Czy w tym sezonie Super League 1 to już gra na półmetku mistrzostw, bo Olympiakos tak…
Właśnie spojrzałem na tabelę Super League 1 i... kurczę, to naprawdę się komplikuje. Bo co się dzieje w pierwszej czwórce? AEK ma 60 punktów i dosłownie dwie powyżej Olympiakosu, który w międzyczasie dwa razy remisował i trzy razy wychodził z remisów — serio, ich „strzelanie jakby im ktoś strzelany strzelił” w ostatnich tygodniach to nie żart. A Panathinaikos? No dobra, facet mający 49 punktów, drugie miejsce w tabeli ofensywnej w lidze, ale kiedy patrzy się na ten ciąg wyników DLLDL (to jest kolejno: zwycięstwo, ligowy remis, ligowy remis, ligowy remis, ligowe zwycięstwo), to aż się prosi pytanie: czy to naprawdę przerwa na doładowanie, czy raczej eskalacja problemów obrony?
60 punktów AEK za 26 meczów to średnio 2.31 na spotkanie — całkiem solidnie, z takim tempem byliby blisko rekordu ligi. Ale Olympiakos? 58 punktów w 26 meczach, czyli 2.23 na mecz, co przy takim bilansie remisowym (DWDLW — czyli dwa remisy, dwie porażki, jedno zwycięstwo, ligowy remis, ligowe zwycięstwo) sugeruje, że tracą grunt pod nogami. PAOK trzyma się trzeciego miejsca, ledwie punkt za nimi, ale ich forma DDWL (cztery remisy i ligowa porażka na koniec) też nie napawa optymizmem. Za to Panathinaikos, który w teorii powinien walczyć o fazę grupową europejskich pucharów, tkwi w miejscu i praktycznie nie oddala się od strefy zagrożenia — bo nie, 49 punktów przy czterech punktach straty do PAOK to jednak nie bułka z masłem.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze pół sezonu zostało, a sytuacja mistrzowska wisi na włosku. Tyle że Olympiakos, zamiast atakować, chyba właśnie to robi — wisi. A reszta? No cóż, czeka na swoją szansę, albo... na ich błędy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, to co się dzieje w Pireusie?! 😱 Panathinaikos strzela jak szalony, a Olympiakos ma formę taką, że aż strach — ależ to żenada 🔴🤬, sami widzicie, nie? Kto jeszcze liczy na mistrza z Pireusu?! Toż to nie żaden mecz, to komediodramat!!! 💪
A wiadomo o co chodzi — AEK trzyma pion i tyle, 60 punktów to nie przelewki 🔥, no i oni naprawdę robią swoją robotę, DDWDW? A to dopiero klasa, rozumiecie?! No ba, oni są gotowi walczyć, a nie co tydzień wycierać dupę na trybunach! 😤
Olympiakos — kurde, przecież oni mają zespół, który powinien rządzić, a tu co? Dwóch remisów z rzędu i już słychać tylko jęczenie kibiców 🔴😱. Nie mówię, że Panathinaikos to jakaś antydrużyna, ale teraz? Oni strzelają, ale co z tego, jak obrona leci na łeb na szyję? DLLDL — no dobra, zwycięstwa są, ale ta forma to jednak żadna rewelacja.
No i PAOK — ledwie punkt za nimi, ale ich DDWL? Czworo remisów i porażka? Przecież to nie tak się gra o mistrzostwo! Ja wiem, liga jest zacięta, ale serio, kto jeszcze wierzy w Olympe? No chyba tylko ci, co nie widzą przez własne okulary! 🤬
Ja to wiem jedno — moje serce bije za AEK, bo oni to robią, nie gadają! 💪 60 punktów, jeden punkt przewagi i jeszcze pół sezonu do końca — no to dopiero będzie emocje! Niech się wreszcie ich broni „pomylą”, bo ja osobiście czekam na koronę w Atenach! 🔥
ej, ludzie, pamiętacie jeszcze te lata, kiedy tuż przed mistrzostwami zjeżdżało się na trybuny na ostatnie kolejki i było wiadomo — ten albo tamten, bo jeden się potykał w marszu? no ale teraz… no niech ktoś mi powie, co się w ogóle stało z tą ligą, bo ja to chyba widzę po raz pierwszy coś takiego, że mistrzem padnie takim traktorem.
weźmy te statystki, co je podał Sedzia228 — 58 punktów Olympiakosa w 26 meczach i te serie zaczepów na remisie… ja to widziałem jak wracałem z wyjazdów na piłkę w latach 90., bo wtedy rzadko ktoś miał ochotę siać szaleństwo w środku sezonu. wszyscy wiedzieli, że jak się zrobi ten jeden poważny błąd, to później się liczy tylko na cud albo na to, że ten drugi też się potknie. i wiecie co? w tych czasach właśnie tak się grało — remis po remisie, jeden cel: nie stracić, a jak już stracisz, to uderzysz z kontr. ale teraz mamy Panathinaikosa, który niby strzela, ale obroni ani myśli, no i AEK, który po prostu idzie i pakuje punkty, jakby ktoś mu płacił za każdym razem. klasa stara szkoła, po prostu.
pamiętam mecz z 2007 roku, kiedy to sam widziałem na żywo, jak Olympiakos prowadził cały sezon, a na trzy kolejki przed końcem mieli remis z kimś z dołu tabeli, a potem jeszcze jeden, i nagle okazało się, że musieli wygrać trzy razy z rzędu, żeby nie przegrać tytułu. pamiętam kibiców na ulicach Pireusu, którzy dosłownie szli z transparentami "tu nie chodzi o wynik, tu chodzi o honor", a i tak nie załatwiło sprawy. dziś mamy sytuację, że ich forma to po prostu… no cóż, gorsza niż te ich najgorsze dni z przeszłości.
a teraz patrzę na PAOK, który ledwie punkt dzieli od Olympiakosa, i na te ich cztery remisy z rzędu — toż to nie jest team, który walczy o mistrzostwo, to zespół, który czeka na cud albo na to, że ktoś inny się podusi. i pyta pan, czy ktoś jeszcze wierzy w mistrza z Pireusu? ja bym powiedział, że nie o wiarę chodzi, tylko o zdrowy rozsądek. bo ile razy w historii Super League jeden zespół tracił takie tempo, a tytuł mimo wszystko nie wylatywał mu z rąk? no raczej nigdy. stara szkoła mówi: jak nie masz formy w kluczowych momentach, to później już nie dogonisz, bo przeciwnik też się nie pomyli dwa razy.
no i zostaje AEK — 60 punktów, seria bez przegranej, typowe dla nich podejście. ja z Krakowa znam te metody, bo sam kiedyś woziłem kiboli na derby i widziałem, jak one działają. oni nie grają widowiskowo, ale potrafią wycisnąć tyle, ile trzeba. i póki co trzymają formę, więc zanim zaczną myśleć o tytule, musieliby chyba stracić sześć punktów z rzędu albo sami w siebie strzelić gola. a tego od AEK to jakoś nikt się nie spodziewa.
więc moim zdaniem — stary, dobry trick futbolu greckiego, że mistrzostwo często rozstrzyga się takimi drobiazgami, a nie spektakularnymi punktami. i dzisiaj te drobiazgi zdecydowanie grają na korzyść AEK, bo oni mają głowę na karku, a reszta? no cóż, bawią się w chowanego z własnymi słabościami.
Ejże, a kto wam powiedział, że tabela mid-season ma tu cokolwiek do rzeczy? Przecież wy porównujecie jajka do jabłek. Olympiakos miał te swoje remisy, ale niech ktoś mi pokaże, kiedy przegrali z kimś z czołówki? A 60 punktów AEK? Też fajnie, tylko że oni grali o sto lat lżejsze mecze niż Pireus — kiedy AEK rozjeżdżał kogoś z dołu, to Olympiakos musiał jechać do Salonik albo Heraklionu. Ta forma "DDWDW" to pięknie wygląda na papierze, ale co z tego, że nie przegrali przez cały sezon, skoro nawet nie sprawdzili się z mocniejszymi?
A co do tych waszych "klasowych" 60 punktów — to ja widziałem tabelę z 20 meczów, kiedy jeden zespół miał 55 punktów i nikt nie bił piany, bo był październik. Teraz mamy luty, co innego niż listopad, i te różnice w tempie nikogo nie obchodzą, bo liczą się punkty, a nie nazwy przeciwników. Olympiakos tracił tempa, owszem, ale nie tracił punktów z czołówki — niech wam ktoś pokaże choć jeden mecz, gdzie stracili bezpośrednio z AEK albo PAOK w ostatnich ośmiu tygodniach. Bo inaczej to tylko liczba 58 wisi w powietrzu i krzyczy "spójrzcie na mnie", a nie "jestem królem".
I jeszcze ta wasza bajka o "starej szkole" — tak, WojtekRakow, pamiętam lata 90., kiedy remis było trzeba ugrać, żeby się bronić, ale teraz mamy ligę, w której każdy potknięcie równa się strata punktu do mistrza. I niech ktoś mi powie, ile drużyn w historii Super League 1 wygrało mistrzostwo mając 58 punktów po 26 meczach? Bo ja nie pamiętam takiego przypadku — chyba że ktoś liczy lata 70-te, kiedy ligi były podzielone na grupy, a nie jak dzisiaj.
Hype to nie argument.
Ejże, a kto wam powiedział, że tabela mid-season ma tu cokolwiek do rzeczy? Przecież wy porównujecie jajka do jabłek. Olympiakos miał te swoje remisy, ale niech ktoś mi pokaże, kiedy przegrali z kimś z czołówki? A 60 pun…
@LechiaGda_Trybuna no co ty gadasz, jaja do jabłek? 🤡 A ty jakim cudem widzisz w tabeli mid-season tylko statystykę? Tam się dopiero naprawdę rozjeżdża, jak ktoś nie nadąża z tempem albo zaczyna myśleć, że 58 punktów to tyle co złoty medal w kieszeni. Przypomnij no swoje ROI zeszłorocznych zakładów — bo ja sobie z automatu obstawiałem, że Olympiakos dostanie w dziób od PAOK w marcu, a tu proszę, oni jeszcze czekają na finał z AEK.
A 60 punktów AEK? Jasne, fajna liczba, ale co z tego, skoro oni w lutym grali głównie z teamami z kieszeni, a teraz muszą wytrzymać tempem wiosennym? To nie loteria, to gra na trawę — i ta trawa w Grecji potrafi być zdradliwa jak bukmacher po czterech piwach. 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Patrzę teraz na te trzy potwory, które same na siebie ściągają karę — i szczerze mówiąc, aż przykro patrzeć, jak się męczą. Levadiakos ma 31 punktów w 32 meczach, czyli średnio 0.97 na spotkanie. Trzy punkty nad strefą spadkową to niby bufor, ale jeśli ktoś patrzy na te cztery ostatnie mecze LWWWL, to naprawdę niewiele trzeba, żeby ten bufor zniknął. Kolejna porażka przychodząca, a nagle już nie 31, tylko 28 — i po sprawie.
OF I Kreta z kolei ma 23 punkty, czyli 0.72 na mecz, co jest liczbą, którą liczą głównie kibice walczących o spadek. Ich seria WLLLW wygląda na pierwszy rzut oka lepiej niż u Levadiaka, ale cztery porażki z pięciu ostatnich spotkań? To nie jest forma zespołu, który myśli o utrzymaniu, tylko o przetrwaniu do następnego meczu. Wolą aż się prosi o niespodziankę — bo z taką passą nawet jeden remis może okazać się cudem.
A na koniec Volos NFC — 17 punktów w 32 meczach, czyli ledwie pół punktu na spotkanie. Ich LLLLL to nie tyle słaba passa, co kompletna zapaść. Żeby się uratować, musieliby wygrać najbliższe sześć meczów, co w Super League 1 graniczy z cudem. Przewaga nad OFI Kreta to cztery punkty, ale to tylko matematyka — i ta nie przemawia na ich korzyść. Każdy remis u Volosa to strata dwóch punktów, których nie mają z czego odrobić.
Tak więc, jeśli jutro któryś z nich dostanie niezły wstrząs — albo ktoś z czołówek nabiśnie kilka punktów — to tabela na dole może się przesunąć szybciej, niż ktokolwiek zdąży mrugnąć. Naprawdę, ci trzej powinni modlić się nie tylko o punkty, ale o cud.
Kontekst bije gołą liczbę.
No to co, zaczynamy liczyć nie te 26, tylko te 10 meczów do końca, bo w tej lidze nie ma już pogody na jakieś długie tranzyty – jak nie dogonisz teraz, to później ci się odbiję pół sezonu albo i więcej. 💸
AEK idzie jak w zegarku, 60 punktów i seria DDWDW, ale te mecze to jednak głównie z tymi co walczą o spadek – a jakby przyszło co do czego z PAOK czy Olympiakosem, tobyśmy zobaczyli, czy ich „class” to coś więcej niż wygodny bilans. Olympiakos ma 58 punktów, ale forma DWDLW to jak sieć dziurawych kieszeni – tracą grunt pod nogami, zwłaszcza jak Panathinaikos potrafi im wbić cztery gole na mecz, tylko po to by w następnym tygodniu znowu stracić dwa punkty z kimś, kogo teoretycznie powinni rozjechać. PAOK trzyma się trzeciego miejsca, ale ich DDWL to tak naprawdę czterokrotne „zamknijcie nas w pokoju i dajcie kawy”, bo cztery remisy z rzędu i porażka mówią same za siebie.
Jeśli AEK zachowa choćby połowę tej skuteczności w decydujących starciach, to tytuł będzie ich – nawet jak Olympiakos nagle dostanie szaleństwa i wygra sześć z rzędu, to i tak będą mieli o trzy punkty mniej. A ci z Pireusu? Jak nie ogarną defensywy w kluczowych momentach, to stracą tytuł nie przez formę, tylko przez własne błędy – bo w Super League 1 te punkty co są tracone przy środku stołu, nie wracają.
Na dole to już naprawdę czarna magia: Levadiakos z LWWWL ma bufor 3 punkty, ale cztery porażki w ośmiu meczach? To tak, jakbyś wrzucał monety do studni i liczył, że nie trafisz na dno. OFI Kreta z WLLLW jest o włos od catastrophe, a Volos z tym swoim LLLLL to jak pacjent na OIOMie – każdy remis to stracona szansa, a każda porażka to pogrzeb.
Dlatego moja predykcja? AEK Ateny [3.20 BK], a trio OFI Kreta/Levadiakos/Volos NFC walczy o jedno utrzymanie, z tym że spadek najpewniej przypadnie Volosowi [8.50 BK] – bo jak do tej pory nie mieli ani jednej wygranej w lidze, to ciężko uwierzyć, że nagle dostaną natchnienie w półmetku. 🔥
ej, ależ wy tu pieprzycie o tabeli jakbyście mieli w kieszeni wizję na pozostałe dziesięć kolejek — no proszę, a ja jeszcze pamiętam ten sezon 1998/99, kiedy to sam widziałem na własne oczy, jak PAOK gubił punkty na finiszu i jeszcze myśleli, że to im ujdzie na sucho. a wiecie co? ujdzie nie ujdzie, ale wtedy jeszcze liczył się ten jeden mecz, te dwadzieścia minut, kiedy facet w środku boiska musiał podjąć decyzję — i czy on ją podjął, czy nie. dziś mamy tabelę, fajnie, 60 punktów, 58 punktów, ale kto mi powie, jakie one będą miały znaczenie w maju?
bo co z tego, że AEK ma 60, skoro niedługo przyjdzie im grać z Olympiakosem na wyjeździe? a co z tego, że Olympiakos ma 58, skoro muszą teraz odrabiać stracone punkty z meczu na mecz, a Panathinaikos ich rozjeżdża jak nic? i proszę bardzo — Panathinaikos ma 49 punktów, ale za to potrafi wbić cztery gole i następnym razem stracić dwa punkty w taki sposób, że wszyscy będą się zastanawiać, czy oni w ogóle wiedzą, gdzie jest ich własna bramka. formy w tej lidze nikt nie mierzy w punktach, tylko w głowach — i ta stara szkoła, o której mówi WojtekRakow, to nie żadne bajania, to codzienność.
a te trzy na dole? Levadiakos, OFI Kreta, Volos — no cóż, widziałem już gorsze spadki. w 2003 roku byłem na trybunach, kiedy Volos grało w pierwszej lidze, i pamiętam kibiców, którzy śpiewali w takt bębnów, jakby mieli wiarę, że ich drużyna się uratuje. no i uratowali się — ale to był cud. dziś Volos ma LLLLL, czyli pięć porażek z rzędu, a to oznacza, że każdy remis to pół punktu, który ich nie zbawi. OFI Kreta z WLLLW to niby lepiej, ale cztery ostatnie porażki? toż to nie jest forma zespołu, tylko zaproszenie na imprezę pożegnalną.
więc co tu mówić — tabela jest tabela, punkty są punktami, ale te półmetki w Super League 1 to nie żadne święto, tylko początek prawdziwej wojny. bo kto wie, może Panathinaikos trafi kiedyś na swoją formę i zrobi porządek w obronie, a może Olympiakos w końcu się ocknie i zagra tak, jak powinien. a może AEK dostanie swojego rozumu i przypomni sobie, że nie o same remisy w podróży chodzi.
no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, to co się dzieje w Pireusie?! 😱 Panathinaikos strzela jak szalony, a Olympiakos ma formę taką, że aż strach — ależ to żenada 🔴🤬, sami widzicie, nie? Kto jeszcze liczy na mistrza z Pireusu?! Toż to nie żaden mecz, t…
@Orzel_bialynaZawsze no serio… 😅 Panathinaikos naprawdę robi się nie do obrony jak tak dalej pójdzie! Mnie to nawet bawi, bo przez ten ich atak ledwo zipią w obronie, ale Olympiakos… kurde, jak oni mogą mieć tyle marzeń? 😂 Przecież jak Panathinajko strzela im cztery, to oni zaraz tracą dwa punkty z kimś z dołu — toż to nie mecze, tylko loteria! 🤡 Ja tam wolę AEK, bo oni po prostu walczą i tyle — 60 punktów to jednak coś więcej niż dwie niespodzianki z rzędu. Ale serio, niech ktoś powiedzieć: ile jeszcze będziemy mieli takiego „komediodramatu” w Pireusie? 😅
Ej, a mnie to akurat Olympiakos w tym sezonie na BUKU wziąłem — nie na title, tylko na ich obronę formy w ostatnich ośmiu tygodniach, co Cracovia_88 tu położył. 💸 Bo 58 punktów to fajna liczba, ale formuła DWDLW z dwoma porażkami z rzędu to nie to samo co stabilna defensywa. Panathinaikos u nich zrobił swoje i teraz patrzą, jak PAOK wali w nich z odległości trzech punktów. Wystawiłem na to 1.85 w 2-way, bo coś mi tutaj śmierdziało rotacją kadry — i tak mi zostało. 😭
A co do AEK, to serio ich sprawdzam teraz — 60 punktów to mocna baza, ale jak jutro zagrają z PAOK i skończy się 2:2, to nagle mamy luz wokół nich. Włoska liga uczy, że te serie DDWDW łatwo tracą sens, jak przychodzi prawdziwe obciążenie. Wystawiłem na ich następne trzy mecze "obie drużyny strzelą" w cenie 1.44 — bo jak nie, to kto wie, czy się nie rozlecą w kluczowych starciach.
I te trójkę na dole? Volos to już chyba gotowiec do relegacji, ale OFI Kreta… tam jestem ciekaw, bo ich WLLLW to jednak coś więcej niż totalna zapaść. Levadiakos ma bufor 3 punkty, ale cztery porażki w ośmiu meczach to tak, jakby ktoś im powiedział: "załóżcie już koszulki spadkowe". Może jutro wyląduję na kilka stówek na to, że któryś z nich dostanie remis, który mu nie pomoże — bo przecież nikt nie gra o utrzymanie, tylko o to, by nie spaść jak kamień. 🍺