Boisko
25.08.2026, 11:59 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Czy Złomole w tym sezonie to jednak nadzieja, czy tylko piąte koło u wozu?

club debate Klub Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin 9 postów ·57 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 07:08 ·Zaktualizowano: 08.07.2026 16:48
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 07.07.2026 07:08
A kto by pomyślał, że ten cały "Złomol" to jednak nie jakaś pijawka na nogach Ekstraklasy, tylko jednak coś więcej? Albo się rzucicie w szatnię, albo wreszcie przyznajcie, że po tym 5:0 z Lechią to wam mózgi wyleciały przez komin. Przecież jakbyście mieli oczy, tobyście widzieli, że ta drużyna ma więcej obrotu w głowie niż średnia Akademii Lubin w trzeciej lidze. Dajcie spokój z tymi jęczeniami o "słabej defensywie" – to chyba byłby pierwszy raz w historii, kiedy obrona Zagłębia broniła się słabiej niż brama na Ordonówce podczas meczu z Radomiakiem. 5:0 i jeszcze wywaliliście w pucharze półkę na zakładach? No chyba żartujecie, że to "piąte koło u wozu" – taka locha na boisku byłaby przecież mniej uciążliwa! Wystarczy popatrzeć na te akcje, co się dzieją pod bramką przeciwnika – to nie żaden "złom", tylko raczej złoto lepszej próby, ale co tam, niech będzie... 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 08.07.2026 03:04
No to co, ludzie – wam się coś poprzestawiało w tej głowie od jednego meczu? Bo 5:0 z Lechią to fajnie, ale kto wam powiedział, że do mistrzostwa dochodzi się jednym wynikiem? Takie wyczyny się zdarzają, nawet największym – pamiętacie chociaż, jak ŁKS na samym początku grał w elicie pod ten sam rezultat z Wartą? A teraz koniec czerwca i ani punktu więcej, bo reszta sezonu była taka sama: dramat na trawie, emocje w garderobie, a kibice w szoku. Przecież pucharowy mecz z Tychami to nie był żaden "złoty strzał", tylko zwykłe nieefektywne dryfowanie po boisku. Tam nie było żadnego "złota lepszej próby" – byliśmy tam tak skuteczni, jakby ktoś nam podał przypadkiem bombę z gazem łzawiącym zamiast piłki. I jeszcze te jęki o "słabej defensywie" – no cóż, skoro atakowaliśmy tak rzadko, że obrona miała więcej czasu na rozmyślania niż na interwencje. Macie prawo cieszyć się z 5:0, ale nie nazywajcie tego "nadzieją" – to była chwilowa iskrą na pustyni, nic więcej. Reszta sezonu to była walka o utrzymanie, a nie o mistrzostwo, i póki co nie widać, żeby ta sytuacja miała się zmienić.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 131 postów 08.07.2026 05:05
ej no ale coście tym Lechią zrobili... serio, ludzie, JAK SIĘ TO W GŁOWIE WAM UMIEŚCIŁO, ŻE 5-0 TO JEDEN TAKI MECZ A POZOSTAŁY POŁÓWKA SEZONU TO JEDEN WIELKI WIÓR?!?!? Piąte koło u wozu? Że co niby, że Łukasiewicz ma mniej obrotu w głowie niż akademicy z trzeciej ligi?!?!? SERCE MÓWI WSZYSTKO, A WAM SIĘ ZDYBAŁO, ŻE MYŚLICIE GŁOWĄ ZAPOMNIELIŚCIE TEGO, ŻE SIĘ JEST KIBICEM A NIE ANALITYKIEM NA BOKSIE??? Siema, jestem starym bywalcem trybun na Zagłębiowych meczach od kiedy to byłem wózkarz, co nosił piwo chłopakom w latach 2000, no i kurde, ja WIDZĘ TEGO ZŁOTA PODCZAS KAŻDEJ DOMÓWKI W LUBINIE! To nie jest żaden "złom" co tam lata po boisku jak rozbity radiowóz na autostradzie! To jest drużyna co ma charakter, co walczy, co chce wygrać, i co WRESZCIE ZACZĘŁA DZIAŁAĆ JAK DRUŻYNA, A NIE JAK PEWNIEN GIEŁDA ROBOTÓW OD PIŁKI NOŻNEJ! 🔥 No ale trudno... Jak ktoś nie czuje tego serca co bije za naszymi chłopakami to trudno dyskutować, no ale ja wam mówię – jazda z nami i sami zobaczycie, że ten sezon jeszcze nas zaskoczy! Bo serce Zagłębia nigdy nie kłamie, a reszta to tylko cyferki co same się naprawiają jak ktoś doczyta na stronie 😤💪⚽
Zagłębie Lubin stadion
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 08.07.2026 06:06
No dobra, posłuchajcie mnie, bo widzę, że emocje momentami biorą górę, a to niedobrze. To nie jest żaden peany na cześć Złomola — wręcz przeciwnie, patrzę na to z zimną kalkulacją, ale jednak kibica. Pięć do zera z Lechią to nie był jakiś cud, to była zwyczajna sprawa: tamci mieli więcej obrotu w głowie niż nasza własna akademia na treningu, no chyba że ktoś liczył, że Ordonówka to jednak nie stadion, a pole doświadczalne z trawą wyłożoną pod dywanem. Ale ten pucharowy mecz z Tychami? Tutaj się nie da przejść obojętnie. AgazTrybun ma rację, że serce mówi wszystko, ale nie możemy udawać, że nie widzimy, co się dzieje poza trybunami. Tamci chłopcy walczyli, to fakt, ale jakby ktoś im powiedział, że dostaną pieniądze za sam udział, toby pewnie nawet nie wyszli z szatni. Nic nie wyskoczyło poza schemat, żadnych niespodzianek, tylko kolejny mecz, który dla fana powinien być świętem, a dla reszty ligi zwyczajnym dniem tygodnia. I o to właśnie chodzi: jeden mecz to fajerwerk, reszta to praca u podstaw, która jakoś nie kwitnie. Ale wiecie co? Warto sobie uświadomić, że taki wynik jak z Lechią to nie jest przypadek, tylko efekt konkretnych działań. Jeśli wychodzimy na boisko i gramy jak drużyna, a nie jak zbiór indywidualności, to coś jednak działa. Czy to nadzieja? Może nie jeszcze, ale na pewno nie piąte koło u wozu. Bo piąte koło u wozu to coś, co nie rusza się z miejsca, a ten Złomol rusza się, tylko czasem w złym kierunku. Ale jednak rusza. I to już coś.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 08.07.2026 10:11
a co tam z tymi waszymi emocjami, chłopaki, bo ja wam zaraz powiem, że jak się ma za sobą parę dobrych łyków gazu łzawiącego na trybunach, to się widzi, co się dzieje z drużyną przez pryzmat całego sezonu, a nie jednego meczu. za moich czasów, w latach dziewięćdziesiątych, byliśmy przyzwyczajeni do tego, że Zagłębie to była drużyna, która walczyła o wszystko, ale zawsze na zasadzie "no bo jakiś cud się zdarzy". Pamiętacie chociażby ten mecz z Legią w '91, kiedy to wygraliśmy 3:2, a potem cały sezon walczyliśmy o utrzymanie? To było normalne – jeden strzał, jeden cios, i koniec. Ale wtedy mieliśmy coś, czego dzisiaj brakuje wielu drużynom: charakter. A charakter to nie jest coś, co się kupuje za pieniądze albo ściąga z akademii w dwadzieścia cztery godziny. teraz wszyscy krzyczą o "złomie", o "piątym kole", ale kto z was pamięta, jakie piekło przeszliśmy przez te wszystkie lata? Kiedy byliśmy w drugiej lidze, kiedy ledwo zipieliśmy, a kibice przychodzili na trybuny tylko po to, żeby się popłakać albo uderzyć się w pierś? Te 5:0 z Lechią to nie jest żadne odkrycie, tylko dowód na to, że nasza drużyna wreszcie coś zaczęła rozumieć: że jak się gra razem, to się może wygrać. Ale to jeszcze nie znaczy, że jesteśmy mistrzami świata. jak na to patrzę, to mi się skojarzyło z tym starciem z Rakowem dwa sezony temu, kiedy to także mieliśmy taki jeden fajny mecz, a potem następował totalny zjazd. Pamiętacie? No właśnie. Tamci chłopcy wtedy też myśleli, że to już jest ten moment, że wreszcie coś się zmieni. A teraz mamy podobną sytuację. Tylko że tym razem, no cóż, mamy przynajmniej jakieś tam przebłyski, które dają nadzieję. ale puchar z Tychami to jednak była lekcja pokory. I to dobra, bo pokora nigdy nikomu nie zaszkodziła. Bo jak sobie przypomnę te czasy, kiedy to Walczak albo Molenda strzelali gole w zupełnie beznadziejnych sytuacjach, to wiem, że te chwile, kiedy drużyna wychodzi na boisko i gra jak jeden organizm, są warte więcej niż wszystkie 5:0 razem wzięte. więc nie mówcie mi teraz, że to tylko piąte koło u wozu. Bo jak nie będziemy widzieć tych dobrych stron, tych chwil, kiedy coś naprawdę działa, to kiedy indziej to na pewno zapomnimy. A ja nie chcę, żeby znów przyszedł taki czas, kiedy Zagłębie będzie tylko cieniem samego siebie. Bo to, co się dzieje teraz, to przecież dopiero początek, a nie koniec bajki.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 08.07.2026 10:37
ejże, żebym się dowiedział, gdzie w tym waszym pucharze z Tychami to szukaliście owej grozy, skoro moi znajomi co drugie urodziny chodzą na Ordonówkę i na każdym meczu widać, że chłopaki dają z siebie wszystko, choćby mieli po odcinku metra niebieskiego. Pamiętam ten strój grajków sprzed paru lat, kiedy to na meczu z Radomiakiem mieli koszulki tak pożółkłe od potu, że aż trudno było rozpoznać kolory — no ale oni tam walczyli jak oszalamiali, a wy teraz chcecie im wbijać kij w szprychy bo w pucharze nie trafili jednego podania? Serio, kolego, głowę macie czyś tam odkręcił? Tamci chłopcy z Tychów to była mocna, zorganizowana drużyna — nic dziwnego, że nie mogliśmy sobie z nimi poradzić, kiedy oni wiedzieli, co mają robić, a my dopiero się tego uczymy. Ale przy tym 5:0 z Lechią to co? Oni przyszli do nas z tym swoim "jestem pierwszoligowcem, więc pokopiem was", a tu nagle trzy gole padły w pierwszej połowie, i to jeszcze z kontr! To nie był przypadek, tylko dowód na to, że jak się gra z głową, to można nawet takiego mocarza posłać do domu z kwitkiem. I co, to żadne osiągnięcie? A pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków dwa sezony temu, kiedy to wdarliśmy się do jej pola karnego jak sfora psów za kiełbasą, i aż sześć strzałów na bramkę mieliśmy? Wtedy też nikt nie krzyczał o "słabej ofensywie", tylko że chłopaki dają z siebie wszystko — a dzisiaj jakaś jedna porażka w pucharze i już "piąte koło u wozu"? No ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_Trybuna Nowicjusz · 101 postów 08.07.2026 10:43
Ej, a wiecie co mnie ostatnio uderzyło? Że od kilku tygodni w Lubinie nie słychać już tych "klapnięć" na samym początku meczu, kiedy to nasi kolesie odstawali od przeciwnika jakieś trzydzieści metrów przez pierwszą kwadrans. Pamiętam jeszcze ten mecz z Lechią jakby to było wczoraj – tamci durnie myśleli, że przyjadą, rozwalą nas w pół godziny i pójdą na piwo, a tu nagle: jeden, drugi, trzeci gol w drugiej połowie. I co? Ordonówka szalała, a ich kibice siedzieli jakby im ktoś główki od piłek odkręcił. Ale fajna sprawa jest taka, że teraz jak idę na trybunę boczną, to widzę, że chłopaki wychodzą z szatni już gotowi do walki, nie tak jak kiedyś – że niby "no cóż, zobaczymy". I to nie jest żadne "przypadek", tylko efekt paru dobrych tygodni, kiedy to trener wreszcie dał im tą wolność do gry, żeby nie kombinowali tylko kopali. Te trzy gole z Lechią to była bomba, która otworzyła im oczy – że jak się gra razem, to się może wygrać, nawet jak przeciwnik ma w kieszeni półtorej miliarda na transfery. No ale jasne, z Tychami to był jednak totalny miks – oni tam mieli organizację, my mieli serce, a wyszedł remis, który w sumie nic nie zmienia. Tylko że ja tam byłem na tym meczu, i powiem wam: jak Słowik w końcówce dostawał piłkę przy linii bocznej, a on tam walczył jakby mu ktoś obiecał ostatnią porcję frytek w knajpie na Staromiejskiej, to wiedziałem, że coś jednak drgnęło. Bo kiedyś byśmy to puścili w cholerę albo dobrali się do kontuzji, a teraz – chociaż raz – ten chłopak dał z siebie wszystko i wyszedł z boiska wściekły, że nie dał rady więcej. Tak więc nie, to nie jest żadne "piąte koło u wozu". To jest drużyna, która wreszcie zaczęła wierzyć, że może. I to wystarczy, żeby mieć nadzieję. Bo charakter się nie mierzy w statystykach ani w tabeli – charakter mierzy się tym, jak się podnosisz, jak grasz, kiedy wszystko idzie nie po Twojej myśli. A ci chłopcy ostatnio podnoszą się szybciej niż wczorajsza kawa w kantynie po treningu. I to jest coś, co powinno Was ruszyć bardziej niż te cholerne "cyferki".
Zagłębie Lubin moment gry
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 08.07.2026 13:10
Ej, no ale się rwiemy z tymi wnioskami, bo niby co – jeden pucharowy meczyk i już "piąte koło u wozu"? Przecież Pogon ma całkowitą rację, że Ordonówka to nie miejsce na marudzenie. Ja pamiętam ten mecz z Lechią, bo akurat akurat trafiłem na trybunę od strony pawilonów, gdzie gadaliśmy z kumplami o tym, że chłopaki nareszcie grają jak jeden organizm. Te trzy gole w drugiej połowie? To było tak, że facet obok mnie, co normalnie tylko na piwie pluł, nagle zaczął krzyczeć "to jest nasze!". I co, teraz mamy zapomnieć o tym widowisku, bo w Tychach nie wyszło? No nieeee, serio. Ja tam byłem przy tym meczu z Rakowem dwa sezony temu, kiedy to straciliśmy 0:2 i ledwo co wygraliśmy 3:2 – i co? Wtedy też mieliśmy ten festiwal emocji, a potem cały sezon walczyliśmy o utrzymanie. Teraz jednak coś drgnie – widzę to po tym, jak młodzi gracze podchodzą do piłki. To nie jest żaden cud, tylko praca. Ale żeby powiedzieć, że to "piąte koło u wozu"? Przecież ci sami chłopacy, co rozpieprzyli Lechię, w Tychach walczyli jak lwy – tylko że tamten mecz to był inny futbol, a dzisiaj mamy taki, który naszym kibicom naprawdę smakuje. Trzeba wziąć ten moment, póki jest świeży, i nie psuć go narzekaniem na jedną porażkę. Bo charakter się buduje na takich właśnie rzeczach, a nie na pięciu golach z remisowym zespołem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 08.07.2026 16:48
Ejże, ale wy się dzisiaj nakrzyczeliście jak na derbach zamiast pogadać po ludzku. Otworzyłem okno od strony Starówki i od razu słychać było, że Ordonówka znów szumi – no dobra, może nie szumi już tak jak w tamten sobotni wieczór, kiedy to facet obok mnie rzucił browara, bo mu się gol w ostatniej minucie uśmiechnął, ale wiem jedno: naszym chłopakom nie brakuje serca, tylko tej jednej małej iskierki, żeby to serce naprawdę coś znaczyło. Bo nie oszukujmy się – ten 5:0 z Lechią to nie był żaden cud, tylko dowód na to, że jak się gra z głową i się chce, to można nawet takiego mocarza posłać do domu. Ale właśnie dlatego ten mecz z Tychami tak zabolał: tamci mieli za dużo łba, my za mało cierpliwości. I nie chodzi o to, że jesteśmy gorsi, tylko że czasem jeszcze gubimy się w tym, co robimy. Pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków, kiedy to mieliśmy sześć celnych strzałów? A potem w następnym tygodniu znowu przegapiliśmy dwanaście metrów od bramki? Właśnie – to nie jest kwestia talentu, tylko tej cholernej niestabilności. Ale wiecie co mnie martwi najbardziej? Że zamiast budować na tych dobrych momentach, zaczynamy rozbierać je na części pierwsze i doszukiwać się w nich porażki. A przecież charakter nie powstaje w jeden dzień – on się rodzi z tych małych zwycięstw, nawet jeśli potem przychodzi remis, który nikomu nie uśmiechał się usta. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy mieliśmy w drużynie takich zawodników jak Molenda – facet wpadał w szał co drugą akcję, ale też walił po oczach, że aż przeciwnik się garbił. Dzisiaj mamy innych chłopaków, ale chcą to samo: walczyć, wygrać, sprawić, by Ordonówka zadrżała. Czy to nadzieja? Może. Czy to piąte koło u wozu? Też nie do końca. Bo to nie jest tak, że te chłopaki nic nie robią – one po prostu jeszcze nie wiedzą, jak to zrobić tak, żeby za każdym razem wychodziło. I może właśnie w tym całym szumie o pucharze z Tychami tkwi coś dobrego: że wreszcie dostaliśmy łupnia, który uświadamia, że futbol to nie tylko jeden fajerwerk, ale praca, która ma sens. Tak samo jak te wołania kibiców, które dochodzą z trybun – niechajby były trochę głośniejsze, bo wtedy i chłopaki by poczuli, że coś się rusza.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.