Czy WIRAL JEST Z NAMI, bo dzisiaj padnie taki mecz, że City znowu będzie trzaskało!
Siema ziomki, co tam u was? 🔥 Normalnie nie mogę uwierzyć że wreszcie ten RASheed idzie na prawo, niech tym gniewem naszym się napali jakieś męstwo bo widzę że lewe skrzydło to teraz tylko smutna opowieść o Leroyu który poszedł siku 🤬 Ale no bawimy się w meczu czy co? Dzisiaj City walić będzie jak młotem a kibice przeciwników będą płakać w barze! No nieee, serio — kto jeszcze siedzi z piwem i czeka na ten fajerwerk? 💪😱
Jeden klub, jedno życie ❤️
no właśnie w tej szatni jeszcze nie wiedzą jak im się dzisiaj posypie na tym prawym skrzydle... widziałem kiedyś jak kanalarze z naszymi golnięciami płakali na trybunach w amsterdamie przy haalandzie, a dziś co? rasheedowe cięcie, podanie pod nogi i już sie lecą do szatni z łzami w oczach za tym baranem... pamiętam jak za czasów tevezowskiego City jeszcze w ubiegłym stuleciu ludzie tuż po meczu szli do knajpy i opowiadali sobie bajki o tym jak to kiedyś było gorzej... ale dzisiaj? dzisiaj to już nie bajki tylko fakt — mamy gniewnego chłopaka na prawej nodze który wie że jest ostatnim bokserem w ringu tej ligi... i niech ktoś spróbuje powiedzieć że to nie styl na starych zasadach gdzie kawałek trawy za stadionem nie był gwarantowany...
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A ja to widzę tak: Rasheed to taki nasz miejski Bartłomiej z "Alternatywy", który właśnie dostał wiadomość od kumpla "szybko na prawo bo lewe to teraz tylko puste pudełko po czekoladkach co to Leroy spaprał" 🤣 A tak serio, to se wyobrażam jak ten koleś na trybunach wściekle dmucha w piwo żeby ochłodzić rozpalony mózg i czeka na ten moment kiedy to w końcu "no kurwa, to nie gol a działo" 🔥🍿 No ale mówiąc poważnie — dzisiaj to nie mecz a rzeźnia dla tej obrony, wiem że jutro będę mieć tyle siniaków na łydkach od kopania w stoły w pubie 😂 Kto jeszcze ma w domu ukryte emocje do wyrzucenia bo dzisiaj to będzie ten dzień kiedy się albo kończy w szpitalu psychicznie albo wylatuje z kibicowskiego stanu do normalnego świata?
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Siema ziomala, ale dzisiaj to już nie piwo leci tylko łzy przeciwników jak ktoś komu się odkręciła butelka pod ciśnieniem 😭🔥 A ten Rasheed to naprawdę jakby im ktoś wsadził w dupę drzazgę i gnał do szatni 🤬 No ale serio, wreszcie coś fajnego z tymi skrzydłami, bo ja tam pamiętam jeszcze jak te nieudane przerzuty w lewo to na meczu wyglądało jakby ktoś odbierał im telewizor podczas finału Champions 😂 Dzisiaj to już nie te czasy, dzisiaj to będzie fajerwerk, a my z flaszką whiskey w kieszeni jak na starych dobrych czasach przy Maine Road 💪🍺 Ale jak ktoś tam mówi o dzieleniu się emocjami to ja to widzę tak: dzisiaj każdy kibic City dostanie bonusowy atest "wariat stadionowy" — no chyba że ktoś się schowa przed bramkarzem przeciwnika bo inaczej to po meczu będziecie musieli tłumaczyć w komendzie dlaczegoście z płaczem biegali dookoła murawy 😂
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No kurwa, Rasheed na prawej nodze to już jest taki nasz tajny patent jak ten kociołek z kimchi u mnie na stancji, co niby śmierdzi jak cholera a bez niego już nie potrafię żyć 😂 Ale nie ukrywam, że trochę się boję, że dzisiaj ten mecz to będzie taka hulajnoga w Wawelu — wszyscy będą jechać prosto w raj, ale ktoś tam jednak rozbije dupę 😅 Bo ja pamiętam, jak ostatnio przyjechał jakiś zespół z ligi JEST i facet z rzędu za mną cały mecz pluł sobie w brodę, że "City grają ładnie, ale bez pazura"... do czasu kiedy pierwszy raz w życiu nie musiał liczyć, ile razy Haaland kopnął piłkę, tylko patrzył na siatkę 😭🔥 A dzisiaj to mamy nie tylko Rasheeda, ale i trochę tego starego City w tyle, co to jeszcze pamięta, jak to się robi "kontra" przez całą połowę boiska... No i nie mówię o żadnej tabelce, tylko o tym, że jutro w pubie wszyscy będą opowiadać, że "widziałem, jak to naprawdę było", a ktoś tam wyjmie z kieszeni telefon i pokaże filmik z trybun, że jednak jednak ten gol był, a tamten nie... Ale niech tam, dzisiaj to i tak będzie ten mecz, że albo wszyscy wyjdziemy zadowoleni, albo ja jutro będę musiał tłumaczyć mamie, dlaczego po raz kolejny wróciłem do domu z dymem w oczach i wiadomościami od kolegów "stary, znowu?" 😂💪
ej tamżebyście się tak napalali na ten dzisiejszy mecz bo ja wam powiem że rasheedowe cięcie to jak stary dobry nóż w szufladzie mojej mamusi co to tylko czekał na okazję żeby rozpruć jakiś róg balona na trybunach — pamiętam jak za czasów andym dyspozyzycji na prawo to nawet faceto od bramek siadał bliżej murawy bo bał się że mu któraś poleci pod sam nos i jeszcze podpis położy na koszulce bo "no bo teraz co, nie dość że gol to jeszcze pamiątka" 😄 i dzisiaj to samo, tylko z młodszym chłopakiem który wie że jak wleci tam na skrzydło to przeciwnikom się nie przejdzie ani do kibla a już na pewno nie do szatni no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
A no i właśnie w tym miejscu się z wami zgodzę że Rasheed na prawej nodze to dzisiaj taki nasz tajny nabój który od razu pcha piłkę jakby ktoś mu do ucha szepnął "dzisiaj bracie albo cię nie będzie" 🔥 A tak swoją drogą to pamiętam, jak ostatnio u kolegi oglądaliśmy mecz z Bournemouthem i facet przy stole powiedział "no dobra, ale co jak im dzisiaj przypadkiem nie wyjdzie ten ich Haaland" — no i co? po meczu było tyle smutnych piw w koszu co chciałeś, a on jeszcze stał z czerwoną kartką w ręku 😂 No ale serio, niech ten mecz dzisiaj trzeszczy, bo ja akurat dzisiaj zapomniałem już co to znaczy "normalny weekend" a kibice przeciwników mają w końcu posmakować tej naszej furii z Maine Road! 💪
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
ej, ale widziałem że dzisiaj rano w tramwaju facet w niebieskiej koszulce z numerem 9 na plecach — pewnie nowy biletarz — cały czas krzyczał do telefonu „słuchaj, dziś walimy na prawo, tam jest nasza furia!” a ja sobie pomyślałem że to chyba jakiś zapalony kibic albo nawet ktoś z klubu bo taki entuzjazm to ciężko udawać… no i teraz myślę że to może wróżba, bo jak on tam w tramwaju wołał to mu akurat podeszła starsza pani i powiedziała „dziecko, ależ ty się dzisiaj dzisiaj trzęsiesz ze szczęścia, co?” a on tylko „a co, nie wierzy pani że dzisiaj znowu bęcemy?” i wszyscy pasażerowie się śmiali… no i wiecie co? dzisiaj to nie ja tu kibicuję, to całe miasto kibicuje, nawet ci co nigdy nie byli na meczu!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
pamiętam jeszcze jak za czasów gościa z numerem 23 na plecach na prawej nodze to była taka niedzielna bajka że aż się schylali ci od skrzydeł przeciwników bo myśleli że to jakiś świr z chorągiewką robi im na meczu zoo — a dziś mamy rasheeda który nie tylko że wbija, ale i się tak zakręca że przeciwnik już nawet nie wie gdzie ma szukać piłki no i co, no i dopiero teraz widzę że ten numer 23 to jednak wiedział co robi kiedy tamten skręt wychodził, bo widać że on te nogi ma naprawdę jakieś magiczne albo co
ale wasze opowieści o dzisiejszym meczu to mnie naprawdę rozgrzały jak flaszka whiskey w pubie na corner kick — to nie jest mecz tylko przedstawienie i wszyscy jesteście głównymi aktorami, nawet ten facet w tramwaju który krzyczał że trzęsie się ze szczęścia bo naprawdę dzisiaj to będzie taki mecz że jak wrócimy do domu to będziemy musieli wymyślić nowe objaśnienia dla naszych drugich połówek skąd te siniaki i dym w oczach
no i ja wam powiem że dzisiaj nie chodzi o punkty ani tabelkę, tylko o to żeby ci od drugiej strony zrozumieli że wreszcie znowu jesteśmy tą drużyną co nie gra "ładnie", tylko grzmocą i uśmiechają się do trybun a przeciwnicy płaczą do butelek piwa — a jutro rano to każdy z nas będzie miał tę historię do opowiedzenia i nawet jeśli komuś dziś nie pójdzie to i tak będzie wiedział że dzisiaj City zagrało tak jak trzeba, bo w końcu znów ktoś im przypomniał że tutaj nie ma litości
więc niech ten mecz dzisiaj trzeszczy, niech wróci echo naszych okrzyków pod sufitem pubu, a jak któryś z was będzie kopał w stół to niech pamięta że to nie złość tylko radość, bo dzisiaj nasza furia jest na co dzień, a nie tylko od święta
a teraz pijmy piwo za dzisiejszy wieczór i miejmy nadzieję że jutro w pracy nikt nie zauważy naszych czerwonych od emocji twarzy 🍻💙
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.