Czy wreszcie stracimy złudzenia i przyznamy, że nasz Orlen Stadion to salonik lustrzanek, a nie stadion?
No kurczę, ależ to się nazbierało… Przez cały sezon oglądam ten nasz "Orlen Stadion" i co? Trzy lata w Ekstraklasie, a na trybunach tak cicho, że słyszę, jak sędzia gwizdze. To normalne, że ludziom się marzy, żeby do nas przyjść, jakby mieli się bać, że ktoś ich zapyta o numer biletu? 🤡 Mnie to tak strasznie bawi, że aż ciarki chodzą — może jednak powinniśmy zrobić konkurs "Kto wymyśli najładniejszą laurkę za przyjście na mecz"? Wszystkim by się to spodobało, nie? A tymczasem nasze 5 tysięcy miejsc świeci pustkami, bo kto by chciał siedzieć w salonie pełnym luster, skoro na ławce w parku jest więcej życia? 💸
Płock, bracie, płock — jesteśmy tu od pokoleń, a teraz nasz stadion to miejsce, gdzie nawet ciocia Hania z osiedla nie zaprowadzi wnuczka na sobotni seans, bo co? Bo za drogo, za daleko, za nudno? A może jednak za darmo powinniśmy puścić kibiców, żeby zrobili zdjęcie z murawą i mieli co napisać na fejsa? Przecież co druga drużyna w lidze ma większe wsparcie, a my? My mamy Orlen, co ma kasę lepszą niż niektórzy ligowcy… tylko po co im, skoro i tak nikt nie przychodzi. 😂
A może to jednak nie problem z nami, tylko z tym stadionem? Bo jak coś jest zbyt błyszczące, to aż człowieka mdli… zwłaszcza jak patrzy się na te puste krzesełka. Albo weźmy poprawkę — może jednak ten stadion to jednak coś więcej niż salonik lustrzanek? Może jednak to nasz największy sprzymierzeniec w walce o wyższe ligi? Bo kto by tam przychodził, jakby miał okazać się, że 100 osób to już tłum? Proste, nie? No chyba, że komuś się marzy, że kiedyś Orlen Stadion będzie pełen, a my będziemy gadać o tym, jak to kiedyś było… marnie. 😏
A co mi tam, może i wiem, że stadion wygląda jak wystawa salonu meblowego, ale powiedzcie mi — komu z was kiedykolwiek powiedział ktoś, że się boi wejść na Orlen? Bo ja osobiście, jak szedłem pierwszy raz na ligę, myślałem, że na trybunie jest jakiś dress code, że trzeba mieć garnitur albo chociaż marynarkę w klubowych barwach, a tu proszę — facet w dresie z napojem energetykiem, niczym nie zakłócił uroku tych lustrzanych krzeseł. Też bym się śmiał, gdyby nie fakt, że macie absolutną rację: pusto jest. Ale wiecie co? Wcale nie dlatego, że stadion wygląda jak gabinet luster, tylko dlatego, że my sami sprzedaliśmy bilety w pakiecie z reklamami "Kup bilet i zostań w domu — naoglądaj się meczu w telewizji". Obiecujecie, że kiedy ostatni raz słyszeliście na mieście, że ktoś mówi "no jutro lecimy do Płocka, bo nie mamy co robić"? A wy co proponujecie — zrobić konkursy "idź na mecz i zrób sobie selfie"? Serio? Bo ja wiem, że jakbym miał coś do krytyki, to bym krytykował nie blat z lakówki, tylko kiepską ofertę na trybunach. Albo cenę piwa, które kosztuje więcej niż bilet na Śląsk.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A kurczę, a to się zaczyna robić… to nie jest już stadion, to jakiś cholerny pawilon wystawienniczy z felerem 😤! Słuchajcie, w zeszłym roku szedłem na mecz z kumplami, a tu taka heca, że trafiłem na darmowe krzesełko… bo nikt nie siedział! I co, mieliśmy sobie postawić herbatę w szklance z podkładką i oglądać mecze jak w telewizji? No ale trudno, bo przecież my, prawdziwi kibice, nie idziemy tam na wystawę wzornictwa wnętrz, tylko walczyć o trzy punkty! Pusto?! A kto niby ma przychodzić, jak te ceny to jeden żart? 😂 Przecież jakby sejm uchwalił, że za wstęp trzeba płacić ZŁOTÓWKĄ zrobioną z czekolady, to by i tak więcej ludzi było niż teraz! Orlen chce nas widzieć na trybunach? To niech zrobi promocję "bilet za zero, piwo za pół ceny" i niech zobaczy, co to znaczy murem stać! My nie potrzebujemy saloniku, my potrzebujemy ściany wrzasku, energii, tej cholernej klimaty z knajpy przed meczem, a nie wyglądania, żeśmy się zgubili w Ikei! 🔥💪 I jeszcze ten zarzut, że to nasza wina — że nie promujemy… A kto codziennie w radiu gada, że do Płocka daleko, że bilety drogie, że stadion nudny? Chyba konkurencja przez radio, co nie?! No ale trudno, bo my wiemy jedno — ten stadion kiedyś wybuchnie, i to nie od luster, tylko od naszych głosów! MURU ZA CHŁOPAKAMI, CHOCIAŻBY TYLKO 100 OSÓB!
Swoich się nie zostawia.
Mój ty Orlen Stadion, naprawdę macieście serce w odpowiednim miejscu, bo przecież tam gdzie pusto, to albo coś jest nie tak z metą, albo z samymi kibicami. Ale wiecie co mnie dziwi najbardziej? Że nikt nie mówi o tej jednej rzeczy, która leży nam wszystkim na sercu jak ten betonowy blok pod nogami — przecież Adam uderzył w sedno, kiedy powiedział o herbatce w szklance z podkładką! 😂 No bo serio, kto z nas idzie na stadion po to, żeby siedzieć samemu na lustrzanych krzesełkach i patrzeć, jak piłkarze kopią w trawę jak w parkowej ławce? Myśmy się tutaj zebrali, żeby huknąć tak, żeby sąsiad w Warszawie usłyszał!
I ten argument o promocji — żeby bilet był za zero, a piwo za pół ceny? No ludzie, to nie żart! Przecież my mamy tu tradycję, mamy drużyna, która walczy jak lwy, a co dostajemy w prezencie? Puste trybuny i atmosferę jakbyśmy grali w ogrodzie zoologicznym dla sponsorów. Nie chcemy saloniku, chcemy klimaty z "Rzemieślnika" przed meczem, chcemy ściany wrzasku, kiedy Płock strzeli gola, i chcemy czuć, że jesteśmy częścią czegoś większego niż sam mecz.
To nie problem z stadionem, to problem z tym, jak go traktujemy. Albo zrobimy z niego miejsce, gdzie bije serce kibica, albo zostanie tylko kolejną martwą wystawą, którą będą oglądać smętnie z kanapy. A my przecież nie jesteśmy smętni — jesteśmy WISŁA PŁOCK! I niech ktoś spróbuje nas powstrzymać, kiedy wreszcie zaczniemy hulać na trybunach! 💪🔥
Kontekst bije gołą liczbę.
ej, no ale ja pamiętam czasy, kiedy Wisła Płock jeszcze nie miała swojego Orlen Stadionu, tylko starego, obskurnego działacza na ul. Dąbrowskiego — wtedy to było coś, chociaż kibiców też nie lawina, ale atmosfera była, to fakt! Siedzieliśmy na betonowych schodkach, piwo kosztowało tyle co nic, a na trybunie nie było luster, tylko jeden wielki plakat z numerem biletu, który ktoś namalował flamastrem. I wiecie co? Mecz był mecz, nie żadna wystawa meblarska.
Dziś mamy Orlen, mamy nowiutki stadion, mamy luksusowe fotele, a co mamy? Pustki. Za moich czasów kibice przychodzili, bo chcieli walczyć, kibicować naprawdę, a nie oglądać siebie w odbiciu krzesełka. Pamiętam, jak na meczu z Widzewem w 2006 roku ledwo cośmy stali, a tu zrobiło się tak głośno, że sąsiad z drugiego rzędu poszedł na piwo, bo nie mógł wytrzymać hałasu. Teraz? Cisza jak makiem zasiał, chyba że zrobimy konkurs na "najładniejsze selfie z murawą" — no ale serio, o co tu chodzi?
Stary stadion był niezgrabny, nie miał klimatu Ikei, za to miał duszę. Nowy ma wszystko, co nowoczesne, a nie ma czegoś najważniejszego — życia. I nie mówię, że powinniśmy wracać do tamtych czasów, tylko że trzeba coś zrobić, żeby Orlen Stadion znowu był miejscem, gdzie bije serce, a nie miejscem, gdzie człowiek się zastanawia, czy przypadkiem nie trafił na otwarcie nowego sklepu z lusterkami.
Myśmy kiedyś mieli takie powiedzenie w kibicowskiej ławce: "lepiej pusto na trybunie niż pusto w kasie klubu". I wiecie co? Dziś kasę mamy, a trybuny też. Tylko po co komu kasjerka, jeśli nikt nie przychodzi?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
oj toż ja pamiętam, jak jeszcze w dziewięćdziesiątych jeździliśmy kibicować Wisłe na ówczesny stadion, że aż beton drżał, a tu nagle dostajemy nowiutki Orlen, błyszczący jak prezes w garniturze na niedzielnej mszy — ale co z tego, skoro nikt nie wie, jak się do niego podejść? żebyście widzieli mojego wnuka, facet chodzi na każdy mecz, a tam na trybunach to jakby był w muzeum: albo za bardzo się boi dotknąć krzesełka, albo mu się marzy, że weźmie bilet do ręki i zrobi selfie przed swoimi odbiciami w tysiącu luster!
no ale pamiętacie ten mecz z Koroną w 2022? kiedy jeszcze trochę ludzi przyszło, to zrobiło się tak głośno, że sędzia musiał zagwizdać na przerwę, żeby poprosić o ciszę na minuty? fani stali ramię przy ramieniu, głośno dopingowali, i wiecie co? nie było wtedy żadnego saloniku, była tylko ta cała rzeszowska energia, którą ja znam z babci na targu — gwarno, żywiołowo, bez tych ich lustrzanych krzeseł, które przypominają bardziej wystawę niż trybunę. akurat w tym dniu stadion był prawie pełny, bo ludzie przyjechali zobaczyć, jakichś tam gości z Koroną, a nie oglądać siebie w dziesięciu odsłonach.
i co z tego, że teraz czasem pusto? to nie przez design stadionu, tylko przez to, że odeszliśmy od korzeni, od tej dzikości, którą mieliśmy kiedyś. stary stadion miał w sobie coś z knajpy, a nowy — cóż, nowy to nowy, ale trzeba nauczyć się w nim czuć jak u siebie. nie ma co narzekać na puste krzesełka, tylko zrobić tak, żeby znów się one zapełniły nie selfie, tylko głosami, śpiewem, tupotem.
jak kiedyś mówił stary Duda, nasz nieodżałowany lider kibiców: "stadion to nie jest miejsce na podziwianie własnego odbicia, tylko na robienie hałasu, żeby drużyna wiedziała, że nie gra sama". i on miał rację, chociaż wtedy stadionem była dziura w ziemi, a nie pawilon wystawienniczy.
Słuchajcie, ale macie dzisiaj pamiętny mecz na myśli — chociaż AdamWarszawa akurat palnął w sedno, bo raz w zeszłym sezonie trafiłem na podwyższoną trybunę "B" i to była katastrofa. Nie żaden salonik, tylko fala gorąca i taki zapach, że jakbym wszedł do samochodu, który ktoś zaparkował na słońcu z otwartymi oknami. A tam ani jednego kibica, tylko jeden chłopak w koszulce z 2016 roku i jego pies na smyczy. No i co z tego, że stadion błyszczy? Jak kibic ma czuć się jak na meczu, kiedy ma wrażenie, że sędzia będzie go karcił za zbyt głośny aplauz?
Ja tam wolę ten hałas na starej "Dąbrowskiego", gdzie człowiek mógł krzyknąć, że Trześniewski strzeli gola, i echo niosło się aż na ulicę Kostki Napierskiego. Teraz mamy fajne krzesełka, ale te krzesła same nie biją w bęben. Trzeba coś zrobić z tą atmosferą — albo wrócimy do korzeni, albo dołączymy do klubu kibiców, którzy przychodzą tylko po to, żeby zrobić zdjęcie do Instagrama.
A propos klimatu — jak ostatnio szedłem koło stadionu w środę wieczorem, to widziałem grupkę chłopaków, którzy się zastanawiali, czy nie wejść na trening. Podszedłem, zaproponowałem, żeby poszli razem, ale oni tylko wzruszyli ramionami i powiedzieli, że "nie wiedzą, czy tu jest normalnie". No właśnie — nie wiedzą, bo nic tu nie gra, tylko ściany się odbijają. Zmieńcie coś, zanim ten stadion stanie się kolejnym pustym pawilonem wystawienniczym, na który nikt nie ma ochoty patrzeć.
Gdzie dowody?
No wiecie, to nie pierwszy raz, kiedy wracam z Orlen Stadion i myślę sobie: "O kurczę, a znów zrobiło się jak w tym cholernym pawilonie meblowym, gdzie sprzedają marzeń więcej niż biletów". Ale Adam ma cholernie mocną rację, kiedy mówi o tej ofercie dla kibica — albo jej braku, bo bilety za dwadzieścia parę złotych i piwo po trzydzieści to jednak trochę przegięcie jak na drużynę z zapleczem.
Swoją drogą, pamiętam, jak pierwszy raz poszedłem na mecz w Płocku w latach 2010 — wtedy to było jeszcze coś. Stary stadion na Dąbrowskiego, betonowe trybuny, ale dość ludzi, żeby zrobić hałas, kiedy gość z Widzewa dostawał czerwoną kartkę. Wtedy kibice nie liczyli się w budżecie, liczyli się w dźwięku. Dziś mamy krzesełka z lakówki, kubek z firmowym logo za pół ceny biletu, ale nikt nie wie, że na meczu chodzi się po to, żeby mieć co wspominać, a nie co sfotografować.
W sumie to bardziej szkoda, że straciliśmy tą dzikość, niż że mamy lustrzane krzesełka — one same nie zrobią atmosfery, ale atmosfera bez nich jakoś bardziej bije w oczy. Może gdyby któryś z naszych działaczy raz posiedział na starej Dąbrowskiego i poczuł, jak dudni beton pod nogami kibica, zrozumiałby, co naprawdę brakuje. Bo nie chodzi o to, że stadion jest ładny — chodzi o to, że nie oddycha.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no ależ Wy tu odgrzewacie stare kotlety jak te baby na osiedlu w niedzielne popołudnie — a ja Wam powiem, że nie chodzi wcale o lusterka ani beton, tylko o to, że naszym chłopakom brakuje tej cholernej szaleńczej wiary, że tutaj, na Orlenie, da się wygrać każdy mecz nawet przy trzech kibicach! 😤
Pamiętam ten jeden straszny wtorek, kiedy Wisła gniotła ŁKS w 2019 i trybuny były świeże, bo zaraz po remoncie — ledwo ponad tysiąc osób, ale taka atmosfera, że aż sejm musiałoby uchwalić ciszę na następny tydzień, żeby ludzie doszli do siebie! A teraz? Mamy czterokrotnie więcej krzesełek, cztery razy więcej reklamowych luster, a energii jakbyśmy grali ze swoimi odbiciami. Zapytajcie chociażby Staszka z sektora C — facet przylatuje z Radomia na każdy mecz, bo mówi, że „tutaj jeszcze jest coś prawdziwego”. No i co? Siedzi sam jak palec, bo reszta myśli, że stadion to muzeum.
Problem nie w tym, że stadion jest ładny — tylko że my sami nie wiemy, po co do niego chodzimy. Ja bym postawił browar za pół ceny i niech ktoś spróbuje nie krzyknąć „Dawaj Płock!” pod nosem sędziego, kiedy gość z ŁKS zagrywa rzut wolny. Ale nie — wolimy sobie fotografować się w lustrze i mówić „aj, fajna fotka, przyślij mi na messengera”, zamiast naprawdę poczuć, że tańczymy z zespołem w ogniu walki. A wiadomo — taniec w ogniu robi się na stojąco, nie na fotelu, który kosztuje tyle co moja rata za pralkę!
Orlen chyba myśli, że kibic to klient, a nie człowiek, któremu trzeba dać powód, żeby wstał z kanapy. No ale trudno — póki co to my mamy głos, i póki nie zaczniemy hulać razem, ten salonik dalej będzie świecił pustkami, a nasze marzenia o powrocie na szczyt zgniją w szklance z podkładką. 🍻🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
@Darek_kibic kurwa, przecież ty pierdolniesz na całego i masz rację jak cholera! 😤 Ten jeden facet z Radomia, co walczy sam jak Paco, to jest właśnie ten dowód — nie potrzebujesz lustrzanek, żeby kibicować, bo kibic to nie numer przy wejściu, tylko energia, którą musisz ze sobą wnieść. Pamiętasz ten wtorek w 2019? Ty i ja mieliśmy ten sam fajny nastrój, kiedy Wisła gniotła ŁKS, ale teraz to jakby ktoś wyłączył prąd — i nie dlatego, że stadion się zestarzał, tylko że my sami się zestarzyliśmy i czekamy, aż ktoś inny zrobi show.
Ja ostatnio postawiłem na trzeci gol w meczu z Motorem Lubin, bo facet w ławce trenerskiej powiedział, że grają „o honor” — a wiesz co? Ten honor wisi w powietrzu jak smog nad Zabrzem i nikt go nie chwyta, bo wszyscy mają obiektywy zamiast głów. A przecież szaleńcza wiara to nie fanaberia — to jedyna opcja, żeby ten Orlen nie śmierdział pustką bardziej niż piwo z nieświeżej beczki na trybunie C. 💸🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no ale co Wy tu w kółko guzdrujecie, jakbyście nigdy nie byli na meczu Wisły poza trybunami C?! Bo sami se powiedzcie — kto z Was był kiedyś na meczu na trybunie "A" przy tym cudownym zachodzie słońca, kiedy cały stadion robi się złoty jak ten Orlen z reklam? 🤔 Przecież to jest magia, którą nikt nie ogarnie z lustrzanego krzesełka po drugiej stronie! 🔥
No dobra, serio — macie jaja gadać o pustych trybunach, a nie pamiętacie, jak ostatnio było 3500 osób na meczu z Piastem i stadion huczał jak trzeszczący dach nad blokiem osiedla? Tak, to było lipiec, nie grudzień, nie Boże Narodzenie, kiedy to niby wszyscy siedzą w domach! Ludzie, mamy piłkę, mamy zespół, który się bije — a Wy beczycie jakbyście stracili rodzinny dom, a nie stadion!
A te wasze „lustrzanki”… No fajnie, fajnie, kibic może sobie zrobić zdjęcie, ale wiecie co jest jeszcze fajniejsze? Kiedy ten kibic wstanie z krzesełka, zrobi cztery kroki w prawo i wrzeszczy „Stoi, stoi!”, aż drżą szyby w okolicznych kamienicach! To jest klimat, a nie żadne selfie z miską chrupków! 💪
I nie mówię, że teraz jest idealnie — ale przestańcie marudzić, że „nie ma atmosfery”, kiedy samemu się do niej nie dokłada. Ja tam chodzę na Płock, bo kocham ten klub od kołyski, a nie po to, żeby oglądać siebie w szklance zamiast meczu! No ale trudno, róbcie jak chcecie — póki co ja i tak będę stał w tłumie, gdziekolwiek mnie wcisną, byle tylko było głośno i czerwono! 🔴🔴🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże, Pogon_Fanatyk, ty naprawdę uwierzyłeś, że te trzy tysiące na trybunie to dowód na to, że wszystko gra? no dobra, niech ci będzie — lipcowy wieczór, popijamy piwko na zewnątrz, słońce świeci, a ty masz fajny nastrój, bo sędzia akurat nie dogrywał twojemu ulubionemu obrońcy. ale czy ty tam byłeś, kiedy ten facet w koszulce „1913” (takiej z numerem sprzed wojny, nie tej z gadżetówki) krzyczał na cały Orlen, że przez ten salonik lustrzany nie słychać, kiedy Wisła przegrywa gola na woleja? nie, bo kto tam miałby ochotę wsłuchiwać się w ból, skoro i tak za chwilę pójdzie zrobić selfie przed murem?
powiedz mi szczerze — ty naprawdę uważasz, że trybuna „A” przy zachodzie słońca to magia, a nie tylko świetne oświetlenie do instagrama? ja pamiętam te czasy, kiedy stadioniem była betonowa kostka, a nie pawilon wystawienniczy, i wiesz co? tam nikt nie stawiał warunków, że „wejście jest w cenie biletu, ale kawy już nie ma”. tam wchodziłeś, bo chciałeś walczyć, nie dlatego że marketingowcy obiecałi ci lusterkowe odbicie jak z reklamy mydła.
i nie opowiadaj mi, że 3500 to dużo — pamiętam, jak w 2007 na Dąbrowskiego tłumy się cisnęły na prowizoryczne trybuny przy ul. Akademickiej, bo Orlen jeszcze nie istniał, a myśmy mieli jedną szalę, jeden ogień, jeden wrzask, który niósł się aż po plac Wolności. wtedy naprawdę czuło się, że ta szara dziura w ziemi to nasz drugi dom, a nie miejsce, gdzie się robi „aj, fajna fotka”. teraz mamy Orlen, mamy klimę, mamy marketingowe bajerki — i co? siedzimy, czekamy, aż nasz wrzask odbije się od luster i wróci do nas jako echo.
tylko pytanie — co zrobimy, kiedy ten salonik stanie się tak pusty, że nawet nie będzie komu zrobić sobie zdjęcia? 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, no nie ma co się obrażać — wszyscy tu kibicujemy Płockowi, tylko każdy po swojemu i do tej samej sprawy podchodzi od zupełnie innej strony, że aż strach. Julka od razu sięgnęła do starego betonu, GornikFanatyk zaraz puścił wam ten smród z trybuny B jakbyśmy grali na wysypisku, Wojtek_Slask powiedział wprost, że dziś bardziej liczy się zdjęcie niż hałas, a Darek_kibic dorzucił to swoje pieprzenie o braku wiary i trunku za pół ceny — no i każdy ma trochę racji, bo ta sprawa nie jest czarno-biała, tylko cała w odcieniach szarego płocczanina.
Ja tam pamiętam, jak pierwszy raz poszedłem na mecz na Orlenie w 2014 — miałem wrażenie, że wchodzę do galerii sztuki nowoczesnej, tylko zamiast obrazów były krzesełka w kolorze burgunda i mnóstwo świateł, które oślepiały bardziej niż słońce na meczu w Koronie. Ale wiecie co? Tamtej wiosny Wisła walczyła o utrzymanie, a na trybunie C zebrało się może sześciuset ludzi, ale tak śpiewali „Boże, coś Polskę”, że aż serce bolało. I nie ważne było, że krzesła były świecidełkami — ważne, że ktoś tam naprawdę chciał być, walczyć i czuć, że ta drużyna to jego sprawa.
Pogon_Fanatyk ma trochę racji, że nie można cały czas marudzić tylko dlatego, że nie zawsze mamy pięć tysięcy na trybunach — przecież lipcowe popołudnie z trzema tysiącami to też coś warte, zwłaszcza kiedy piłkarze walczą jak lwy i jeden gol pada dosłownie na ostatnią minutę. Ale PudloRokuKupiony73 też nie mydli oczu — te selfie na tle zachodzącego słońca to ładna fotka, ale nie oddaje klimatu, kiedy na boisku jest martwy jak kamień, a Ty siedzisz i czekasz na cud.
Mnie się wydaje, że problem tkwi w tym, że nie wiemy, jak się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Stary stadion to był nasz azyl, teraz mamy pawilon wystawienniczy z klimatyzacją i wygodnymi fotelami, ale atmosfera nie przychodzi sama z pudełka — trzeba ją wywołać, a my jako kibice jesteśmy w tym trochę zagubieni. Albo wracamy do korzeni i znowu robi się głośno, albo pogodzimy się, że Orlen Stadion to już nie ten sam twór co kiedyś, tylko kolejny obiekt, na którym się robi zdjęcia do Instagrama.
Tak czy siak — nie ma co udawać, że ten stadion zrobi za nas całą robotę. Ostatecznie to my decydujemy, czy będzie salonikiem, czy prawdziwym domem dla Płocka. I póki co, każdy z Was ma w tym swój kawałek racji, bo każdy chce tego samego: żeby Wisła grała jak kiedyś, a my czuli się tam jak u siebie, a nie jak w muzeum. A co zrobimy? Czas pokaże.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, no ależ Wy tu odgrzewacie stare kotlety jak te baby na osiedlu w niedzielne popołudnie — a ja Wam powiem, że nie chodzi wcale o lusterka ani beton, tylko o to, że naszym chłopakom brakuje tej cholernej szaleńczej wia…
@Darek_kibic no ale wiesz co? Masz jaja, mówisz jak facet, który jeszcze pamięta, jak się naprawdę grało. Ja tu wczoraj na ten swój „bankrollowy mecz” wpadłem do Płocka, bo akurat Wisła miała remizować z Bytowiakiem w 3. lidze — i co? Ledwie trzysta osób, ale facet w szaliku z 2010 roku stał pod bramką i śpiewał sam jak cały stadion. Nic nie dał na to, że trybuny świecą się, nic na te lusterka — tylko walczył o każdy dźwięk, jakby na trybunie było pięć tysięcy.
Wiem, wiem, gadanie to jeden numer, a pieniądze za bilety drugie — ale jak ktoś naprawdę chce czuć atmosferę, to niech się zapyta samego siebie: *ile ja dzisiaj bym zapłacił, żeby ten jeden chłopak nie stał sam?* Bo ja bym dał 50 zł za fajkę i piwo, żeby ta szalona wiara znowu zalała Orlen. Problem nie w lusterkach, tylko że my sami się do nich przyzwyczailiśmy jak do telewizora — czekamy, aż ktoś inny zrobi hałas. A ci faceci, co grają, to czują to, bo im tam kurwa nie chodzi o instagram, tylko o to, żeby mieć powód, żeby jutro powiedzieć „jebać to”. Więc albo sami zaczniemy krzyczeć, albo ten salonik będzie dalej taki pusty jak moja portfel po wczorajszym kuponie. 💸🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.