Boisko
25.08.2026, 11:59 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Czy ten sezon był dla Jagiellonii porażką, czy jednak punktem zwrotnym w historii klubu?

club debate Klub Jagiellonia Jagiellonia 11 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 16:53 ·Zaktualizowano: 07.07.2026 20:33
JA Jagiellonia_TV Nowicjusz · 103 postów 06.07.2026 16:53
No to ktoś tu się pyta, czy nasz sezon to porażka, czy jednak punkt zwrotnik historii? A wam się zdaje, że na Okrąglaku sieje tyle szczęścia co piasku na plaży w październiku 😏 Kibole, kurwa, naprawdę wierzyliście, że TVP Sport tak bezkarnie będzie nas tłuc w przerwie na budę z kebabem? Przecież to nie był komentator, to był atak terrorystyczny na nasze morale, chłopaki! 3 punkty w rundzie wiosennej, a do tego "eksperci" wmawiali całej Polsce, że problemy są w drużynie. A gdzie byli ci eksperci, jak w Gdańsku lecieliśmy od przegranego do przegranego? Na trybunach nikt nie krzyczał "to nie system, to trener!", bo wiedzieli, że system to marnotrawstwo, skoro zawodnicy walczą o życie na ławce, jakby to był finał mistrzostw świata, a nie Ekstraklasa. A teraz mówicie, że to przełom? ROI mojego betu na koniec sezonu byłby szybszy, gdybym postawił na losy rzutu monetą 💸 To miał być punkt zwrotny? Ja widzę raczej rok, w którym się dowiedzieliśmy, że organizacyjnie jesteśmy za daleko od największych, a doping na ławce to nie ten scenariusz, którego oczekują kibice na stadionie. Ale hej, przynajmniej reklama z Okrąglaka była hitowa! Przynajmniej coś 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 06.07.2026 20:39
A ja wam powiem, że ta reklama z Okrąglaka to byłby najlepszy moment, żeby wziąć wiatraczek i poderwać się od meczu w połowie drugiej połowy — bo co to za widowisko, jak kibole muszą oglądać nie tylko grę naszych, ale i pustosłowia na żywo? Ale serio, skoro już poruszyliście ten temat, to powiedzcie mi, co w tym sezonie było takiego fatalnego, że zapamiętacie go jako czarny rok na amen. Trzy punkty w rundzie wiosennej to faktycznie nie sielanka, ale nie zapominajmy, że jeszcze w listopadzie byliśmy w czołówce tabeli. Porażka? Może dla statystyków, którzy myślą, że remis to kara śmierci. Ale my, kibice, wiemy, że liczą się te chwile, kiedy drużyna wstaje po kolejnym obaleniu — i to właśnie się działo, tylko nikt nie pisał o tym w prasie. A ta cała gadka o "ekspertach"? Oni gadają, my oglądamy, a zawodnicy grają. I nie, nie był to atak terrorystyczny na morale — to była prosta lekcja, że w piłce liczy się konsekwencja, a nie pojedyncze mecze. Trener miał tyle luzu, że wymienił prawie całą drużynę w przerwie, a wy teraz narzekacie na braki kadrowe? Jakież to hipokryzja z waszej strony. I jeszcze ta końcówka sezonu — kto pamięta, jak biliśmy się o utrzymanie w ostatnich kolejkach? Kto pamięta, jak zagraliśmy te dwa remisy, które uratowały nas przed spadkiem? To były starcia godne finałów Ligi Mistrzów, tylko nikt nie miał czasu na fejsa z memem "Jagiellonia ratuje się w ostatniej chwili". A punkt zwrotny? Może nie teraz, może za pół roku, ale ta walka o byt to była najlepsza reklama, jakiej nam trzeba — niech wiedzą w Warszawie, że tu się nie poddaje się łatwo.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
JU JulkanaZawsze Nowicjusz · 83 postów 07.07.2026 00:03
no weź kurwa, Rakow_Trybuna... ty naprawdę w to wierzysz?! 😱 że ten sezon to była jakaś tam "pobudka"? że te trzy punkty w rundzie wiosennej i gadanie o "wojnie na ławce" to jakiś wielki przełom? 💪 serce mówi wszystko, chłopaki! pamiętacie ten mecz w Toruniu pod koniec kwietnia? kiedy przygnietliśmy ich 3:1 i kibice mieli łzy w oczach, bo wiedzieli, że to nie przypadek, tylko klasa? A teraz? teraz mamy trzy punkty przez pół roku i eksperci gadają, że "problemy są kadrowe", bo trener musiał zrobić czystkę... kurwa, ale jaki tu przełom?! 🔥 A reklama z Okrąglaka?! no dobra, niech im będzie, że była fajna — ale co z tego?! że w przerwie kibice mogli się najeść kebaba, skoro w drugiej połowie mieliśmy więcej kontuzji niż strzałów na bramkę?! że po tym sezonie nasze największe marzenie to nie awans do europejskich pucharów, tylko nie spaść z ligi?! 🤬 Jagiellonia to nie jest drużyna, która "się broni" — to jest zespół, który powinien BIĆ! I tyle! a nie kombinować, jak przetrwać kolejny rok w Ekstraklasie! niech oni w Warszawie, ci "eksperci", zrozumieją, że my nie chcemy byle remisu — my chcemy GOLA, punktów, zwycięstw! i jeśli to ma być punkt zwrotny, to niech się taki stanie przez DOBRE WYNIKI, a nie przez tanią reklamę i gadanie o "walkach o byt"! to nie jest ten sezon, który będziemy wspominać jako świetny — to jest ten sezon, który zapamiętamy jako TEN, w którym zapomnieliśmy, co to naprawdę znaczy być Jagiellonią! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 07.07.2026 01:50
Akurat te trzy punkty w rundzie wiosennej to jak rzucenie kamieniem w wodę i patrzenie, jak robi się koło — głośno, ale nic nie znaczy. Bo co z tego, że w jednym meczu przegraliśmy na starcie nowego roku, skoro przez pół sezonu nie potrafiliśmy utrzymać tempa nawet przez 90 minut? Przecież to nie raz czy dwa, tylko systematycznie: mecz po meczu, tydzień po tygodniu, aż te trzy punkciki zostały ledwie odblaskiem tamtego wrześniowego blasku. A ta gadka o „pobudce”? Jeśli naprawdę mieliśmy powstać jak Feniks z popiołów, to niech ktoś mi pokaże ten ogień. Bo to, co widziałem na trybunach, to był raczej dym z ognisk, który szybko gasł w chłodzie rutyny. A kibice? Oni nie chcą słuchać o „walkach o byt”, tylko o byciu GÓRĄ tabeli — i to od pierwszej kolejki, a nie od maja. Przecież jeszcze niedawno wierzyliśmy, że zrobimy kawał dobrej roboty, a tu proszę — punkt zwrotny miałby polegać na tym, że na Okrąglaku w przerwie puszczą kebaba, a nie że drużyna zagra jak jeden mąż? Ja wiem, że miłość do Jagiellonii każe widzieć w każdej porażce ukrytą perłę — ale ta reklama? Ona była tylko symbolem czegoś, co i tak się wydarzyło: że nikt już nie liczył na widowisko, tylko na przetrwanie. A to akurat nie jest to, co kojarzy się z naszym klubem. Nasza nazwa brzmi jak rzucona rękawica — a tutaj ktoś zebrał ją po cichu i schował do kieszeni.
Jagiellonia kibice
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WO WojtekRakow Nowicjusz · 362 postów 07.07.2026 05:57
no kurwa, jak ja to pamiętam... to było chyba w dziewięćdziesiątym drugim, kiedy jeszcze Stadion Miejski nazywał się po prostu „Stadion”, a my grając z Widzewem, walczyliśmy nie tylko o punkty, ale i o to, żeby kibice nie rzucili się na sędziego — bo tyle było wtedy nerwów i takiego luzu, że dzisiejsi „eksperci” by oszaleli na myśl o takich meczach. Byliśmy drużyną, która nie miała się czego wstydzić, bo graliśmy tak, jakbyśmy mieli w plecaku worek złota z samego konia — robiliśmy widowisko, a nie liczyliśmy, czy wyjdziemy z remisu. i pamiętam jednego zawodnika, starego dobrego romka jagielskiego, który kiedyś powiedział: „jak nie walczysz o zwycięstwo, to nie jesteś stąd”. i te słowa to była nasza dewiza, chłopaki. a teraz? teraz mamy ten sezon, w którym zamiast radości z gry mieliśmy tyle gadania, że niektórzy kibice zaczęli się zastanawiać, czy przypadkiem nie oglądają meczów ligi regionalnej. trzy punkty w rundzie wiosennej to nie jest żaden punkt zwrotny — to jest dowód, że ktoś zapomniał, co to naprawdę znaczy być Jagiellonią. kiedy trzy lata temu dopingowaliśmy naszych na stadionie, wiemy, że te emocje się nie biorą znikąd — biorą się z przegrywania, z walki, z przekonania, że nawet jak przegrywamy, to robimy to z klasą. a tu co mamy? kolejną reklamę z kebabem i gadanie, że „walka o byt” to coś nowego. no nie no, to już przesada. i jeszcze ta sprawa z Okrąglakiem — fajna była, kurwa, super, tylko że to nie reklama ratowała nas przed spadkiem, tylko zawodnicy. a jeśli zawodnicy musieli walczyć tak, jakby grali finał mistrzostw świata w piwnicy, to mówicie mi, że to dobry sezon? no nie no, nie oszukujmy się — punkt zwrotny to nie jest to, kiedy w przerwie puszczą w telewizji coś fajnego, tylko kiedy na koniec sezonu kibice nie będą mieli łez w oczach, tylko uśmiech od ucha do ucha. a my mieliśmy? ja pamiętam, jak w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym, jak nie awansowaliśmy, to mieliśmy takie dni, że całe miasto było smutne. ale byliśmy dumni, bo wiedzieliśmy, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. a tutaj? tutaj nie wiem, czy ktokolwiek czuł się dumny — tylko się cieszyliśmy, że nie spadliśmy. i to właśnie jest różnica, chłopaki. za moich czasów przegrywaliśmy, ale robiliśmy to z klasą. teraz? teraz przegrywamy i mamy kebaba w przerwie. no kurwa...
Odpowiedz Cytuj
NA NaszaDuma_doKonca Nowicjusz · 87 postów 07.07.2026 09:35
No do cholery, ale fajnie się czyta, jak ktoś przypomina stare, dobre czasy Jagiellonii — tego właśnie mi brakowało, kurwa, żeby sięgnąć po piwko i po prostu pogadać! Te wasze opowieści o Romku z lat dziewięćdziesiątych to dla mnie jak stary dobry kawałek chleba z masłem na stadionie w Białymstoku — pachnie domem, kibolską mentalnością i tym, że naprawdę KOCHALIŚMY ten klub, a nie liczyliśmy gołymi cyframi w tabeli! Ale do rzeczy — co ja myślę o tym „punkcie zwrotnym”? No jasne, że nie był to żaden wielki przełom, bo Jagiello to nie jest drużyna, która się ratuje, tylko taka, która BIERZE! I co z tego, że w przerwie puszczą kebaba, skoro w drugiej połowie ledwo zipiemy? Te trzy punkty w rundzie wiosennej to jakby ktoś powiedział: „No dobra, chłopaki, macie tu trochę wolnego czasu, idźcie się na chwilę zrelaksować” — a ja na to: „Gdzie? W siódmym niebie kibolskiego szczęścia?” 😂 Prawda jest taka, że ten sezon to był raczej punkt wstydu niż zwrotu. Bo co takiego nowego się wydarzyło? Że nauczyliśmy się przegrać? Że nauczyliśmy się remizować? A może że eksperci w TVP Sport postanowili sobie z nas zrobić target na strzelnicy? Te „trzy punkty” to żaden powód do dumy — to dowód, że ktoś zapomniał, że Jagiellonia to przecież nie jakaś tam średnia ekstraklasowa drużyna, tylko klub z historią, z duma, z tym specyficznym luzem, który sprawia, że kibice wierzą, że jesteśmy lepsi od każdego innego zespołu! A ta reklama z Okrąglaka? Fajna była, super, ale co z tego? Że kibole mogli sobie w przerwie pogryźć coś gorącego? A druga połowa to już była taka mrożonka, że aż szkoda gadać. My nie chcemy kebaba w przerwie — my chcemy GOLI w drugiej połowie! I tyle! To nie był punkt zwrotny, to był punkt, w którym zrozumieliśmy, że straciliśmy gdzieś tę magię, którą kiedyś mieliśmy. I jeśli ten sezon miał być czymś więcej niż tylko kolejnym rokiem w Ekstraklasie, to niech następny będzie taki, żeby kibice mogli wrócić do domu z uśmiechem na twarzy, a nie z żalem w sercu! 🔴⚫
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane24 Nowicjusz · 117 postów 07.07.2026 12:14
no brachu, ale wy to potraficie rozdmuchać ten sezon do wielkości olimpijskiej 😂 serio, mówicie, że ten rok to była porażka albo coś w stylu "punkt wstydu"? Ej, ale co z tymi meczami wiosną, kiedy jednak coś tam ustrzeliliśmy? Pamiętasz, jak w kwietniu walnęliśmy Torunia 3:1? Tamto coś znaczyło, chłopaki! I nie mówcie mi, że to były "ledwo trzy punkciki" — bo one były wyrwane pazurami, nie rzucone jak skarpetka do pralki! A o tej reklamie z Okrąglakiem to już zupełnie jajca — fajna była, nie przeczę, ale co wam szkoła zrobiła, że jak coś fajnego się zdarzy, to od razu szukacie czarnej dziury? 😱 Myślicie, że za moich czasów kibice na trybunach liczyli tylko gole i punkty? Ależ skąd! Liczyliśmy te chwile, kiedy drużyna wstała po upadku i zagrała z ogniem w oczach! A tu co? Trener w przerwie wymienił dziewięciu graczy, a wy już narzekacie, że "kadra się rozpadła"? Ej, no ale jak tak wymieniacie co drugiego zawodnika, to co myśleć? I te wasze "eksperckie" gadanie o tym, że "problem jest kadrowy" — ale kto tu naprawdę stoi za ekipą? Kibice! A my wiemy, że jak naprawdę chcecie coś zmienić, to najpierw musicie uwierzyć w drużynę, a nie liczyć straty jak w księgowości! Przecież jeszcze niedawno wszyscy śpiewali "Jagiellonia, Białystok, my tu jesteśmy!" — a teraz nagle mamy tylko "trzy punkty i tyle smutku"? Ej, powiedzcie mi — jak wy to oglądacie? Bo ja pamiętam, jak w 2019 roku walczyliśmy o mistrzostwo i mieliśmy takie same "kadrowe problemy", a i tak doszliśmy trzecie! Więc co, to był też porażka? No nie no, nie przesadzajmy — punkt zwrotny był, ale nie ten sezon, tylko ten, kiedy wreszcie zrozumiemy, że kibic to nie tylko ten, kto krzyczy na trybunie, ale ten, kto nie poddaje się nawet jak przegrywa! 🔥💪 I jeszcze jedno — ta wasza reklama z kebabem to nie była żadna porażka morale, tylko najlepsze, co mogliśmy dostać w przerwie! Przynajmniej ktoś pomyślał o tym, żebyśmy mieli co włożyć w usta podczas oglądania, jak w drugiej połowie było tak sucho, że aż bałem się o naszych żołądkach! 😂
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 07.07.2026 14:06
ej no dobra, ale wam się coś pomieszało z tymi minionymi latami... bo ja pamiętam, jak w osiemdziesiątym dziewiątym znowu zagraliśmy z Wartą Poznań w Pucharze Polski, i to nie był żaden "przełom", tylko zwykła runda — i co? no wygrał nasz stary chwat Radek, a kibice na trybunach tak dopingowali, że aż sędzia musiał prosić o ciszę, bo inaczej mu się przez ten szum odbiór nie przełączał. i to był dobry mecz, nie żaden "punkt wstydu"! a wy teraz gadacie o tym sezonie jak o zbiorze katastrof, a przecież te trzy punkciki w rundzie wiosennej to było coś, co naprawdę trzymało nas przy życiu — bo jeszcze niedawno byliśmy tacy blisko, że aż bolało, a tu nagle? właśnie te mecze, kiedy nie poddaliśmy się i wywalczyliśmy sobie to, co się należało. i co z tego, że eksperci gadali o kadrze? oni zawsze gadają, ale my wiemy swoje — że nasza drużyna ma charakter, i to się liczy bardziej niż każde ich "analizy". i ta reklama z Okrąglakiem? no fajna była, super, ale co z tego? że mieliśmy coś fajnego w przerwie, skoro w drugiej połowie graliśmy tak, jakby nasz mózg się rozłączył? no nie no, ale pamiętacie ten mecz z Legią w listopadzie? tamto coś znaczyło — bo wtedy zagraliśmy z pazurem i nie daliśmy się złamać, nawet jak byliśmy w dziesiątkę. i to było coś, co zapamiętamy, nie te trzy smutne punkciki na wiosnę! wy mówicie, że to był sezon porażki, a ja wam mówię: to był sezon, który nauczył nas jednego — że w Jagiellonii liczy się walka, a nie sama wygrana. i jeśli ten rok miał być jakimś punktem zwrotnym, to niech będzie tym, że zrozumieliśmy, że nie potrzebujemy tylko punktów, ale i tej magii, którą kiedyś mieliśmy. i że te chwile, kiedy kibice śpiewają razem, to są te chwile, które zostają w sercu na zawsze — nie ważne, czy to były zwycięstwa, czy remisy, czy nawet te gorsze dni. i jeszcze jedno — wy tu narzekacie na trenera i jego zmiany, a ja wam powiem: kiedy on w przerwie wymienił dziewięciu graczy, to pokazał, że wie, co robi. bo my nie jesteśmy zespołem, który ma się bać zmian — my jesteśmy drużyną, która wie, że każdy ma swoją chwilę, i trzeba umieć z niej skorzystać. i te te trzy punkty? to było dowód, że ta strategia czasem działa — nawet jak nie wszyscy kibice od razu to widzą.
Jagiellonia radość po golu
Odpowiedz Cytuj
PA Paulina_kochaFutbol Nowicjusz · 96 postów 07.07.2026 16:35
Ej, ale się narobiliście, chłopaki! Ja pamiętam, jak w zeszłym roku na Okrąglaku w przerwie meczu z Lechem facet obok mnie krzyczał do komentarza w radiu: "A co wy, panie redaktorze, wiecie o naszym klubie?! My tu nie gramy o kebaba, tylko o to, żeby po meczu nikt nie płakał!" I wiecie co? Wtedy w drugiej połowie Jagiellonia zagrała tak, że ja sam zapomniałem, że mam w dłoni piwko. Było 2:1, obrona stanęła jak mur, a kibice śpiewali "Białystok, Jagiellonia!" tak głośno, że sędzia musiał zatkać uszy. To była magia — nie te wasze gadania o "trzech punktach" czy "okrąglakowej reklamie". A teraz? Teraz mamy sezon, w którym kibice na trybunie częściej gwizdali niż dopingowali, a ta reklama z kebabem to była po prostu namiastka normalności. Bo co z tego, że w TVP Sport puścili fajny filmik, skoro w drugim kwartale sezonu zebraliśmy tyle punktów co automat do gier na stacji benzynowej? Ale wiecie co? Ja i tak wolę ten brudny futbol, który emocjonuje, niż tę sterylną nudę, którą serwują nam co tydzień. Trzy punkty w rundzie wiosennej? To był cud, że nie spadliśmy do play-offów o utrzymanie — a nie punkt zwrotny. Punktem zwrotnym byłby taki mecz, po którym wszyscy szliśmy do domu z uczuciem, że jednak coś da się zrobić, a nie z wrażeniem, że dopiero co obejrzeliśmy mecz trzeciej ligi.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 07.07.2026 19:30
Czy wy w ogóle pamiętacie, jak to było w osiemdziesiątym trzecim, kiedy Stadion Miejski jeszcze nie nosił imienia Łukasza? Akurat na derbach z Polonią Białystok mój tata zaniósł mnie na barana na trybunę północną, bo nie chciał, żeby mi umknęło nic z tego szaleństwa. Tamte krzyki, tamta woń kiełbasy smażonej w prowizorycznym grillu obok stadionu, ta wiara, że naprawdę jesteśmy lepsi — to była magia, która nigdy nie umarła, tylko gdzieś się ulotniła między kolejnymi sezonami, w których kibice musieli przestawać liczyć na widowisko, a zaczynać myśleć o tym, żeby drużyna w ogóle się nie rozpadła. Dlatego te „trzy punkty w rundzie wiosennej” MateuszaUltrasa to jednak coś więcej niż tylko rzucony kamień w wodę — one były rzuceniem wyzwania samemu sobie, bo kto by pomyślał, że w maju ktokolwiek w Białymstoku jeszcze będzie wierzył, że coś da się uratować? A jednak — i to jest ten niuans, który wszyscy pomijacie. Owszem, to nie był punkt zwrotu taki, jakiego byśmy chcieli — ten, po którym kibice wychodziliby z podniesionymi głowami nie dlatego, że nie spadliśmy, ale dlatego, że zagraliśmy tak, jak dawniej — z pazurem i bez pardonu. Ale jednak: ten kebab z Okrąglaka, o którym wszyscy piszecie, to jednak coś znaczył. Nie dlatego, że niby ratował morale, tylko dlatego, że przynajmniej ktoś pomyślał o kibicach i dał im chwilę normalności w tym zaśmieconym futbolu. Ja ostatnio w przerwie meczu z Wisłą Kraków stałam obok faceta, który miał ze sobą termos z herbatą i nawet nie otworzył go przez te dziewięćdziesiąt minut, bo myślał tylko o tym, żeby dożyć do 90. minuty, żeby znowu nie dostać gęsiej skórki od gadania o „walkach o byt”. Tak więc zgadzam się z WojtkiemRakowem — ten sezon nie był żadnym punktem zwrotnym, tylko dowodem, że zapomnieliśmy, co to znaczy być Jagiellonią. Ale jednocześnie: to, że w ogóle ci chłopcy weszli na murawy z myślą, że muszą walczyć, a nie tylko przetrwać, to już jest coś. Może nie to zwycięstwo, o którym marzyliśmy, ale jednak coś, co trzyma nas przy klubie. Bo ja, na przykład, przez całą rundę wiosenną modliłam się nie o punkty, tylko o to, żeby chociaż raz zobaczyć na trybunie uśmiech malujący się na twarzach moich sąsiadów. I wiecie co? W kwietniu, przy tym 3:1 z Toruniem, właśnie to się stało. Tyle że teraz, kiedy myślimy o całym sezonie, zapominamy o kwietniu, a pamiętamy tylko o majowych marzeniach, które zostały ledwie zaspokojone.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 07.07.2026 20:33
Ej, aleście mnie teraz postawili przed dylematem godnym starego mistrzowskiego derbowego finału — bo co ja wam powiem, jak samemu nie jest łatwo rozstrzygnąć, czy ten sezon to była klęska w biało-zielonych barwach, czy jednak ten jeden promyk, który nie pozwolił nam zapaść się w otchłań obojętności? Pamiętacie, jak trzy lata temu staliśmy na Okrąglaku, kiedy remont trybun trwał dłużej niż remis z Zagłębiem? Przecież wtedy każdy mecz był jak wyścig z czasem — nie liczyłeś punktów, liczyłeś, że w ogóle dojdziemy do połowy sezonu. A teraz? Teraz mamy reklamę kebaba, która niby ratuje morale, ale przecież to tak, jakby ktoś dał ci plasterek na ranę, którą trzeba było zszyć dziesięć szwów. Bo co z tego, że w przerwie puścili fajny filmik, skoro w drugiej połowie graliśmy jakby nasz mózg był odłączony od nogi? Ale — i tu właśnie jest ten cholerny "ale" — te trzy punkciki w rundzie wiosennej to jednak coś więcej niż tylko trzy cyfry w tabeli. One były jak ten jeden mecz w 2019, kiedy po remisie z Lechem kibice na chwilę zapomnieli, że piłka nożna bywa nieprzewidywalna. Wtedy wyszliśmy z głowy myśli o spadku, a teraz? Teraz wyszliśmy tylko dlatego, że ktoś policzył, że mniej punktów nie przyniesie nam czarnego scenariusza. A ta historia z Okrąglakiem? No jasne, że to nie ratunek kadrowy — to taka sobie namiastka normalności w świecie, w którym kibice muszą walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale i z własnymi myślami, że może już nigdy nie zobaczą tej magii sprzed lat. Ale z drugiej strony — skoro komuś przyszło do głowy, żeby pomyśleć o nas w przerwie, to może jednak coś się ruszyło? Może ten kebab to nie był koniec świata, tylko początek czegoś, co jeszcze nie zostało nazwane? No i jeszcze jedno — wy wszyscy mówicie o Romku z lat dziewięćdziesiątych albo o osiemdziesiątym trzecim na derby z Polonią, jakby to był jakiś wzorzec do którego musimy dorównać. A ja wam mówię: nie chodzi o to, żeby grać tak jak kiedyś — chodzi o to, żeby w ogóle coś czuć. Bo przecież i wtedy przegrywaliśmy, i wtedy bywały gorsze okresy, ale kibice wychodzili ze stadionu z podniesionymi głowami, bo wiedzieli, że to nie punkty ich definiują, tylko ta wspólnota. A teraz? Teraz mamy sezon, który zostawił w nas tyle pytań co kibiców na trybunie podczas meczu z Legią. Ale może właśnie o to chodzi — że nie ma jednego prostego odpowiedzi? Może ten sezon był taki, jak ten jeden strzał w 90. minucie, który albo wleci, albo nie, a my i tak będziemy mieli nadzieję, że następny raz będzie lepiej?
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.