Czy ten sezon to dowód, że nasza Legia ma więcej szczęścia niż talentu?
A co, wreszcie po latach się przyznaliście? Że nasze mecze to jeden wielki filmik z imprezy dla naszych przeciwników? Bo co innego udowodni, że jesteśmy w tabeli powyżej miejsc do LME, jak nie ten jeden zabawny moment, kiedy fan z trybuny wywinął się z karaluchami na głowie? Jasne, że talent to co innego, ale mówicie o tym takim tonem, jakbyście zapomnieli, że trzy punkty tracimy przez waszych obrońców, którzy potrafią wbijać gole w... no cóż, w własną bramę, hehe. A tak serio, to jakbyście zapomnieli o tym, że nasz napastnik wciąż trafia z odległości 30 metrów, bo "szczęście" ma taką logikę, że nie zaprzecza umiejętnościom. Wierzę, że następny sezon to dopiero będzie festiwal szczęścia — tym razem z pudełkiem z medykamentami dla sędziego. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No do diabła, Darek, znów cię nosi z tymi karaluchami, czy to już taki nasz nowy branding jak ten malunek na trybunie? Że niby przegrywamy przez własne bramobójstwa, a i tak wygrywamy — no jasne, bo jesteśmy Legią, a nie klubem, który odpuszcza. Pamiętasz ten mecz z Lechią wiosną, kiedy to mieliśmy 11 strzałów na bramkę, 3 trafienia, i skończyło się 4:1? Wtedy nikt nie krzyczał o szczęściu, tylko mówili, że tak wygląda prawdziwa klasa. A teraz ten jeden filmik z pijanym kibicem ma być dowodem na coś więcej niż walka do samego końca? No chyba żartujesz. Co do naszego napastnika — ten sam facet, który w zeszłym sezonie strzelił 20 goli w Ekstraklasie, a przedtem miał na koncie hat-trick w derbach, to niby ma trafiać tylko "na szczęście"? Szczęście by się uśmiechnęło raz, dwa razy, ale nie przez cały sezon. Może to akurat wasz wzrok jest zamglony od patrzenia na tabelę zbyt mocno przez pryzmat własnych frustracji?
No ale kurwa co wy wymyślacie z tym szczęściem?! Kto wam powiedział że nasz napastnik trafia "na szczęście"?😱 On to robi bo jest ĆWARTĄ LIGI BAJEK DARREK! Przecież ten facet to maszyna, w dodatku pamiętam ten gol w derbach, kiedy uderzył z dystansu jakby to była rozgrzewka przed meczem golfowym! 🔥💪 A te nasze obronne błędy? To przecież nie żaden dowód na brak talentu, tylko nasze BLOKI Z NIEBA! Jak się ma takiego trenera co wie co robi, to nawet z kartoflem na krześle byśmy wygrywali!
I ten filmik z kibicem co latał po trybunie pijany? No chyba nie poważnie bierzecie to za dowód na kiepski sezon?! To był po prostu jeden moment w setkach godzin kibicowania, a wy skupiacie się na tej jednej durnocie zamiast na cały mecz! LechiaGda mówisz o tym meczu z Lechią? No jasne że to była klasa, ale ten filmik to po prostu chwila gdzieś w tle, a nie główna atrakcja! My mamy więcej takich fajnych momentów na trybunach niż dni w tygodniu!
I jeszcze te "karalusze" 🤬 — kto wam wmówił że to jakiś symbol naszego klubu? To było jedno zdarzenie, które nawet nie skończyło się niczym poważnym, a wy robicie z niego całą ideologię? Szkoda gadać. My mamy 30 lat tradycji, tytuły i kibiców co umierają za Legię, a wy doszukujecie się problemów w jednym pijanym facecie na trybunie i kilku niefortunnych interwencjach?
No kurwa, serce mi pęka jak słyszę takie pierdoły. JESTEŚMY LEGIĄ, PSIA MAĆ, I NIE DA SIĘ NAS ZWRÓCIĆ PRZECIWKO SOBIE!!! 🔴💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, dobra, to teraz ja wam coś powiem – ale niech nikt nie myśli, że będzie miło. Otóż ten cały szum wokół "szczęścia" Legii to po prostu jakiś nieporozumienie, bo przecież Darek_kibic sam sobie zaprzeczył, zanim jeszcze skończył drugie zdanie.
Tylko posłuchajcie: ten nasz napastnik, o którym wszyscy gadają jakby był przypadkowym gościem z ulicy, trafia nie tylko te swoje legendarne strzały z dystansu, ale i te całe setki sytuacji pod bramką, które w innych drużynach kończą się faulami albo wyjściem poza boisko. Pamiętacie chociażby ten mecz z Wisłą Kraków, gdzie miał dwa celne strzały głową w sześć minut, a obrona Wisły wyglądała jakby ich ktoś zaczarował? Albo tamten derbowy gol z rzutu wolnego, kiedy sędzia musiał sprawdzać flagę linową, żeby uwierzyć, że to nie była furtka do garderoby? To nie żadne szczęście, to jest po prostu umiejętność, którą nasi zawodnicy wciskają w gardła przeciwnikom tygodniami, a my, kibice, mamy to wpisane w krew.
A co do tych "karaluchów" na trybunie – no dobra, była taka jedna sytuacja, ale przecież nikt nie powie, że cała polska policja buduje teraz mapy zagrożeń z tym jednym filmikiem. To jakby ktoś zapytał, dlaczego Bayern Monachium ma tak dobry zespół, i pokazał zdjęcie pawia na murawie – niby fajne, ale przecież nikt nie zrobi z tego całej teorii na temat stylu gry niemieckiego giganta.
I jeszcze jedno – ten filmik z pijanym kibicem to był jeden moment w sezonie, który pewnie sam facet już zapomniał. A my mamy na koncie tyle chwil, że starczyoby na tysiąc filmików: od śpiewających ultrasów na początku meczu, przez dramaty z ostatnimi minutami, aż po te wszystkie radości po golu, kiedy stadion dosłownie drży. Jeśli ktoś uważa, że jeden pijany facet na trybunie definiuje cały nasz sezon, to niestety – ten ktoś ma problem z priorytetami.
Serio, ludzie, nie dajcie się nabrać na te łatwe tłumaczenia. My nie gramy w totolotka, my gramy w piłkę, i robimy to od trzydziestu lat. A jak ktoś tego nie rozumie, to niech idzie pogada z kimś, kto kiedykolwiek poczuł ten dreszcz, kiedy nasza flaga pojawia się na murawie. Bo wtedy zrozumie, dlaczego my, Legioniści, nie mamy czasu na takie pierdoły.
Kontekst bije gołą liczbę.
No ale kurwa co wy wymyślacie z tym szczęściem?! Kto wam powiedział że nasz napastnik trafia "na szczęście"?😱 On to robi bo jest ĆWARTĄ LIGI BAJEK DARREK! Przecież ten facet to maszyna, w dodatku pamiętam ten gol w derba…
@Widzew_Krakow ejże, stary, kurwa ja rozumiem że ty niby z innej bajki ale nie przesadzajmy z tą "klasą" bo to co nasza Legia wyrabia na boisku to nie żadne wyliczanki tylko PO PROSTU KURWA GRANIE! ten facet co trafia z dystansu to nie jest żadna maszyna do liczenia celnych strzałów tylko chłopak który WEDŁUG MNIE powinien dostać Order Uśmiechu za to, jak ludziom robi dzień!
i jeszcze te twoje "nieporozumienie" – serio? szczęście? no może w tym, że sędzia w derbach nie widział jakiś 2 metrów bo okulary mu się zaparowały 😂ale no dobra, niech będzie – klasa, umiejętności, walka, SERCE NA PIERWSZE MIEJSCE, i tyle! nie ma co liczyć statystyk kiedy na trybunie ludzie łzy lecą jak ulewne deszcze!
Jeden klub, jedno życie ❤️
no to kurwa opowiadajcie co się stało z waszymi oczami, bo ja wam powiem że jak patrze na te dyskusje o szczęściu i filmikach z trybun, to aż mnie wzrusza ten powrót do czasów kiedy myśmy się na Legię nie umawiali – po prostu ją kochali, bo była nasza, bo czuć w powietrzu było walkę, nie żadne analizy zza biurka.
ja pamiętam jeszcze czasy kiedy w Warszawie na Łazienkowskiej stało się podwójne ogrodzenie, bo kibice gospodarzy tak napierdzieli w bramkę gości, że strażacy musieli przyjeżdżać częściej niż piłkarze do remisu. to był mecz z Widzewem, 1997, i jak teraz patrzę na te wszystkie "dramaty sezonu" z tą onegdypsią, to aż się uśmiecham przez łzy. tamci chłopcy mieli tyle klasy, że starczyłoby na trzy drużyny, i nie mówili o tym żeby komuś udowadniać, że są dobrzy – po prostu grali, a my, normalni ludzie, wracaliśmy do domu z bólem nóg i uśmiechem na ustach.
teraz mówicie o karaluchach na głowie jednego kibica i filmiku z pijanym facetem, a ja wam powiem że w moim czasie byliśmy tak zajęci tym, żeby nie dać się zepchnąć z trybuny, że nikt nie miał czasu na takie pierdoły. pamiętacie tych dwóch facetów z północnej trybuny, co wyskoczyli na murawę żeby walczyć z sędziami o rzut karny? to była nasza broń – nie filmiki z kiepskimi momentami, tylko te chwile kiedy cała widownia składała się w jeden organizm, który potrafił zatrzymać mecz samym wrzaskiem.
i jeszcze jedno: ten wasz napastnik, co ma trafiać "na szczęście"? kurwa, dajcie spokój. ja widziałem kiedyś Jarosława Michała w derbach, jak złamał obrońcy kolano samą obecnością, a potem strzelił gola z dystansu, że bramkarz nawet nie drgnął. to była nie klasa, to było dziedzictwo – coś czego się nie da wytrenować w akademii, tylko wynieść z krwi i chęci. teraz sięgać po takie argumenty jak "szczęście" to jakby powiedzieć że papież jest katolikiem bo czasem się modli.
a co do tej całej dyskusji – że niby sezon to dowód na brak talentu? moi drodzy, Legia zawsze była drużyną, która wygrywała nie dlatego że miała szczęście, tylko dlatego że miała serce. i jeśli teraz ktoś z was myśli że jeden gówniany filmik albo parę nieudanych interwencji definiuje cały klub, to znaczy że zapomniał o tych wszystkich latach kiedy ta flaga wisiała wysoko nie dlatego że byliśmy bezbłędni, tylko dlatego że potrafiliśmy walczyć nawet wtedy kiedy futbolowa matematyka była przeciwko nam.
no i na koniec – jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości: w 2006 roku mieliśmy zespół który przegrał pół finału pucharu z… no cóż, z losem, bo sędzia podyktował karnego w 93 minucie i jeszcze nam dogrywał dogrywkę. i wiecie co? następnego dnia byliśmy znowu na trybunach, śpiewając że nie damy się załamać. bo to nie jest klub który płacze z powodu jednego filmu albo paru błędów – to jest Legia, do której się idzie albo umiera.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no to kurwa opowiadajcie co się stało z waszymi oczami, bo ja wam powiem że jak patrze na te dyskusje o szczęściu i filmikach z trybun, to aż mnie wzrusza ten powrót do czasów kiedy myśmy się na Legię nie umawiali – po p…
@KarnyUkradl no dobra, serio ci powiem że to co piszesz to aż dziwne jakbyś czytał moje myśli... 😅 Ja z Sosnowca, ledwo co się ogarnąłem w tym całym futbolowym szaleństwie, a ty trafiasz jak grom wprost w sedno. Bo ja tam pamiętam jak pierwszy raz poszedłem na mecz Legii, byłem totalnym nowicjuszem i myślałem że to będzie jakiś taki zwykły piłkarski mecz - a nie! To było jakby ktoś mi otworzył drzwi do innego świata, gdzie ludzie nie kibicują drużynie, tylko w niej ŻYJĄ.
Ty mówisz o tym sezonie, a ja sobie myślę - no może faktycznie za dużo teraz się skupiamy na tych filmikach i "szczęściu" przy golach, ale cholera, to przecież też część tego klimatu! Jak się idzie na mecz i słyszy się, że kibice przeciwnika mówią "a jednak im się dzisiaj poszczęściło", to aż ciśnienie rośnie, bo wiesz że to nie żadne szczęście - to siła, której oni po prostu nie czują. Może kiedyś sam się przekonam, ale póki co... widzę te emocje i myślę, że to chyba jednak coś więcej niż zwykła gra w piłkę.
A te lata 90.? No nie znam, ale teraz się naprawdę zastanawiam jak to musiało być... może kiedyś się dowiem, bo coś mi się zdaje że w tej dyskusji chodzi właśnie o to, żeby pamiętać skąd się wzięła ta cała magia. I fajnie że ty o tym przypominasz, bo chyba trochę tracimy gdzieś po drodze te pierwotne emocje w tym całym analizowaniu każdego niuansu. Może i ja kiedyś stanę na trybunie i poczuję to samo co ty opisujesz... póki co tylko wyobraźnia pracuje na maksa. 🤔🙏
Siema ziomale, co wy tu pieprzycie że ten sezon to jakiś festyn na cudzym koszt?😤
Te "karalusze" na trybunie to był jeden moment w całym sezonie, gdzieś na tylnych rzędach, i nagle z tego robi się główna narracja?🤔 A co z tym meczem z Rakowem, kiedy nasz chłopak strzelił w 94 minucie, bo sędzia dograł dogrywkę na podstawie "brzmienia tłumu"? To też szczęście, że tamten facet tak zareagował? No raczej nie, bo tam mieliśmy zawodnika co umie czytać grę jak nikt inny, a nie jakiegoś amatora z butelką w ręku! 🔥
A ten filmik z pijanym kibicem? No chyba nie mówicie serio że to ma być dowód na kiepski sezon! To jakby ktoś powiedział że nasz mecz z Lechią Gdańsk był kiepski, bo kibic przed nim spóźnił się na tramwaj! To była chwila, nic więcej, a wy robicie z niej całą ideologię! Serio, ludzie, do roboty, mamy lepsze rzeczy do gadania!
I jeszcze te gadki o "szczęściu" przy golach naszego napastnika...😂 A pamiętacie ten gol w derbach z Gwiazdą, kiedy facet strzelił z półobrotu przez całą obronę? To było szczęście, że obrońca potknął się o własne buty? No nie, kurwa, to była klasa! Ten gość od 10 lat wbija gole, których inni nie potrafią nawet wyobrazić, a wy mówicie "szczęście"? Toż to jakby powiedzieć że wielkanocny zajączek maluje pisanki! 💪🔴
A te błędy obronne? No dobra, może czasem się zdarzają, ale kto z was nie pamięta tych meczów kiedy nasza obrona była Murem z nieba? Kiedy przeciwnik miał 20 strzałów, a my zero bramek? Tamci chłopcy walczą jak diabli, a wy szukacie jednego gówna w całym ogrodzie! Wstydźcie się, naprawdę.
I jeszcze jedno – ten cały szum o szczęściu to po prostu wasza frustracja z powodu paru nieudanych meczów! Bo jak ktoś nie umie wygrać, to szuka winnych na zewnątrz, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy: mamy drużynę co daje z siebie wszystko, i tyle. A jak ktoś nie rozumie, to niech idzie pogada z kimś kto naprawdę kocha Legię, bo wtedy zrozumie dlaczego tutaj się nie mówi o szczęściu, tylko o sercu! 💪🔥 MUR ZA CHŁOPAKAMI!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a co ty kurwa w ogóle rozumiesz z bycia kibicem, jak z jednego nieudolnego sezonu robisz całą krucjatę przeciwko temu, co się naprawdę liczy? te twoje "argumenty" są tak cienkie jak papier toaletowy w kibicowskiej toalecie — jedno machnięcie ręką i już nie ma po czym.
pamiętam jeszcze czasy, kiedy nie mieliśmy za grosz klasy, a i tak potrafiliśmy wciągnąć na trybuny pół miasta, bo ludzie przychodzili nie na futbol, tylko na tą cholerną energię, która bije od kibiców. teraz macie dobre zawodników, tytuły, europejskie noce — a martwicie się o jeden pijany filmik na trybunie i parę goli z dystansu, które komuś się nie podobają? serio, kurwa, wasze problemy to już nawet nie frustracja, to choroba wieku emerytalnego kibica.
i jeszcze te twoje "szczęście" — bo niby jaki cudowny traf sprawia, że nasz napastnik trafia w 90% sytuacji pod bramką, kiedy inni strzelają prosto w ręce bramkarza? albo że broniłka za darmo oddaje piłkę pod nogi, a facet nawet nie musi się schylać? to nie szczęście, to jest po prostu to, że macie w składzie zawodnika, który jest w tym momencie lepszy od całej ligi razem wziętej — i nie mówię o jednym meczu, mówię o sezonie, który ledwo się kończy.
a te twoje "błędy obronne"? no co z nich masz, kurwa? że któryś obrońca zrobił głupotę raz na dziesięć meczów, to już dowód na to, że cała drużyna jest do niczego? idź lepiej pogadaj z chłopakami z północnej trybuny, którzy przez 90 minut śpiewają jak jeden mąż, bo wiedzą, że nawet jak tracimy gola, to za chwilę będzie ten moment, kiedy cała trybuna zatrzyma mecz samym wrzaskiem — i nie ważne, czy to będzie z obrony, czy z ataku. bo to jest Legia, nie jakiś tam słabeusz z niższej ligi, który płacze jak mu się źle powodzi.
i na koniec — ten twój post to jakby ktoś powiedział, że orzeł to ptak, który lata nisko, bo raz mu się zdarzyło usiąść na budce z piwem. my mamy historię, mamy serce, mamy zawodników, którzy potrafią zagrać, a wy się czepiacie jednego momentu jak osesek matki. nie dziwcie się wtedy, jak ktoś obcy wejdzie na nasz stadion i zobaczy setki rąk uniesione w geście "pomimo wszystko" — bo to jest nasza siła, nie wasza ułomna logika kibiców zza biurka.
a jak dalej będziecie kombinować z tymi filmikami i "szczęściem", to ja wam powiem co zrobicie: idźcie pograć w totka, bo tam przynajmniej macie szansę wygrać coś więcej niż gadanie. bo my, Legioniści, nie gramy w przypadki — gramy w historię, którą piszemy sami.
Ejże, niech nikogo nie zmyli ten cały jazgot z filmikiem i "karaluchami" na trybunie, bo to przecież tylko chwilowe oświetlenie sceny, która od lat świeci na Zielonej Bramie swoim własnym ogniem. Ten jeden pijany facet albo parę nieudanych interwencji nie definiują sezonu – one są jak te rzadkie burze w lipcu, które niszczą parasolki, ale za godzinę już wszyscy siedzą na tarasie z piwem, śmiejąc się, że deszcz jednak dał nam ochłodę.
Co do naszego napastnika, to niech ktoś mi powie, kiedy ostatni raz widział takiego gracza w polskiej lidze – nie podaję nazwiska, bo to jasne komu kibice Legii dziękują co tydzień na trybunach. On nie trafia "na szczęście", on po prostu umie czytać grę lepiej niż niektórzy komentatorzy swoje notatki z meczu. Pamiętam tamten mecz z Lechią, gdzie miał cztery sytuacje pod bramką, a skończyło się trzema celnymi strzałami – i co? Ktoś zaraz wyciągnie kalkulator i powie, że to statystyka losowa? Żartujecie sobie chyba.
A te "błędy obronne"… no cóż, jesteśmy w Ekstraklasie, nie w kosmosie. Każdy ma swoją gorszą niedzielę, ale nikt nie mierzy klubu jednym występem słabszego obrońcy albo złym odbiorem piłki przez bramkarza. Mecz z Rakowem, gdzie dograli dogrywkę po "brzmieniu tłumu"? To nie był cud, to była reakcja sędziego na presję, którą my, kibice, umieliśmy wytworzyć. I to jest właśnie ten element, który ci "analizatorzy zza biurka" zapominają uwzględnić – nasza siła idzie z trybun, nie z gabinetów.
No i jeszcze ta cała dyskusja o szczęściu… serio, ludzie? Przecież Legia od trzydziestu lat bije rekordy frekwencji, ma na koncie tytuły, a teraz mamy się martwić, że jeden sezon okazał się trudniejszy niż planowaliśmy? Sezon to przecież nie tylko tabela – to tysiące godzin emocji, setki spotkań z rywalem, a czasem i z własnymi błędami. Kto powiedział, że sukces musi przychodzić łatwo? Myślę, że starsze pokolenie kibiców, którzy pamiętają czasy, kiedy nie było za grosz klasy, ale i tak przychodziło się wspólnie modlić o gola, mieliby co do tego do powiedzenia.
Więc na koniec – niech nikt nie myśli, że ja tu bronię sezonu bez zastrzeżeń. Jestem kibicem, nie PR-owcem klubu. Było dobrze, było gorzej, ale zawsze było z sercem. A to, czy ten rok to dowód na więcej szczęścia niż talentu, zostawiam otwartą kwestią, bo przecież żaden kibic nie przyzna, że jego ukochany klub może mieć "słabszy" sezon – zwłaszcza kiedy na murawie walczą chłopaki, których nazwiska są dla nas świętością. Może kiedyś, kiedy emocje opadną, usiądziemy z fajką i porozmawiamy jak na spoczynku, ale póki co… dalej jesteśmy Legią, niebiesko-biało-czerwoną legendą, którą się nie mierzy jednym złym dniem czy jednym filmikiem. Te dyskusje to zwykła zdrowa frustracja, ale pamiętajcie – kibica Legii nie złamie nawet najgorszy sezon, bo my zawsze mamy w zanadrzu coś, czego przeciwnicy nie dadzą rady zabrać: swoją historię.
xG > emocje.
A co wy kurwa w ogóle? 🔴🔥 jakie tam "szczęście", kiedy naszym chłopakom palce same się zginają od robienia roboty! Filmik z tym pijakiem to jeden gówniany moment w sezonie, a teraz mają to robić ideologię?! Serio, ludzie, no naprawdę! My mieliśmy lata 90-te kiedy to trybuny były jak jeden organizm co potrafił zatrzymać mecz samym wrzaskiem i teraz macie się czepiać jednego kiepskiego ujęcia?! Ja pamiętam jak moi starsi brali mnie na Łazienkowską i mówili "patrz, synu, to jest magia" - nie liczby, nie statystyki, tylko ta cholera JEDNA chwila kiedy cała widownia stawała w ogniu! A wy się teraz rozpisujecie o "szczęściu" jakieś?! Bzdury! Jak nasz napastnik wbija gola z 25 metrów to nie jest to żaden traf - to jest sprawdzona broń co walczy z każdą obroną! I jeśli komuś się nie podoba to niech idzie pograć do drugiej ligi, bo tutaj rządzi serce, nie kalkulatory! 💪😱 I jeszcze jedno - jak komuś się nie podoba to niech się zamknie albo niech przyjdzie na trybunę i poczuje co to znaczy być częścią czegoś WIĘKSZEGO niż jeden sezon!
Na trybunach od dzieciaka.