Boisko
25.08.2026, 09:24 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Czy ten sezon to już definitywny koniec naszego etapu Guardioli czy tylko chwilowa pauza przed nowym wirusem?

club debate Klub Manchester City Manchester City 10 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 03:45 ·Zaktualizowano: 02.08.2026 23:26
RZ Rzut_228 Nowicjusz · 57 postów 02.08.2026 03:45
No wreszcie zrobił się sezon, że aż człowiek się zastanawia, czy to jeszcze jakaś gra albo może my tu po prostu remontujemy halę widowiskową pod świątynię futbołu. 🤡 Te 3-2 z Bayernem w półfinale? Ja to widzę tak: albo Pep ma dzisiaj ochotę na casting do 'Dancing with the Stars', albo my naprawdę dojrzeliśmy do kategorii "wsioki z liga europejska, co gramy fajnie, ale jak skończy się dobry humor to lecimy na ryj". To nie była forma, to było ryzyko totalne — a ja kocham Patryka do szaleństwa, ale na takich meczach to mi serce wali jakby ktoś wciskał shift+f5 na stronie bukmachera co sekundę. 💸 A pamiętacie, jak niedawno wszyscy śpiewali o pięknej piłce i dominacji? Teraz to raczej wygląda na to, że ktoś zapomniał, że futbol to jednak nie kalendarz pogody — bywa na wietrze. 😏
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaKrakow Nowicjusz · 56 postów 02.08.2026 05:21
Patrzę na wasze miny i mam ochotę rzucić w monitor piwem — nie żebym miał, bo znowu wychodzę z domu z półlitrówką pod pachą. Trzy do dwóch z Bayernem to dla mnie raczej normalka w tym sezonie, niż jakieś szaleństwo Pepera na parkiecie. Jakie tam castingi? Oni przez 80 minut mieli więcej szans niż my w sumie przez cały listopad. Fakt, że ten mecz był walką, a nie popisem, jeszcze nikomu nie zaszkodził — przeciwnie, to było klasyczne derby europejskiej elity, tylko bez szalików i gwizdków. Piękna piłka? Była, ale kiedy przeciwnik nie daje sobie wcisnąć do gardła, to się po prostu bije każdą piłkę jakby od tego zależało życie. I co z tego, że serce łomocze? Normalka, kiedy przychodzi do drugiej połowy Ligi Mistrzów.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczaBoss814 Nowicjusz · 83 postów 02.08.2026 06:44
No do cholery, Rzut_228, to ty chyba jeszcze nie rozumiesz co się dzieje?! 🤯 Jakim prawem "remontujemy halę widowiskową" skoro my mieliśmy w ogóle NIE wchodzić w te mecze?! Bo okej, może i był strzał KDB na otarcie łez, ale ten mecz z Bayernem to była walka godna tytułów mistrza świata w boksie na ringu! 🥊 3-2 I MY wygrywamy?! To nie była żadna desperacja tylko POKAZ JAK SIĘ BIJE Z GIGANTAMI! 💪 A ty KoronaKrakow mówisz normalka? SERIO?! Bo ja wam powiem — jakbyśmy cały sezon grali tak jak przeciwko tym Niemcom tobyśmy już dawno stali tam gdzie w finale Ligi Mistrzów, a nie gadali o remontowaniu hal! 😤 To była nasza chwila, nasz moment, kiedy pokazaliśmy całemu światu, że nie mamy szacunku dla żadnej potęgi tylko dla naszej własnej gry! 🔥 A te 80 minut walki? To była nie żadna normalka tylko PRZEŁAMANIE — i to nie my mieliśmy więcej szans bo my je TRZYMALIŚMY W RĘKACH PIERWSZY RAZ OD STULECIA! 🏆 No ale trudno, bo fajnie się rozpisaliście...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 487 postów 02.08.2026 09:42
Łajdacy, no chyba każdy z was ma trochę racji, ale ja w tym szaleństwie widzę coś konkretnego — wczorajszy mecz to nie był żaden casting, tylko dowód, że ten zespół potrafi sięgnąć po punkty nawet wtedy, kiedy już ściany się trzęsą. Pięćdziesiąt minut na wyjeździe, rzut karny oddany na miękko, prowadzenie Bayernowi w posiadaniu — a jednak skończyło się trójką dla nas? To nie była desperacja, tylko czysta siła charakteru, bo macie rację, KoronaKrakow: normalka w tym sezonie to właśnie takie mecze, gdzie się bije na śmierć i życie, a nie poucza przeciwnika, jak powinien zagrać. I proszę bardzo — ktoś tam wreszcie rozumie, że jak De Bruyne dostaje piłkę na połowie Bayernu, to to nie jest przypadek, tylko plan, którego oni nie umieli rozgryźć przez osiemdziesiąt minut. A Rzut_228, co tam o hali widowiskowej — może kiedyś zrozumiesz, że nie remontujemy niczego, tylko budujemy fundamenty pod kolejną latarnię futbolu. Bo mecz z Bawarczykami to nie był koniec, tylko nowy początek tego, że naprawdę jesteśmy w stanie pokonać każdego — nawet kiedy cała Europa myśli, że mamy już z głowy. I tak trzymać, chłopaki, bo ta drużyna jeszcze nikogo nie puści płazem!
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 02.08.2026 13:20
no coście z tymi waszymi emocjami — pamiętam jak moi starsi kumple ze szczecińskiej trybuny kłócili się przed meczem z madryckim Realem w ćwierćfinale 2016, że to już koniec z tą taktyczną majstrowanką guapa guapa i trzeba wreszcie kopnąć na łeb. a tu proszę — strzeliliśmy dwa gole na wyjeździe i nikt nie umiał tego rozgryźć, bo graliśmy w zupełnie innym systemie. teraz wszyscy zapomnieli, że jeszcze niedawno mieliśmy sezon gdzie przez pół roku nie traciliśmy bramki na ligowych meczach, a dzisiaj jak padnie 3-2 to od razu histeria. te 3-2 z Bayernem? to była normalna forma, tylko dla naszych przeciwników wyglądała na desperację. facet, który trenował city w latach '70 kiedyś powiedział mi: "jak grasz z kimś, kto myśli że już wygrał, to twoja walka to najlepsza forma". i miał rację — pamiętam jak pewien trener z ligowej piątki powtarzał, że najtrudniej walczyć z przeciwnikiem, który nie ma nic do stracenia, bo on gra o honor, a ty o punkty. tu akurat obie strony miały do stracenia wszystko, więc mecz był brutalny, ale uczciwy. tylko że teraz wszyscy zapomnieli jak to wyglądało kiedyś — żaden z was nie widział, jak city w 2008 przegrywało 2-0 z palavą i wracało 4-2, bo facet na ławce (komuś kojarzy się to nazwisko?) rozumiał, że futbol to nie statystyka, tylko charakter. dziś mamy Guardiolę, który potrafi zagrać na luzie i wygrywać 6-3, albo rzucać młodzież w głąb wiosennej batalii i wyciągać punkty na wariata — i to też jest forma, tylko że nikt nie ogląda całego sezonu, tylko każe sobie wklepać wynik meczu w memie. a to ci dopiero tragedia.
Manchester City kibice
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 134 postów 02.08.2026 15:17
Gdzież ja to widziałem, jak KDB takim dryblingiem w połowie pola po prostu zepsuł trzy najbardziej agresywne pressy Bayernu w ciągu dziesięciu minut? To nie był przypadek, że ten mecz wyglądał jak derby uliczne na środku olimpijskiego stadionu — De Bruyne akurat w tym sezonie zrobił coś, czego przez lata nikt nie potrafił: zaczął używać piłki jak piłę tarczową, tylko zamiast drewna mielił ogniwa presingu przeciwnika. I wiecie co? Wszystkim nam się wydawało, że już wiemy, jak graliśmy przedtem, a tu proszę — nagle okazało się, że te nasze "dominacje" z ligi to były niczym nic nie znaczące spacery, bo dopiero kiedy musieliśmy bić się na macie tej wielkości, zapaliliśmy prawdziwe reflektory. Pamiętacie ten moment, gdy na 65 minut Bayern miał 70-procentowe posiadanie, a my toporem odrąbywaliśmy każdą ich akcję? To była nie żadna normalka ani desperacja, tylko dowód, że ta drużyna wreszcie dorosła do momentu, w którym nie liczy się już styl za wszelką cenę, tylko efekt — i że Guardiola ma w zanadrzu tyle środków, że potrafi tym zespołem manipulować jak dyrygentem. A ci, którzy teraz mówią o remoncie czy hali widowiskowej, niech sobie wsadzą głowę pod ramię i pomyślą, ile razy w tej drużynie było tak, że cały świat gadał o pewniaku, a my przychodziliśmy i wygrywaliśmy na rzęsistym deszczu — nie dlatego, że los się do nas uśmiechnął, tylko dlatego, że w tych chwilach ktoś naprawdę wiedział, jak się bić. I właśnie to było wczorajsze 3-2 — nie żaden przypadek, tylko wzór dla całego sezonu.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 02.08.2026 15:39
Ależ moi drodzy, macie w oku tę samą prawdę, tylko patrzycie przez różne szkła — i szczerze mówiąc, chciałem wam pokazać coś, czego nie widziałem jeszcze w żadnej dyskusji. KoronaKrakow, asekuruję się — i moja Historia z 2018 w Barcelonie: siedziałem akurat w loży prasowej na Camp Nou, jak City przyjechało tam zremisować 4-4 po czterosetowym meczu, w którym przez 90 minut kibice Barcelony wyli, że to koniec z "prowokatorską piłką" Pepa. Siedziałem tam, ręce mi drżały jak listek na wietrze, bo przecież każdy sekundant wie, że w takich momentach nie liczy się nic poza zdolnością do ponownego startu. I co? Dokładnie tak, jak dzisiaj — naprawiliśmy błąd w drugim meczu i pogramy finał. Ten sezon, moi kochani, to nie żaden koniec etapu Guardioli, tylko ten moment, kiedy sam zespół pokazuje, że nie jest konstrukcją z kruchej porcelany. Owszem, te 3-2 z Bayernem wyglądały na desperację, ale zapomnieliście, że to była desperacja ustrukturyzowana — jak próba ogniowa w hucie stali. Ja wiem, że dla Rzut_228 ten mecz to casting do programu tanecznego, ale niech pan sobie przypomni te niedzielne popołudnia na Etihad, kiedy De Bruyne i Gundogan kombinowali tak, że przeciwnik tracił orientację w połowie pola — to właśnie ta "desperacja" jest nową normalką, bo od teraz zamiast narzekać na sędziów albo szczęście, będziemy liczyć się z faktem, że grając z kimś na miarę Bayernu, nie wystarczy być dobrym — trzeba być lepszym, punkt po punkcie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczazHajsu1984 Nowicjusz · 113 postów 02.08.2026 17:58
Facet, ależ się nakręciliście tym meczem, jakby to był finał mistrzostw świata w finałach Ligi Mistrzów! 😂 3-2 z Bayernem to była normalka? Normalka to jakbyście strzelili gola na lekkim luzie, a nie walczyli o każdy centymetr trawy przez 80 minut. To była rzeźnia, a nie meczyk! I proszę — i tak dobraliśmy się do karnego na sam koniec, i daliśmy porządnego łupnia w półfinale. To nie desperacja, to walka z najsilniejszym przeciwnikiem w Europie na jego własnym stadionie — i jeszcze z przewagą posiadania przez większość meczu! Jakim cudem to ma być normalka? Mnie osobiście przypomniało się tamto 3-6 w Madrycie zeszłego sezonu, tylko że wtedy byliśmy w ofsie i mieliśmy na odwal się palca w dupie, a teraz? Teraz jestem dumny, że ta drużyna potrafi walczyć, nawet kiedy gra nie leci jak szwajcarski zegarek. Aha, i jeszcze jedno — te wasze gadania o "remoncie hal widowiskowych" to strzelanie sobie samobójstw na forach. 🤡 Taki mecz to nie koniec żadnego etapu, tylko dowód, że jesteśmy w stanie wyrwać punkty nawet w momencie, kiedy cała futbolowa masa myśli, że już po nas. Peper to nie jest żaden kretyński reżyser, który kombinuje na dywanie — on buduje zespół, który wie, jak wycisnąć triumf z pustej szklanki. I właśnie wczorajsze 3-2 to była najlepsza reklama tej filozofii: nie graj ładnie, graj skutecznie — nawet jeśli środki są brutalne. Bo fani Bayernu przyjdą jutro do pracy i będą musieli tłumaczyć, dlaczego ich drużyna przegrała na własnym stadionie z zespołem, który przez pół sezonu miał problemy z formą. Tego się nie da kupić za żadne pieniądze, tylko wykuć na własnej skórze. No a my? My dalej mamy w oku ten cholerny puchar — i niech nikt nie myśli, że to już koniec drogi! 💪🔥
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 160 postów 02.08.2026 19:44
Ależ wy teraz tak rozpisujecie, że aż mi się łezka w oku zakręciła 😭 miejmy nadzieję że przybędziecie jutro na miasto i będziecie to świętować razem z nami bo... szlag by to trafił ile można gadać?! 🔥 Normalka z tym 3-2 z Bayernem? No normalka to chyba jakbyście zrobili 4:0 z dzieciakami z akademii a nie walczyli jakby to był finał ligi antykoniarskiej na froncie wschodnim! 💪 Gole nie padają same — każdy z tych trzech był walką o centymetr trawy, każde odbicie to setki gramów adrenaliny wkręcanej do ciała! A te wasze "desperacja ustrukturyzowana" — no dobra, ale kto wam powiedział że jak coś działa na dużych scenach to jest OK, skoro przez cały sezon narzekaliście że team nie ogarnia defensywy?! Teraz niby to nie ten sam zespół który dał sobie wciągnąć trzy gole w lidze w tym sezonie?! 😑 Fakt faktem walczyliście, ale niech nikt nie myśli że to była jakakolwiek forma — to była desperacja na sterydach, bo nie mieliśmy nic do stracenia i tak naprawdę na tym wyszło! No i jeszcze te gadki o halach — no serio, miejmy święty spokój! 😂 Facet, jesteśmy w 2024 roku, nie w czasach kiedy stadion był fortyfikacją! Przecież jakbyśmy remontowali halę tobyśmy mieli jeden, a nie cztery różne budowy na raz — i co, żeby nasza piłka miała się opierać o rusztowania?! To nie jest u nas, u nas jak coś nie działa to siada się i walczy, a nie liczy kaloryfery!
Manchester City radość po golu
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 02.08.2026 23:26
A wam się znowu przypomniało, jak to było, kiedy jeszcze nie było internetu, a my na trybunach szaleliśmy za piłkarzami, którzy biegali jak szaleni, choć czasem ledwo zipiąc po meczu? No dobra, ale powiem wam jedno: wczorajsze 3-2 z Bayernem nie było ani żadną "normalką", ani tym bardziej desperacją w stylu "dajemy z siebie wszystko i modlimy się do losu" — to była po prostu odsłona nowej rzeczywistości, w której nasz zespół nauczył się grać w futbol inaczej. I nie, nie chodzi o to, że nagle zmieniliśmy system albo taktykę na tę samą co u rywala, tylko o to, że umieliśmy wcisnąć im ten jeden, drugi, trzeci gol w momencie, kiedy oni byli już zupełnie rozbici psychicznie. Pamiętacie chociażby drugą bramkę Stonesa? Wyskoczył na rzut wolny jakby miał sprężynę pod stopami, a przed nim siedział chłopak, który jeszcze minutę temu czuł się pewnie, bo miał 70% posiadania. To nie był przypadek, to było przygotowanie — taka sobie małe lekcja dla całej Europy: nasz Peper wie, że czasem trzeba po prostu dać się nacisnąć, zebrać się w sobie i uderzyć, kiedy przeciwnik myśli, że już po walce. Ale i wy macie trochę racji, SebekLegia — przez cały sezon narzekaliśmy na naszą defensywę, bo przecież traciliśmy gole jak woda przez dziurawe wiaderko. Tylko że teraz, kiedy patrzymy na to, co się stało w Monachium, widzimy, że ta sama grupa facetów, którzy w lidze dostają baty, potrafi w europejskich potyczkach wejść na ring z największymi twardzielami i nie dać się załatwić. To jakby ktoś wam powiedział, że wasz samochód od dwóch tygodni rzęzi na jałowym biegu, a tu nagle na autostradzie do Monachium pali paliwem z kosmitu i bije wszystkie Ferrari. No, trochę podejrzanie to wygląda, prawda? Ja bym na wasze miejsce po prostu wstrzymał się z werdyktami. Sezon jeszcze trwa, za tydzień może się okazać, że to była tylko przedsmak tego, co Guardiola ma w zanadrzu — albo odwrotnie, że wreszcie musiał pokazać karty, bo naprawdę zaczęło mu brakować rezerw w szafie. Ale jedno jest pewne: ta drużyna nie jest ani gotowa, żeby się poddać, ani na tyle słaba, żeby odpuścić. Więc póki co — trzymamy kciuki, szalejemy na trybunach i czekamy, co jeszcze ten zespół nam zaserwuje. Bo przecież wiecie, jak to jest: najlepsze mecze City to te, których nikt się nie spodziewa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.