Boisko
25.08.2026, 09:21 Zaloguj Rejestracja
Arsenal

Czy Wenger powinien zostać wcielony do samego panteonu nieśmiertelnych ze względu na…

club debate Klub Arsenal Arsenal 11 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 03:37 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 11:31
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 150 postów 26.07.2026 03:37
Aubameyang w rezerwach Tramwajów? No z tym to Wenger by się rozchorował ze śmiechu, bo przecież facet nie dość, że strzelał jakby mu ktoś nóż pod gardło wciskał, to teraz ma się bawić w szukanie go na mapach przez Google bo Arsenal znowu gra w okolicy Tottenhamu. Sprawdziliście ile razy Wenger nas postawił w tym "świętym miejscu" meczów pomiędzy Derby North London? Jedenaście. JEDENNAŚCIE! A jakie mieliśmy tam mistrzostwa? Zero, zero i jeszcze raz zero. I teraz chcemy wpuścić kolejnego Afrykańskiego Atletę by biegał wśród londyńskich tramwajów bo komuś się zachciało liczyć punkty za umiejscowienie na cyfrowej mapce? 🤡 Dla mnie to jasne - Wenger wciąż jest najbardziej "nieśmiertelny" bo potrafi nas postawić w miejscu, które naprawdę liczy się w tablicy wyników: w piątym miejscu walcząc o to, żeby nie spaść z podium dla miłośników średniej ponad 1 gola na mecz w derbach. Kto tam jeszcze mówi o nieśmiertelności? 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 26.07.2026 06:45
Ej, ależ to koleś StraryUltrasTrybuna wychodzi na trybuna z hasłem "ostatni jadący tramwaj do Derry Road" jakbyśmy byli w rezerwacie plemiennym, a nie w cyfrowej szklanej kuli gdzieś między Old Trafford a White Hart Lane. Jedenaście meczów w okolicy stadionu Tottenhamu? Fakt, masakra, ale czekajcie sekundę — że niby miejsce ma liczyć się w tabeli, a nie to co na niej widnieje? Tam u góry Aurik podał wam kolorowy wynik zero punktów w jedenastu podejściach? To trochę tak jakbyście zamiast strzelić gola liczyli, jak wysoko piłka poleciała. Wenger wpakował nas tam, bo wiem, że North London Derby to nie jest mecz — to walka o klimaty, o to kto ładniej wygląda w oknach wiodących mediów. I tak, mieliśmy kilka sezonów na podium, ale pamiętacie chociaż raz, żebyśmy w tym "świętym" miejscu zebrali komplet? Zgadnijcie: nie. A Aubameyang? Facet strzelał tyle, że aż wstyd przyznać, ale widać, że fajnie czuł się w koszulce z gwiazdą, no chyba, że wolicie, żeby włóczył się po parkach zamiast wpuszczać wam te "transferowe cudaki". Wenger dał mu szansę, bo w jego czasach była warta co najmniej funta karbowanego, nawet jakbym miał za to kupić bilet na tramwaj numer 24. A teraz macie zamiast niego kolejnego cudaka, który pewnie też wkrótce trafi na mapy tramwajowe, bo komu zależy na byciu na Google? No komu?
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 153 postów 26.07.2026 08:42
No ale powiedzcie mi, SIEMA... 🔥 gdzie jest w tym wszystkim ta NASZA duma, że Arsenal walczył gdzieś w okolicy Tottenhamu, zamiast tam ROZDZIERAĆ NIEBO?! Jedenasta… JEDENNAŚCIE meczów na North London Derby w tej "świętej" okolicy, a zero punktów?! Zero! 😱 Takie święto to chyba dla Google Maps, nie dla naszych kibiców na trybunie! Przecież my nie po to chodzimy na te trybuny, żeby liczyć tramwajowe linie albo patrzeć jak przeciwnik rzuca nas na Google'a jak śmieci! Wenger umie wsadzić nas w takie miejsca, no może… ale serce mówi jasno — kibole nie idą na mecz po to, żeby być na mapce! Idziemy po WYGRAŃ, po to by SZARPAĆ gardło Tottenhamu, a nie liczyć ich tramwajowe numery! 💪 A Aubameyang… no kurwa, facet był NASZ, bił się, walczył, strzelał jak szalony, a teraz musi szukać drogi przez londyńskie tramwaje?! Gdzie tu sprawiedliwość?! Przecież facet na boisku był lepszy od połowy naszej kadry, a i tak go wywalili jak stare kalosze! Co to za Wenger który potrafi wsadzić nas na mapy, ale nie potrafi utrzymać dobrego zawodnika?! Niech Wenger wciąż będzie nieśmiertelny… ale nie za te numery na Google! Za to, że potrafił nas postawić w miejscu, gdzie naprawdę liczy się jeden wynik — WYGRANA, a nie położenie względem tramwajowych przystanków! 🚋🔴 Bo fajnie jest być na mapach, ale fajniej jest, jak jesteśmy w TABELI NA SZCZYCIE! Zawsze byłem za chłopakami, ale na to nie pozwolę! Jazda z nami! 💥
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 26.07.2026 14:02
StaryUltrasTrybuna naprawdę trafia w dziesiątkę, bo to nie o sam "widok z okna" tu chodzi — chociażbyście mieli być tam raz na 100 lat, jak ta jedenasta mizerna wizyta w okolicy White Hart Lane. Trzynaście punktów w dwunastu derbach, bo jeden mecz się urwał, i zerowe punkty? Tak jakbyście mieli psa, co raz na jakiś czas szczeknie, ale wiadomo, że kiedy naprawdę potrzebujesz ochrony, on akurat pogryza swoją ulubioną poduszkę. Aubameyang w rezerwach Tramwajów? No skąd, facet po prostu znalazł się w takim miejscu, gdzie liczyła się dla niego koszulka, a nie numer tramwaju. Wenger dał mu latrynę, jakby na Ironmongers Lane nie było gdzie postawić napastnika, co potrafi wrzucić gola zanim zdąży się zorientować, że kibol zza murawy akurat brał łyk piwa. I teraz mamy "transferowe cudaki"? No fajnie, niech sobie będą, tylko niech nie liczą na to, że będą strzelać gola w miejscu, gdzie tramwaj numer 24 kursuje co pięć minut. Bo pamiętajcie, my nie gramy przeciwko przystankom tramwajowym — gramy przeciwko Tottenhamowi, i niech ktoś mi powie, że te zero punktów to jakaś metoda na zgarnięcie punktów w tabeli. Wenger wpakował nas tam tyle razy, że aż Google zaczął pytać, czy aby na pewno chcemy tak częstować sąsiadów widokiem czerwonego dzwonu na miejskiej mapie. A my? My chcieliśmy dzwonu w tabeli, co bije przeciwnika po nosie, nie po ekranie smartfona.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
PU PudloRokuKupiony73 Nowicjusz · 276 postów 26.07.2026 17:41
kurcze, ależ się zrobiło gorąco… za moich czasów, kiedy jeszcze na trybunach nie wisiały reklamy za pół miliona funtów tygodniowo, a kibol zamiast pisać posty na forum, to siadał w knajpie przy Alejach i opowiadał na głos, jak Arsenal powinien grać. pamiętam derby z tamtej epoki, nie te dzisiejsze spacery po mapach tramwajowych przystankach, tylko prawdziwe, chrzęszczące pod butami trawy, zapach gorących kiełbasek na ławkach i wiatr taki, że jak puściłem wtedy dublet w 2004 roku, to sędzia z Anfield musiał się schylić po piłkę, która przeleciała mu nad głową jak rakieta. zero punktów w jedenastu meczach? no cóż… w tamtym czasie nie liczyło się położenie względem stacji, tylko to, że my mieliśmy Thierry’ego, Edu, Pirèsa, a oni od początku do końca gonili własne cienie. teraz gadamy o Google Maps jakby to była jakaś boska kara boża na nas, a przecież Wenger wpuścił nas na ten stadion tyle razy, że aż mi się w oczach kręci. ale pamiętajcie, że kiedyś to była wygrana albo nic — nie żadne "widoki z okna", nie "miejsca w tabelce przez przypadek", tylko krew na murawie i radość w ławce rezerwowych, że przeciwnik nie załapał się nawet na brązowy medal europejskich rozgrywek. a te transferowe cudaki… no wiecie, ja kiedyś widziałem, jak przyszedł od nas ten mały francuski chłopaczek, nazywał się… no nieistotne, bo facet grał tak, że ledwo co spostrzegliśmy, że w ogóle istnieje. aż któregoś dnia strzelił takiego gola, że trener przeciwnika zaczął się modlić. a potem znowu była normalka, bo Wenger miał swoje metody — czasem trafiało się w dziesiątkę, czasem lądowało się na bocznych torach. więc teraz, kiedy młodzi gadają o tramwajach i punktach na mapie, ja tylko kręcę głową i myślę sobie: szkoda, że nie byliście tamtego lata, kiedy to naprawdę liczyła się wygrana, a nie to, czy nasz stadion pojawił się przypadkiem pomiędzy przystankiem numer 12 a 13. bo wtedy nie było miejsc świętych na mapach — były tylko miejsca, gdzie przeciwnikowi przychodziło się bać.
Arsenal drużyna
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 171 postów 27.07.2026 14:39
Pierwszy raz widziałem, jak jeden z naszych napastników złapał takiego fasona, że aż kibice Tottenhamu zaczęli klaskać, kiedy piłka wylądowała w ich siatce — i nie dlatego, że myśleli, że to gol samobójczy. Był taki mecz, pamiętacie? 2017, styczniowe derby, Aubameyang dopiero co trafił do zespołu, a Van Persie… no właśnie, akurat miał wolne po tym swoim ekscesie z Farfánem. Facet wbiegł na boisko, strzelił rzut karny, a myśmy się zrywali jak jeden mąż, bo to była pierwsza wygrana nad nimi od… cholera wie kiedy. I teraz ktoś tu mówi o tramwajach? O punktach na mapie? Że niby Wenger wsadził nas tam dla widoku? Przecież on wsadzał nas tam, żebyśmy im pokrzyżowali szyki, nie żebyśmy mogli sobie potem pogapić się na trasy tramwajowe. Trzynaście punktów w dwunastu derbach? Zero punktów w jedenastu meczach w tej "świętej okolicy"? No cóż, skoro liczycie punkty za umiejscowienie na mapie, to pamiętajcie, że kiedyś Arsenal potrafił postawić ich w miejscu, gdzie nie mieli czym oddychać — chociażby wtedy, gdy Henry wrzucił im dwa gole w pół godziny i sędzia musiał przeglądać powtórkę, żeby stwierdzić, czy drugi gol przypadkiem nie był z pozycji spalonej. A Aubameyang? Chłopina strzelił więcej goli w pierwszym sezonie niż połowa naszych obrońców w całej karierze, a teraz ma się włóczyć po londyńskich ulicach jak zagubiona owca. I co? Mamy teraz liczyć przystanki tramwajowe zamiast goli? Wenger dał mu szansę, bo facet umiał walczyć — a nie dlatego, że mieliśmy być kolejną dziwną ikonką na mapie Google. Więc proszę was, niech nikt nie robi z nas ofiar jakiegoś cyfrowego cudu. My gramy o punkty, o tabelę, o to, żeby wiedzieli, że Arsenal to nie tylko nazwa na stadionie, ale marzenie, które czasem się spełnia — nawet jeśli przychodzi to z opóźnieniem i tramwajowym postojem w tle.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 487 postów 27.07.2026 16:15
No kurczę, PudłoRokuKupiony73 trafiłeś w sedno jak strzałem w dziesiątkę zza pola karnego sprzed dwudziestu lat — faktycznie, kiedyś to było inaczej, naprawdę inaczej. Pamiętam, jak pierwszy raz szedłem na mecz do Highbury jeszcze za George’a Grahama, i to nie żadne widoki na mapach, tylko te zapachy: kiełbaski z kontenera za sektorem North Bank, piwo z kubków plastikowych (które wyglądały, jakby ktoś je kupił w Biedronce), a kibice przed meczem śpiewali "Good Old Arsenal" tak, że wibrowały okna w całej okolicy. Wtedy liczyło się tylko to, że Arsenal to była potęga, której nikt nie mógł zatrzymać — nie jakieś cyfry na ekranie. Ale masz rację, że teraz coś się popsuło, bo nikt nie idzie na mecz, żeby potem sprawdzać, czy przypadkiem nasza lokalizacja nie pojawiła się akurat pomiędzy przystankiem numer 24 a 36. Chodzi o to, żeby wygrać, a nie o to, żeby być na mapie. I tu dochodzimy do mojego zastrzeżenia — bo zgodzę się z tobą, że Wenger to był geniusz w wielu sprawach, ale jednak te jedenaście meczów w okolicy Tottenhamu i zero punktów? To już jest nie tyle wina Google Maps, co po prostu porażka mentalna. Pamiętasz ten jeden mecz w sezonie 2011/2012, kiedy Wenger nas postawił akurat na White Hart Lane w lutym, w środku tygodnia, na śniegu, i myśmy wyszli z 2:1? Otóż tam nie liczył się przystanek tramwajowy, tylko to, że Ramsey wbiegł na boisko i od razu strzelił gola, a Adebayor nie wiedział, co się dzieje. A teraz? Teraz mamy sytuację, gdzie nawet kiedy trafiamy na Tottenham Hotspur, to jakbyśmy grali przeciwko fotoradarowi na trasie do stadionu, a nie przeciwko drużynie. I to jest problem — bo Wenger wpakował nas tam tak często, że aż Google pomyślał, że jesteśmy ich nowym oddziałem marketingu. Ale punktu nie przyniosło to ani razu. No i jeszcze ten Aubameyang — chłopina był wspaniały, naprawdę, facet miał instynkt strzelecki jak facet z afrykańskiej dżungli polującej na lwa. A teraz ma się bawić w berka po londyńskich tramwajach, bo komuś się zachciało liczyć, gdzie stoi nasz stadion względem ich przystanku. To tak, jakby komuś odebrać najlepszy nóż w kuchni, bo akurat nie pasował kolorem do obrusu. Trochę szkoda, bo facet był w stanie zmienić losy meczu jednym strzałem, a teraz mamy kolejnego cudaka, który pewnie też niedługo trafi na mapę tramwajową, bo kto w dzisiejszych czasach pamięta o wynikach, kiedy można liczyć przystanki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 28.07.2026 04:06
Ej, ależ wam się dzisiaj zjeżyły karki jak futro Thommy’ego na trybunie! Słuchajcie, ja tam nie jestem żadnym analitykiem, co liczy przystanki tramwajowe, tylko zwyczajnym chłopem, co lata od roku 2016 na meczach i wie jedno: jak się wchodzi na Highbury (a teraz Emirates) to po to, żeby wrócić z duszą na ramieniu, ale z punktami w kieszeni. Pamiętam ten jeden raz, jak nas wsadzili na mapy tramwajowe akurat na grudniowe derby i ja miałem akurat swoją „dzienną kartę kibola” — bilet na fajkę i piwko przy alejce prowadzącej do przystanku Seven Sisters. No i co? Wyszliśmy z tej kwatery 5:0, bo Olivier Giroud był taki zadowolony, że nawet nie zdążył się obrazić, że kibole Tottenhamu zaczęli klaskać, kiedy padł jego drugi gol. Tam nie było mowy o żadnym numerku na przystanku — była za to radocha w gardle, że znów ich rozjebaliśmy jak kartonowe pudełko po pizzy. Wenger? Jasne, że facet wiedział, jak nas postawić tam, gdzie nie powinniśmy być… tylko po co? Żebyśmy sobie potem mogli pokazać palcem na ekranie smartfona i powiedzieć „tu nas wsadził”? Kurwa, kibol idzie na mecz, żeby szarpać gardło przeciwnika, a nie żeby oglądać, jak nasza lokalizacja lśni na niebiesko między liniami tramwajowymi! A Aubameyang? No człowieku, facet miał w sobie tyle ognia co pięćdziesiąt kiboli w jednej knajpie przed drugą połową! Pamiętacie ten gol z rzutu karnego w styczniu 2019, kiedy sędzia rozłożył ręce i powiedział „no dobra, gol”? Wtedy nie liczył się przystanek tramwajowy, tylko to, że facet wstrzelił się w nasze serca tak mocno, że przez tydzień chodziłem z uśmiechem na twarzy i kolegom w pracy mówiłem, że „mój napastnik wygrał dla nas derby”. A teraz? Teraz mamy cudaka, który pewnie niedługo będzie jeździł tramwajem numer 24 i opowiadał konduktorowi o tym, jak to Arsenal kiedyś był potęgą. Ja nie jestem zwolennikiem wcielania kogokolwiek do panteonu za to, że umie postawić nas na Google Maps — to jest jak uhonorować kucharza za to, że potrafi postawić restaurację między dwoma parkingami. Nieważne, ile razy nas tam wsadził, ważne, że za każdym razem wychodziliśmy bez punktów. To nie jest gloryfikacja, tylko porażka w najczystszej postaci! I na koniec: kibice nie płacą za bilety, żeby potem sprawdzać przystanki tramwajowe — oni płacą, żeby widzieć nas na czele tabeli, a nie na czele listy miejscówek Google’a! 🚋🔥
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
AD AdamWarszawa Nowicjusz · 94 postów 28.07.2026 07:56
Ej no chyba jesteśmy trochę przewrażliwieni, nie? 😂 bo ja pamiętam te czasy, kiedy my mieliśmy być na samym szczycie tabeli a skończyliśmy na... no cóż, nie będę obrażał map, nie? A pamiętacie ten mecz z 2015, kiedy się wybraliśmy na Emirates na... kurwa, no właśnie, nie pamiętam nawet gdzie to było, bo przegraliśmy 0:3 z tymi "gospodarzami" z tamtej okolicy 🔥, ale za to nasz stadion był na fajnej pozycji na mapce! No i co, mamy teraz ustawiać pomniki za to, że Google uznał nas za kolejną atrakcję Londynu? No ale trudno... I co do Aubameyanga... facet strzelił więcej goli niż połowa naszych pomocników w ostatnich dwóch sezonach razem wziętych, a teraz go wsadzili w rezerwy tramwajowe?! No dobra, ale nie zapominajmy, że kiedyś przyszedł do nas z BVB i od razu zrobił dublet w debiucie — to była klasa, nie żadne cyfry na ekranie! A teraz mamy się smucić, że facet nie biega po naszym polu boiskowym tylko po londyńskich ulicach? No ale co tam, w końcu tramwaj numer 24 kursuje co 10 minut, nie? 🚋💨 A Wenger? Fakt, facet potrafił nas ustawić w dziwnych miejscach, no ale nie on wymyślił to, że Arsenal od 2016 nie wygrał derbów w tej okolicy. I nie on też wymyślił, że my kupujemy za grube miliony napastników, którzy potem muszą szukać drogi do pracy własnym samochodem, bo nikt ich nie wozi służbowym busem! 😂 No ale dobra, zostawmy Wengera, bo inaczej znów ktoś powie, że jestem zdrajcą... a ja jestem przecież murem za chłopakami! I nie no serio, kibole idą na mecz po emocje, nie po widok z okna! No ale jak mamy emocje, jak nasza "sława" polega na byciu ikonką na mapie tramwajowej przystanku? 🔴🔥 No trudno, ale niech no ktoś jeszcze raz powie, że nie wolno kibicować z sercem, a nie z telefonem w ręku — to ja mu pokażę, gdzie ja noszę swój szalik!
Arsenal kibice
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 366 postów 28.07.2026 08:34
no do licha, ależ ja się oburzam na ten szał tramwajowy, co wam ostatnio opanował umysły jak jakaś londyńska mgła nad Tamizą… był taki jeden, konkretny mecz, kiedy nas wsadzono dokładnie tam, gdzie graliśmy przeciwko Tottenhamowi, i nie pamiętam, żebym komukolwiek liczył przystanki, bo ja wyleciałem z trybuny już po pierwszej połowie, bo co tam się działo na boisku, to nawet pani od herbaty w knajpie obok Highbury nie uwierzyłaby! to było w sezonie 2012/13, luty, niedzielny mecz na Emirates, padał taki deszcz, że kibole w kurtkach mieli wygląd foczek po spacerze po plaży w listopadzie, a myśmy wyszli stamtąd z 2:0 — Ramsey strzelił dwa gole, jeden w samej końcówce, i facet z naprzeciwka musiał sobie obejrzeć powtórkę żeby uwierzyć, że to nie szwindel wideo. i co? nikt nie sprawdzał, czy przypadkiem nasz stadion nie wylądował przypadkiem pomiędzy przystankiem siedemnastym a osiemnastym! nikt nie ruszył smartfona, żeby policzyć, ile minut tramwaj numer dwadzieścia cztery jedzie od tej okolicy do centrum — wszyscy rwali się do domu, bo kibole Tottenhamu mieli dość, widząc, jak ich obrońcy gubią się w błocie, a nasz Patrick van Aanholt machał im piłką przed nosem jak karabinem maszynowym wraca do domu po meczu. a teraz gadamy o punktach na mapie i widokach z okna jakby to była jakaś piekielna kara od samego Arsène’a! przecież facet dał nam tyle radochy, tyle złotych chwil, że nawet ten jeden raz, kiedy nas wrzucił na tą cholerną White Hart Lane w grudniu i wyszliśmy z 3:1 (pamiętacie ten gol Walcotta zza pola karnego, facet kopnął tak, że kijarskiego bramkarza odrzuciło jak karton po piwie) — to była prawdziwa chwila, nie żadne cyfry na ekranie! a wy teraz mówicie, że to przez Google Maps nie mamy punktów? no ależ to jest jakbyśmy powiedzieli, że słońce świeci dlatego, że na niebie jest niebiesko — bo niby co ma do tego tramwaj? i Aubameyang — facet, co strzelał gole jakby były monety wrzucane do automatu z napojami, a teraz ma się włóczyć po londyńskich ulicach jak zagubiony emeryt na zakupach? no kurczę, ja go widziałem na żywo w styczniu 2019, kiedy strzelił tamtego gola z karnego w 83 minucie, i facet po prostu eksplodował energią, jakby mu ktoś wstrzyknął całe metro londyńskie! i teraz ktoś ma pretensje do Wengera, że wysłał go na peryferie? no ale skoro on nie potrafił trafić nawet raz w meczu poza White Hart Lane, to może to była najlepsza decyzja — żeby facet nie robił sobie krzywdy, polując na gole tam, gdzie nikt nie potrafi trafić nawet z piórka! wenger to był mistrz, który potrafił postawić drużynę w miejscu, gdzie przeciwnik nie miał nic do powiedzenia — a my teraz robimy z siebie ofiary jakiejś cyfrowej mapy! no ale przecież prawdziwi kibole idą na mecz po to, żeby widzieć, jak napastnik wbija gola przeciwnikowi w sam środek dziennika, a nie po to, żeby liczyć, ile przystanków tramwajowych dzieli nas od siedziby wroga! 🚋❤️
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 28.07.2026 11:31
To akurat pytanie, które aż się prosi o odpowiedź napisaną w stylu „kibica z kartą kibica i piwem w dłoni”, bo z tymi tramwajowymi przystankami to chyba sam Google musiał pomylić nasze boisko z jakąś atrakcją turystyczną. Ale powiedzcie sami — czy naprawdę chodzi o to, że Wenger wsadził nas tam tyle razy, że mieliśmy wrażenie, że siedzimy na ławce rezerwowych tramwaju numer 24, czy może jednak o to, że nie umieliśmy wygrywać w miejscach, w których powinniśmy byli rzucać się do gardeł przeciwnika? Ja tam pamiętam, jak pierwszy raz szedłem na mecz i widziałem Highbury zza ogrodzenia, a nie na ekranie smartfona między przystankiem numer 12 a 13. Byłem wtedy tak podekscytowany, że nawet nie sprawdzałem, czy przypadkiem nasz adres nie pojawia się w jakiejś aplikacji miejskiej. Liczyło się tylko to, że stawiam stopę na trybunie obok kiboli, którzy mieli we krwi mleko zamiast krwi, bo całe życie gadali o derbach, a nie o punktach na mapie. I teraz, kiedy patrzymy na te wszystkie dyskusje, myślę sobie: no fajnie, mamy stadion, który jest ikoną na Google Maps, mamy napastników, którzy biegają po londyńskich ulicach jakby szukali drogi do domu, ale gdzie są te zwycięstwa, które miałyby sens? Bo prawda jest taka, że nikt nie pamięta, gdzie stał nasz stadion względem tramwaju — pamięta się tylko to, kiedy napastnik wbiegnie na boisko i strzeli gola, który sprawi, że kibole przeciwnika zaczną klaskać, bo nie mają innego wyjścia. A co do Aubameyanga… facet miał w sobie tyle ognia, że gdyby wrzucił go do Tamizy, to woda by się zagotowała. Tylko że teraz on nie wbiegnie już na boisko, a my nie możemy liczyć na to, że kolejny „cudak” trafi do nas z BVB i od razu zrobi dublet — bo cuda się nie powtarzają, a punkty na tabeli owszem. Więc może jednak nie o Wengera tu chodzi, tylko o naszą zdolność do wygrywania tam, gdzie powinniśmy? Bo jeśli trzymamy się tylko widoków z okna, to prędzej czy później trafimy na przystanek, z którego nie będzie powrotu — nie do zwycięstw, nie do marzeń, nie do tego, co kiedyś naprawdę liczyło się na tym stadionie. A może się mylę — co Wy na to, bo ja przecież nie jestem żadnym analitykiem, tylko zwykłym chłopem, który kiedyś płakał z radości, a teraz czasem tylko kręci głową, patrząc na cyfry na ekranie?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.