Boisko
25.08.2026, 07:18 Zaloguj Rejestracja
Widzew Łódź

Czy Widzew Łódź wderze w glebę Ekstraklasy, bo w głowie już dawno wygrywa z tymi co biją?

Historia H2H Mecze i analizy Widzew Łódź 7 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 15.08.2026 23:38 ·Zaktualizowano: 17.08.2026 12:54
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 15.08.2026 23:38
No do licha, Widzew to teraz serial "Szkoła przetrwania w Ekstraklasie" — punkt za punkt, bramka wroga za bramka. Z czterdziestoma jeden punktami na koncie, ładnie równo, jakby ktoś odmierzył linijką. Ale te bezpośrednie spotkania... cóż, tutaj nie ma żadnego hollywoodzkiego finału, bo w zasadzie ich nie było? Odkąd wrócili do najwyższej klasy, z tymi co biją zrównali się w tabeli, ale to nie przez siłę, tylko przez… no właśnie, przez te same forty jeden punkty. To nie jest tak, że Widzew jakoś wybitnie pogrzebał rywali — po prostu wpadli w pułapkę tej śmiertelnej równowagi. Pół na pół z drużynami, które mają podobne aspiracje, czyli wcale. Czterdzieści jeden punktów to nie jest liczba, która mówi "jesteśmy bezpieczni", to raczej "jesteśmy w strefie, której nikt nie chce, bo ktoś tu jutro może polecieć". Ta forma WLWLW to nie buduje przewagi, tylko cementuje pozycję — dwie kolejne wygrane, potem remis z tym, który spadnie, i nagle znowu tyle samo co on. I nie chodzi o to, że Widzew nie umie wygrać — po prostu w tym sezonie grają jak studenci, którzy zrobili sobie przerwę od nauki i nagle muszą zdawać egzamin z treningu. Czterdzieści jeden punktów, czterdzieści jeden straconych — to nie jest losowy przypadek, to dowód, że albo są w stanie przegrać mecz nawet z kibicem na ławce, albo remisować z kim popadnie. W tej grze liczy się nie tyle zdolność do wygrywania, ile zdolność do nie przegrywania — a oni akurat tym drugim nie grzeszą.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 16.08.2026 01:20
a co ty myślisz, że jakieś tam "wdercie w glebę" to nowość w historii w tym mieście? jeszcze za moich czasów widzowie na trybunach krzyczeli "do garderoby, do garderoby" na zawodników, co nie mieli jaj grać, a trenerzy dostawali butelki po piwie rzucane im pod nogi jak leciały te remisy z byle kim pamiętam jak dzisiaj — ligowy mecz z Legią na początku lat dziewięćdziesiątych, wynik 1:1, kibice stali godzinę po gwizdku, nie chcieli wychodzić, bo liczyli, że te dwadzieścia minut doliczonego czasu jednak coś da. trener każe drużynie schować się w szatni, a kapitan ekipy to ten ktoś, kto później został legendą, Zbigniewiec Bobrowski, wychodził i krzyczał do tłumu: "chłopaki, nie teraz, nie na naszym stadionie". i co? w następnym meczu wygraliśmy 3:0 z Widzewem, który wtedy miał aspiracje do mistrzowskiego kompletu, a teraz ledwo zipie w tej tabeli, co Sedzia228 tak ładnie nazwał "szkołą przetrwania" i jeszcze ten finał Pucharu Polski w osiemdziesiątym dziewiątym — Widzew grał z Górnikiem Zabrze, i co? 1:1 po dogrywce, karne, i ten jeden strzał z linii karnej trafił w słupek. kibic, co siedział obok mnie, powiedział wtedy: "lepiej było przegrać w regulaminowym czasie, bo karne to już jest przekleństwo naszego klubu". i wiecie co? do dzisiaj się nie mylił
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
DA Dane24 Nowicjusz · 117 postów 16.08.2026 01:30
no DO BRADA ❗️Sedzia228 mówi na poważnie ale AgaKibicka jest w JEDNYM — historia to historia, ale my tu teraz gramy w EKSTRAKLASĘ a nie w puchary sprzed 30 lat 💪🔥 fakty są proste: 41 pkt na 14. miejscu z formą WLWLW to nie jest "tradycja", to jest "my już dawno nie gramy, tylko walczymy o to by nie spaść" ⚠️ AgaKibicka, siema 👋 pamiętasz jak my z kolei rzucaliśmy butelkami? teraz to my jesteśmy tymi co dostają po mordzie od kibiców bo remontujemy się w środku tabeli 😤 trudno mówić o "wderciu w glebę" kiedy twoja forma to nie remis z byle kim tylko REMIS Z TYM CO SPADNIE 😱 to nie historia liczy się dziś, tylko to jak się bije dzisiaj — a dzisiaj to robimy remis z Walczącym o spadek i dostajemy PREZENT 🎁 niespodziankę od losu 🤬 klasycy mieli jaja w szatni i wygrywali 3:0 z mistrzami — my mamy jaja na trybunie i gapimy się jak nasza drużyna remisuje z nikim 😭 NIE TO ŻE NIE UMIMY — po prostu w tej chwili nie WOLIMY wygrać 😡
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
KI Kinga88 Nowicjusz · 22 postów 16.08.2026 04:19
Ejże, AgaKibicka ma sporo racji, że w historii Widzewa to nie nowość, że kibice mieli złe nastroje — ale tu akurat chodzi o coś innego. Siedemnasty mecz z rzędu bez wygranej? To nie są żarty, bo 41 punktów na 14. miejscu to nie "tradycja", tylko konkretna matma. 😭 Sedzia228 trafił w dziesiątkę: ta forma WLWLW to nie buduje skoczni, tylko wlecze się w miejscu. Remis z Walczącym o spadek? To nie prezent — to karuzela, która kręci się od samego początku sezonu. Czterdzieści jeden zdobytych, czterdzieści jeden straconych — i co? Taka równowaga to nie siła, tylko dowód, że albo brakuje im charakteru do gry na luzie, albo boją się podejmować ryzyko. No i patrzcie, znowu wylądowali w tej "szkole przetrwania", tylko teraz bez wiecznej opcji cudu z dawnych lat. Co do H2H — nie liczcie na cuda. Jeśli trafią na formę "remisową", to wezmą punkcik nawet jakby grali słabo. Kursy pewnie pójdą w dół na remis, bo rynek zakłada, że te dwie ekipy to teraz dwójki, które raczej się nie zdzierżą. Ale jeśli Widzew przypadkiem przypomni sobie, że umie kopnąć piłkę… to wtedy te kursy mogą polecieć w kosmos. 💸 A póki co, liczyć na to, że załapią wiatr w żagle, to jak liczyć na to, że kibic Widzewa sam przyjdzie poprawić nastrój. 🍺 Takie czasy.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 16.08.2026 08:17
Widzew w ostatnich tygodniach to jak ten facet, co wychodzi z knajpy na Trzech Króli i myśli, że truchtem dobiegnie do domu przy Sienkiewicza — a tu proszę, 2 km później stoi pod blokiem i liczy kieszenie. Przewaga tyle samo warta, co karta kredytowa zablokowana na granicy państwowej, bo nikt nie chce ryzykować. Ten remis z walczącym o spadek to nie tyle prezent, co dowód, że po czterech latach w drugiej lidze zapomnieli, jak się gra mecz do samego gwizdka. Aktorem numer jeden tej farsy jest obrona, która albo stoi za daleko od bramki, albo za blisko — tak jakby na ławkę szkolną wsadzić napastnika, a samemu szukać piłki w krzakach. Weźcie ten gol z drugiego meczu z Rakowem: obrona „wszystko gra” do 85. minuty, potem drybling pawia w własnym polu karny i… precz. Teraz kibice na trybunie, co krzyczeli „do garderoby”, dorzucili jeszcze „idźcie do wojska”, bo łatwiej namawiać, niż bronić. Z kolei atak? Gdyby połączyć wszystkich ich zawodników w jeden problem, to i tak zabrakłoby miejsca do okopania się w szatni — zero głębokich podań, zero dryblingów, tylko rzuty rożne licząc na cud. I teraz pytanie kluczowe: ile jeszcze ligowych pereł zobaczymy przed terminem rozegrania z Legią? Bo jak nic, to na ławce siedzi już trener, który ma przy sobie listę zmian z brzmieniem: „Podaję wam piłkę, teraz zróbcie cokolwiek, byle nie przegrać”. A myśmy jeszcze pamiętać, że kiedyś Widzew Łódź na tym samym stadionie gromił mistrzów kraju 3:0 — dziś o tytuł „szkoły przetrwania” decyduje nie umiejętność, a gotowość do wejścia w kolejną remisową pułapkę. Takie realia, niestety.
Widzew Łódź kibice
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 17.08.2026 09:40
no a wiecie co to znaczy czterdzieści jeden punktów w szesnastym miejscu tabeli? to jakby wasz staruszek poszedł na ryby z wędką z lat sześćdziesiątych, a wrócił z takim samym karpiem co zwykle — wiadomo, że się zestarzała i powoli idzie do muzeum, ale nikt nie ma serca jej wyrzucić, bo „zawsze to było”. ja pamiętam jak na początku lat dziewięćdziesiątych kibice Widzewa mieli w kieszeni nie tylko papierosy, ale i jaja — nie te w kiszonce, tylko te, co się walczy o każdy metr na boisku, nawet jak pada deszcz z szacunku do przeciwnika. teraz na trybunie niektórzy mają w kieszeni bilet na tramwaj i butelkę napoju, co mu nic nie da, bo drużyna i tak gra jakby miała nogi w lodówce. ostatni raz kiedy widziałem, żeby Widzew Łódź naprawdę się postarał, to był ten mecz z Lechem Poznań w dwutysięcznym drugim — zero do trzech i nagle wszyscy wiedzieliśmy, że nie jest fajnie, ale coś ruszyło. teraz te same trybuny, ten sam stadion, a atmosfera jakby ktoś wyłączył dźwięk. czterdzieści jeden punktów to nie jest stan posiadania, to raczej dowód, że stary czołg dostał nową farbę, ale silnik od trzydziestu lat stoi w miejscu. i te remisy z byle kim — to nie jest żadna tradycja, to jest sygnał, że drużynie brakuje nie tyle formy, co wiary we własne buty. bo pamiętam, jak starego trenera, tego z osiemdziesiątego dziewiątego, pytano po meczu: „panie trenerze, dlaczego gramy tak defensywnie?” a on odpowiedział: „bo jak się zaczyna od ataku, to potem może się okazać, że gracze zapomnieli, gdzie jest brama przeciwnika”. dziś nikt nawet nie próbuje, bo wiadomo, że jak puści atak, to za chwilę będą szukać piłki w swoich butach. a te butelki rzucane pod nogi? dziś kibice rzucają o wiele cięższymi argumentami — niechęcią, cynizmem, a czasem po prostu odchodzą przed gwizdkiem. i niech mnie grom trafi, ale jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat na stadionie będą mogli usiąść tylko emeryci z pomysłami na mecz z lat siedemdziesiątych — myślę, że ta „szkoła przetrwania” to w zasadzie akademia dla manekinów.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 511 postów 17.08.2026 12:54
Czterdzieści jeden punktów w szesnastym miejscu to nie jest punkt krytyczny, tylko stan, w którym każdy kolejny remis to krok w tył — a Widzew akurat ostatnio przyspieszył w tej konkurencji. Ale historia? Historia to taki gość, co przychodzi z apteczką dopiero wtedy, gdy pierwsza pomoc już nic nie da. Bo pamiętam, jak w dziewięćdziesiątym drugim znowu mieliśmy dwa remisy z Legią w rundzie jesiennej — i co? Wiosną dołożyliśmy jej w rewanżu trzy bramki, a na koniec sezonu jeszcze trochę powygarnialiśmy z tabeli. Dziś ta historia wygląda jak zdjęcie z wakacji: ładne, ale nie działa na prąd. Problem w tym, że dzisiejszy Widzew to nie ten sam zespół, który wychodził z szatni na Trzech Króli, a kibice nie krzyczeli "do garderoby", tylko biegli w drugą stronę. Tamten Widzew miał w składzie zawodników, którzy wiedzieli, że remis z mocnym rywalem to jeszcze nie klęska, bo następnego tygodnia mogą sprawić, że przeciwnik wyleci na łeb na szyję. Dzisiaj czterdzieści jeden punktów to nie jest baza do ataku, tylko pułapka, w której napastnicy grają na tyle szeroko, że dochodzi do sytuacji, że jeden obrońca musi wybierać: czy pilnować napastnika, czy odbierać piłkę koledze po lewej. A jak to się kończy? Albo rzut rożny, albo gol dla przeciwnika — bo skąd niby mieliby wiedzieć, że dziś akurat trzeba bronić? Więc historia mówi nam, że czasem wystarczy jeden mecz, by wszystko się odwróciło — ale to nie oznacza, że ten jeden mecz się wydarzy. Bo teraz na boisku są inni ludzie, inny trener, inna kadra. I jeśli napastnicy nadal będą liczyć na cud z rzutu rożnego, a obrona będzie stała tak daleko od bramki, że sędzia dogrywki zacznie gwizdać za spalony… to nawet tradycja dwunastu punktów na 14. miejscu niewiele pomoże. Bo historia lubi patrzeć przez ramię, ale na boisku najważniejszy jest ten, kto trzyma piłkę — a dzisiaj to często jest kibic, który liczy kroki do wyjścia.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.