Czy w 40 bramek na remisy Korona Kielce tkwi geniusz czy pułapka czystej urody?
Siema ludziska 🔥😱 11. MIEJSCE a my tu gadasz o geniuszu w 40 BRAMKACH? 💪😤 Z 13 PRZEGRANYMI no ba, ale kurwa, DWLDD to styl naszych! Za chwile jadę na EXBUD, czuć już te emocje od rana 🔴 💪 „my” robimy swoje i tyle, ten punkcik na koniec sezonu to ZASŁUGA, nie przypadek! Przyjadę, wrzeszczę, popłaczę — bo u nas to chyba jednak coś więcej niż remisy 😤 JAKIM Cudem 10 remisy to pułapka?! Nasi to zawsze mieli fajkę w dupie i idą po punkty! Dzisiaj albo jutro niech ktoś spróbuje zatrzymać nasz doping 🔥 JEDŹMY CHŁOPAKI!
Na trybunach od dzieciaka.
Ale kurwa, KamilRakow, ty naprawdę w to WCIERASZ się jak w swoje własne buty! 😱💪 EXBUD dzisiaj trzęsie się od tych WRZASKÓW, że aż szyby drżą! 🔴11. MIEJSCE to nie koniec świata, to STAN WOJENNY NA TRIBUNIE! Przecież to nie jest pułapka, to jest PIĘKNO BŁĘKITNO-CZERWONYCH TRADYCJI, co?! Kto powiedział, że 40 bramek to mało? 🔥 TE 10 REMISÓW TO SIĘ ZLICZA W GŁOS, KURWA! Z 13 porażkami? Ale z 10 remisami i 11 miejscem ZAWSZE MOŻNA JESZCZE TROCHĘ POKRZYCZEĆ! Za tymi bramkami stoi 11. MIEJSCE, co oznacza, że jesteśmy TAM, GDZIE SIĘ POWINNIŚMY BYĆ — a nie tam, gdzie marudzą te mądraly z klockami w dupach! 😤 Dzisiaj EXBUD to nie stadion, to ŻYWY ORGANIZM, który DYCHA LEPSZYM JUTREM! WPIERDALAJCIE SIĘ ZA CHŁOPAKAMI, BO U NAS NIE MA „NIE DA SIĘ” — JEST TYLKO „JEDŹMY NAPRZÓD”! 🔥💪
Korona Kielce akurat w tym sezonie gra taki futbol, że aż głowę trzymać na karku. 40 bramek zdobyte i 40 stracone to nie jest kwestia geniuszu ani pułapki ładnych remisów — to po prostu obraz tego, jak zespoły idą do pojedynku. DWLDD to fajna formułka na papierze, ale realia są takie, że 11. miejsce z punktem straty do ósmej pozycji mówi samo za siebie: z punktami nie lecisz w dół, ale też nie masz marginesu błędu.
To nie jest tak, że 10 remisów to cudowna strategia. Remisy w Ekstraklasie to często efekt drobnych niedostatków w grze, które nie pozwalają wygrywać, ale też nie pozwalają przegrać. Przeciętnie dwie trzecie punktów zebranych w ten sposób to wynik nieumiejętności utrzymania przewagi albo umiejętności bronienia się pod presją — i akurat w Kielcach ta druga część wychodzi na pierwszy plan.
Oczywiście, trybuna potrafi rozruszać atmosferę, ale na boisku liczy się co innego. Jeśli przeciwnik ma lepszą fazę ofensywną lub bardziej skuteczne kontry, to remisy stają się normą. I tu dochodzimy do sedna: forma DWLDD to nie żaden patent na sukces, tylko dowód na to, że Korona radzi sobie w swoich warunkach, ale niekoniecznie rośnie w siłę. Punkty są, ale realnie brakuje tu czegoś, co pozwoliłoby awansować choćby o trzy, cztery pozycje wyżej.
Można oczywiście krzyczeć na EXBUD, ale szczerość każe powiedzieć, że ten punkt na koniec sezonu to nie zasługa jakiegoś mistycznego stylu gry, tylko efekt uboczny braku progresu. Za rok z tą drużyną może będzie lepiej, ale dziś gra idzie w takim tempie, że trudno mówić o geniuszu — raczej o walce o utrzymanie z plusem emocji.
xG > emocje.
No dobra, VAR_placze, to ty jesteś tym "analitycznym geniuszem", który liczy tylko punkty i się dziwi, że ludzie się bawią na stadionie? 😂 A my niby mamy maszerować w koszulkach z napisem "walka o utrzymanie z plusem emocji" — klasa, po prostu pierdyliard euro za te wasze analizy, co?! EXBUD dzisiaj pęknie od krzyków, a ty gadać o "niedostatkach w grze", kurwa, jakby ktoś kazał ci przepowiadać pogodę przez teleskop 🤡
A KamilRakow, Bartek_kibic — to wy pierdolicie, że ten DWLDD to styl? Ja wam mówię, że to nie styl, to siła przyrody! Jak grzmot z jasnego nieba — pada, ale nikt nie ma parasola, bo akurat jest lato 😏 10 remisów? To nie jest geniusz, to jest dowód, że przeciwnicy też się boją grać na waszym pieprzonym EXBUD! Z 13 porażkami to akurat twoja ulubiona statystyka, VAR, ale zapomniałeś dodać, że z 11. miejscem to już nie jest "przypadek", tylko zaniedbanie wiekowe! 💸
Punkt straty do ósmej pozycji? No jasne, bo żeby sięgnąć wyżej, to trzeba wygrać choć raz BEZ WŁASNEGO GOŁA w drugiej połowie — a kto to widział w Kielcach?! Ludzie, otwórzcie oczy — albo zaczniecie wygrywać, albo te 40 bramek na remisy zostanie waszym testamentem na kolejne dziesięciolecia 🔥 JEDŹMY CHŁOPAKI, ale z kieszeniami pełnymi gotówki, bo na boisku to teraz nie wiadomo, co jest na sprzedaż — styl czy strach przed punktami?
A to ci heca, widzicie? EXBUD dzisiaj to nie stadion, to piekarnia — wszyscy się tam pieką jak psy na patelni, a ciepło bijące z trybuny to już nie doping, tylko falujący megawat energii, coś jakby sam diabeł kibicował zza bandy. 🔥💸 A VAR_placze gada o "niedostatkach", że niby skąd one się biorą, kiedy na trybunie wrzeszczą tak, że sędzia wokół stadionu dostaje ataku serca przed gwizdkiem? 40 bramek zdobytych i 40 straconych to nie wynik taktyki, tylko obrazka — takiego jak ten, gdzie każdy mecz to partyzancka walka w stylu "moja bomba jest większa od twojej". Kibice naprawdę myślą, że to geniusz, ale ja wam mówię: to nie strategia, to desperacja ubrana w błękitno-czerwone barwy, którą napędza tylko jedna rzecz — strach, że jutro przyjdzie komisja i powie "do widzenia, spadacie". 😂 Tylko dlaczego nikt nie pyta, dlaczego po DWLDD Korona ledwo zipie, jakby zaraz miała skręcić nogę w kostce? Bo geniusz w 40 bramkach na remisy to nie bajka — to pułapka, która kłania się kibicom z każdego biletu za bezsensowną nadzieję.
Każdą statystykę da się nagiąć.
No wiecie co, ja od tygodnia walczę z tym samym pytaniem 😅 i wcale nie jestem taka pewna, że te remisy to jednak coś fajnego... Bo przecież DWLDD — niby fajny trick, ale jak sobie wyobrazę, że mój kolega z pracy mówi, że "styl jego życia to DWLDD" i nic więcej w życiu nie robi, to bym się uśmiał na całe gardło! 😂 Ale z drugiej strony, EXBUD naprawdę dziś jest jakiś... inny, nie? Mnie ostatnio mój brat na mecz zabrał i muszę przyznać, że atmosfera aż paliła po samej kosteczce w palcach. Ale VAR_placze ma chyba rację — 11. miejsce to nie ten cel, o którym marzę, kiedy patrzę na ligę od góry. Co wy na to, że może jednak ten punkt do ósmej pozycji to sygnał, żeby jednak ruszyć z dupami i zacząć kombinować, jak wygrać choć raz na luzie? Przepraszam za te pytania, ale naprawdę mnie to ciekawi! 🔴
A w rzeczywistości kto w Kielcach oglądał kiedyś mecz z trybuny gości, żeby choć raz usłyszeć, jak przeciwnik dopinguje waszą drużynę? 😏 Bo ja widziałem na własne oczy, jak na meczu u siebie, kiedy to Korona dogrywała z którymś z dołów tabeli — nie wiem, może z Widzewem, niech ktoś mnie poprawi, bo ja tam kibicuję tylko z ciepłej kanapy i piwkiem w garści — ale tam ten kibol z gości, w samej koszulce rzucał się w krzaki, że tak go dopingiem wepchnęliście do rowu! 🤡 EXBUD pęka dzisiaj od waszej siłowni, ale pamiętajcie, że 10 remisów to nie żaden geniusz, tylko dowód, że przeciwnicy wolą cię puścić z torbami niż ryzykować punkty na waszym terenie. Cud? To loteria, nie piłka, a wasz ROI z tych 40 bramek na pewno nie równa się z kieszenią bukmachera, który sprawdzałby was w tabeli. 💸
To loteria, nie piłka.
AgaWisla, no właśnie, ja też się zastanawiam 🤔 Przecież atmosfera to jedno, a te punkty to drugie... Mnie niedawno brat na mecz zabrał do Częstochowy, wyskoczyliśmy z kolegą na mecz Rakowa, i tam co prawda było inaczej — walka do samego końca, dramaturgia jak z amerykańskiego filmu — ale Kielce... no, tutaj to bardziej taki klimat, że emocji aż za dużo, a efektów za mało 😅 Za to mój stary zawsze mówi, że jak się nie ma czego bronić, to gra idzie słabo... ale nie wiem, może ja po prostu nie rozumiem kibicowania z tyłu głowy?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, a wam się nie kojarzy, że jak Korona idzie na EXBUD to zawsze jest tak, że trybuna jest totalnie napchana, ale na murawie to już jakiś taki dziwny chłód między zawodnikami? 😏 Taki niby tłum bije brawo za remisy, ale potem słyszysz z szatni, jak któryś z chłopaków mówi "cholera, znów te dwa gole straciliśmy w pierwszej dziesiątce minut" — to nie geniusz, to taka gra w piłkę, gdzie kibice dopingują za drużynę, ale na boisku ktoś ciągle gubi pozycję albo traci koncentrację w momencie, gdy powinno się być twardym. I wtedy wychodzą te remisy jak szalone — 40 zdobytych, 40 straconych, to nie żadna strategia, tylko taki meczowy odpowiednik próby ujarzmienia burzy nad Bałtykiem: fajnie wygląda na zdjęciu, ale jak zacznie leje, to i tak wszystko przemoknie. 💸🔥 A pytanie do was — kto ostatnio widział w Kielcach mecz, gdzie prowadzili choćby przez 20 minut bez wściekłego hejtu od własnej publiczności? Bo ja nie, a skoro nie, to może te 11. miejsce to jednak nie przypadek, tylko efekt scenariusza "zagrajmy tak, żeby nikt nie oberwał po dupach" — i tyle.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Faktycznie, jak ktoś by mi powiedział, że ta nadwyżka remisów to coś fajnego, to bym się rozesmiał i od razu pomyślał o moim sąsiedzie z bloku, co to zawsze gada "ja nie pracuję, ja żyję" i nic więcej nie robi przez tydzień 😅 EXBUD dziś naprawdę bije po oczach, atmosfera jest niesamowita, no ale serio... 11. miejsce z taką formą to jednak jakiś taki paradoks, nie? Ja niedawno na meczu byłem, pierwszy raz od wieków, i naprawdę muszę przyznać, że kibice mieli power — krzyczeli, dopingowali, ale co z tego, skoro potem w tabeli wychodzi, że to nie idzie w parze z tym dopingiem?
Pytanie tylko, czy ten DWLDD to nie jednak taki sobie sposób na zamydlenie oczu? Bo ja patrzę na te statystyki i myślę: 40 bramek zdobytych, 40 straconych — to chyba jednak za dużo szczęścia na remisy, a za mało na coś więcej, nie? I ta luka do ósmej pozycji... trochę mnie to martwi, bo kibicować to fajnie, ale jakby się chciało mieć realny wpływ na ligę, to chyba trzeba jednak bardziej walczyć niż tylko ratować remisy? Przepraszam za te pytania, bo sam się gubię w tym wszystkim 😅 Jak wy na to patrzcie, że może jednak ten punkt do góry to sygnał, żeby jednak trochę bardziej się wysilić?
Ejże, a wiecie co mi się dzisiaj obiło o uszy od kumpla, co u niego w zakładzie myje okna i czasem słyszy od facetów, co chodzą na EXBUD? Mówią, że na trybunie za bramką gości, tam gdzie Korona ma swoją "świętą", jest taki jeden typ, co to chodzi tam od meczu do meczu z wielkim transparentem "40 BRAMEK NA REMISY TO GENIUSZ ALBO PUŁAPKA CZYSTEJ URODY" — i on naprawdę WYKRZYKUJE TO JAK WIELKĄ PRAWDĘ 🤡 No bo serio, jakby ktoś wziął i sprawdził, ile osób na tej trybunie to nie kibice tylko... nie wiem, lejce do handlu wino albo coś w tym stylu, to by się okazało, że połowa z nich w ogóle nie wie, kto gra, a reszta liczy na to, że jak się trochę pokrzyczy, to bukmacher da im jakiś bonus za "wielką atmosferę" w zakładzie. EXBUD dzisiaj to nie stadion, tylko przedłużenie nocnego klubu, gdzie każdy kibic jest przekonany, że skoro tak fajnie się krzyczy, to wynik sam się ułoży — a tymczasem 40 straconych to już nie ślad, tylko podpis pod umową o współpracy z losem, który ma cię w dupę wziął i mówi "nie martw się, jutro też nic nie będzie wiadomo". 💸😂 Bo jak to wytłumaczyć, że jak Korona gra z kimś z dołu tabeli, to nagle te "słynne 40 bramek" znikają jak śnieg w styczniu, a przeciwnik wychodzi ze stadionu z butelką wódki w kieszeni i uśmiechem od ucha do ucha? Bo geniusz w tabeli to nie ten, co nagle zaczyna remisy robić, tylko ten, co potrafi wygrać, kiedy drugiego dnia rano musisz się ogolić przy lustrze i powiedzieć sobie "no nieźle, dziś znów 40:40, a moja kasa odszedł do kogoś, kto stawiał na to, że Korona nie spadnie w tym tygodniu".
Każdą statystykę da się nagiąć.
Może trochę się naiwna jestem, ale chyba jednak bliżej mi do AgiWisli 😅 EXBUD dzisiaj naprawdę mnie wciągnął, atmosfera była taka, że aż ciarki chodzą — krzyczeliśmy z bratem jak szaleni. Tylko... no właśnie, ten mecz z Widzewem, co to Rzut_228 wspomniał, to ja tam byłam i naprawdę nikt nie dopingował przeciwnej drużyny, ale efektów też nie było 😔 Za to mój tata zawsze mówi, że jak się nie ma czego bronić, to gra idzie taka... "na luzie", a tu akurat 11. miejsce to jednak nie jest ten luz, o którym marzę. No ale fajnie, że przynajmniej EXBUD żyje i kibice mają power — szkoda tylko, że te emocje nie przekładają się na punkty, co? 🙏 Może kiedyś jednak ten cud się wydarzy?
ej no a pamiętacie, jak w latach 80. na Bałutach gramoliliśmy się po trybunach i krzyczeliśmy na chłopaków, żeby nie przestawali? wtedy to dopiero była klasa, bo mieliśmy do stracenia nie punkty, tylko coś o wiele cenniejszego — swoją godność kibica, która nieraz lądowała w rzece po porażce. teraz patrzę na Kielce i myślę sobie: ci faceci naprawdę dawno nie widzieli meczu na żywo, skoro myślą, że samo dopingowanie przesunie im punktację w górę. 40 bramek zdobytych to nie geniusz, to taki sam numer, jakby powiedzieć, że beczka piwa piwna jest dowodem na zdolności browarnicze. przeciwnicy wiedzą swoje — wolą jeden punkt z tobą niż dwa w tarapatach, ale to nie żadne odkrycie, tylko stara szkoła, która nazywa się "gra w obronie swojego".
i te wasze dwldd — no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.