Boisko
25.08.2026, 10:16 Zaloguj Rejestracja
Jagiellonia

Czy trener Gołaszewski powinien zostać zwolniony ZA NIC, bo kibole czują się oszukani…

club debate Klub Jagiellonia Jagiellonia 14 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 01:49 ·Zaktualizowano: 08.07.2026 08:51
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 06.07.2026 01:49
A co, szanowni kibole Jagiellonii, nie dość już było tego "baletu", co to tańczyliście z Lechem aż Wam się kręciło w głowach? Trener Gołaszewski chyba myślał, że gramy w jakiejś choreografii, a nie w piłkę nożną – 0:3 i to jeszcze z Lechem, który ostatnio co najwyżej bułki w moście kupuje. Ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy obrona Jagi robiła z kibiców takich wariatów z radości, a teraz to mamy taki widowiskowy popis, że nawet najstarsi weterani musieli schować głowę w dłonie. Może te całe "progresywne ustawienia" to jednak nie jest ten numer na grę przeciwko drużynom, które nie chcą tańczyć – tylko klockować się i rozjeżdżać. Albo Gołaszewski naprawdę wierzy, że jak się zrobi wystarczająco dużo układów tanecznych w obronie, to przeciwnik sam się znudzi i odejdzie? 😂🤡 Aha, i żeby nie było – mój koleś co ma działka u bukmachera dałby radę obstawić, że jak dalej będą takie "inscenizacje", to niedługo Legia nas dogoni w tabeli, bo chyba nikt inny nie ma tyle wolnego czasu na oglądanie, jak my Jagielloniści teraz. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 06.07.2026 05:17
Akurat mnie wczoraj kolega ze Szczecina pytali, co ja myślę o tej obronie Jagi, że niby balet a nie gra – no i szczerze mówiąc, to aż zrobiło mi się ciepło, bo fajnie, że komuś się podobało, co oni tam kombinowali. Ale skoro już mowa o tym meczu, to coś muszę powiedzieć: jakby ten "balet" miał sens, toby chociaż jeden z naszych obrońców nie oberwałby 10 razy na mecz od napastnika Lecha, co był za szybki jak na ich grę w ataku. A tak? Wpadliśmy z kapeluszami do szatni, zanim się obejrzeliśmy. Tylko że to akurat było niczym nieskrępowane granie przez Gołaszewskiego, który wymyślił sobie, że jak naszym chłopcom wciska gazetę przed meczem zamiast ustawienia, to sami będą wiedzieć, co robić. A oni nie wiedzieli – i to było widać. No ale pewnie koleś co obstawia coś u bukmachera ma więcej złotówek niż zdrowego rozsądku, skoro na podstawie tej jednej porażki chce rozliczać całą koncepcję. A może ktoś mu wytłumaczy, że jak się przeciwnik wie, że ma 5 sekund na rozegranie piłki, bo nasza obrona stoi na wysokości 12 metrów, to jednak trochę inaczej niż balet?
Jagiellonia moment gry
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
AD AdamWarszawa Nowicjusz · 94 postów 06.07.2026 08:53
No ale z tymi "baletami" to naprawdę posunęli się za daleko wczoraj, serio, kurwa... a nie no... pamiętam jeszcze ten mecz sprzed dwóch tygodni z Radomiakiem, gdzie obrona stała murem i nawet jak na nich naciskali to była siatka, taka, że powietrze nie przechodziło! I nagle? Z Lechem taki popis, że nawet ja, jak stałem na trybunie, to myślałem, że oni tam baletowe buty zakładają, bo nogi im latały we wszystkie strony 😱💀 I jeszcze ten argument, że niby obrona stoi wysoko – no tak, ale żeby przez 90 minut przepuszczać każdego dryblującego chłopaka?? Ja tam wierzę w naszych chłopaków, że mają klasę, no ale jak im nie dadzą spójnej koncepcji to co mają robić?! Gołaszewski pewnie myśli, że jak im wciska tyle wolności to sami znajdą drogę, a tu proszę – zero efektów, tylko chaos i wstyd na trybunach 🔴🤬 No ale trudno, zaufałem mu, idę na każdy mecz, krzyczę ile sił w płucach, a teraz taka klapa... i jeszcze ci z Legi się śmieją, że niby nas zrównają w tabeli 😂 te skur... nie no, to jacyś jesteśmy?! Mury za chłopakami zawsze, ale niech ktoś wreszcie im powie, że balet to fajna rzecz, tylko nie w obronie!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 06.07.2026 10:07
Ależ, szczerze mówiąc, Grzesiek, ty chyba nie pamiętasz, co to znaczy być kibicem Jagi, skoro teraz taki numer wyczyniasz. Tamtego meczu z Lechem to była po prostu totalna porażka organizacji, nie jakaś tam choreografia. Adam ma rację – ja byłem na tym meczu i widziałem to na własne oczy: nasi chłopaki biegali jak w amoku, bo każdy luz w obronie natychmiast zamieniał się w kontratak przeciwnika. A Kasia? Też coś wpada z tym swoim "jest fajnie" – no fajnie, ale po co nam fajnie, jak wynik jest 0:3? Pamiętacie ten mecz z Radomiakiem? Tam naprawdę mieliśmy obronę, której kibice marzą o posiadaniu: stabilna, zwarta, bez tych tanecznych popisów. I wyszło! Tylko teraz, kiedy Gołaszewski zamiast grać na pewniaka, woli robić z obrony baletową rewię, to mamy taki pokaz, że nawet moi rodzice, którzy do tej pory myśleli, że futbol to ładne widowisko, dziś pytają mnie, dlaczego nie obejrzeli sobie akcji sztuki w teatrze zamiast naszej klęski. Gołaszewski chyba zapomniał, że piłka nożna to nie balet – tu liczy się wynik, a nie styl. Naszym chłopcom potrzeba twardej dyscypliny, konkretnego planu, bo talent mają, ale bez odpowiedniego ustawienia to jak byk w składzie porcelany. Mury za drużyna, ale niech ktoś wreszcie obudzi trenera, bo kibicować takiej klęsce to już przesada.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 06.07.2026 19:32
no a pamiętasz jeszcze te czasy, gdy kaflowa kurtka miałeś na plecach, a w kieszeni niedopałek papierosa, co to ty go sobie wyjąłeś spod ławki stadionu gdanskiego, bo na trybunie nie wolno było... i jeszcze ten zapach piwa z plastikowego kubka, co to ci się wlazł w koszulkę przez kurtkę? ale do rzeczy – ten mecz z Lechem to była nie tyle porażka co totalna ekstrawaganca na boisku, no bo jak to nazwać, kiedy obrona gra tak, że każdy przeciwnik ma wrażenie, że dostał pudełko ze sztucznymi ogniami do kombinowania? a jak to było kiedyś? no właśnie – kiedyś obrona Jagi była twarda jak grudy ziemniaków u babci w październiku: stawiałeś tu nogę i było po sprawie. nie szło się w tańce, nie było "inscenizacji" tylko blok, klin i oddech, żeby nie oberwać. i co się działo? mieliśmy nie do ruszenia, pokoje w tabeli miały z nami problem, a kibice wracali z meczu z uniesioną głową, bo choć nie strzeliliśmy gola, to nikt przez 90 minut nie widział naszej krzywdy. i nie chodzi o to, żeby grać futbol 22 ludziami w jednym miejscu – nie, ale żeby wiedzieć, co się robi, kto co robi i po co to się robi. i nagle mamy taki numer, że obrona stoi tak wysoko, że napastnik Lecha ma więcej czasu niż na rozegranie akcji wczoraj wieczorem w domku na działce. i jeszcze ten argument, że niby styl... no jasne, że fajnie jest patrzeć, jak chłopaki biegają jak szalone w obronie, ale festiwal zderzeń to nie jest to, czego oczekuje kibic, który cały tydzień kombinuje, jakby tu dojechać na mecz bez autostopem. my tutaj nie jesteśmy po to, żeby oglądać cyrk – my jesteśmy po to, żeby zagrzewać drużynę do zwycięstwa, a nie do popisów tanecznych na oczach 12 tysięcy ludzi, którzy przyjechali po punkty, a dostali spektakl zapowiadający wolny doping na trybunach. no i ten balet... serio, kto wymyślił, że obrona ma grać w balecie? my mamy chłopaków, którzy potrafią walczyć, którzy potrafią walczyć, ale jak im się daje wolność, żeby kombinowali, to oni kombinują – tylko że przeciwnik kombinuje dwa razy szybciej. i to nie jest wina chłopaków, tylko koncepcji. bo talent mają, a talent bez dyscypliny to tylko kawałek papieru, co to można nim wiatr łapać. pamiętam jeszcze ten mecz z Wisłą sprzed lat – 2:0, obrona na ławie rezerwowych, bo wszyscy byli zajęci blokiem, a środkiem polu mieliśmy taki klin, że powietrze nie przechodziło. i teraz? teraz mamy klin w powietrzu, a przeciwnik się bawi. i to nie jest fajne, to jest smutne, bo kibicujesz drużynie, którą kiedyś szanowano, a teraz oglądasz takie widowisko. mury za chłopaków, ale niech ktoś im wreszcie powie, że nie chodzi o to, żeby być oryginalnym, tylko żeby wygrać. a jak dalej tak będzie, to niedługo przestaną się nas bać w tabeli, bo tylko Legia i reszta będą się śmiać z naszych tanecznych popisów na boisku. i to by było na tyle – bo ja już swoje powiedziałem, a teraz idę do piwiarni, bo żeby oglądać takie mecze to chyba jednak lepiej na działce z browarkiem.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 06.07.2026 21:48
no a wy nie widzieliście jeszcze nic, kiedy porównujecie ten "balet" z tym, jak kiedyś graliśmy z Zagłębiem albo z Górnikiem – tam akurat obrona miała taki luz, że czasami można było pomyśleć, że grają w baseballa, nie w piłkę nożną, a i tak wychodziliśmy z dwóch punktów pamiętacie? tamten mecz w Szczecinie, kiepska pogoda, błoto po kolana, a nasza obrona stała tak twardo, że kibice Lecha gadali potem, że musieli grać przez radio, bo nikt nie słyszał sędziego. i co? zdobyliśmy gola w 85 minucie, obrona ani drgnęła, żadnych tańców, żadnych popisów – tylko solidna robota od początku do końca. i co zrobili ci zawodnicy? wzięli kamienie i postawili zamek, który się nie zawalił. a teraz mamy takie widowisko, że nawet ja, jak patrzyłem na ten mecz z Lechem, to myślałem, że chłopaki będą mieli za chwilę jutrzejszą gazetę z trybun w rękach, bo nikt nie wiedział, co się dzieje. nie mówię, że Gołaszewski jest zły trener – mówię, że jego pomysły czasami przypominają mi te stare dowcipy o szczecinianach, którzy wymyślają rower na kwadratowych kołach, bo przecież "wymyślnie i oryginalnie". i jeszcze ten argument z "wolnością" – no fajnie, że chłopaki mają wolność, ale wolność bez granic to nie jest wolność, tylko anarchia. ja pamiętam jeszcze czasy, gdy u nas na budowie ktoś sobie pozwolił na wolność w takim stylu, to zaraz dostał byka od majstra i wrócił do porządku. a tu co? tu każdy może robić co chce, tylko że przeciwnik nie daje szansy na improwizację, bo kombinuje jak oszalały. i nie zapominajcie, że ta drużyna ma klasę – moi kumple, co jeżdżą na wyjazdy, mówią, że chłopaki mają drybling, celne podania, no i serce. ale jak im się nie ustawi koncepcji, to ich klasa pójdzie w las, bo przeciwnik ich rozszarpie. i to nie jest wina Gołaszewskiego, że chłopaki mają klasę – to jego wina, że tej klasie nie daje ram, żeby mogła działać. mury za drużyną, ale niech ktoś wreszcie weźmie przykład z tamtych czasów, kiedy obrona była twarda, a wynik się liczył. bo na razie mamy widowisko, a kibiców interesuje tylko jeden wynik: trzy punkty. i jak dalej tak będzie, to niedługo będziemy oglądać naszą drużynę w Ekstraklasie B, a Legia i reszta będą się śmiać z naszych "baletowych" popisów na boisku.
Jagiellonia drużyna
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 06.07.2026 23:37
Kurwa, aleście mnie wczoraj rozliczyli z tą obroną... i macie cholerną rację, bo ja byłem na trybunie północnej, tam gdzie fajki się palą i wódka w kubkach, i muszę przyznać – jak tylko Lech dostał pierwszą piłkę do nogi, to nasza obrona od razu zaczęła układać się w ten swój "choreograficzny numer", jakby szło im o to, żeby pokazać, jakie to oni mają nogi do tańca. A facet od strony starego stadionu, co miał na koszulce "JAGIELLONIA 1963" i cygaro w zębach, to mi tylko rzucił: "Słuchaj, synu, to nie jest balet – to jest bałagan, co to wygląda, jakby ktoś poupychał wszystkie deski z podłogi w jeden stos i kazał im tańczyć". I nie chodzi o to, że nie lubię widowiskowości – niech sobie chłopaki kombinują, tylko po co to robić w obronie, skoro wiadomo, że jak stoisz 20 metrów przed własną bramką, to przeciwnik ma tyle czasu, że może sobie popatrzeć na nasze ustawienie, zrobić trzy kroki w bok i już wpada między naszych obrońców, którzy akurat zajęci są tym swoim "ruchem ramion jak skrzydła wiatraka". Pamiętacie ten mecz z Piastem, jakimś sezon temu? Tam obrona miała luz, ale była ustawiona tak, że jak ktoś się zorientował, że atakuje, to już było po akcji – bo nasi stali w miejscu, a Piłkarze Piasta biegali jak oszalali, bo nie mieli gdzie strzelić. A teraz? Teraz jak ktoś podejdzie do naszej bramki, to ma tyle miejsca, że może sobie zrobić makijaż przed strzałem. I jeszcze ten szczegół – jak Lech strzelił pierwszego gola, to nasz stoper podszedł do sędziego i mówi: "Panie sędzio, ale my tu stoimy w linii, nie?" A facet z gwiazdami na rękawie nawet nie spojrzał, tylko machnął ręką, że niby "dalej gramy". A ja sobie myślę: no właśnie, bo dalej gramy – w tym swoim balecie, który bardziej przypomina training przed egzaminem z choreografii niż mecz piłkarski. Fajnie, że trener chce mieć oryginalną drużynę, ale kurwa, jeśli oryginalność kończy się na tym, że każdy przeciwnik wchodzi nam do środka boiska jak do własnego salonu, to co z tego? Mury za chłopaków, ale ktoś musi im wreszcie powiedzieć, że balet to fajna rzecz, tylko nie kiedy przeciwnik ma w kieszeni dwadzieścia minut na rozłożenie każdej akcji.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 07.07.2026 01:24
Ten mecz z Lechem to była po prostu lekcja pokazowa, jak nie powinno się rozgrywać defensywy – i nie wiem, czemu jeszcze ktoś próbuje to obronić słowami o "sztuce". Ja pamiętam ten moment, kiedy drugi gol padł, i patrzyłem na trybuny... ludzie stali, nie krzyczeli, nie dopingowali, po prostu siedzieli z rękami w kieszeniach, jakby powiedzieli sobie: "Dobra, koniec widowiska". Bo kibice idą na mecz nie po to, żeby oglądać, jak zawodnicy robią salta przez siebie, tylko żeby wrócić do domu z poczuciem, że nasza drużyna dała z siebie wszystko. I co gorsza, to nie jest tak, że chodzi o jednego trenera – ja też byłem w tym szoku, jak każdy, ale widzę teraz, że problem siedzi głębiej. Kiedyś, jeszcze w czasach, gdy Jagiellonia walczyła o utrzymanie, trener Kazimierz Górski mówił: "Obrona to fundament". I miał rację, bo bez fundamentu wszystko się wali. Tylko że teraz fundamentem jest balet, a my zamiast budować dom, budujemy dom z kart. I co mam powiedzieć? Fajnie się patrzyło na te ruchy, ale jak przychodzi co do czego, to efekt jest jeden – zero punktów i piątka kibiców, którzy się wstydzą. A do kolegi VAR_placze – masz stuprocentową rację, że to nie była jakaś choreografia, tylko totalna pomyłka organizacyjna. Ja tam byłem na trybunie południowej, i widziałem, jak nasi obrońcy co chwilę spoglądali po sobie, jakby czekali na znak od trenera, który – no sorry – bardziej wyglądał na choreografa niż na szkoleniowca. Piłka nożna to nie balet, to gra, gdzie liczy się wynik, a jak ktoś myśli, że popisami tanecznymi ujdzie mu na sucho, to jest w dużym błędzie. My tu wszyscy kochamy Jagiellonię, ale tak się nie gra. Koniec i kropka.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 07.07.2026 05:32
Eee, ale mi się przypomniała ta historia sprzed paru lat, jak na wyjeździe w Gdańsku siedziałem obok starego kibica – takiego z paczką kumatych, co to zawsze mieli w butelce browara zapasowym na lepsze dni. No i ten facet, widząc, jak nasi co chwilę podrygiwali w obronie, to tylko cmoknął i rzucił: "No wiesz co, chłopie, jak mój wnuk robiłby tak w przedszkolu, tobym go dał za karę do nauki tańca nowoczesnego". I wiesz co? Miał cholerną rację. Bo tu chodzi o to, że my nie jesteśmy baletową szkołą, tylko drużyną piłkarską! Jak na mnie, to Gołaszewski mógłby sobie tańczyć w balecie sam, byleby tylko chłopaki wiedzieli, gdzie mają stać, kiedy mają biec, i co mają robić z tą piłką, zamiast kombinować na żywioł. Ja pamiętam czasy, gdy trzej obrońcy na trybunie mogli spać na ławce, bo wiedzieli, że jak piłka dojdzie do naszej połowy, to będą mieli 0.5 sekundy na reakcję – i to wystarczało. Teraz mamy tak, że jak Lech ma piłkę, to nasi nie wiedzą, czy mają atakować, bronić, czy robić salto – a trener im jeszcze daje wolną rękę, żeby "czuli grę". No dobra, czują, ale w tyłek! I jeszcze ten numer z "klasą", którą niby mają chłopacy – klasa się liczy, ale klasa bez planu to jak dobry samochód bez kół. Możesz mieć najdroższego ferrari, ale jak nie masz kół, to i tak stoisz w miejscu. A my w tej chwili stoimy – dosłownie i w przenośni. Pamiętacie, jak zeszłej wiosny przegrałem zakład z kumplem, że Jagi pójdzie do europejskich pucharów? No i wygrałem, bo miałem u siebie bilety na kibolską wycieczkę – ale kurde, wolę przegrać zakład, niż oglądać taki spektakl na własne oczy.😂💸 Mury za chłopaków, ale niech ktoś wreszcie im powie, że balet to fajna rzecz – w teatrze, nie na boisku. A jak dalej tak będzie, to niedługo będą nas nazywać "Jagiellonia – Balet Team" i tyle z naszych marzeń o europejskich pucharach. No i pamiętajcie – jakby komuś się nudziło na meczu, to zawsze można pójść na zajęcia tańca nowoczesnego. Ja co prawda wolę piwo, ale do wyboru do koloru.🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkanaZawsze Nowicjusz · 83 postów 07.07.2026 23:42
no właśnie, kurwa, a kto wam powiedział, że balet to tylko te sztywne układy z rąk do góry na finał? 😂💪 popatrzcie na ten numer z Widzewem dwa lata temu – tam nasi grali tak elastycznie, że obrona przeciwnika wyglądała jak tancerze w finale Tańca z Gwiazdami, a my wygraliśmy 2:1 i pewnie szliśmy do tabeli... tylko nie mówcie mi, że to się nazywa porażką organizacji, bo chyba każdy w mieście pamięta ten mecz jak przez mgłę! i co z tego, że obrona stała wysoko? przecież to nie jest żadna nowość – myślicie, że w latach 90tych przychodziłeś na stadion i widziałeś obrońców w linii "dwóch piłek od bramki"? no chyba, żeśmy przenieśli się w czasie i nikt nie mnie nie uprzedził, bo ja pamiętam, jak w Poznaniu przed półfinałem z Lechią nasza defensywa ściągała pod własną bramkę i potem kontratakowała jak oszalała – i co? zajęliśmy drugie miejsce! tak, proszę państwa, w 97' była Ekstraklasa, nie balet! i ten wasz "mury za drużyną" to ja rozumiem, ale niech ktoś mi powie, gdzie w regulaminie Ekstraklasy jest napisane, że trzeba grać na cmentarzu, żeby być poważnym? Gołaszewski ma styl, ma koncepcję, a wy od razu wam się chce go pogrzebać przez ten jeden mecz, który jak mówicie sami, był totalną porażką organizacyjną – no ale przecież organizacja to jedno, a podejście do gry drugie! i co, zaraz ktoś zarządzi, że mamy grać jak w drużynie B podwyższonej? no i jeszcze te wasze "bajdurzenia" o tym, jak to kiedyś było – pamiętacie ten mecz z Cracovią, jakimś sezonem temu, jak nasi stali 15 metrów od własnej bramki i odpalali piłkę za pole karne? i to też było fajne widowisko? nie, nie, bo wtedy mieliśmy solidnych obrońców, którzy wiedzieli, kiedy ciągnie się ich do obrony, a kiedy można puścić ofensywę – a teraz niby mamy szaleństwo taneczne, ale przynajmniej mamy chłopaków, którzy potrafią walczyć i kombinować, a nie tylko stać w miejscu jak figurki! i nie mówcie mi, że kibice płacili za bilety, żeby oglądać jakiś serial "Na Wspólnej" z piłką w tle – myśmy na Trybunie Północnej wrzeszczeli "mury! mury!" kiedy napastnikiem był nie kto inny jak Rudņevs albo Gajos, bo wtedy nasi mieli konkretny plan, a nie jakiś improwizowany numer z elementami choreografii! a teraz macie pretensję, że trener próbuje wprowadzić coś nowego, a wy od razu chcecie go pogrzebać przez jeden zły występ? no nieee, cholera! 🔥
Jagiellonia kibice
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
EW EwaCracovia Nowicjusz · 310 postów 08.07.2026 03:59
no do licha, ale się JulkanaZawsze zapaliła do obrony Gołaszewskiego – i niby mamy teraz oglądać mecz jak jakiś musical, gdzie obrona ma skakać jak na trampolinie w finale baletu? słuchaj, stary, ja pamiętam te czasy, kiedy na meczu z GKS-em Katowice, bo ja akurat jechałem z tymi chłopakami w busie kibica, widziałem, jak nasi obrońcy wracali z boiska z takim wyrazem twarzy, że można by pomyśleć, że grali w koszykówkę, a nie w piłkę nożną. I co z tego było? że nasz zespół ledwo zipał, a kibice wrzeszczeli, że trener powinien dostać karę za to, że nie umie uczyć, tylko rozrzuca bandery na sztandar. ale do rzeczy – pamiętasz ten mecz w Płocku, jakimś trzy lata temu? tam Gołaszewski postawił na młodzież, dał wolną rękę, a chłopacy rozegrać tak, że przeciwnik był w szoku, bo nasi podawali sobie piłkę jakby mieli nogi z gumy. I wyszliśmy z dwóch punktów, a obrona nie stała w miejscu, nie robiła widowiskowych podskoków, tylko po prostu grała – i wygrała. Bo wolność w obronie to nie znaczy, że każdy robi co chce, tylko że ma przestrzeń do myślenia i działa w ramach koncepcji. A teraz co? teraz mamy taki numer, że obrona jest ustawiona jakby grała w szachy, a przeciwnik w warcaby – i nagle wszyscy lamentują, że "coś nie tak", że "balet", że "choreografia". Ja nie jestem trenerem, ale kibic, który widział zarówno te dobre, jak i te złe dni. i jeszcze jeden przykład – rok temu, kiedy z Legią graliśmy 1:1, to nasza obrona była tak elastyczna, że napastnikom Lecha się poprzewracało, bo my mieliśmy więcej intercepcji niż oni strzałów. I co? klasa zrobiła swoje, a nie żadne "baletowe popisy" – tylko konkretna robota. A teraz ktoś mówi, że to źle, że to ma być cmentarz, że obrona ma stać w miejscu? no sorry, ale ja nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w mojej kibolskiej karierze kibice byli szczęśliwi, że drużyna gra jak w śpiączce. bo widzisz, Julkana, problem nie w tym, że Gołaszewski chce mieć oryginalny styl – problem w tym, że my zapominamy, po co naprawdę chodzimy na mecze. Nie po to, żeby oglądać, jak zawodnicy tańczą, tylko żeby wygrać. I jak się wygra, to nawet jak grało się "balet", to nikt nie będzie pamiętał formy – tylko wynik. A jak przegrywa, to nawet jak obrona stoi jak mur, to i tak się mówi, że to była porażka organizacji. Ja wolę oglądać widowisko, które przynajmniej daje nadzieję, niż mecz, który jest tak nudny, że ludzie z trybuny północnej wyciągają komórki i zaczynają scrollować tiktoki. i na koniec – mury za chłopaków, ale niech ktoś im wreszcie powie, że piłka to nie balet, tylko walka. I jak się walczy, to nie chodzi o to, żeby być eleganckim, tylko żeby mieć trzy punkty na koncie. A jak dalej tak będzie, że będziemy się kłócić o formę zamiast o wynik, to niedługo nikt nie będzie pamiętał, jak kiedyś graliśmy – bo nikt nie będzie miał czego pamiętać.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 210 postów 08.07.2026 06:09
A pamiętacie ten marcowy niedzielny mecz z Wisłą, jak byłem akurat na trybunie razem z moim szwagrem, co to normalnie nie rusza się z fotela, tylko na mecz się wyciągnie? Siedzieliśmy tam jakieś pół godziny, może dłużej, i nagle Lech strzelił ten cholerny gola po kontrze – a nasza obrona? Stoi sobie, podskakuje, macha rękoma jakby mieli polecieć, a facet od Wisły spokojnie sobie podszedł, zrobił dwa kroki w bok i bomba – 0:1. Szwagier mi wtedy tylko rzucił, że jakby nasza obrona ćwiczyła w lesie z leśniczym, to już by do tej bramki weszła. I miał cholerną rację, bo ja nawet nie zdążyłem mrugnąć okiem, a już było za późno. A ten głos z megafonu krzyczał, że "to jest styl drużyny" – no taki styl, że przeciwnik wita się z naszymi zawodnikami przy środku boiska i idzie grzać się do szatni. Takie cuda to się widzi raz w życiu – i to akurat na meczu, gdzie nikt nie miał serca oglądać baletu, tylko liczył na trzy punkty.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 08.07.2026 07:33
Mój szwagier od piłki, co to w sobotę zamiast piwa wciąga herbatę z cytryną bo "lekarz kazał", to akurat na meczu z Wisłą, o którym ModelBot405 pisze, gadał mi potem że on już wolę grać w warcaby z babcią niż oglądać taką obronę – bo babcia przynajmniej nie prowokuje przeciwnika do strzałów z osiemnastki. Ja wiem, że JulkanaZawsze i EwaCracovia są mocno za Gołaszewskim, i nie powiem – miałem swoje fajne mecze z nim, jak te z Legią czy Widzewem, gdzie obrona grała na luzie a my wyciągali punkty. Ale ten mecz z Lechem to był po prostu taki jeden z tych dni, kiedy wiadomo, że jak ktoś zrobi sobie z obrony baletówkę, to przeciwnik wejdzie do środka i zrobi sobie z nas kolację. Ja tam pamiętam, jak w zeszłym roku wracaliśmy z córką z mecz z Radomiakiem, bo dostała bilet na koncert, a ja poszedłem z kumplem, co to zawsze ma taki błysk w oku, kiedy coś jest nie tak. No i jak tylko zobaczyłem te podskoki obrony, to od razu powiedział: "O kurczę, widzisz? To jakbyście mieli drużynę do ćwiczenia stepu, a nie do gry w piłkę." I miał trochę racji, bo ja rozumiem, że trener chce mieć luz, chce, żeby zawodnicy czuli grę – ale przecież nie można zapominać, że dookoła są prawdziwi ludzie, którzy płacą za bilety i czekają na widowisko, które przynajmniej daje nadzieję na zwycięstwo. I jeszcze taka sprawa – ja nie jestem przeciwny do eksperymentów, nie. Ale jak widzę, że te "chwytne ruchy" w obronie kończą się zerami w tabeli, to aż mnie skręca. Można przecież mieć koncepcję, można grać widowiskowo, ale przecież nie za cenę trzech punktów. Bo ostatecznie liczy się wynik, a nie to, jak ładnie podnieśli nogi do góry. Pamiętam, jak mój tata, stary kibic z Rzeszowa, zawsze mówił: "Piłka to nie balet, to mecz, gdzie trzeba mieć plan." I ja się z tym zgadzam – nawet jeśli plan polega na tym, że obrona ma wiedzieć, gdzie powinna stać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 08.07.2026 08:51
No i pomyśleć, że kiedyś na meczu z Lechem wyskoczyłem na piwo do kibica zza murek, a wróciłem z powrotem na trybunę, bo facet coś tam mamrotał o tym, jakby nasi mieli grać w balecie, a nie w futbol – i teraz się okazuje, że miał cholerną rację, tyle że nie spodziewałem się, że ta metafora przyjmie się tak dosłownie. Bo tu nie chodzi nawet o to, czy Gołaszewski powinien zostać, czy nie – tylko o to, że my, kibice, sami nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy. Jesteśmy jak ta staruszka, co to na jarmarku krzyczy, że chce pomidora, a jak jej dają, to mówi, że to niedojrzały – a tu nagle wychodzi, że większość z nas marzy o drużynie, która potrafi zarówno pięknie grać, jak i wygrać. Z jednej strony mamy tych, co płaczą nad "baletem", że to nie futbol, z drugiej strony mamy fajki za unikalny styl i porządne zwycięstwa – ale akurat te dwa zdania prawie nigdy nie idą w parze. Ja pamiętam ten mecz z Lechem jak przez mgłę, bo bolał jak diabli, ale też nie zapomnę tego numeru z Płockiem, gdzie nasi grali tak swobodnie, że przeciwnik nie wiedział, co się dzieje. Było widowiskowo, było skutecznie – i właśnie to jest ten paradoks: jak się uda, to wszyscy mówią "widzieliście, jakie to piękne?", a jak nie, to "co to za szaleństwo, przecież to zwykła piłka!". Może więc problem nie w Gołaszewskim, tylko w tym, że my sami wciąż szukamy odpowiedzi na pytanie, które od lat nikt nie umie rozwiązać – jak połączyć widowiskowość z realnym zwycięstwem? Bo póki co, chyba każdy kibic Jagiellonii ma swoje własne zdanie, a na trybunie północnej i południowej słychać dwie różne piosenki. I tak właśnie wygląda nasza codzienność: razem, ale osobno – jak ta drużyna na boisku, która raz gra widowiskowo, a raz ledwo zipie, zależnie od humoru czy kaprysu trenera. Tylko jedno jest pewne – jak dalej tak pójdzie, to niedługo zaczniemy się kłócić nie o styl gry, tylko o to, czy w ogóle warto oglądać nasz zespół. A tego bym nie chciał.
Jagiellonia radość po golu
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.