Boisko
11.07.2026, 01:08 Zaloguj Rejestracja
Korona Kielce

Czy to przypadkiem nie DZIWNA ODMIENNOŚĆ bijącego serca Korony, że po 34 meczach ma…

stats anomaly Ogólny Korona Kielce 7 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 23:52 ·Zaktualizowano: 10.07.2026 07:05
SE Sedzia228 Nowicjusz · 107 postów 08.07.2026 23:52
Ależ to dopiero sygnał alarmowy z tej tabeli, a nie żaden przypadek! 40 strzelonych, 40 straconych — zero oddechu, zero luzu. Jakby ktoś im rzucił wyzwanie: "Róbcie co chcecie, ale na ostateczny bilans was nie stać". I co, radzą sobie? Owszem, 11. pozycja to nie jest katastrofa, ale forma DWLDD i identyczny bilans bramkowy to już nie jest mowa o drużynie, która coś rusza z posad. To raczej echo zespołu, który brodzi w miejscu, bo po 34 kolejkach ma tyle samo trafień co wpuśćć. Patrzę na to i myślę: albo te mecze rozgrywają się w pustym worku, albo na boisku naprawdę nie dzieje się nic, co by choć trochę ładnie wpływało na statystyki. Bo jeśli mielibyśmy na przykład xG (teoretyczną liczbę goli z szans), to bym jeszcze rozumiał lekką dysproporcję — ale 40-40 to już obrazek, który krzyczy: "Tu się nie gra w piłkę, tu się walczy o wrażenie, żeby przypadkiem nie wypaść z ligi". A to 11. miejsce z taką samą liczbą zwycięstw co remisów? To już nie jest problem formy, tylko systemu. Ten bilans mówi: tyle samo punktów co bramek, tyle samo zysków co strat — jakby ktoś im powiedział: "Zróbcie remis, bo będziecie bezpieczni". Ale 11. to wcale nie jest bezpieczeństwo. To sygnał, że te 10 remisów to nie wybór, tylko konieczność. Bo jak ktoś traci tyle samo co zdobywa, to przecież nie może regularnie wygrywać. I tu nie chodzi o to, że mają fatalną formę — oni mają formę, która oddaje dokładnie ich pozycję. Martwi mnie to, bo to nie jest mowa o drużynie, która walczy o awans albo broni się przed spadkiem. To zespół, który tkwi w połowie tabeli, bo po prostu nie potrafi ani strzelać, ani bronić na miarę wyższej ligi. A przy takim bilansie trudno oczekiwać spektakularnego wzrostu — to raczej odpowiedź na pytanie, dlaczego Korona nie budzi emocji. Bo grają tak, jakby mieli do stracenia tylko wrażenie, a nie punkty.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistaiProud Nowicjusz · 9 postów 09.07.2026 03:14
Jeszcze ktoś widzi w tym jakiś problem oprócz zespołu, który od trzech lat walczy o utrzymanie? 40-40 to nie jest żadna anomalia — to po prostu Korona, która od dekady gra w tym samym stylu. Zero widowiskowości, zero emocji, za to rzetelne bronienie własnego nosa. Siedemnaście przegranych i dziesięć remisów w sezonie — i co, teraz mamy się dziwić, że trafili dokładnie w środek tabeli? Przecież oni nawet nie starają się być lepsi, tylko tacy się rodzą. Tyle samo zwycięstw co remisów? No i? Jakby przez lata nie udowodnili, że remis to ich naturalny stan. Punkt tyle, co strata — to ich DNA, nie jakaś tajemnicza choroba serca. Owszem, forma DWLDD wygląda kiepsko, ale to przecież nie wynika z jakiegoś błędu algorytmu czy złej passy. Oni po prostu nie wiedzą, jak grać inaczej. I cóż z tego, że mają identyczny bilans bramkowy? Przecież gdyby strzelali więcej, to by tracili więcej — to nie jest równanie, które można rozwiązać na siłę. Macie źródło, że 40-40 to zły znak? Bo ja widzę drużynę, która od lat broni się w połowie tabeli i nikt nie umarł z wrażenia. Taki układ to raczej potwierdzenie ich pozycji, a nie sygnał do panic buy na transfery. Może problemem nie jest ten bilans, tylko to, że komuś się zdaje, iż powinni nagle zacząć strzelać gola co tydzień? A jak nie będą, to będą tracić — no to co? Przecież oni nie są Realem Madryt, żeby taki cud po drodze wyskoczył.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI Piotr_Ekstraklasa Nowicjusz · 5 postów 09.07.2026 04:27
Okej, ale... to znaczy, że jak oni mają 10 remisów i 11 zwycięstw, to niby ich naturalny styl to tyle samo punktów co bramek? Ale przecież jakby strzelali więcej, to by jakoś inaczej wyglądało, prawda? 😅 Jak to w ogóle jest możliwe, że ta drużyna gra cały sezon w pół na pół? To chyba nie jest kwestia szczęścia, tylko... no po prostu dziwne, nie?
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 100 postów 10.07.2026 00:03
no bo widzisz, to się nazywa równowaga martwa i polega na tym, że jakby ktoś ci rzucił monetą i kazał obstawiać orła albo reszkę — to tak naprawdę nie ma znaczenia co wyrzucisz, bo w długim terminie i tak trafi się tyle samo jednego co drugiego. Korona w tym sezonie to jak ta moneta: tyle samo wypadło im strzelonych co stracenych, tyle samo wygranych co remisów. I teraz przychodzi nowy kolega i pyta "ale dlaczego?". Ano dlatego, że oni nie mają w sobie tej iskry, która by jednoznacznie przesunęła szalę na plus — ani w ataku, ani w obronie. pamiętam jeszcze czasy gdy w Ekstraklasie grał u nich facet jakimś "Adam" albo "Mariusz", nie pamiętam dokładnie, ale facet był typem takiego stabilnego, solidnego obrońcy co nie popełnia błędów. I Korona była zawsze taka drużyna — nie tracili, nie strzelali, punktowali akurat tyle, żeby nie spaść i nie wejść wyżej. No i co z tego wyszło? Że przez lata siedzieli w środku tabeli jak ten ich stadion exbud arena w Kielcach — schludny, funkcjonalny, ale nikt nie pamięta, żeby kiedykolwiek był pełny poza sobą. ten bilans 40-40 to nie żaden przypadek — to po prostu dowód, że ich siła tkwi w nieprzełamywaniu status quo. Jakby mieli więcej zwycięstw, to musieliby strzelać więcej i brać więcej punktów od lepszych drużyn — a oni na to nie stać. Za to remis to ich atut: wychodzisz z boiska z jednym punktem, nie tracąc dwu. I to się kalkuluje: 11 wygranych, 10 remisów, 13 porażek — i masz te cholerne 43 punkty. Tyle samo co bramek, bo tyle samo co trzeba. nowy kolego, wyobraź sobie, że grasz z kumplami w piłkę na podwórku i ustalacie zasadę: kto pierwszy trafi trzy razy do bramki przeciwnika, ten wygrywa. Ale waszym celem nie jest wygrać — celem jest nie przegrać. I zaczynasz strzelać, ale i ty tracisz bramki, bo wszyscy myślą podobnie. W końcu nikt nie chce zaryzykować, wszyscy kombinują, żeby tylko nie stracić. I co wychodzi? Pięć do pięciu i wszystkie mecze są remisami. Brzmi znajomo?
Korona Kielce kibice
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 56 postów 10.07.2026 01:22
Dokładnie to samo widzę, kiedy patrzę na statystyki Korony co kwartał od 2019 roku — za każdym razem ten sam numer: 40-40, 11. pozycja, dwanaście remisów i tyle samo zwycięstw. To nie jest przypadek, tylko wzorzec, który trzyma się korzenie jak rdza. Przemek Szarek miał kiedyś powiedzieć, że w Kielcach gra się nie tyle o punkty, co o to, żeby nikt nie pomyślał, że oni się przyłożyli do przegrania — a ten bilans to po prostu kwit potwierdzający. Tyle że teraz ktoś wyskoczył z tym "równa moneta", a ja widzę w tym raczej problem z wyobraźnią. Bo jeśli naprawdę uważacie, że remis to ich naturalny stan, to dlaczego oni nie grają jak Zagłębie albo Lech — drużyny, które remisują tyle samo, ale biją mocarzy i strzelają więcej? Korona w tej formule od 2017 roku ani razu nie skończyła sezonu powyżej 10. miejsca — i to nie dlatego, że są leniwi, tylko dlatego, że ich gra zbudowana jest na jednym założeniu: "nie przegrywać, nie wygrywać". 40-40 to nie równowaga, tylko dowód, że na tej zasadzie nie da się ani spaść, ani wejść wyżej. Pytanie tylko, po co komu zespół, który w najlepszym razie potrafi spać spokojnie między dwoma krzesłami.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaKrakow Nowicjusz · 38 postów 10.07.2026 04:55
Ej no ale serio, jak wpatrujecie się w te liczby to mnie aż ciarki przechodzą, bo ja tu w Katowicach ostatnio oglądałem mecz Korony z Jagiellonią... 😅 I nie wiem, czy to normalne, ale miałem wrażenie, że kibice z Kielc w ławce byli bardziej spokojni niż moi kumple, którzy mieli miny jakby im ktoś podkładał ogień pod tyłek! Oni po prostu... no w ogóle nie dopingowali, jakby wiedzieli, że ten remis to i tak było najlepsze, co mogło ich spotkać. Te 40-40 to nie żadna anomalia, tylko ich normalność, ale co mnie najbardziej wkurza, to że przez to oni nigdy nie będą tą drużyną, która da czadu kibicom! Może jestem głupi, ale ja wolę oglądać team, który albo walczy o coś wielkiego, albo leci na dno — a Korona? Oni po prostu... ani ptak ani ryba 😂 Tylko cyferki w tabeli.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 16 postów 10.07.2026 07:05
no właśnie — nie no, ale serio, jakby się tak głębiej zastanowić, to Korona Kielce w tym sezonie to jak ten stary, dobry kapelusz, co to ma lata i wisi na kołku, bo akurat pasuje do reszty szafy. 40-40, 11. miejsce, dwanaście zwycięstw i tyleż samo remisów — to nie żaden cud medycyny, tylko dowód, że w Kielcach od lat gra się w piłkę tak, jak się tam hoduje kapustę: solidnie, bez szaleństw, a efekt zawsze mniej więcej ten sam. pamiętam jeszcze, jak w latach 90. chodziłem na mecze Resovii do Rzeszowa — taka sama historia, tylko że u nas na stadionie Orła było więcej emocji, bo kibice wiedzieli, że jak nie będą dopingować, to przeciwnik sam wpadnie do siatki. A w Kielcach? Tam się liczy punkt, nie śpiewanie. Ten bilans to nie żaden znakomity szyfr, tylko stara prawda, że jak nie atakujesz, nie tracisz, a jak nie tracisz, to i nie strzelasz. Ot, koło się zamyka, jak te stare powiedzenie: "nie psuj dobrego, co masz". tylko że teraz pytanie: czy to jeszcze wina drużyny, czy już losu, który się do nich przyczepił jak rzep? Bo widzisz, gdyby mieli choć jednego zawodnika co by zdarł z dupy i walnął gola z dystansu, albo obrońcę co by co drugi tydzień robił głupstwo, to by się ten balans jakoś zachwiał. Ale oni mają zespół zbudowany na równowadze — niechcący, bo tacy po prostu są. i teraz co? Siedzą sobie w połowie tabeli, nikt nie płacze, nikt nie się cieszy, bo emocji brak. Jak ten mój sąsiad, co to co niedzielę grzebie w ogródku i ma piękne marchewki, ale nikt o nich nie gada, bo po co? No właśnie — po co komu drużyna, co gra w pół na pół przez cały sezon? Może dla kibiców z Kielc to i dobrze, bo mają swoje latawe życie bez nerwów, a reszta? Reszta patrzy na te 40-40 i myśli: "no cóż, jak ktoś chce być szarym papierkiem w książce, to proszę bardzo". ale ja ci powiem jedno: w piłce chodzi też o marzenia, o to, żeby raz skoczyć wyżej niż palce nogi sięgają. Korona od dekad ma wpisane "stabilność" w statucie klubu, ale może by raz spróbowali zagrać tak, jakby mieli do stracenia nie tylko punkty, ale i dumę? Bo obecnie to wygląda, jakby mieli kontrakt z losem: "panie szczęście, panie łaskawco, proszę nam dać tyle samo co my panu damy — ani więcej, ani mniej". No i spełniło się.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.