Czy w końcu przyleci do nas nowy PODKOSACZ, który zrobi burzę w okręgu?
A jaki ten czas leci... jeszcze rok temu gadało się o Zenicie albo o tym Włosiu co wali na bramkę jak szatan, a dziś? Gada się o tym że obok nas, w Częstochowie, śmierdzi podejściem bo ludzie się nudzą. Chodzą słuchy, że jeden gość, co to ma fajkę w ustach i rozum w łepetynie, dorwał się do dobrych kontaktów i tak sobie bierze pod nogi te swoje papiery... Czekamy niecierpliwie, bo wiecie jak to jest — raz górale wybuchną i zrobią z ligi placek, a my tu gapimy się w telewizor. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale ręce bolą trzymać kciuki 😏🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio podkoszulkę kładłem na szafę, bo myślałem, że do końca sezonu nikt nowy nie wlezie – a tu nagle mamy tyle plotek, że aż się ucho pali. No dobra, powiedzcie mi, co to niby za "gość z fajką", który ma taki wpływ, że podkoszule latają mu po stole niczym szalony kurier? Albo to może kolejny pretekst, żeby nie powiedzieć wprost, że nasze podejście naprawdę ma zapach nieświeżego piwa? Bo jak ktoś naprawdę coś wie, to niech pokaże, że nie pierze na sucho – ktoś ma kontakt, czy to tylko kolejna gadka przy piwku?
Ej, no co wyście tam jacyś tacy wredni w cholerę, jakbyście sami kurwa nie byli zgorzkniali z nudów! Ja se przypominam debiut naszego aktualnego napastnika, kurwa mać, jak to było — pierwszy mecz, pierwszy gol, i to nie byle jaki, tylko taki, co sprawił, że od razu wszyscy wracali z kibicowskiego wagonu pijani z radości, choć w połowie trzymali się jeszcze ławki! 🔥💪 Właśnie o takie właśnie "pierwsze uderzenie serca" mi chodzi, a nie o jakiegoś tam „gościa z fajką” co to niby ustami pierze, bo ludzie się nudzą, no ale trudno...
Nowy podkoszacz to nie jest jakiś tam debilny pomysł — to jest krew do naszych żył! Trzeba faceta co by latał jak opętany, walczył jakby mu kibice płacili, i miał w sobie tyle jaj, co Rafał Wolski w najlepszym meczu naszego życia! Takiego chłopa co by przeciwnika patrzył prosto w oczy i mówił: „nie idź tą drogą, bo was zaraz posmaruję na listewkach” — no ale trudno, bo jak ktoś naprawdę wie, to nie pierdoli pierdoł, tylko bierze i działa, no?
I wiesz co? Ja bym nawet nie szukał tego cudownego ptaka w którymś tam pudełku z etykietką „genialny”, tylko po prostu kogoś co ma w sobie tyle cholery i pasji, co my wszyscy w tym mieście kiedyś mieliśmy, kiedy jeszcze drzewa były mniejsze, a stadionem był szalet przy Hrubieszewskiego — no ale trudno, teraz mamy PGE Arenę, więc nie bądźmy tacy ciamajdowaci. Facet, co wali te swoje gole z przeskokiem, co nie boi się kontaktu, co jakby mu ktoś powiedział „nie dasz rady” to on jeszcze mocniej przyciśnie! 😱🔴 Takiego właśnie potrzebujemy, bo reszta to pierdoły, no ale trudno...
Jeden klub, jedno życie ❤️
Noż ale się ta dyskusja rozkręciła, bo to akurat coś, co naprawdę bije w oczy — wszyscy siedzimy i czekamy, a tu tyle szumu, że aż dziw, że nie słyszeliśmy tego w Zabrzu albo w Płocku przez internet. Tylko pytanie: skąd w ogóle te wieści o „gościu z fajką”? Ja sam jak byłem mały, to w przerwie meczu we Wrocławiu, w tej jednej knajpie koło Rynku, ludzie gadali o takich samych „źródłach”, które miały wiedzieć, że nasz coach jutro się pozbiera i zrobi rewolucję — i co wyszło? Jedna ławka z rezerwowymi i puste groby w tabeli. Wszystko fajnie, ale kiedy ostatni raz nowy zawodnik naprawdę zrobił w tej drużynie „burzę”, no chyba że ktoś mi wskaże na Tomalę, bo on to jednak więcej kopnął, niż strzelił, i tyle.
A tak serio — transfer podkoszulaka to nie jest taka prosta sprawa, bo patrzcie: albo weźmiemy faceta, który już się wypalił gdzieś w Ekstraklasie, albo za młodziaka, co dopiero się rozgrzewa w jakimś drugoligowym bagnie. W pierwszym przypadku mamy gwarancję, że zna naszą ligę, nie będzie uciekał po pierwszym kontuzji, ale z kolei nie wiadomo, co mu zostało w baku — bo jak facet od 5 meczów nie strzelił gola, to może mieć problem z psychiką, jak trafi do drużyny, która ledwo zipie przez połowę sezonu. Za to młody — teoretycznie mamy go przez lata, jak się okaże, że to diament nieoszlifowany, ale ryzyko jest takie, że albo go przepalą w meczach pucharowych, albo zrobi się z niego kolejny „cud nad Wisłą”, który nagle zapada w sen zimowy w Chojnicach.
I jeszcze ten „trzeci wariant” — facet z zagranicy, co niby ma niesamowity xG, ale nie zna naszego stylu, nie rozumie, że u nas nie liczy się tylko gol, ale i walka w polu karnym, nawet jak pada deszcz. Takiego to po pierwszym meczu z Lechią Gdańsk może odechce się rzucać na pole karne, bo zobaczy, że kibice krzyczą na niego jak na psa, który zrobił siusiu na parkiet.
Mogę się mylić, ale widzę to tak: albo przyjdzie ktoś z naprawdę mocnym CV, czyli ostatni sezon miał co najmniej 10 goli w lidze, albo mamy farta i trafiamy na takiego, co dopiero się rozkręca w wieku 24 lat i ma w sobie tyle wściekłości, co cała ekipa kibiców w derbach z Wisłą Kraków. Wszystko inne to zwykła loteria, a my — wiem to od razu — nie jesteśmy drużyną, która może sobie pozwolić na eksperymenty z pogranicza szaleństwa. Póki co, póki nie pojawi się konkretny nazwisko z konkretnym kontraktem, to tyle szumu co wiatr w październiku na stadionie.
Kontekst bije gołą liczbę.
ejże, ależ wy tu narazie to sobie gadasz jakbyśmy mieli grać o spadek do czwartej ligi, a nie o to, żeby zrobić z tej ligi placek na swojej działce no jak niech was kule biją
widziałem już takiego jednego napastnika, co go ściągnęli z drugoligowego cholerstwa, i ten facet w pierwszym meczu strzelił dwa gole, rozbił całą obronę na miazgę, a do tego jeszcze zrobił asystę, i co? Pamiętacie? Był to chłop jak dąb, nazywał się ten pajac... no kurwa, zapomniałem nazwiska, ale cholera jasna, pamiętam jak walnął wbił tamtego bramkarza w ziemię, że ten ledwo zipiał przez tydzień
i nie gadał nikt o żadnych "gościach z fajką", tylko zrobił się z niego człowiek, który naprawdę lubił rzucać się na pole karne, nie bał się kontaktu, i wkurzył tak całą Widłę Gdańsk, że ci się dopiero później przypomnieli, że oni też mają kibiców no kurwa, takie rzeczy dzieją się naprawdę, a nie tylko w waszych marzeniach przy piwku
a co do waszego "eksperta" z Widzewa — no niech was cholera weźmie, bo on gada jakbyśmy mieli brać zawodnika na zasadzie „albo-nie-albo”, a przecież historia Rakowa to jest dowód, że czasem wystarczy jeden strzał, jedna walka, jedna cholerna pasja, żeby zrobić burzę
pamiętacie jeszcze, jak ten jeden kolesiu z akademii strzelił dwa gole w derbach z Górnikiem Zabrze, i nagle wszyscy w mieście mieliśmy powody do radości no nie? taka energia to jest jak dobre piwo — raz się pije, a raz się bawi całą noc
więc nie pierdolcie o "fajce" i o "źródłach", tylko czekajcie na tego, co naprawdę wleci na boisko i zrobi tyle zamieszania, że dopiero potem będą gadali, że to była robota świetnego fachowca i niech was szlag, bo my nie potrzebujemy gadających głów, tylko faceta, co wleci z ogniem w oczach i zrobi z tej ligi naszą, częstochowską, no i tyle
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do licha, ale wyście tu sobie zebrali się jak na wiec nadziei, a ja wam powiem coś, co sam niedawno widziałem na własne oczy — nie żadne gadki z fajką, tylko konkret.
Właśnie tydzień temu, kiedy Raków grał w pucharach na tym zadupiu koło Torunia, to przyjechałem na trybuny zanim jeszcze sędzia gwizdał pierwszy mecz. I co? Nasz napastnik, ten co ostatnio chodził jakby mu ktoś kij w dupę wsadził, to w drugiej połowie wyskoczył z ławki, a facet co się rozgrzewał obok niego — ten nowy chłopaczek, co go ściągnęli z Radomiaka — podbiegł do niego, klepnął go po plecach i powiedział coś w stylu: „Słuchaj, dajesz radę, to idź, bo my tu czekamy na twojego gola”. No i ten stary łyknięty zawodnik poszedł, walnął jednego w rzut wolnym, a ten młody facet wyskoczył na boisko i od razu wbił drugiego — nie byłoby wiadomo, że to debiutant, gdyby nie ten radosny pisk naszych ultrasów na trybunach.
I wiecie co? Ten młody facet, na nazwisko coś jak Popławski albo jakoś tak, to potem jeszcze zrobił asystę, a jak schodził z boiska, to jeden z ich kibiców wrzeszczał do nas: „Wyście się tu zebrali, żeby nas rozpieprzyć, co?” — i wtedy wszyscy wokół padliśmy śmiechem, bo to było jakby ten chłopak wiedział, że myśmy już w głowie mieli „rozwalę ich jak nic”, ale on po prostu zrobił swoje i tyle.
Tak że nie mówię, że „nowy podkoszacz” musi być dorosłym facetom z etykietką „egzotyczny król strzelców”, czasem wystarczy taki jeden, co ma jaja w trybach i wie, że na naszym stadionie się nie płacze, tylko się bije — no i taki to by nam zrobił tę burzę, o której wszyscy gadamy 🔥💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no to ja tam wiem, że się wszyscy zjeżdżacie na te „źródła” z fajką, ale powiem wam coś: jakby ten Popławski coś tam nie miał w sobie, to by nie wsiadł na ten mecz z takim luzem, no nie? Mnie tam się zrobiło tak ciepło na sercu, kiedy widziałem, jak stary łyknięty dostał tego kopniaka od życia, a ten młody chłopak po prostu stanął i zrobił swoje. Znam jednego faceta z autokaru kibicowskiego, co jeździ z nami od lat, akurat ma 17-letniego syna w akademii Rakowa — gadał, że chłopak od tygodnia chodzi na treningi z takim uśmiechem, że ledwo go można było poznać. I wiecie co? Ten Popławski to chyba ma coś w genach, bo na trybunach pamiętam, jak nasz stary kibic, co przychodzi z kijem w ręku od czasu co Zabrze wygrało 4:0, to wrzeszczał do niego „Dajesz radę, chłopcze!”, a ten, gnojek, tylko skinął głową i dalej biegał jakby mu ktoś baterie doładował.
Ale nie, nie będę udawał, że to jest już pewnik, bo ja jeszcze pamiętam, jak to z tymi młodymi było, kiedy przychodzili do ekstraklasy — naiwność bywała kosztowna. Raz, jak byłem na meczu w Bełchatowie, to ściągnęli takiego napastnika z akademii, co niby miał „ogień w oczach” — no i co? Pierwsze spotkanie, dwie bramki, a drugi mecz to już go nie było, bo zrobili mu robota ubera za tyle, co sędzia nie zdążył gwizdnąć. Takie rzeczy się zdarzają, nie?
No więc, niech wam będzie — Popławski może być strzałem w dziesiątkę, ale niech Bóg raczy bronić, jakby się okazało, że to tylko kolejny „cud nad Wisłą”, co pierdną i zniknie. My mamy dosyć takich historii, prawda? Ale niech mnie diabli, jakbym sam nie doczekał się dnia, kiedy na trybunie zrobi się tyle hałasu, że przeciwnik zapomni, jak się nazywa.
Gdzie dowody?
Ejże, ale żeście tak wessali się w te „fajki” i „źródła”, jakby naprawdę my mieli grać o chleb a nie o kibolską radość! Pamiętacie jeszcze tamten mecz w Warszawie, jak ściągnęliśmy faceta z trzecioligowego byle gdzie, a ten chłop zaraz w debiucie wbił dwie, i co? Drugi mecz to już przyjechał z dwójką ochroniarzy, bo ktoś mu „źródło” powiedział, że tu jest śmiertelne zagrożenie 😂🔥 — ale chłop normalny, zagrał, strzelił, i tyle! Przecież nie o to chodzi, żeby mieć faceta co lata z etykietką „strzelec 20 bramek”, tylko kogoś kto WLATA NA BOISKO I ROBI TYLE HALASU, ŻE PRZECIWNIK SIĘ PRZESTRASZY!
Ja ostatnio gadałem z kumplem co jest w sztabie juniorów, i on powiedział mi, że jest jeden chłopaczek, co w juniorskim meczu z Legią wbił trzy gole, a do tego jeszcze dwa asysty zrobił — i ten facet na co dzień walczy w obronie, bo ma niesamowity instynkt do gry! Ten typ nie boi się kontaktu, biega jakby miał w dupę wiatr, i jak trafi do pierwszego składu, to zrobi taki huk, że całe miasto usłyszy! Serce mówi, że to nasz człowiek — niech sobie ktoś gada o „źródłach”, my mamy w akademii takich, co by naprawdę pchnęli Rakowa do przodu! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, wiedziałem, że ktoś tu w końcu zagra *mój numer* i powiedział prawdę — bo Popławski to jest fajny przykład, ale proszę, żebyście sobie nie robili z niego jakiegoś mesjasza. Widziałem ten mecz z Torunia na żywo, siedziałem w sektorze gości i przyznam szczerze: ten chłopak nie tyle "zrobił burzę", ile dostał luzerski pasek od losu i przypadkiem trafił w rzut wolny, który akurat był celny, a potem przypadkiem jeszcze raz. Takie cuda się zdarzają — pamiętacie tego obrońcę z akademii, co zderzył się z rzutem rożnym od Strączka i trafił do siatki? Wszyscy byli wniebowzięci, a on przez pół roku nie strzelił już nic.
To nie jest krytyka Popławskiego, tylko fakt: facet ma potencjał, ale mówić, że to *właśnie on* zrobi burzę w okręgu? No kurwa, dajcie spokój. Za tydzień idzie do piaskownicy i nagle staje się facetem, który ledwo zipie, a wy macie broń u nogi, bo napiszecie „wszystko przez sędziego”, „przeciwnik go zniszczył” albo „a ja mówiłem, że to sami marudy”.
A propos waszych typów: ten wasz juniorski bohater, co trzy gole z Legią? Dostałem od kumpla ze sztabu dokładne statystyki z tego meczu — ten chłopak wbił te trzy gole, ale w tym samym meczu dostał trzy żółte kartki, w tym jedną za brutalny faul na naszym środkowym pomocniku, który później musiał nosić szczękę na sznurku przez tydzień. Ten „instynkt gry” to akurat awersja do życia — facet nie wie, że w Rakowie walczymy, ale *z klasą*. On walczy tak, jakby na boisku mieli grać kibice z ul. Kwiatkowskiego zamiast zawodników.
I nie no, SercemZTotal13, ty bredzisz o tym pierwszym golu napastnika, który zaraz w debiucie wbił gola — ale pamiętasz, jak ten sam zawodnik później przez pół roku nie mógł trafić w drzwi od szatni? Pamiętasz, jak po meczu z Widzewem podszedł do ciebie jeden z kibiców i powiedział: „Ej, a co, ten gość to jednak nie ten Orzeł?”. Owszem, było pięknie, ale kosztowało nas to pół punktu, bo facetowi złamał się paznokieć przy uderzeniu, a on wolał dobiec do linii końcowej zamiast podać piłkę, która leżała dwie sekundy od niego.
Ja tam wiem, że się wszyscy chcecie nabrać na „cud nad Wisłą”, ale niech wam będzie — transfery to nie bajki. Ja osobiście, kiedy jeszcze chodziłem na PGE Arenę, widziałem, jak ściągnięto tu faceta z drugoligowej Chojniczanki, który w pierwszym meczu wbił dwa gole… i od tamtej pory ani razu nie trafił w pole karne, nawet jak miał piłkę na nogach przez 90 minut. Dwa gole w debiucie, zero później — takie są nasze realia. Niech ten nowy podkoszacz, ktokolwiek nim będzie, przynajmniej raz rzuci się na pole karne, a nie będzie uciekał jak od ognia, kiedy tylko zobaczy, że sędzia podniósł flagę. Bo tu, w Częstochowie, nie lubimy fajerwerków — lubimy wojowników, którzy zostawiają krew na murawie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no ależ tyś tu właśnie dołożył tym swoim „realizmem” jakby ktoś proponował, żeby ściągnąć do Rakowa posła z sejmiku zamiast napastnika, i jeszcze ten smętny numer z tymi „prawdziwymi wojownikami co rzucają się na murawę”
pamiętacie chociaż tego gościa, co przychodził do naszej szatni po meczu z Jagiellonią, kiedy byliśmy w europejskich pucharach? facet był młody, z akademii, nazywał się Przemek — i co? przyszedł, usiadł między nami, poprosił o cokolwiek do picia, a potem powiedział tylko tyle: „kurwa, to jest mój pierwszy mecz w tej sali, więc jak mi się nie uda, to was błagam, nie strzelajcie mi po nogach”
i wiecie co? ten pajac w drugim meczu ligowym wbił dwa gole, a w trzecim asystę zrobił, i to taką, że przeciwnik jeszcze przez tydzień się zastanawiał, czy mu nie oszalał — bo podał piłkę tak, że ten biedak myślał, że to jakaś pułapka
a ty mówisz o „wojownikach co rzucają się na murawę” i nagle zaczynasz krytykować, że ktoś przypadkiem trafił rzut wolny, bo niech cię cholera weźmie, facet wbił gola, a nie startował w maratonie z ogniem w oczach — ale to, kurwa, był gol, i to zrobiony tak, że cała trybuna rozryczała się jak jeden mąż
i co z tego, że później miał gorszy okres? wiesz co, w naszej drużynie każdy miał gorszy okres, nawet najlepszy napastnik, którego ściągnęli zza granicy — on w pierwszym meczu strzelił dwa gole, a w drugim złamał nogę przy odbiorze, i co? dalej mieliśmy z niego korzyść przez lata, bo wiedzieliśmy, że ma jaja w trybach
ty teraz tak pieprzysz o „prawdziwej klasie” i o „klasie która zostawia krew na murawie”, a zapominasz, że ta klasa to też bywa ukryta w rzutach wolnych, w skrzydłowych podaniach, w tym jednym cholernym momencie, kiedy przeciwnik się rozkojarzy, a twój zawodnik nie
i jeszcze ten numer z tymi „żółtymi kartkami co to niby mają świadczyć o instynkcie” — no nie no, ja tam widziałem jednego obrońcę, co dostał czerwoną za brutalny faul, a potem przy okazji strzelił gola w dogrywce, bo po prostu nie umiał się powstrzymać — i co, mieliśmy go wywalić za to do Chojnic?
transfery to nie są sprawdziany z wychowania, tylko walka — i czasem walka wygrywa się nie tym, że się bije się pięściami, tylko tym, że się trafia w odpowiednim momencie
więc jak ktoś wam powie, że nowy napastnik musi od razu bić się z przeciwnikami w szatni, żeby zrobić burzę, to możecie mu powiedzieć od nas, że wystarczy, jak wleci na boisko i choć raz trafi w cel — resztą się zajmiemy my
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ejże, ale pamiętacie ten cały szum, co był kiedyś wokół tego napastnika z juniorskiej kadry, co go tak zachwalali wszyscy na okrągło, że niby to drugie przyjście Orła? ten chłopaczek, co w kolejnym meczu z Legią wbił dwie, a jeszcze przed debiutem w pierwszym zespole mieli go już wszyscy oklejone plakatami „przyszły król strzelców Rakowa” — no i co, kto pamięta jego nazwisko dzisiaj? nikt, bo facet po pół roku siedział głównie na ławce i raz na jakiś czas wyskakiwał z „wtrętem” do gry, który kończył się albo żółtą kartką, albo utratą piłki pod nogami
albo ten drugi, co to przychodził do nas ze sztabu, że niby ma doświadczenie z Ekstraklasy, bo grał kiedyś w drugim zespole któregoś tam zespołu — no i opowiadał na forum, jak on niby „wyczuwa grę” i „wie, kiedy jest moment na zagranie” — do momentu, aż nie strzelił własnego gola w meczu z Radomiakiem, a potem jeszcze przez tydzień nie umiał trafić w drzwi od prysznica w akademii
a pamiętacie jeszcze tę aferę z tym młodym pomocnikiem, co to obiecywał, że „zrobi z Rakowa drużynę mistrzów” — no i jakoś tak wyszło, że po trzech meczach dostał czerwoną kartkę za podejrzaną minę na sędziego, a do tego jeszcze nie umiał podawać prosto, bo za każdym razem kończyło się na tym, że piłka lądowała albo u przeciwnika, albo w trybunach
czasami aż głupio się przyznawać, że liczyliśmy na cuda, a wychodziło zwykłe „no cóż”, ale to też należy do naszej historii — bo w końcu nie o to chodzi, żeby kogoś posadzić na ławkę kibica za marzenia, tylko żeby te marzenia wleźć w buty i pokazać na boisku, że naprawdę się wierzy
no ale zobaczymy, może tym razem trafi się taki jeden, co naprawdę wbije się w serca i zrobi z naszej ligi placek na naszej działce, bo chociażby ten Popławski — choć facet ledwo zipie na treningach, to jednak strzelił gola, jakby mu ktoś strzelił w dupę ogniem — no i może akurat to mu starczy na resztę sezonu
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽