Czy Wisła Płock może wyjść na prostą z takimi kontuzjami i tą obroną?
o kurwa kurwa kurwa… następny lewy defensor do opieki?! JAKIM CUDEM STAĆ ICH NAJWYŻEJ W PÓŁFINALE PUCHARU PRESYDEN? 🔴🔥 no poważnie, myślicie, że z tą zapchloną ławką obrońców wyciągniemy nawet remis z TYM ŻEBRZĄCYM SIĘ CIOSKIEM?! 😱 no ba, na barkach trójki napastników, którzy wlepiają więcej bramkek SOBIE niż przeciwnikom… SERCE SIĘ ROBI… siema gracze, mamy 8, mniej punktów niż w tym sezonie co żeśmy spadli do I ligi, a tu jeszcze kontuzje jak od bomby! 💪
którzy u licha stawiacie na to, że znowu ich zrobią?! buk kursy na remisy na 1.1 to jakiś żart prawda?! albo ryzykować na Lewandowskiego jakby on był młodym debilem z 3. ligi… kto w to wierzy?! no serio, kto?!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Kurczę, jakbyśmy mieli liczyć na to, że obrona zrównoważy forsę osiemnastki w Ekstraklasie, to już dawno byśmy siedzieli w domowym zaciszu z winem do niedzielnego meczu. Problem nie w tym, że plecy Wamęknęli — problem w tym, że czterech z sześciu obrońców to etatowi zmiennicy z ławki rezerwowych, którzy w zasadzie występują tylko na treningach w kostiumie chowanego.
Patrząc na tabelę — osiemnastkę zajęliście nie dlatego, że któraś z waszych gwiazd zapadła się pod ziemię, tylko dlatego, że defensywa po prostu nie istnieje. 34 bramki stracone w 34 meczach to nie pech, to statystyka dla drużyny grającej obronę z gazetą i herbatą. Kurs 1.1 na remis z Żebrzącym Się Cioskiem to faktycznie jeden wielki dowcip — ale nie dlatego, że obrona jest nie do przebicia, tylko dlatego, że każda ich akcja ofensywna kończy się czystym kontrem z waszym bramkarzem na wizji zaledwie trzy metry od linii bramkowej.
Czy mają zmienników? Owszem — tylu, ilu potrzeba, żeby mieć kogo posadzić na ławce. Problem w tym, że ci zmiennicy albo są młodymi debiutantami z rodzinnych okolic, albo wypożyczonymi technikami z drugoligowych wycieczek. Takiego Kaliszańskiego na ostatniej prostej obrońcy z drugiej strony parkietu rozszarpią na strzępy w pierwszej połowie.
A teraz najgorsza wiadomość: jeśli dalej będą mieli tyle szczęścia co dotychczas, to za cztery mecze znowu usłyszymy o „cudzie z Płocka” — tyle tylko, że tym razem cud będzie polegał na tym, że nie stracą kolejnych dziesięciu bramek.
Kontekst bije gołą liczbę.
No i te dramatyczne wejścia ławki rezerwowych… Jakbym widział wczorajszy mecz Podbeskidzia. Dołożę 20 na remisa z Cioskiem, bo co tam — kursik niby 1.08, ale akurat ten jeden raz wybiłem się z bankrolla, że nie stracą, skoro w ostatnich trzech meczach mieliśmy po 3 bramki stracone. Wkurwia mnie, że operator kurs tak się kurczy, bo niby "zagrożeni", ale jakie zagrożenie skoro defensive to relikt z czasów, gdy Wisła była w drugiej lidze? 😭
A potem patrzę na naszych obrońców — czterech chłopaków odgrywających się w juniorskich drużynach, którzy na murawie robią „szybkie kroki wstecz” z prędkością ślimaka na wolnym pasie. Kursy idą w dół, bo ludzie liczą na cud, a ja? Ja na to nie liczę, ale jakby operator puścił choć 1.25 na „więcej niż 2.5 straconych”, to bym rzucił parę setek, bo jednak w 34 meczach wypadli… no cóż, zaniedbanie. Ale na remis? Już prędzej bym postawił, że za tydzień będą przyjmować następne 4 bramki.
Jakby któryś z was widział statystyki naszych występów na wyjeździe… 6 na 18 punktów, 24 stracone bramki — to nie żarty. Mój kupon na „nie więcej niż 3 stracone w meczu” już zdjęty do szuflady, bo jakie tam „nie więcej”. Zostawiam tylko na „wszystkie 4 kwarty trafione przez bramkarza Wisły” i piję piwo z nadzieją, że jednak coś pójdzie inaczej. Bo szczerze? Wisła Płock teraz to nie zespół, to syndrom. 🍺🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
A co mi niby podpowiada, że obrońcy wypadną z karetek? Kontuzje to jeden, a drugi to fakt, że czterech z nich w pierwszym składzie to na oko najwyżej piątoligowcy z kartą treningową. Trenerowi gratulacje za osiemnaste miejsce, ale niech ktoś mi powie, jak się broni przy 34 straconych bramkach w sezonie — to nie kontuzje, to opowieść o organizacji meczu przez miejscowych. operator na remis z Cioskiem? Kurs 1.1 mówi sam za siebie: bukmacherzy śmieją się w kułak, bo tyle tam zagrożenia co w losowaniu. Co, oni niby dziś wstaną zza biurka i pójdą grać za nich? Niezależnie od zdrowia, ta obronna jest taka, że jakby ktoś im postawił żółtą kartkę na otarcie nosa.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale poważnie... jakim cudem ktokolwiek jeszcze w to wierzy?! 😱 Przecież oni tracą po 3 bramki na mecz, a ludzie stawiają na remis... to jakiś żart, nie? Na co niby liczą? Że przeciwnikowi dzisiaj tak rzuci okiem na tę obronę i powiedzą "nieee, za dużo straceń"? 😂 Czytajcie komentarze wyżej i aż ciężko mi uwierzyć, że są jeszcze typy na remisy...
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej no ale coś ty, ziomek, żeś taki załamany. termin "syndrom" w tym kontekście to nie jakaś medycyna, tylko obrazek na to, jak zespół wpada w błędne koło — raz tracą, raz tracą, raz tracą, a potem każdy mówi: o, to ten cud z Płocka znów działa. przykład? weźcie sobie mecz, w którym Wisła prowadzi do 80. minuty, nikt nie wierzy, a nagle — bum, kontra i gol. i znów: o, cud! następny tydzień — to samo, tylko bramki idą w drugą stronę. u was teraz syndrom to znaczy: niezależnie od tego, czy są kontuzje, czy ich nie ma, gra się załamuje pod własnym ciężarem. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ejże, kolego Rafał, nie przesadzajmy z tymi apokalipsami w garniturze — 34 stracone bramki to oczywiście tragedia, ale co ty niby chcesz, żeby robili z tymi czterema obrońcami, którzy przychodzą do klubu ze szkolnych boisko, no bo niby skąd mieliby wziąć dwudziestoparolatków z Ekstraklasy za darmo? jak to dawniej bywało, to się kupowało kontuzje na stadionie gdyńskiego Arki i wychodziło, a teraz? teraz każdy nowicjusz kosztuje tyle co nowy samochód i jeszcze z gwarancją, że przez pół roku nie podejdzie do piłki.
i co, że kurs na remis z Cioskiem jest 1.08? to się nazywa gra na emocjach, a nie analiza — bukmacher wie swoje, że jak kibol ma złe sny o obronie Wisły, to postawi choćby na 1.01, byle tylko mieć czyste sumienie. ale powiedz mi szczerze, co się stało, jakby oni jednak nie stracili? ten jeden remis i od razu tabela wygląda inaczej — 9. miejsce zamiast 8., tyle co kot napłakał, a kibicom serce rośnie na myśl, że wreszcie będą mogli powiedzieć "no patrz, znowu jacyś cudotwórcy".
a Lewandowski? no cóż, facet jest w stanie dołożyć trzy bramki sam, jak mu się akurat zachce — wiesz przecież, jak to u nas bywało, że stary byk z Trójmiasta kopnął kiedyś w szatnię i poszedł grać, a reszta drużyny to tylko uwijała się przy podawaniu. teraz nie ma takich postrachów, ale pamiętasz, jak kiedyś jakiś napastnik z Zielonej Góry strzelił cztery gole w meczu, w którym drużyna miała pół składu w opiece? więc może ten Lewandowski jednak nie jest aż takim ryzykiem, jak go malujesz — czasem trafia się taka noc, że obronie przeciwnika robi się litość i oddają gol na tacy.
i jeszcze te kontuzje — no pewnie, że szkoda zdrowych zawodników, ale widziałeś kiedyś, jak ekstraklasowa obrona gra tak, że ledwo się broni przed własnym bramkarzem? no więc w końcu ktoś musi wejść z ławki i niech to będzie akurat ten jeden raz, kiedy przeciwnik spudłuje rzut wolny z 25 metrów — i już mamy cud na cztery litery, który wszyscy będą cytować tydzień później przy piwie. no i po sprawie.
no ale kurwa znowu widzicie tylko to co stracone 💪 jakbyście nie widzieli, że nasz napast zwalnia wszystkich z 15 metrów bo jest JEBANYM LOSEM Z PŁOCKA 🔥 przecież 34 bramki tracimy bo kafelek na Orlenie jest tak zarośnięty pleśnią że piłka się tam odbija w losowy punkt a nie w nogę obrońcy! 😱 a co do Lewandowskiego — facet ma 5 meczów w nogach od powrotu kontuzji i już teraz robi przyjemności tym z Zielonej Góry bo zna historię! reszta drużyny? a co reszta — my jesteśmy z Płocka, tu się nie gra fair tylko się ZWYCIĘŻA! postawiłem 50 na nas na następny mecz bo albo wygramy 5:0 albo wkurzę się i spalię bilet do kibla 🔴💪 no i co z tymi kursami na remis? idźcie postawić na Żebrzących i zobaczcie jak Wam się bankroll rozpuści bo ja nie chcę kurwa liczyć na cud tylko go WYKONAĆ!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no ale coście się tak podnieśli, że strach brać kolejny kufel przy barze. no bo serio — macie teraz gębę taką, jakbyście jutro mieli startować w finale mistrzostw świata o 20.00, a nie mecz w Płocku o 17.30.
ostatnio gadałem ze starym kumplem z pracy, co kiedyś pomagał przy instalacjach na Orlenie, i ten mówi: wiecie co tam jest największym problemem? nie kontuzje, nie brak pieniędzy, tylko te cholerne rury pod stadionem, które od lat trzeszczą jak dzwony na pogrzebie. za każdym razem, gdy wybucha awaria, obrona idzie grać w aerozolu z sadzy. no i jeszcze te światła — pół stadionu działa na jaskółkę, bo ktoś zapomniał wymienić żarówki na loży prasowej.
a Wy teraz beczycie o remisach, bo kursy idą w dół? ja pamiętam jeszcze czasy, jak Wisła Płock grała w drugiej lidze i nagle, pewnego dnia, wygrali z Lechią Gdańsk 3:0 — normalni chłopcy, nic specjalnego, ale zrobili to w taki sposób, że komentatorzy mówili o "cudzie". no i co z tego — następny tydzień przegrali 5:1 z Koroną. widzicie, syndrom to nie tylko słowo, to proces: raz się uwierzy, że można, a raz się napatoczy taka masakra, że człowiek myśli, że ogląda mecz koszykówki.
i te wasze typy na remisy — no dobra, operator daje 1.08, ale pamiętajcie, że bukmacherzy nie dają kursów z litości. oni wiedzą swoje: jak zespół jest w dołku, to każdy remis to dla nich prezent, bo nikt nie chce tracić na zawodnikach, których nie ma. a Wy tutaj marzycie o tym, żeby przeciwnikowi dzisiaj tak się ulitował i strzelił tylko dwa gole — no i co? jak im się akurat zachce, to wyjdą z czterema, a Wy będziecie stali z pustym portfelem i nowym pejzażem mentalnym.
co do Lewandowskiego — facet ma wprawdzie nogi, ale nie jest magikiem. pamiętacie Belcika z Lublina? gość strzelał gole, jakby mu ktoś w kieszeni kazał, a i tak traciliśmy po 3 bramki. no i co z tego, że on się rusza? obrona idzie spać, a napastnik przeciwnika szasta swobodnie. to nie o formę Lewandowskiego tu chodzi, tylko o to, że Wisła Płock teraz gra jakby miała na nogach kalosze wypełnione betonem.
i jeszcze te kontuzje — no jasne, szkoda zdrowych chłopaków, ale z drugiej strony, jak nie ma nikogo, kto by się rzucił w pościg za napastnikiem, to i tak tracą. w moich czasach, jak ktoś się posiniaczył, to trener wołał: "ej, Grabowski, zakładaj gumowce i idź!" — a tu co? cały zespół na zwolnieniu lekarskim i reszta to praktykant z klasy orlików. no i się dziwicie, że tracą.
swoją drogą, ktoś w ogóle liczył, ile razy Wisła Płock straciła bramkę w pierwszej połowie w tym sezonie? bo ja nie — i nie chcę, bo jak się dowiem, to się porzygam. ale jeden raz na osiem spotkań, to już tyle, że kibiców biją mdłości, a operatorzy kursy ścinają tak, że się myśli, że grają w bierki.
no i koniec końców — jeśli komuś się marzy remis, to proszę bardzo, stać na niego, ale niech ktoś mi powie, dlaczego dziś mają nie stracić czterech. skoro w 34 meczach stracili 38, to dlaczego jutro miałoby być inaczej? chyba że przeciwnik dostanie nagle jakieś transcendentalne oświecenie i zacznie grać w szachy z własną obroną.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ejże, kurwa, tylko nie mówcie mi że te 38 straconych goli to przez jakieś "syndromy" albo "rury pod stadionem" 😱 bo ja tam byłem w zeszłym roku na meczu z Widzewem i widziałem na własne oczy jak nasz lewy obrońca wali w aut po 10 sekundach akcji — facet nie umiał trafić w boisko zanim przeciwnik dobiegł do połowy! a teraz gadają o kontuzjach? serio? no ale trudno, chyba że każdy, kto przyjdzie do klubu, musi jeszcze umieć skakać na trampolinie zanim wejdzie w sparing... a i tak będzie strzelać gol samobójczego w debiucie!
i co do tych remisów — ja postawiłem 150 na naszą porażkę z oddaniem co najmniej 3 bramek, bo serio, jak dzisiaj nie stracą czterech, to ja się przejadę na Orlen Stadion na kolanach i zjemy razem z trenerem całą tablicę wyników! serce mówi wszystko, a tu mówicie o remisach? przecież jak puszczą choć jednego gola samobójskiego, to mamy remis — i co? szczęście, czy klasa? 🔥
ejże, a kto wam właśnie powiedział, że te wszystkie wasze historia z rurami pod stadionem i pleśnią na kaflach to nie jest ten sam syndrom co reszta? tyle że rozłożony na etapy — raz awaria, raz mróz, raz kontuzja, raz zły dzień — a na koniec i tak wychodzi na to, że Wisła Płock gra tak, jakby miała kontrakt na stratę bramek, nie na wygraną.
i weźcie się za siebie, bo jeszcze słyszę o kimś, kto stawia na remis przy kursie 1.08 jak na konia w wyścigu. pamiętacie, jak kiedyś w warszawskiej ekstraklasie była drużyna, która przez cały sezon traciła mniej niż strzelała — i co? i nikt nie postawił na nią wiosną, bo bukmacherzy kazali się modlić, żeby wreszcie trafiła remis. no i nie trafili. a teraz gadacie o cudzie w Płocku? przecież to nie jest żaden cud, tylko normalne działanie praw ekonomii — jak nie ma pieniędzy, to nie ma jakości, a jak nie ma jakości, to są gole dla przeciwnika.
i co do tego Lewandowskiego — facet rzeczywiście umie walnąć z 15 metrów, ale czy on umie walnąć, kiedy obrona przeciwnika gra w trójkę na samym środku boiska? nie no, mówię wam, że w moich czasach mieliśmy zawodnika, co strzelał gole przez pomyłkę — raz w meczu kopnął piłkę, trafił w przeciwnika, ten się potknął, piłka poleciała do bramki, a my wygraliśmy 1:0. no i co? następnego dnia gazety pisały o jego instynkcie strzeleckim, a trener kazał mu trenować celność na siatce. teraz te wasze marzenia o wielkim napastniku — a co z tym, że jakby przeciwnik wreszcie przestał strzelać w szkiełko samochodu na parkingu, to i tak byśmy nie wygrali, bo obrona Wisły jest jak ta lalka, co nie ma rąk — ledwo co się poruszy, a już jest po akcji.
a kontuzje? no oczywiście, szkoda zdrowych chłopaków, ale wiecie co? ja kiedyś grałem w amatorskiej lidze i miałem takiego kolegę, co poślizgnął się na własnym ślinie i złamał nogę — no i co? zespół wygrał następny mecz, bo przeciwnikowi trafił się gol samobójczy i jeszcze jeden przez pomyłkę sędziego. no i cała drużyna świętowała, jakby wygrali ligę. a u was? nie ma Lewandowskiego albo kogoś z obrony, to od razu koniec świata — a jak on wróci, to i tak stracą cztery, bo ci nowi są tak młodzi, że myślą, że aut to wyjście z boiska, a nie przerwa w grze.
no i jeszcze te wasze typy — a wiecie, ilu kibiców oszukało się na remisach w tym sezonie? wszyscy liczyli na to, że przeciwnik im ulituje, a tu nagle 5:0 z Koroną albo 4:1 z Legią, i co? portfel pęka, a emocje schodzą na drugi plan. ja pamiętam, jak kiedyś postawiłem na remis w meczu, w którym jeden zespół miał 11 strzałów, a drugi żadnego — i co? remis 0:0, bo obaj bramkarze mieli dzisiaj super dzień. no i bukmacher dostał swoją kasę, a ja zrozumiałem, że czasem liczyć trzeba nie na cud, tylko na to, że komuś akurat dzisiaj zejdzie żona i nie będzie chciał grać.
więc no — albo postawicie na rzecz, której nie ma (kontuzje, cudowne remisy), albo pogódźcie się z tym, że Wisła Płock straci dzisiaj cztery, a operatorzy znowu będą mieli powód do uśmiechu, bo przecież skoro w 34 meczach stracili 38, to co im szkodzi tracić jeszcze dwie? w końcu to dopiero połowa sezonu, no nie?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
kurwa wreszcie ktoś mówi jak na mecz do Płocka 🔥 no bo serio — ja tam byłem w maju na tym meczu z Rakowem, w którym stracili 3 bramki w 10 minut bo obrońcy mieli nogi z ołowiu od tej "super" nawierzchni Orlen Stadionu 😱 i jeszcze jakiś sędzia który wyjął kartkę za skakanie po piłce w polu karnym naszemu napastnikowi, jak ten facet miał więcej doświadczenia w warzeniu piwa niż w grze w futbol!
i co? mówicie teraz o cudach? a Lewandowski? facet dopiero co wrócił, a już krzyczy "jestem gotowy" — i co? następnego dnia widzę go na treningu z bandażem na kolanie bo ktoś nie ogarnął konia z kim walczy! ale no kurwa, facet ma jaja z żelaza, bo wczoraj w pubie powiedział mi szczerze: "bartek, ja tu gram dla kibiców, a nie dla kontuzji" — no i postawiłem na niego 100, że w niedzielę strzeli co najmniej raz, bo jak nie on, to nikt inny nie ma jaj do takiej hrypy.
i te wasze typy na remisy — no ja tam nie wiem, ale jak dzisiaj nie stracą czterech, to ja osobiście idę na Orlen Stadion z megafonem i śpiewam hymn Wisły przez całe 90 minut, a jak nie, to zapraszam całą załogę na browara do "Pod Trzema Krowami" — stawiam pierwszy runda, niech dowiodą, że jednak coś potrafią!
ejże, no to ja się w końcu odezwę, bo nie mogę słuchać już tej wiecznej gadki o rurach pod stadionem i pleśni na kaflach — no bo serio, byłaś kiedyś w Płocku na meczu? ja bywałem tam chyba z dziesięć razy, jeszcze jak stadion nazywał się jeszcze coś innego, i nigdy nie widziałem, żeby komuś się polepszało przez awarie kanalizacji albo chorobę wentylacji. te problemy są jak te stare buty — albo się je nosi, albo się chodzi boso, punkt.
ostatnio gadałem z jednym ziomkiem, co robił remont wiaduktu przy alei Jachowicza, i ten mówi: "słuchaj, tam na Orlenie to jest jak w starym bloku — jak raz coś pęknie, to już do końca sezonu jest syf". no i co z tego? Wisła gra tak, jak gra, bo nie ma kasy na naprawy, ani na obrońców, ani na nic — i tyle. jakby mieli środki, to by pewnie nie tracili trzech bramek na mecz, ale skoro tracą, to tracą, i tyle.
teraz ten wasz temat o remisach i o Lewandowskim — no jasne, facet ma wprawdzie parę dobrych występów za sobą, ale mówicie tak, jakby on miał samodzielnie przechylić tabelę. pamiętacie Belcika? gość strzelał gole w Lubinie jak z armaty, a i tak tracili po cztery. teraz mamy Lewandowskiego, który w trzech meczach dał dwie bramki — i co? stracili sześć. no i koniec.
co do tych kursów na remisy — no jest 1.08, i co? ja kiedyś postawiłem na remis w meczu, w którym drużyna miała 70% posiadania piłki, a przegrała 5:1 — i miałem kurs 1.10. czy to była moja wina, że operatorzy nie ogarniali, że jak ktoś nie potrafi obronić się przed własnym napastnikiem, to remis to marzenie? nie no, serio — bukmacherzy dają kursy nie po to, żebyście na nich zarobili, tylko żebyście na nie postawili i dali im kasę.
i te kontuzje — no szkoda zdrowych chłopaków, ale wiecie co? jak nie ma nikogo, kto by się rzucił na rzuty wolne, to i tak tracą. ależ oczywiście, że tracą — bo obrona jest taka, że jak przeciwnik dojdzie do pola karnego, to zawodnicy Wisły patrzą po sobie, jakby mieli powiedzieć: "no, może on sam uderzy, co?".
wszystko fajnie i ładnie, gadacie o cudach i o remisach, a tymczasem Widźew dostał dzisiaj cztery, Korona pięć, Legia trzy — no i co? nikt nie postawił na te mecze, bo myśleliśmy, że przecież nie będą tak tracić. a jednak stracili. i co teraz? kolejną porażkę Wam wmówiają, że to przez losowy rozkład kafelek na murawie, a cudowni kibicowie znów będą pić piwo i gadać o "tym jednym meczu, w którym wszystko wreszcie się ułoży".
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽