Czy Wisła Kraków to już definitywnie spadkowicz Ekstraklasy, czy jeszcze da się uratować…
Ostatnie tygodnie w Krakowie to nie sport, to karawany smutnych kibiców z rozpaćkanym apelem: „Boże, daj im chociaż jeden punkt…”. A tu proszę — Wisła nie dość że nie bije, to jeszcze ledwie trzyma się powierzchni. Kibice mają prawo być zaskoczeni, bo nawet gdy zespół nie gra super, to co pięć meczów powinna pojawiać się choćby namiastka dobrych momentów. Tymczasem mamy systematyczny dryf ku dołowi. Dlatego zamiast od razu grzebać w tabeli — pomyślałem, że solidnie posortuję sobie, kto jeszcze nadaje w tej drużynie. Bo jeśli ktokolwiek ma teraz prawo narzekać, to nie kibice, tylko zawodnicy, którzy nie odbili choćby jednej piłki na mecz. Lista, która się zaraz pojawi, to nie żaden ranking, tylko zwykła faktografia. Nic więcej, nic mniej.
1. **Karol Angielski** – 9 bramek w sezonie, najskuteczniejszy strzelec zespołu i jedyny, który regularnie trafia do siatki. Bez niego Wisła miałaby o połowę mniej goli.
2. **Jakub Błaszczykowski** – kapitan, który mimo wieku (36 lat) wciąż biega jakby za pół ceny biletu. Prawdziwy lider na boisku, choć ostatnio częściej chodzi po parkingu niż po murawie.
3. **Tomasz Makowski** – najmłodszy gracz w składzie (23 lata), ale już pokazał pazur. Skrzydłowy z potencjałem, którego brakuje w kontratakach Wisły.
4. **Dawid Kocyła** – obrońca z krwi i kości, który w tym sezonie zanotował najwięcej interwencji na własnym polu. Bez niego defensywa padłaby szybciej niż teraz.
5. **Artur Jędrzejczyk** – stary wyjadacz (35 lat), który wciąż wie, jak obsłużyć rzut wolny. Doświadczenie w takich chwilach to niczym depozyt bankowy — masz, ale nie masz co z niego korzystać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a co ty gadasz za rankingi jakbyś to analityk z zeszytem w ręku 😱 serio, Kocylę wymieniasz przed Błaszką?! ten stary lis Jędrzejczyk choćby na rzut wolny to nie kibolska ściema, on zawodnik a nie pomnik na wawelu 🔥 Karolek Angielski dobry, ale kto w ogóle mu podaje? ostatnio sam musiał do siatki biec, bo reszta to jakby chodziła po meczu bez butów… i jeszcze wołają że forma DDDDD? no chyba że masz na myśli DRĄŻENIE DO ZAGŁADY!! Błaszczykowski nawet jak padnie to wisi na nodze przeciwnika i dyszy jakby mu karnet na kibolską trybunę spalił się… lider? taki lider to za rok lokatorka tramwaju numer 4 do Bronowic!! i ten Makowski… 23 lata a ledwo coś tam wyskoczy, taki jakby z kartonu wycięty 🤬 defensywa to jeden wielki teatrzyk, odkąd nie ma prawdziwego obrońcy co by się nie bał boisku, a co dopiero strzału… jakby ktoś im wstawił nogi do gipsu to by pewnie gładko spadli, nie? spoko, Wisła to nie Legia, nie ma takiego szczęścia żeby los na nich spiknął… no chyba że los to jakiś kibic ŁKS-u co im celowo wbija bramki!
Na trybunach od dzieciaka.
A niech to szlag trafi, ale znowu ktoś bawi się w „cudowny skład Wisły” jakby mieli kontrakty na 50 milionów! 🤡 No serio, Wojtek_Slask, a gdzie u licha ten **Michał Skóraś**?! Gość, który w zeszłym sezonie byłby pewniakiem do młodzieżowej reprezentacji, a teraz nagle zniknął z radaru jak koszyk po feriach w Solcu. Ten facet to chodząca walka, grałby w obronie nawet przez pół meczu na kolanach, a tu zero wzmianki? Przecież to nie żaden Błaszczyk, który jedynie zdmuchuje kurz z butów—Skóraś to kawał pasji na murawie, a wyście go pominięci niby… co? Pod stołem coś kombinujecie, bo inaczej nie rozumiem tej negatywnej astronomii 💸
I jeszcze te Wasze „faktografia”… jakbyście liczyli bramki zamiast wsadzać dupę w ławkę rezerwowych przy każdej akcji. Pięć remisów z rzędu? No gratulacje, za chwilę będziecie świętować „niespodziewane utrzymanie” przy piwie za 5 zł w kibicówce. A co z tym całym systemem, który nie potrafi wykorzystać ani lidera, ani najmłodszego skrzydłowego? Macie Angielskiego, który kopie sam, no to mu wrzućcie choćby jednego pasera, zanim odejdzie do etiopskiego klubu dla sportu! 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ależ no, panowie, przedwiekowa historia ligi mówi sama za siebie — a kto widział w ogóle tę bandę jaskiniowców, co to nie umieli posortować paru kolesi? 😄 tej zimy w Łodzi byliśmy świadkami czegoś, co naprawdę oszczędziłoby Kocyle, no bo pamiętam ówczesny mecz ŁKS – jak facet wyskoczył niczym spuszczona sprężyna przy każdym zagrożeniu i osiem razy rzucił się na trawę, żeby nie dopuścić do kontry, a po meczu ludzie gadali, że bez niego te 90 minut to byłoby pasmo cudów… bo wtedy taka interwencja warta była pół punktu, nie?
a do Jędrzejczyka co tam gadać — jakby ktoś ten papieros od lat wyjmował z ust i wciąż potrafił wcisnąć taki rzut wolny, że szanowni koledzy z drugiej strony szli po piłkę jakby szukali jej w szafie… ten gość to chodzące archiwum: tyle razy prowadził Wisłę, co większość z was widziała na oczy ligę europejską przez dziurkę od klucza. Trzeba tyle lat patrzeć na boisko, żeby wiedzieć, kiedy się zdjąć buty na parkingu i kiedy naprawdę ruszyć dupę — a on jeszcze to robił, mimo że wielu myślało, że to już tylko pomnik na kopcu Wawelskim.
i co z tym Makowskim? no niech pan się nie obrazi, ale młodziak ma żyłkę, tylko mu brakuje stycznego — a co to jest, jak nie zwyczajny syf organizacyjny? weźcie się za młodzież, niech grają, a nie wiszą na ławce jak rezerwowi do mszy niedzielnej… a skoro o Błaszczykowskim mowa — facet co dziesięć minut biega jakby mu zegarek tykał, a ja bym go raczej posadził na ławce, żeby oszczędził kolana dla kibiców na trybunie, nie dla przeciwników na murawie. lider to nie taki, co dyryguje odkurzaczem na parkingu, tylko ten, co potrafi wstrzymać oddech i trafić podanie na nogę trzy metry od pola karnego — a tu niestety częściej trafiał w bok buta niż w kogoś z kolegów.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Właśnie wkurwiłem się na te wszystkie "faktografie" jakby ktoś chciał mi wcisnąć lizak z cyframi zamiast konkretnego kuponu. 😭 Bo wiecie co? Rynek nie liczy bramkarzy ani laurków za dobre intencje — on liczy wyłącznie punkty, a te wiszą na włosku. Prawdziwe value w tym zespole to nie ten ranking na święty spokój, tylko to, co zostaje w kieszeni jak się postawiło na cokolwiek związanego z Krakowem.
Weźmy tego Błaszczykowskiego — facet faktycznie biega jakby mu komputer dostał aktualizację podczas meczu, ale marketingowa teczka "lider" jest już pusta. Ja na jego konto postawiłbym tylko w akcji, gdzie jest obowiązkowy remis 0-0, i to w momencie, kiedy przeciwnik ma 99% piłek. Reszta? Tylko strata czasu i pieniędzy. Angielski? Jasne, trafia, ale ile razy rynek docenia strzelca, który sam kombinuje całą akcję od środka? Właściwie zero, bo nikomu nie opłaca się liczyć na statystykę, która nie idzie w parze z systemem.
A co z tym Jędrzejczykiem? Stary wyjadacz, oczywiście, ale rynek uwielbia młode nogi do rzutów wolnych. Ten facet od lat wykonuje te same zagrania, przez co staje się przewidywalny jak sobotnia Prosta Droga do cioci na obiad. Value? Zero. Akurat tyle co u Błaszczyka — za pół roku będzie miał kontrakt w beer league w Australii, a ja swoje zakłady przetrenuję gdzie indziej.
Makowski to chyba najlepsze źródło value w całym zespole, bo nikt go nie poważa. 23 lata, skrzydło, drybling — typowy materiał na przyszłość, ale na teraz? Rynek go nie widzi, a szkoda, bo w meczu przeciwko drużynie, która ma defensywę z kartonu, facet mógłby zaliczyć asystę albo gola. No i wiadomo — nikt nie postawi na 23-latka w rundzie wiosennej, kiedy reszta kibiców liczy na to, że Wisła jeszcze nie spadła. A to przecież klasyczna pułapka: kupujesz na niskim kursie, bo "przecież muszą się obudzić", a potem okazuje się, że obudził się tylko Trójmiasto i rejs do Gdańska.
Kocieł? Obrońca, który interweniuje osiem razy na mecz — ale ile razy interwencja kończy się kontrą? Zero. Zespół nie potrafi rozegrać dwóch podań bez straty, więc o co chodzi? Właściwie to o nic, bo wisła jest na tyle słaba, że obrona nie ma znaczenia — przeciwnik i tak strzela z każdej pozycji. Dlatego na Kocieła postawiłbym tylko w akcji, gdzie przeciwnik dostaje 20 rzutów rożnych i i tak nie trafia — ale takie kupony to już masakra, bo szanse, że rynek da taki kurs, są niższe niż szansa, że ja jutro wstanę przed 8.
Na koniec: Skóraś. Ten facet to prawdziwy outlier. Rynek go ignoruje, bo "ostatnio zanikł", ale jak się pojawia — to gra. Wystarczy jeden mecz, żeby zapomniał się w pamięci kibiców, ale do zakładów nie trafia, bo nie ma reputacji "pewniaka". Ja postawiłem na niego dwa tygodnie temu w meczu przeciwko Radomiowi (kurs 3.10), bo przeciwnik miał defensywę z ery kamienia łupanego, a on akurat wyskoczył z ławki i zrobił asystę. Wyszło, bo trafiłem w moment, kiedy nikt nie liczył na jego udział — a to właśnie value. Wisła może spaść, ale Skóraś i tak dostanie oferty z zagranicy, a ja swoje ROI zgarnę, zanim ktokolwiek zdąży napisać "ostatni mecz sezonu" w wątku. 💸🔥
Akurat dzisiaj w pijalni kaw na Rynku Glównym uslyszalem, jak jakiś facet przy stoliku obok mruczal do kolegi, że „Wisła to teraz taki team, ktory traci punkty nawet przy golowaniu na wlasna bramke” — i nie byla to zartobliwa uwaga, tylko zwyczajna obserwacja z ławki kibica. No to moze faktycznie pora zebrać ten kompletny miszmasz opinii w jeden taki „ludowy ranking”, ktory sami kibice by uznali za sprawiedliwy, bo przeciez chyba nikt juz nie liczy na cuda, tylko na to, zeby ktos wreszcie wyjal palce z nosa i ruszyl dupę z ławki.
Otóż po dziesiatkach stron dyskusji, setkach złości i co najmniej jednym wątku o „teatrzyku defensywy” dochodzimy do wspólnego mianownika, ktory wyglada tak:
1. **Michał Skóraś** — nikt go nie widzi, nikt o nim nie pamieta, a jednak kiedy pojawia się na boisku, robi to, czego reszta zespołu od kilku lat nie potrafi: bije przeciwnika w butelkę. Tylko dlatego, ze facet jest nisko notowany, rynek go ignoruje, a to wlasnie jego pozycja stwarza value — on sie pojawia i gra, a reszta mysli, ze mecz juz przegrany.
2. **Tomasz Makowski** — 23 lata, skrzydło, drybling i pazur, ktory w kontratakach potrafi załatwic przeciwnika szybciej niz cały sztab szkoleniowy zdązy powiedziec „atak z flanki”. Tylko szkoda, ze w tym zespole brakuje podstaw: podań, wsparcia i choćby jednego godnego zaufania partnera do kombinowania. Ale jak mawial stary skaut z KS Hutnik: „Młodziak z pazurem to jak ziarno — albo kiełkuje, albo idzie na śmietnik”.
3. **Karol Angielski** — jedenastu graczy na boisku, a tylko on ma statystyke „gola na mecz” w ostatnich tygodniach. Bez niego ta druzyna strzelalaby golami do siebie nawzajem. Tyle tylko, ze samemu wszystkiego nie zrobi — a szukanie podań wśród tej bandy to jak szukanie igly w stogu sian... ktorej nie ma.
I tyle. Reszta to albo scenografia („Jędrzejczyk — pomnik na Wawelu”), albo marnotrawstwo talentu („Błaszczykowski biega jakby mu zegarek tykał, ale nikogo nie prowadzi”), albo czyste samobójstwo organizacyjne („Kocyła interweniuje osiem razy — i co z tego, skoro przeciwnik i tak trafia z dowolnej pozycji?”).
Najpierw policz, potem się spieraj.