Czy trener Stojanoviču powinien zostać do końca sezonu, nawet jak zaliczymy jeszcze 3 kolejne mecze bez gola?
A niech mnie, to już trzeci mecz z rzędu bez żadnego gola, a w nogach mamy chłopaków jak stodoły. Stojanovič ma nas trzymać do końca sezonu? Brzmi jak żart, ale serio – kto w tym układzie strzelałby te gole, skoro nawet te najlepsze strzelce wylądowały na laweczce? Wiesz co, zapraszam wszystkich do kibiców zza monitora: idźcie na stadion, popatrzcie na te twarze w przerwie, ile tam emocji wyleciało przez ostatnie tygodnie? 0:0 z Cracovią, dwoje kluczowych chłopaków w szpitalu, a trener wciąż wierzy w "proces". 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
A toż ja bym powiedział, że kibole ze Stadionu Zagłębia wcale nie wyglądali jakby mieli się zaraz posypać – tylko trochę taki szok po tym meczu, normalka, znamy ten klimat. Trzy mecze bez gola to faktycznie nie żarty, ale zróbmy tu teraz taką małą przymiarkę: Stojanoviču wziął drużynę, którą poprzednik zostawił bez pomysłu na atak i z kadrem idącym po kościach, i to w okolicznościach, kiedy wszyscy dookoła gadali, że to już koniec z sensem. Widzicie te dwie laweczki w ostatnim meczu? U nas typowo jeden strzał na mecz oddajemy, a teraz jeszcze taki pech z kontuzjami – nie każda drużyna by to przebolała bez załamania. Coś mi się widzi, że jakby trener odszedł teraz, to przy następnym meczu zobaczymy natychmiastowy szum w mediach o "rewolucji", "zmianie pokoleniowej" i kto wie czym jeszcze, a po tygodniu i tak byśmy się zastanawiali, co jest grane. Liczby są ważne, ale nie oszukujmy się – w tej chwili liczy się, żeby chłopaki nie stracili wiary w to, co robią, bo jak raz wpadnie ten lęk, to znowu można zapomnieć o strzale przez pół sezonu.
Hype to nie argument.
no ale kurwa Lech_Fan, ty serio tym trenujesz, co?! 😱 Trzy mecze BEZ GOLA?? Ale szok, serio, kto by pomyślał jak zobaczymy na trybunie te gęby w przerwie 🤬 Za kazdym razem to jakby ktoś nam odjął tlen, a niektórzy chcą STOJANOVIČA WYRZUCIĆ teraz? BRZYDKI NUMER!
Słuchajcie, ja byłem tam w sobote z chłopakami, za siódmym filarem, i powiem wam – stoimy, śpiewamy, ale widzę te oczy pod kaskami. Nie ma radości, nie ma tej iskierki co przy remontadzie z Legią jak tamtego sezonu. Ale hej, nie opowiadajcie mi bajek że „trener psuje” bo sami wiecie jak to było w latach jak zdechł pies! Stojanoviču nie miał luzu, sam wiedział że ten zespół ledwo zipie, ale potrafił postawić nas w zwarciu jak się dało! Teraz ci co narzekają to chyba zapomnieli o tym 3:2 z Rakowem albo o tym że bez dwóch najsilniejszych w ataku zrobiliśmy fajny remis z Lechią na wyjeździe!
I te laweczki w meczu z Cracovią? EKSTREMALNY PECH, ale trener nie może mieć wpływu na los! Liczy się to żeby chłopaki nie poddali psychicznie, a on właśnie ich TRZYMA w pionie! Idźcie na trybunę sami i pogadajcie z nim w przerwie – facet ma plan, choćby go nikt nie rozumiał! A media? Pfff, media zawsze gadają jak się da, ale my wiemy co gra w Zagłębiu naprawdę!
Trzy mecze bez gola? No i co z tego! Bywały gorsze serie, pamiętacie sezon z B36 Tórshavn w Europie? 0:0, 0:1, a potem walnięte 4:1 u siebie 🔥 SERCE SIĘ NIE PODDAJE! Stojanoviču musi zostać DO KOŃCA – jak mu dasz nogę w tej chwili to za tydzień będziemy szukali nowego „cudotwórcy”, a tu nie o cudotwórstwo chodzi tylko o to żeby nie położyć uszu! Wierzę w nich, wierzę w niego, i jak jeszcze raz zagramy u siebie to puścimy tę trybunę w powietrze dosłownie! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Właśnie byłem tam w sobotę, przy tym samym siódmym filarze co PawelSlask – naprawdę fajne miejsce do grania, bo jesteście tam blisko chłopaków. I wiecie co? Widziałem coś, czego nikt nie policzy w xG ani nie wylepi na Twitterze: uśmiechy w przerwie meczu z Rakowem, te głosy, które niosły się pod dach stadionu, kiedy wróciliśmy z 3:2. To były te sekundy, które mówią więcej niż trzy gole bez gola.
Trzy mecze bez gola? Może i smutne, ale nie zapominajmy o tej serii: remis z Lechią na wyjeździe, 3:2 z Rakowem, a teraz ten 0:0 z Cracovią, gdzie straciliśmy dwóch kluczowych zawodników. To nie jest przypadek, że Stojanoviču trzyma ekipę w kupie – facet wie, że w takich momentach trzeba trzymać nerwy na wodzy, a nie siać panikę. Gdybyśmy teraz wyskoczyli z „rewolucją” albo „zmianą pokoleniową”, to by było jak dorzucanie benzyny do ognia. Przecież nie od dziś wiadomo, że kiedy rusza medialna karuzela, dopiero potem okazuje się, że nic się nie zmieniło – a my zostajemy z niczym.
Stojanoviču nie robi z nas świętych – po prostu nie pozwala nam zapomnieć, że gra się nie w statystykach, tylko w sercach. A to, co widziałem na trybunie, to nie była żadna apokalipsa, tylko chwila zawieszenia, jak to w sportach bywa. Trzy mecze bez gola? Bywały gorsze czasy, pamiętacie sezon z europejskimi podróży? A jednak potrafiliśmy odbić się od dna. Ten trener ma dryg do takich rzeczy – trzyma drużynę w pionie, choćby los rzucał kłody pod nogi.
Dajcie mu jeszcze trochę czasu. Bo jak teraz zrobicie rewolucję, to za tydzień będziecie tęsknić za tą samą twarzą w przerwie, która dzisiaj tylko pokiwa głową z rozdrażnieniem. A ja wolę widzieć zaciśnięte pięści na trybunie niż opuszczone głowy, nawet jeśli na razie nie widać gola. Serce Zagłębia bije mocniej niż jakikolwiek wskaźnik statystyczny.
xG > emocje.
no co wy tu teraz, chłopaki, opowiadacie bajki że trzeba go wychodzić skoro trzy mecze bez gola? serce się ściska jak pomyślę jak to było za moich czasów, kiedyś się liczyło się nie gole ale to że drużyna w ogóle jeszcze oddycha! pamiętam jak Zagłębie grało z wrocławską Ślęską w osiemdziesiątym drugim albo trzecim – przez pół roku ani jednego trafienia, a na trybunie tak gęsto że człowiek ledwo słyszał własne myśli. i co? w końcu ten jeden gol padł i to wtedy, kiedy nikt już nie wierzył. dzisiaj te serie wyglądają na groźne, ale za dawnych lat to była normalka – grało się nie dla tabeli tylko dla siebie nawzajem.
i tak tutaj, z tymi trzema meczami bez gola – to nie pierwszyzna, że wygląda na to że ktoś zapomniał jak się strzela. pamiętacie jeszcze ten sezon w ekstraklasie kiedy po remonadzie z Legią zebraliśmy się jak jeden mąż, choć tydzień wcześniej dostaliśmy trzy bez odpowiedzi? facet co prowadził wtedy, stary dobry Ryszard Matys, też miał swoich krytyków co mu wrzeszczeli że marnuje talent. a teraz? teraz mówią że to legenda klubu. stojanovič nie jest jeszcze żadnym starcem, ale facet też nie jest od święta – trzyma te chłopaków jak matka kurczaka pod skrzydłami, bo wie że jak raz puści nerwy, to znowu się zacznie ten wirusowy szukanie winnych.
i te laweczki z cracovią? ekstrema – dwoje naszych najlepszych bokiem, a jeszcze do tego pech w rzutach rożnych i karnych. facet na ławce nie ma wpływu na to że piłkarz złapie kontuzję czy że sędzia da faul na samym początku kontry. ale co on zrobił? posadził ich razem, dał im siłę psychiczna i poczucie że w drużynie nie są sami. w moim wieku człowiek wie jedno – jak zespół przestaje ze sobą rozmawiać, to koniec. a tutaj jeszcze gadają że trzeba rzucić trenera w ogień? przecież toż dopiero co dostaliśmy się do ligi mistrzów dzięki tej samej postawie!
no ale zobaczymy, szczerze mówiąc – jeśli za trzy kolejne mecze dalej nic nie strzelimy, to ja pierwszy powiem żeby pomyśleć nad zmianą. ale nie dzisiaj, nie jutro. dajmy temu faceta jeszcze szansę, bo jak nie teraz to kiedy? pamiętajcie że za dziesięć lat nikt nie będzie pamiętał tych trzech meczów, ale pamiętać będą to że Zagłębie zawsze podnosiło się do góry, nawet jak się przewróciło. i tak jest z sercem – bije dalej, nawet jak wstrzymujesz oddech.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej no, tylko nie znowu te łzy z oczu na trybunie przy każdej bledniejącej minie w przerwie... posłuchajcie mnie chwilę, bo ja tam byłem w sobotę, ale nie siedziałem w ciepłej ławce co gada z dziennikarzami, tylko stałem w tłumie pod bramką i widziałem całe widowisko od innej strony. ta wasza „trójka bez gola” to żaden koniec świata, ale kiedy ktoś rzuca hasło „trzymać go do końca sezonu” jakby to była jakaś dewiza życia, to mi się nogi trzęsą z wrażenia.
pamiętacie chociażby ten mecz z Rakowem, kiedy to myśleliśmy że wygramy 5:0, bo facet położył nam drużynę na siłowni przez tydzień? a skończyło się na 3:2, i to z kontuzjami przy naszych najlepszych strzelcach! i co, mieliśmy wtedy wyskakiwać z „rewolucją” albo wymieniać trenera przez jeden słaby tydzień? nie, staliśmy, śpiewaliśmy i wróciliśmy do szatni z podniesionymi głowami, bo wiedzieliśmy że ta drużyna ma jeszcze bite serce, nawet jak statystyki kłamią.
a teraz? teraz Stojanoviču ma mniej szczęścia niż Matys w osiemdziesiątym drugim, kiedy to zgubiliśmy finał pucharu przez karnego, którego sędzia nawet nie widział – ale za rok byliśmy mistrzami! facet nie traci głowy, trzyma ekipę w kupie, a wy już gasicie znicz na trybunie, bo trzy mecze bez gola? dajcie spokój, za moich czasów na sześć kolejek bez trafienia uważaliśmy to za fart, a i tak potem zdobyliśmy punkty jak na złość.
serio, ktoś tu opowiada bajki że „trener nie psuje”, ale zapomniał o tym sezonie w pucharze z B36 Tórshavn, kiedy to straciliśmy pół drużyny przez kontuzje i i tak zagraliśmy w pierwszych dziesięciu minutach lepsze zagrania niż przez cały pierwszy mecz? Stojanoviču nie jest żadnym zbawcą, ale jest facetem który wie że piłka to nie tylko gole i statystyki – to przede wszystkim wiara i walka, nawet jak się nie wiedzie.
więc proszę was, nie rzucajcie się od razu z oburzeniem na trenera, bo następnym razem, kiedy zagramy na swoim i któryś z waszych ulubieńców trafi w poprzeczkę, to kto będzie świętował? ten facet, który dzisiaj dostanie kopa w dupę za nic? no ale zobaczymy, bo serce Zagłębia bije dalej, nawet jak ktoś z was dzisiaj zrobi z siebie Pawła Sląska z drugiego konta.
A niech mnie, przecież sam byłem przy trybunie północnej w sobotę, kiedy po meczu facet poszedł pogadać z chłopakami z ławki – i wiesz co? Widzieliście jak jeden z nich, ten Kuciak, klepnął go w ramię i powiedział „trener, nie odpuszczaj, my to jeszcze pokażem”? I było w tym coś, czego nie wychwyci żaden xG – tamten gest to była cała Drużyna, jeden organizm. Te trzy mecze bez gola? To tylko huk wokół jednego błędu – ale w szatni dalej biją pięściami w szafki przed treningiem i wiadomo, że lada moment wybuchnie coś, co każdy kibic nosi w sercu: ta jedyna akcja, ta jedna szansa. Trzymajmy go, bo naprawdę wierzę, że Stojanoviču jeszcze nam pokaże, dlaczego stoimy ramię w ramię i nie puszczamy rąk. A jeśli za trzy mecze dalej nic się nie zmieni, to wtedy się zobaczy – ale dzisiaj? Dzisiaj widać tylko te iskry, które jeszcze nie zapłonęły, a on je właśnie podsadza.
No właśnie, LechiaGda masz rację tym gestem Kuciaka – widziałem to na własne oczy, bo akurat stałem tam, gdzie rzadko kto się przepycha, czyli z tyłu przy narożniku za bramką. Facet naprawdę umie dogadać się z tymi chłopakami, bo to co wtedy zobaczyłem, to było coś więcej niż zwykły doping. Kuciak, ten zawodnik, który nawet jak nie gra regularnie to ma tyle serca co mało kto, po prostu pochylił się i mu szepnął coś na ucho, a Stojanoviču tylko skinął głową. To było takie... rodzinne, wiecie? Tak jakby powiedział: „spokojnie, jeszcze nie koniec”.
Ale ja się jednak trochę niepokoję, bo trzy mecze bez gola to jednak długa przerwa, nawet jak pamiętam te czasy w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to Zagłębie zaliczyło cały październik bez trafienia. Problem w tym, że dzisiaj kibice oczekują czegoś więcej niż tylko „trzymania się razem” – oni chcą widzieć, że ta drużyna ma plan, a nie tylko emocje. I tutaj moje zastrzeżenie: nie chodzi o to, że Stojanoviču jest zły trener – bo on naprawdę potrafi prowadzić drużynę w trudnych chwilach – ale jeśli za te trzy mecze dalej nie zobaczymy żadnego pomysłu na strzał, to może faktycznie warto byłoby porozmawiać o zmianie podejścia. Bo serce zagłębiowskich kibiców bije mocno, ale tak naprawdę to chcemy nie tylko walki, ale też efektów. A póki co, widzę tylko ciężką pracę, a nie efekty tej pracy.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, wy wszyscy tu rozkminiacie te trzy mecze bez gola jakby to był koniec świata, a ja wam mówię – poszedłem wczoraj na pizzę z kumplami pod stadion i co widzę? Na murawie ktoś zostawił stare buty Lecha, a obok nich kilka pustych butelek po piwie. I wiecie co? Jak się dobrze przypatrzeć, to te buty są z czasów kiedy Zagłębie walczyło o mistrzostwo i nagle coś mi zaświtało.
Bo cholera, właśnie! Stojanoviču nie psuje żadnej tej serii – on po prostu naprawia to co jest do naprawienia. Trzy mecze bez gola? A kto wam powiedział, że gole są najważniejsze? Pamiętacie ten sezon kiedy graliśmy na wyjeździe z Legią i dostaliśmy trzy bez odpowiedzi, a potem w następnym meczu walnęliśmy ich 4:0? Wtedy nikt nie narzekał, bo widzieliśmy serce zespołu, nie tylko wynik na tablicy.
I te laweczki z Cracovią? Ekstremalny pech, ale chłopaki nie załamali się psychicznie – trzymali formację, bronili jak oszalali, i do samego końca walczyli o ten cholerny gol. Stojanoviču miał ich w garści i nie puścił, bo wie jedno: jak raz tracisz wiarę, to potem nie wiadomo czy się odbijesz. A my jesteśmy zespołem z sercem wielkim jak stadion, nie jakimś statystycznym świstkiem z xG.
Trzy kolejne mecze? Dajcie mu spokój! Facet buduje drużynę, a nie szuka kibiców do dopingu. Jak za tydzień zagramy u siebie i któryś z waszych ulubieńców wbije gola w 90. minucie, to wtedy zobaczycie, że to nie trener psuje, tylko my jesteśmy zbyt nerwowi i zapominamy co to naprawdę znaczy być Zagłębianinem. 🔴💪
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ależ tu się wylało ze wszystkiego, jakby ktoś otworzył zaporę przed finałem pucharu – od sercowych uniesień po obawy, że nagle padnie decyzja bez przebaczenia. Trzy mecze bez gola? Ależ to nie pierwszyzna, że Zagłębie wygląda na boisku jak para spłoszonych gołębi, co lada moment poderwą się do lotu – pamiętacie jeszcze ten koszmarny listopad 2018, kiedy to przez trzy tygodnie nie wiedzieliśmy co to strzał, a później i tak skończyliśmy z suchymi siatkami i awansem?
Tyle że dziś dyskutujemy o czymś innym niż sama statystyka – mowa o tym, co zostaje w szatni, w szepcie między zawodnikami, w tych ukradzionych uśmiechach w przerwie. Stojanoviču nie obiecuje nam snajperskich celnych, tylko to, że drużyna nie rozpadnie się jak domek z kart, gdy piłka nie trafia do siatki. I na tym polu chyba nikt tu nie kwestionuje jego dorobku – facet trzyma te chłopaków za rączkę, nawet jak każdy kibic patrzy na tabelę i liczy, ile to jeszcze potrwa.
Ale pytanie jest proste: czy te trzy kolejne mecze to już ostatnia deska ratunku, czy dopiero początek nowego rozdziału? Bo jak na razie mamy tyle teorii co i waszych głosów – jedni mówią „trzymajmy go bo on to widzi inaczej”, drudzy „czas najwyższy myśleć o planie B”. A prawda leży gdzieś pomiędzy tym, co widać na boisku, a tym, co siedzi w waszych sercach. Więc zostańmy przy tej brawurze, tej wzajemnej wierze – ale niech nikt nie udaje, że odpowiedź jest oczywista. Bo jak by nie było, Zagłębie zawsze potrafiło zaskoczyć, nawet gdy wyglądało na to, że świat się kończy.
Najpierw policz, potem się spieraj.