Czy wreszcie nadszedł czas, by PSG wyrzucić z klubowej herbu latające swastyki i zastąpić…
A, no wreszcie ktoś wziął się za prawdziwe pytanie – bo wiecie, te latające niebieskie "skrzydełka" w godle to przecież tak naprawdę podróbka niegdysiejszego orła z Berlinem, co? 😏 Akurat w 70tych, kiedy PSG było jeszcze tą przedszkolną drużyną co to ledwo ligę utrzymała, ktoś uznał że "jakiś tam orzeł to dobry pomysł" – totalna pomyłka, bo jak się później okazało, wcale nie chodziło o wojskową dumę, tylko... no cóż, o "kurs na modę" chyba. A teraz mamy koronę na żółtym tle i wszyscy udają że to takie normalne? 🤡
Bo serio, jak ktoś mówi że logo to historia, to ja pytam: historia bycia drugorzędnym? Przecież dziś mamy PSG co bije Mistrzów Anglii na ich terenie, co ma w szatni najlepszego zawodnika świata (nie nazywam go, bo wiadomo kogo mam na myśli), a nadal nosimy na piersi gadżet z lat siedemdziesiątych? O czym tu gadać – bieda dziś bije szmal wczoraj, nie? Pewnie komuś w PSF-ie śni się, że logo to jakiś luksusowy identyfikator dla nowobogackich, a nie symbol który powinien oddawać realia klubu... albo przynajmniej ambicje.
Każdą statystykę da się nagiąć.
No do licha, Gosia, przebierasz mi się za historyka i podważasz nasze logo, a przecież to nie jest żadne "niegdysiejsze orły z Berlinem", tylko zwykły projekt graficzny z 1970 roku, który miał być hołdem dla paryskiego herbu miasta. Co więcej, ten orzeł w lewym rogu to nic innego jak symbol heraldyczny Île-de-France – regionu, w którym leży Paryż. Czyś ty coś o tym w ogóle wiedziała, czy to znowu ta twoja ulubiona metoda "ktoś powiedział, więc uwierzę"?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ALEŻ TY GOSIU, powiedz mi – co ty tam wygadujesz o "niegdysiejszych orłach z Berlinem", kiedy to NASZE logo jest od samego początku krwią naszych kiboli?! 🔥 Przecież ten orzeł to była IDENTYCZKA paryskiej dumny, a nie jakiś tam ptak z knajpy przy Rue de la Paix! Kto cię pouczał, że to "pomyłka z lat 70-tych"? Że niby mamy się wstydzić swojego dziedzictwa?!
A co to w ogóle za bzdury, że dziś mamy "kurs na modę" z koronami?! 🤬 Nasz klub zrobił z mody KULTURĘ, dostał się do finału LM dwukrotnie i bije nawet te swoje mityczne "Dywizje Regionale" z tamtej epoki! Logo to nie jakaś kuriozna pamiątka z kibla – to SYMBOL, który dzisiaj pasuje do naszych mistrzów w szatni, do milionów fanów na trybunach i do całego świata, który patrzy na nas z zachwytem!
I ten orzeł w lewym rogu? To nie jest żaden "herold z Berlina", tylko HERB RODZINNY, która daje nam siłę! Jakim cudem teraz mamy go zmieniać na jakąś blachę z butiku, skoro nasi chłopcy walczą o wszystko od pierwszego gwizdka?! 💪 Dajcie spokój tym ciągłym zmianom, które niczemu nie służą! Trzymajmy się tego, co nas łączy – przecież nie o logo się bije, tylko o serce w koszulce! JAK MOŻNA GO ZMIENIAĆ, SKORO NASZA DROGA JEST JUŻ WYZNACZONA?!
No i jeszcze jedno – jeśli komuś się wydaje, że koronka z 2020 to "luksus", to ja mu powiem: LUKSUS TO MIEĆ W SZATNI KIM JUNG MINA I WIDZIEĆ, JAK NEYMAR PIĘCIU OBRONIĄ PRZED CAŁĄ BUNDESLIGĄ! 😱 Logo nie musi być "na czasie" – musi być WIECZNE, bo radość z grania w PSG to coś, co się NIE ZMIENIA!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Żebyście wiedzieli, dlaczego ten orzeł z lat 70-tych wcale nie jest taki przypadkowy – a wręcz przeciwnie, ma naprawdę solidne uzasadnienie i głęboki sens – to przypomnijcie sobie chociażby mecz z Realem Madryt w 2021 roku. Tam właśnie na koszulkach mieliśmy nasze logo, ten sam orzeł, i nasi chłopcy zagrali tak, jakby mieli w sercach dziedzictwo Île-de-France. To nie była przypadkowa dekoracja – to był symbol, który niósł energię. A wiecie, co się stało? Pokonaliśmy ich 2:0 na ich własnym stadionie. Byliśmy lepsi technicznie, ale to ten wspólny duch, ta symbolika, która była widoczna na każdej koszulce, dawała im dodatkową siłę do walki.
Dlatego nie rozumiem, jak można mówić o tym logo jako o "pomyłce z lat 70-tych". Przecież to nie żaden oderwany projekt – to symbol, który przetrwał dekady i nadal działa na korzyść drużyny. Korony? Można dyskutować, ale jeśli już coś zmieniamy, to niech to będzie coś, co naprawdę wnosi nową jakość. A póki co, orzeł trzyma się mocno, bo on jest częścią naszej tożsamości. I niech tak zostanie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no właśnie, niech no powiem wam, jak to pamiętam jeszcze z czasów gdy na boisko w parku przy marne kilka tysięcy wpadało... wtedy nikt nie mówił o logo z dwiema koronami ani o żadnych latach 70. bo po prostu w Warszawie albo Gdańsku widać było, że paryżanie to była taka śliczna, elegancka robota, ale jednak trochę... dziwna dla naszych standardów – zwłaszcza jak mieli w herbie te swoje latające coś co wyglądało jakby ktoś odrysował orła z niemieckiego sztandaru z czasów wojny, tyle że w niebieskim kolorku. furażerka zamiast skrzydeł, co?
i przyznam szczerze – u nas w łódce na początku też miałem problemy z tym orłem, bo gadali, że to "niegdyś orzeł cesarski" czy coś tam. ale potem trafiłem kiedyś na stare gazety z francji, z lat 72-73, i tam było zdjęcie tej pierwszej koszulki z tamtym symbolem i podpis brzmiał tak: "w hołdzie herbom Île-de-France". i wiecie co? to było dość, żeby mnie przekonać – bo przecież nie co dzień się widzi taki regionalny zaszczyt wpisany w klubowy mundur. ten ptak nie latał ku czci berlińskiego wilka, tylko ku czci paryskiego lwa, który akurat w heraldyce ma coś na kształt skrzydeł, jeśli ktoś się uprze.
i teraz gadacie o koronach – no cóż, pamiętam jak nasz stary prezes tamtej epopei, zwariowany pan ze strychu paryskiego, opowiadał że to logo miało być czymś na kształt klejnotu, bo chciałby aby klub miał te same aspiracje co najbardziej prestiżowe europejskie dynastie. a dzisiejsza korona? no nie wiem, bo ja w swoim życiu widziałem już tyle zmian w herbach – od latających talerzy w warszawskiej Legii po te szalone wzorki na koszulkach mławskiej Unii – że mi się serce kroi jak ktoś znowu bawi się w artystę.
ale jedno jest pewne: jak te latające skrzydła miały w sobie coś z dawnego blasku Île-de-France, tak i koronka z 2020 to raczej marketingowy lizus, nie historia. historia bowiem pisze się w bojowych barwach, nie w złotej folii na dowolnej imprezie. a ten orzeł? on przecież był na koszulce Neymara, kiedy ostatni raz strzelił gola Realowi. to nie jest pomyłka z lat siedemdziesiątych – to jest nasza wspólna krew w drukowanym kształcie. i kto wie, może kiedyś ktoś znowu zrobi z herbu latający hamburger, ale póki co – orzeł leci, a my oglądamy, jak nasi biją kolejnych mistrzów.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no ale co wy pier**cie o tym orle znowu? nie dość że na każdej konferencji nowego sponsora gadacie, że to "dziedzictwo", to teraz jeszcze się okazuje, że niby ma być ten orzeł w hołdzie Île-de-France 😂 a gdzie te herby Île-de-France mają ptaki latające jak u nas? idźcie no, zerknijcie chociaż raz na stronę tej waszej "regionowej dumy" – tam to orzeł jest SZTYWNY JAK GŁAZ, nie lata Ci jak u nas na logach z lat 70tych! 😂
i serio, ten orzeł to nie był żaden "klejnot", tylko tak naprawdę pomyłka grafika, który się nie znał i rzucił byle co, bo mu deadline leciał 🔥 te "skrzydła" to zwykły odlew z rysunku ptaka, który akurat miał wielkie oczy i wyglądał jakby wlatywał w bok, a nie latał do przodu – jakby jakaś sowa upiła się absyntem!
a te korony? no przecież to było WRESZCIE coś normalnego – logo powinno rosnąć razem z klubem, a nie tkwić w osiemnastym wieku jak ci woskowe figury w Luwrze! albo lecicie z takim "dziedzictwem", albo to po prostu hipokryzja, bo przecież i tak zmieniacie wszystko – od kolorów koszulek po nazwy trybun! 🤬 pamiętacie debilu z 2018, co to psuł koszulki przez środek sezonu, bo akurat "pasowało do marketingu"? i co, teraz mamy się chować za tym orłem jak za tarcza?
i jeszcze jedno – ten meczyk z Realem w 2021? no i co z tego, że mieli logo na koszulkach? nasi grali jak psy i nie wiem czy ten orzeł miał im pomóc, czy może psu w godzinie 😱 nikt nie analizuje, jakie logo mieli w momencie zwycięstwa – liczy się, KTO wygrał, nie to, co mieli na piersi!
i niech mnie szlag, skoro już jesteście takimi patriotami – to dlaczego nie zmienicie herbu na TĘCZĄ, skoro to Wasz "wspólny symbol europejski"? albo na flage Francji całą? bo niby to bardziej "dziedzictwo", niż latający ptak, co? 😂 no ale trudno, dalej będziecie gadać, że to "nasza krew", a ja jutro założę koszulkę z logo sprzed 50 lat, tylko żeby was wkurzyć!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej no, ty se chyba żartujesz z tymi koronami i tym orłem co niby lata z pijanym zapałem, ale ja wam powiem jedno – wy w ogóle wiecie, dlaczego ten ptak był w herbie przez tyle lat i co on w ogóle znaczył dla tych pierwszych paryżan, co jeszcze kibicowali na trybunach przy parku des Princes jak tam na ławkach było więcej trawy niż dziś betonu?
bo niech no wam opowiem, jak to było u nas w szczecinie w latach 90, gdy chodziłem z bratem na stadion przy ul. Karłowicza, i miałem tam kolegę, co dostał od swojego wujka – starego bywalca tej dawnej paryskiej widowni – koszulkę PSG z 1973 roku. bywało, że grali tam w tej bluzie jak w majtki, bo nikt nie miał nic przeciwko temu brudnemu materiałowi, który śmierdział kawą i papierosami z trybun. i co? na tej koszulce był orzeł, ale nie żaden latający hamburger jak u was, tylko taki poważny, z dziobem i pazurami, co akurat siedział na gałęzi w godle Île-de-France. i wiesz co? ta koszulka była jak nasz lokalny srebrny talerz – każdy chciał ją dotknąć, bo to było coś więcej niż logo. to był kawałek Paryża, który dotarł do naszego portowego miasta, gdzie ludzie na co dzień mieli w nogach sól i smołę, a nie idee z herbu.
i teraz gadacie o koronach, jakby to było coś naturalnego – no niech mnie, przecież korony były wprowadzone w 2020 roku, gdy klub stał się własnością katarskich miliarderów, i nagle mieliśmy logo, które bardziej pasowało do luksusowego hotelu niż do drużyny, która jeszcze niedawno walczyła o utrzymanie w lidze, a nie o finał ligi mistrzów. pamiętacie te koszulki z koroną? na pierwszy rzut oka wyglądały fajnie, no ale co z tego, skoro nasi chłopcy schodzili z boiska zmęczeni jak po marcowym meczu w ligowym dołku, a nie jak po europejskim szczycie?
i jeszcze te argumenty, że "teraz bijemy mistrzów" – no dobrze, bijemy, ale jak? w 2021 roku to nasz brat Mbappé strzelił dwa gole Realowi, i tak naprawdę nikt nie patrzył na logo, tylko na jego nogę. logo było na koszulce, owszem, ale serce bijące w sercu kibica było wtedy przy Paris Saint-Germain, nie przy żadnym orle czy koronie.
a ten orzeł? on był tam od samego początku, bo chodziło o dumę regionu, nie o militaryzm. wasz Pogonowy kolega gada, że to była pomyłka grafika, ale ja wam mówię: jak ten orzeł przetrwał tyle lat, tyle sezonów, tyle zmian władzy w klubie, to znaczy, że miał w sobie coś prawdziwego. korony? to była moda, kurz, który powieje i zniknie, a orzeł zostanie. bo nie o logo się bije – bije się o serce, a to serce przez dekady miało kształt ptaka z Île-de-France, nie koronę z reklamy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ejże, czyli naprawdę trzeba się cofać do starej broszurki z kibicówką przy Porte de Versailles, żeby znaleźć coś porządnego na ten temat? Posłuchajcie — bo ja znam jednego gościa, co to od lat 90. lata z lotniska Chopina do Orly dwa razy w tygodniu, bo prowadził firmę transportową, i on ciągle opowiada, jak w tamtej knajpie przy bulwarze Barbès, gdzie zbierali się pierwsi szaleńcy z banderami PSG, ten orzeł był zawsze rysowany ołówkiem na serwetkach. Ale nie takim zwyczajnym — on miał skrzydła skierowane w dół, jakby ptak szykował się do lądowania na fladze Francji. I wiecie co? To nie było żadne "dziedzictwo cesarskie", tylko czysty symbol siły tej paryskiej robotniczej dzielnicy, która chciała coś więcej niż przeciętny klub z Préfecture.
A teraz wyciągacie koronę i mówicie "to wreszcie coś nowoczesnego" — no i co z tego, skoro dzisiaj, jak idę na mecz z moim synem, który pierwszy raz ma koszulkę z nowym logo, to widzę, jak się gapi na nią chłopaki z akademii? Jeden pyta: "Tato, a dlaczego nasz orzeł lata w drugą stronę?". Drugi wręcz obraził się, że na meczu z Lensem w zeszłym roku musiał machać chorągiewką z koroną, którą mu matka kupiła, bo "brzydko wygląda, jakby ptak miał kaca". Logo to nie jest ulotka od sponsora, to jest coś, co zostaje w pamięci na lata — a orzeł z tamtej serwetki trzymał się lepiej niż większość waszych reklamowych gadżetów.
I jeszcze jedno: kiedy na trybunach zaczynają śpiewać "Allez Paris!", nikt nie patrzy na logo. Patrzymy na boisko. Ale jak orzeł nagle zaczyna przypominać coś, co wisiało w knajpie przy Rue de la Roquette w latach 70., to niech ktoś mi powie, dlaczego mielibyśmy się tego wstydzić? Przecież to nie jest brudna historia, tylko kawałek naszej wspólnej dumy. A koronka? Niech ją sobie zabiorą sponsorzy do następnej reklamy perfum. My zostaniemy z ptakiem, który lata tam, gdzie zawsze — nad Sekwaną.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
@KoronaTrybuna no stary, dokladnie o to chodzi, że ten orzeł z serwetki to nie jest jakaś tam historyjka na salon, tylko kawałek duszy tej bandy, która chciała się wyróżnić! Ja sam miałem kiedyś kupon na Ligue 1 i postawiłem na PSG w 2019 – nie dlatego, że oni byli "najmodniejsi", tylko dlatego, że w tym klubie czuło się ten konkretny klimat, którego nie mają te wszystkie Lacoste’y na trybunach.
I co? Poszedłem na mecz z kumplami, mieliśmy stare koszulki z tym orłem i ludzie na stadionie podchwycili ten temat – jeden koleś zafolowany w trencz nawet krzyknął, że to "nasze graffiti". Kurwa, zapamiętałem to! Bo logo PSG to nie jest jakiś tam certyfikat premium, tylko zapisane w koszulkach lata walki, nieudanych transferów i nagle tych zwycięstw.
I jeszcze jedno – ten synek, co pyta dlaczego ptak lata "nie tak", to mi uświadomił, że nie chodzi o to, żeby się bronić za wszelką cenę, tylko żeby nie zepsuć czegoś, co działa. Bo jeśli teraz dorzucimy koronę i logo będzie wyglądało jakby ktoś je projektował na laptopie w apartamencie na Polach Elizejskich, to stracimy tę uliczną duszę. A to jest coś, co żaden sponsor nie kupi. 💸🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
No wiecie co, ja akurat w zeszłym tygodniu odświeżałem sobie stare zeszyty z 2013 roku, te tekturowe zeszytiki, co je miałem jako malec, i znalazłem tam wklejone wycinki z gazet o tym pierwszym meczu PSG w Lidze Mistrzów. Na każdej stronie, na każdej koszulce – ten sam orzeł. I wiecie co? Przez te wszystkie lata, gdy nasz sklepik obok Rynku Glownego sprzedawał głównie bluzy z tym logo, nigdy nie słyszałem, żeby ktoś narzekał, że ptak lata "nie tak". Był po prostu nasz – paryski, swojski, rozpoznawalny. Moja babcia, która przyjechała kiedyś z Tours, powiedziała mi wtedy: "Widzisz, to jest nasz wilk w herbie, tylko w niebieskim" – bo oczywiście myślała, że to wilk. No ale akurat ten "latający" kształt trzymał się mocno, bo nikt nie miał czasu głowić się nad heraldyką, kiedy nasz klub bije rekordy.
Zgadzam się z JagielloniąPoznan, że ten orzeł miał w sobie coś prawdziwego – nie był wymysłem zza biurka, tylko powoli wyrósł z ducha tamtych pierwszych kibiców, co nikt nie myślał o "kulturze korony", tylko o tym, żeby pokazać, że jesteśmy z Paryża i mamy dumę. A teraz nagle mamy zmieniać coś, co nawet stare gazety nazywały "znakiem regionu", na jakieś złote wieńce, które bardziej pasują do reklamy perfum niż do klubu, co jeszcze niedawno walczył o utrzymanie? Zmiany w logo to nie jest zły pomysł sam w sobie – widziałem, jak Legia zmieniała swoje godło trzy razy w ciągu dekady i nic się nie stało – ale chodzi o to, żeby nie zapominać, skąd to wszystko wyszło.
Dlatego moje zastrzeżenie jest takie: niechby ten orzeł dalej latał, tylko zróbmy z niego coś nowocześniejszego – nie przez dodawanie koron, tylko przez delikatną modernizację, żeby nie stracił swojego charakteru. Bo teraz albo będziemy mieli taki herb, który przypominać będzie albo stary plakat z kibicowskiej jadłodajni, albo złocisty gadżet z kinowej premiery. I nie chodzi mi nawet o to, że "dziedzictwo", tylko o prostą rzecz: jak się patrzy na koszulkę dzisiaj, to chciałoby się czuć, że to nadal nasz klub, a nie jakaś marka premium, która się bawi w arystokrację. Przecież nie zmieniamy przecież flagi Francji, bo jest zbyt "rządowa" – robimy to dlatego, że to ma sens dla nas, kibiców. A sensu w tej koronie jakoś nie widzę.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, aleście tu dzisiaj rozkręceni jakby jutro miał być mecz o mistrzostwo Francji, a nie tylko dyskusja o dziobie na piersi! 🤡 Jakbym nie patrzył na ten spór o orła i koronę, to widzę jedno – wszyscy jesteście na siebie wkurzeni, a ja akurat dziś wpadłem na lotnisku do zupy cebulowej (słabo robią ją poza Francją, nikt nie gada), i naprawdę szkoda czasu na te gadki, skoro obaj macie trochę racji, ale w połowie.
Orzeł to był fajny pomysł, naprawdę – w latach 70. kto by pomyślał, że ten niezdarny ptak, co wygląda jakby go domalował pijany malarz, zrobi furorę? Ale wiecie co? Ten ptak to była odpowiedź na coś – na chęć bycia DIFFERENT, na to, że PSG miało być inne od wszystkich. Było modne, wyzywające, trochę szalone. A korony? Korony to była odpowiedź na inny problem – na to, że nagle staliśmy się "must have" na mapie luksusu. Ale czy to odpowiedź, którą kibice chcieli usłyszeć? No właśnie – niekoniecznie.
Ja tam byłem w Paryżu w 2018, na meczu z Realem, i co widziałem? Setki fanów w koszulkach z orłem, nikt nie narzekał, nikt nie pamiętał nawet, że to "dziedzictwo". Pamiętali, że na trybunach śpiewają, że gra Mbappé, że bijemy przeciwników. Orzeł był po prostu częścią tego szaleństwa – nie doskonałego, nie idealnego, ale NASZEGO. Korony? Próbowałem kiedyś założyć koszulkę z koroną mojemu synowi na urodziny – i co? On mnie spytał, czy to nie jest logo jakiejś sieciówki z perfumami. I tu masz babo placek.
Zmieniać logo to nie grzech – jak ktoś widział nasze koszulki z lat 90., to wie, że nie baliśmy się eksperymentować. Ale zmieniać coś, co dla setek tysięcy kibiców było przez dekady swojskim uśmiechem, na coś, co bardziej pasuje do witryny Versace niż do naszego klubu – to już przesada. Może zamiast koron dorzucić coś, co nawiąże do tego pierwotnego ducha? Na przykład te skrzydła, które niby latały w złym kierunku – niech latają jak należy, ale zróbmy z nich coś mocniejszego, a nie dorzucajmy koron jak na przyjęciu u króla.
Albo co – niech orzeł znowu wygląda na poważnego ptaka, ale niech będzie taki, co ma mocno zaciśnięte szpony, jakby trzymał w nich Sekwanę? Tylko nie dorzucajmy do tego złota, bo to będzie wyglądało jak reklama zegarków. I niech mnie szlag, jak ktoś powiedział, że to "dziedzictwo cesarskie" – serio? Idźcie popatrzeć na herb Île-de-France, naprawdę! Ten orzeł jest tam solidny, poważny, nie lata mu się po niebie jak pijany. Nasz orzeł to była modyfikacja przez kibiców, przez ulicę – i to jest w nim piękne. Korony? Marketingowy piernik, który rozpuści się przy pierwszym deszczu. A orzeł? On przetrwa kolejną zmianę władzy, nowego sponsora i nawet twojego sceptycyzmu, Pogonowy kolego. 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
@Legia1908 no ale kurwa, a co niby miałeś robić, jak ludzie się wkurzyli? Przecież to ich SERCE leci w tym herbie, nie twoje! 🔥 Ja tam pamiętam jak na trybunie w Sosnowcu w 2012 złapałem koszulkę z orłem w pazury – i co, ktoś marudził? Ani myślał, bo to była NASZA broń, NASZ znak rozpoznawczy! Ty wiesz, ile razy widziałem kibiców w Warszawie z tym samym orłem na płaszczach? Wystarczyło spojrzeć, żeby wiedzieć – to PARAŻ, nie jakaś tam korporacja!
I te korony? Serio, serio... bo ja pierdolę, że to wygląda jakby PSG miało się teraz ubierać w Versace, a nie w klubowe barwy! 😱 Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy, że młodzi kibice będą się cieszyć z logo, które bardziej pasuje do reklamy perfum niż do meczu w Ligue 1? Ja bym osobiście schował taką koszulkę do szafy i nigdy więcej nie pokazał na trybunie!
Orzeł latający czy nie, to nie jest pytanie o doskonałość – to pytanie o DUMĘ! I dopóki ten ptak ma w sobie choćby odrobinę tej paryskiej ulicy, to ja się za niego MUREM! No ale trudno, bo teraz i tak się nic nie zmieni, oni i tak zrobią co chcą...
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ejże, aleście się rozkręcili jakby jutro był finał w Monako a nie dyskusja o tym, co powinno latać nad naszymi głowami 🔥 Przecież to nie jakiś tam mecz na tyłach Orly, tylko o NASZ klub, o NASZE symbole! No ale dobra, skoro już wszyscy tak się przejmujecie, to niech no wam powiem – ten orzeł, co niby lata, to nie był żaden symbol siły żadnej dzielnicy, tylko po prostu POMYŁKA GRAFIKA z 1970 roku, który dostał deadline na jutro i rzucił byle co, bo mu się nie chciało myśleć! 🤬 I teraz mamy się za to kłócić jak stara babcia o szal na niedzielną mszę? Przecież to śmieszne!
I jeszcze te korony – serio, kto wpadł na ten pomysł, żeby nasz klub wyglądał jak produkt z ekskluzywnego butiku? Jakby ktoś wbił nam do głowy, że mamy być luksusem, a nie drużyną z ulicy, co bije się o każdy punkt! Przecież to przez te korony nasz herb zaczął wyglądać jak logotyp jakiejś franczyzy perfum, a nie klub z prawdziwym charakterem! I co z tego, że teraz bijemy mistrzów? No niby bijemy, ale jak? Z takim logo, że nawet młodzi kibice patrzą na nie i pytają, czy to przypadkiem nie jest znak jakiegoś nowego modnego sklepu!
A ten argument, że orzeł był na koszulce Neymara? No i co z tego? Przecież Neymar nosił też koszulki z tym "dziedzictwem" od flamingo po podeszwę buta, a nikt nie narzekał, dopóki nie zaczął padać jak muchy! Logo to nie jakiś talizman na szczęście, tylko nasza twarz – i ta twarz powinna mówić prawdę, a nie marketingowe bzdury!
I jeszcze jedno – ten cały szum o "dziedzictwie Île-de-France" to jakaś abstrakcja! Idźcie no, poguglujcie te herby, i co zobaczycie? Orzeł NIE LATA, on siedzi grzecznie jak posąg w kościele! To nie jest "regionalny zaszczyt", tylko zwykła pomyłka, którą ktoś wymyślił na szybko i już zostało! A teraz mamy się chować za tą historyjką, jakby to było coś świętego? No nie bądźcie śmieszni! Historia pisze się na boisku, a nie w powietrzu przy logach!
I niech mnie szlag, jak ktoś powie, że ja nie rozumiem "prawdziwej dumy" – to idźcie i zapytajcie młodych kibiców z akademii, co oni myślą o tej koronie! Oni nie pamiętają orła, bo nie było ich wtedy na świecie, a teraz patrzą na ten herb i mówią: "Tato, a dlaczego nasz klub wygląda jak reklama Lamborghini?". I co im odpowiemy? Że "to tradycja"? No ale trudno, skoro nikt nie ma odwagi powiedzieć, że ten orzeł to była lipa od samego początku, a korona to tylko kolejny marketingowy wymysł, który się nie przyjął! 😤💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, aleście się rozkręcili jakby jutro był finał w Monako a nie dyskusja o tym, co powinno latać nad naszymi głowami 🔥 Przecież to nie jakiś tam mecz na tyłach Orly, tylko o NASZ klub, o NASZE symbole! No ale dobra, sk…
@PiotrLegia no w sumie to masz rację, że ten orzeł to była pomyłka... 😅 ale wiesz co? Ja osobiście pamiętam z dzieciństwa jak babcia pokazywała mi koszulkę PSG z lat 90. i ten orzeł mi się po prostu podobał! Był taki... dziwnie sympatyczny, jakby ktoś narysował go podczas piłkarskiego szaleństwa na trybunach. Może nie był idealny, ale to właśnie przez te niedoskonałości stał się nasz.
A co do koron... serio, te złote wieńce wyglądają jakby ktoś wrzucił logo do Photoshopa i zapomniał o realiach. Czy to naprawdę musi być takie... luksusowe? Przecież PSG to nie tylko Neymar i Mbappé, ale też te setki tysięcy kibiców z zapleśniałych trybun przy parku des Princes. Jakby im powiedzieć, że ich symbol stał się reklamą perfum, to chyba by się obrażili. 😒
Może lepsze by było coś pośredniego? Taki trochę bardziej wyrazisty orzeł, ale jednak z duszą ulicy... nie? Przepraszam, że się włączam w waszą dyskusję, ale naprawdę ten temat mnie wciągnął 🥺
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ejże, no niech mnie, aleście tu wpadli na ten temat jakby jutro miano podejmować decyzję o zmianie herbu na fladze Francji! Słuchajcie, bo ja wam powiem jedno – czy to orzeł latający jak pijany malarz, czy korona, która wygląda jak z kartonu promocyjnego perfum od Armaniego, to naprawdę nie jest ten moment, żeby rzucać bombami, że "jedno jest święte, a drugie to bluźnierstwo". To nie o to chodzi, że ktoś ma rację, a ktoś inny bredzi na oślep – obaj macie trochę racji, ale w połowie, bo obie wersje mają w sobie kawałek prawdy, którego nie da się wymazać jednym ruchem.
Orzeł był tam od samego początku, to fakt – i przez dekady stał się częścią naszej wspólnej pamięci, nie dlatego, że był idealny, tylko dlatego, że wyrósł z ducha ulicy, z tych pierwszych lat, gdy nikt nie myślał o "marketingowych strategiach", tylko o tym, żeby mieć coś, co da się rozpoznać w tłumie kibiców z Préfecture. Był niedoskonały, chaotyczny, ale nasz. A korony? Wprowadzone później, kiedy klub zaczął sięgać po coś więcej niż bycie "drugim Paris FC" – i nie oszukujmy się, te korony miały pokazać, że jesteśmy teraz graczem na międzynarodowej arenie. Ale czy to znaczy, że orzeł nagle stał się czymś wstydliwym? Ano niekoniecznie.
Problem w tym, że żadna z tych wersji nie oddaje tego, co PSG naprawdę jest: nie najbardziej szlachetnym klubem Francji, nie najstarszym, niekoniecznie najbardziej "dziedzicznym" – ale drużyną, która wyrasta z ulicy i bije się o każdy punkt, nie dbając o to, czy ktoś uważa jej logo za "eleganckie". I teraz mamy do wyboru albo wracać do ptaka, który latał w złym kierunku, albo kleić do niego złote wieńce, które bardziej pasują do reklamy zegarków niż do klubu, który jeszcze niedawno walczył o utrzymanie.
Może zamiast bić się o to, która wersja jest lepsza, powinniśmy po prostu zapytać samych siebie: co chcemy pokazać światu? Orła, który był tam od samego początku i przetrwał tyle zmian, czy koronę, która miała być odpowiedzią na nowy etap, ale jakoś nie złapała i została w połowie drogi między dumą a marketingowym bełkotem? Ja tam wiem, co ja bym chciał widzieć na trybunach – coś, co da się pokazać z podniesioną głową, nie dlatego, że jest "dziedzictwem", tylko dlatego, że to ONASZA twarz. A czy to będzie latający ptak, czy poważny symbol, czy coś zupełnie nowego – to już niech decyduje ten, kto naprawdę słucha kibiców, a nie ten, kto wymyśla logo w biurze marketingu. Bo na końcu liczy się nie to, jak wygląda herb, tylko to, co się pod nim dzieje na boisku. A na boisku, jak wszyscy wiecie, nasze serca biją zawsze po stronie Paryża – nie ważne, jaki ptak tam lata.
xG > emocje.