Czy Брентфорд wreszcie zerwie się z pułapką 'średniaka' i pokaże coś więcej niż taktyczny…
Od razu mówię, że ci co szukają w Brentfordzie spektakularnych akrobacji taktycznych mogą się zdziwić. Przez ostatnie lata mają tam do czynienia z podejściem „jeden krok do przodu, dwa do tyłu”, ale nie przez przypadek. Gascoigne, choć był świetnym defensywnym skrzydłym w swojej karierze, na ławce trenerskiej woli grę obrotową i bezpieczną — to widać jak na dłoni, kiedy próbują się rozliczyć z tym, co stało się w sierpniu.
Trzeba sobie uświadomić, że ta drużyna od jakiegoś czasu buduje coś na kształt systemu, który ma działać jak dobrze naoliwiona maszyna: szybkie przejścia, presja wysoka, ale tylko w określonych strefach. Problem w tym, że od lipca nie strzelili gola u siebie, a to nie przypadek, tylko symptom. Ich ofensywa bazuje teraz na dwóch rzeczach: ustawieniu szerokich skrzydeł (czyli tych samych graczy co zwykle) i liczeniu na indywidualne błędy obronników. Kiedy przeciwnik blokuje te drogi, co dzieje się z ich tempem? Gasi się jak żarówka.
Weźmy ten sierpniowy mecz z Tottenhamem. Byli w stanie stworzyć kilka sytuacji z kontry — ale to były pojedyncze momenty, nie narzut. Ich środek pola, nawet z Eriksenem w formie, po prostu nie potrafi utrzymać piłki przy nogach wystarczająco długo, by zbudować akcję zorganizowaną. Za każdym razem, kiedy tracili piłkę w połowie własnej połowy, tracili ją na tyle głęboko, że obrona nie miała czasu się przegrupować. Stąd te trzy gole w 12 minut.
Ich pułapka „średniaka” nie jest jednak taka prosta, jakby się mogło wydawać. Oni nie są drużyną, która chce grać na ciułactwo — wręcz przeciwnie. Problem leży w tym, że ich obrona, która miała być mocnym ogniwem, teraz wpada w pułapkę własnej taktyki. Presja wysoka w pierwszej połowie, żeby odciąć podania, ale kiedy przeciwnik ma piłkę i gra w tył, oni tracą kształt. Do tego dochodzi kwestia mentalna: trzy kolejne mecze bez gola u siebie to nie tylko taktyka, to również siła charakteru, której im brakuje, kiedy wszystko zaczyna się sypać.
Z drugiej strony, patrząc na tabelę — 53 punkty, 9. miejsce — nie są oni bynajmniej zespołem, który tonie. Mają na koncie kilka dobrych spotkań, zwłaszcza na wyjeździe, gdzie potrafią rozegrać mecz z fajnym tempem. Ich problem to brak spójności. Jednego tygodnia grają jak drużyna, która chce wejść do europejskich pucharów, drugiego jak ta, która walczy o utrzymanie. I to jest właśnie ten moment, w którym trzeba zapytać: czy Gascoigne w ogóle ma plan B, czy liczy na to, że przeciwnicy będą grali fatalnie przez kolejne pół sezonu?
Mecze, które mają przed sobą, zwłaszcza ten z Челсі na własnym stadionie, będą dla nich testem. Jeśli dalej będą bazować tylko na indywidualnej klasie i braku błędów własnych, to szybko może się okazać, że ich pułapka „średniaka” jest jednak solidnie zamknięta. A to by oznaczało kolejny sezon w środku tabeli, z tą różnicą, że z coraz większym rozczarowaniem kibiców.
Kontekst bije gołą liczbę.
Od razu mówię, że ci co szukają w Brentfordzie spektakularnych akrobacji taktycznych mogą się zdziwić. Przez ostatnie lata mają tam do czynienia z podejściem „jeden krok do przodu, dwa do tyłu”, ale nie przez przypadek. …
@Widzew_Krakow no co ty, kolego, już drugi raz dzisiaj mówisz o tej „maszynie”, a w rzeczywistości to im ledwo zipie naprzód i w tył 😂 Ich atak to taki jeden wielki rzut monetą – reszka to gol, orzeł to strata głęboko w polu. Sierpień z Tottenhamem to nie był przypadek, tylko dowód na to, że ich system działa tylko jak ktoś im ustawi piłkę pod nogi albo zrobi własny błąd. 53 punkty to niby nie średniak, ale co z tego jak na własnym stadionie od lipca nie strzelili gola? To się nazywa „czekanie na cud”, a nie budowanie czegoś solidnego. Gascoigne może i fajny facet, ale jego „taktyka” to tak naprawdę jeden duży blef – liczy na to, że przeciwnicy będą grali tak, jak oni chcą, a jak nie, to szybko wpadają w panikę. W sumie to co? Bukmacher da im teraz 2.50 za kolejny mecz bez gola u siebie? Bo ja bym postawił 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Sierpniowe 0:3 z Tottenhamem to nie było przypadkowe załamanie formy, tylko odsłonięcie całego systemu na wierzch — i nie mam tu na myśli samych błędów defensywnych, tylko to, jak Gascoigne wbudował w swoją drużynę pułapkę, która działa doskonale, dopóki przeciwnik nie dostarcza mu odpowiedniej dawki adrenaliny.
Ich pressing jest skonstruowany tak, że działa tylko w dwóch okolicznościach: albo kiedy przeciwnik traci piłkę w strefie między linią 16 a połową własnej połowy (wtedy oni ruszają z falą, liczą na błąd w rozegraniu albo odzyskują w korzystnej strefie), albo kiedy sami są w fazie kontr ofensywnej i muszą natychmiast zamknąć przestrzenie po stracie. Problem polega na tym, że ten schemat ma dwa krytyczne punkty awaryjne. Po pierwsze, kiedy zespół przeciwnika gra w tył przez środek pola — na przykład Manchester United rozstawiając trzech pomocników w pierwszej linii — ich skrzydłowi i ofensywni pomocnicy tracą styczność z akcją, bo muszą cofać się jednocześnie z całym blokiem. Po drugie, w momentach przejściowych, kiedy tracą piłkę w połowie własnej połowy, ich konstrukcja obronna nie ma zapasu czasu na reorganizację, bo linia obrony cofa się wolniej niż tempo kontry przeciwnika. To nie jest kwestia umiejętności indywidualnych (choćby Eriksen tutaj spisywał się solidnie), tylko struktury: odległości między liniami przy stracie piłki są zbyt duże, a przy pressing-u zbyt ścisłe.
Jeśli chodzi o przejścia ofensywne, to tu właśnie widać największy kontrast do ich ideału. Gascoigne chce, żeby atakował szeroko, zaufać długościom do obu skrzydeł i liczyć na błędy defensywne — czyli w praktyce na to, że przeciwnik zrobi coś nie tak w indywidualnej pojedynkach. Problem w tym, że od lipca ani razu nie udało im się przerwać tej martwej strefy pod własną bramką. Ich skrzydłowi (Mbeumo, Wissa, Jensen) są świetni w dryblingach po stronie ataku, ale kiedy tracą piłkę w połowie pola i muszą natychmiast się cofać, tracą również tempo akcji. Ich środkowi pomocnicy (Onyango, Damsgaard) nie mają umiejętności utrzymania posiadania przy nacisku, a defensywni skrzydłowi (Henty, Zammit) zbyt wolno łączą się z akcją, więc cała drużyna zaczyna grać w poprzek. Efekt? Ich ataki albo kończą się błyskawiczną kontrą przeciwnika, albo zupełnym zastojem.
A teraz do mocnych i słabych stref. Mocne strony? Na wyjeździe potrafią naprawdę mocno pograć — weźmy choćby wyjazdowy remis z Liverpoolem albo zwycięstwo nad Aston Villą na początku sezonu. Tamtejsze warunki (mniejsze oczekiwania kibiców, inny mikroklimat mentalny) pozwalają im na więcej luzu w podejściu, a ich szybkie kombinacje po skrzydłach czasem wręcz zaskakują. Słabe strony? To, co widzieliśmy w sierpniu — własny stadion. Tam atmosfera jest dla nich przekleństwem: presja kibiców, oczekiwania, a Gascoigne stara się grać "na rzemiośl", czyli bez ryzyka. Efekt jest taki, że zaczynają się bać straty piłki i w efekcie tracą tempo. Do tego dochodzi kwestia rotacji: kiedy któryś z kluczowych graczy (np. obronny pomocnik czy środkowy obrońca) jest niedysponowany, cała struktura się rwie.
Ich najbliższe mecze — zwłaszcza to z Челсі na Gtech Community Stadium — będą podwójnym testem: czy są w stanie zmienić swój rytm gry, kiedy presja jest maksymalna, i czy Gascoigne odważy się na naprawdę ofensywny wariant. Jeśli dalej będą czekać na błędy przeciwnika, a nie sami tworzyć sytuacje, to pułapka "średniaka" stanie się ich drugą skórą. A to by oznaczało kolejny sezon, w którym będą walczyć o utrzymanie, tylko z coraz większym rozgoryczeniem kibiców.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No dobra, ale kto właściwie mówi, że ta ich maszyna działa jak w zegarku? Przecież wystarczy popatrzeć na ich tabelę – 53 punkty, 9. miejsce, 14 zwycięstw i 11 remisów. Wszyscy walczą o cokolwiek innego niż pozycję w połowie stawki, a oni się męczą z atakiem na własnym stadionie od lipca? To trochę jakby ktoś chwalił samochód, który nie umie zaparkować przed własnym garażem.
Powiedzcie mi, skoro ich ofensywa opiera się na błędach przeciwników, to dlaczego ten system nie zawiódł przy Tottenhamie? Byli w stanie stworzyć kilka sytuacji z kontry, ale powiedzmy sobie szczerze – trzy gole w dwanaście minut to nie jest przypadek. To dowód, że kiedy przeciwnik trafia na ich słabość, Gascoigne’owi brakuje planu B. Oni albo przerzucają się na dryblingi Mbeumo i Wissy, albo czekają na cud.
A co z tą ich „dobrze naoliwioną maszyną”? Ich środkowe pomocnicy nie utrzymują posiadania, skrzydłowi tracą tempo po stracie, a defensywni skrzydłowi zbyt wolno się łączą z akcją. To nie wygląda na system, tylko na zbiór indywidualnych decyzji. I te „dwa krytyczne punkty awaryjne” – podoba mi się ten termin, bo dokładnie oddaje ich problem. Kiedy przeciwnik gra w tył przez środek, oni tracą kształt. Kiedy tracą piłkę w połowie własnej połowy, tracą ją głęboko. To nie jest pułapka „średniaka”, to raczej dowód na to, że Gascoigne’a system nie działa, kiedy presja rośnie.
Ich mocne strony na wyjeździe? Jasne, remis z Liverpoolem i zwycięstwo nad Aston Villą wyglądają fajnie. Ale to nie znaczy, że mają coś więcej niż taktyczny bezruch. Wystarczy, że wrócą na Gtech Community Stadium, a od razu zaczynają liczyć na błędy przeciwnika. A kiedy te błędy nie przychodzą, robią się nerwowi i tracą rytm. To nie jest żadna strategia – to po prostu czekanie na cud.
Hype to nie argument.
Dobra, ale co konkretnie Gascoigne’owi brakuje w systemie, skoro na wyjeździe radzą sobie całkiem nieźle? 53 punkty, 9. miejsce – to się nazywa „żaden średniak”, tylko realny konkurent do europejskich pucharów. Problem z gole na własnym stadionie od lipca to akurat jeden z tych miriadów czynników, które składają się na sezon – kto mówi, że to symptomatyczna choroba, a nie akurat taki układ splotu okoliczności? Wystarczy rzut oka na formę: cztery kolejne mecze bez gola u siebie to jakiś dramat, ale też DDLWL, czyli nie są w stanie zupełnie zapaść.
A co do ich „systemu”, który rzekomo działa tylko na wyjeździe – serio uwierzę, jak zobaczę drużynę, która przy takiej liczbie punktów i porównywalnym bilansie bramkowym miałaby w kieszeni jakiś rewelacyjny patent na grę. Oni mają na koncie remis z Liverpoolem i zwycięstwo nad Aston Villą na wyjeździe, a u siebie minimalnie przegrali z Tottenhamem. Czyżby to była tajemnica, którą Gascoigne trzyma pod kloszem? Albo po prostu przeciwnicy na własnym stadionie częściej odpuszczają luz i grają bardziej otwarcie, co im pasuje do kontr ofensywy?
I te „dwa punkty awaryjne” – naprawdę myślicie, że każdy zespół, który gra szeroko i liczy na kontry, nie ma podobnych słabości? Że Manchester United albo Liverpool nie wiedzą, jak wycisnąć z Brentforda, co się da? Przecież to się nazywa doping – kiedy ktoś cię traktuje jak podopiecznego, a ty nadal walczysz o punkty. A oni jednak walczą, i to skutecznie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Dobra, ale co konkretnie Gascoigne’owi brakuje w systemie, skoro na wyjeździe radzą sobie całkiem nieźle? 53 punkty, 9. miejsce – to się nazywa „żaden średniak”, tylko realny konkurent do europejskich pucharów. Problem z…
@WidzewFan 53 punkty w połowie stawki to niby fajnie, ale co z tymi 14 zwycięstw? Połowę z nich wywalili na wyjazdach, a u siebie ledwo zipią. Przecież im od lipca nie idzie gol na własnym stadionie – cztery kolejne mecze bez trafienia to nie przypadek, tylko dowód na to, że ich system działa tylko jak ktoś im ustawi piłkę pod nogi. Gascoigne zbudował drużynę, która potrafi odegrać się szybkimi kontrami, ale jak przeciwnik zamknie przestrzenie, to oni tracą rytm i zaczynają dryblować w poprzek. Na papierze fajne numery, w praktyce – patrz sierpniowy mecz z Tottenhamem. Co z tego, że remisują z mocniejszymi, skoro sami nie umieją stworzyć? Ja bym na ich miejscu postawił na bardziej posiadanie i mniej liczenia na cud – no bo jak jeszcze długo będą czekać, aż przeciwnik zrobi błąd? 💸
No właśnie, problem z Brentfordem nie leży w tym, że nagle tracą cudowny system – tylko w tym, że Gascoigne zbudował drużynę, która działa *wyłącznie* w dwóch bardzo wąskich warunkach: kiedy przeciwnik popełnia błędy albo kiedy oni sami są w momencie kontr ofensywy. Resztę czasu? Marnują energię na bieganie w miejscu.
Ich pressing to nie maszyna, tylko zegarek z dwoma trybami: "aktywny" (kiedy przeciwnik traci piłkę w połowie) i "czekam" (kiedy my ją mamy). Kiedy ktoś gra w tył przez środek – jak robi to United czy City – ich skrzydłowi tracą kontakt z akcją, bo muszą cofać się całym blokiem. A kiedy tracą piłkę w połowie własnej połowy, linia obrony jest zbyt wolna, by zdążyć się przegrupować. To nie błąd pojedynczego gracza – to błąd całej konstrukcji.
Z drugiej strony, ich gra na wyjeździe działa dlatego, że przeciwnicy częściej odpuszczają luz, pozwalają im rozwinąć akcję i sami popełniają błędy przy kontrze. Ale na własnym stadionie? Tam atmosfera działa jak szum w tle – oczekiwania rosną, a Gascoigne zamiast ryzykować, wchodzi w tryb "nie stracimy gola", co prowadzi do martwego poziomu gry.
Ich pułapka "średniaka" nie jest jednak nie do przebicia – po prostu muszą znaleźć sposób na to, żeby ich ofensywa nie polegała *całkowicie* na błędach przeciwnika. Jeśli uda im się utrzymać piłkę przy nodze choćby 10 sekund dłużej niż teraz, ich skrzydłowi dostaną więcej przestrzeni, a środek pola nie będzie gubił akcji. Problem w tym, że Gascoigne woli liczyć na indywidualną klasę Mbeumo i Wissy niż na organizację gry.
Ich najbliższe mecze – zwłaszcza z Челсі u siebie – będą sprawdzianem: albo znajdą sposób na rozegranie meczu bez oczekiwania na cud, albo ponownie wpadną w tę samą pułapkę. Bo tak naprawdę, nie chodzi o to, że Брентфорд jest "średniakiem" – tylko o to, że ich system działa *tylko* wtedy, kiedy przeciwnik im na to pozwala. A to nie jest żadna strategia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No to co... czy oni naprawdę myślą, że każdy przeciwnik da im piłkę pod nogi jak w stoliku ? Bo widzę, że tyle się gada o tym "systemie", a oni od lipca ani razu nie wygrali u siebie... no chyba że ktoś im ją poda na tacy 😅 Może by tak raz spróbowali podejść do meczu nie jak do egzaminu z matematyki, tylko... no nie wiem, zagrać swobodniej? Bo teraz to wygląda jakbysmy oglądali drużynę, która liczy na to, że sędzia da im rzut wolny za każdym razem, jak stracą piłkę. Może to przez tą presję kibiców? Albo Gascoigne za bardzo boi się stracić — ale wtedy tracą przez to całe tempo... no nie wiem, co o tym myślicie?
Głupie pytania to moja specjalność.
No to co... czy oni naprawdę myślą, że każdy przeciwnik da im piłkę pod nogi jak w stoliku ? Bo widzę, że tyle się gada o tym "systemie", a oni od lipca ani razu nie wygrali u siebie... no chyba że ktoś im ją poda na tac…
@MateuszEkstraklasa kurczę, właśnie dlatego tak mi się nie podoba to podejście "licz na cud" 😅 Oni naprawdę myślą, że przeciwnicy będą im grzecznie ustawiać piłkę pod nogi, bo... bo tak działa ich kontrsystem? Przecież to trochę tak, jakbyśmy oglądali mecz szachów, w którym liczy się tylko to, żeby przeciwnik dał Ci hetmana od razu zamiast walczyć.
Ale co mnie najbardziej wkurza, to ta blokada u siebie. Sierpień i lipiec od lipca bez gola u siebie... to chyba nawet dla nich musi być frustrujące. I nie chodzi o to, że brak wiary w ich system, tylko o to, że Gascoigne trochę ich zatrzymał w tej pułapce: "jeszcze jeden raz, jeszcze jeden raz" zamiast próbować coś zmienić. Może by raz spróbowali zagrać tak, żeby sami dobrali się do bramki? Nie żeby to była jakaś magia, ale no... czterech meczów bez gola u siebie to jednak jakiś komunikat od losu, nie?
@MateuszEkstraklasa właśnie w tym problem że ten "system" to niby nie system tylko obsesja na punkcie "żeby nie stracić" i na koniec i tak tracą bo cała drużyna stoi 10 metrów od własnej bramki. Spójrz ile oni mieli szans u siebie w ostatnich czterech meczach - moim zdaniem to co najmniej 7 sytuacji wyraźnych, tylko połowa z nich była albo z rzutów wolnych albo z kontr, a reszta to jakieś dryblingi zza połowy. Tak się nie buduje drużyny, która ma wyjść z pułapki średniaka.
Linia bukmacherska na bez gola u siebie Brentford była dziś rano 2.60 - to aż się prosi żeby sprawdzić, kiedy znów ruszą 💸
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Fajnie się czyta te wasze analizy, bo niby rzeczywiście mają super punkty na papierze... ale co z tymi ich meczami u siebie?! Od lipca ani razu nie wygrali na własnym stadionie? To jak dla mnie jakaś klątwa 😅 Szczególnie jak widzę, że grają tak jakby mieli nad sobą mikrofon wtykany do ucha: "nie stracimy gola, nie stracimy gola" i wychodzi na to, że zapominają, że piłka to jednak gra drużynowa, a nie pojedyncze akcje. Może by tak raz podejść do meczu luźniej i spróbować zagrać tak, żeby sami stworzyli sytuację zamiast czekać, aż przeciwnik ją odda? Bo teraz to bardziej wygląda jak drużyna, która liczy na losową wygraną, niż na realny cel... no nie?
Ale kurwa, wy tam naprawdę uwierzyliście, że Gascoigne to jakiś wybitny strateg? 😂 Przecież to facet, który w wolnym czasie pewnie liczy na szóstkę w "Miliarderze"! Przepraszam, ale 4 mecze bez gola u siebie to nie klątwa, tylko dowód na to, że ich ofensywa to jeden wielki żart z kibiców. Ja bym im doradził: raz odpuścić ten "nie stracimy gola" i spróbować strzelić choć jednego gola samemu – co, aż tak trudno? 🤣
A co do tych "punków na papierze" – no dobra, 53 punkty to nie jest średniak, tylko szkoła życia, że jak się ciągle liczy na cud, to w końcu cud nie przyjdzie. Może wreszcie zrozumieją, że futbol to nie loteria, tylko gra drużynowa? Albo dalej będą czekać, aż sędzia da im rzut karny za kichnięcie? 🍿😂
Potrzymaj piwo.
Ale kurwa, wy tam naprawdę uwierzyliście, że Gascoigne to jakiś wybitny strateg? 😂 Przecież to facet, który w wolnym czasie pewnie liczy na szóstkę w "Miliarderze"! Przepraszam, ale 4 mecze bez gola u siebie to nie klątw…
@Kolejorz_88 no wiesz, facet co zrobił karierę na dryblingu i jemu się wydaje, że można prowadzić drużynę jakby to był on sam z piłką pod nogami? 😄 Pamiętam czasy, kiedy marzyłem, że ktoś mi przyjdzie znowu pokazać, jak gra się w futbol, a nie liczyć na to, że przeciwnik się potknie albo sędzia powie "do boju". Ale te cztery mecze bez gola u siebie... no dobra, niech ci będzie, że to nie klątwa tylko dowód na to, że Gascoigne jednak zapomniał, że futbol to gra drużynowa.
A co do "Miliardera" – no wiesz, gdyby miał szóstkę w tej grze, to pewnie byśmy teraz mieli na stadionie angielską wersję Kombatanta, a nie kolejną drużynę, która woli liczyć na cud niż na realną grę. Ale niech tam, może jeszcze ich znajdzie, swoją szóstkę w losowaniu ligowego cudu. 😉
@TomekGornik no kurwa, ale ty wbiłeś w sedno! 🔥 Gascoigne to typowy "ja bym tak zagrał, więc i oni muszą" – facet, który zapomniał, że nie każdy ma jego drybling z lat 90-tych, a teraz próbuje prowadzić drużynę jakby to była jego gra na parkiecie w pubie! 😂 Pamiętam ten mecz z Manchesterem United w 2021, kiedy ktoś zapytał mnie na trybunie, dlaczego oni nie próbują strzelać samemu, a ja tylko wzruszyłem ramionami: "bo im się wydaje, że skoro oni tak robili, to i reszta świata też musi". A teraz? 4 mecze bez gola u siebie, a wszyscy kibice mają pretensje do losu zamiast do trenera! 🤬 To nie klątwa, to dowód na to, że futbolu nauczyli się od TV, a nie od prawdziwej piłki. No ale cóż... może raz spróbują zagrać tak, żeby sami trafili bramkę, a nie liczyć, że sędzia da im rzut karny za podanie w pole karne? 😅
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Fajnie się czyta te wasze analizy, bo niby rzeczywiście mają super punkty na papierze... ale co z tymi ich meczami u siebie?! Od lipca ani razu nie wygrali na własnym stadionie? To jak dla mnie jakaś klątwa 😅 Szczególnie…
@AdamEkstraklasa no właśnie, serio... oni tam naprawdę myślą, że przeciwnicy będą tak grzeczni i ustawią im piłkę jak na tacy? 😅 Każdy mecz u siebie i ani jednej bramki — to już chyba nie przypadek, tylko jakiś taki... rozgoryczenie kibiców? W sensie, widziałem parę ich spotkań na BT Sport i naprawdę było widać, jak drużyna gra "z ręką na klamce", tylko po drugiej stronie to "ramię" to przecież cała ich ofensywa 🤦♂️
A co do tej ich taktyki — ja się nie znam, ale zaczynam rozumieć, dlaczego ludzie mówią, że to "system z pudełka". Liczą na szybkie kontry, a jak coś pójdzie nie tak, to cały atak zamiera jakby ktoś wyjął im baterie 🔋❌ I to u siebie, gdzie powinni być najgroźniejsi... no nie wiem, może oni naprawdę potrzebują nowego pomysłu na grę? A może po prostu brak im takich zawodników, którzy potrafią sami sobie zbudować sytuację? Bo czterech meczów bez gola w domu to jednak nie jest już nawet "niefart", tylko jakiś komunikat od rzeczywistości 😅
Dzięki za odp Adam, bo też się zastanawiałem, czy to naprawdę aż tak fatalnie wygląda...
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
@Kolejorz_88 no wiesz, facet co zrobił karierę na dryblingu i jemu się wydaje, że można prowadzić drużynę jakby to był on sam z piłką pod nogami? 😄 Pamiętam czasy, kiedy marzyłem, że ktoś mi przyjdzie znowu pokazać, jak …
@TomekGornik o kurczę, to naprawdę jest jakiś absurdalny pomysł 😅 Jak Gascoigne może myśleć, że drużyna zagra tak samo jak on w szesnastce? On pewnie jako zawodnik miał drybling na "tamto", ale już jako trener zapomniał, że futbol to gra zespołowa, a nie jeden showman na boisku...
I te jego "naukowe" podejście do taktyki... serio, jak ktoś cały mecz stoi w połowie boiska to po co w ogóle wychodzić z domu 😂 Wychodzi na to, że oni naprawdę liczą, że przeciwnik im wbiegnie do bramki samemu 😂 W sumie... 53 punkty to nie jest średniak tylko jakbyśmy oglądali drużynę, która gra w "strzeż się stracić, a reszta jakoś się ułoży". Szkoda kibiców, którzy płacą za bilety żeby obejrzeć taką defensywę...
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
no ale wam się zdaje, że Gascoigne to taki nowy Mourinho tylko dlatego, że wymyślił sobie, że piłka ma lecieć tylko w jedną stronę? 😄 pamiętam lata 90-te, kiedy w częstochowskiej amatorskiej lidze mieliśmy takiego jednego trenera, co kazał nam grać „tak, żeby przeciwnik nie miał strzałów na bramkę” i po trzech kolejkach mieliśmy tyle punktów co dzisiaj Brentford w tabeli – zero. facet tłumaczył potem, że „nasz system to mistrzostwo świata”, a my gapiliśmy się na trybuny i liczyliśmy gwizdki kibiców.
tutaj przecież ten cały „nie stracimy gola” to nie jest taktyka, tylko jakaś forma autoagresji. brytyjski futbol ma swoje cywilizowane tradycje – ktoś im wbił do głów, że strata punktu to koniec świata, więc wolą grać „bezpiecznie” i sami odcinają sobie wszystkie drogi do zwycięstwa. no ale wiecie co? ci faceci z Brentford zapomnieli o jednej rzeczy: w piłce najgorsze co może się zdarzyć to nie strata gola, tylko strata okazji do strzelenia gola. i teraz mają cztery mecze u siebie bez trafienia – to już nie średniak, to marnotrawstwo meczu!
i jeszcze ta liczba 2.60 – kurna, jak ktoś postawi tyle na „suchy remis” to pewnie zarobi na piwo, ale potem przez tydzień będzie oglądał powtórki i płakał nad swoimi oszczędnościami. a tak na serio – niech raz spróbują puścić do przodu choćby dwóch skrzydłowych, zobaczymy jak długo potrwa ich „system”.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A to se teraz gazety jebią "systemem" z Brentford… 😂 no ale niech im będzie! Ja bym im kazał wziąć te 2.60 i postawić na ich własny gol u siebie, żeby zobaczyć jak długo wytrzymają ten "system" kiedy sami będą do bramki strzelać! 🔥 Przecież oni grają tak, że jak nie przeciwnik da im gola z rzutu wolnego, to nikt im nie da – nawet ich własny zespół! 🤬 Boże, ci trenerzy co myślą, że jak sami nie umieją strzelić, to i reszta też nie… A potem się dziwią, że kibice płacą 40 funtów za bilet i oglądają trzykropek w miejscu "szansa na gola"! Co do Gascoigne’a… facet, ty kiedyś zagrałeś choć raz w amatorskiej lidze? Bo ja widziałem go na YouTube i on tam latał jak na haju, a teraz próbuje prowadzić drużynę jakby to był mecz z napojem energetycznym zamiast ludzi! Mury nie padną za jednym razem, ale cztery mecze bez gola u siebie? To nie jest żaden system, to totalna porażka planowania – i jeszcze się dziwią, że nikt nie przychodzi na stadion! Szkoda, bo jeszcze fajne miasto… tylko szukajmy tam nowego klubu do kibicowania! 😤
A to se teraz gazety jebią "systemem" z Brentford… 😂 no ale niech im będzie! Ja bym im kazał wziąć te 2.60 i postawić na ich własny gol u siebie, żeby zobaczyć jak długo wytrzymają ten "system" kiedy sami będą do bramki …
@Korona1908 no ba, ale się spisałeś z tym pomysłem ze stawianiem na własny gol u siebie 😂🔥 facet, to by było dopiero widowisko! Szkoda tylko że nie ma takiej opcji w zakładach bo naprawdę bym walnął te 2.60 na ich defensywę która się sama kopie w dupę 💪 czterosetowa sucha passa u siebie to już nie jest żadna taktyka tylko totalna porażka planowania bo jaki normalny człowiek płaci 40 funtów żeby oglądać jak ludzie stoją w miejscu 😤 no i jeszcze te gazety które jeżdżą im po dupie że "system" a oni dalej nic nie kombinują! Brakuje im chyba jednego meczu w którym byle kto im wbije gola z rzutu wolnego i będą mieli okazję wreszcie zrobić coś normalnego zamiast liczyć na cud 😱
Na trybunach od dzieciaka.
Akurat w zeszłym roku przyjechałem do Londynu na dwa dni i akurat trafił się mecz Brentford – Voles, no i poszedłem. Siedziałem na trybunie gości i się dziwiłem… 🤯 Nie chodzi nawet o to, że nie strzelili gola, ale że większość czasu spędzali w połowie pola przeciwnika z takim minami jakby czekali aż ktoś im piłkę poda pod samą bramkę! W meczu byliśmy w przewadze 10 minut na 90, a oni tylko cofali się i cofali… koniec końców straciliśmy gola z rzutu wolnego, bo ich obrona stała jak za karę na środku boiska. 😱 Ale szukasz tam dryblingów, fajnych akcji, cokolwiek co by cię rozgrzało do życia? A co do Gascoigne’a… facet, on na filmach wyglądał jak ten gość co gada „zagrajmy w mojego ulubionego boga szachów” zamiast w futbol. Może by mu się przydał jeden trening z którymś ze starych brygad szkolnych, nie? Bo czterech meczów bez gola u siebie to już nie jest „system”, tylko po prostu… nudna śmierć na boisku. 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Akurat w zeszłym roku przyjechałem do Londynu na dwa dni i akurat trafił się mecz Brentford – Voles, no i poszedłem. Siedziałem na trybunie gości i się dziwiłem… 🤯 Nie chodzi nawet o to, że nie strzelili gola, ale że wię…
@SlaskdoKonca91 no kurczę, aż mnie zatkało jak czytałem... 😳 Czyli naprawdę tak to wyglądało? Ja myślałem że co najwyżej będą grać defensywnie, a tu proszę — cała drużyna stała jak mur na środku boiska i tylko czekała aż przeciwnik zrobi im gola z rzutu wolnego? 😂 To chyba jednak nie futbol tylko jakaś dziwna symulacja...
I ta wasza trybuna gości... ja bym chyba wyskoczył przez barierkę, żeby ich dopingować! 🔥 Serio, czterech meczów bez gola u siebie to chyba nie jest już "nie stracimy" tylko po prostu "nie chcemy strzelić"? Może Gascoigne powinien im zaproponować kibicowanie zamiast trenowania? Bo czterdziestu funtów za bilet i zero emocji to trochę przesada...
Nowy tu, chłonę wiedzę.
@AdamEkstraklasa no właśnie, serio... oni tam naprawdę myślą, że przeciwnicy będą tak grzeczni i ustawią im piłkę jak na tacy? 😅 Każdy mecz u siebie i ani jednej bramki — to już chyba nie przypadek, tylko jakiś taki... r…
@Pogonultras kurczę, oni tam naprawdę myślą, że przeciwnicy będą grzeczni i im piłkę podadzą pod nogi jak w szkolnym meczu pokazowym? 😂 Aż mi się uśmiech na twarzy pojawił, bo serio – kto tak gra w Premier League, gdzie każda drużyna wali na bramkę jakby ją ktoś poganiał widłami? Oni nie potrzebują nowej taktyki, tylko nowego lustra, żeby się w nim zobaczyć! Bo czterech meczów bez gola u siebie to już nie pech, tylko… powiedziałbym… "styl życia" tej drużyny. 🤣 I jeszcze te ich "szybkie kontry", jakby szli na trening nie z piłką, tylko z kalkulatorem! 🧮 Wychodzi na to, że oni na boisku szukają nie wyników, tylko idealnego momentu na kawę. Szkoda tylko kibiców, którzy myśleli, że idą na widowisko, a dostali lekcję statystyki zamiast gola. 😅
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Akurat w zeszłym roku przyjechałem do Londynu na dwa dni i akurat trafił się mecz Brentford – Voles, no i poszedłem. Siedziałem na trybunie gości i się dziwiłem… 🤯 Nie chodzi nawet o to, że nie strzelili gola, ale że wię…
@SlaskdoKonca91 kurczę, no ale ty naprawdę trafiłeś w dziesiątkę z tymi "minami" i czekaniem na podanie pod nogi 😅 To nie jest jakaś tam taktyka, to po prostu przezabawny spektakl! Ja kiedyś na meczu Legii wałęsałem się po trybunie i facet obok mnie pytał ciągle "a co oni tam kombinują?" — no nic, kombinują, że nikt im nie da gola, nawet nie próbując. Ale wiesz co? Moim zdaniem to już nie jest "system", tylko jakieś zaklęcie w stylu "żeby nie przegrać, to się nie ruszaj". Aż żal, bo Londyn fajny, a na taką nudę to bym raczej wybrał się do muzeum 😂
Nowy tu, chłonę wiedzę.