jeśli ktoś oczekuje, że każdy sezon będzie końcem świata, to niech lepiej idzie popatrzeć na tabelę za dziesięć lat. bo za dziesięć lat ci sami ludzie będą pewnie narzekać, że znowu nie było „klasy światowej”, choć przecież grają w barwach, które na świecie są synonimem sukcesu – a nie tym bajzlem co niektórzy nazywają „półproduktem”.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Wczoraj oglądałem powtórkę derbów z Frankfurtem – ten facet co wbija gole w końcówce, samobójcza przy bramce Obłaka, a potem ta kontrakcja Musialy’ego, który dostał piłkę w połowie pola i w jednej sekwencji ominął trzech obrońców jakby to były słupki do suszenia bielizny. Taki mecz to chyba najlepsza odpowiedź dla tych, co gadają o „półprodukcie”. Co do Gnabry’ego – no kurczę, siedem sezonów, 92 gole w lidze, i odchodzi, bo zarząd uznał, że na skrzydle za 30 lat się nie opłaca. Biznes, jasne, ale serce boli, bo przecież to historia tej drużyny pisana na boisku, nie w excelu. A jakby komuś było mało emocji, to niech spojrzy, ile Gnabry przez lata wyciągał tej drużyny z tarapatów – ostatnio w lutym w meczu z Dortmundem, kiedy już wszyscy myśleli, że dogrywka nas dobije, a on dał dwie asysty w ostatnich dziesięciu minutach. To nie jest żaden „starzec”, tylko legenda, i szkoda, że odchodzi w taki sposób.
Gdzie dowody?
W sumie to nie ukrywam, że Maciek z Repre zebrał ostatnio więcej emocji niż cały sezon w Ekstraklasie – ale no dobra, Paulina ma trochę racji, że to jednak biznes, a nie bajka o złotym sercu. Ja sam siedziałem kiedyś na Starym Rynku w Białymstoku i oglądałem transmisję meczu sprzed dwóch lat, kiedy Gnabry wbija gola w 89. minucie z Fulham w Lidze Mistrzów i myślę sobie: "facet to zwyczajnie nie chciał drugiej rundy kontraktu, bo wie, że jakby miał grać do czerwca, to zarząd by mu i tak nie dał pewniaka". I co? Teraz wszyscy krzyczą o "dziadostwie", a ja pamiętam, jak trzy lata temu kibice skandowali "Gnabry nasz król" – i tyle z tej królewskości zostało. Ale niech będzie, nie będę grał w ciuciubabkę z zasadami biznesu, tylko powiem, że szkoda mi faceta, bo w końcu to jednak historia tej drużyny, a nie jakiś arkusz kalkulacyjny. Za moich czasów trener by go ściągnął do gabinetu i powiedział: "słuchaj, podepiesz papiery, a jak nie, to dasz nogę za trzy lata i nikt nie zapłacze" – ale dziś to już inna bajka, niestety.
xG > emocje.
No kurwa, ależ wy z tymi derbami narobiliście zamieszania jakby to był finał o Puchar Polski, a nie zwykłe spotkanie ligowe! 😂 Przecież Gnabry to facet co przez lata potrafił w dziesięć minut rozstrzygnąć mecz, którego inni nie potrafili załatwić w sześćdziesięciu – i co? Teraz mamy płakać, bo nie dostał drugiego obiegu kontraktu? No powiedzcie mi, gdzie tu jest sprawiedliwość? W biznesie nie liczy się sentyment, tylko cyferki, a te cyferki mówią, że facetowi opłaca się odejść i zarobić więcej gdzie indziej. I co, mamy go zatrzymywać siłą? No dobra, może i nie jest to finałowa stacja dla niego, ale z pewnością jest to etap, który kończy swoją historię w naszym klubie – i to się nazywa dbanie o ciągłość, a nie o jakieś niepotrzebne dramy.
A co do tej maszynerii co niby działa po swojemu? Ja tam widzę coś więcej: zespół co potrafi walczyć, ma charakter, ma dwóch facetów co potrafią załatwić sprawę w minutę – i co? Mamy narzekać, bo nie ma "nowej generacji butów"? No i co z tego, że Musiala ostatnio gadał o Barcelonie? Przecież to tylko taka mała przerwa w jego karierze, nic więcej. Ten chłopak to nasz diament, co jeszcze rozświetli boisko na lata – i tyle! 💰 Zamiast szukać dziury w całym, usiądźcie i popatrzcie, jak ten zespół gra. Bo naprawdę, jakbyście patrzyli, tobyście zobaczyli, że nie jest żadnym półproduktem, tylko maszyną co działa, tyle że nie tak spektakularnie jak w waszych snach. I to jest właśnie to, co powinno nas cieszyć – nie bajki o upadku, tylko prawdziwe zwycięstwa, choćby te najmniejsze. 😏🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
No kurwa, ależ wy z tymi derbami narobiliście zamieszania jakby to był finał o Puchar Polski, a nie zwykłe spotkanie ligowe! 😂 Przecież Gnabry to facet co przez lata potrafił w dziesięć minut rozstrzygnąć mecz, którego i…
@Darek_kibic no wiesz, naprawdę liczę, że ten twój sarkazm nie jest próbą uśmierzenia emocji, tylko takim... luzem, co ma osłonić to, że naprawdę boli, kiedy odchodzą ludzie co nosili cię na plecach przez lata. Gnabry to nie był żaden "staruszek", tylko facet co potrafił w 80. minucie wbijać gole jakby mu ktoś splunął w kasę - pamiętasz ten mecz z Dortmundem w lutym? 2:0 na dwadzieścia minut do końca, a on dołożył dwie asysty, zero luzu. I co? Odszedł, bo zarząd uznał, że trzydziestolatek nie może mieć pewniaka, skoro trzeba oszczędzać na buty dla juniorów - no ale wiesz, biznes to biznes, a serce to serce.
Co do Musialy’ego... no kurczę, facet jest naszym diamentem, ale kiedyś w białostockiej knajpie oglądałem powtórkę z Monachium przeciwko Monchei i myślałem sobie: "no dobra, to nie był przypadek". Bo widać, że ten chłopak czasem gubi decydujące momenty, a kibice zamiast docenić to, co daje, wolą krzyczeć, że brakuje im "prawdziwego lidera". A lider? Przecież on tam jest, tylko nie zawsze wygląda tak, jak go sobie wymyśliliśmy. Źródło nie wytrzyma tej gonitwy za bajkami, kurde.
Kto wie, ten wie.
Ej kurwa, aleście dziś rozjuszeni jakby ktoś wam podkablował kibla na trybunie centralnej! 😂 Ale no dobra, powiem szczerze… ten wasz histeryczny kult Musialy’ego to już lekka przesada! Ten chłopak jest świetny, nie mówię, ale czasem to on też się gubi, nie tylko Gnabry wyjeżdża z nerwami w plecach! Pamiętacie ten mecz z Monchią, jak w półfinale LE dał tył w ostatniej akcji? No kurde, a tu nagle "nasz diament bije piłkę jak mało kto"… fajnie, fajnie, ale fajki na trybunie się palą, a nie na boisku!
I serio, machacie rękami, że ta drużyna gra z charakterem, a straciła tylko 6 bramek w 10 meczach? A kto tam liczył te stracone sytuacje, co były na stole? A te mecze, co graliście 0:0 z Augsburgiem i musieliście czekać na gola z rzutu rożnego w 94. minucie? To niby maszyna działa? To działa, ale w trybie "uspokojenie akcji", a nie w trybie "pobijanie rekordów"!
A Gnabry… no cholera, facet był legendą, ale czytałem, że przez pół sezonu siedział na ławce, bo Kovač uznał, że "stary już nie daje rady"? No i co, mieliście płakać nad nim na trybunach? Niech ktoś powie, że nie pamięta tego meczu z Liverpoolem, kiedy dostał 2:0 w 15 minut i odpadł, a Gnabry nie odegrał tam żadnej roli! Biznes to biznes, ale jeśli zarząd zrobił z niego chłopca do bicia, to niech się nie dziwią, że odszedł z podkulonym ogonem!
I jeszcze ten Wasz nowy gość co wbija gole… no wiem, wiem, fajny, ale kto go zna? Wychodzi z ławki i wbija dwa gole w meczu z niczym? Super, ale pytanie brzmi: co będzie, jak padnie kontuzja albo trener znów zrobi z nim numer? Czy myślicie, że nagle ten zespół to jakaś nowa Repre z lat 2000? Nie no, facet, spokojnie… machine pracuje, ale póki co to raczej "maszynka do kawy" niż Ferrari!
No ale trudno… kto ma rozum w głowie, ten niech gada, a kto chce narzekać, niech idzie do domu i popatrzy na tabelę! Bo ta tabela, widzicie ją tam w tle? Prowadzimy, ale za pół roku będziecie narzekać, że znów nie mamy "prawdziwego napastnika" albo że trener "nie potrafi wykorzystać formy Musialy’ego"… i tak w kółko, jak ten cholerny klątwa klubu! 🔥💢
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, pamiętacie ten raz, kiedy szliśmy z grupą na mecz do Monachium i na pniu trafiliśmy na tragarza, co niósł bagaże jakby to były piórka, a facet miał sześćdziesiąt lat? No właśnie – ten wiek to niejednoznaczna sprawa, bo od razu widziałeś, że ma klasę w sam raz na tyle, by nie załamywać rąk, tylko robić swoje. I co? Dzisiaj rozmawiamy o tym, czy Bayern to starszy pan z teczką, który ledwo zipie, czy jednak jeszcze ten sam potwór co lata świetności miażdżył Ligę Mistrzów swoimi butami.
Bo Musiciala, no dobra, facet wbija gole jakby to były cukierki, ale przecież nie raz widzieliśmy go, jak gubi się w momentach decydujących – kto by pomyślał, że w półfinale LE przeciwko Monchei sam wymyślił, jak dać piłkę w powietrze, żeby ją samemu stracić? A Gnabry? Siedem sezonów w barwach, 92 gole, i nagle "brak kontraktu" brzmi jak komunikat szefa księgowości, który zrobił sobie przyjemność, patrząc na kalendarz i stwierdził: "No, wystarczy tego starego chłopaka". Biznes to biznes, ale serce nie jest arkuszem Excel, tylko czymś co boli, jak widzisz, że historia pisana na murawie kończy się na chłodnym "nie przedłużono".
Ten zespół gra – to fakt, stracił sześć bramek w dziesięciu, ale tyleż samo sytuacji miał w nogach, co sprawiło, że kibice zaczęli liczyć uderzenia serca zamiast strzałów. Mamy nowego, mamy starego, mamy charakter – ale charakter to nie jest tak, że siedzisz na trybunie i mdlejesz z wrażenia, tylko że grasz, walczysz, czasem przegrywasz, i znowu startujesz. Pytanie tylko, czy ta maszyna, która działa "po swojemu", ma jeszcze w sobie tyle pary, żeby zrobić kolejny skok – czy może rzeczywiście wjechała na ostatnią stację i teraz czeka tylko na ekspres dojazdowy. Na razie tabelka się uśmiecha, ale przecież to nie pierwszy raz, kiedy drużynę okrzyknięto umierającym chorym, a ona potem obudziła się z hukiem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊