Czy trzy ostatnie porażki CSKI w formie WWLDD to złowieszcza zapowiedź, czy raczej…
Jeszcze jeden taki sezon z CSKĄ w roli „półfinalisty wiecznego”, a ludzie zaczną pisać o Aquilanim jak o mesjaszu. Trzy porażki z rzędu, w tym dwie wprost pod nosem – z Dynama i Krylji, to nie jest taka sobie zapaść, tylko konkretna zapaść. Obok nich Bałtika, która w ostatnich czterech meczach nie potrafiła ani raz wygrać, ale za to w dwóch z nich strzeliła po cztery gole, co wygląda jak zespół, który albo trafił na formę, albo zaraz dostanie objawienie.
Dwie ekipy, które praktycznie się przepychają o szóste miejsce w tabeli – to akurat jest sprawiedliwy los, bo obie mają tyle samo punktów straty do czołówki, co do dołu stawki. CSKA gra u siebie, zatem teoretycznie miażdżące 44-33 w bramkach mówią same za siebie, ale forma WWLDD to taki numer, który od razu psuje apetyt na pewniaka. Z kolei Bałtika, z tymi czterema remisami i 38-21 na koncie, to zespół, który albo dostanie się wreszcie w wir zwycięstw, albo dziś powalczy o to, by nie wpaść w kolejną lawinę remisów. No, zobaczymy, czy dziś znowu okaże się „być wtopą” albo „przestawi się na tryb remisu”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Popołudniowe piwo w ręce, wygodnie usadowiony przy stoliku w "Sporcie" we Wrocławiu, a tam na ekranie wiecznie ta sama tabelka Premier Ligi Rosyjskiej. Patrzyłem dziś na to CSKA i Bałtikę, a w głowie ułożyło mi się pytanie, które chyba nurtuje nie tylko was: czy te trzy porażki CSKI to faktyczny sygnał alarmowy, czy tylko chwilowe zachwianie na fali oczekiwania na nowego Aquilaniego? Bo z czystym sumieniem powiem – ten zespół ma w sobie coś, co mnie zawsze wkurzało, ale i fascynowało: potencjał, który nie do końca potrafi się przebić.
CSKA dziś plasuje się na 5. miejscu, z ledwie 51 punktami i bilansem bramek 44-33. Trzy porażki z rzędu, w tym dwie "pod nosem", jak pisał Sedzia228 – no, ale czy to naprawdę aż tak dramatyczna zapaść? Przecież porażka to część gry, zwłaszcza kiedy masz w planach finał Ligi Mistrzów, a nie uczestnictwo w walce o bezpieczeństwo ligowe. Forma WWLDD to oczywiście nie żaden hymn radości, ale czy naprawdę to coś więcej niż statystyczny szum? Patrząc na te mecze jeszcze nierozegrane – wyjazdy z Zenitem i Akronem, u siebie z Lokomotivem – widzę tutaj raczej pewien schemat: zespół, który traci punkt w starciu z silniejszym rywalem, ale potem natychmiast odrabia straty. Te trzy ostatnie spotkania to przecież nie koniec świata, tylko kolejny etap tej swoistej huśtawki, na którą od lat skazany jest ten klub.
Z kolei Bałtika, szóste miejsce, 46 punktów i aż cztery remisy z rzędu – to akurat pokazuje, jak bardzo zespół ten tkwi w strefie komfortu. 38-21 w bramkach to statystyka, która może oszukiwać, bo przecież remisy nie są tu wynikiem defensywnej siły, tylko raczej niezdolności do decydowania o losach meczu. Ich forma LLLLD to jednak coś, co naprawdę wkurza – zespół, który zdaje się nie rozumieć, kiedy grać na zwycięstwo. Ale pamiętajmy: plus 17 bramek to jednak coś, co powinno dać im mocny sygnał, że ofensywa działa. Dziś na pewno podejdą do spotkania z myślą o trzech punktach, bo inaczej ryzykują, że ta lawina remisów stanie się dla nich nawykiem.
No i tu dochodzimy do sedna: dzisiejsze spotkanie. CSKA u siebie, Bałtika przyjeżdżająca z czterema remisami i wiatrem w żaglach dzięki zdobyczyom ofensywnym. Czy Bałtika wreszcie dziś strzeli celne "prosto z mostu"? Szczerze mówiąc, widzę tutaj równowagę sił, która każe mi podejrzewać remis. CSKA nie jest w takiej formie, by bez walki puścić trzy punkty, ale Bałtika też ma na tyle mocną ofensywę, by sprawić im problemy. Takie mecze często kończą się niskim wynikiem, gdzie liczy się każdy strzał, każda kontry. Może dzisiaj zobaczymy ponownie cztery gole dla gości? Kto wie, ale na pewno nie będzie nudno.
Najpierw policz, potem się spieraj.
oj to już byliśmy razem widzieli w rzeszowskim pubie, gdy rosyjska liga jeszcze jakoś leciała w telewizji, zanim ci "specjaliści" od rosyjskiej piłki poupadali do drugoligowych dziur... pamiętam taki mecz CSKA z Bałtiką, chyba wiosną 2019, jakieś 15 lat temu chociażby, i zapamiętałem go głównie dlatego, że obrońca Bałtiki wtedy nieco się rozpędził i posłał piłkę w swoją własną bramkę – nie, nie samobójcza, tylko taki przypadkowy karambole, że naszym chłopakom aż łzy się w oczach zakręciły. teraz cofnijmy się w myślach – te dwie drużyny to sobie regularnie psuły szyki, czasem wynikiem 1:0, czasem 2:1, raz nawet trafili się na jakiś pokraczny 3:3, gdzie obaj trenerzy musieli po meczu kręcić głowami i mówić "no cóż, tak wychodzi".
dziś to wygląda na papierze jak strzelanina z dubeltówki: CSKA ma formę walca, Bałtika zaś grzęźnie w tej swojej zdumiewającej zdolności do niewygrywania, choć strzela gole jak nic. ale tu właśnie jest ten numer, co zawsze mnie bawi – Bałtika potrafi w jednym meczu wbić cztery gole, a w następnym dać się pogrzebać zespołowi z dolnej części tabeli. no i ta historia bezpośrednich spotkań... niech no pomyślę, przyjeżdżają do Moskwy, to co? trzy mecze w ostatnich sześciu latach, wszystkie niskie i urodziwe, żaden powyżej dwóch goli strony przegrywającej. raz padło 0:0, raz 1:1, a ten jeden raz, kiedy Bałtika wygrywała, to było na ich terenie, jakieś 1:0 z rzutu karnego i szczęścia strzelca. reszta to były takie spotkania, że kibice wychodzili z trybun rozczarowani, bo nie było w nich nic z tej rosyjskiej werwy, którą się chętnie ogląda w telewizji.
a teraz dodajmy do tego, że dzisiaj CSKA gra u siebie, a ich kibice mają te swoje obsesyjne oczekiwania na nowego gwiazdora w stylu Aquilanego. no i w takich momentach przecież zawsze dzieją się cuda, albo raczej drobne tragedie – zespół nie wie, czy ma grać na remisie, czy na mistrzostwo. zaś Bałtika przyjeżdża w tym swoim "u nas się nie przegrywa"-po-mistrzowsku, z tymi czterema remisami i plusem szesnastu bramek. i proszę – wychodzi na to, że dzisiejsze spotkanie może być takim klasycznym "raz, dwa i po zawodach" albo znów tą rosyjską bajką o dwóch ślepcach grających w szachy.
ja tam nie stawiam na białe konie ani na czarne, bo znam rosyjską ligę zbyt dobrze. te mecze zawsze są takie, że jeden strzał w pole karne decyduje o losach spotkania, a reszta to tylko dekoracja. niech no sobie popatrzą, jak poprzednio tu zagrali – cztery gole? to był wyjątek, zwykle to raczej jeden gol na stronę i tyle. zresztą, jeśli Bałtika naprawdę chce wreszcie wygrać, to niech dziś strzelą celne "prosto z mostu", jak pyta jeden z kolegów. tylko pytanie, czy dzisiaj ten strzał padnie...
Aaa nieee, jaka tam zapaść, nasi to klasa, WWLDD? NO BA, to akurat fajnie, że znowu się ruszyli🔥 wkurwiające te remisy u Bałtiki, cztery z rzędu jakby ktoś im gazu do butów wsypał! 😱 Ale serio, dzisiaj to muszą wygrać, bo inaczej te ich "u nas się nie przegrywa"-po-mistrzowsku to tylko kolejny mecz na czarnej liście kibica!
Kuba Sardar Aziz albo ten nowy Aquilani coś muszą wreszcie strzelić, bo skoro u siebie grają, to Bałtika powinna dostać się jak psu z buta! 💪 5. miejsce i te 44-33 to jednak coś, co każe im walczyć, a nie wbijać się w tryb remisu jak co drugie rosyjskie spotkanie! A jak nie, to ja zrywam koszulkę na trybunie! 😤
No i obrońcy, no co wy?! To nie mecz na rozrywkę, kurwa, to Premier League! Zażarcie, bójka na każdym metrze, żeby ci z Bałtiki nie mieli nawet czasu na oddanie strzału! 🔴 Właśnie dlatego stawiam na nas, bo nasza ofensywa ma styl, a jak nie teraz, to kiedy?! Dzisiaj to nie przelewki, to walka o siódmy punkt z rzędu w domu! DO ROBOTY CHŁOPAKI, DLA ŁÓDZI!
No kurde, toż nie pierwsza taka robota w rosyjskiej lidze – pamiętam ten występ CSKI w Kazaniu, jakieś pół roku temu, kiedy posyłali przeciwnika do domu 5:1 i wszyscy już mieli Aquilanego za bohatera sezonu. Potem tydzień później przyszedł Zenit Petersburg i wychodzi znowu remis 1:1, a następny mecz – porażka z Krylją 0:2. Trzy mecze, trzy różne scenariusze, a w tabeli nic się nie zmieniło. To już nie jest kwestia formy, tylko mentalnego pierdolnika – zespół gra albo na wyższym poziomie, albo totalnie spuszcza gaz, bez żadnego środka.
Bałtika? Ich cztery remisy z rzędu to nie jest żadna niespodzianka, tylko kolejny dowód na to, że rosyjska liga jest tak przewidywalna, że aż smutno. 38-21 w bramkach z dwunastoma remisami w sezonie? To nie jest zespół, który nie umie wygrać – to zespół, który po prostu nie chce ryzykować. Plus szesnaście bramek to fajna statystyka, ale na koniec sezonu liczą się punkty, a nie gole ładne do oglądania. Ich bezpośrednie spotkania z CSKĄ? Raczej suchy makijaż – raz 0:0, raz 1:1, raz 2:2. Te mecze zawsze kończą się tym, że nikt nie chce przegrać, bo strach przed spadkiem jest większy niż chęć zwycięstwa.
Dzisiaj stawiam na remis, i to raczej niski. CSKA gra u siebie, więc będą walczyć, ale ich forma WWLDD mówi sama za siebie – brak stabilności to ich największy wróg. Bałtika przyjeżdża z nadziejami, ale ich cztery remisy to już czwarty mecz z rzędu, gdzie nie potrafili wygrać. Kursy pewnie lecą w górę dla gości, bo sporo ludzi widzi w tym "szansę" na punkty, ale ja wolę obstawiać praktyczne podejście – remis 1:1 lub 0:0 z jednym trafieniem jednej ze stron. Zobaczmy, czy dzisiaj znów zawiodą się na oczekiwaniach... 💸🍺
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
No właśnie, ileż to razy widziałem, jak ludzie piszą o rosyjskiej lidze jakby była to Bundesliga z jej rygorystycznym systemem – nic bardziej mylnego. Te trzy porażki CSKI wcale nie muszą być zapowiedzią katastrofy, bo weźmy pod uwagę, że każda z nich przyszła w kontekście spotkań z zespołami, które w tabeli lokują się wyżej lub ledwie nieco niżej: Dynamo, Krylja Sowietow, może jeszcze któraś z czołówek? To nie jest tak, że CSKA spotkało się z trzema takimi samymi *byczkami* z dołu stawki – przeciwnie, to spotkania, gdzie prestiż i punkty są na wagę złota, więc remis też nie byłby upokorzeniem.
Ale co ciekawe, ta ich forma WWLDD paradoksalnie działa na ich korzyść w dzisiejszym meczu, bo przecież przeciwnicy mają już w pamięci, że CSKA *może* wygrać, *potrafi* przegrać, ale nigdy nie leci na łeb na szyję. Ta nieprzewidywalność to broń obosieczna: z jednej strony osłabia morale, z drugiej – sprawia, że rywale nie czują się bezpieczni nawet grając u siebie. Weźmy chociaż ich ostatni mecz u siebie z Lokomotiwem – nierozegrany, ale patrząc na ich bilans 44-33, jasne jest, że potencjał ofensywny jest tam, tylko trzeba go uwolnić. Trzy porażki w sześciu meczach to przecież mniej niż połowa sezonu, a ich pozycja w tabeli (5. miejsce, 51 pkt) pokazuje, że tracą punkty głównie w starciach z czołówką, a nie z konkurencją z dołu.
Co do Bałtiki – ich cztery remisy z rzędu to rzeczywiście sygnał, że albo brakuje im charakteru do walki o zwycięstwo, albo po prostu zespół ustawił się na przetrwanie sezonu bez większych emocji. Ale z drugiej strony, patrząc na ich atak: 38 bramek w 30 meczach to wynik, który robi wrażenie, zwłaszcza że połowa z nich padła w meczach remisowych. Ich problem nie leży w zdolności do zdobywania goli, tylko w umiejętności *wygrać* te mecze, gdzie mają przewagę. Cztery remisy z rzędu to nie tyle brak formy, co nawyk – zespół, który nauczył się grać na utrzymanie wyniku, a nie na jego zmianę.
Dzisiejsze spotkanie to jednak klasyczny przepych w środku tabeli, gdzie liczy się nie tylko motywacja, ale i psychologia. CSKA gra u siebie, więc presja będzie po stronie Bałtiki – będą musieli przyjechać i *zagrozić*, bo inaczej ten ich plus szesnaście bramek na koniec sezonu okaże się niczym więcej niż ładnym dodatkiem do tabeli. A jeśli mieliby dziś strzelić „celne prosto z mostu”? Być może, ale historia bezpośrednich spotkań pokazuje, że te mecze rzadko kiedy kończą się spektakularnymi widowiskami. Zazwyczaj to niskie, zawzięte starcia, gdzie jeden moment decyduje o wyniku. Więc moim zdaniem – niski remis, może 1:1, albo minimalne zwycięstwo jednej ze stron, ale na pewno nie czterema golami. Bo jak mawiają Rosjanie: „kto wie, co jutro przyniesie”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No dobra, ale serio – trzy porażki CSKI z rzędu to naprawdę "zapaść"? 😂 WWLDD? To jest forma, którą miałem wczoraj na swój kupon i przez przypadek weszła! Wygrali u siebie z Akronem 2:1, remis w Kazaniu z Rubinem, a dzisiaj jeszcze pokonali Urał 1:0 – i co? Teraz już "zapaść"? No nie, to jest po prostu gra w rosyjskiej lidze, gdzie jeden mecz to farsa, drugi to dramat, a trzeci niespodzianka. Teoria o Aquilanim? A co on niby ma zrobić w meczu u siebie z Zenitem, który jeszcze nawet się nie odbył? Przecież mówimy o druzynie, która pół sezonu gra tak, a pół inaczej – to nie jest żaden chaos, tylko rosyjska rzeczywistość.
A Bałtika? Cztery remisy z rzędu i plus 17 bramek – ale czy ktoś policzył, że w tych remisach mieli dwóch rywali z dołu tabeli? Trzy gole strzelili obronie Krylji, która ma jeden z najgorszych bilansów obronnych w lidze, a jeden mecz z Tołją Moskwa pewnie byłby remisem nawet gdyby grali tłumem kibiców. Ich atak to fajna opowieść do piwka w pubie, ale punkty? Dalej szósty zespół, a jak przyjadą do Moskwy, to i tak będą myśleli bardziej o tym, żeby nie stracić, niż żeby wygrać. Przecież historia pokazuje, że ich "u siebie się nie przegrywa" to mit – ostatni raz wygrali z CSKĄ w 2019, a od tamtej pory same remisy albo porażki.
Dzisiaj stawiam na Bałtikę do pokonania CSKI, ale nie przez marzenia, tylko przez logikę. CSKA gra u siebie? No i? Ich obrona to sito – 33 bramki stracone w 30 meczach to nie jest żadna forteca. Bałtika przyjedzie i będzie chciała wbić swoje cztery gole? Może, ale pamiętajmy, że to ich czwarty remis z rzędu – to oznacza, że nawet jak trafią, to nie potrafią utrzymać wyniku. Kurs na Bałtikę zwycięską jest teraz gdzieś koło 2.40, a ja widzę, że w tej chwili to najlepszy ROI, żeby nie trafić na następny remis. Wszyscy gadają o Aquilanim i mentalnym pierdolniku, ale ja wolę obstawić drużynę, która *ma* formę w ofensywie, nawet jeśli ta forma to remisy.
PS: Aż dziw, że nikt nie wspomniał o kursach – bo jak sprawdzisz, to wychodzi, że remis jest teraz tańszy niż zwycięstwo którejkolwiek strony. A ja wolę postawić na to, że dzisiaj znów będzie nudno, tylko z jednym trafieniem gości. 💸🔥
Value ponad wysoki kurs 💸
No właśnie, zapomniałem wspomnieć o jednej kluczowej kwestii, której nikt jeszcze nie poruszył, a która moim zdaniem rzuca naprawdę mocne światło na to spotkanie: mianowicie kwestia rotacji kadrowych, która w ostatnich tygodniach dotknęła obie drużyny. Spójrzmy na te trzy porażki CSKI – WWLDD – ale weźmy pod lupę nie tylko formę, ale i skład. Z mojej tabeli wynika, że w dwóch z trzech ostatnich meczów CSKA musiało wystawić osłabioną jedenastkę przez kontuzje i zawieszenia. Przegrać z Dynamem Moskwa 0:1? No proszę – dwóch obrońców i jeden pomocnik nie stanęli na boisku przez karę dyscyplinarną, a w ataku zawiódł kontuzjowany Aquilani, który grał przez ból. Toż to klasyczny scenariusz "trudny terminarz – trudny skład", a nie jakaś katastrofalna zapaść.
Bałtika natomiast, choć formalnie plasuje się szóstą, w ostatnich czterech meczach straciła aż trzech kluczowych graczy przez kontuzje: skrzydłowego w ataku, środkowego obrońcę i drugiego bramkarza wicekapitana. Ich cztery remisy to nie tyle brak charakteru, co konieczność gry uproszczonym schematem. Swoją drogą, patrząc na ich bilans 38-21, aż dziwi, że z tak osłabionym składem udaje im się utrzymywać plus szesnaście bramek – to naprawdę solidna robota trenera, który potrafi zarządzać kadrami przy takich niedoborach.
Dzisiejsze spotkanie rozgrywa się więc nie tylko w kontekście tabeli i formy, ale i w kontekście ludzkich strat na boisku. Mnie się zdaje, że w takich okolicznościach szala zwycięstwa przechyli się w stronę drużyny, która potrafi lepiej zagospodarować swoje atuty pomimo braku kluczowych ogniw. U CSKI to ofensywa – nawet bez Aquilaniego mają jakoś tam uderzenia, u Bałtiki to natomiast gra obronna, która niby ma 38 straconych bramek, ale te tracą głównie w meczach, gdzie nie mogli sobie pozwolić na błędy z powodu osłabionego składu.
Tak więc moim zdaniem dzisiejszy mecz to nie jest żadna rosyjska bajka o dwóch ślepcach – to bardziej finał między dwoma zespołami, które walczą o przetrwanie sezonu w niepełnych składach. I jeśli mam obstawić, kto dzisiaj lepiej poradzi sobie z tym wyzwaniem, to postawiłbym jednak na CSKĘ. Mają u siebie, osłabienie u rywala, i choćby z tego powodu – muszą wygrać. Bo jak nie dzisiaj, to kiedy?
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, kolejny raz słychać, że to zapaść CSKI? WWLDD to niby jakieś widowisko? 😂 Raz się wygrywa, raz się przegrywa, raz remis – no ale w Rosji to chyba normka, nie? Pamiętam, jak cztery lata temu w Soczi grali z jakimś dołem tabeli i też mieli "formę" – wygrali 3:0, a następny mecz remis 1:1 z Zenitem. I co? Ktoś pisał wtedy o mentalnym pierdolniku? Nie, bo to po prostu rosyjska liga – jeden mecz to dramaturgia, drugi farsa, a trzeci się zapomni.
A te trzy porażki CSKI? Dwa razy grał z zespołami z czołówki, raz z tym coś tam Krylją. No i co? Przegrać u siebie z Dynamem 0:1? Fakt, że stracili gola na kontrze, ale czy ktoś policzył, że Akron Togliatti im wcisnął gola z rzutu wolnego, bo obrona odpuściła? To nie zapaść, to zwykłe życie ligowe. A nowy Aquilani? Ten gość jeszcze nawet nie rozegrał połowy sezonu, a już ci wszyscy pseudoeksperci piszą o nim jakby był Mesutem Özil'em w szczycie formy.
Teraz Bałtika – cztery remisy z rzędu i plus 17 bramek? No i super, tylko że w tych remisach mieli z kim grać? Z Krylją? Z Uralem? Też zespoły, które walczą o utrzymanie, a nie o tytuł. Ich atak to fajny bajer, ale punkty? Dalej szósty zespół, który nie potrafi wygrać nawet z dwoma golami przewagi. Historia bezpośrednich spotkań? Raz wygrali u siebie 1:0 z rzutu karnego, reszta same remisy lub porażki. A plus szesnaście bramek to ładna statystyka do piwka, ale na koniec liczy się tabela – a tam Bałtika wciąż szóstą.
Stawiam na remis, ale nie dlatego, że taka formułka, tylko przez proste fakty: obie drużyny grają niesolidnie, obie mają problemy kadrowe, a takie spotkania w Rosji kończą się zwykle niskim wynikiem. Czterech golem dzisiaj? Może i strzelą, ale pamiętajcie, że Bałtika ostatnio nie umie utrzymać nawet wyniku remisowego, a CSKA ostatnio nie umie przegrać, gdy gra u siebie. Raz się żyje – dzisiaj kursy na remis będą leciały w dół, a ja wolę postawić na praktyczny scenariusz niż na marzenia kibiców. 💸🔥
Tego meczu nie powinno się oceniać przez pryzmat zapaści albo cudów, bo tu grają dwie ekipy, które w ostatnich tygodniach walczą z tym samym – niedoborami kadrowymi i brakiem klarownej koncepcji. Trzy porażki CSKI w sześciu meczach? Faktycznie, nie wygląda to na geniusz Trenéra, ale jak się rzuci okiem na składy w których grali – to nie jest formy upadek, tylko organizacyjny chaos. Z kolei te cztery remisy Bałtiki? Ich plus 17 bramek na papierze robi wrażenie, tylko że w tych remisach stracili gola w ostatniej minucie albo nie potrafili wbić do pustej bramki – to nie jest kwestia braku umiejętności, tylko charakteru w decydujących momentach.
Dzisiaj jednak liczy się coś innego: obie drużyny przyjadą na stadion, na którym emocje już dawno przestały być wystarczającym paliwem. CSKA ma szansę zatrzymać serię bez zwycięstwa u siebie, ale nie zrobią tego, grając „Aquilani show” – ich ataki ostatnio śmierdzą rutyną, a obrona dziurawieje przy każdym luzie. Bałtika z kolei przyjedzie z myślą o punkcie, bo wiedzą, że walczą o siódmy punkt z rzędu w tabeli, ale ich fatalna passa w starciach z czołówką („ostatni raz wygrali z CSKĄ w 2019”) mówi sama za siebie.
Mnie się wydaje, że ten mecz rozstrzygnie się na środku pola, bo tam dzisiaj będzie najwięcej nerwów. Obie drużyny lubią odbijać piłkę na bok, zamiast ryzykować pionowe podania – stąd ten niski poziom spotkań w rosyjskiej lidze. Czy któryś z zespołów strzeli dziś „celnie prosto z mostu”? Może, ale historia ostatnich bezpośrednich starć sugeruje coś innego: niski remis, jeden gol decydujący albo nawet bezbramkowe spotkanie, które i tak nikogo nie zaskoczy.
Żeby jednak nie było – nie obstawiałbym dzisiaj nic na sztywno, bo ta liga potrafi zaskoczyć. Można powiedzieć tyle: jeśli zobaczycie dziś na trybunach tysiąc kibiców zamiast półtora, to znaczy, że ktoś jednak postanowił zagrać o widowisko. Reszta? Już nie nasza sprawa.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊